Reklama

„Nienawiść goni nienawiść, nienawidząc dajesz podłoże do kolejnej nienawiści, która zrodzi następną nienawiść.

„Nienawiść goni nienawiść, nienawidząc dajesz podłoże do kolejnej nienawiści, która zrodzi następną nienawiść. Nienawidząc wchodzimy w błędne koło, spiralę wzajemnych pretensji, oskarżeń, w końcu przemocy, psychologicznej i fizycznej. Najważniejszą esencją człowieczeństwa jest godność, a nienawidząc dławimy ją, a ta uruchamia mechanizm obronny w postaci nienawiści. Chcę to powstrzymać, jedynym środkiem, jakim cywilizowani ludzie powinni stosować – perswazją, dyplomacją. Bez krzykliwych haseł, marnej propagandy, nie rozbudzając najniższych instynktów u oponentów i w nas samych. To droga dla błądzących. Naszą bronią będzie wiedza i prawda! Dzierżymy sztandar prawdy, a ona wcześniej, czy później zwycięży. Dzięki nam.

Wrócić należy do początków zniewolenia, jakie obecnie panoszy się w życiu społecznym, politycznym i rodzinnym – patriarchalizm. Dominacja, władztwo, rozporządzanie umiejętnościami, pobieranie korzyści tylko przez mężczyznę, pana domu i pana w pracy. Praprzyczyną jest oczywiście religia, którą korzenie sięgają syjonizmu, dalej kontynułowana przez wszystkie odłamy chrześcijaństwa i islamu. Wszędzie kobiety są obywatelami, nie, jednostkami niższej kategorii, podludźmi, zwierzętami wykorzystywanymi na każdym kroku. Religia wynosi mężczyzn na piedestał – pomyślcie, Ewa namówiła Adama do grzechu, zerwała jabłko, mojżeszowski pięcioksiąg do nic innego jak spis praw mężczyzn, a obowiązków kobiety; nawet aniołów nie ma płci żeńskiej, jedynie jako wyobrażenie śmierci w średniowieczu. Konkluzją pozostaje stwierdzenie, że walka z religią i pogarda do wszelkich przejawów transcendentalnego zaciemnienia to skuteczny środek.

Czy kobieta jest mniej wydajna, fizycznie, intelektualnie od mężczyzny, gorzej wykonuje czynności, wolniej myśli, jest słabsza, czy nieporadna? Taką siebie widzicie? Wynagrodzenie w zakładach pracy nie jest adekwatne do włożonego weń wysiłku, faceci, faworyzowani przez kółeczko wzajemnej adoracji zarabiają znacznie więcej, nie przykładając się do obowiązków, pijąc w pracy i po pracy. Dostrzegacie to na co dzień. Jak biedna pracownica ma się upomnieć o swoje prawa? Prawa człowieka o równym statusie, lecz tylko i wyłącznie w teorii, bo praktyka pokazuje swoje. Elementem sytuującym kobietę w lepszej sytuacji u pracodawcy, jest stworzenie parytetów we władzach w przedsiębiorstwie. Z podmiotami mniej skomplikowanymi ekonomicznie jak spółka cywilna, spółka jawna wdrożenie parytetów jest niemożliwe, ale w podmiotach, gdzie występuje zarząd, jest to jak najbardziej wskazane.

Kultura. Tutaj dyskryminacja przybrała niebotycznych rozmiarów, samorządy dziennikarskie, reżyserskie pękają od rubasznych i zdewociałych świętych głów, bez pomysłu, na rządowym cycku karmione. Tak być nie może. Kobiety stanowią tło, jak paprotka w salonie, bez słowa i własnego zdania. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stała się przechowalnią i miejscem pociotków, głównie mężczyzn, półinteligentów bez szerokich horyzontów.

Za życie rodzinne same odpowiadamy. Musimy zmienić praktykę i zwyczaje zakorzenione w polskich domach, sławne „kobiety do garów”, siedzenie na wikcie męża, który mając finansową władzę rozporządza dobrami w domu. Mężczyzna też może wychowywać dzieci. Napisałam wystarczająco wiele na ten temat, dlatego rozwodzić się nie ma sensu. Jeżeli zrównoważymy miernik finansowy w partnerstwie, to sytuacja zmieni się zasadniczo.

Na deser polityka. Zawsze byłam zdania iż socjalizm to system najbardziej sprzyjający kobiecie. Bardzo nienawidzę….”

– Pani Marcelinko, długo jeszcze?

– Minutkę Marku, właśnie pisałam tekst na manifę, na spotkanie z siostrami – odpowiedziała przyglądając się mimochodem na sylwetkę przystojnego mężczyzny, wieku lat koło trzydziestu, który w progu, oświetlony przez światło z przedpokoju wyglądał jak współczesny Adonis.

– I jak idzie? – zapytał się wypinając pierś, aż słychać było trzask stawów, klatka rozciągnęła się jak guma.

– Do korekty, jednym tchem pisałam. Szkielet, same ogólniki – powiedziała poprawiajac jednocześnie okulary na nosie, by lepiej podziwiać muskulaturę rozmówcy. Linia biegnąca między oczami a jego postacią, niczym pod działaniem grawitacji, obniżyła trajektorię kierując się w okolice spodni  – Dobra, za chwilę dojdę. Jeszcze jedno zdanie dopiszę – skasowała ostatnie myśląc, że ujawnianie się z poglądami politycznymi w taki toporny sposób, jest niezdrowe, więcej – niepoprawne. Dopisała:

„…zmieni się zasadniczo. Należy powstrzymać się od zniewolenia seksualnego, ponieważ fizyczne podporządkowanie się partnerowi hamuje inicjatywę kobiet i kreuje psychologiczną klatkę, którą później ciężko opuścić.”

Zapisała plik na pulpicie. Zamknęła laptop, nośnik demagogii odpoczął hibernując się z cichym dźwiękiem. Marcelina wstała i pospiesznie poszła do sypialni.

Reklama

15 KOMENTARZE

    • widzę, że tragifarsa się spodobała
      Pozwól, że coś wytłumaczę. Tekst tak naprawdę mało mówi o feministkach, do których nic nie mam (ani mnie chłodzą, ani grzeją), niech sobie żyją i manifestują – jest o demagogii, czyli zlepku prawdy, półprawd, kłamstw, co w połączeniu z rzeczywistością daje chucpę. Piszę o manipulacji słowem, misz-maszu wartości z ich zaprzeczeniami. Np. jest zdanie o nienawiści, a dalej tylko jej szafowanie.
      Aby uniknąć nieporozumienia, nie należy czytać dosłownie moich tekstów, bo dosłowność pozostawię innym. A, jeżeli chodzi o formę, wulgaryzmy, łączenie formy wysokiej z niską, po prostu lubię posługiwać się stylem naturalistycznym. Nie zarejestrowałem się na portalu o nazwie kontrowersje, by pisać o szydełkowaniu i paleniu w kominku.
      Rozwiń proszę, czym przejawiać by się miało moje zaślepienie.

      • tak, spodobała się
        Moja, mylna interpretacja, została skorygowana po Twojej odpowiedzi.
        Twoje zaślepienie było wywnioskowane głównie z trzeciego akapitu – dwa pytania retoryczne sugerują kontrującą odpowiedź – ale ona nie następuje. Zamiast tego są równie demagogiczne (jak pytania) odpowiedzi. Nie rozumiem przekazu – kto drwi? Pytający? Odpowiadający? Niejasność. Może tylko dla mnie.
        Określiłbym to jako “za dużo demagogii w demagogii”. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom ani feministkom.
        Oczywiscie to mój osobisty odbiór.
        gwiazdki + pozdrawiam

        • masz rację
          bo muszę popracować trochę nad przejrzystością (nie klarownością, którą tutaj rozumiem jako mówienie wprost), a wiem, że w trakcie pisania czasami zbytnio przekombinuje w niektórych miejscach – paradoksalnie głównie przez pośpiech
          pozdrawiam i dzięki

    • widzę, że tragifarsa się spodobała
      Pozwól, że coś wytłumaczę. Tekst tak naprawdę mało mówi o feministkach, do których nic nie mam (ani mnie chłodzą, ani grzeją), niech sobie żyją i manifestują – jest o demagogii, czyli zlepku prawdy, półprawd, kłamstw, co w połączeniu z rzeczywistością daje chucpę. Piszę o manipulacji słowem, misz-maszu wartości z ich zaprzeczeniami. Np. jest zdanie o nienawiści, a dalej tylko jej szafowanie.
      Aby uniknąć nieporozumienia, nie należy czytać dosłownie moich tekstów, bo dosłowność pozostawię innym. A, jeżeli chodzi o formę, wulgaryzmy, łączenie formy wysokiej z niską, po prostu lubię posługiwać się stylem naturalistycznym. Nie zarejestrowałem się na portalu o nazwie kontrowersje, by pisać o szydełkowaniu i paleniu w kominku.
      Rozwiń proszę, czym przejawiać by się miało moje zaślepienie.

      • tak, spodobała się
        Moja, mylna interpretacja, została skorygowana po Twojej odpowiedzi.
        Twoje zaślepienie było wywnioskowane głównie z trzeciego akapitu – dwa pytania retoryczne sugerują kontrującą odpowiedź – ale ona nie następuje. Zamiast tego są równie demagogiczne (jak pytania) odpowiedzi. Nie rozumiem przekazu – kto drwi? Pytający? Odpowiadający? Niejasność. Może tylko dla mnie.
        Określiłbym to jako “za dużo demagogii w demagogii”. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom ani feministkom.
        Oczywiscie to mój osobisty odbiór.
        gwiazdki + pozdrawiam

        • masz rację
          bo muszę popracować trochę nad przejrzystością (nie klarownością, którą tutaj rozumiem jako mówienie wprost), a wiem, że w trakcie pisania czasami zbytnio przekombinuje w niektórych miejscach – paradoksalnie głównie przez pośpiech
          pozdrawiam i dzięki

    • widzę, że tragifarsa się spodobała
      Pozwól, że coś wytłumaczę. Tekst tak naprawdę mało mówi o feministkach, do których nic nie mam (ani mnie chłodzą, ani grzeją), niech sobie żyją i manifestują – jest o demagogii, czyli zlepku prawdy, półprawd, kłamstw, co w połączeniu z rzeczywistością daje chucpę. Piszę o manipulacji słowem, misz-maszu wartości z ich zaprzeczeniami. Np. jest zdanie o nienawiści, a dalej tylko jej szafowanie.
      Aby uniknąć nieporozumienia, nie należy czytać dosłownie moich tekstów, bo dosłowność pozostawię innym. A, jeżeli chodzi o formę, wulgaryzmy, łączenie formy wysokiej z niską, po prostu lubię posługiwać się stylem naturalistycznym. Nie zarejestrowałem się na portalu o nazwie kontrowersje, by pisać o szydełkowaniu i paleniu w kominku.
      Rozwiń proszę, czym przejawiać by się miało moje zaślepienie.

      • tak, spodobała się
        Moja, mylna interpretacja, została skorygowana po Twojej odpowiedzi.
        Twoje zaślepienie było wywnioskowane głównie z trzeciego akapitu – dwa pytania retoryczne sugerują kontrującą odpowiedź – ale ona nie następuje. Zamiast tego są równie demagogiczne (jak pytania) odpowiedzi. Nie rozumiem przekazu – kto drwi? Pytający? Odpowiadający? Niejasność. Może tylko dla mnie.
        Określiłbym to jako “za dużo demagogii w demagogii”. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom ani feministkom.
        Oczywiscie to mój osobisty odbiór.
        gwiazdki + pozdrawiam

        • masz rację
          bo muszę popracować trochę nad przejrzystością (nie klarownością, którą tutaj rozumiem jako mówienie wprost), a wiem, że w trakcie pisania czasami zbytnio przekombinuje w niektórych miejscach – paradoksalnie głównie przez pośpiech
          pozdrawiam i dzięki