Reklama

Skoro oficjalnie powiedziane zostało, że głowa państwa jest durniem, a niedługo pewnie sądy potwierdzą, że chamem również, wnioski wyciągnięte będą z tego różne.

Skoro oficjalnie powiedziane zostało, że głowa państwa jest durniem, a niedługo pewnie sądy potwierdzą, że chamem również, wnioski wyciągnięte będą z tego różne. Dla jednych będzie to znak, że mówić i pisać o kaczkach, pływających w legendarnym już szambie, można teraz wszystko. Dla drugich upadek obyczajów i poziomu polskiej debaty politycznej. Dla innych potwierdzenie wyższości ich sposobu bycia, nad panującą dotychczas tradycją i kulturą.
Niejeden raz wpadały mi w ucho fragmenty dyskusji prowadzonej na rogu ulicy pod sklepem całodobowym. 9 rano, panowie z puszkami w ręku opowiadali o durniach, złodziejach i bydlakach w rządzie. To samo zjawisko trwa i narasta od dawna w internecie. Mentalni i kulturalni spadkobiercy zarośniętej i brudnej żulerii, która wstaje jeszcze nachlana po to, by się dochlać najtańszym browarkiem, przenosi ich język i argumentację w eter. Sprowadzają dyskusję do poziomu produkowania bezsensownych bluzgów, a do tego czynią to w poczuciu wypełniania misji
i własnej wyższości. Śmiechu warte? Żałosne? Oczywiście.
Zjawisko to jest jednak nie tylko śmieszna i żałosne, lecz także ciekawe, istotne i warte zainteresowania. Człowiek dla którego kultura nie jest źródłem cierpień, lecz godnym pielęgnacji osiągnięciem ludzkiej cywilizacji i powodem do dumy, zastanowić się musi nad rozpowszechniającym się od kilku lat zalewem chamstwa, a co ważniejsze, próbami jego uprawomocnienia i stałego zakorzenienia w życiu społecznym i politycznym.
Kulminacją i tryumfem tego zjawiska, była oczywiście IV Rzeczpospolita braci Kaczyńskich,
absurd który przekroczył najodważniejsze nawet prognozy i przypuszczenia. Absurd przestępczo- wstecznej chołoty z sądowymi wyrokami, kreacjonistycznymi poglądami, UBeckimi metodami i retoryką głębokiego PRLu.
Na szczęście dla wszystkich, dzięki niespotykanej dotąd społecznej mobilizacji, IV RP rządzić nam przestała. Przestała rządzić, jednak nie przestała istnieć. Zaryzykuję nawet twierdzenie że nie tylko przetrwała wyborczą porażkę, ale ma się całkiem dobrze, kwitnąc nie tylko w głowie prezydentów Kaczyńskich wraz z otoczeniem, ale przede wszystkim w umysłach ?chamskich dołów? które wierne jej będą do ostatnich swoich chwil. O tym że wpuszczając chamstwo na salony i wynosząc je ponad inne stany, IV RP zyskała sobie wyznawców równie gorących jak Talibowie, już tu wspominałem. Kaczyński w dwóch osobach jest dla wyznawców pisu Złotym Cielcem, przedmiotem adoracji i uwielbienia, bo wynosząc na piedestał chamstwo, obłudę i kłamstwo, sprawia że cechy te z negatywnych, stają się pożądane i właściwe. Cham czuje się dopieszczony, wyniesiony na ołtarze i będzie zwalczał każdego, kto pokazuje mu że jego miejsce jest tak na prawdę u pługa, w charakterze siły napędowej. A wskazówkę taką znajduje cham nie tylko w bezpośredniej wypowiedzi pod jego adresem, ale w każdej która przewyższa go intelektualnie, piętnuje zło z którego uczynił swą ikonę, promuje wartości, w których na chamstwo miejsca brak.
Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są tajemnicą. Wyniszczenie intelektualnych elit podczas II wojny światowej (umierałem ze śmiechu czytając że na wieść o sromotnej porażce pisu w Warszawie jedna z obecnych w sztabie pisuardess, nazwiska nie pamiętam, stwierdziła że to nie jest Warszawa, bo prawdziwa Warszawa zginęła w Katyniu. Intelektualna elita przedwojennej Warszawy nie powierzyłaby Kaczyńskiemu stanowiska ciecia w swojej kamienicy, ale o tym chamstwo nie wie i wiedzieć nie chce), PRLowski kult człowieka pracy, w końcu niektóre z naszych narodowych cech, jak choćby warcholstwo, kołtuństwo i sobiepaństwo, doprowadzone do antyideału przez Rzeczpospolitą Szlachecką, które wcale nie zaginęło wraz z nią.
Niezrozumiała jest jednak łatwość z jaką chamstwo rozlewa się na coraz to nowe dziedziny życia, poklask i nowe rzesze zwolenników, które zyskuje, zarówno wśród starych, jak i młodych.
Nad tym powinniśmy się zastanowić, znaleźć przyczyny i środki zaradcze. W końcu nie chcemy by chamstwo zalało nas swoją smrodliwą falą, co usilnie zrobić próbuje. Choć będąc w mniejszości, żre za trzech, ryczy za pięciu, a przemawiać roi sobie w imieniu ogółu.
Nie wiem, a wiedzieć chciałbym, jak to możliwe w kraju który: wstąpił do Unii Europejskiej z czego czerpie wymierne korzyści, powoli ale jednak się bogaci, społeczeństwo staje się coraz bardziej zamożne i wykształcone o czym świadczy liczba studentów i absolwentów. Którego obywatele licznie emigrując zarobkowo, przywieźli do niego nie tylko pieniądze, ale realną wiedzę o życiu w innych państwach Unii, tamtejszych ludziach, administracji, przepisach, standardach.
Wszystko to powinno z nas czynić kraj, w którym miejsce chamstwa jest na marginesie życia społecznego, publicznego i ogólnie każdej jego dziedziny. Tymczasem mamy Kaczyńskiego pouczającego o jakości debaty publicznej i poszanowaniu konstytucji, związki zawodowe palące opony i grożące blokadą kraju w imię żerowania na naszych pieniądzach, hieny dziennikarskie szlifujące sztukę manipulacji i prowokacji oraz przysłowiowego pana Zenia z puszką w ręku, który kiwa głową i pochwala, kiwa głową i pochwala jego młodszy odpowiednik z komputerem i internetem obyty. Mamy w końcu własnego trola, który próbuje promować tu chamstwo z uporem i używając bydlęcego języka (mała uwaga. Nie chcę, tak jak zapewne większość, aby strona ta przypominała towarzystwo wzajemnej adoracji, co na razie ma miejsce. Większość tu piszących reprezentuje podobne poglądy, przeciwników mało, ale są i w dyskusji obie strony okazują sobie pewien szacunek i przestrzegają kultury wypowiedzi, tak trzymać).
Wszystko wskazuje na to, że zamiast zdechnąć w hańbie i zapomnieniu, chamstwo szturmuje i zawłaszcza nowe przyczółki i nasza, obywateli w tym rola, aby je stamtąd jak najszybciej wykurzyć. Co o tym sądzicie kochani?

Reklama
Poprzedni artykułŁĄKA (też poprawna bajeczka)
Następny artykułDonald Tusk to najgorszy premier od czasów Hansa Franka! Wpisujcie świeczki i zapalajcie miasta!

97 KOMENTARZE

  1. Ciemna strona mocy łatwiejsza jest…
    …na prostszą ścieżkę zaprasza.

    Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Ta prawidłowość sprawdza się również w dziedzinie ideolo. Cham spod budki z piwem zamiast szukać sposobów na zmianę siebie, woli podłączyć się pod ideologię, która mu chamstwo usprawiedliwi czy wręcz wyniesie na piedestał. Kwestia, czy mu jakiś populista tę ideologię pod nos podsunie – “to nie twoja wina, człecze, że pijesz i klniesz, tylko zaborców, okupantów i ubeków”. Tak jest po prostu prościej. Tak samo, jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry (Kopernik, zdaje się?).

    Jak z tym walczyć?
    Można chamstwem na chamstwo odpowiadać, ale to leczenie dżumy cholerą.
    Można ignorować chamów – wtedy na jakiś czas jest spokój, dopóki sytuacja nie wymusi spotkania twarzą w twarz. Poza tym cham ignorowany eskaluje swoje chamstwo, odbierając ignorowanie jako objaw strachu.
    Można zbijać wypowiedzi chama rzeczowo – patrz “nie karmić trolli”, cham wie swoje i na rzeczowe argumenty jeszcze raz powie swoje, dodając na końcu “Taka je prawda, panie!”.
    Można odcinać się gryzącą ironią i sarkazmem – cham odczyta je jako znak wyższości i potraktuje to jako dolewanie oliwy do ognia.
    Można chama spróbować zawstydzić – ale czym, kiedy on dumny ze swego chamstwa jest, a ideologia go utwierdza w tym przekonaniu? Wstyd jest wtedy, kiedy wiesz, żeś coś złego zrobił, a przecież cham nie zrobił nic złego, on takuteńki jest jak ten wicepremier, co to pan wiesz, a ja rozumiem.
    Można użyć “polityki miłości” – czasem okazuje się, że cham jest w mniejszości… No chyba, żeby nie.

    Moje zdanie jest takie, że z chamstwem da się walczyć, kiedy postawą w większości preferowaną jest samodoskonalenie, dążenie do lepszego wykształcenia, zrozumienia spraw, chęć oglądu każdej sprawy z wielu stron. Taką postawę może (nie musi) wykształcić w młodym, potem coraz starszym człowieku charyzmatyczny nauczyciel – guru, nie wywyższający się nad ucznia, proponujący mu wspólne wyjaśnianie świata, nie prezentujący jedynie słusznego zdania, ale za to pokazujący całym sobą i swoim zachowaniem, że bycie moralnym na dłuższą metę się opłaca, chociaż na krótszą – czasem zdarza się, że sprawia problemy. Czy w Polsce, tu i teraz, jest możliwe istnienie takich nauczycieli? Nie chodzi mi tylko o szkolnictwo. Mam co do tego poważne obawy, które przy takich okazjach jak przystanek Woodstock ulegają chwilowemu rozwianiu, a potem wracają, wraz z myślą, że to tylko chwilowe i miejscowe cofnięcie entropii…

  2. Ciemna strona mocy łatwiejsza jest…
    …na prostszą ścieżkę zaprasza.

    Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Ta prawidłowość sprawdza się również w dziedzinie ideolo. Cham spod budki z piwem zamiast szukać sposobów na zmianę siebie, woli podłączyć się pod ideologię, która mu chamstwo usprawiedliwi czy wręcz wyniesie na piedestał. Kwestia, czy mu jakiś populista tę ideologię pod nos podsunie – “to nie twoja wina, człecze, że pijesz i klniesz, tylko zaborców, okupantów i ubeków”. Tak jest po prostu prościej. Tak samo, jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry (Kopernik, zdaje się?).

    Jak z tym walczyć?
    Można chamstwem na chamstwo odpowiadać, ale to leczenie dżumy cholerą.
    Można ignorować chamów – wtedy na jakiś czas jest spokój, dopóki sytuacja nie wymusi spotkania twarzą w twarz. Poza tym cham ignorowany eskaluje swoje chamstwo, odbierając ignorowanie jako objaw strachu.
    Można zbijać wypowiedzi chama rzeczowo – patrz “nie karmić trolli”, cham wie swoje i na rzeczowe argumenty jeszcze raz powie swoje, dodając na końcu “Taka je prawda, panie!”.
    Można odcinać się gryzącą ironią i sarkazmem – cham odczyta je jako znak wyższości i potraktuje to jako dolewanie oliwy do ognia.
    Można chama spróbować zawstydzić – ale czym, kiedy on dumny ze swego chamstwa jest, a ideologia go utwierdza w tym przekonaniu? Wstyd jest wtedy, kiedy wiesz, żeś coś złego zrobił, a przecież cham nie zrobił nic złego, on takuteńki jest jak ten wicepremier, co to pan wiesz, a ja rozumiem.
    Można użyć “polityki miłości” – czasem okazuje się, że cham jest w mniejszości… No chyba, żeby nie.

    Moje zdanie jest takie, że z chamstwem da się walczyć, kiedy postawą w większości preferowaną jest samodoskonalenie, dążenie do lepszego wykształcenia, zrozumienia spraw, chęć oglądu każdej sprawy z wielu stron. Taką postawę może (nie musi) wykształcić w młodym, potem coraz starszym człowieku charyzmatyczny nauczyciel – guru, nie wywyższający się nad ucznia, proponujący mu wspólne wyjaśnianie świata, nie prezentujący jedynie słusznego zdania, ale za to pokazujący całym sobą i swoim zachowaniem, że bycie moralnym na dłuższą metę się opłaca, chociaż na krótszą – czasem zdarza się, że sprawia problemy. Czy w Polsce, tu i teraz, jest możliwe istnienie takich nauczycieli? Nie chodzi mi tylko o szkolnictwo. Mam co do tego poważne obawy, które przy takich okazjach jak przystanek Woodstock ulegają chwilowemu rozwianiu, a potem wracają, wraz z myślą, że to tylko chwilowe i miejscowe cofnięcie entropii…

  3. Ciemna strona mocy łatwiejsza jest…
    …na prostszą ścieżkę zaprasza.

    Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Ta prawidłowość sprawdza się również w dziedzinie ideolo. Cham spod budki z piwem zamiast szukać sposobów na zmianę siebie, woli podłączyć się pod ideologię, która mu chamstwo usprawiedliwi czy wręcz wyniesie na piedestał. Kwestia, czy mu jakiś populista tę ideologię pod nos podsunie – “to nie twoja wina, człecze, że pijesz i klniesz, tylko zaborców, okupantów i ubeków”. Tak jest po prostu prościej. Tak samo, jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry (Kopernik, zdaje się?).

    Jak z tym walczyć?
    Można chamstwem na chamstwo odpowiadać, ale to leczenie dżumy cholerą.
    Można ignorować chamów – wtedy na jakiś czas jest spokój, dopóki sytuacja nie wymusi spotkania twarzą w twarz. Poza tym cham ignorowany eskaluje swoje chamstwo, odbierając ignorowanie jako objaw strachu.
    Można zbijać wypowiedzi chama rzeczowo – patrz “nie karmić trolli”, cham wie swoje i na rzeczowe argumenty jeszcze raz powie swoje, dodając na końcu “Taka je prawda, panie!”.
    Można odcinać się gryzącą ironią i sarkazmem – cham odczyta je jako znak wyższości i potraktuje to jako dolewanie oliwy do ognia.
    Można chama spróbować zawstydzić – ale czym, kiedy on dumny ze swego chamstwa jest, a ideologia go utwierdza w tym przekonaniu? Wstyd jest wtedy, kiedy wiesz, żeś coś złego zrobił, a przecież cham nie zrobił nic złego, on takuteńki jest jak ten wicepremier, co to pan wiesz, a ja rozumiem.
    Można użyć “polityki miłości” – czasem okazuje się, że cham jest w mniejszości… No chyba, żeby nie.

    Moje zdanie jest takie, że z chamstwem da się walczyć, kiedy postawą w większości preferowaną jest samodoskonalenie, dążenie do lepszego wykształcenia, zrozumienia spraw, chęć oglądu każdej sprawy z wielu stron. Taką postawę może (nie musi) wykształcić w młodym, potem coraz starszym człowieku charyzmatyczny nauczyciel – guru, nie wywyższający się nad ucznia, proponujący mu wspólne wyjaśnianie świata, nie prezentujący jedynie słusznego zdania, ale za to pokazujący całym sobą i swoim zachowaniem, że bycie moralnym na dłuższą metę się opłaca, chociaż na krótszą – czasem zdarza się, że sprawia problemy. Czy w Polsce, tu i teraz, jest możliwe istnienie takich nauczycieli? Nie chodzi mi tylko o szkolnictwo. Mam co do tego poważne obawy, które przy takich okazjach jak przystanek Woodstock ulegają chwilowemu rozwianiu, a potem wracają, wraz z myślą, że to tylko chwilowe i miejscowe cofnięcie entropii…

  4. Ciemna strona mocy łatwiejsza jest…
    …na prostszą ścieżkę zaprasza.

    Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Ta prawidłowość sprawdza się również w dziedzinie ideolo. Cham spod budki z piwem zamiast szukać sposobów na zmianę siebie, woli podłączyć się pod ideologię, która mu chamstwo usprawiedliwi czy wręcz wyniesie na piedestał. Kwestia, czy mu jakiś populista tę ideologię pod nos podsunie – “to nie twoja wina, człecze, że pijesz i klniesz, tylko zaborców, okupantów i ubeków”. Tak jest po prostu prościej. Tak samo, jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry (Kopernik, zdaje się?).

    Jak z tym walczyć?
    Można chamstwem na chamstwo odpowiadać, ale to leczenie dżumy cholerą.
    Można ignorować chamów – wtedy na jakiś czas jest spokój, dopóki sytuacja nie wymusi spotkania twarzą w twarz. Poza tym cham ignorowany eskaluje swoje chamstwo, odbierając ignorowanie jako objaw strachu.
    Można zbijać wypowiedzi chama rzeczowo – patrz “nie karmić trolli”, cham wie swoje i na rzeczowe argumenty jeszcze raz powie swoje, dodając na końcu “Taka je prawda, panie!”.
    Można odcinać się gryzącą ironią i sarkazmem – cham odczyta je jako znak wyższości i potraktuje to jako dolewanie oliwy do ognia.
    Można chama spróbować zawstydzić – ale czym, kiedy on dumny ze swego chamstwa jest, a ideologia go utwierdza w tym przekonaniu? Wstyd jest wtedy, kiedy wiesz, żeś coś złego zrobił, a przecież cham nie zrobił nic złego, on takuteńki jest jak ten wicepremier, co to pan wiesz, a ja rozumiem.
    Można użyć “polityki miłości” – czasem okazuje się, że cham jest w mniejszości… No chyba, żeby nie.

    Moje zdanie jest takie, że z chamstwem da się walczyć, kiedy postawą w większości preferowaną jest samodoskonalenie, dążenie do lepszego wykształcenia, zrozumienia spraw, chęć oglądu każdej sprawy z wielu stron. Taką postawę może (nie musi) wykształcić w młodym, potem coraz starszym człowieku charyzmatyczny nauczyciel – guru, nie wywyższający się nad ucznia, proponujący mu wspólne wyjaśnianie świata, nie prezentujący jedynie słusznego zdania, ale za to pokazujący całym sobą i swoim zachowaniem, że bycie moralnym na dłuższą metę się opłaca, chociaż na krótszą – czasem zdarza się, że sprawia problemy. Czy w Polsce, tu i teraz, jest możliwe istnienie takich nauczycieli? Nie chodzi mi tylko o szkolnictwo. Mam co do tego poważne obawy, które przy takich okazjach jak przystanek Woodstock ulegają chwilowemu rozwianiu, a potem wracają, wraz z myślą, że to tylko chwilowe i miejscowe cofnięcie entropii…

  5. Ciemna strona mocy łatwiejsza jest…
    …na prostszą ścieżkę zaprasza.

    Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Ta prawidłowość sprawdza się również w dziedzinie ideolo. Cham spod budki z piwem zamiast szukać sposobów na zmianę siebie, woli podłączyć się pod ideologię, która mu chamstwo usprawiedliwi czy wręcz wyniesie na piedestał. Kwestia, czy mu jakiś populista tę ideologię pod nos podsunie – “to nie twoja wina, człecze, że pijesz i klniesz, tylko zaborców, okupantów i ubeków”. Tak jest po prostu prościej. Tak samo, jak zły pieniądz wypiera z rynku dobry (Kopernik, zdaje się?).

    Jak z tym walczyć?
    Można chamstwem na chamstwo odpowiadać, ale to leczenie dżumy cholerą.
    Można ignorować chamów – wtedy na jakiś czas jest spokój, dopóki sytuacja nie wymusi spotkania twarzą w twarz. Poza tym cham ignorowany eskaluje swoje chamstwo, odbierając ignorowanie jako objaw strachu.
    Można zbijać wypowiedzi chama rzeczowo – patrz “nie karmić trolli”, cham wie swoje i na rzeczowe argumenty jeszcze raz powie swoje, dodając na końcu “Taka je prawda, panie!”.
    Można odcinać się gryzącą ironią i sarkazmem – cham odczyta je jako znak wyższości i potraktuje to jako dolewanie oliwy do ognia.
    Można chama spróbować zawstydzić – ale czym, kiedy on dumny ze swego chamstwa jest, a ideologia go utwierdza w tym przekonaniu? Wstyd jest wtedy, kiedy wiesz, żeś coś złego zrobił, a przecież cham nie zrobił nic złego, on takuteńki jest jak ten wicepremier, co to pan wiesz, a ja rozumiem.
    Można użyć “polityki miłości” – czasem okazuje się, że cham jest w mniejszości… No chyba, żeby nie.

    Moje zdanie jest takie, że z chamstwem da się walczyć, kiedy postawą w większości preferowaną jest samodoskonalenie, dążenie do lepszego wykształcenia, zrozumienia spraw, chęć oglądu każdej sprawy z wielu stron. Taką postawę może (nie musi) wykształcić w młodym, potem coraz starszym człowieku charyzmatyczny nauczyciel – guru, nie wywyższający się nad ucznia, proponujący mu wspólne wyjaśnianie świata, nie prezentujący jedynie słusznego zdania, ale za to pokazujący całym sobą i swoim zachowaniem, że bycie moralnym na dłuższą metę się opłaca, chociaż na krótszą – czasem zdarza się, że sprawia problemy. Czy w Polsce, tu i teraz, jest możliwe istnienie takich nauczycieli? Nie chodzi mi tylko o szkolnictwo. Mam co do tego poważne obawy, które przy takich okazjach jak przystanek Woodstock ulegają chwilowemu rozwianiu, a potem wracają, wraz z myślą, że to tylko chwilowe i miejscowe cofnięcie entropii…

  6. mało optymistyczny komentarz
    Witam,

    Dziękuję za świetny tekst, co do diagnozy zgadzam się w zupełności.

    Niestety jeżeli idzie o perspektywy to mam bardziej ponure poglądy. Kulturę jako osiągnięcie cywilizacji można z grubsza biorąc zaprowadzić na dwa sposoby. Jeden to dobrze zorganizowany przymus (legendarne szwedzkie obcinanie ręki za kradzież). Drugi to dobrze zorganizowane wywieranie wpływu. Przymus w dzisiejszych czasach nie przejdzie, chyba że jakimś przemyślnym podstępem wprowadzony, a o wywieraniu wpływu trudno mówić od kiedy media, nie wyłączając informacyjnych i publicystycznych, stały się jedynie dostarczycielami niewybrednych uciech. Rzecz nie dotyczy tylko Polski zresztą. Mam poczucie, pomimo obaw, że nostalgia za dawnymi czasami, którą za chwilę będę głosił, może się okazać jedynie objawem stawania się starym piernikiem, że również na mitycznym Zachodzie, od końca lat 80, dokąd moja polityczna pamięć najdalej sięga, skłonności do kupowania tanich chwytów pod publiczkę zwiększyły się znacząco, skoro nawet w nieprzyzwoicie cywilizowanej Szwajcarii w zeszłym roku SVP wraz z tamtejszym doktorem praw Christophem Blocherem dostali 29% głosów, nie mówiąc już o wszystkich Chiracach, Sarkozych, Schroederach, Berlusconich itp itd. Czasy, kiedy media, w praktyce zmonopolizowane przez narzucającą styl elitę, budziły w ludziach wyższe aspiracje, skończyły się w momencie eksplozji technologicznej pozwalającej każdemu obcować z czym mu wygodniej, a żeby zobaczyć z czym ludziom wygodniej, wystarczy raz na czas jakiś udać się do znajomych wyposażonych w telewizor, i rzucić okiem. Natomiast korelacja pomiędzy zdobywaniem wykształcenia a nie-chamstwem jest na dziś co najmniej wątpliwa, powtarzam sobie czasem formułkę, że to może jeszcze nic straconego, że może choć w trzecim pokoleniu, pozwala mi to niekiedy zachować spokój i powstrzymać odruch natychmiastowej ucieczki z katedry w mojej Alma Mater.

    Na demokrację i ludzi skłonność do samodoskonalenia bym nie liczył. Nadzieję pozostaje mieć na wykształcenie się jakiejś elity pociągającej za najważniejsze sznurki, na tyle rozumnej i odpowiedzialnej, żeby nie wybyła pewnego pięknego dnia pod lepsze słońce zostawiwszy za sobą spaloną ziemię.

    Z mizantropicznym pozdrowieniem

    Pilot Pirx

    • Kultura sama siebie nie stworzyła.
      Więcej wiary w ludzi pokładaj. Wola samodoskonalenia się jest. Byle tylko żadne gnomy za nogawki nie łapały i po kostkach nie gryzły. Nie zapominajmy że w mamy też powody do dumy, jeśli chodzi o najnowsze dzieje kontynentu i świata. Może nie?

      A kto z nami nie wypije, temu się obije ryje…

  7. mało optymistyczny komentarz
    Witam,

    Dziękuję za świetny tekst, co do diagnozy zgadzam się w zupełności.

    Niestety jeżeli idzie o perspektywy to mam bardziej ponure poglądy. Kulturę jako osiągnięcie cywilizacji można z grubsza biorąc zaprowadzić na dwa sposoby. Jeden to dobrze zorganizowany przymus (legendarne szwedzkie obcinanie ręki za kradzież). Drugi to dobrze zorganizowane wywieranie wpływu. Przymus w dzisiejszych czasach nie przejdzie, chyba że jakimś przemyślnym podstępem wprowadzony, a o wywieraniu wpływu trudno mówić od kiedy media, nie wyłączając informacyjnych i publicystycznych, stały się jedynie dostarczycielami niewybrednych uciech. Rzecz nie dotyczy tylko Polski zresztą. Mam poczucie, pomimo obaw, że nostalgia za dawnymi czasami, którą za chwilę będę głosił, może się okazać jedynie objawem stawania się starym piernikiem, że również na mitycznym Zachodzie, od końca lat 80, dokąd moja polityczna pamięć najdalej sięga, skłonności do kupowania tanich chwytów pod publiczkę zwiększyły się znacząco, skoro nawet w nieprzyzwoicie cywilizowanej Szwajcarii w zeszłym roku SVP wraz z tamtejszym doktorem praw Christophem Blocherem dostali 29% głosów, nie mówiąc już o wszystkich Chiracach, Sarkozych, Schroederach, Berlusconich itp itd. Czasy, kiedy media, w praktyce zmonopolizowane przez narzucającą styl elitę, budziły w ludziach wyższe aspiracje, skończyły się w momencie eksplozji technologicznej pozwalającej każdemu obcować z czym mu wygodniej, a żeby zobaczyć z czym ludziom wygodniej, wystarczy raz na czas jakiś udać się do znajomych wyposażonych w telewizor, i rzucić okiem. Natomiast korelacja pomiędzy zdobywaniem wykształcenia a nie-chamstwem jest na dziś co najmniej wątpliwa, powtarzam sobie czasem formułkę, że to może jeszcze nic straconego, że może choć w trzecim pokoleniu, pozwala mi to niekiedy zachować spokój i powstrzymać odruch natychmiastowej ucieczki z katedry w mojej Alma Mater.

    Na demokrację i ludzi skłonność do samodoskonalenia bym nie liczył. Nadzieję pozostaje mieć na wykształcenie się jakiejś elity pociągającej za najważniejsze sznurki, na tyle rozumnej i odpowiedzialnej, żeby nie wybyła pewnego pięknego dnia pod lepsze słońce zostawiwszy za sobą spaloną ziemię.

    Z mizantropicznym pozdrowieniem

    Pilot Pirx

    • Kultura sama siebie nie stworzyła.
      Więcej wiary w ludzi pokładaj. Wola samodoskonalenia się jest. Byle tylko żadne gnomy za nogawki nie łapały i po kostkach nie gryzły. Nie zapominajmy że w mamy też powody do dumy, jeśli chodzi o najnowsze dzieje kontynentu i świata. Może nie?

      A kto z nami nie wypije, temu się obije ryje…

  8. mało optymistyczny komentarz
    Witam,

    Dziękuję za świetny tekst, co do diagnozy zgadzam się w zupełności.

    Niestety jeżeli idzie o perspektywy to mam bardziej ponure poglądy. Kulturę jako osiągnięcie cywilizacji można z grubsza biorąc zaprowadzić na dwa sposoby. Jeden to dobrze zorganizowany przymus (legendarne szwedzkie obcinanie ręki za kradzież). Drugi to dobrze zorganizowane wywieranie wpływu. Przymus w dzisiejszych czasach nie przejdzie, chyba że jakimś przemyślnym podstępem wprowadzony, a o wywieraniu wpływu trudno mówić od kiedy media, nie wyłączając informacyjnych i publicystycznych, stały się jedynie dostarczycielami niewybrednych uciech. Rzecz nie dotyczy tylko Polski zresztą. Mam poczucie, pomimo obaw, że nostalgia za dawnymi czasami, którą za chwilę będę głosił, może się okazać jedynie objawem stawania się starym piernikiem, że również na mitycznym Zachodzie, od końca lat 80, dokąd moja polityczna pamięć najdalej sięga, skłonności do kupowania tanich chwytów pod publiczkę zwiększyły się znacząco, skoro nawet w nieprzyzwoicie cywilizowanej Szwajcarii w zeszłym roku SVP wraz z tamtejszym doktorem praw Christophem Blocherem dostali 29% głosów, nie mówiąc już o wszystkich Chiracach, Sarkozych, Schroederach, Berlusconich itp itd. Czasy, kiedy media, w praktyce zmonopolizowane przez narzucającą styl elitę, budziły w ludziach wyższe aspiracje, skończyły się w momencie eksplozji technologicznej pozwalającej każdemu obcować z czym mu wygodniej, a żeby zobaczyć z czym ludziom wygodniej, wystarczy raz na czas jakiś udać się do znajomych wyposażonych w telewizor, i rzucić okiem. Natomiast korelacja pomiędzy zdobywaniem wykształcenia a nie-chamstwem jest na dziś co najmniej wątpliwa, powtarzam sobie czasem formułkę, że to może jeszcze nic straconego, że może choć w trzecim pokoleniu, pozwala mi to niekiedy zachować spokój i powstrzymać odruch natychmiastowej ucieczki z katedry w mojej Alma Mater.

    Na demokrację i ludzi skłonność do samodoskonalenia bym nie liczył. Nadzieję pozostaje mieć na wykształcenie się jakiejś elity pociągającej za najważniejsze sznurki, na tyle rozumnej i odpowiedzialnej, żeby nie wybyła pewnego pięknego dnia pod lepsze słońce zostawiwszy za sobą spaloną ziemię.

    Z mizantropicznym pozdrowieniem

    Pilot Pirx

    • Kultura sama siebie nie stworzyła.
      Więcej wiary w ludzi pokładaj. Wola samodoskonalenia się jest. Byle tylko żadne gnomy za nogawki nie łapały i po kostkach nie gryzły. Nie zapominajmy że w mamy też powody do dumy, jeśli chodzi o najnowsze dzieje kontynentu i świata. Może nie?

      A kto z nami nie wypije, temu się obije ryje…

  9. mało optymistyczny komentarz
    Witam,

    Dziękuję za świetny tekst, co do diagnozy zgadzam się w zupełności.

    Niestety jeżeli idzie o perspektywy to mam bardziej ponure poglądy. Kulturę jako osiągnięcie cywilizacji można z grubsza biorąc zaprowadzić na dwa sposoby. Jeden to dobrze zorganizowany przymus (legendarne szwedzkie obcinanie ręki za kradzież). Drugi to dobrze zorganizowane wywieranie wpływu. Przymus w dzisiejszych czasach nie przejdzie, chyba że jakimś przemyślnym podstępem wprowadzony, a o wywieraniu wpływu trudno mówić od kiedy media, nie wyłączając informacyjnych i publicystycznych, stały się jedynie dostarczycielami niewybrednych uciech. Rzecz nie dotyczy tylko Polski zresztą. Mam poczucie, pomimo obaw, że nostalgia za dawnymi czasami, którą za chwilę będę głosił, może się okazać jedynie objawem stawania się starym piernikiem, że również na mitycznym Zachodzie, od końca lat 80, dokąd moja polityczna pamięć najdalej sięga, skłonności do kupowania tanich chwytów pod publiczkę zwiększyły się znacząco, skoro nawet w nieprzyzwoicie cywilizowanej Szwajcarii w zeszłym roku SVP wraz z tamtejszym doktorem praw Christophem Blocherem dostali 29% głosów, nie mówiąc już o wszystkich Chiracach, Sarkozych, Schroederach, Berlusconich itp itd. Czasy, kiedy media, w praktyce zmonopolizowane przez narzucającą styl elitę, budziły w ludziach wyższe aspiracje, skończyły się w momencie eksplozji technologicznej pozwalającej każdemu obcować z czym mu wygodniej, a żeby zobaczyć z czym ludziom wygodniej, wystarczy raz na czas jakiś udać się do znajomych wyposażonych w telewizor, i rzucić okiem. Natomiast korelacja pomiędzy zdobywaniem wykształcenia a nie-chamstwem jest na dziś co najmniej wątpliwa, powtarzam sobie czasem formułkę, że to może jeszcze nic straconego, że może choć w trzecim pokoleniu, pozwala mi to niekiedy zachować spokój i powstrzymać odruch natychmiastowej ucieczki z katedry w mojej Alma Mater.

    Na demokrację i ludzi skłonność do samodoskonalenia bym nie liczył. Nadzieję pozostaje mieć na wykształcenie się jakiejś elity pociągającej za najważniejsze sznurki, na tyle rozumnej i odpowiedzialnej, żeby nie wybyła pewnego pięknego dnia pod lepsze słońce zostawiwszy za sobą spaloną ziemię.

    Z mizantropicznym pozdrowieniem

    Pilot Pirx

    • Kultura sama siebie nie stworzyła.
      Więcej wiary w ludzi pokładaj. Wola samodoskonalenia się jest. Byle tylko żadne gnomy za nogawki nie łapały i po kostkach nie gryzły. Nie zapominajmy że w mamy też powody do dumy, jeśli chodzi o najnowsze dzieje kontynentu i świata. Może nie?

      A kto z nami nie wypije, temu się obije ryje…

  10. Optymizmu nigdy dość.
    Mam go tyle, że ho ho, albo jeszcze więcej. Ale mam też duuużo gniewu, do kaczorów i im podobnych. Bo cham może przestać być chamem, jeśli źle mu się będzie w tym chamstwie kisić. Posle dzieci do szkół, sam posłucha czego się nauczyły. Nie sadzę że potrzebne są odgórne ustalenia, mentorowie, mądry Joda który powie jak czynić powinieneś. To dotyczy ludzi którzy już kroczą scieżką mądrości (nauki, filozofii, kultury) i przeszli na niej spory kawałek.
    Chamstwo znika gdy nie ma na nie powszechnej zgody, ani nawet tolerancji, oraz gdy cham otrzymuje pozytywne przykłady/przekazy ze swojego otoczenia. Zauważcie że w wyremontowanych kamienicach nie ma obszczanych klatek schodowych. Kaczory ten trend odwróciły i obszczały nie tylko klatki, ale i urzędy, muzea, pałace, pomniki. Sygnał dla chama czytelny: “Jednak moje na wierzchu. Szanowni koledzy wybaczą, dla mnie piwka proszę już nie kupować, idę na drzwi wykształciucha naszczać”.

    • Parafrazując znanego Ojca
      Trzeba dbać! Dbać!

      Inaczej świeżo wyremontowana klatka schodowa w kamienicy po paru tygodniach dostaje dziwnych zawijasów, którymi zdolna młodzież wyraża swoją artystyczną ekspresję, następnie czuje się owa młodzież jak u siebie, więc pod namalowanymi flamastrem zawijasami pojawiają się pety (w mieszkaniu się nie pali przecież), do młodzieży dołączają coraz starsi młodzi, którzy wyznają zasadę, że nie ma to jak piwko z puszki pod papieroska, puszki zostają zaraz obok petów, po pewnym zaś czasie, jak to po piwie, pęcherz ma swoje prawa, a na dworze zimno… I dochodzimy do obsikanej podłogi.

      Oczywiście należy już na poziomie zawijasów wymienić się doświadczeniem z sąsiadami, może ktoś widział autora zawijasów? Następnie podjąć próbę interwencji u rodziców delikwenta, jeżeli ci mają to w pompie, pogadać z administratorem budynku, jak taka rodzina zostanie obciążona kosztami remontu, będzie inaczej na to patrzeć. W razie potrzeby są oczywiście dalsze kroki do podjęcia… Poza tym nowowybudowane domy mają często gęsto monitoring, gdyby ktoś łgał w żywe oczy.

      To jest nawet nie patent, to jest pewna norma, która się, chwała Bogu, wykształca. Myślę, że ma to związek ze statusem materialnym. Jeżeli ktoś zapłacił kupę kasy za mieszkanie, ew. wbił się w kredyt na n-dziesiąt lat, a w dodatku mieszka w apartamentowcu nówka pewex, nie będzie chciał, żeby mu inni załatwiali koło drzwi potrzeby fizjologiczne.

      Tylko czy takie normy i standardy automatycznie przeniosą się, prawem równania w górę, z nowych osiedli, apartamentowców i kondominiów do starych kamienic, a zwłaszcza blokowisk?

        • Ohohoho
          Nie sądzę, chyba że za 126 lat…

          Słyszałem opowieść o Szwajcarze, który doniósł na sąsiada za spuszczanie wody w kiblu po godzinie 22.00. I ta skarga została przez odnośne organa porządkowe uwzględniona!!! Do takiego poziomu szlachetności to chyba nie dojdziemy, chyba że jacyś paranoicy.

          Z drugiej strony poznałem przemiłego Szwajcara hippisa, który kontestował ten system i był skrajnie wyluzowany. Tylko że ponoć wielu z nich tak ma w młodości, a potem się przestawiają – nie wiedzieć kiedy – na postawę skrajnego piętnowania działań aspołecznych, donoszenie za spuszczanie wody etc.

          Skądinąd również uważam Szwajcarię za piękny kraj, wręcz wylizany momentami. Ale na dłuższą metę chyba bym tam nie wytrzymał.

          • Ja Szwajcarom zazdroszczę markowości produktów
            Ser, Czekolada, Scyzoryki, Zegarki, Biżuteria, Precyzja, Roger Federer, Bankowość,….. Naprawdę długa lista (celowo z dużych liter). To jest to, co trzyma mnie przy życiu, że świat nie schodzi ostatecznie na psy.

            A u nas co? Sarmatyzm, gorzała, piękne panie? Ostatnio Małysz, a teraz Kubica.

            A co do pierwszego zdania. Cierpliwość palcem wyrzeźbi skałę; czy coś takiego.

          • Zgoda na wszystko
            z wyjątkiem gorzały. Polskie marki są znane i cenione na całym świecie – np. Żubrówka jak prywatny prezent dla przyjaciół była przez lata przyjmowana owacyjnie – we Francji i w USA. Ostatnio podobnie z Żołądkową Gorzką. O różnych czystych wódkach nie wspominam, ale również były i są cenione, na poziomie zbliżonym do wódek rosyjskich i skandynawskich.

          • Racja!
            Do dziś Żuberka dla znajomych w Berlinie wożę. Można go kupić wszędzie na miejscu, ale oryginalny, z polskimi napisami jest dużo bardziej ceniony 🙂

          • Ale ja to pisałem bez sarkazmu
            Naprawdę uważam, te wymienione rzeczy za polskie benchmarki, choć sarmaryzm trzeba by na nowo zacząć lansować. Jeszcze za Napoleona był on w cenie (“pijany jak Polak” było komplementem).

          • A, to cofam wszystkie sęki świata
            a co do lansowania sarmatyzmu, to są tacy ludzie, którzy to robią, no, może nie dokładnie jako styl życia, ale na pewno jako styl ubierania się, uzbrajania, odtwarzania walk i cetera – mam takich znajomych znajomych, dość daleko ode mnie, bo pod Jędrzejowem (gdyby ktoś nie wiedział +/- 1/3 drogi między Kielcami a Krakowem).

            Pięknych Pań lansować nie trzeba (chyba?), one same zadbają, tudzież zainteresowani Panowie. Tylko dodam – więcej takich akcji jak kampania “polski hydraulik” i (mniej może znana) “polska pielęgniarka”.

            Kubica i Małysz też o siebie dbają, albo mają menedżerów, którzy i gwieździe dadzą zarobić, i sami nieźle pożyją (czy dla Roberta nie jest to czasem tata Kubica?).

            Natomiast życzyłbym sobie jeszcze, żeby wszyscy, którzy mają coś do zaoferowania w Polsce w zakresie turystyki się wzięli i zebrali do kupy (czyni to, ale dość powoli), zrozumieli, że na wspólnym działaniu zarobią więcej niż na podziałach i zaczęli promować się tak, jak to potrafią Turcja, Hiszpania, Austria…

      • Normy panie.
        Ano z moich obserwcji wynika że normy nie tyle się przenoszą, bo starsze pokolenie mieszkańców kamienic na zamkniętych osiedlach nie bywa, ale kształtują na nowo.
        Menele nie piją w ładnych bramach. Albo mają poczucie że nie wypada, albo się tam czują nieswojo, jak by nie było, efekt jest. Młódź natomiast bazgrze i bazgrać będzie, takie na razie jej gówniarskie nawyki, które trzeba trzebić, to już rola nas, czyli pryków 🙂
        Dostrzegam natomiast tendencję, do większej kultury w korzystaniu ze wspólnej przestrzeni.
        Siedzą panowie w parku na ławkach, browarki piją a mordy mają takie, że bez kija nie podchodź. Ale… ryja nie drą, ludzi nie zaczepiają, nie śpią na tych ławkach zachlani, a matki z wózkami, staruszki i dziatwa przechodzą obok bez obaw, a i siadają na ławce obok i zajmują się swoimi sprawami. Park jest ładny i zadbany. To wydaje mi się powodem większej kultury puszkowych. W ładnym otoczeniu czlowiek lepiej się czuje i lepiej zachowuje. Jest to raczej trend ogólny, dotyczący wielu dziedzin życia. Bydło oczywiście zawsze się znajdzie i sęk w tym by to bydło tępić, nie dopieszczać.

  11. Optymizmu nigdy dość.
    Mam go tyle, że ho ho, albo jeszcze więcej. Ale mam też duuużo gniewu, do kaczorów i im podobnych. Bo cham może przestać być chamem, jeśli źle mu się będzie w tym chamstwie kisić. Posle dzieci do szkół, sam posłucha czego się nauczyły. Nie sadzę że potrzebne są odgórne ustalenia, mentorowie, mądry Joda który powie jak czynić powinieneś. To dotyczy ludzi którzy już kroczą scieżką mądrości (nauki, filozofii, kultury) i przeszli na niej spory kawałek.
    Chamstwo znika gdy nie ma na nie powszechnej zgody, ani nawet tolerancji, oraz gdy cham otrzymuje pozytywne przykłady/przekazy ze swojego otoczenia. Zauważcie że w wyremontowanych kamienicach nie ma obszczanych klatek schodowych. Kaczory ten trend odwróciły i obszczały nie tylko klatki, ale i urzędy, muzea, pałace, pomniki. Sygnał dla chama czytelny: “Jednak moje na wierzchu. Szanowni koledzy wybaczą, dla mnie piwka proszę już nie kupować, idę na drzwi wykształciucha naszczać”.

    • Parafrazując znanego Ojca
      Trzeba dbać! Dbać!

      Inaczej świeżo wyremontowana klatka schodowa w kamienicy po paru tygodniach dostaje dziwnych zawijasów, którymi zdolna młodzież wyraża swoją artystyczną ekspresję, następnie czuje się owa młodzież jak u siebie, więc pod namalowanymi flamastrem zawijasami pojawiają się pety (w mieszkaniu się nie pali przecież), do młodzieży dołączają coraz starsi młodzi, którzy wyznają zasadę, że nie ma to jak piwko z puszki pod papieroska, puszki zostają zaraz obok petów, po pewnym zaś czasie, jak to po piwie, pęcherz ma swoje prawa, a na dworze zimno… I dochodzimy do obsikanej podłogi.

      Oczywiście należy już na poziomie zawijasów wymienić się doświadczeniem z sąsiadami, może ktoś widział autora zawijasów? Następnie podjąć próbę interwencji u rodziców delikwenta, jeżeli ci mają to w pompie, pogadać z administratorem budynku, jak taka rodzina zostanie obciążona kosztami remontu, będzie inaczej na to patrzeć. W razie potrzeby są oczywiście dalsze kroki do podjęcia… Poza tym nowowybudowane domy mają często gęsto monitoring, gdyby ktoś łgał w żywe oczy.

      To jest nawet nie patent, to jest pewna norma, która się, chwała Bogu, wykształca. Myślę, że ma to związek ze statusem materialnym. Jeżeli ktoś zapłacił kupę kasy za mieszkanie, ew. wbił się w kredyt na n-dziesiąt lat, a w dodatku mieszka w apartamentowcu nówka pewex, nie będzie chciał, żeby mu inni załatwiali koło drzwi potrzeby fizjologiczne.

      Tylko czy takie normy i standardy automatycznie przeniosą się, prawem równania w górę, z nowych osiedli, apartamentowców i kondominiów do starych kamienic, a zwłaszcza blokowisk?

        • Ohohoho
          Nie sądzę, chyba że za 126 lat…

          Słyszałem opowieść o Szwajcarze, który doniósł na sąsiada za spuszczanie wody w kiblu po godzinie 22.00. I ta skarga została przez odnośne organa porządkowe uwzględniona!!! Do takiego poziomu szlachetności to chyba nie dojdziemy, chyba że jacyś paranoicy.

          Z drugiej strony poznałem przemiłego Szwajcara hippisa, który kontestował ten system i był skrajnie wyluzowany. Tylko że ponoć wielu z nich tak ma w młodości, a potem się przestawiają – nie wiedzieć kiedy – na postawę skrajnego piętnowania działań aspołecznych, donoszenie za spuszczanie wody etc.

          Skądinąd również uważam Szwajcarię za piękny kraj, wręcz wylizany momentami. Ale na dłuższą metę chyba bym tam nie wytrzymał.

          • Ja Szwajcarom zazdroszczę markowości produktów
            Ser, Czekolada, Scyzoryki, Zegarki, Biżuteria, Precyzja, Roger Federer, Bankowość,….. Naprawdę długa lista (celowo z dużych liter). To jest to, co trzyma mnie przy życiu, że świat nie schodzi ostatecznie na psy.

            A u nas co? Sarmatyzm, gorzała, piękne panie? Ostatnio Małysz, a teraz Kubica.

            A co do pierwszego zdania. Cierpliwość palcem wyrzeźbi skałę; czy coś takiego.

          • Zgoda na wszystko
            z wyjątkiem gorzały. Polskie marki są znane i cenione na całym świecie – np. Żubrówka jak prywatny prezent dla przyjaciół była przez lata przyjmowana owacyjnie – we Francji i w USA. Ostatnio podobnie z Żołądkową Gorzką. O różnych czystych wódkach nie wspominam, ale również były i są cenione, na poziomie zbliżonym do wódek rosyjskich i skandynawskich.

          • Racja!
            Do dziś Żuberka dla znajomych w Berlinie wożę. Można go kupić wszędzie na miejscu, ale oryginalny, z polskimi napisami jest dużo bardziej ceniony 🙂

          • Ale ja to pisałem bez sarkazmu
            Naprawdę uważam, te wymienione rzeczy za polskie benchmarki, choć sarmaryzm trzeba by na nowo zacząć lansować. Jeszcze za Napoleona był on w cenie (“pijany jak Polak” było komplementem).

          • A, to cofam wszystkie sęki świata
            a co do lansowania sarmatyzmu, to są tacy ludzie, którzy to robią, no, może nie dokładnie jako styl życia, ale na pewno jako styl ubierania się, uzbrajania, odtwarzania walk i cetera – mam takich znajomych znajomych, dość daleko ode mnie, bo pod Jędrzejowem (gdyby ktoś nie wiedział +/- 1/3 drogi między Kielcami a Krakowem).

            Pięknych Pań lansować nie trzeba (chyba?), one same zadbają, tudzież zainteresowani Panowie. Tylko dodam – więcej takich akcji jak kampania “polski hydraulik” i (mniej może znana) “polska pielęgniarka”.

            Kubica i Małysz też o siebie dbają, albo mają menedżerów, którzy i gwieździe dadzą zarobić, i sami nieźle pożyją (czy dla Roberta nie jest to czasem tata Kubica?).

            Natomiast życzyłbym sobie jeszcze, żeby wszyscy, którzy mają coś do zaoferowania w Polsce w zakresie turystyki się wzięli i zebrali do kupy (czyni to, ale dość powoli), zrozumieli, że na wspólnym działaniu zarobią więcej niż na podziałach i zaczęli promować się tak, jak to potrafią Turcja, Hiszpania, Austria…

      • Normy panie.
        Ano z moich obserwcji wynika że normy nie tyle się przenoszą, bo starsze pokolenie mieszkańców kamienic na zamkniętych osiedlach nie bywa, ale kształtują na nowo.
        Menele nie piją w ładnych bramach. Albo mają poczucie że nie wypada, albo się tam czują nieswojo, jak by nie było, efekt jest. Młódź natomiast bazgrze i bazgrać będzie, takie na razie jej gówniarskie nawyki, które trzeba trzebić, to już rola nas, czyli pryków 🙂
        Dostrzegam natomiast tendencję, do większej kultury w korzystaniu ze wspólnej przestrzeni.
        Siedzą panowie w parku na ławkach, browarki piją a mordy mają takie, że bez kija nie podchodź. Ale… ryja nie drą, ludzi nie zaczepiają, nie śpią na tych ławkach zachlani, a matki z wózkami, staruszki i dziatwa przechodzą obok bez obaw, a i siadają na ławce obok i zajmują się swoimi sprawami. Park jest ładny i zadbany. To wydaje mi się powodem większej kultury puszkowych. W ładnym otoczeniu czlowiek lepiej się czuje i lepiej zachowuje. Jest to raczej trend ogólny, dotyczący wielu dziedzin życia. Bydło oczywiście zawsze się znajdzie i sęk w tym by to bydło tępić, nie dopieszczać.

  12. Optymizmu nigdy dość.
    Mam go tyle, że ho ho, albo jeszcze więcej. Ale mam też duuużo gniewu, do kaczorów i im podobnych. Bo cham może przestać być chamem, jeśli źle mu się będzie w tym chamstwie kisić. Posle dzieci do szkół, sam posłucha czego się nauczyły. Nie sadzę że potrzebne są odgórne ustalenia, mentorowie, mądry Joda który powie jak czynić powinieneś. To dotyczy ludzi którzy już kroczą scieżką mądrości (nauki, filozofii, kultury) i przeszli na niej spory kawałek.
    Chamstwo znika gdy nie ma na nie powszechnej zgody, ani nawet tolerancji, oraz gdy cham otrzymuje pozytywne przykłady/przekazy ze swojego otoczenia. Zauważcie że w wyremontowanych kamienicach nie ma obszczanych klatek schodowych. Kaczory ten trend odwróciły i obszczały nie tylko klatki, ale i urzędy, muzea, pałace, pomniki. Sygnał dla chama czytelny: “Jednak moje na wierzchu. Szanowni koledzy wybaczą, dla mnie piwka proszę już nie kupować, idę na drzwi wykształciucha naszczać”.

    • Parafrazując znanego Ojca
      Trzeba dbać! Dbać!

      Inaczej świeżo wyremontowana klatka schodowa w kamienicy po paru tygodniach dostaje dziwnych zawijasów, którymi zdolna młodzież wyraża swoją artystyczną ekspresję, następnie czuje się owa młodzież jak u siebie, więc pod namalowanymi flamastrem zawijasami pojawiają się pety (w mieszkaniu się nie pali przecież), do młodzieży dołączają coraz starsi młodzi, którzy wyznają zasadę, że nie ma to jak piwko z puszki pod papieroska, puszki zostają zaraz obok petów, po pewnym zaś czasie, jak to po piwie, pęcherz ma swoje prawa, a na dworze zimno… I dochodzimy do obsikanej podłogi.

      Oczywiście należy już na poziomie zawijasów wymienić się doświadczeniem z sąsiadami, może ktoś widział autora zawijasów? Następnie podjąć próbę interwencji u rodziców delikwenta, jeżeli ci mają to w pompie, pogadać z administratorem budynku, jak taka rodzina zostanie obciążona kosztami remontu, będzie inaczej na to patrzeć. W razie potrzeby są oczywiście dalsze kroki do podjęcia… Poza tym nowowybudowane domy mają często gęsto monitoring, gdyby ktoś łgał w żywe oczy.

      To jest nawet nie patent, to jest pewna norma, która się, chwała Bogu, wykształca. Myślę, że ma to związek ze statusem materialnym. Jeżeli ktoś zapłacił kupę kasy za mieszkanie, ew. wbił się w kredyt na n-dziesiąt lat, a w dodatku mieszka w apartamentowcu nówka pewex, nie będzie chciał, żeby mu inni załatwiali koło drzwi potrzeby fizjologiczne.

      Tylko czy takie normy i standardy automatycznie przeniosą się, prawem równania w górę, z nowych osiedli, apartamentowców i kondominiów do starych kamienic, a zwłaszcza blokowisk?

        • Ohohoho
          Nie sądzę, chyba że za 126 lat…

          Słyszałem opowieść o Szwajcarze, który doniósł na sąsiada za spuszczanie wody w kiblu po godzinie 22.00. I ta skarga została przez odnośne organa porządkowe uwzględniona!!! Do takiego poziomu szlachetności to chyba nie dojdziemy, chyba że jacyś paranoicy.

          Z drugiej strony poznałem przemiłego Szwajcara hippisa, który kontestował ten system i był skrajnie wyluzowany. Tylko że ponoć wielu z nich tak ma w młodości, a potem się przestawiają – nie wiedzieć kiedy – na postawę skrajnego piętnowania działań aspołecznych, donoszenie za spuszczanie wody etc.

          Skądinąd również uważam Szwajcarię za piękny kraj, wręcz wylizany momentami. Ale na dłuższą metę chyba bym tam nie wytrzymał.

          • Ja Szwajcarom zazdroszczę markowości produktów
            Ser, Czekolada, Scyzoryki, Zegarki, Biżuteria, Precyzja, Roger Federer, Bankowość,….. Naprawdę długa lista (celowo z dużych liter). To jest to, co trzyma mnie przy życiu, że świat nie schodzi ostatecznie na psy.

            A u nas co? Sarmatyzm, gorzała, piękne panie? Ostatnio Małysz, a teraz Kubica.

            A co do pierwszego zdania. Cierpliwość palcem wyrzeźbi skałę; czy coś takiego.

          • Zgoda na wszystko
            z wyjątkiem gorzały. Polskie marki są znane i cenione na całym świecie – np. Żubrówka jak prywatny prezent dla przyjaciół była przez lata przyjmowana owacyjnie – we Francji i w USA. Ostatnio podobnie z Żołądkową Gorzką. O różnych czystych wódkach nie wspominam, ale również były i są cenione, na poziomie zbliżonym do wódek rosyjskich i skandynawskich.

          • Racja!
            Do dziś Żuberka dla znajomych w Berlinie wożę. Można go kupić wszędzie na miejscu, ale oryginalny, z polskimi napisami jest dużo bardziej ceniony 🙂

          • Ale ja to pisałem bez sarkazmu
            Naprawdę uważam, te wymienione rzeczy za polskie benchmarki, choć sarmaryzm trzeba by na nowo zacząć lansować. Jeszcze za Napoleona był on w cenie (“pijany jak Polak” było komplementem).

          • A, to cofam wszystkie sęki świata
            a co do lansowania sarmatyzmu, to są tacy ludzie, którzy to robią, no, może nie dokładnie jako styl życia, ale na pewno jako styl ubierania się, uzbrajania, odtwarzania walk i cetera – mam takich znajomych znajomych, dość daleko ode mnie, bo pod Jędrzejowem (gdyby ktoś nie wiedział +/- 1/3 drogi między Kielcami a Krakowem).

            Pięknych Pań lansować nie trzeba (chyba?), one same zadbają, tudzież zainteresowani Panowie. Tylko dodam – więcej takich akcji jak kampania “polski hydraulik” i (mniej może znana) “polska pielęgniarka”.

            Kubica i Małysz też o siebie dbają, albo mają menedżerów, którzy i gwieździe dadzą zarobić, i sami nieźle pożyją (czy dla Roberta nie jest to czasem tata Kubica?).

            Natomiast życzyłbym sobie jeszcze, żeby wszyscy, którzy mają coś do zaoferowania w Polsce w zakresie turystyki się wzięli i zebrali do kupy (czyni to, ale dość powoli), zrozumieli, że na wspólnym działaniu zarobią więcej niż na podziałach i zaczęli promować się tak, jak to potrafią Turcja, Hiszpania, Austria…

      • Normy panie.
        Ano z moich obserwcji wynika że normy nie tyle się przenoszą, bo starsze pokolenie mieszkańców kamienic na zamkniętych osiedlach nie bywa, ale kształtują na nowo.
        Menele nie piją w ładnych bramach. Albo mają poczucie że nie wypada, albo się tam czują nieswojo, jak by nie było, efekt jest. Młódź natomiast bazgrze i bazgrać będzie, takie na razie jej gówniarskie nawyki, które trzeba trzebić, to już rola nas, czyli pryków 🙂
        Dostrzegam natomiast tendencję, do większej kultury w korzystaniu ze wspólnej przestrzeni.
        Siedzą panowie w parku na ławkach, browarki piją a mordy mają takie, że bez kija nie podchodź. Ale… ryja nie drą, ludzi nie zaczepiają, nie śpią na tych ławkach zachlani, a matki z wózkami, staruszki i dziatwa przechodzą obok bez obaw, a i siadają na ławce obok i zajmują się swoimi sprawami. Park jest ładny i zadbany. To wydaje mi się powodem większej kultury puszkowych. W ładnym otoczeniu czlowiek lepiej się czuje i lepiej zachowuje. Jest to raczej trend ogólny, dotyczący wielu dziedzin życia. Bydło oczywiście zawsze się znajdzie i sęk w tym by to bydło tępić, nie dopieszczać.

  13. Optymizmu nigdy dość.
    Mam go tyle, że ho ho, albo jeszcze więcej. Ale mam też duuużo gniewu, do kaczorów i im podobnych. Bo cham może przestać być chamem, jeśli źle mu się będzie w tym chamstwie kisić. Posle dzieci do szkół, sam posłucha czego się nauczyły. Nie sadzę że potrzebne są odgórne ustalenia, mentorowie, mądry Joda który powie jak czynić powinieneś. To dotyczy ludzi którzy już kroczą scieżką mądrości (nauki, filozofii, kultury) i przeszli na niej spory kawałek.
    Chamstwo znika gdy nie ma na nie powszechnej zgody, ani nawet tolerancji, oraz gdy cham otrzymuje pozytywne przykłady/przekazy ze swojego otoczenia. Zauważcie że w wyremontowanych kamienicach nie ma obszczanych klatek schodowych. Kaczory ten trend odwróciły i obszczały nie tylko klatki, ale i urzędy, muzea, pałace, pomniki. Sygnał dla chama czytelny: “Jednak moje na wierzchu. Szanowni koledzy wybaczą, dla mnie piwka proszę już nie kupować, idę na drzwi wykształciucha naszczać”.

    • Parafrazując znanego Ojca
      Trzeba dbać! Dbać!

      Inaczej świeżo wyremontowana klatka schodowa w kamienicy po paru tygodniach dostaje dziwnych zawijasów, którymi zdolna młodzież wyraża swoją artystyczną ekspresję, następnie czuje się owa młodzież jak u siebie, więc pod namalowanymi flamastrem zawijasami pojawiają się pety (w mieszkaniu się nie pali przecież), do młodzieży dołączają coraz starsi młodzi, którzy wyznają zasadę, że nie ma to jak piwko z puszki pod papieroska, puszki zostają zaraz obok petów, po pewnym zaś czasie, jak to po piwie, pęcherz ma swoje prawa, a na dworze zimno… I dochodzimy do obsikanej podłogi.

      Oczywiście należy już na poziomie zawijasów wymienić się doświadczeniem z sąsiadami, może ktoś widział autora zawijasów? Następnie podjąć próbę interwencji u rodziców delikwenta, jeżeli ci mają to w pompie, pogadać z administratorem budynku, jak taka rodzina zostanie obciążona kosztami remontu, będzie inaczej na to patrzeć. W razie potrzeby są oczywiście dalsze kroki do podjęcia… Poza tym nowowybudowane domy mają często gęsto monitoring, gdyby ktoś łgał w żywe oczy.

      To jest nawet nie patent, to jest pewna norma, która się, chwała Bogu, wykształca. Myślę, że ma to związek ze statusem materialnym. Jeżeli ktoś zapłacił kupę kasy za mieszkanie, ew. wbił się w kredyt na n-dziesiąt lat, a w dodatku mieszka w apartamentowcu nówka pewex, nie będzie chciał, żeby mu inni załatwiali koło drzwi potrzeby fizjologiczne.

      Tylko czy takie normy i standardy automatycznie przeniosą się, prawem równania w górę, z nowych osiedli, apartamentowców i kondominiów do starych kamienic, a zwłaszcza blokowisk?

        • Ohohoho
          Nie sądzę, chyba że za 126 lat…

          Słyszałem opowieść o Szwajcarze, który doniósł na sąsiada za spuszczanie wody w kiblu po godzinie 22.00. I ta skarga została przez odnośne organa porządkowe uwzględniona!!! Do takiego poziomu szlachetności to chyba nie dojdziemy, chyba że jacyś paranoicy.

          Z drugiej strony poznałem przemiłego Szwajcara hippisa, który kontestował ten system i był skrajnie wyluzowany. Tylko że ponoć wielu z nich tak ma w młodości, a potem się przestawiają – nie wiedzieć kiedy – na postawę skrajnego piętnowania działań aspołecznych, donoszenie za spuszczanie wody etc.

          Skądinąd również uważam Szwajcarię za piękny kraj, wręcz wylizany momentami. Ale na dłuższą metę chyba bym tam nie wytrzymał.

          • Ja Szwajcarom zazdroszczę markowości produktów
            Ser, Czekolada, Scyzoryki, Zegarki, Biżuteria, Precyzja, Roger Federer, Bankowość,….. Naprawdę długa lista (celowo z dużych liter). To jest to, co trzyma mnie przy życiu, że świat nie schodzi ostatecznie na psy.

            A u nas co? Sarmatyzm, gorzała, piękne panie? Ostatnio Małysz, a teraz Kubica.

            A co do pierwszego zdania. Cierpliwość palcem wyrzeźbi skałę; czy coś takiego.

          • Zgoda na wszystko
            z wyjątkiem gorzały. Polskie marki są znane i cenione na całym świecie – np. Żubrówka jak prywatny prezent dla przyjaciół była przez lata przyjmowana owacyjnie – we Francji i w USA. Ostatnio podobnie z Żołądkową Gorzką. O różnych czystych wódkach nie wspominam, ale również były i są cenione, na poziomie zbliżonym do wódek rosyjskich i skandynawskich.

          • Racja!
            Do dziś Żuberka dla znajomych w Berlinie wożę. Można go kupić wszędzie na miejscu, ale oryginalny, z polskimi napisami jest dużo bardziej ceniony 🙂

          • Ale ja to pisałem bez sarkazmu
            Naprawdę uważam, te wymienione rzeczy za polskie benchmarki, choć sarmaryzm trzeba by na nowo zacząć lansować. Jeszcze za Napoleona był on w cenie (“pijany jak Polak” było komplementem).

          • A, to cofam wszystkie sęki świata
            a co do lansowania sarmatyzmu, to są tacy ludzie, którzy to robią, no, może nie dokładnie jako styl życia, ale na pewno jako styl ubierania się, uzbrajania, odtwarzania walk i cetera – mam takich znajomych znajomych, dość daleko ode mnie, bo pod Jędrzejowem (gdyby ktoś nie wiedział +/- 1/3 drogi między Kielcami a Krakowem).

            Pięknych Pań lansować nie trzeba (chyba?), one same zadbają, tudzież zainteresowani Panowie. Tylko dodam – więcej takich akcji jak kampania “polski hydraulik” i (mniej może znana) “polska pielęgniarka”.

            Kubica i Małysz też o siebie dbają, albo mają menedżerów, którzy i gwieździe dadzą zarobić, i sami nieźle pożyją (czy dla Roberta nie jest to czasem tata Kubica?).

            Natomiast życzyłbym sobie jeszcze, żeby wszyscy, którzy mają coś do zaoferowania w Polsce w zakresie turystyki się wzięli i zebrali do kupy (czyni to, ale dość powoli), zrozumieli, że na wspólnym działaniu zarobią więcej niż na podziałach i zaczęli promować się tak, jak to potrafią Turcja, Hiszpania, Austria…

      • Normy panie.
        Ano z moich obserwcji wynika że normy nie tyle się przenoszą, bo starsze pokolenie mieszkańców kamienic na zamkniętych osiedlach nie bywa, ale kształtują na nowo.
        Menele nie piją w ładnych bramach. Albo mają poczucie że nie wypada, albo się tam czują nieswojo, jak by nie było, efekt jest. Młódź natomiast bazgrze i bazgrać będzie, takie na razie jej gówniarskie nawyki, które trzeba trzebić, to już rola nas, czyli pryków 🙂
        Dostrzegam natomiast tendencję, do większej kultury w korzystaniu ze wspólnej przestrzeni.
        Siedzą panowie w parku na ławkach, browarki piją a mordy mają takie, że bez kija nie podchodź. Ale… ryja nie drą, ludzi nie zaczepiają, nie śpią na tych ławkach zachlani, a matki z wózkami, staruszki i dziatwa przechodzą obok bez obaw, a i siadają na ławce obok i zajmują się swoimi sprawami. Park jest ładny i zadbany. To wydaje mi się powodem większej kultury puszkowych. W ładnym otoczeniu czlowiek lepiej się czuje i lepiej zachowuje. Jest to raczej trend ogólny, dotyczący wielu dziedzin życia. Bydło oczywiście zawsze się znajdzie i sęk w tym by to bydło tępić, nie dopieszczać.

  14. Wyśmienity i mądry artykuł.

    Wyśmienity i mądry artykuł. Wlepiłbym sześć gwiazdek, ale – takiego wała! Nie będę dawał powodu do twierdzeń o towarzystwie wzajemnej adoracji.

     

    P.S. Nie zdarzyło Ci się nigdy, że będąc na koncercie, zauroczony wykonywanym utworem, spontanicznie biłeś brawo, wyrażając tym swoje  uznanie dla artysty?

    • Zawyczaj na koncertach
      stoję pod samą sceną. Ciężko w takim ścisku łapy unieść 🙂 Ale adoracją nazwałem powszechną zgodę na podawane treści a nikłą obecność krytyki. Doskonąłą i piękną formę można nadać pochwale profesora Lecha Kaczyńskiego, czlowieka honoru, pateryoty, najlepszego prezydenta w dziejach… Chodzi mi o to że większość piszących reprezentuje ten sam nurt polityczno-światopoglądowy. Chętnie wymienię argumenty ze zwolennikiem kaczora i na pewno nie nazwę go wtedy chamem, byle podał argumenty, a nie uprawiał trolling.

      • Szukrijew.
        Jesteś tu 3 tygodnie a portal istnieje 12. Wcześniejsze tematy o Jaruzelskim, Michniku a w mniejszym stopniu o Sekielskim i Morozowskim ( Miki ), były przykładem nie tyle odmiennych zdań, co zaciekłych wojen – nie pozbawionych uszczypliwych złośliwostek -między tutejszymi bywalcami. Co do uczestników opcji przeciwnej, poczekaj na pojawienie się Okowity czy Fm. Z nimi będziesz mógł się bić do woli na argumenty.

        Klaskanie na koncercie rockowym nie uchodzi ale w filharmonii – jak najbardziej.

        • Wiem o tym.
          3 tygodnie temu się zalogowałem, czytuję prawie od początku. Dlatego napisałem to co napisałem. Oponenci są, ale stanowią mniejszość. A wykonawców nagradza się brawami na każdym koncercie, inaczej jak mają zagrać przygotowane bisy?
          Wzajemnej adoracji nie traktuj jako obrazy, to tylko przenośnia i żarcik, nie pozbawiony jednak podstaw.

  15. Wyśmienity i mądry artykuł.

    Wyśmienity i mądry artykuł. Wlepiłbym sześć gwiazdek, ale – takiego wała! Nie będę dawał powodu do twierdzeń o towarzystwie wzajemnej adoracji.

     

    P.S. Nie zdarzyło Ci się nigdy, że będąc na koncercie, zauroczony wykonywanym utworem, spontanicznie biłeś brawo, wyrażając tym swoje  uznanie dla artysty?

    • Zawyczaj na koncertach
      stoję pod samą sceną. Ciężko w takim ścisku łapy unieść 🙂 Ale adoracją nazwałem powszechną zgodę na podawane treści a nikłą obecność krytyki. Doskonąłą i piękną formę można nadać pochwale profesora Lecha Kaczyńskiego, czlowieka honoru, pateryoty, najlepszego prezydenta w dziejach… Chodzi mi o to że większość piszących reprezentuje ten sam nurt polityczno-światopoglądowy. Chętnie wymienię argumenty ze zwolennikiem kaczora i na pewno nie nazwę go wtedy chamem, byle podał argumenty, a nie uprawiał trolling.

      • Szukrijew.
        Jesteś tu 3 tygodnie a portal istnieje 12. Wcześniejsze tematy o Jaruzelskim, Michniku a w mniejszym stopniu o Sekielskim i Morozowskim ( Miki ), były przykładem nie tyle odmiennych zdań, co zaciekłych wojen – nie pozbawionych uszczypliwych złośliwostek -między tutejszymi bywalcami. Co do uczestników opcji przeciwnej, poczekaj na pojawienie się Okowity czy Fm. Z nimi będziesz mógł się bić do woli na argumenty.

        Klaskanie na koncercie rockowym nie uchodzi ale w filharmonii – jak najbardziej.

        • Wiem o tym.
          3 tygodnie temu się zalogowałem, czytuję prawie od początku. Dlatego napisałem to co napisałem. Oponenci są, ale stanowią mniejszość. A wykonawców nagradza się brawami na każdym koncercie, inaczej jak mają zagrać przygotowane bisy?
          Wzajemnej adoracji nie traktuj jako obrazy, to tylko przenośnia i żarcik, nie pozbawiony jednak podstaw.

  16. Wyśmienity i mądry artykuł.

    Wyśmienity i mądry artykuł. Wlepiłbym sześć gwiazdek, ale – takiego wała! Nie będę dawał powodu do twierdzeń o towarzystwie wzajemnej adoracji.

     

    P.S. Nie zdarzyło Ci się nigdy, że będąc na koncercie, zauroczony wykonywanym utworem, spontanicznie biłeś brawo, wyrażając tym swoje  uznanie dla artysty?

    • Zawyczaj na koncertach
      stoję pod samą sceną. Ciężko w takim ścisku łapy unieść 🙂 Ale adoracją nazwałem powszechną zgodę na podawane treści a nikłą obecność krytyki. Doskonąłą i piękną formę można nadać pochwale profesora Lecha Kaczyńskiego, czlowieka honoru, pateryoty, najlepszego prezydenta w dziejach… Chodzi mi o to że większość piszących reprezentuje ten sam nurt polityczno-światopoglądowy. Chętnie wymienię argumenty ze zwolennikiem kaczora i na pewno nie nazwę go wtedy chamem, byle podał argumenty, a nie uprawiał trolling.

      • Szukrijew.
        Jesteś tu 3 tygodnie a portal istnieje 12. Wcześniejsze tematy o Jaruzelskim, Michniku a w mniejszym stopniu o Sekielskim i Morozowskim ( Miki ), były przykładem nie tyle odmiennych zdań, co zaciekłych wojen – nie pozbawionych uszczypliwych złośliwostek -między tutejszymi bywalcami. Co do uczestników opcji przeciwnej, poczekaj na pojawienie się Okowity czy Fm. Z nimi będziesz mógł się bić do woli na argumenty.

        Klaskanie na koncercie rockowym nie uchodzi ale w filharmonii – jak najbardziej.

        • Wiem o tym.
          3 tygodnie temu się zalogowałem, czytuję prawie od początku. Dlatego napisałem to co napisałem. Oponenci są, ale stanowią mniejszość. A wykonawców nagradza się brawami na każdym koncercie, inaczej jak mają zagrać przygotowane bisy?
          Wzajemnej adoracji nie traktuj jako obrazy, to tylko przenośnia i żarcik, nie pozbawiony jednak podstaw.

  17. Wyśmienity i mądry artykuł.

    Wyśmienity i mądry artykuł. Wlepiłbym sześć gwiazdek, ale – takiego wała! Nie będę dawał powodu do twierdzeń o towarzystwie wzajemnej adoracji.

     

    P.S. Nie zdarzyło Ci się nigdy, że będąc na koncercie, zauroczony wykonywanym utworem, spontanicznie biłeś brawo, wyrażając tym swoje  uznanie dla artysty?

    • Zawyczaj na koncertach
      stoję pod samą sceną. Ciężko w takim ścisku łapy unieść 🙂 Ale adoracją nazwałem powszechną zgodę na podawane treści a nikłą obecność krytyki. Doskonąłą i piękną formę można nadać pochwale profesora Lecha Kaczyńskiego, czlowieka honoru, pateryoty, najlepszego prezydenta w dziejach… Chodzi mi o to że większość piszących reprezentuje ten sam nurt polityczno-światopoglądowy. Chętnie wymienię argumenty ze zwolennikiem kaczora i na pewno nie nazwę go wtedy chamem, byle podał argumenty, a nie uprawiał trolling.

      • Szukrijew.
        Jesteś tu 3 tygodnie a portal istnieje 12. Wcześniejsze tematy o Jaruzelskim, Michniku a w mniejszym stopniu o Sekielskim i Morozowskim ( Miki ), były przykładem nie tyle odmiennych zdań, co zaciekłych wojen – nie pozbawionych uszczypliwych złośliwostek -między tutejszymi bywalcami. Co do uczestników opcji przeciwnej, poczekaj na pojawienie się Okowity czy Fm. Z nimi będziesz mógł się bić do woli na argumenty.

        Klaskanie na koncercie rockowym nie uchodzi ale w filharmonii – jak najbardziej.

        • Wiem o tym.
          3 tygodnie temu się zalogowałem, czytuję prawie od początku. Dlatego napisałem to co napisałem. Oponenci są, ale stanowią mniejszość. A wykonawców nagradza się brawami na każdym koncercie, inaczej jak mają zagrać przygotowane bisy?
          Wzajemnej adoracji nie traktuj jako obrazy, to tylko przenośnia i żarcik, nie pozbawiony jednak podstaw.

  18. Słyszałem podobne głosy.
    Jednak sądzę że były to zmarnowane 2 lata. Trafiła się akurat świetna koniunktura w gospodarce, którą kaczki przejadły. Mając Słońce Peru za prezydenta PO mogłaby sprawnie rządzić i nic by na to nie poradziły kaczokwiki. Możliwe że poszło by wszystko w drugą stronę, czyli że Pis skompromitował by się całkowicie jako opozycja, tak jak to robi teraz. Ale to już tylko gdybanie. Wiemy za to jak było, zaraza w kraju była i zarazę, nie przypuszczenia oceniać trzeba.

  19. Słyszałem podobne głosy.
    Jednak sądzę że były to zmarnowane 2 lata. Trafiła się akurat świetna koniunktura w gospodarce, którą kaczki przejadły. Mając Słońce Peru za prezydenta PO mogłaby sprawnie rządzić i nic by na to nie poradziły kaczokwiki. Możliwe że poszło by wszystko w drugą stronę, czyli że Pis skompromitował by się całkowicie jako opozycja, tak jak to robi teraz. Ale to już tylko gdybanie. Wiemy za to jak było, zaraza w kraju była i zarazę, nie przypuszczenia oceniać trzeba.

  20. Słyszałem podobne głosy.
    Jednak sądzę że były to zmarnowane 2 lata. Trafiła się akurat świetna koniunktura w gospodarce, którą kaczki przejadły. Mając Słońce Peru za prezydenta PO mogłaby sprawnie rządzić i nic by na to nie poradziły kaczokwiki. Możliwe że poszło by wszystko w drugą stronę, czyli że Pis skompromitował by się całkowicie jako opozycja, tak jak to robi teraz. Ale to już tylko gdybanie. Wiemy za to jak było, zaraza w kraju była i zarazę, nie przypuszczenia oceniać trzeba.

  21. Słyszałem podobne głosy.
    Jednak sądzę że były to zmarnowane 2 lata. Trafiła się akurat świetna koniunktura w gospodarce, którą kaczki przejadły. Mając Słońce Peru za prezydenta PO mogłaby sprawnie rządzić i nic by na to nie poradziły kaczokwiki. Możliwe że poszło by wszystko w drugą stronę, czyli że Pis skompromitował by się całkowicie jako opozycja, tak jak to robi teraz. Ale to już tylko gdybanie. Wiemy za to jak było, zaraza w kraju była i zarazę, nie przypuszczenia oceniać trzeba.

  22. Może tak, może nie.
    Co by było gdyby, mozna najwyżej określić mianem wizji św SAWY, lub bełkotem proroka szukrijewa. Tymczasem na własnym podwórku trzeba sieć, siać, siać. A po wystąpieniu kaczora ostatnim, wydaje mi się że pisanie o nim to już kopanie leżącego. Niestety, został młodszy brat, ale to “tylko dwa lata” 🙂

  23. Może tak, może nie.
    Co by było gdyby, mozna najwyżej określić mianem wizji św SAWY, lub bełkotem proroka szukrijewa. Tymczasem na własnym podwórku trzeba sieć, siać, siać. A po wystąpieniu kaczora ostatnim, wydaje mi się że pisanie o nim to już kopanie leżącego. Niestety, został młodszy brat, ale to “tylko dwa lata” 🙂

  24. Może tak, może nie.
    Co by było gdyby, mozna najwyżej określić mianem wizji św SAWY, lub bełkotem proroka szukrijewa. Tymczasem na własnym podwórku trzeba sieć, siać, siać. A po wystąpieniu kaczora ostatnim, wydaje mi się że pisanie o nim to już kopanie leżącego. Niestety, został młodszy brat, ale to “tylko dwa lata” 🙂

  25. Może tak, może nie.
    Co by było gdyby, mozna najwyżej określić mianem wizji św SAWY, lub bełkotem proroka szukrijewa. Tymczasem na własnym podwórku trzeba sieć, siać, siać. A po wystąpieniu kaczora ostatnim, wydaje mi się że pisanie o nim to już kopanie leżącego. Niestety, został młodszy brat, ale to “tylko dwa lata” 🙂