Lewica w post helsińskiej histerii…

Prześlij dalej:

Zaletą Trumpa jest to, że w przeciwieństwie do dotychczasowych prezydentów nie wywodzi się z klasy politycznej i myśląc niekonwencjonalnie o polityce w kategoriach biznesowych ciągle zaskakuje i będzie zaskakiwał tak lewicowe media, jak i tradycyjnie myślących polityków obydwu partii. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie prowadzi długich przygotowań przed ważnymi spotkaniami, lubi improwizować z marszu, co nie zawsze mu wychodzi (Helsinki). Jest też megalomanem o szalonym ego i pewnie dlatego myślał, że może oczarować starego KGB-stę Putina posługując się kategoriami biznesowymi. Pocieszającym jest, że szybko się uczy i ciągle szuka nowych dróg i sposobów osiągnięcia swoich celów. Różnica jest jednak taka, że Trump na tle poprzedników zachowuje się niezwykle nieprzewidywalnie. Raz grozi Korei Płn. uderzeniem nuklearnym, innym razem chwali „wspaniałego" północnokoreańskiego przywódcę i wspólnie z nim uśmiecha się przed kamerami próbując dobić jakiś deal.  Pisze o „doskonałych relacjach", jakie ma z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem, by wkrótce potem ogłosić serię karnych podwyżek ceł na chińskie produkty. A wszystko po to by poprawić balans amerykańskiego handlu i zmusić Chińczyków do zlikwidowania ceł na amerykańskie produkty. Podobnie odnosi się do Unii Europejskiej sugerując w rozmowie z Junckerem, że jego celem jest zlikwidowanie wszelkich ceł, rządowych subwencji i kultywowanie prawdziwego wolnego rynku.

Nakłada sankcje na rosyjskich oligarchów i bombarduje rosyjskich najemników w Syrii, by potem zasiąść do stołu rokowań z Putinem. Tak, jak teraz gdy spotka się z rosyjskim przywódcą, kilka dni po wizycie na brukselskim szczycie NATO. Jednym z pozytywnych aspektów objęcia sterów Białego Domu przez Trumpa jest reprezentowanie wspólnie z Putinem opozycji wobec międzynarodowej pedoliskiej sieci operującej na świecie, w tym i wśród elit zachodniego świata.

Trzeba zauważyć, że cła są tylko kolejnym podatkiem, który zapłaci obywatel   kupujący zagraniczny produkt, z drugiej strony mają one za cel ochranianie własnego rynku przed dampowaniem tanich produktów zagranicznych, czego konsekwencją może być zabicie własnych mocy wytwórczych i wzrost bezrobocia. Na dzisiaj podobnie jak każdy kraj USA posiadają wiele ceł, coś powyżej 12,000!

Oczywiście Trump atakując ustanowiony (przez USA) światowy porządek po II wojnie światowej naraża się wielu ludziom i układom i ich długoletnim kosztownym inwestycjom. Ci ludzie mają go za wariata, który przypadkowo wskoczył na prezydencki piedestał i może im zepsuć całą misterną zabawkę w budowanie globalnego  supermocarstwa. Niestety, tak jak to bywa w historii Trump wydaje się być produktem naszych czasów i w prostej linii odpowiedzią na kłopoty wynikające z narastających problemów. Amerykański system stworzony po II wojnie światowej przestał służyć Ameryce, a nawet więcej, zaczął pracować przeciwko niej.

Azjatyckie gospodarki, które dzięki inwestycjom zachodnich globalistów wydźwignęły setki milionów ludzi z głodu, dziś zgodnie z zasadą nieprzewidywalnych konsekwencji zaczęły niszczyć amerykański rynek i amerykańską ekonomię. Dlatego pojawił się Trump, który próbuje zawrócić amerykański Titanic przed nadchodzącym nieszczęściem i odbudować moce produkcyjne idącej pośpiesznie w kierunku socjalistycznego wyjałowienia Ameryki. Innymi słowy Trump nie jest niespodziewanym zjawiskiem historii, jest konsekwencją negatywnych procesów zagrażających przyszłości Ameryki.

Strony

Źródło foto: 
2319 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.