Reklama


Choćbym nie chciał, to muszę się odnieść do artykułu w „Uważam Rze” i wiadomo o jaki artykuł chodzi. Zacznę jednak od okładki, nie od treści, której nie przeczytałem w całości i później wyjaśnię dlaczego. Jak dotąd „Uważam Rze” nie było pismem, które szło po obrazkowej linii redakcyjnej o co pewien naczelny, konkurencyjnego tygodnika, zabiega z taką pasją, że już mu się Talibowie kończą. I w tym jest podstawowa zaleta „Uważam Rze”, pismo nie zachorowało na komiks, ale jak już wrzucili na okładkę obrazek od razu trafili w dziesiątkę. Nawet najbardziej krytyczni wobec tygodnika rozdziawili gęby, ponieważ okłada „arcyboleśnie prosto” celuje w punkt. Genialne graficzne podsumowanie zjawiska zwanego: „leming”. Niezwykle rzadko mi się zdarza zwracać uwagę na podobne zabiegi, ale ten zabieg nie pyta, tylko atakuje dosadnością formy i treści. Obejrzałem okładkę i bardzo, ale to bardzo niechętnie zapoznałem się z treścią artykułu, którą ostatecznie potraktowałem na wyrywki. Dlaczego ze mnie taki leming? Po prostu nie chciałem sobie psuć efektu, byłem więcej niż pewien, że tej okładce nie dorówna nawet bardzo dobra treść i nie pomyliłem się. Mazurek do okładki dołożył alfabet leminga, tekst w kilku miejscach bardzo zabawny niemniej albo rozwadnia grafikę, w której jest wszystko albo hierarchizuje lemingi. W porządku alfabetycznym spisano cechy naczelne leminga, z jednymi można się zgodzić, inne są trochę na wyrost, parę przykładów nie dotyka istoty, tylko ośmiesza typ leminga z wyższych sfer. Leming nie wziął się z IKEA, ani nawet z kredytu, we frankach. Być może popełnię profanację i sam się otrę o leminga, ale kryterium wyboru produktu, czy rodzaj wykonywanej pracy, nie stanowi o lemingu, chociaż oczywiście jest ważną wskazówką.

Leminga nie czyni stolik kupiony w IKEA, leminga poznać po tym, że on kupuje ten mebel, ponieważ rzecz jest z IKEA. Niby tak samo, ale zupełnie nie to samo. Człowiek, nie leming, ma w głębokim poważaniu metkę, zarówno tę na produkcie, jak i tę, którą przykleją mu masy i to jest niezawodne kryterium precyzyjnie oddzielające lemingi od ludzi. Po artykule i okładce w „Uważam Rze” ruszyły seryjnie próby analizowania zjawiska przeplatane wiwisekcjami. Zewsząd padają wątpliwości, kto jest kim, bądź też udawane zadowolenie ze statusu leminga. W większości przypadków, wątpiący i zadowoleni nie dostrzegają sedna i błądzą okrutnie. Jeśli masz wątpliwości, czy jesteś lemingiem odpowiedz sobie na proste pytanie, z tym, że musisz być dla siebie wyjątkowo okrutny w szczerości. Chciałbyś mieć Aurisa lub inny gadżet, bo masz taki kaprys, czy potrzebny ci Auris, aby zaparkować pod IKEA i zademonstrować swoją przynależność do „pewnego stylu życia”. Leming nie jest żadnym nowym zjawiskiem, leming jest stary jak snobizm, ba, jak małpowanie. Pełno znajdziemy odniesień, sięgając naprawdę głęboko. Noe na swoją barkę, nie zabrał ani jednego leminga, młodszy Radziwiłł we francuskich perukach i perfumach robił za leminga, aż miło. Na Titanicu lemingi tańczyły do końca, a w latach osiemdziesiątych chodziły w „dekatyzach” i czesały się na enerdowską płetwę. Nie sam gadżet firmuje leminga, bo leming to najzwyklejszy w świecie snobizm, z tym, że taki snobizm, jak ten zilustrowany na okładce „Uważam Rze”.

Reklama

Istnieją podziały snobizmu, które wyodrębniają pozytywne zachowania snobistyczne i tak rzeczywiście jest. Bardzo charakterystyczni są w tej postawie młodzi rodzice, posyłający dzieci na dodatkowe zajęcia i o ile nie przeginają, tylko rozsądnie profilują zainteresowania samych dzieci, to snobizm robi się pożyteczny. Leming łączy w sobie snobizm z najpodlejszym plastikowym kiczem, a w takich warunkach nie ma żadnego miejsca na pożyteczną refleksję, istnieje tylko i wyłączne tępe małpowanie. Kiczowate ambicje, kiczowate poglądy, snobistyczne zachowania stadne, wszytko po to, by poczuć się kimś, będąc bezpieczną i powszechnie akceptowaną kopią niczego. Bez większego trudu można udowodnić, że moher przerobi się na leminga, o ile wejdzie do tej społeczności, bo to modne. I w tym ostatnim zdaniu jest pies pogrzebany, razem z sękiem w „deszczce drzewnianej”. O ile udaje się coraz bardziej skutecznie ośmieszać lemingi, co widać po reakcjach na przełomowy artykuł, pierwszy raz w głównym obiegu temat narobił tyle szumu, o tyle nie udało się wprowadzić pozytywnego snobowania na mohera. Wydaje się, że to nazbyt pogmatwany paradoks, ale nie pokona moher leminga, dopóki leming będzie tylko wiochą. Od dawna leming jest wiochą, rzecz w tym, że niczym w polityce, nie ma dla leminga masowej alternatywy. Już słyszę zgrzytanie zębów i klapnięcia otwartej dłoni obijającej się od czoła, ale kto nie leming zastanowi się głęboko nad tą jedyną receptą. Sądzę, że etap stygmatyzowania i obśmiewania lemingów jest przepracowany dość solidnie, natomiast fatalnie wygląda promowanie mohera, jako alternatywy. Dziwne, gdyż człowiek z natury jest przekorny, ale zwykle trzeba tę przekorę pobudzić. Sam nie mam sprecyzowanego pomysłu, dlatego rzucam problem w eter. Przy moherze się nie upieram, to chyba stracona, bo zbyt radykalna alternatywa, niemniej były już próby lansowania „obciachu” i w tym kierunku chyba należy podążać.

Reklama

26 KOMENTARZE

  1. A moda na ‘bunt przeciw systemowi’?
    ACTA pokazała kierunek i myślę, że można by pociągnąć ten trend. Z jednej strony wyśmiewać absurdy matrixowej szarugi, z drugiej promować romantyczną niepokorną Polskość. To by mogło być coś na wzór Apple – tego z 1984, albo podobnych późniejszych kampanii iPadów itp:


    (ciekawy szczegół – kolory stroju 🙂

  2. A moda na ‘bunt przeciw systemowi’?
    ACTA pokazała kierunek i myślę, że można by pociągnąć ten trend. Z jednej strony wyśmiewać absurdy matrixowej szarugi, z drugiej promować romantyczną niepokorną Polskość. To by mogło być coś na wzór Apple – tego z 1984, albo podobnych późniejszych kampanii iPadów itp:


    (ciekawy szczegół – kolory stroju 🙂

  3. mglisty moher
    Ciężko będzie.
    “Leming” został chyba wymyślony przez socjologa-amatora, za tym określeniem kryje się jakaś mniej lub bardziej lotna praca umysłowa nad jego stworzeniem i uzasadnieniem. “Moher” to spontaniczne wyzwisko oparte na prostej właściwości fizycznej, takie jak “Akademik Sacharow”, którym określaliśmy w szkole starych, czerwononosych osobników w walonkach, grubym palcie, i baranicy na głowie.
    Podobnie trudno zrobić spis charakterystycznych cech “głupiego kutasa”, w każdym razie portret będzie bardzo niespójny.

  4. mglisty moher
    Ciężko będzie.
    “Leming” został chyba wymyślony przez socjologa-amatora, za tym określeniem kryje się jakaś mniej lub bardziej lotna praca umysłowa nad jego stworzeniem i uzasadnieniem. “Moher” to spontaniczne wyzwisko oparte na prostej właściwości fizycznej, takie jak “Akademik Sacharow”, którym określaliśmy w szkole starych, czerwononosych osobników w walonkach, grubym palcie, i baranicy na głowie.
    Podobnie trudno zrobić spis charakterystycznych cech “głupiego kutasa”, w każdym razie portret będzie bardzo niespójny.

  5. Ale dlaczego snobizm?

    Uploaded with ImageShack.us

    Nie znam treści, bo nie czytałem tego numeru, ale osobiście uważam rze ta okładka jest słaba. Gorzej, ona jest niebezpieczna, bo próbuje utożsamiać lemingozę ze statusem społecznym, bogactwem czy snobizmem. Definicje mogą być różne, ale to jest całkowicie nietrafione, bo lemingoza to przede wszystkim stan umysłu – konformizm, bezkrytyczność w przyjmowaniu propagandy, podatność na manipulacje. Owszem, wysoki status materialny sprzyja rozleniwieniu umysłowemu, ale gwarantuję, że na zmywaku zasuwają w “jukeju” całe stada lemingów “rzygających już Smoleńskiem”.

    Także spokojnie z tym snobizmem, większym lemingiem jest ten ziomal niż ta snobistyczna Barbie z okładki.

    P.S. apropo: http://www.kontrowersje.net/tresc/charakterystyka_lemingow_subiektywnie_notka_dla_nowego_autorytetu_salonu

  6. Ale dlaczego snobizm?

    Uploaded with ImageShack.us

    Nie znam treści, bo nie czytałem tego numeru, ale osobiście uważam rze ta okładka jest słaba. Gorzej, ona jest niebezpieczna, bo próbuje utożsamiać lemingozę ze statusem społecznym, bogactwem czy snobizmem. Definicje mogą być różne, ale to jest całkowicie nietrafione, bo lemingoza to przede wszystkim stan umysłu – konformizm, bezkrytyczność w przyjmowaniu propagandy, podatność na manipulacje. Owszem, wysoki status materialny sprzyja rozleniwieniu umysłowemu, ale gwarantuję, że na zmywaku zasuwają w “jukeju” całe stada lemingów “rzygających już Smoleńskiem”.

    Także spokojnie z tym snobizmem, większym lemingiem jest ten ziomal niż ta snobistyczna Barbie z okładki.

    P.S. apropo: http://www.kontrowersje.net/tresc/charakterystyka_lemingow_subiektywnie_notka_dla_nowego_autorytetu_salonu

  7. Pięknie, ale to tylko pół

    Pięknie, ale to tylko pół prawdy o lemingach, a pół prawdy to nie prawda tylko gównoprawda. Prawdziwa prawda jest taka, że lemingi grillują. To jedno zdanie w zasadzie otwiera i zamyka dyskusję o lemingach.Żeby zamknąć trzeba mieć jednak klucz, a kluczem są zakupy w Tesco. Prawdziwy leming zanim zacznie grillować wybiera się swoim wypasionym Daewoo Espero(prawie nówka) na zakupy. Karkówka po 9,99 zł/kg najlepiej smakuje z firmowym ketchupem po 1.69 zł ale nie w tym sęk.Sęk w tym jak ubrany jest leming. Leming obowiązkowo na "wypad" do Tesco zakłada sandały i białe skarpetki. Nad resztą garderoby leminga(i jego żony) nie ma sensu dyskutować. Dodam tylko, że enerdowski wąs dopełnia obrazu i nie ważne czy wąs jest realny czy metafizyczny, wąs oddaje mentalność leminga. Koniec i trąba kto czytał ten bomba.

  8. Pięknie, ale to tylko pół

    Pięknie, ale to tylko pół prawdy o lemingach, a pół prawdy to nie prawda tylko gównoprawda. Prawdziwa prawda jest taka, że lemingi grillują. To jedno zdanie w zasadzie otwiera i zamyka dyskusję o lemingach.Żeby zamknąć trzeba mieć jednak klucz, a kluczem są zakupy w Tesco. Prawdziwy leming zanim zacznie grillować wybiera się swoim wypasionym Daewoo Espero(prawie nówka) na zakupy. Karkówka po 9,99 zł/kg najlepiej smakuje z firmowym ketchupem po 1.69 zł ale nie w tym sęk.Sęk w tym jak ubrany jest leming. Leming obowiązkowo na "wypad" do Tesco zakłada sandały i białe skarpetki. Nad resztą garderoby leminga(i jego żony) nie ma sensu dyskutować. Dodam tylko, że enerdowski wąs dopełnia obrazu i nie ważne czy wąs jest realny czy metafizyczny, wąs oddaje mentalność leminga. Koniec i trąba kto czytał ten bomba.

  9. “Kaczyński chce skupiać katolicki elektorat…
    … wokół swojej partii i potrzebuje ku temu wyrazistych symboli”

    Zgadza się, elektorat katolicki a nawet elektorat PiS chciał zobaczyć jak Kaczyński podnosi sztandar do zwycięstwa. Powiem więcej, PO „ideologicznie”, „wizerunkowo” bądź „targetowo” w znaczącej części stoi na terytorium Kaczyńskiego. To jest jego „naturalne” terytorium, dlatego PO potrzebowała „pokoju i miłości”.

    Kaczyński wprowadzając polaryzację, niekoniecznie w stylu westernowym a raczej wręcz przeciwnie, jest w stanie znacząco osłabić małe partie w Sejmie, bo kiedy najważniejsze rzeczy skupiają się wokół dwóch biegunów, reszta staje się mnie ważna i słabiej słyszana.

    Ponadto, nie ma „drugiego biegunu” bo PO to partia władzy, a nie myśli i czynu. Naprzeciw Kaczyńskiego nie może wystawić żadnej jednolitej siły, rdzenia poglądów, ze wszystkimi możliwymi konsekwencjami.

  10. “Kaczyński chce skupiać katolicki elektorat…
    … wokół swojej partii i potrzebuje ku temu wyrazistych symboli”

    Zgadza się, elektorat katolicki a nawet elektorat PiS chciał zobaczyć jak Kaczyński podnosi sztandar do zwycięstwa. Powiem więcej, PO „ideologicznie”, „wizerunkowo” bądź „targetowo” w znaczącej części stoi na terytorium Kaczyńskiego. To jest jego „naturalne” terytorium, dlatego PO potrzebowała „pokoju i miłości”.

    Kaczyński wprowadzając polaryzację, niekoniecznie w stylu westernowym a raczej wręcz przeciwnie, jest w stanie znacząco osłabić małe partie w Sejmie, bo kiedy najważniejsze rzeczy skupiają się wokół dwóch biegunów, reszta staje się mnie ważna i słabiej słyszana.

    Ponadto, nie ma „drugiego biegunu” bo PO to partia władzy, a nie myśli i czynu. Naprzeciw Kaczyńskiego nie może wystawić żadnej jednolitej siły, rdzenia poglądów, ze wszystkimi możliwymi konsekwencjami.

  11. “o tyle nie udało się wprowadzić pozytywnego
    snobowania na mohera”

    Bo bycie moherem jest trudniejsze. A tu chodzi by życie było łatwe, lekkie i przyjemne. Dlatego też i przekora nie zadziała. Bo na ksywkę mohera trzeba sobie ZAPRACOWAĆ.

    A w ogóle to kto “kupił” hasło moher i rozpowszechnił? Mnie się wydaje, że ci co chcieli znaleźć usprawiedliwienie dla swego lenistwa – niepraktykujący katolicy.

  12. “o tyle nie udało się wprowadzić pozytywnego
    snobowania na mohera”

    Bo bycie moherem jest trudniejsze. A tu chodzi by życie było łatwe, lekkie i przyjemne. Dlatego też i przekora nie zadziała. Bo na ksywkę mohera trzeba sobie ZAPRACOWAĆ.

    A w ogóle to kto “kupił” hasło moher i rozpowszechnił? Mnie się wydaje, że ci co chcieli znaleźć usprawiedliwienie dla swego lenistwa – niepraktykujący katolicy.

  13. Bo nie udało się wypromować Polski nawet w Polsce
    ani czegokolwiek polskiego. Nawet wspaniałej historii. Szczytem kabotyństwa(naszego!) jest Sabaton śpiewający o bitwie nad Wizną. Bo historię Polski – Polakom, TEŻ musi Szwed opowiedzieć. Cenckiewicz z Gontarczykiem to pis-dzielcy, a IPN zaraz zdechnie wykopany na ulicę.
    Nie mamy żadnego produktu z którego nawet durny leming mógłby być dumny, albo się nawet identyfikować. Nie ma niczego materialnego, co niczym gwiazda mercedesa, albo nadgryzione jabłuszko Jobsa – dawało poczucie identyfikacji albo więzi – na poziomie minimum. Skoro wspólna tradycja i historia – z powodu apoteozy analfabetyzmu – nic lub niewiele znaczy.
    Znalezienie dla tabunów lemingów owego ersatz-u, substytutu polskiej marki, polskiego czegokolwiek – co podbechta dumę leminga – jest kluczem do opustoszałych głów.

  14. Bo nie udało się wypromować Polski nawet w Polsce
    ani czegokolwiek polskiego. Nawet wspaniałej historii. Szczytem kabotyństwa(naszego!) jest Sabaton śpiewający o bitwie nad Wizną. Bo historię Polski – Polakom, TEŻ musi Szwed opowiedzieć. Cenckiewicz z Gontarczykiem to pis-dzielcy, a IPN zaraz zdechnie wykopany na ulicę.
    Nie mamy żadnego produktu z którego nawet durny leming mógłby być dumny, albo się nawet identyfikować. Nie ma niczego materialnego, co niczym gwiazda mercedesa, albo nadgryzione jabłuszko Jobsa – dawało poczucie identyfikacji albo więzi – na poziomie minimum. Skoro wspólna tradycja i historia – z powodu apoteozy analfabetyzmu – nic lub niewiele znaczy.
    Znalezienie dla tabunów lemingów owego ersatz-u, substytutu polskiej marki, polskiego czegokolwiek – co podbechta dumę leminga – jest kluczem do opustoszałych głów.