Reklama

Miałem parę pilnych spraw do załatwienie, dlatego nie było mnie przez dłuższy czas. Zanim jednak napiszę co miałem napisać, chętnie skomentuję parę zaległych spraw.

Miałem parę pilnych spraw do załatwienie, dlatego nie było mnie przez dłuższy czas. Zanim jednak napiszę co miałem napisać, chętnie skomentuję parę zaległych spraw. Przede wszystkim blog roku według onetu dla Senyszyn do porażka Żakowskiego. Nie wiem ile było presji od organizatorów, żeby stawiać na swoich, a właściwie na swoją platformę, czyli blogonet, ale od takiego bojownika o poglądy jak Żakowski oczekiwałem czegoś więcej, znacznie więcej. Rozumiem, że platforma jaką jest kontrowersje.net jest zagrożeniem dla onetu, którego nie znoszę i jak słowo daję nie zaglądam tam od kilku miesięcy, ale żeby Senyszyn. Oglądałem w superstacji kiedyś wywiad z Senyszyn i widziałem jej banana na ryju, jak dziennikarka gratulowała jej bloga roku. Jeśli byłbym dziennikarzem to pierwsze co bym się zapytał to czy uważa, że zasłużyła na ten tytuł i co sadzi o konkurencji. Blog roku to pojęcie względne, gdyż bloga roku według kapituły dostał MK. Ktoś docenił ilość pracy jaką włożył MK w swoją działalność. Widać tutaj przewagę ludzi kreatywnych, twórczych nad starymi wygami, co to już z niejednego pieca chleb jedli.

Śmiesznie było z prostytutką. Tutaj szkoda słów, ja dodam, że istnieje pogarda społeczeństwa dla prostytutek, ale nad żebrakami i żulami to się społeczeństwo pochyla.
Niemcy mnie biją -nie mam zdania. Hmm, Rokita zachował się jak wieśniak i głupek, jednak czy powinniśmy wspierać swoich jak to podniósł Kaczyński. Tak, ale jak ? Wyciągając szablę, aby odbić rodaka ? Ja mam taka propozycję, gdy jedziemy do Niemiec mieć podbita gaśnicę, jak jedziemy do Austrii pilnować swojego interesu i być maksymalnie bezkonfliktowym. Gdy jedziemy do krajów Skandynawskich nie upijać się i nie pić w miejscach publicznych. Na wyspach zachować stoicki spokój. Tak się zdobywa szacunek. Widziałem wypowiedzi Holendrów o imigrantach z nienaszej kultury. Prawie wszyscy mówili to samo, że zaakceptują ich, jeśli się zasymilują z ich obyczajami, tradycjami, sposobem zachowania.

Każdy dłuższy, moralizatorski tekst powinien być poprzedzony przypowieścią. Stoję sobie na poczcie w samo południe, kolejki jak cholera, gmaszysko a nie placówka. Zaraz moja kolej. Nie wziąłem tamtego dnia portfela, tylko kilka banknotów, kluczyki od auta, domu, dokumenty i świstki. Szukam po kieszeni pieniędzy, żeby mieć wszystko przygotowane. Wypadło mi na podłogę 20 zł. Ponieważ była już moja kolej, postanowiłem najpierw dać druczek pani przy kasie a później schylić się po banknot. Z drugiego końca budynku przyczłeptał klasyczny, książkowy przykład żula. Podniósł banknot i spokojnym krokiem, powrócił do swojej kolejki. Przez pierwsze pół minuty, nie mogłem uwierzyć w co zobaczyłem. Po prostu stałem i się patrzyłem, nikt nie zareagował, nikt nic nie powiedział, mimo, że wszyscy widzieli co się stało. Skoro dla żula zabranie mi pieniędzy było takie oczywiste, pomyślałem sobie, że pewnie mi ich nie odda, gdy o nie grzecznie poproszę. Plan był taki, że po proszę żula o zwrot, a gdy ten nie będzie chciał, pójdę do pani kierownik i wskaże palcem na żula, a gdy ten zacznie uciekać, spełnię swój społeczny obowiązek i zatrzymam żula do czasu przyjazdu policji a przy okazji, w czasie szamotaniny, szybkim ruchem wybiję żulowi resztę zębów łokciem. Niestety, mój nienaturalnie spokojny ton głosu, zaalarmował instynkt żula i oddał mi kasę od razu.

Miki lubił powtarzać, że demokracja to rządy przeciętnej większości nad wybitną mniejszością. Tak to wygląda z lotu ptaka. O ile kolor niebieski jest jednoznaczny, może być słony lub słodki, powiększa się przez topnienie lodowców, o tyle kolor zielony to mogą być lasy tropikalne jak i uprawy pod biopaliwa. Czy wiecie czemu karczuje się lasy tropikalne ? Bo się zdewaluowały. Efekt cieplarniany w końcu nie zależy od drzew, tylko emisji CO2 przez ludzi.

Porozmawiajmy teraz o tej wybitnej mniejszości. Czy ktoś, wie gdzie się podziały wróble, albo zna jakiegoś poetę. Nie twierdzę, że się takie nie rodzą, tylko nie mają już, gdzie bytować. Gdy wszystko jest podane na tacy, traci swoją wartość. To prawda, że kiedyś wierzono w boga, że Ziemia jest w centrum świata i inne bajki. Jednak czy ktoś teraz wie jak działa kuchenka mikrofalowa, skąd biorą się pieniądze ? Zaszufladkujmy inteligencję. Ja mam taką propozycję. Zacznę od tych ludzi, których szanuję. Są to jednostki, które są poza stadem. Gdy wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. Nie chodzi mi o tych, co udają altruistów, gdy sami są egoistami, ale o tych co potrafią wyrazić swój pogląd wbrew woli większości. Jeśli o mnie idzie, to ja już wyrosłem z takiego myślenia. W liceum, gimnazjum napchałem sobie głowę tymi głupotami co serwują je na języku polskim. Kieruj się w życiu zasadami, kręgosłupem moralnym, stawaj w obronie dobra, przed złem. Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia w tej dziedzinie, ale ja mam pretensję do starych i starzy do siebie, że mi tych głupot z głowy nie wybili, że potrzebowałem terapii wstrząsowej. Każdy jest twoim przyjacielem, jeśli jesteś altruistom. Dać rybę tak, dać wędkę nie. Ludzie podobno nie myślą, bo boją się konsekwencji swojego myślenia. Myślenie powoduje tylko fale, których większość nie lubi. Człowiek uczy się na błędach, ja się nauczyłem, że ludzie szanują bardziej tych którzy zamiast sprzedawać wiedzę, wykorzystują ją przeciwko im samym. Kolejna grupa inteligencji opiszę przykładem(nie moim, ja bym wybił staremu takie myślenie :>). Ojciec kilku dzieci przychodzi do domu po robocie do domu, w którym bieda, aż piszczy i przez resztę dnia udziela się społecznie na portalach, naucza moralności, walczy ze złem. Dzieci, żona mogą poczekać, trzeba rozlać swoje ego na innych. U starego w robocie zjawia się pan z firmy x proponując łapówkę, aby obejść biurokratyczne bagno. Obie firmy na tym skorzystają. Pan ojciec nie godzi się na takie rozwiązanie, gdyż beton poglądów jest ważniejszy niż choć trochę dóbr luksusowych dla swojej rodziny. Fenomen nazwisk był już nieźle rozpracowany przez MK, więc tylko przypomnę, że są to wojownicy o wolność, którzy swoim autorytetem odbierają wolność innym. Na osobny akapit zasługują magowie nauki.

Należy pominąć, ale ironii nie da się nie zauważyć, szczególnie w aspekcie pewnego forum. :>

~~~~~~~~~~
Magowie istnieli od zawsze. Spekuluje się, że swoją moc posiedli od “Czystych” ? pierwotnych, duchowych okruchów boskiego Jedynego. Pierwsi magowie praktykowali swą sztukę w samotności, bądź w niewielkich społecznościach, zwykle narzucając im własny paradygmat, który stawał wtedy się lokalnym konsensusem. Owi magowie praktykowali zwykle różne formy szamanizmu i magii natury. Pierwsze próby organizacji magów w większe tradycje magiczne nastąpiły dopiero, kiedy ludzie zaczęli zakładać miasta. Powstały wtedy zarówno szkoły magii przyzywania demonów jak i sił boskich, a także położono podwaliny pod hermetyzm.
Cały okres starożytny, nazywany tu Erą Cudów, był dla magów złotym wiekiem ? rozwinęły się wszystkie szkoły tradycyjnej magii jakie znamy dzisiaj, magowie zażywali nieznanej już później potęgi, miały miejsce biblijne cuda i heroiczne czyny. W końcu w Europie po okresie mroku nastałego po upadku Imperium Rzymskiego dwie frakcje magów: Mesjańskie Głosy i Zakon Hermesa osiągnęły niespotykane wcześniej wpływy. Jednak zaabsorbowane pogonią za magiczną mocą i ezoteryczną wiedzą zantagonizowały feudalne społeczeństwo, w którym żyły. Dla Kościoła byli heretykami, dla możnych ? rywalami w walce o wpływy, dla mieszczan i chłopstwa ? pomiotem Szatana.
Renesans Nauki
Taką sytuację wykorzystali magowie wierzący w racjonalizm ? do tej pory nieliczni i ignorowani. Zawiązali oni przymierze zwane Zakonem Rozumu, postawiwszy sobie za cel stworzenie świata bezpiecznego i przyjaznego dla mas prostych ludzi, w którym to człowiek będzie panem. Ich paradygmatem była Nauka, a Technologia służyła im za magiczny styl, którym zjednywali sobie masy ludzi. W odróżnieniu bowiem od przerażających sztuczek Szatana czy niepojętych zamysłów Boga, Sztuki Użyteczne były dostępne dla każdego śmiertelnika, a ich produkty poprawiały byt prostych ludzi.
Mimo początkowych oporów Mas i oczywistej kontrakcji ze strony magów bazujących na mistyce, nowe technologie produkcji, odkrycia, zdobycze ekonomii, medycyny i wojskowości, a przede wszystkim Humanizm spowodowały odwrót od myślenia magicznego w kierunku hołubionego przez Zakon Rozumu racjonalizmu. Spowodowało to zmianę globalnego Konsensusu, przez co magowie praktykujący tradycyjne formy magii zaczęli tracić wpływy w miarę jak malała moc ich czarów, zaczęły zawodzić ich artefakty, a ich smoki zaczęły chorować i zdychać.
Oczywiście te efekty były przez Zakon Rozumu zamierzone i oczekiwane, bowiem według Zakonu świat bezpieczny to taki, w którym brak jest potworów czyhających na prostych ludzi, bezbożnych praktyk sprowadzających na nich nieszczęścia i heretyckich poglądów wprowadzających zamęt w społeczeństwie. Jako obrońcy Ludzkości zaplanowali rozbicie dominujących grup magów i wprowadzenie w ich miejsce oświeconych myślicieli i odkrywców (czyli siebie) jako pasterzy Mas.
Jednak magowie nie poddali się. Utworzyli Radę Dziewięciu Tradycji Mistycznych, w które zrzeszyli się magowie z całego świata: asceci, ekstatycy, religijni mistycy, hermetycy, szamani i poganie. Próbowali oni powstrzymać magów Rozumu zarówno na polach bitew i w magicznych pojedynkach jak i z uniwersyteckich katedr i kościelnych ambon. Ich akcje były już jednak spóźnione ? Masy przestały już wierzyć w cuda, co uczyniło Naukę niepowstrzymaną, zaś Zakon Rozumu ? triumfującym.
Rewolucja technologiczna
Od początku XVII wieku cele Zakonu Rozumu zaczęły się jednak zmieniać. Ich paradygmat naukowy stawał się coraz bardziej dopracowany, aż w końcu zdecydowali oni, że Bóg jest niepotrzebny do wyjaśnienia Wszechświata i powinien być zastąpiony przez sztywne, mierzalne i niezmienne prawa natury oraz respekt dla ludzkiego geniuszu. By rozpropagować te idee wymyślili więc nacjonalizm w miejsce religii, cnoty obywatelskie w miejsce praw boskich i w końcu rozdział Państwa od Kościoła zamiast zwierzchności tego drugiego.
W tym czasie dzięki rewolucji przemysłowej, która wprowadziła miliony robotników pod kontrolę nowej arystokracji ? burżuazji, Zakon Rozumu uzyskał supremację nad Masami i tym, w co wierzyli. Zasmakowawszy władzy, zamiast przewodzić Masom jak dobrzy pasterze zaczęli je kontrolować, stając się ukrytymi władcami świata, a ich organizacja zmieniła nazwę na Technokracja.
Jednak mimo zwycięstw Nauki, magom udawało się jednak przetrwać. Choć poważnemu wyniszczeniu uległy tradycyjne formy magii (przede wszystkim szamanizm i gusła) to jednak Tradycje zdołały utrzymać się na powierzchni dzięki wykorzystaniu zdobyczy techniki. Fluidy zostały zastąpione prądami, kwintesencja ? energią, spirytyści wynaleźli najpierw duchowy telegraf, później zaś nagrywali duchy na nośniki dźwięku. Wkrótce szalonych magików zastąpili szaleni elektrycy, później zaś hakerzy. Słowem, Tradycje wykorzystywały każdą możliwość, by w suchej i racjonalnej Nauce znaleźć przestrzeń dla imaginacji oraz tajemnych sił ludzkiej duszy.
Dopiero w XX wieku Tradycje odbiły się od dna. Masy, do tej pory pijane osiągnięciami Postępu, tuż za horyzontem widziały już technologiczną Utopię, kiedy przyszła I wojna światowa. Wydała ona karabiny maszynowe, czołgi, samoloty bojowe i gazy bojowe, które zabiły miliony ludzi. Po zakończeniu tej wojny Ludzkość była w takim szoku, że przestała myśleć racjonalnie, co doprowadziło do II wojny, która uświadomiła ludziom, jak groźna może być już nawet nie Technika, a sama Nauka, której upadłą wersję zaprezentowali Mengele, Goebbels oraz Ahnenerbe. Nie dziwi więc fakt, że pierwsze powojenne pokolenie stało się en masse bazą dla Tradycji ? najpierw Ekstatyków, później ? dzięki New Age ? także innych tradycji.
Współczesność
Dziś Technokracja jest wszędzie: otacza Masy urządzeniami i falami radiowymi, śledzi kamerami, obrotem bezgotówkowym i ciasteczkami HTTP, wpływa na nie bioinżynierią żywności i farmakologią, kształtuje reklamą, sondażem i statystyką. Przekonuje obietnicami o długowieczności, transhumanizmie i globalnej wiosce. A jednak w tle zawsze obecne są wszelkiej maści mistyczne sekty, religia trzyma się mocno a Internet pełen jest manuali i forów dla chaotów, uzdrowicieli czy podróżników astralnych. Nie wspominając już o tym, że magiczne księgi, za które kiedyś szło się na stos, dostępne są w dowolnej sieci P2P.
pl.wikipedia.org/wiki/Mag:_Wstąpienie
~~~~~~~~~~

Jeszcze trochę do wstępu, zanim przejdę do meritum. Z tej wybitnej mniejszości nie omówiłem jeszcze większości. Najprościej rzecz ujmując, wygrali inteligencję na loterii genowej, ale dobro ogółu mają gdzieś. Nie rozmawia się z nimi o tolerancji, problemach trzeciego świata, kryzysie. Do takich ludzie nie ma o co się przyczepić, powszechnie lubiani, bo jak wiadomo, każdy się zgodzi z osobą, która nie ma żadnych poglądów.
Jak byłem młodszy zawsze chciałem pić herbatę z srebrnej porcelany o piątej po południu. Rozmawiać o głodujących dzieciach w Afryce zza mojej willi, gdy wszystko wokoło by się waliło. Wtedy myślałem o elitach, teraz piszę o politykach.

Żyd moim autorytetem jest. Oni jako jedyni zasymilowali (no może poza Dubajem, który ich naśladuje) sztukę współczesnego życia i połączyli ją z tradycją. Nie piszę o jakiś gusłach, tylko o odrzuceniu źle rozumianej tolerancji. Zawsze uważałem, że marginalizując tradycję kościoła katolickiego skazujemy się na większe zło. Tylko garstka ludzi potrafi wypełnić powstałą pustkę, reszta uważa, że wolność daje coca-cola. Kościół katolicki zachowany w pewnej rozsądnej ilości daje im poczucie wspólnoty. Jest złem, które rozumiemy. Czym dłużej trwa związek pasożyt-żywiciel, tym mniejsza szansa śmierci gospodarza. Zreformowany, nowoczesny kościół tak, zniszczenie kościoła nie. Hipokryzją katolicyzmu jest instytucja kościoła a nie sami kapłani, choć czarne owce też się zdarzają. Żydzi mają jeszcze jedną zaletę, mocno stoją na ziemi, pomimo religii. Ja nie dyskutuję z ludźmi, którzy na konkretny argument odpowiadają jakąś górnolotną ideologią. Na przykład, ludzie wyjdą na ulicę. Państwo nie powinno się dać zastraszać grupom obywateli. Bardzo dobrze, ale czy sam wyjdziesz na ulicę i będziesz się z nimi napieprzał. Pokażesz twarz przed kamerą, gdy zjawi się reporter z tvn24. Co powiesz znajomemu, który należy do związku zawodowego demonstrantów. Czy wziąłeś pod uwagę skalę zamieszek, co jeśli obalą rząd ? Łatwo jest rzucić patosem i czekać na oklaski. Żydzi reagują konkretnie, myślą strategicznie, zimno kalkulują. Nie pozwalają, aby konsumpcjonizm wyparł im tradycję. Można żydów nie lubić, ja ich nie lubię, ale jestem pełen szacunku za ich inteligencję. To tyle słowem wstępu.

Podłożem kryzysu nie są banki a upadek społeczeństwa. Nawet jeśli jakimś cudem wyjdziemy z kryzysu to wszystko będzie połączone sznurkiem jak ten portal. Społeczeństwo ewoluuje na dwóch płaszczyznach. Powszechne szkolnictwo, bezpłatny dostęp do wiedzy, internet, to wszystko pędzi do przodu. Równolegle do tego, pod skórą następuje inna ewolucja. Najstarsza osoba na świecie, na pytanie jak było kiedyś a jak jest dzisiaj, stwierdziła, że kiedyś było więcej miłości. Biorąc to przez pryzmat jej wieku oraz bagaż doświadczeń, to trzeba powiedzieć, że wynik takiej operacji jest co najmniej spotęgowany. Brak kontaktów międzyludzkich jest wynikiem samonapędzającej się kuli śnieżnej. Ludzie nie czują strachu, przez co nie potrzebują więzi społecznych, które kiedyś zapewniały bezpieczeństwo. To, że Polska stoi dosyć dobrze na tle innych państw podczas kryzysu zawdzięczamy temu, że kolektywnie liczy się spryt oraz pomysłowość w naginaniu prawa. W superstacji widziałem etyka, niemiłosiernie grubą, niezadbaną o siebie podstarzałą babę. Opowiadała ona jak to jest przerażona tym, że jej studenci w anonimowej ankiecie w większości zaznaczali, że będą stosować się do prawa, tylko jeśli jest sensowne a będą omijać prawo, które jest bezsensu. Zawsze, gdy ktoś wyskoczy z takimi banałami to mu się bacznie przyglądam. Delikatnie ujmując, to jestem sceptyczny. Kolejnym grzechem społeczeństwa jest apatia. Gdy telewizja zostanie poddana prawidłom rynkowym, nastąpi koniec demokracji. Codzienne bombardowanie nas informacjami o tragediach jednostek powoduje, że uodporniamy się na krzywdy ludzi a jesteśmy programowani na pomoc. Proszę rozróżnić tą subtelność. Ideologiczne zaklęcia, magia autorytetów, terroryzm, szybkie tempo życia, dysproporcje w rozdziale dóbr światowych i wiele innych czynników powoduje, że społeczeństwo się rozlatuje. Kiedyś na wszystkie dewiacje była jedna metoda, śmierć. Przy wszystkich wadach takiego rozwiązania, istnienie społeczeństwa było niezagrożone.
Okazja czyni złodzieja. Zawsze znajdą się jednostki, które będą chciały wziąć społeczeństwo za ryj. Dla samego brania lub dla ocalenia społeczeństwa przed nim samym. Wszelkiego rodzaju dyktatorzy nie wiedli szczęśliwego życia. Obawa przed spiskiem, atakiem z ukrycia, ciągła niepewność. Lepiej działać z ukrycia, pociągać sznurkami.
Ktoś powiedział sprawdzam. UE się sypie. USA się zadłużają, Rosja może się rozpaść, Japonia upada gospodarczo. Solidarność między państwowa pryska jak bańka mydlana. Do głosu dochodzi egoizm i protekcjonizm. Następuje swoisty paradoks, że zamiast wspólnie walczyć z kryzysem, każdy dba o siebie, czyli robi dokładnie to, co jest potrzebne, żeby kryzys się pogłębiał. Tyle lat edukacji, tyle wiedzy a wystarczy brak umiejętności myślenia i porozumiewania się. W Chinach pada eksport. Świat nałoży cła na Chiny, które zaczną interweniować na rynku światowym swoimi aktywami. Kraje rozwinięte nałożą sankcję na raje gospodarcze. Każdy będzie skonfliktowany z każdym i wtedy będą już tylko będą dwa scenariusze. Świat przeżył już kilka światowych kryzysów i nigdy się nie rozpadł. Ale nigdy przy takim scaleniu, takiej bierności i słabości społeczeństwa oraz powszechności broni masowego rażenia.

Gdy inteligencja zawodziła, dochodziło do rozlewu krwi. Obecnie nie może dojść do wojny, gdyż prawie wszyscy byśmy zginęli a ci którzy by przetrwali woleliby zginąć. Mamy więc sytuację patową. To wszystko trzyma się na nitkach instytucji, których nie rozumiemy, na pieniądzach, które nie wiemy skąd są, na poziomie abstrakcji, który osiągnął takie wyżyny, że już łatwiej jest zrozumieć mechanikę kwantową. Synonimem kryzysu jest sprawdzam. Jeśli nie dzisiaj to jutro.

Czym bardziej rozumiem prawidła rządzące społeczeństwem, tym mniej czytam między wierszami a bardziej biorę to co jest w społeczeństwie najlepsze. Polska to kraj, gdzie nie ma układu a jest za to szereg układzików. Nauczyłem się, że stratą czasu jest proszenie o przychylność środowiska. Tylko pokonując je, można liczyć na jego szacunek. Trzeba sobie jednak zadać pytanie czy warto o ten szacunek się starać ?

Reklama

28 KOMENTARZE

  1. Na satysfakcji nie, na
    Na satysfakcji nie, na oddaniu sedna problemu tak. Po prostu wkurwia mnie to gadanie o kryzysie, chciałem raz napisać o tym i mieć to z głowy. Wszyscy przerzucają się winą, rzucają jakieś ideologiczne hasła, a prawda jest taka, że przyszło paru cwaniaków i zrobiło nam z dupy jesień średniowiecza. Zamiast wskazać winnych, wszyscy debatują o rozwiązaniach systemowych, które mają zastąpić ludzkie myślenie oraz uczciwość. Dla mnie winę ponosi za to inteligencja, która ma to w dupie, każdy zajęty jest swoim interesem i nie patrzy całościowo. Wszystko w tym tekście miało swoje uzasadnienie, jak choćby przykład z żulem, że czasami trzeba sobie pobrudzić ręce a nie przerzucać się odpowiedzialnością. Po drugie, rozmowa o wyjściu z kryzysu opiera się o fikcji, gdyż ustanowienie jakiejś instytucji światowej, która będzie kontrolować przemysł bankowy wszystkich krajów doprowadzi do wyniesienia do władzy właśnie tych ludzi, którzy ten kryzys wywołali. Miałem potrzebę napisania po prostu co o tym wszystkim myślę i tak ten tekst właśnie wyszedł. Jeśli się wszystko rozleci, wtedy miał satysfakcję i powiem “A nie mówiłem”. xD

  2. Na satysfakcji nie, na
    Na satysfakcji nie, na oddaniu sedna problemu tak. Po prostu wkurwia mnie to gadanie o kryzysie, chciałem raz napisać o tym i mieć to z głowy. Wszyscy przerzucają się winą, rzucają jakieś ideologiczne hasła, a prawda jest taka, że przyszło paru cwaniaków i zrobiło nam z dupy jesień średniowiecza. Zamiast wskazać winnych, wszyscy debatują o rozwiązaniach systemowych, które mają zastąpić ludzkie myślenie oraz uczciwość. Dla mnie winę ponosi za to inteligencja, która ma to w dupie, każdy zajęty jest swoim interesem i nie patrzy całościowo. Wszystko w tym tekście miało swoje uzasadnienie, jak choćby przykład z żulem, że czasami trzeba sobie pobrudzić ręce a nie przerzucać się odpowiedzialnością. Po drugie, rozmowa o wyjściu z kryzysu opiera się o fikcji, gdyż ustanowienie jakiejś instytucji światowej, która będzie kontrolować przemysł bankowy wszystkich krajów doprowadzi do wyniesienia do władzy właśnie tych ludzi, którzy ten kryzys wywołali. Miałem potrzebę napisania po prostu co o tym wszystkim myślę i tak ten tekst właśnie wyszedł. Jeśli się wszystko rozleci, wtedy miał satysfakcję i powiem “A nie mówiłem”. xD

  3. Na satysfakcji nie, na
    Na satysfakcji nie, na oddaniu sedna problemu tak. Po prostu wkurwia mnie to gadanie o kryzysie, chciałem raz napisać o tym i mieć to z głowy. Wszyscy przerzucają się winą, rzucają jakieś ideologiczne hasła, a prawda jest taka, że przyszło paru cwaniaków i zrobiło nam z dupy jesień średniowiecza. Zamiast wskazać winnych, wszyscy debatują o rozwiązaniach systemowych, które mają zastąpić ludzkie myślenie oraz uczciwość. Dla mnie winę ponosi za to inteligencja, która ma to w dupie, każdy zajęty jest swoim interesem i nie patrzy całościowo. Wszystko w tym tekście miało swoje uzasadnienie, jak choćby przykład z żulem, że czasami trzeba sobie pobrudzić ręce a nie przerzucać się odpowiedzialnością. Po drugie, rozmowa o wyjściu z kryzysu opiera się o fikcji, gdyż ustanowienie jakiejś instytucji światowej, która będzie kontrolować przemysł bankowy wszystkich krajów doprowadzi do wyniesienia do władzy właśnie tych ludzi, którzy ten kryzys wywołali. Miałem potrzebę napisania po prostu co o tym wszystkim myślę i tak ten tekst właśnie wyszedł. Jeśli się wszystko rozleci, wtedy miał satysfakcję i powiem “A nie mówiłem”. xD

  4. Na satysfakcji nie, na
    Na satysfakcji nie, na oddaniu sedna problemu tak. Po prostu wkurwia mnie to gadanie o kryzysie, chciałem raz napisać o tym i mieć to z głowy. Wszyscy przerzucają się winą, rzucają jakieś ideologiczne hasła, a prawda jest taka, że przyszło paru cwaniaków i zrobiło nam z dupy jesień średniowiecza. Zamiast wskazać winnych, wszyscy debatują o rozwiązaniach systemowych, które mają zastąpić ludzkie myślenie oraz uczciwość. Dla mnie winę ponosi za to inteligencja, która ma to w dupie, każdy zajęty jest swoim interesem i nie patrzy całościowo. Wszystko w tym tekście miało swoje uzasadnienie, jak choćby przykład z żulem, że czasami trzeba sobie pobrudzić ręce a nie przerzucać się odpowiedzialnością. Po drugie, rozmowa o wyjściu z kryzysu opiera się o fikcji, gdyż ustanowienie jakiejś instytucji światowej, która będzie kontrolować przemysł bankowy wszystkich krajów doprowadzi do wyniesienia do władzy właśnie tych ludzi, którzy ten kryzys wywołali. Miałem potrzebę napisania po prostu co o tym wszystkim myślę i tak ten tekst właśnie wyszedł. Jeśli się wszystko rozleci, wtedy miał satysfakcję i powiem “A nie mówiłem”. xD

  5. Na satysfakcji nie, na
    Na satysfakcji nie, na oddaniu sedna problemu tak. Po prostu wkurwia mnie to gadanie o kryzysie, chciałem raz napisać o tym i mieć to z głowy. Wszyscy przerzucają się winą, rzucają jakieś ideologiczne hasła, a prawda jest taka, że przyszło paru cwaniaków i zrobiło nam z dupy jesień średniowiecza. Zamiast wskazać winnych, wszyscy debatują o rozwiązaniach systemowych, które mają zastąpić ludzkie myślenie oraz uczciwość. Dla mnie winę ponosi za to inteligencja, która ma to w dupie, każdy zajęty jest swoim interesem i nie patrzy całościowo. Wszystko w tym tekście miało swoje uzasadnienie, jak choćby przykład z żulem, że czasami trzeba sobie pobrudzić ręce a nie przerzucać się odpowiedzialnością. Po drugie, rozmowa o wyjściu z kryzysu opiera się o fikcji, gdyż ustanowienie jakiejś instytucji światowej, która będzie kontrolować przemysł bankowy wszystkich krajów doprowadzi do wyniesienia do władzy właśnie tych ludzi, którzy ten kryzys wywołali. Miałem potrzebę napisania po prostu co o tym wszystkim myślę i tak ten tekst właśnie wyszedł. Jeśli się wszystko rozleci, wtedy miał satysfakcję i powiem “A nie mówiłem”. xD

  6. wiesz co, Kowalski…
    Przeczytalem do połowy i dałem sobie spokój. Nie mogłem brnąć dalej. Stało się to w momencie, kiedy na swój dziecinny sposób zacząłeś dowodzić zbyteczności zasad moralnych,w których szukały oparcia poprzednie pokolenia.

    Dla autora powieści psychologicznej byłaby to niezła inspiracja. Wyznania żulika, który nie pozwolił innemu żulikowi ukraść sobie dwudziestu złotych. Wyszło mu więc, że jest mądrzejszym żulikiem i poczuł się lepiej. Mało tego – przejrzał. Połaskotany miłością własną zrozumiał wreszcie, o co chodzi na tym świecie, a potem wysnuł z tego wyjątkowo mętną teorię, ktorą dzieli się z kumplami na klatce schodowej.

    U Dostojewskiego aż roi się od takich nawiedzonych “filozofów”.

  7. wiesz co, Kowalski…
    Przeczytalem do połowy i dałem sobie spokój. Nie mogłem brnąć dalej. Stało się to w momencie, kiedy na swój dziecinny sposób zacząłeś dowodzić zbyteczności zasad moralnych,w których szukały oparcia poprzednie pokolenia.

    Dla autora powieści psychologicznej byłaby to niezła inspiracja. Wyznania żulika, który nie pozwolił innemu żulikowi ukraść sobie dwudziestu złotych. Wyszło mu więc, że jest mądrzejszym żulikiem i poczuł się lepiej. Mało tego – przejrzał. Połaskotany miłością własną zrozumiał wreszcie, o co chodzi na tym świecie, a potem wysnuł z tego wyjątkowo mętną teorię, ktorą dzieli się z kumplami na klatce schodowej.

    U Dostojewskiego aż roi się od takich nawiedzonych “filozofów”.

    • wiesz co quelle
      Piszę z tego nicka, gdyż gdybym był MK to na jego miejscu dał ignora tego ogólno forumowego za formę, bo treść to moja prywatna sprawa. Po drugie MK kilka razy powtarzał, że użytkownikom wszystko wolno, ale on nie stosuje chociaż połowy tego co osoby, które się do niego dopierdalają. Mi wolno i dlatego pozwolę sobie odpisać, żebyś nie miał przyjemności walenia sobie konia, że po mnie pojechałeś. Gdybyś uprał ciuchy swojego starego, żeby nie jechały moczem, to wtedy być może znalazłby jakąś pracę i nie musiałby się włóczyć po poczcie. Mój profesor od fizyki lubił powtarzać, że jak ktoś ma niski IQ to przynajmniej powinien być miły dla innych. Nie dość, że jesteś głupi, bo nie potrafisz się odnieść do tekstu merytorycznie to jeszcze wydajesz osądy. Typowe dla takich internetowych leszczy, natomiast w realu to bym ci obił ryj i by się skończył dzień dziecka. Ja w życiu osiągam wszystko co chciałem, bez pomocy innych, włącznie z jedną najlepszych uczelni w Polsce. Nie muszę być uprzejmy i merytoryczny dla takiego gówna jak ty, żeby coś udowodnić na tym polu, jedynym wyznacznikiem mojego poziomu byłoby obiektywne porównanie naszych osiągnięć w realnym świecie a nie tu na forum. W życiu trzeba być poniekąd schizofrenikiem, gdyż z jednej strony trzeba być bezlitosnym w biznesie a z drugiej strony dostrzegać piękno tam, gdzie jest ukryte. Ilość przeczytanych książek nie zmienia faktu, że świat jest bezlitosny, no chyba, że ciągle ssiesz cyca starego i nie wiesz na czym polega prawdziwy świat.
      Gdy następnym razem zaszufladkujesz kogoś do drechów, zastanów się czy na twój osąd nie wpływa niska inteligencja i zapytaj się kogoś kto ma jej więcej niż małpa czy ma taką samą perspektywę co ty.
      Podsumowywując: umyj starego, wypierz mu ciuchy, ogól brodę i zabetonuj piwnicę i jakoś będzie szło do następnej kuroniówki.
      Teraz po tym co napisałem, możesz mnie nazywać jak chcesz, niech głupiec wyda swój osąd.

  8. wiesz co, Kowalski…
    Przeczytalem do połowy i dałem sobie spokój. Nie mogłem brnąć dalej. Stało się to w momencie, kiedy na swój dziecinny sposób zacząłeś dowodzić zbyteczności zasad moralnych,w których szukały oparcia poprzednie pokolenia.

    Dla autora powieści psychologicznej byłaby to niezła inspiracja. Wyznania żulika, który nie pozwolił innemu żulikowi ukraść sobie dwudziestu złotych. Wyszło mu więc, że jest mądrzejszym żulikiem i poczuł się lepiej. Mało tego – przejrzał. Połaskotany miłością własną zrozumiał wreszcie, o co chodzi na tym świecie, a potem wysnuł z tego wyjątkowo mętną teorię, ktorą dzieli się z kumplami na klatce schodowej.

    U Dostojewskiego aż roi się od takich nawiedzonych “filozofów”.

  9. wiesz co, Kowalski…
    Przeczytalem do połowy i dałem sobie spokój. Nie mogłem brnąć dalej. Stało się to w momencie, kiedy na swój dziecinny sposób zacząłeś dowodzić zbyteczności zasad moralnych,w których szukały oparcia poprzednie pokolenia.

    Dla autora powieści psychologicznej byłaby to niezła inspiracja. Wyznania żulika, który nie pozwolił innemu żulikowi ukraść sobie dwudziestu złotych. Wyszło mu więc, że jest mądrzejszym żulikiem i poczuł się lepiej. Mało tego – przejrzał. Połaskotany miłością własną zrozumiał wreszcie, o co chodzi na tym świecie, a potem wysnuł z tego wyjątkowo mętną teorię, ktorą dzieli się z kumplami na klatce schodowej.

    U Dostojewskiego aż roi się od takich nawiedzonych “filozofów”.

    • wiesz co quelle
      Piszę z tego nicka, gdyż gdybym był MK to na jego miejscu dał ignora tego ogólno forumowego za formę, bo treść to moja prywatna sprawa. Po drugie MK kilka razy powtarzał, że użytkownikom wszystko wolno, ale on nie stosuje chociaż połowy tego co osoby, które się do niego dopierdalają. Mi wolno i dlatego pozwolę sobie odpisać, żebyś nie miał przyjemności walenia sobie konia, że po mnie pojechałeś. Gdybyś uprał ciuchy swojego starego, żeby nie jechały moczem, to wtedy być może znalazłby jakąś pracę i nie musiałby się włóczyć po poczcie. Mój profesor od fizyki lubił powtarzać, że jak ktoś ma niski IQ to przynajmniej powinien być miły dla innych. Nie dość, że jesteś głupi, bo nie potrafisz się odnieść do tekstu merytorycznie to jeszcze wydajesz osądy. Typowe dla takich internetowych leszczy, natomiast w realu to bym ci obił ryj i by się skończył dzień dziecka. Ja w życiu osiągam wszystko co chciałem, bez pomocy innych, włącznie z jedną najlepszych uczelni w Polsce. Nie muszę być uprzejmy i merytoryczny dla takiego gówna jak ty, żeby coś udowodnić na tym polu, jedynym wyznacznikiem mojego poziomu byłoby obiektywne porównanie naszych osiągnięć w realnym świecie a nie tu na forum. W życiu trzeba być poniekąd schizofrenikiem, gdyż z jednej strony trzeba być bezlitosnym w biznesie a z drugiej strony dostrzegać piękno tam, gdzie jest ukryte. Ilość przeczytanych książek nie zmienia faktu, że świat jest bezlitosny, no chyba, że ciągle ssiesz cyca starego i nie wiesz na czym polega prawdziwy świat.
      Gdy następnym razem zaszufladkujesz kogoś do drechów, zastanów się czy na twój osąd nie wpływa niska inteligencja i zapytaj się kogoś kto ma jej więcej niż małpa czy ma taką samą perspektywę co ty.
      Podsumowywując: umyj starego, wypierz mu ciuchy, ogól brodę i zabetonuj piwnicę i jakoś będzie szło do następnej kuroniówki.
      Teraz po tym co napisałem, możesz mnie nazywać jak chcesz, niech głupiec wyda swój osąd.

  10. wiesz co, Kowalski…
    Przeczytalem do połowy i dałem sobie spokój. Nie mogłem brnąć dalej. Stało się to w momencie, kiedy na swój dziecinny sposób zacząłeś dowodzić zbyteczności zasad moralnych,w których szukały oparcia poprzednie pokolenia.

    Dla autora powieści psychologicznej byłaby to niezła inspiracja. Wyznania żulika, który nie pozwolił innemu żulikowi ukraść sobie dwudziestu złotych. Wyszło mu więc, że jest mądrzejszym żulikiem i poczuł się lepiej. Mało tego – przejrzał. Połaskotany miłością własną zrozumiał wreszcie, o co chodzi na tym świecie, a potem wysnuł z tego wyjątkowo mętną teorię, ktorą dzieli się z kumplami na klatce schodowej.

    U Dostojewskiego aż roi się od takich nawiedzonych “filozofów”.

    • wiesz co quelle
      Piszę z tego nicka, gdyż gdybym był MK to na jego miejscu dał ignora tego ogólno forumowego za formę, bo treść to moja prywatna sprawa. Po drugie MK kilka razy powtarzał, że użytkownikom wszystko wolno, ale on nie stosuje chociaż połowy tego co osoby, które się do niego dopierdalają. Mi wolno i dlatego pozwolę sobie odpisać, żebyś nie miał przyjemności walenia sobie konia, że po mnie pojechałeś. Gdybyś uprał ciuchy swojego starego, żeby nie jechały moczem, to wtedy być może znalazłby jakąś pracę i nie musiałby się włóczyć po poczcie. Mój profesor od fizyki lubił powtarzać, że jak ktoś ma niski IQ to przynajmniej powinien być miły dla innych. Nie dość, że jesteś głupi, bo nie potrafisz się odnieść do tekstu merytorycznie to jeszcze wydajesz osądy. Typowe dla takich internetowych leszczy, natomiast w realu to bym ci obił ryj i by się skończył dzień dziecka. Ja w życiu osiągam wszystko co chciałem, bez pomocy innych, włącznie z jedną najlepszych uczelni w Polsce. Nie muszę być uprzejmy i merytoryczny dla takiego gówna jak ty, żeby coś udowodnić na tym polu, jedynym wyznacznikiem mojego poziomu byłoby obiektywne porównanie naszych osiągnięć w realnym świecie a nie tu na forum. W życiu trzeba być poniekąd schizofrenikiem, gdyż z jednej strony trzeba być bezlitosnym w biznesie a z drugiej strony dostrzegać piękno tam, gdzie jest ukryte. Ilość przeczytanych książek nie zmienia faktu, że świat jest bezlitosny, no chyba, że ciągle ssiesz cyca starego i nie wiesz na czym polega prawdziwy świat.
      Gdy następnym razem zaszufladkujesz kogoś do drechów, zastanów się czy na twój osąd nie wpływa niska inteligencja i zapytaj się kogoś kto ma jej więcej niż małpa czy ma taką samą perspektywę co ty.
      Podsumowywując: umyj starego, wypierz mu ciuchy, ogól brodę i zabetonuj piwnicę i jakoś będzie szło do następnej kuroniówki.
      Teraz po tym co napisałem, możesz mnie nazywać jak chcesz, niech głupiec wyda swój osąd.

    • wiesz co quelle
      Piszę z tego nicka, gdyż gdybym był MK to na jego miejscu dał ignora tego ogólno forumowego za formę, bo treść to moja prywatna sprawa. Po drugie MK kilka razy powtarzał, że użytkownikom wszystko wolno, ale on nie stosuje chociaż połowy tego co osoby, które się do niego dopierdalają. Mi wolno i dlatego pozwolę sobie odpisać, żebyś nie miał przyjemności walenia sobie konia, że po mnie pojechałeś. Gdybyś uprał ciuchy swojego starego, żeby nie jechały moczem, to wtedy być może znalazłby jakąś pracę i nie musiałby się włóczyć po poczcie. Mój profesor od fizyki lubił powtarzać, że jak ktoś ma niski IQ to przynajmniej powinien być miły dla innych. Nie dość, że jesteś głupi, bo nie potrafisz się odnieść do tekstu merytorycznie to jeszcze wydajesz osądy. Typowe dla takich internetowych leszczy, natomiast w realu to bym ci obił ryj i by się skończył dzień dziecka. Ja w życiu osiągam wszystko co chciałem, bez pomocy innych, włącznie z jedną najlepszych uczelni w Polsce. Nie muszę być uprzejmy i merytoryczny dla takiego gówna jak ty, żeby coś udowodnić na tym polu, jedynym wyznacznikiem mojego poziomu byłoby obiektywne porównanie naszych osiągnięć w realnym świecie a nie tu na forum. W życiu trzeba być poniekąd schizofrenikiem, gdyż z jednej strony trzeba być bezlitosnym w biznesie a z drugiej strony dostrzegać piękno tam, gdzie jest ukryte. Ilość przeczytanych książek nie zmienia faktu, że świat jest bezlitosny, no chyba, że ciągle ssiesz cyca starego i nie wiesz na czym polega prawdziwy świat.
      Gdy następnym razem zaszufladkujesz kogoś do drechów, zastanów się czy na twój osąd nie wpływa niska inteligencja i zapytaj się kogoś kto ma jej więcej niż małpa czy ma taką samą perspektywę co ty.
      Podsumowywując: umyj starego, wypierz mu ciuchy, ogól brodę i zabetonuj piwnicę i jakoś będzie szło do następnej kuroniówki.
      Teraz po tym co napisałem, możesz mnie nazywać jak chcesz, niech głupiec wyda swój osąd.