Reklama

Czego jak czego, ale bezczelności i pyskatej natury raczej nie wypada mi odmówić. Staram się również grać słowem, by pobudzać szare komórki, ale mam swoje pyskate granice, mam swoje zasady, swoje ramy środków wyrazu. Werbalnie, pod wpływem emocji, mógłbym przekroczyć i tę granicę, którą przekroczył Grzegorz Braun, ale na pewno nie przekroczyłbym w taki sposób jak to zrobił Braun. Być może słowo potrafi zabić, tak twierdzą co bardziej wrażliwi moralizatorzy, pewne natomiast jest to, że zabijanie polegające na zabijaniu zabija. Kieruję to zdanie, które brzmi pozornie idiotycznie do wszystkich rozgorączkowanych, tak właśnie wygląda zabijanie, zabijanie najzwyczajniej w świecie zabija. Warto sobie polać rozpalony łeb kubłem zimnej wody zanim się palnie apel wzywający do zabijania, w dodatku bezsensownego, a gdy już się palnie, to pokornie swoje słowa należy odszczekać albo konsekwentnie zabić, czemu z kolei powinna zapobiegać prewencja w postaci pierdla. Chciałbym od Brauna usłyszeć konkretnie, jak na rewolucjonistę przystało, czy chce poderżnąć gardło Wielowieyskiej, czy chce zatłuc łomem Durczoka, czy ma zamiar zastrzelić Lizuta i przede wszystkim, czy go na to stać, czy tak sobie popierduje, żeby zebrać brawka z sali. Śmiem twierdzić, że całkiem nieźle się orientuję w grze słownej i stylizacji wypowiedzi, ale jako żywo słowa Brauna z grą niewiele miały wspólnego, były niepokojąco i prymitywnie dosłowne. Z propagandowej histerii można i należy sobie robić jaja, co starałem się uczynić w jednym z ostatnich tekstów: „Jak zabić Tuska?”, ale z zabijaniem żartów nie ma i o ile Braun nie jest gówniarzem powinien sobie zdawać sprawę z konsekwencji okrzyku bojowego, a konsekwencja w tym wypadku oznacza – zabić.

Tej granicy, przekroczonej przez Brauna, bronił nie będę, nie wiem czy i w jakich okolicznościach potrafiłbym zabić i podkreślam znaczenie CZYNU, bo chrzanić pod publiczkę każdy potrafi, wiem natomiast, że realizacja pomysłów Brauna nie tylko byłaby zbrodnią, ale byłaby zbrodnią podwójną. Z przeciętnych pismaków i z kłamliwych redakcji Braun chce uczynić sanktuaria napakowane relikwiami męczenników propagandy. Nie dość, że zabijanie, to jeszcze zupełnie bezsensowne – podwójna zbrodnia. Z ideologicznej przepychanki Braun usiłuje zrobić krwawą jatkę, nie zdając sobie sprawy z powagi „odezwy” lub też z własnej niedojrzałości sprowadzonej do gówniarskich pogróżek. Gdybym usłyszał: „batożyć zdrajców”, tudzież „pourywać łby hydrze”, wówczas rozumiałbym sens słów, jako postulat wychowawczy, coś w rodzaju: „Ja bym tym gówniarzom, co radia kradną, nogi z dupy powyrywał”. Niestety nic takiego od Brauna nie usłyszałem, przeciwnie odczytałem jego słowa jako krzyk napalonego podżegacza, zauroczonego kawiarnianą rewolucją, bo mam dziwne i nieodparte przekonanie, że Braun nikogo nie zabije, natomiast gdzieś tam głęboko w przegrzanym umyśle zaiskrzyło, że inny smarkacz zechce zabłysnąć, czym Braun raczej by się nie zmartwił. Istnieje taki stan emocji, który każe życzyć śmierci drugiemu człowiekowi, niech się przewróci złamie kark, niech mu się stanie rzecz najgorsza. Wszyscy tak czasem mamy, jednak co innego pomyśleć i otrzeźwieć, co innego kusić los. Podobnych zabaw nie lubię, to mi się natychmiast kojarzy z „przygotowaniami” lotu do Smoleńska. A, podstawimy Kaczorowi nogę, będzie śmiesznie. A, co tam szkodzi, krzykniemy dosłownie – zabić tuzin dziennikarzy z GW i zobaczymy, co dalej się stanie.

Bezsilność towarzysząca wszystkim zbuntowanym wobec otaczającej nas rzeczywistości, powoduje rozmaite reakcje. W chwilach słabości zapewne nie udałoby mi się uniknąć czegoś podobnego, czym „błysnął” Grzegorz Braun, ale po chwili trzeba się cofnąć i wrócić po rozum do głowy. Słów Brauna nie da się w żaden sposób porównać ze słowami Nicponia, które były logicznym, prowokującym intelektualnie wywodem zestawiającym dwie niedorzeczności. Pamiętam również doskonały artykuł Kłopotowskiego, tam była gra słów z płonącym wozem TVN, dosadnie oddająca istotę rzeczy, ale nie przekraczająca granicy. Apelu Brauna nie potrafię porównać nawet z „bajeczką o wilku” błazna z Biłgoraja, pajac zawsze mógł się ratować metaforą itp., wiedział co mówi i mówił z pełnym wyrachowaniem, był przygotowany. Słowa Brauna to jest coś zupełnie innego, pełna improwizacja, bezmyślność, szkodliwa paplanina, ale przede wszystkim profanacja zarówno powagi wyroku śmierci, jak i ciężkiej zbrodni jaką jest zdrada. U Brauna zamiast przemyślanej gry słów jest prowokująca dosłowność, więcej zapału i nadziei na spełnienie, niż konwencji. Wypowiedź Brauna podeptała cienką czerwoną linię i dało się słyszeć coś realnie groźnego, chociaż podstawy w tym wszystkim są smarkate.

Zawsze starałem się lekceważyć i ośmieszać wszelkie histerie podciągające każdy bardziej emocjonalny protest do nazizmu napędzającego faszyzm, jednak tym razem Braun musi się poważnie ze swojego wywodu wytłumaczyć, łącznie z tłumaczeniem przed prokuraturą. Wielkiego wyboru nie ma albo odszczeka głupotę, jak na mężczyznę przystało albo podtrzyma swój zamysł i wówczas będę pierwszym, który zacznie głośno się domagać posadzenia Brauna w celi i to celi kryminalnej, nie politycznej. Oczywiście w takich chwilach działa instynkt stadny, który zwykle nie zawodzi, ale nim się w pospolitym ruszeniu stanie ze sztandarem „biją naszych”, warto się również zapoznać z poglądami Brauna na przykład na temat Lecha Kaczyńskiego. Jest taka wypowiedź, gdzie znajdziemy obok przebłysków racji, całkowite i kompromitujące pierd…e http://www.youtube.com/watch?v=fxwKOWXypJ0 . Ten człowiek ma wyraźny problem z samym sobą, autor świetnych filmów dokumentalnych i właściciel kompletnej rozpierduchy we łbie – częste u ludzi wybitnych. Jeśli się mówi A, często nie da się przemilczeć B. Jak zwykle co bardziej krewcy „analitycy”, analizują co im ślepo pojęta lojalność i strach przed środowiskowym wykluczeniem podpowiada. Co tak naprawdę powiedział Braun? Prawdę, niewygodną prawdę! Mniej więcej tak grzmią „analityczne nagłówki”. No to przyjrzyjmy się tej prawdzie. Według prawdy logiki Brauna, gdyby Lech Kaczyński nie zginał w Smoleńsku, należałby go jako zdrajcę rozstrzelać razem ze zdrajcą Michnikiem. Teraz mamy całą prawdę i poczekam na odważnego, który się z tą prawdą zechce zmierzyć, mnie proszę wybaczyć „brak lojalności”, ale ja się nie dam wciągnąć w cudzego zajoba, własny mi wystarczy.

W całej tej niedojrzałej sprawie gubi się coś niezwykle istotnego. Zabijanie dziennikarzy GW i TVN24 to pomysł gówniarza, pseudointelektualne efekciarstwo panelowego histeryka, nie rewolucjonisty, natomiast czymś zupełnie innym jest ze wszech miar słuszny postulat przywrócenia najsurowszych kar dla takiej kategorii zbrodni, która nazywa się zdrada. Dzieje się coś niepojętnego, jeszcze pół wieku temu pojęcie zdrady funkcjonowało nawet w peerelowskim kołchozie i jakoś tak nie wiedzieć kiedy, ani jak, zdrada stała się, w najlepszym razie, mało istotnym wykroczeniem o niskiej szkodliwości społecznej. W razie najgorszym zdrajcy uważani są za modnych, nowoczesnych, postępowych światowców. Armata, którą wytoczył Braun jeśli ma się do czegoś przydać, to właśnie do przywrócenia znaczeń i kar dla zdrajców. Zgodziłbym się z Braunem, bez jednego zająknięcia, że tacy ludzie jak Michnik i Walter nadają się pod sąd z najcięższym oskarżeniem, ale nie tuzin, tylko prawie każdy dziennikarz GW i TVN powinien odpowiedzieć za zwykłą koniunkturalną podłość i raczej dupą wywaloną na bruk, a nie głową przed plutonem egzekucyjnym.

W GW i TVN24 nie znajdzie się tuzina zdrajców godnych honorowej kary śmierci, przez rozstrzelanie. Kwintale idiotów, kopy karierowiczów, mendle chłystków, ale nie tuzin zdrajców Polski zasługujących na rozstrzelanie. Braun swoim durnym wystąpieniem sam sprofanował i zdeprecjonował ciężki kaliber zbrodni – zdradę Ojczyzny. Taki jest najbardziej smutny efekt występu Brauna i uczynił to Braun dla taniego, kawiarnianego poklasku. Braun odpowiedzialność i lojalność chciałby egzekwować w ramach domorosłej rewolucji, która bardziej przypomina rewolucję październikową, niż rewolucję francuską. Traktujmy poważne sprawy w sposób poważny, nie ośmieszajmy poważnych spraw tragikomicznymi apelami, których nie jesteśmy w stanie zrealizować. Granice przekroczone i ośmieszone przez Grzegorza Brauna, moimi granicami nigdy nie będą. Nie mam najmniejszej ochoty bronić Brauna przed prokuraturą, wręcz oczekuję jasnych ustaleń w procesie przygotowawczym, co Grzegorz Braun chciał powiedzieć, a co chciał lub nie chciał zrobić, bo w tym względzie mam cholerne wątpliwości. Broniłbym słów Brauna, gdybym miał przekonanie, że to była ostra prowokacja intelektualna, ale takiego przekonania zwyczajnie nie mam. Zobaczyłem wystarczający spory, żałosny kawałek dosłowności, by się z podobnych „rewolucji” wypisać, zobaczyłem do pełna zatankowany TVN, paliwem dostarczonym przez kabotyństwo Brauna.

PS Zupełnie inną sprawą jest rozpoczęta nagonka i wielka kampania propagandowa: „Prawicowe oszołomy to terroryści”. Wrzucanie do jednego wora: Brauna, Brunona i Nicponia, to klasyka tvn-owskiego organu i biuletynu żydowskich komunistów. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że wszystkie te akcje są wyjęte z „zamrażarki” słowa Nicponia, Brauna i „terroryzm” Brunona zostały wygrzebane z archiwów. Tej prawidłowości propagandowej, tego nowego otwarcia nie sposób nie dostrzec, tylko gdy się wystawia na strzał jak ostatni idiota, trudno się spodziewać, że organa nie skorzystają z okazji. Nie umiem i nie chcę się bawić w obronę prymitywu jakim popisał się Braun, bez względu na to, do jakiej propagandy został zaprzęgnięty.

Reklama

38 KOMENTARZE

    • Dziwię się Ślązakom notabene mądrym ludziom, że
      pozwalają się prowadzić jak stado baranów na manowce, człowiekowi z jasnym rodowodem i wyglądem, wspomaganym przez gazetę wyborczą która prawie codziennie wszelkimi sposobami stara się skłócić wszystkich z wszystkimi:
      Dziadek Jerzego Gorzelika od strony matki, Zdzisław Hierowski, pochodził z Przemyśla
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Gorzelik

      Dziwię się Wam Ślązacy , że nie znaleźliście lepszego Mojżesza dla (według przekonania niektórych)  załatwienia "lepszej sprawy".
      Cała Europa się jednoczy a Waszą głową chcą rozbić jakiś wyimaginowany "mur",
      przypomina mi to lata tuż przed wojną.

    • Dziwię się Ślązakom notabene mądrym ludziom, że
      pozwalają się prowadzić jak stado baranów na manowce, człowiekowi z jasnym rodowodem i wyglądem, wspomaganym przez gazetę wyborczą która prawie codziennie wszelkimi sposobami stara się skłócić wszystkich z wszystkimi:
      Dziadek Jerzego Gorzelika od strony matki, Zdzisław Hierowski, pochodził z Przemyśla
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Gorzelik

      Dziwię się Wam Ślązacy , że nie znaleźliście lepszego Mojżesza dla (według przekonania niektórych)  załatwienia "lepszej sprawy".
      Cała Europa się jednoczy a Waszą głową chcą rozbić jakiś wyimaginowany "mur",
      przypomina mi to lata tuż przed wojną.

  1. Nie zgadzam się
    Braun i Nicpoń.Obsrewuje jednego i drugiego od dłuższego czasu – czasami przenikają się te postacie w paru wątkach, szczególnie Nicpoń powołuje się na Brauna, nigdy odwrotnie – z tym, że nicek wypowiadał się znacznie ostrzej i znacznie bardziej szczeniacko. Do panów z brzuszkiem i z dziećmi na karku pisał o organizowaniu partyzantki "w razie Niemca", konstrukcji broni, likwidowania wrogów, popisywał się wojenną erudycją, kipiał testosteronem, prowokował stylem macho, który skończył się zamknięciem strony, gdy sprawa została rozdmuchana.
    Braun za to (niestety, z tego komputera nie przytoczę linka z youtube) jasno i wyraźnie mówi, że jedynym, co możemy zrobić, to nie dać się sprowokować i zabić, czy to na ulicy, czy gdzie indziej. Nie przeszkadza mu to głosić, że zmianą obecnej sytuacji może być tylko zamach stanu, ale wypowiadany zawsze w kontekście demokracji, z zaznaczeniem, że przy tym układzie jest on prostu niemożliwy (pomijajac zamach dokonywany przez ten układ). Z jego poglądami na temat zdrajców są tożsame poglądy Stankiewicz, która przed sądem mówiła o najwyższej odpowiedzialności, czyli śmierci, za zamach smoleński – ciekaw jestem kiedy i to wyciągną.
    Martwi mnie co innego, postawa Ziemkiewicza, który parę dni wcześniej skamlał Wielowieyskiej w GW, jacy to radykałowie panoszą się w Klubie Ronina, z Grzegorzem Braunem na czele, nie to co on, umiarkowany i gotowy na konsensus.

    • Klany mają w dupie mnie, ja
      Klany mają w dupie mnie, ja mam w dupie klany. Oczekuję symetrii, niech to tak zwane “prawo” będzie jakiekolwiek, może po arabsku ucinać ręce albo po fińsku zawieszać 42 calowy LCD w celi, byle było symetryczne. Jeśli jeden klan zacierał ręce gdy Pierdun za “Ukrainki” stanął przed prokuraturą, a teraz chyba nawet przed sądem, to drugi klan ma prawo do radości z zaciągania Brauna przed sąd za strzelanie do pętaków z GW. I tutaj jest PIĘKNIE ujęta symetria, tak właśnie powinno być i tego będę bronił, bo albo nie dotykamy prokuraturą Pierduna i Brauna albo obaj lądują w sądzie – sprawiedliwiej i bardziej symetrycznie się nie da. Te ślepe wojenki klanów są męczące, a ja staram się być bezwzględnie konsekwentny. Można oczywiście działać na zasadzie “Naszych biją”, to wbrew pozorom dobra zasada, ale ja postanowiłem sobie skomplikować życie i opisuję procesy stadne, zamiast w nich uczestniczyć.

      Braunowi nie dzieje się żadna krzywda, na prokuratora ciężko zapracował, czekam z utęsknieniem jak się będzie bronił i coś mi się wydaje, że z kawiarnianego Dantona stanie się błaznem “taka konwencja teatru absurdu, Gombrowicz i Mrożek”. Czy może podtrzyma swoje “wzniosłe” zapowiedzi? Nie wiem jak inni, ale ja się boję rewolucyjnych błaznów, bo jeśli pod ścianą stoi Michnik obok Kaczyńskiego, to wiem, że dla mnie miejsce jest również zarezerwowane. Ziemkiewicz w tym wypadku ma rację, zresztą mnie tylko racje interesują, nie stadne ciepełko, to jakiś obłęd, że ślepi bojownicy o “całą prawdę” jednocześnie kultywują pamięć Lecha Kaczyńskiego i biją brawa Braunowi, który nazywał Kaczyńskiego zdrajcą. To może niech przejdą na politeizm i kultywują Palikota jako bardziej surowe wobec Kaczyńskiego bóstwo, a do tego Braun jako Mesjasz.

      Taki osobnik chyba leming się nazywa albo jakoś tak. Problem jest jeden, ci wszyscy “radykalni” macho mają pełne gacie rzadkiej kupki, żaden się nie odezwie ze strachu, że wyleci ze stada. W zasadzie cisza po prawej stronie blogosfery, z nielicznymi wyjątkami pogubiło się towarzystwo, trzeba podjąć decyzję w bardziej skomplikowanej sprawie niż koncert Nergala i nagle paraliż. Wybacz, ale nowe polskie zaplecze intelektualne w postaci Brauna, Osiejuka i tego drugiego Coryllusa, czy jak mu tam, to jest coś, co nawet nie jest śmieszne, to powrót do Kruszwicy. Ziemkiewicz na tle tego towarzystwa to Jagiełło, Kazimierz Wielki plus Piłsudski razem wzięci, chociaż zdania na temat jego popisów i pozycji kawiorowego antysalonowca nie zmieniam. Wolę inteligentnego sybarytę niż jełopów, którzy nigdy swoich napakowanych testosteronem manifestów nie spełnią, ale co spieprzą po drodze, to znów trzeba będzie do usranej śmierci odrabiać.

      • Nie wiem, co właściwie odpowiedzieć
        Wojewódzki, Piłsudski, odrabianie strat. Zostawmy to.
        Ciekawsze jest podłoże nagonki na opozycję i związana z tym ruchawka na rynku mediów prawicowych.
        Siła nagonki mówi już o porozumieniu służb, możliwe, że zwycięstwo jednej z nich. Najwidoczniej stwierdzono, że Tusk zostaje, bo jest sprawdzony i żadne gadanie Brauna, rozrywanie szat w Gównie przez Jagiełłę tego nie zmienią – dodajmy jeszcze debaty pisowskie.
        Hajdarowicz w końcu stwierdził, że koniec z graniem w ciuciubabkę i robi porządki na podwórku, po których Jagiełło dostaje sraczki i biega do Michnika z informacją, jaki to nie jest ugodowy i nowoczesny a tamci są radykałami. Chce sobie zapewnić ciągłość sprzedaży i reklamę. Tyle na temat kawiorowego mędrca. Zaplecze intelektualne się wypnie w odpowiednim momencie, kiedy do niego dojdzie, jak to miało miejsce na Krakowskim Przedmieściu.
        Co do Brauna. Nie wiem, co o tym sądzić, bo nagranie poznałem chyba już 14 września, i odsłuchiwanie go ponownie, bo Lis się tym zainteresował, jest nudne po prostu.

        • Podtrzymuję zdanie, Tusk jest
          Podtrzymuję zdanie, Tusk jest skończony, byle Bondaryk go ośmiesza, ale póki co ma wegetować i realizować zadania, bo w przeciwnym razie nie będzie miękkiego lądowania. Coś się rozgrywa w środku, o czym nie mamy pojęcia i fakt, że do tej pory nie ma następcy Tuska, świadczy, że nie wyłonił się lider tej rozgrywki. Jeśli mam zgadywać to Komorowski z udecją i ruskim WSI ściera się z innym odłamem, ale tego innego nawet nie potrafię zdefiniować, nie wiem kto za tym stoi, ale to musi być ktoś mocny, który poszukuje swojego Tuska. Póki co jest to Kawśniewsko-Palikot i dlatego Tusk jeszcze żyje. Gdyby Komorowski był zdecydowanym liderem, już mielibyśmy Tuska w odstawce, a karty przejąłby jakiś Marcinkiewicz wyznaczony przez Komorowskiego i Schetynę. Wojna trwa, dlatego wszczynanie kolejnych zadym jest wystarczającym kamuflażem dla działań właściwych. Tyle.

          • Weź poprawkę na “próbkę
            Weź poprawkę na "próbkę reprezentatywną". To co dostrzegasz, nie dostrzega 75 procent zaangażowanych (55 procent niezaangażowanych nie liczę, bo im wszystko jedno). 30 października rozpoczęła się akcja, którą przeprowadzono wyjątkowo łatwo i sprawnie, a PiS w to wszedł. Każdy "zamachowiec", każda zadyma, każda "mowa nienawiści" idzie i będzie szła na konto PiS (taktycy z PO tymczasowo schowali Niesioła). PiS NON STOP musi być obok tego, iść swoim wektorem, nie może wchodzić w żadne polemiki. Bielan jest przykładem jak zabić dziennikarza – zabił Piaseckiego z 10 dni temu – "Po co PiSowi ten zamach? Panie red. w zamach wierzy 10 milionów Polaków" (jeśli poważnie traktujemy sondaż dla TVN to jakieś 12 milionów). I to jest to, tak się wygrywa polemikę, spokojem, argumentem. Kaczyński niech bierze Bielana z powrotem na pokład, niech zapomni o tym pjn, bo Bielan myśli. Jeśli człowiek uczciwy, acz pierdoła medialna nad pierdołami jak Tomasz Poręba rok temu przeprowadza naiwną kampanię wyborczą to powinien mieć szlaban na występy (wypowiedż Kaczyńskiego o Merkel i było po zawodach czterolecia). Tymczasem po Brukseli znowu naiwny Poręba przegrywa polemikę z coraz bardziej agresywną Różą Thun, której formacja tego dnia wraca na tarczy ze szczytu. Szkolenia medialne to pierwsza rzecz, którą PiS musi zrobić.
            Niestety, ale Tusk został odratowany w listopadzie, poszło im łatwiej niż sądziłem. Jemu nie zaszkodzi nawet bezrobocie rzędu 18 procent czy bilion na zegarze na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskich tak gdzieś za półtora roku. Obecnie trend sondażowy utwierdza Seremeta z Szelągiem, aby brnąć tak dalej. Utwierdza też Piechocińskiego, że koryto w latach 2015-2019 nadal będzie przy Tusku.

          • Tusk i cała mafia, która trzyma go u władzy
            dopiero się rozkręcają. Właśnie złapali drugi oddech. A przy okazji pan Hajdarowicz wypełnił część starej umowy. Macierewicza załatwią Dochnalem. Panują nad wszystkim.
            Wszyscy wiedzą, że w Polsce źle się dzieje i wszyscy mają to w dupie – jaki Żyd napisał to 40 lat temu?

      • “to jest coś, co nawet nie jest śmieszne, to powrót do Kruszwicy

        Ładne, ale rzecz w tym, że aby powrócić trzeba wpierw wyjść z, mam wątpliwości czy, stąd dla przykładu pewien kłopot z wypowiedzią Marszałka, mianowicie: "kury szczać prowadzić", jako że działalność ta zakłada jakąś elementarną inteligencję polityczną, coś co, jak się zdaje, dłonią zmiecione jako ślad przeszłości.
         
         
        Nie chcę szczuć Dawkinsem ale: "Zachowanie zwierzęcia ma na celu zwiększenie szans przetrwania genów, które to zachowanie spowodowało, niezależnie od tego czy te geny należą do tego zwierzęcia czy nie."
         
        Patrząc w taki sposób, Coryllus zdaje się nie być "udomowiony" i zasługuje na uwagę.
      • co spieprzą po drodze, to znów trzeba będzie do usranej śmierci
        odrabiać.
        To prawda.
        Ale, że ta symetria ma się nijak do rzeczywistości, jest jakaś taka "rombnięta" jak kwadrat kopnięty w zadek i raczej obowiązuje zasada "naszych biją" a nie symetrii,
        np.przypadek policjanta sadysty z ubiegłorocznego pochodu 11 listopada oraz jego skazanej ofiary,
        to wtedy zawsze komuś puszczą nerwy ( jeśli to nie będzie "30 srebrników") a nie zwieracz i będzie przechlapane a nie prze*rane.
        Może i tym razem sąd państwa miłości objawi równie błystotliwy finał sprawy,
        dla symetrii?

  2. Nie zgadzam się
    Braun i Nicpoń.Obsrewuje jednego i drugiego od dłuższego czasu – czasami przenikają się te postacie w paru wątkach, szczególnie Nicpoń powołuje się na Brauna, nigdy odwrotnie – z tym, że nicek wypowiadał się znacznie ostrzej i znacznie bardziej szczeniacko. Do panów z brzuszkiem i z dziećmi na karku pisał o organizowaniu partyzantki "w razie Niemca", konstrukcji broni, likwidowania wrogów, popisywał się wojenną erudycją, kipiał testosteronem, prowokował stylem macho, który skończył się zamknięciem strony, gdy sprawa została rozdmuchana.
    Braun za to (niestety, z tego komputera nie przytoczę linka z youtube) jasno i wyraźnie mówi, że jedynym, co możemy zrobić, to nie dać się sprowokować i zabić, czy to na ulicy, czy gdzie indziej. Nie przeszkadza mu to głosić, że zmianą obecnej sytuacji może być tylko zamach stanu, ale wypowiadany zawsze w kontekście demokracji, z zaznaczeniem, że przy tym układzie jest on prostu niemożliwy (pomijajac zamach dokonywany przez ten układ). Z jego poglądami na temat zdrajców są tożsame poglądy Stankiewicz, która przed sądem mówiła o najwyższej odpowiedzialności, czyli śmierci, za zamach smoleński – ciekaw jestem kiedy i to wyciągną.
    Martwi mnie co innego, postawa Ziemkiewicza, który parę dni wcześniej skamlał Wielowieyskiej w GW, jacy to radykałowie panoszą się w Klubie Ronina, z Grzegorzem Braunem na czele, nie to co on, umiarkowany i gotowy na konsensus.

    • Klany mają w dupie mnie, ja
      Klany mają w dupie mnie, ja mam w dupie klany. Oczekuję symetrii, niech to tak zwane “prawo” będzie jakiekolwiek, może po arabsku ucinać ręce albo po fińsku zawieszać 42 calowy LCD w celi, byle było symetryczne. Jeśli jeden klan zacierał ręce gdy Pierdun za “Ukrainki” stanął przed prokuraturą, a teraz chyba nawet przed sądem, to drugi klan ma prawo do radości z zaciągania Brauna przed sąd za strzelanie do pętaków z GW. I tutaj jest PIĘKNIE ujęta symetria, tak właśnie powinno być i tego będę bronił, bo albo nie dotykamy prokuraturą Pierduna i Brauna albo obaj lądują w sądzie – sprawiedliwiej i bardziej symetrycznie się nie da. Te ślepe wojenki klanów są męczące, a ja staram się być bezwzględnie konsekwentny. Można oczywiście działać na zasadzie “Naszych biją”, to wbrew pozorom dobra zasada, ale ja postanowiłem sobie skomplikować życie i opisuję procesy stadne, zamiast w nich uczestniczyć.

      Braunowi nie dzieje się żadna krzywda, na prokuratora ciężko zapracował, czekam z utęsknieniem jak się będzie bronił i coś mi się wydaje, że z kawiarnianego Dantona stanie się błaznem “taka konwencja teatru absurdu, Gombrowicz i Mrożek”. Czy może podtrzyma swoje “wzniosłe” zapowiedzi? Nie wiem jak inni, ale ja się boję rewolucyjnych błaznów, bo jeśli pod ścianą stoi Michnik obok Kaczyńskiego, to wiem, że dla mnie miejsce jest również zarezerwowane. Ziemkiewicz w tym wypadku ma rację, zresztą mnie tylko racje interesują, nie stadne ciepełko, to jakiś obłęd, że ślepi bojownicy o “całą prawdę” jednocześnie kultywują pamięć Lecha Kaczyńskiego i biją brawa Braunowi, który nazywał Kaczyńskiego zdrajcą. To może niech przejdą na politeizm i kultywują Palikota jako bardziej surowe wobec Kaczyńskiego bóstwo, a do tego Braun jako Mesjasz.

      Taki osobnik chyba leming się nazywa albo jakoś tak. Problem jest jeden, ci wszyscy “radykalni” macho mają pełne gacie rzadkiej kupki, żaden się nie odezwie ze strachu, że wyleci ze stada. W zasadzie cisza po prawej stronie blogosfery, z nielicznymi wyjątkami pogubiło się towarzystwo, trzeba podjąć decyzję w bardziej skomplikowanej sprawie niż koncert Nergala i nagle paraliż. Wybacz, ale nowe polskie zaplecze intelektualne w postaci Brauna, Osiejuka i tego drugiego Coryllusa, czy jak mu tam, to jest coś, co nawet nie jest śmieszne, to powrót do Kruszwicy. Ziemkiewicz na tle tego towarzystwa to Jagiełło, Kazimierz Wielki plus Piłsudski razem wzięci, chociaż zdania na temat jego popisów i pozycji kawiorowego antysalonowca nie zmieniam. Wolę inteligentnego sybarytę niż jełopów, którzy nigdy swoich napakowanych testosteronem manifestów nie spełnią, ale co spieprzą po drodze, to znów trzeba będzie do usranej śmierci odrabiać.

      • Nie wiem, co właściwie odpowiedzieć
        Wojewódzki, Piłsudski, odrabianie strat. Zostawmy to.
        Ciekawsze jest podłoże nagonki na opozycję i związana z tym ruchawka na rynku mediów prawicowych.
        Siła nagonki mówi już o porozumieniu służb, możliwe, że zwycięstwo jednej z nich. Najwidoczniej stwierdzono, że Tusk zostaje, bo jest sprawdzony i żadne gadanie Brauna, rozrywanie szat w Gównie przez Jagiełłę tego nie zmienią – dodajmy jeszcze debaty pisowskie.
        Hajdarowicz w końcu stwierdził, że koniec z graniem w ciuciubabkę i robi porządki na podwórku, po których Jagiełło dostaje sraczki i biega do Michnika z informacją, jaki to nie jest ugodowy i nowoczesny a tamci są radykałami. Chce sobie zapewnić ciągłość sprzedaży i reklamę. Tyle na temat kawiorowego mędrca. Zaplecze intelektualne się wypnie w odpowiednim momencie, kiedy do niego dojdzie, jak to miało miejsce na Krakowskim Przedmieściu.
        Co do Brauna. Nie wiem, co o tym sądzić, bo nagranie poznałem chyba już 14 września, i odsłuchiwanie go ponownie, bo Lis się tym zainteresował, jest nudne po prostu.

        • Podtrzymuję zdanie, Tusk jest
          Podtrzymuję zdanie, Tusk jest skończony, byle Bondaryk go ośmiesza, ale póki co ma wegetować i realizować zadania, bo w przeciwnym razie nie będzie miękkiego lądowania. Coś się rozgrywa w środku, o czym nie mamy pojęcia i fakt, że do tej pory nie ma następcy Tuska, świadczy, że nie wyłonił się lider tej rozgrywki. Jeśli mam zgadywać to Komorowski z udecją i ruskim WSI ściera się z innym odłamem, ale tego innego nawet nie potrafię zdefiniować, nie wiem kto za tym stoi, ale to musi być ktoś mocny, który poszukuje swojego Tuska. Póki co jest to Kawśniewsko-Palikot i dlatego Tusk jeszcze żyje. Gdyby Komorowski był zdecydowanym liderem, już mielibyśmy Tuska w odstawce, a karty przejąłby jakiś Marcinkiewicz wyznaczony przez Komorowskiego i Schetynę. Wojna trwa, dlatego wszczynanie kolejnych zadym jest wystarczającym kamuflażem dla działań właściwych. Tyle.

          • Weź poprawkę na “próbkę
            Weź poprawkę na "próbkę reprezentatywną". To co dostrzegasz, nie dostrzega 75 procent zaangażowanych (55 procent niezaangażowanych nie liczę, bo im wszystko jedno). 30 października rozpoczęła się akcja, którą przeprowadzono wyjątkowo łatwo i sprawnie, a PiS w to wszedł. Każdy "zamachowiec", każda zadyma, każda "mowa nienawiści" idzie i będzie szła na konto PiS (taktycy z PO tymczasowo schowali Niesioła). PiS NON STOP musi być obok tego, iść swoim wektorem, nie może wchodzić w żadne polemiki. Bielan jest przykładem jak zabić dziennikarza – zabił Piaseckiego z 10 dni temu – "Po co PiSowi ten zamach? Panie red. w zamach wierzy 10 milionów Polaków" (jeśli poważnie traktujemy sondaż dla TVN to jakieś 12 milionów). I to jest to, tak się wygrywa polemikę, spokojem, argumentem. Kaczyński niech bierze Bielana z powrotem na pokład, niech zapomni o tym pjn, bo Bielan myśli. Jeśli człowiek uczciwy, acz pierdoła medialna nad pierdołami jak Tomasz Poręba rok temu przeprowadza naiwną kampanię wyborczą to powinien mieć szlaban na występy (wypowiedż Kaczyńskiego o Merkel i było po zawodach czterolecia). Tymczasem po Brukseli znowu naiwny Poręba przegrywa polemikę z coraz bardziej agresywną Różą Thun, której formacja tego dnia wraca na tarczy ze szczytu. Szkolenia medialne to pierwsza rzecz, którą PiS musi zrobić.
            Niestety, ale Tusk został odratowany w listopadzie, poszło im łatwiej niż sądziłem. Jemu nie zaszkodzi nawet bezrobocie rzędu 18 procent czy bilion na zegarze na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskich tak gdzieś za półtora roku. Obecnie trend sondażowy utwierdza Seremeta z Szelągiem, aby brnąć tak dalej. Utwierdza też Piechocińskiego, że koryto w latach 2015-2019 nadal będzie przy Tusku.

          • Tusk i cała mafia, która trzyma go u władzy
            dopiero się rozkręcają. Właśnie złapali drugi oddech. A przy okazji pan Hajdarowicz wypełnił część starej umowy. Macierewicza załatwią Dochnalem. Panują nad wszystkim.
            Wszyscy wiedzą, że w Polsce źle się dzieje i wszyscy mają to w dupie – jaki Żyd napisał to 40 lat temu?

      • “to jest coś, co nawet nie jest śmieszne, to powrót do Kruszwicy

        Ładne, ale rzecz w tym, że aby powrócić trzeba wpierw wyjść z, mam wątpliwości czy, stąd dla przykładu pewien kłopot z wypowiedzią Marszałka, mianowicie: "kury szczać prowadzić", jako że działalność ta zakłada jakąś elementarną inteligencję polityczną, coś co, jak się zdaje, dłonią zmiecione jako ślad przeszłości.
         
         
        Nie chcę szczuć Dawkinsem ale: "Zachowanie zwierzęcia ma na celu zwiększenie szans przetrwania genów, które to zachowanie spowodowało, niezależnie od tego czy te geny należą do tego zwierzęcia czy nie."
         
        Patrząc w taki sposób, Coryllus zdaje się nie być "udomowiony" i zasługuje na uwagę.
      • co spieprzą po drodze, to znów trzeba będzie do usranej śmierci
        odrabiać.
        To prawda.
        Ale, że ta symetria ma się nijak do rzeczywistości, jest jakaś taka "rombnięta" jak kwadrat kopnięty w zadek i raczej obowiązuje zasada "naszych biją" a nie symetrii,
        np.przypadek policjanta sadysty z ubiegłorocznego pochodu 11 listopada oraz jego skazanej ofiary,
        to wtedy zawsze komuś puszczą nerwy ( jeśli to nie będzie "30 srebrników") a nie zwieracz i będzie przechlapane a nie prze*rane.
        Może i tym razem sąd państwa miłości objawi równie błystotliwy finał sprawy,
        dla symetrii?

  3. Godziny publikacji są
    Godziny publikacji są koszmarne. Niestety, ale od północy do rana mija sobie czas, z rana z reguły pojawiają się niowe tematy i często temat, który poruszasz jest już przykryty. Żeby było jasne, rozumiem wolny czas, zajęcia, ew. praca, dogodności/niedogodności techniczne, itd., ale parę minut po północy oznacza automatycznie mniejszą ilość i odsłon i komentarzy. Zyskałby portal zdecydowanie, gdyby godziny publikacji to było 17 czy 19 czy 21.
    MK, masz rację i sam Ciebie proszę abyś uważał na to co piszesz, a tytuły to już nr 1. Rozumiem o co Ci chodzi, ale ja nie jestem próbką reprezentatywną.
    Zbliżają sie wybory, dajmy na to jedne z dwóch, które mają się odbyć w 2014, konferencja Haliski z Kidawą:
    "No a tu proszę Państwa tak Grzegorz Braun, a tu mamy Nicponia, o tu agrobomber Kwiecień, no i proszę propisowski bloger Matka Kurka pod tytułem 5 sposobów, aby zabić Tuska".
    Na Miłość Boga Ojca, Ludzie! Dmuchamy pod narty platformie, czy do cholery nie ma innych tematów? Natomiast temat "skończony Tusk" śmiało można wyrzucić do kosza – listopad to po kwietniu 2010 najgorszy miesiąc w życiu JKaczyńskiego i PiS.

  4. Godziny publikacji są
    Godziny publikacji są koszmarne. Niestety, ale od północy do rana mija sobie czas, z rana z reguły pojawiają się niowe tematy i często temat, który poruszasz jest już przykryty. Żeby było jasne, rozumiem wolny czas, zajęcia, ew. praca, dogodności/niedogodności techniczne, itd., ale parę minut po północy oznacza automatycznie mniejszą ilość i odsłon i komentarzy. Zyskałby portal zdecydowanie, gdyby godziny publikacji to było 17 czy 19 czy 21.
    MK, masz rację i sam Ciebie proszę abyś uważał na to co piszesz, a tytuły to już nr 1. Rozumiem o co Ci chodzi, ale ja nie jestem próbką reprezentatywną.
    Zbliżają sie wybory, dajmy na to jedne z dwóch, które mają się odbyć w 2014, konferencja Haliski z Kidawą:
    "No a tu proszę Państwa tak Grzegorz Braun, a tu mamy Nicponia, o tu agrobomber Kwiecień, no i proszę propisowski bloger Matka Kurka pod tytułem 5 sposobów, aby zabić Tuska".
    Na Miłość Boga Ojca, Ludzie! Dmuchamy pod narty platformie, czy do cholery nie ma innych tematów? Natomiast temat "skończony Tusk" śmiało można wyrzucić do kosza – listopad to po kwietniu 2010 najgorszy miesiąc w życiu JKaczyńskiego i PiS.

  5. tylko sławni dostają efektowne procesy
    Tu są dwie sprawy.
    Po pierwsze pojawił się pomysł, aby zdrowe siły antyrządowe odcięły się od skrajnych podżegaczy wojennych. Konkretnych podżegaczy wskazał Dziennik Telewizyjny i Ziemkiewicz. Podżegacz z konieczności musiał być zawodowym celebrytą, znanym Panem z Telewizji, aby można było mu urządzić widowiskowy proces, i tu padło na Brauna, musiał też użyć słowa kluczowego: "strzelać" lub "powiesić".
    Niestety impreza z Braunem nie ma być końcem oczyszczania prawicy, a zaledwie widowiskową przykrywką pod którą bez rozgłosu będzie mozolnie udupiana cała reszta, czyli np Matka Kurka, Toyah, czy Coryllus,  ludzie myślący, pożyteczni i bardzo spokojni z natury, jednak skażeni niechęcią do władzy ludowej,  będący czy tego chcą, czy nie,  zapleczem intelektualnym wiadomych kół.
    Druga sprawa to konkretny występ G. Brauna.
    Pojawił się na spotkaniu jako ozdobnik podbijający frekwencję. "Sławny gość z Warszawy" o którym było wiadomo, że jak coś powie to już powie – jaja gwarantowane. Tak też się czuł, i nie zawiódł.
    Nic więcej. Równie dobrze mógł namawiać do gotowania w smole, ale wtedy słowa kluczowe  by nie padły.

    • Jako schemat postępowania –
      Jako schemat postępowania – zgoda. Przerabialiśmy to 1000 razy i warto pamiętać, że i w tym przypadku to zadziałało, tylko jest pewien szczegół, który swoim wyjątkiem potwierdza regułę. Otóż w najlepszym razie Braun palnął Mickiewicza na parę tygodni przed powstaniem, by za chwilę uciec do francuskich burdeli. A najgorsze razy są bardziej rzeczywiste i po stokroć gorsze. Po pierwsze jeśli mowa o oczyszczaniu prawicy z wrogich elementów, to Braun może mieć większe zasługi niż Michnik. On wyhodował takich bez-mózgów i stanął na ich czele, którzy Witolda Gadowskiego, Lecha Kaczyńskiego i Seweryna Blumsztajna stawiają przed jednym plutonem. Po takiej redukcji i przesiewie, Sakiewicz i Pospieszalski musiałby walczyć o polski paszport.

      Nie wiem jak inni, ale ja poczuwam się do wyjęcia Colta i odstrzelania: “pocałuj mnie w dupę błaźnie”. Po drugie, to co on tam pieprznął w tym “Roninie” to może i faktycznie byłaby smarkata popisówka, gdyby on nie pieprzył podobnych i jeszcze głupszych rzeczy . To jest bardziej radykalny katolik od Rydzyka, to jest bardziej prawicowy prawicowiec od Łysiaka, to jest bardziej polski Polak od Kobylańskiego, a ja się takich zwyczajnie boję, bo to się wszystko razem na zajoba składa, na scjentologię zdrady. No i w końcu osobiste motywy, ja zwyczajnie z takim pierdoleniem nie chce być kojarzony, a jakoś nieustannie jestem zmuszany by się przez pajacujących kawiarnianych Dantonów tłumaczyć z faszyzmu.

      Zmieniam taktykę, niezmiennie pieprzę upupianie z Czerskiej i TVN, ale nie mam zamiaru podcierać dupy pajacującym, kawiarnianym Dantonom. Tym bardziej, że oni też mnie mają w… poważaniu i co drugi mordę sobie wyciera “manipulatorem”. Dla mnie granica radykalizmu i konserwatyzmu to Kaczor, na prawo od Kaczora to już zajoby od scjentologii zdrady. Uprzedzam również, że poszerzenie sympatii dla takich Dantonów skończy się następnym Giertychem, bo takie środowisko można rozegrać jak dzieci, tam wystarczy być bardziej papieskim od papieża i jest się Bogiem. Zwróć uwagę, że niby się potępia, ale tak naprawdę TVN i Michnik modlą się, by powstała w Polsce “nazi-prawica” z krwi i kości, bo taką prawicą pozałatwialiby wszystkie “Pokłosia” i ustawy refundacyjne. Pożyteczny idiota nazwa się ta kategoria, pożyteczny idiota.

  6. tylko sławni dostają efektowne procesy
    Tu są dwie sprawy.
    Po pierwsze pojawił się pomysł, aby zdrowe siły antyrządowe odcięły się od skrajnych podżegaczy wojennych. Konkretnych podżegaczy wskazał Dziennik Telewizyjny i Ziemkiewicz. Podżegacz z konieczności musiał być zawodowym celebrytą, znanym Panem z Telewizji, aby można było mu urządzić widowiskowy proces, i tu padło na Brauna, musiał też użyć słowa kluczowego: "strzelać" lub "powiesić".
    Niestety impreza z Braunem nie ma być końcem oczyszczania prawicy, a zaledwie widowiskową przykrywką pod którą bez rozgłosu będzie mozolnie udupiana cała reszta, czyli np Matka Kurka, Toyah, czy Coryllus,  ludzie myślący, pożyteczni i bardzo spokojni z natury, jednak skażeni niechęcią do władzy ludowej,  będący czy tego chcą, czy nie,  zapleczem intelektualnym wiadomych kół.
    Druga sprawa to konkretny występ G. Brauna.
    Pojawił się na spotkaniu jako ozdobnik podbijający frekwencję. "Sławny gość z Warszawy" o którym było wiadomo, że jak coś powie to już powie – jaja gwarantowane. Tak też się czuł, i nie zawiódł.
    Nic więcej. Równie dobrze mógł namawiać do gotowania w smole, ale wtedy słowa kluczowe  by nie padły.

    • Jako schemat postępowania –
      Jako schemat postępowania – zgoda. Przerabialiśmy to 1000 razy i warto pamiętać, że i w tym przypadku to zadziałało, tylko jest pewien szczegół, który swoim wyjątkiem potwierdza regułę. Otóż w najlepszym razie Braun palnął Mickiewicza na parę tygodni przed powstaniem, by za chwilę uciec do francuskich burdeli. A najgorsze razy są bardziej rzeczywiste i po stokroć gorsze. Po pierwsze jeśli mowa o oczyszczaniu prawicy z wrogich elementów, to Braun może mieć większe zasługi niż Michnik. On wyhodował takich bez-mózgów i stanął na ich czele, którzy Witolda Gadowskiego, Lecha Kaczyńskiego i Seweryna Blumsztajna stawiają przed jednym plutonem. Po takiej redukcji i przesiewie, Sakiewicz i Pospieszalski musiałby walczyć o polski paszport.

      Nie wiem jak inni, ale ja poczuwam się do wyjęcia Colta i odstrzelania: “pocałuj mnie w dupę błaźnie”. Po drugie, to co on tam pieprznął w tym “Roninie” to może i faktycznie byłaby smarkata popisówka, gdyby on nie pieprzył podobnych i jeszcze głupszych rzeczy . To jest bardziej radykalny katolik od Rydzyka, to jest bardziej prawicowy prawicowiec od Łysiaka, to jest bardziej polski Polak od Kobylańskiego, a ja się takich zwyczajnie boję, bo to się wszystko razem na zajoba składa, na scjentologię zdrady. No i w końcu osobiste motywy, ja zwyczajnie z takim pierdoleniem nie chce być kojarzony, a jakoś nieustannie jestem zmuszany by się przez pajacujących kawiarnianych Dantonów tłumaczyć z faszyzmu.

      Zmieniam taktykę, niezmiennie pieprzę upupianie z Czerskiej i TVN, ale nie mam zamiaru podcierać dupy pajacującym, kawiarnianym Dantonom. Tym bardziej, że oni też mnie mają w… poważaniu i co drugi mordę sobie wyciera “manipulatorem”. Dla mnie granica radykalizmu i konserwatyzmu to Kaczor, na prawo od Kaczora to już zajoby od scjentologii zdrady. Uprzedzam również, że poszerzenie sympatii dla takich Dantonów skończy się następnym Giertychem, bo takie środowisko można rozegrać jak dzieci, tam wystarczy być bardziej papieskim od papieża i jest się Bogiem. Zwróć uwagę, że niby się potępia, ale tak naprawdę TVN i Michnik modlą się, by powstała w Polsce “nazi-prawica” z krwi i kości, bo taką prawicą pozałatwialiby wszystkie “Pokłosia” i ustawy refundacyjne. Pożyteczny idiota nazwa się ta kategoria, pożyteczny idiota.