Reklama

Śmierć jest obecna w naszym życiu, otacza nas zewsząd. Wciska się do naszego życia w każdej chwili, jest w literaturze, filmie, przekazie medialnym.

Śmierć jest obecna w naszym życiu, otacza nas zewsząd. Wciska się do naszego życia w każdej chwili, jest w literaturze, filmie, przekazie medialnym. Stwierdzenia o cywilizacji śmierci mają coś na rzeczy. Nie chodzi mi tu jednak o tak chętnie powielane stereotypy o prymacie ideologii ?cywilizacji śmierci? w życiu społecznym i przeciwstawianiu jej katolicyzmu – lecz o banalności śmierci, jaką chce się nam przekazać. A śmierć, niezależnie od tego, czy człowiek jest wierzący, czy nie – jest problemem osobistym, z którym każdy musi się uporać. I im wcześniej będzie wstanie się z nią rozprawić – tym spokojniej stanie w jej obliczu.

Do śmierci należy podejść racjonalnie. Poznanie mechanizmów życia człowieka i tego, co go czeka po śmierci, pozwala na uporanie się z lękiem przed nią. Dopiero, kiedy nasza świadomość pozwoli nam na pogodzenie się z jej nieuchronnością – a jednocześnie z kruchością życia ludzkiego – dopiero wtedy zrozumiemy, że jest ona na stałe wpisana w naturę ludzką.

Reklama

Śmierć nie może być tabu – nie może też być fetyszem, ani też osnową życia. Kultura społeczna jest zorientowana na życie, na rozwój, na dążenie człowieka do szczęścia. Inaczej to szczęście może być pojmowane przez ludzi wierzących, inaczej przez ateistów – ale zawsze to powinno być celem życia. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy ludzi, stojących w obliczu śmierci, własnej, bliskich, znajomych, odsuwać poza nawias społeczeństwa, odsuwać od siebie. To może wywołać negatywne emocje, które nie pozwolą nam i ludziom stojącym w obliczu śmierci zachowywać się godnie.

Każdy powinien się przygotować mentalnie sam do śmierci, szczególnie w przypadkach, kiedy zdajemy sobie sprawę, że jest ona blisko, kiedy muska nas, lub naszych bliskich. Przygotowanie do śmierci jest ważniejsze, niż wspominanie tych, którzy odeszli. Jeżeli chcemy celebrować śmierć innych, pamięć o zmarłych, jeżeli to przynosi ukojenie – to powinniśmy to robić. Nie powinniśmy jednak z tego robić sztucznego ceremoniału.

W ?Dzienniku? ukazał się wywiad ze Zbigniewem Religą, w którym profesor przyznaje, że jako ateista i lekarz utwierdził się w przekonaniu, że Boga nie ma. Swój pogląd ukształtował na podstawie swoich własnych przemyśleń i, co nie jest powiedziane wprost w wywiadzie, stałego obcowania ze śmiercią.

Religa stoi w obliczu śmierci. Być może choroba nowotworowa, na którą cierpi, cofnie się, i profesor będzie jeszcze żył przez lata (ma obecnie 69 lat), ale znajomość medycyny – a jeszcze bardziej samoświadomość pozwala mu spokojne spojrzenie śmierci, jako rzeczy nieuchronnej.

Wywiad, który mógłby być ciekawym dyskursem filozoficznym, zostaje spłaszczony przez adeptki dziennikarstwa do prostych, naiwnych pytań. Panie nie są wstanie zrozumieć, że człowiek to przede wszystkim umysł i ten zdrowy umysł potrafi przewalczyć stereotypy katolickie o tym ?co jest po śmierci?. Prosta prawda, że śmierć można sobie wyobrazić jako niekończący się sen, jest dal nich niepojęta.
Religa wspomina, że kieruje się również zapisami chrześcijańskiego dekalogu, co wzbudziło w komentarzach, które przeczytałem w internecie, dość duże wzburzenie. Jak to jest możliwe, że ateista przyznaje się do dekalogu, będąc niewierzącym?! A gdzie podporządkowanie się jego zapisom, szczególnie pierwszym trzem przykazaniom?!

Muszę powiedzieć, że opinia profesora również mnie zbulwersowała. Uważam, że ateista nie powinien się powoływać na dekalog, w takiej formie, jak jest on powszechnie znany. Ten dekalog, to dekalog katolicki, katechetyczny, spłaszczony i przedstawiony tak, aby można się go było nauczyć na pamięć. Dlatego wolałbym, aby profesor w tekście wyraźnie postawił przy słowie dekalog cudzysłów.
Jeżeli ateista mówi, że przestrzega norm ?dekalogu?, to powinien również zaznaczyć, że odrzuca a priori moralność chrześcijańską, a swoje wartości moralne wysnuwa z innych źródeł – przede wszystkim z własnego rozumu, a także z doświadczeń społeczeństwa. Co nie wyklucza sięgania do źródeł chrześcijaństwa.

Świadomy człowiek odrzuca Boga, właśnie dlatego, że ogranicza on poczucie własnej drogi poszukiwania prawdy i wartości moralnych. Religia, uprawiana przez wierzących, zagraża rozwojowi społecznemu, nauce, oddziaływa destrukcyjnie na rozwój społeczeństwa.

Jeszcze większe znaczenie ma świadomość ateisty swoich czynów i ich znaczenia dla otoczenia, dla bliskich. To od nich zależy, i tylko od nich, jak ich czyny będą wpływać na innych ludzi. To daje właśnie siłę, taką siłę, jaką ma Zbigniew Religa, żeby w obliczu śmierci prowadzić aktywne życie i walczyć do końca.

Źródłem ładu moralnego nie jest tylko Bóg, lecz człowiek, jego życie, dokonania, spisane w formie doświadczeń całych społeczeństw. Ład moralny można znaleźć w sobie, w nauce, w filozofii. Indyferentny moralnie może być każdy – nawet głęboko deklarujący wiarę katolik.

Azrael

Reklama

39 KOMENTARZE

    • Zaliczasz do nie…
      … również Greków i Rzymian? Chyba tak. W związku z tym, to nie ma nic wspólnego z Dekalogiem, takim, jak jest on rozumiany w Polsce.

      Dekalog katolicki nie przez przypadek pierwsze trzy przykazania odnosi do Boga. I dlatego jako podstawę moralności go odrzucam. Prawo moralne każdy musi nosić w sobie. Sprzeciw zabijaniu drugiego człowieka nie może wynikać z czegoś, co zostaje nam NARZUCONE jako jedynie obowiązujące.

      • fantasmagorie..
        co znaczy “Dekalog’ rozumiany w Polsce” a jak jest rozumiany Dekalog w Izraelu np?.
        Piszesz o pierwszych “trzech” przkazaniach,a mnie bawi np. 10te’Nie pozadaj w o l u,…i dlugo potem zony blizniego swego./bez obrazy,i nie bede wiecej!ale w swoim video w zeszlym tygodniu Ty “jako ateista” mowiles o Wszystkich Swietych!,lepiej wiec spokojnie,i nie m e t k o w a c samego siuebie/

    • Zaliczasz do nie…
      … również Greków i Rzymian? Chyba tak. W związku z tym, to nie ma nic wspólnego z Dekalogiem, takim, jak jest on rozumiany w Polsce.

      Dekalog katolicki nie przez przypadek pierwsze trzy przykazania odnosi do Boga. I dlatego jako podstawę moralności go odrzucam. Prawo moralne każdy musi nosić w sobie. Sprzeciw zabijaniu drugiego człowieka nie może wynikać z czegoś, co zostaje nam NARZUCONE jako jedynie obowiązujące.

      • fantasmagorie..
        co znaczy “Dekalog’ rozumiany w Polsce” a jak jest rozumiany Dekalog w Izraelu np?.
        Piszesz o pierwszych “trzech” przkazaniach,a mnie bawi np. 10te’Nie pozadaj w o l u,…i dlugo potem zony blizniego swego./bez obrazy,i nie bede wiecej!ale w swoim video w zeszlym tygodniu Ty “jako ateista” mowiles o Wszystkich Swietych!,lepiej wiec spokojnie,i nie m e t k o w a c samego siuebie/

    • Zaliczasz do nie…
      … również Greków i Rzymian? Chyba tak. W związku z tym, to nie ma nic wspólnego z Dekalogiem, takim, jak jest on rozumiany w Polsce.

      Dekalog katolicki nie przez przypadek pierwsze trzy przykazania odnosi do Boga. I dlatego jako podstawę moralności go odrzucam. Prawo moralne każdy musi nosić w sobie. Sprzeciw zabijaniu drugiego człowieka nie może wynikać z czegoś, co zostaje nam NARZUCONE jako jedynie obowiązujące.

      • fantasmagorie..
        co znaczy “Dekalog’ rozumiany w Polsce” a jak jest rozumiany Dekalog w Izraelu np?.
        Piszesz o pierwszych “trzech” przkazaniach,a mnie bawi np. 10te’Nie pozadaj w o l u,…i dlugo potem zony blizniego swego./bez obrazy,i nie bede wiecej!ale w swoim video w zeszlym tygodniu Ty “jako ateista” mowiles o Wszystkich Swietych!,lepiej wiec spokojnie,i nie m e t k o w a c samego siuebie/

  1. ksieze Amberu!
    nie ucz sie na takich tekstach-mnie jest najzupelniej obojetne z jakiej sia “gazety”,byle byly napisane po polsku.Sadze,ze nie uznasz np. tego fragmentu za szczegolnie udany”Religia uprawiana przez wiernych…”,i takich kawalkow jest wiecejTroche z Kanta troche z Engelsa,i pasztet gotowy.

  2. ksieze Amberu!
    nie ucz sie na takich tekstach-mnie jest najzupelniej obojetne z jakiej sia “gazety”,byle byly napisane po polsku.Sadze,ze nie uznasz np. tego fragmentu za szczegolnie udany”Religia uprawiana przez wiernych…”,i takich kawalkow jest wiecejTroche z Kanta troche z Engelsa,i pasztet gotowy.

  3. ksieze Amberu!
    nie ucz sie na takich tekstach-mnie jest najzupelniej obojetne z jakiej sia “gazety”,byle byly napisane po polsku.Sadze,ze nie uznasz np. tego fragmentu za szczegolnie udany”Religia uprawiana przez wiernych…”,i takich kawalkow jest wiecejTroche z Kanta troche z Engelsa,i pasztet gotowy.

  4. Niewielu potrafi oswoić śmierć bez Boga
    Nie przyszłoby mi do głowy próbować przekonywać do racji ateisty takich, którzy nie potrafią lub nie chcą sobie wyobrazić świata bez Boga. Co więcej, uważam, że są to kwestie, przynajmniej na mój mały rozum, nierozstrzygalne. Czyli w pewnym sensie przyjmuję postawę agnostyka. W kwestiach moralnych (pozornie?) Boga nie potrzebuję. Wystarcza imperatyw kantowski, w uproszczeniu “nie rób drugiemu, co tobie nie miło”. Dlaczego “pozornie ze znakiem zapytania”? Ano, ze względu na różne “pytania graniczne” (mam nadzieję, że mi prof. Polak d. Węcławski wybaczy dyletanckie zapożyczenie terminu). JPII w w encyklikach wrzucił pojęcie “cywilizacji śmierci”. Jej przejawami mają być: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, oraz pedofilia. To już jest doktryna konkretnego Kościoła, co więcej, w konkretnym historycznym momencie. Mogę ją przyjąć lub nie. Osobiście uważam, że szczególnie przy braku prawdziwej debaty teologiczno-filozoficznej w takich krajach jak Polska robi dużo szkody. “Dekalog” też jest dla mnie pojęciem historycznym, obecnie w tzw. dyskursie publicznym funkcjonującym bardziej jako metafora. Szczególnie w ustach ludzi, którzy kwestie egzystencjalno-moralne odgraniczają od konkretnej religii i kościołów.

  5. Niewielu potrafi oswoić śmierć bez Boga
    Nie przyszłoby mi do głowy próbować przekonywać do racji ateisty takich, którzy nie potrafią lub nie chcą sobie wyobrazić świata bez Boga. Co więcej, uważam, że są to kwestie, przynajmniej na mój mały rozum, nierozstrzygalne. Czyli w pewnym sensie przyjmuję postawę agnostyka. W kwestiach moralnych (pozornie?) Boga nie potrzebuję. Wystarcza imperatyw kantowski, w uproszczeniu “nie rób drugiemu, co tobie nie miło”. Dlaczego “pozornie ze znakiem zapytania”? Ano, ze względu na różne “pytania graniczne” (mam nadzieję, że mi prof. Polak d. Węcławski wybaczy dyletanckie zapożyczenie terminu). JPII w w encyklikach wrzucił pojęcie “cywilizacji śmierci”. Jej przejawami mają być: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, oraz pedofilia. To już jest doktryna konkretnego Kościoła, co więcej, w konkretnym historycznym momencie. Mogę ją przyjąć lub nie. Osobiście uważam, że szczególnie przy braku prawdziwej debaty teologiczno-filozoficznej w takich krajach jak Polska robi dużo szkody. “Dekalog” też jest dla mnie pojęciem historycznym, obecnie w tzw. dyskursie publicznym funkcjonującym bardziej jako metafora. Szczególnie w ustach ludzi, którzy kwestie egzystencjalno-moralne odgraniczają od konkretnej religii i kościołów.

  6. Niewielu potrafi oswoić śmierć bez Boga
    Nie przyszłoby mi do głowy próbować przekonywać do racji ateisty takich, którzy nie potrafią lub nie chcą sobie wyobrazić świata bez Boga. Co więcej, uważam, że są to kwestie, przynajmniej na mój mały rozum, nierozstrzygalne. Czyli w pewnym sensie przyjmuję postawę agnostyka. W kwestiach moralnych (pozornie?) Boga nie potrzebuję. Wystarcza imperatyw kantowski, w uproszczeniu “nie rób drugiemu, co tobie nie miło”. Dlaczego “pozornie ze znakiem zapytania”? Ano, ze względu na różne “pytania graniczne” (mam nadzieję, że mi prof. Polak d. Węcławski wybaczy dyletanckie zapożyczenie terminu). JPII w w encyklikach wrzucił pojęcie “cywilizacji śmierci”. Jej przejawami mają być: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, promiskuityzm, oraz pedofilia. To już jest doktryna konkretnego Kościoła, co więcej, w konkretnym historycznym momencie. Mogę ją przyjąć lub nie. Osobiście uważam, że szczególnie przy braku prawdziwej debaty teologiczno-filozoficznej w takich krajach jak Polska robi dużo szkody. “Dekalog” też jest dla mnie pojęciem historycznym, obecnie w tzw. dyskursie publicznym funkcjonującym bardziej jako metafora. Szczególnie w ustach ludzi, którzy kwestie egzystencjalno-moralne odgraniczają od konkretnej religii i kościołów.