Reklama

Kazimierz Marcinkiewicz znany z wielu okładek i już zupełnie zapomniany jako premier nieistn

Kazimierz Marcinkiewicz znany z wielu okładek i już zupełnie zapomniany jako premier nieistniejącej, czy nawet nienarodzonej IVRP bije się w piersi.

Reklama

Na swoim blogu bije się w swoje piersi, kolorowa prasa raczej skupia się na piersiach Izabel, w których bije się serce z myślami i tak powstaje częstochowska poezja rymowana. Kazimierz Marcinkiewicz bije się i przeprasza w charakterystycznym dla bogobojnego polityka stylu. Kazimierz przeprasza za podłość mediów i złych ludzi, którym powierzył swoje najsłodsze tajemnice, całą swoją nową intymną drogę życia. Nie miałem pojęcia, pisze Kazimierz Marcinkiewicz, że udzielając wywiadu Superekspresowi, czy innemu Faktow, media tak głęboko wejdą w moją prywatność. Wywiad, w którym zwierzyłem się redaktorom do kogo pałam i gdzie mi pałanie przeszło wywołał prawdziwą burzę.

Skąd mogłem wiedzieć, że moje nowe życie wyrządzi krzywdę mojej mamie, żonie, a nawet dzieciom, to ohydne. Jestem kompletnie zaskoczony całą sytuacją, gdybym wiedział, jak to się skończy, nigdy nie wywołałbym tej burzy, to znaczy oni, media by nie wywołały. Nie wiadomo czy Kazimierz Marcinkiewicz odkochałby się natychmiast gdyby wiedział, że tak zwane rozbrajanie bomby, które sprawni politycy potrafią sprzedać ciemnemu ludowi jako laurkę wyborczą, skończy się wybuchem w rękach? Natomiast z tonu wypowiedzi widać wyraźnie, że Kazimierz najchętniej wróciłby do stanu początkowego, czyli rodziny i etosu katolickiego, po cichu zachowując stan nabyty, czyli Izabel, no i najprawdopodobniej start do PE z list PO na Podlasiu.
 

Reklama
Poprzedni artykułJolizm
Następny artykułPo nas choćby kredyt!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

10 KOMENTARZE

  1. Wielkopostna skrucha Marcinkiewicza?
    Najsłynniejszy polski bankowiec i lowelas – Przystojny Kazimierz znany też jako były premier, nawet przepraszając atakuje.
    Niby przyznaje że zgrzeszył, ale zaraz dodaje że nie tyle on, ile źli ludzie mediów go zaszczuli ujawniając najintymniejsze i najbardziej prywatne momenty jego życia.
    A przecież wszyscy wiemy, że to osobiście Marcinkiewicz doniósł do mediów o swoim romansie, kiedy poczuł chęć pochwalenia się nową i atrakcyjną towarzyszką życia Isabel, a także głód popularności i tzw. parcie na szkło.
    Poszedł na współpracę z tabloidami, bo przecież nikt tak jak one nie gwarantuje nagłośnienia sprawy..
    Szkoda tylko że zapomniał nieborak o tym, iż media które temat kupiły, ani myślą tak pięknie zapowiadającego się skandalu porzucić, kiedy się nagle zmieniło widzimisię bohatera.
    Na dobrą sprawę szkoda byłoby słów i pisaniny na temat romansu starego i bogatego rogacza z młódką, bo takich wszędzie pełno jak świat stary, długi i szeroki.
    Romansidło Kazimierza różni się jednak od innych tym, że jest nafaszerowane niewyobrażalnie wielkim ładunkiem cynizmu, nad czym niełatwo jest przejść do porządku dziennego.
    Wystarczy bowiem sięgnąć do pierwszego lepszego źródła choćby pod poniższym adresem, by się przekonać, że wartości chrześcijańskie i rodzinne z którymi się demonstracyjnie obnosił przez cały okres politycznej działalności, były busolą prowadzącą go do najwyższych stanowisk i zaszczytów.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Marcinkiewicz
    Dlatego dziś nie tyle oburza rozbudzone na starość libido bardzo już dojrzałego gorzowskiego Don Juana, ile obłudne kabotyństwo które zawsze uprawiał i koniecznie chce uprawiać jeszcze dziś, próbując sypnąć piaskiem w oczy nie tylko ludziom, ale jak się wydaje nawet samemu Panu Bogu..

  2. Wielkopostna skrucha Marcinkiewicza?
    Najsłynniejszy polski bankowiec i lowelas – Przystojny Kazimierz znany też jako były premier, nawet przepraszając atakuje.
    Niby przyznaje że zgrzeszył, ale zaraz dodaje że nie tyle on, ile źli ludzie mediów go zaszczuli ujawniając najintymniejsze i najbardziej prywatne momenty jego życia.
    A przecież wszyscy wiemy, że to osobiście Marcinkiewicz doniósł do mediów o swoim romansie, kiedy poczuł chęć pochwalenia się nową i atrakcyjną towarzyszką życia Isabel, a także głód popularności i tzw. parcie na szkło.
    Poszedł na współpracę z tabloidami, bo przecież nikt tak jak one nie gwarantuje nagłośnienia sprawy..
    Szkoda tylko że zapomniał nieborak o tym, iż media które temat kupiły, ani myślą tak pięknie zapowiadającego się skandalu porzucić, kiedy się nagle zmieniło widzimisię bohatera.
    Na dobrą sprawę szkoda byłoby słów i pisaniny na temat romansu starego i bogatego rogacza z młódką, bo takich wszędzie pełno jak świat stary, długi i szeroki.
    Romansidło Kazimierza różni się jednak od innych tym, że jest nafaszerowane niewyobrażalnie wielkim ładunkiem cynizmu, nad czym niełatwo jest przejść do porządku dziennego.
    Wystarczy bowiem sięgnąć do pierwszego lepszego źródła choćby pod poniższym adresem, by się przekonać, że wartości chrześcijańskie i rodzinne z którymi się demonstracyjnie obnosił przez cały okres politycznej działalności, były busolą prowadzącą go do najwyższych stanowisk i zaszczytów.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Marcinkiewicz
    Dlatego dziś nie tyle oburza rozbudzone na starość libido bardzo już dojrzałego gorzowskiego Don Juana, ile obłudne kabotyństwo które zawsze uprawiał i koniecznie chce uprawiać jeszcze dziś, próbując sypnąć piaskiem w oczy nie tylko ludziom, ale jak się wydaje nawet samemu Panu Bogu..

  3. Klasycznie
    pisowska mentalność. On narozrabiał a winny jest układ, media, pogoda. Kompletny infantylizm.

    I oburza się, że paskudne media o nim, pięćdziesięcioletnim narzeczonym, piszą per Kazio. I Kazio się złości. A jak mają, cholera, pisać. Przecież przezywając go premierem, wyszydzą jeszcze bardziej.

  4. Klasycznie
    pisowska mentalność. On narozrabiał a winny jest układ, media, pogoda. Kompletny infantylizm.

    I oburza się, że paskudne media o nim, pięćdziesięcioletnim narzeczonym, piszą per Kazio. I Kazio się złości. A jak mają, cholera, pisać. Przecież przezywając go premierem, wyszydzą jeszcze bardziej.