Reklama

Powiem praw

Powiem prawdę, zawsze mówię, ale tym razem podkreślam, że mówię prawdę, ponieważ doprawdy nie wiem…i nic nie rozumiem. Czuję się bezsilny, bezradny. Tak się czuję. Moje wielokrotne deklaracje, że narodowa symbolika, sztampa i pompa mi powiewa, że nie kultywuje ani flagi, ani wiary, ani bohaterskich postaw, pozostają aktualne. Ale to nie znaczy, że czuję się świetnie w kraju, a więc mówiąc banalnie w takiej wspólnej kamienicy, gdzie chodzi kto chce i szczy gdzie ma ochotę. Nie czuję się dobrze w kamienicy, w której od lat szczają ci sami, a potem drą się przez okna, że zaduch straszny i upadek obyczaju. Wpuszcza się do kamienicy różne męty, a męty oczywiście szczają, szczając śpiewają patriotyczne i religijne pieśni, tylko jakby innej wiary i zagranicznej miłości. Chciałbym, aby w mojej kamienicy szczało się do skanalizowanych sedesów, aby w mojej kamienicy był domofon i żebym ja, cholernie gościnny człowiek, mógł grzecznie spytać: „Kto tam?”, zanim wpuszczę bezmyślnie kolejnego obszczymurka. W tej kamienicy cieć nie powinien być prezesem wspólnoty mieszkaniowej. Złodziej nie powinien być skarbnikiem wspólnoty. Kurwa nie powinna odpowiadać za świetlicę przerobioną z piwnicy. Bandyta nie może być ochroniarzem, a ten co nie płaci czynszu, nie może się zajmować reklamacjami. Do kamienicy nie ma prawa wstępu nikt z innej kamienicy, który na klatce ciągnie lewy prąd, z piwnicy wynosi zapasy i oczywiście szczy gdzie popadnie, bo nie jego. Ci co takich wpuszczają i z nimi trzymają, powinni z kamienicy wylecieć, na zbity pysk eksmitowani. Czy to są jakieś szczególne wymagania? Czy to jest jakoś niebotycznie wysoko postawiona poprzeczka dla dobrosąsiedzkich stosunków?

Jeśli nie, to pytam się grzecznie, dlaczego to co przez tak wielu uchodzących za inteligentnych mieszkańców kamienic, już tych zwykłych nie metaforycznych, jest definiowane jako podstawy bezpieczeństwa, po przełożeniu na makro skalę, kamienicę z metaforą, staje się przedmiotem kpin i machania ręką. Dlaczego przeciętny Polak chciałby mieć w swojej chałupie domofon, klatkę nie śmierdzącą szczyną, nie chce wpuszczać pijaków i złodziei, nie chce kurwy mieć za kaowca, dzwoni na policję, gdy gówniarze piszą wyrazy po ścianach, a gdy tylko te same zasady ktoś wychylający łeb dalej niż za kamienicę, zechce zastosować dla całego kraju okazuje się, że wszystko jest nieważne, śmieszne, histeryczne, zakompleksione, ułańskie. Dlaczego do Polski może wjechać każdy i odlać się gdzie mu pasuje?. Dlaczego Polską w entej kadencji rządzi byle cieć, a każdy gówniarz może sprayem Polskę obsmarować jak mu się podoba? Dlaczego w Polsce za wyższą i jeszcze większą kulturę robi tania kurwa, która nie jednemu cieciowi dziękowała za klucz do piwnicy i nikogo więcej tam nie wpuściła, poza koleżankami. Dlaczego byle złodziej robi za skarbnika, dlaczego bandyta strzeże granic? I do kogo w końcu tak naprawdę ten wspólny dom należy? Czemu tej sponiewieranej lepianki nikt chociaż na noc nie zamyka? Dlaczego tu nikt nie pyta przez domofon: Kto tam? Dlaczego nikt nie dzwoni na policję gdy okradają, gwałcą, lżą, szczają. No i w końcu jaki to ma sens? Jaki ma sens domofon w tej czy innej kamienicy? Jaki ma sens, kiedy całość może sobie wziąć byle szmaciarz, tania kurwa, złodziej, bandyta, ruski mafiozo, niemiecki wypędzony?

Powiewają mi biało-czerwone barwy, ze skautingu wyrosłem, ptaka w godle nie opluję bo to głupie jak sam ptak robiący za świętość i w ostatnich, żywych, sztukach zdychający w kraju ptasiego kultu. Święte góry są mi obojętne, do grafomanii pamięci nie ma, to hymnu też nie zaśpiewam. Pytam tylko jako tu mieszkający, czy to normalne co tu się dzieje? Czy mieszkańca zwykłej kamienicy, który zgwałci sąsiadkę, a sąsiada zaszlachtuje, połowa mieszkańców uważa za prześladowanego bohatera, bo od dzieciństwa ma zeza, pod górkę miał do szkoły i jeden Zenek zabierał mu drugie śniadanie? Uczyni kamienica z takiego bohatera z ciężką zbrodnią i dzieciństwem stróża porządku? Czy ten co 20 lat tłukł żonę, ale kupił jej VW i wszystkim na klatce mówi dzień dobry, jest model światowym materiałem skrojony? Czy bydle udające dżentelmena? Dlaczego to co jest nie do zaakceptowania w skali kamienicy, w skali kraju uchodzi za „nową jakość”. Jak to działa? Bez obaw nie chcę niczego zmieniać, nie mam zdrowia. Pytam tylko jak to działa? Z ciekawości i do pracy potrzebuję. Jak działa taki mózg, który na każdego nowego trzeźwego listonosza reaguje podejrzeniem, a na każdego pijanego, podejrzanego ministra zaufaniem? Jak działa taki mózg? Jakie procesy w takim mózgu zachodzą? Tylko tyle chciałbym wiedzieć. Czy jest jakiś właściciel mózgu w tym gatunku, który potrafiłby mi swoimi słowami opowiedzieć co mu mózg podpowiada? A może jest ktoś z normalnym mózgiem, który potrafi te procesy myślowe ogarnąć, bo ja, albo mam mózg uboższy od kamienicznego, albo za daleko sięgam z myślami.

Reklama
Poprzedni artykułTuż obok nas
Następny artykułWidok…
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

8 KOMENTARZE

  1. Całkiem naiwne pytanie zadałem Tobie, w nadziei
    że zakreślisz granice tej kretyńskiej degrengolady, tak proste i oczywiste jak granica działki przysłowiowego Kowalskiego.Albo Pawlaka.
    Płotu, poza którym nie można,bezkarnie, szczać pić wina z butelki albo piwa z puszki.Ba, nawet piłka obcych dzieci nie może wpaść przypadkowo, ani broń Boże pies od sąsiada ,,narobić”.
    Ale nie tylko zwykłych, prostych ludzi to mało obchodzi. Pytany dzisiaj,zasłużony i bardzo dobry aktor – co sądzi o Jaruzelskim jako doradcy Komorowskiego zaczął pieprzyć o ,,naszym prezydencie” i jego suwerennej decyzji, do której -uwaga – nic nikomu. Po czym zaczął opowiadać łzawą historyjkę o działaczu Solidarnosci zaszczutym przez SB.
    Niby inteligentny człowiek, który pamięta tamten czas doskonale, a powiela takie oto KABOTYŃSTWO ; służba bezpieczeństwa to był organ autonomiczny, nie tylko od ,,dobrych” komunistów ale również od KC, Jaruzelskiego i Kiszczaka.

  2. Całkiem naiwne pytanie zadałem Tobie, w nadziei
    że zakreślisz granice tej kretyńskiej degrengolady, tak proste i oczywiste jak granica działki przysłowiowego Kowalskiego.Albo Pawlaka.
    Płotu, poza którym nie można,bezkarnie, szczać pić wina z butelki albo piwa z puszki.Ba, nawet piłka obcych dzieci nie może wpaść przypadkowo, ani broń Boże pies od sąsiada ,,narobić”.
    Ale nie tylko zwykłych, prostych ludzi to mało obchodzi. Pytany dzisiaj,zasłużony i bardzo dobry aktor – co sądzi o Jaruzelskim jako doradcy Komorowskiego zaczął pieprzyć o ,,naszym prezydencie” i jego suwerennej decyzji, do której -uwaga – nic nikomu. Po czym zaczął opowiadać łzawą historyjkę o działaczu Solidarnosci zaszczutym przez SB.
    Niby inteligentny człowiek, który pamięta tamten czas doskonale, a powiela takie oto KABOTYŃSTWO ; służba bezpieczeństwa to był organ autonomiczny, nie tylko od ,,dobrych” komunistów ale również od KC, Jaruzelskiego i Kiszczaka.

  3. szczamy, bo nic od nas nie zależy
    Kamienica i kraj są rządzone według odmiennych zasad. W pierwszym przypadku rządzi niedemokratycznie właściciel lub ten komu to lepiej wychodzi i nikt nie wybiera prywatnego właściciela czy zarządcy w powszechnych wyborach.
    Krajem zaś kierują zasady demokracji, rządy większości ludu czyli nikogo konkretnie.
    Premier zaś to nie cieć w dużym powiększeniu a dość przypadkowo usadzony urzędnik który ma inne, ważniejsze interesy na głowie.

    Dlatego stosowanie skalowania nic nie daje, można dobrze dbać o swoje a kraj mieć całkiem w dupie, i taka postawa jest częsta.
    Można też świetnie żyć w biednym państwie całkowicie niezależnie od jego instytucji, trzeba tylko dobrze się urządzić i np czerpać dochody z zagranicy.
    Los kraju nie przekłada się u nas na los obywateli, przynajmniej takie jest powszechne odczucie.
    Ten stan nie jest koniecznością jednak jego zmiana wymaga przede wszystkim poczucia że żyje się swobodnym życiem wolnych obywateli naprawdę we własnym kraju w którym wszystko zależy tylko od nas, a nie od walki interesów gangów mających swój rząd i swoją opozycję.

  4. szczamy, bo nic od nas nie zależy
    Kamienica i kraj są rządzone według odmiennych zasad. W pierwszym przypadku rządzi niedemokratycznie właściciel lub ten komu to lepiej wychodzi i nikt nie wybiera prywatnego właściciela czy zarządcy w powszechnych wyborach.
    Krajem zaś kierują zasady demokracji, rządy większości ludu czyli nikogo konkretnie.
    Premier zaś to nie cieć w dużym powiększeniu a dość przypadkowo usadzony urzędnik który ma inne, ważniejsze interesy na głowie.

    Dlatego stosowanie skalowania nic nie daje, można dobrze dbać o swoje a kraj mieć całkiem w dupie, i taka postawa jest częsta.
    Można też świetnie żyć w biednym państwie całkowicie niezależnie od jego instytucji, trzeba tylko dobrze się urządzić i np czerpać dochody z zagranicy.
    Los kraju nie przekłada się u nas na los obywateli, przynajmniej takie jest powszechne odczucie.
    Ten stan nie jest koniecznością jednak jego zmiana wymaga przede wszystkim poczucia że żyje się swobodnym życiem wolnych obywateli naprawdę we własnym kraju w którym wszystko zależy tylko od nas, a nie od walki interesów gangów mających swój rząd i swoją opozycję.

  5. “Jak to działa?”
    Bill Gates zatrudnial u siebie hakerow (ktorzy stawali sie BYLYMI hakerami) bo znali srodowisko i trendy. Nikt nie wyjasni Ci lepiej technik kradziezy kieszonkowych niz BYLY kieszonkowiec, nikt nie opowie Ci wiecej o sutenerstwie niz BYLY alfons czy prostytutka. Moze chodzi o to zeby wykorzystac wiedze jaka tacy ludzie maja?
    Jak to dziala? – chyba jak szczepionka: trzeba sobie zapodac troche parazyta a potem bedzie lepiej …..albo nie bedzie.
    Dlaczego dziala w skali kamiennicy? – bo w skali kamiennicy jako jednostka masz szanse cos zdzialac w skali kraju – nie bo Twoj glos znaczy tyle ile 1:kilkunastu/kilkudziesieciu milionow czyli nic.

  6. “Jak to działa?”
    Bill Gates zatrudnial u siebie hakerow (ktorzy stawali sie BYLYMI hakerami) bo znali srodowisko i trendy. Nikt nie wyjasni Ci lepiej technik kradziezy kieszonkowych niz BYLY kieszonkowiec, nikt nie opowie Ci wiecej o sutenerstwie niz BYLY alfons czy prostytutka. Moze chodzi o to zeby wykorzystac wiedze jaka tacy ludzie maja?
    Jak to dziala? – chyba jak szczepionka: trzeba sobie zapodac troche parazyta a potem bedzie lepiej …..albo nie bedzie.
    Dlaczego dziala w skali kamiennicy? – bo w skali kamiennicy jako jednostka masz szanse cos zdzialac w skali kraju – nie bo Twoj glos znaczy tyle ile 1:kilkunastu/kilkudziesieciu milionow czyli nic.