Reklama

Miałem zupełnie inny zamiar, zupełnie inną treść w głowie, do której trzeba było tylko dobrać formę i kolejna produkcja tekstowa powstałaby łatwo, lekko i przyjemnie. Zmieniłem plany, ponieważ przelało mi się od rozkręcanej szajby napędzanej przez dwóch gówniarzy stanu wojennego. Tradycji stało się zadość, jeden gówniarz musiał palnąć w swoim firmowym stylu, jak to pod pierzyną miał gorzej niż 13 letnia dziewczynka na betonie gestapo. Drugi nagrał sobie filmik, na którym sprzedawał bułki z dzieckiem na ręku, a mróz był taki, że schował się w dojrzewającym życie. Obraz tak nędzny, tak żałosny i tak groteskowy, że klawisze na klawiaturze stają w poprzek, nie chce się komentować wyczynów gówniarzy, ani spóźnionego kombatanta Kaczyńskiego i tym bardziej Franka Dolasa opozycji – Donalda Tuska. Dziś jest ważna rocznica, przez wiele lat usiłowano tę datę wykpić, zafałszować, w najlepszym razie relatywizować. W takim dniu nie mam miejsca dla gówniarzy, to powinien być dzień bohaterów, którzy dziś nie pobierają diet, nie dysponują immunitetami, nie udzielają ekskluzywnych wywiadów. Bohater stał się jednym z tych słów i postaw, które parzą archaizmem, nie nadają się do współczesnej mowy trawy, podobnie jak zdrada, czy wierność. W oczach dziadzieją wartości, nie te rozwrzeszczane na masówkach, nie te redagowane na szpaltach, ale te, które kosztują przegrane życie. Zawieszam oko na udających oryginalność historycznych relacjach, przywołujących nieznane historie, odkrywających nieznanych herosów, wskazujących na zapomniane bitwy i czuję się tak, jakbym oglądał „Pokłosie” stanu wojennego.

Wielka metafora, wielka paralela, wielka symbolika i tylko gówno prawda. Cała ta wielkość zbiera macewy z nieznanych pól bitewnych, składa je w komitecie centralnym partii, a tam sekretarze padają na kolana przed wielkością wydzielonego, posłusznego kawałka narodu. Końcowa scena to ukrzyżowanie Jerzego Urbana, któremu bezsilnie przyglądają się zatroskani Tadeusz Mazowiecki z Aleksandrem Kwaśniewskim i tylko Władek Frasyniuk biegnie na drugim planie, krzycząc: „Nie o taką wolność walczyłem, nie za to z Michnikiem siedziałem”. Na każdym kanale, na każdej stronie głównej widzę towarzysza szmaciaka Millera, który recenzuje dokonania smarkatego Kaczora, a na kanałach podziemnych dominują recenzje smarkatego Donalda od bułek, kominów i wódki wypitej z poborowym. Co to jest się pytam, kompletnie pogubiony, o czym my mówimy, piszemy, o co się spieramy, bo na pewno nie o stan wojenny i nie o bohaterów tamtego czasu. Jak małe są te popisy smarkatych polityków widać dopiero wówczas, gdy się je umieści na kanwie wielkiej historii. Ile będzie żył wywiad Kaczora dla GPC? Ile przeżyje propagandowy filmik Tuska na rządowej stronie? Do soboty najdłużej, potem wszystko zdechnie i nikt nawet nie zauważy, że zdechło. 13 grudnia inteligencja, przyzwoitość i obowiązek nakazuje pisać o bohaterach, o wielkim kawałku historii, o czynach, których są w stanie dokonać wybrani z wybranych.

Skatowany, wrzucony do worka i potem do Wisły, ksiądz Jerzy Popiełuszko żyć będzie wiecznie. Nie widzę dziś jednego księdza, może poza Zalewskim, który potrafiłby zachować niezłomność za cenę życia. Ze współczesnej ambony płynie nuda, nie pokrzepienie, snuje się litania do tacy, nie taca dla tych, którzy nie maszerowali w pochodzie władzy. Sponiewierana przez los i ludzi, sprofanowana po śmierci – Anna Walentynowicz, nieugięta, harda, kobieta Solidarność. Dziś tylko jedna kobieta przypomina Annę Walentynowicz, to Ewa Stankiewicz, która nie dała się kupić, chociaż mogła być sławna niczym Krystyna Janda. Krzysztof Wyszkowski, upierający się przy prawdzie kosztującej nieosiągalne pieniądze i zdrowie, bohatersko przywołujący fakty, których nikt nie chce uznać za właściwą historię. Resztką sił i zdrowia odrzuca jałmużnę, nie chce jednego grosza na spłatę kłamstwa esbeckiego kapusia. Nie widzę konkurencji dla tego człowieka, nie widzę charakteru Wyszkowskiego w żadnym ze współczesnych wojowników o prawdę, przeciwnie, ostatnio cała redakcja bojowników darła szaty nad ostatnią wypłatą od kumpla dozorcy Grasia.

Joanna i Andrzej Gwiazda, wierne sobie i swoim ideałom małżeństwo, wytykani palcami, opluci „oszołomami”, zlani „jadem nienawiści”, tułający się po Radiu Maryja i powtarzający mantrę, że to wszystko jest fikcją, że tak nie było, a to co jest narodziło się i trwa w mistyfikacji. Mają następców? Znajdzie się jedno małżeństwo, które myśli o czymś więcej niż o ratach we franku? Gdzie są współcześni Gwiazdowie? Kto nie zechce zrozumieć i ogarnąć skali znaczeń, postaw i ceny, będzie nadal się poszturchiwał między gówniarzem Kaczyńskim i gówniarzem Tuskiem, obaj mają w tej wielkiej historii przydzielone role błaznów. Kto zaś otrząśnie się chociaż na chwilę, to uzupełni tę haniebnie krótką listę bohaterów o następne i jeszcze bardziej zapomniane, jeszcze bardziej sponiewierane nazwiska. Przypomni bohatera zbiorowego, anonimowego, ukrytego w wielopokoleniowym pokoju z kuchnią, wiążącego koniec z końcem, by chociaż dzieci miały inaczej, by wyrosły na ludzi. Wykrzyczy nazwiska kapusiów, zdrajców i bandytów.

Reklama

20 KOMENTARZE

    • Nie ma tu żadnego wyrywania
      Nie ma tu żadnego wyrywania kontekstu jest czysta i autoryzowana głupota Prezesa, taka czysta i tak autoryzowana, że płakać się chce. Prezes i stan wojenny to tak nośna legenda jak enerdowski żołnierz strzelający w powietrze. Żadnej litości, trzeba być idiotą lub ostatnim kabotynem, żeby domalowywać sobie główkę do tego portretu historii. Ręce opadają, a stado akolitów ogonki podkuliło i udaje, że to znów sprawka reżimowych mediów. Ta głupota Prezesa sprzedaje się samonośnie, nie potrafię ani tego wytłumaczyć, ani bronić.

    • Nie ma tu żadnego wyrywania
      Nie ma tu żadnego wyrywania kontekstu jest czysta i autoryzowana głupota Prezesa, taka czysta i tak autoryzowana, że płakać się chce. Prezes i stan wojenny to tak nośna legenda jak enerdowski żołnierz strzelający w powietrze. Żadnej litości, trzeba być idiotą lub ostatnim kabotynem, żeby domalowywać sobie główkę do tego portretu historii. Ręce opadają, a stado akolitów ogonki podkuliło i udaje, że to znów sprawka reżimowych mediów. Ta głupota Prezesa sprzedaje się samonośnie, nie potrafię ani tego wytłumaczyć, ani bronić.

  1. Kaczyński rozpoczął marsz wg scenariusza Kurki 🙂
    Chociaż w części, ale jednak Twój pomysł został kupiony.
    Tu można podejrzeć marsz na żywo, Kaczor ma gadać pod pomnikiem Piłsudskiego. Ciekawe co powie? Czy dołoży do pieca i to  z grubej rury? I co z tego zrobią media. Premier Gliński trzyma się blisko i kroczy żwawo. Szkoda mi Kaczora, on jest taka, jak to mówią "szczera dupa".
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/13-grudnia-marsz-wolnosci,-solidarnosci-i-niepodleglosci-relacja-online,6148023806?gclid=CNbpz4z6l7QCFUm-zAodJRoAhA

    • Marsz dla odmiany pozytywnie
      Marsz dla odmiany pozytywnie zaskakuje, o dziwo ktoś pomyślał nad scenariuszem i to od razu procentuje. No, ale to wszystko w niezmiennym stylu, skrajne wychylenia, od rzeczy wybitnych po kompletną żenadę, żadnego stałego poziomu, dającego stabilizację wyników.

      • Może być jeszcze gorzej albo… lepiej, kto wie?
        Dzień/marsz się jeszcze nie zakończył, jeszcze wszystko przed nami. Wydaje mi się, że to co powiedział Kaczor to jego osobiste przekonanie, to jest właśnie to naiwne szczerodupstwo. Co na wątrobie to na języku.  Może rzeczywiście psychicznie było mu gorzej, on ma gonitwę myśli, nie wiadomo co jako autor miał na myśli, chociaż, muszę powiedzieć, że często odczytuję jego intencje. Ale popatrz, Kaczor jaki jest każdy widzi, a mimo to trzeba przyznać, że zwolennicy nigdzie mu nie uciekają. A taki np Kowal – kulturalny, uczesany, zrównoważony, nie wali jak łysy o beton i co, ma poparcie 0%, że o milusińskim Ziabrze i elokwentnym filozofie Dornie nie wspomnę. 
        A tak nawiasem mówiąc, ludzie gadają, że na tym internacie nie wszyscy jedli suchy chleb i tynk ze ścian cel.

        • Bóg jedyny nie wie jak będzie
          Bóg jedyny nie wie jak będzie. Słucham właśnie Kaczora i podpisuję się pod każdym słowem. A potem otwieram gazetę i widzę, jak rozpieprza na drobne te wszystkie wielkie projekty, swoimi słabościami, małostkami, swoim durnym paplaniem, które nie ma najmniejszego znaczenia. Nie wiem ile razy da się ten złoty róg przywiązywać, ale w sznurach na pewno można się już zaplatać. Czy to takie trudne przyjąć plan działania i trzymać się konsekwentnie planu? Wydaje się, że jeśli głupi jak but Donald opanował tę sztukę, to Kaczor w końcu powinien ogarnąć elementarną polityczną umiejętność.

  2. Kaczyński rozpoczął marsz wg scenariusza Kurki 🙂
    Chociaż w części, ale jednak Twój pomysł został kupiony.
    Tu można podejrzeć marsz na żywo, Kaczor ma gadać pod pomnikiem Piłsudskiego. Ciekawe co powie? Czy dołoży do pieca i to  z grubej rury? I co z tego zrobią media. Premier Gliński trzyma się blisko i kroczy żwawo. Szkoda mi Kaczora, on jest taka, jak to mówią "szczera dupa".
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/13-grudnia-marsz-wolnosci,-solidarnosci-i-niepodleglosci-relacja-online,6148023806?gclid=CNbpz4z6l7QCFUm-zAodJRoAhA

    • Marsz dla odmiany pozytywnie
      Marsz dla odmiany pozytywnie zaskakuje, o dziwo ktoś pomyślał nad scenariuszem i to od razu procentuje. No, ale to wszystko w niezmiennym stylu, skrajne wychylenia, od rzeczy wybitnych po kompletną żenadę, żadnego stałego poziomu, dającego stabilizację wyników.

      • Może być jeszcze gorzej albo… lepiej, kto wie?
        Dzień/marsz się jeszcze nie zakończył, jeszcze wszystko przed nami. Wydaje mi się, że to co powiedział Kaczor to jego osobiste przekonanie, to jest właśnie to naiwne szczerodupstwo. Co na wątrobie to na języku.  Może rzeczywiście psychicznie było mu gorzej, on ma gonitwę myśli, nie wiadomo co jako autor miał na myśli, chociaż, muszę powiedzieć, że często odczytuję jego intencje. Ale popatrz, Kaczor jaki jest każdy widzi, a mimo to trzeba przyznać, że zwolennicy nigdzie mu nie uciekają. A taki np Kowal – kulturalny, uczesany, zrównoważony, nie wali jak łysy o beton i co, ma poparcie 0%, że o milusińskim Ziabrze i elokwentnym filozofie Dornie nie wspomnę. 
        A tak nawiasem mówiąc, ludzie gadają, że na tym internacie nie wszyscy jedli suchy chleb i tynk ze ścian cel.

        • Bóg jedyny nie wie jak będzie
          Bóg jedyny nie wie jak będzie. Słucham właśnie Kaczora i podpisuję się pod każdym słowem. A potem otwieram gazetę i widzę, jak rozpieprza na drobne te wszystkie wielkie projekty, swoimi słabościami, małostkami, swoim durnym paplaniem, które nie ma najmniejszego znaczenia. Nie wiem ile razy da się ten złoty róg przywiązywać, ale w sznurach na pewno można się już zaplatać. Czy to takie trudne przyjąć plan działania i trzymać się konsekwentnie planu? Wydaje się, że jeśli głupi jak but Donald opanował tę sztukę, to Kaczor w końcu powinien ogarnąć elementarną polityczną umiejętność.

  3. od kilku dni Kaczyński rozwija myśl – “jaka Polska”
    to chyba jedyny polityk ktory proponuje poważną dyskusję nad przyszłością Polski. "Polska Solidarna" Czyli taka gdzie my wszyscy WSPÓLNIE  budujemy silną Polskę, czyli nie skok na dojną krowę przedsiębiorców, ale również silne państwo które wspiera przedsiębiorców. Tusk nawet nie próbował sobie z tym poradzić http://niezalezna.pl/35939-przedsiebiorcy-rozczarowani-rzadem-tuska a Kaczyński? Czy ma jakieś propozycje dla naszych przedsiębiorców? To jest działka do przejęcia. Jesteśmy przytłumieni przez duże zachodnie firmy i banki, które myślą o sobie i swoich, ktoś wyjdzie z propozycjami dla naszych?

  4. od kilku dni Kaczyński rozwija myśl – “jaka Polska”
    to chyba jedyny polityk ktory proponuje poważną dyskusję nad przyszłością Polski. "Polska Solidarna" Czyli taka gdzie my wszyscy WSPÓLNIE  budujemy silną Polskę, czyli nie skok na dojną krowę przedsiębiorców, ale również silne państwo które wspiera przedsiębiorców. Tusk nawet nie próbował sobie z tym poradzić http://niezalezna.pl/35939-przedsiebiorcy-rozczarowani-rzadem-tuska a Kaczyński? Czy ma jakieś propozycje dla naszych przedsiębiorców? To jest działka do przejęcia. Jesteśmy przytłumieni przez duże zachodnie firmy i banki, które myślą o sobie i swoich, ktoś wyjdzie z propozycjami dla naszych?