Reklama

Czym się różni tresura od edukacji? Wszystkim. Metodami pozyskiwania wiedzy, nauczycielami i tym co z poddanego praktykom wyrośnie.

Czym się różni tresura od edukacji? Wszystkim. Metodami pozyskiwania wiedzy, nauczycielami i tym co z poddanego praktykom wyrośnie. Poszła plotka i wkrótce doposażyła się w potwierdzenie, przeszkolono wybranych spośród nielicznych i ci będą opisywać, czego my nie dostrzeżemy. Do takiej sztuki potrzeba tresury czy edukacji? Nie wiem, nie poddawałem się ani tresurze, ani edukacji. Edukacja próbowała się ze mną mierzyć, zebrała baty, tresury nie znam w ogóle, o ile nie liczyć lat młodzieńczych i szeregu inicjacji. Z tym większym zainteresowaniem przyglądam się efektom, którymi mogą pochwalić się wytrwali, tacy co przeszli selekcję. Okazuje się, że jedni się nadają, inni nie dadzą rady, nie wiadomo tylko do czego się nadają, do tresury czy edukacji. Obie procedury umownie i roboczo nazwę szkoleniem.

Od momentu gdy usłyszałem, że partia PiS szkoli szeregi stawiałem sobie dwa pytania. Pytanie pierwsze. Po co? Pytanie drugie. Co z tego wyjdzie? Odpowiedzi na te pytanie były ukryte w debiutanckich występach szkolonych. Jako pierwszą wyszkoloną zobaczyłem byłą minister Gęsicką. Od razu przyznam, że nie zauważyłem zmian, nie zauważyłem postępów w edukacji, tę zawsze u pani Gęsickiej oceniałem na poziomie przyzwoitym, natomiast dały się poznać elementy tresury. Dotąd konkretna i stateczna pani minister zmieniła się w aportującą prelegentkę. Występ z kartką usmarowaną pisakiem nie był czymś, co pozwalałoby mi żałować wygranej walki z edukacją, tak to i ja potrafię. Natomiast późniejsza wizyta w studiu bojkotowanej telewizji była już występem przyzwoitym i trzeba rozumieć skalę tego określenia. Polityczny przyzwoity występ znaczy tyle, że nie było potrzeby przez tydzień zatrudniać debaty politycznej, aby ta rozstrzygała, kto kogo bardziej sponiewierał i nakłamał wszystkim.

Reklama

Występ pani Gęsickiej nie udzielił mi żadnej odpowiedzi na interesujące mnie pytania. No może poza jednym. Kto przeszedł selekcję? Charakter pani Gęsickiej wskazywałby, że ci mniej ?przymiotnikowi? i przysłowiowi przeszli selekcją, ci z ludzką twarzą. Czekam w napięciu dnia kolejnego, dnia próby. Widzę z samego rana, to znaczy gdzieś tak około 11.30, chyba powtórkę tego co nienagannie ogolony Paweł Kowal ma mi do powtórzenia. Znów nuda, człowieka kojarzę raczej z tego szeregu, który się pozytywnie w szeregach wyróżniał. Pogadał coś od siebie dla siebie i redaktora i znów się nie dowiedziałem niczego nowego, co edukacja może uczynić z człowieka i w czym tresura pomaga na co dzień. Był coprawda dzień wcześniej popis Mozarta ? Kurskiego, ale tu materiał wyjściowy edukacji i tresurze nie dawał półcienia szans, toteż i tym razem odniesienia żadnego. I w końcu wydarzyło się oczekiwane. Do studia już nie bojkotowanej telewizji (efekt szkolenia?) weszła pani Jakubiak i przodem puściła panią Piterę (efekt szkolenia?). Tylko zobaczyłem skład i wiedziałem, że tym razem weryfikacji stanie się zadość.

Obie panie są dla mnie fenomen, niesamowity osobowy system motywacji dla tych co nie święci i garnki sobie lepią. Jak mogą te panie, to każdy może. Jedna pani, pani Jakubiak będąc z wykształcenia przedszkolanką, a z praktyki zawodowej wieloletnią sekretarką bodaj dwóch kolejnych marszałków sejmu, miała nam wybudować stadiony. Z kolei pani Pitera z wykształcenia filolog polski, pisze reporty, które mimo całego talentu pani polonistki, wypadałoby opatrzyć jakąś wiedzą prawną. Efekty pracy obu pań są jak dotąd żerem dla niszczarek, raporty pani Juli poćwiartowano, bo czytać w całości nie było co i komu, plany pani Jakubiak pod budowę narodowego stadionu w ogóle przepadły w odmętach biurokracji. Z takim dorobkiem zasiadły do stołu by wyłożyć mnie i milionom czego nie pojmujemy. No i muszę powiedzieć, że pani Jakubiak szło lepiej, zdecydowanie lepiej, ten tembr głosu jakiś taki?wyuczony właśnie, czy wyuczony to się jeszcze okaże, wyszkolony w każdym razie. Pani Julia z kolei jak zwykle egzaltowana i na wysokich częstotliwościach, sporo wiatru wokół siebie zrodzonego machającymi rękoma i nerwowe poprawianie grzywki, tudzież łyk wody po każdej frazie.

W ripoście pani Jakubiak wręcz machinalnie podawała na tacy zdania sauté pozbawione pieprzu, dwie, trzy tace dało się przełknąć, przy czwartej już sam zapach stawał w gardle. Ale to wszystko bajka, rzecz najważniejsza jest inna. O czym te panie rozmawiały? Panie rozmawiały o tym kto ma zapłacić za czarter samolotu. Ten słynny, którym leciał prezydent aby się bić o dwa krzesła w Brukseli i nie zabranie głosu. Jakieś dwadzieścia minut o tym kto ma zapłacić. I co? I nic. Pani Juli to się nie dziwię, nie szkolona, to i skąd ma wiedzieć, ale pani Jakubiak świeżo po szkoleniu ani jednym zdaniem nie zaprotestowała. Ależ panie redaktorze, ?my na szkoleniu brali?, że trzeba o gospodarce i powadze, stanowczo domagam się gospodarki i powagi, samolot zostawmy hangarom. Gdzieżby, o samolocie dwadzieścia minut i to takim głosem, że słuchający narażają się na niekulturalne ziewanie. No i na co te szkolenia? Na co idą te pieniądze? Moje.

Na tresurę, dwadzieścia minut merdać samolotem może tylko wytresowany. Wyedukowany to by coś o Krishnamurtim wspomniał, albo chociaż zacytował II zasadę termodynamiki i wplótł w bieżącą sytuację polityczną. Ta rozmowa przypominała mi komendę ?siad płaski na ogonie? i siedzieć. To nie były wypowiedzi, to były odtwarzane taśmy ze szkoleń, niech będzie racja, że mało pisku, dużo wytresowanego spokoju, jednak całość o niczym i niewiadomo dla kogo. Co mi po polityku, który się spokojnie nauczył mówić o czarterze samolotu, no faktem jest zawsze postęp, ale gdzie my jesteśmy z kondycją polityczną, jeśli gruntowna tresura dała taki efekt.

Z drugiej strony może też być tak, że treserzy wyraźnie przestrzegli, żeby się nie odzywać tam gdzie nie ma nic do powiedzenia, żeby rozmowę kierować na te obszary, gdzie rozmówca czuje swoje kompetencje. W sumie i po zmianie perspektywy przyglądającej się nowemu zjawisku politycznej tresury, to nawet lepiej, że te dwie panie, sekretarka i polonistka gaworzyły sobie o samolocie, niżby miały gaworzyć o tarczy, czy budowie stadionów, a przecież zdarzały się takie pogwarki. Kończąc to co udało mi się napisać, obserwuję właśnie i przysłuchuję się dwóm innym politykom PiS. Pan Bielan i Kamiński, opowiadają nie wiem o czym i trzeba jednoznacznie, dla ich dobra, stwierdzić, że panowie nie byli na szkoleniu. Życzę im solidnego usprawiedliwienie, 300 złotych drogą nie chodzi.

Reklama
Poprzedni artykułBezsenna noc ze świńskim ryjem
Następny artykułRok 1967.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

39 KOMENTARZE

  1. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  2. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  3. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  4. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  5. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  6. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  7. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  8. Co sądzicie o konkurencji w kategorii jakość i polot wypowiedzi!
    Niedziela jest, rosołem się odbija i tak trochę późno chyba zajrzałem do konkurencji. Moje zdanie na temt tego co przeczytałem jest nieskromne. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zna na słowie pisanym, może wybierać tylko miedzy dwoma blogami. Naszym no i niestety Michalkiewicza. Widzę Michalkiewicza jako jedynego z 10, który sprawnie posługuje się klawiaturą. Proszę, żeby nie mylić tej opinii z wyrażanymi poglądami. Co o tym sadzicie? Kto jest dla nas największą konkurencją “literacką”?

  9. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  10. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  11. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  12. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  13. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  14. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  15. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.

  16. Już bardziej Azrael niż de Bard, najbardziej Michalkiewicz n
    Blog w kategorii polityka wybiera juror, ale w praktyce widać, że głos jurora niemal w 100% jest zgodny z liczbą głosów, co oczywiście może się zmienić, ale to poważny argument.

    Druga kategoria, to wybór blogerów i tu liczy się tylko i wyłącznie liczba głosów.

    De bard pisze cieniutko i na jedno kopyto, podobnie jak posłanka Senyszyn. Przeczytałem jeden blog o biskupach podnieconych seksem i było ciekawie, ubawiłem się nawet, drugi jeszcze przełknąłem, ale przy trzecim wysiadłem po dwóch zdaniach. Wydaje mi się, że już Azrael bardziej by się kwalifikował do 10 i konkurencji. Z tego co widzę na pewno jesteśmy bezkonkurencyjni jeżeli chodzi o zakres poruszanych tematów i różnorodność opinii. Tu jesteśmy poza konkurencją. Nie wiem jakie kryteria przyjmie juror, ale ja poza Michalkiewiczem nie widzę dla nas konkurencji, no może jeszcze Azrael.

    • Też stawiam na Michalkiewicza,
      Żakowski może mieć z nim problem, gdyż będzie się bał posądzenia o stronniczość. Dlatego, w mojej opinni, zdecydują głosy. Michalkiewicz jednak głosów może mieć sporo, bo czytelników ma – jakieś 10 tys wejść na każdy wpis – a elektorat raczej zdysyplinowany.