Reklama

O Jaruzelskim nie będzie tak dużo, to znaczy dziś nie będzie, tekst już jest, ale z oczywistych powodów premiera jutro.

O Jaruzelskim nie będzie tak dużo, to znaczy dziś nie będzie, tekst już jest, ale z oczywistych powodów premiera jutro. Tak szczerze mówiąc to i jutro mało będzie o Jaruzelskim, ale obiecuję, że będzie się działo, tekst ma ambicje być innym niż dotychczasowe teksty o tamtych czasach, mam nadzieję, że się udało, jutro ocenicie. A dziś, dziś parę słów o Kuklińskim. Problemy ocen moralnych mają to do siebie, że ci co patrzą przy ciepłej zupie mlecznej na monitor, zdają się mówić, że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały na GESTAPO. Nie wiem czy Kukliński jest zdrajcą, czy nie zdrajcą, niech sobie każdy w sumieniu swoim poukłada kondycję moralną bliźniego, który za swój czyn zapłacił najwyższą cenę, tracąc dwóch synów oczywiście w ?wypadkach?, charakterystycznych dla wypadków z udziałem SB i KGB. Nie wiem czy jest bohaterem, ale jedno wiem na pewno to był niezwykle odważny człowiek, który miał w PRL wszystko i mógł mieć jeszcze więcej, a jednak oddał karierę i poczucie bezpieczeństwa i zrobił to co zrobił.

Czytałem już kilka moralitetów po tytułem co byś zrobił na miejscu Jaruzelskiego? Przede wszystkim nie byłbym Jaruzelskim. Pytanie tak kretyńskie, że można odpowiedzieć tylko pytaniem. A co byś zrobił gdybyś był Rydzykiem, albo Kubą Rozpruwaczem, albo właścicielem dziupli Na Mokotowie, albo pijanym kierowcą. Co byś zrobił? Nie odpowiadam na kretyńskie pytania, ale tym razem odpowiem z przyczyn praktycznych. Gdybym już był Jaruzelskim i gdybym aspirował po tym co przez 35 lat robiłem, a lizałem dupę sowietom i wchodziłem w ślinę z Breżniewem, do bohatera narodowego i patrioty, to bym strzelił sobie w łeb, albo zrobił to co Kukliński. Dziwi mnie brak konsekwencji w ocenie Kuklińskiego i Jaruzelskiego biorąc za kryterium zdradę. Kukliński był agentem CIA, Jaruzelski pseudonim Wolski kapusiem KGB. Oczywiście można Jaruzelskiego nazwać bohaterem, jeśli KGB uznamy za organizację bardziej przyjazną Polsce niż zdradzieckie CIA. I tylko bardzo proszę, aby mi tu nie wyjeżdżać z oszołomami, Rydzykami i tak dalej, bo mnie to zwisa, a kwity na Jaruzelskiego są i mało mnie obchodzi, że na półce IPN, co z tego, że w IPN, a gdy dokumenty dotyczące zjednoczenia Niemiec leżały w instytucjach pod kontrolą NSDAP, to traciły wiarygodność?

Reklama

Dalej porównując postawy obu panów, to jeden całe życie lawirował i nawet po kompromitacji sytemu, który tworzył ciężko odrywał się od władzy, najpierw próbował prezydentury w wolnej Polsce, potem obnosił się z swoimi ?dramatycznymi? wyborami. Wybór rzeczywiście dramatyczny, co tu zrobić, żeby nie stracić władzy? Dla mnie człowiek honoru to taki, co by sobie strzelił w łeb po upadku tego w co wierzył, a nie pchał się na tron nowych wartości. Jaruzelski utrzymał władzę kosztem życia Polaków i nędzy Polaków, to już bardziej bohaterski jest Kaczyński, który oddał władzę, bo wierzył, że wygra w uczciwych wyborach. Po drugiej stronie jest Kukliński, który widzi co Polak Polakowi i nich już będzie niektórym, że sowiecki okupant szykuje pod choinkę. Niech mi będzie zdrajca, ale gdyby mi starczyło odwagi, gdybym miał chociaż połowę odwagi Kuklińskiego zdradziłbym KGB, Breżniewa, Układ Warszawski, Kiszczaka, Jaruzelskiego, Urbana i całe PZPR i bronił Polski przez rozlewem krwi, nawet z naszym odwiecznym wrogiem USA, bo przecież Rosja słynie z przyjaźni polsko-radzieckiej.

Jeśli Kukliński zdradził, to zdradził bolszewików i partyjnych siepaczy z PRL, a to wymagało jaj nie lada, to trzeba było być naprawdę męskim szowinistą, nie babą, żeby zrobić to co zrobił Kukliński. Bronię Kuklińskiego nie dlatego, że jest moim szwagrem, nawet nie dlatego, że to mój bohater, bronię Kuklińskiego, ponieważ wiem, kto go atakuje i kogo się lansuje na polskich bohaterów. A atakują go ludzie, którzy bandytę Kiszczaka uważają za samuraja, jeśli bandyta Kiszczak jest samurajem, no to ja wole zdrajcę Kuklińskiego. Jeśli ruski agent Wolski jest patriotą, to Rydzyk jest papieżem. Dla mnie bohaterstwo jest miarą i umiejętnością postawienia się obowiązującym trendom i zarządzającym trendami, Kukliński dokonał rzeczy wielkiej, gigantycznie odważnej i zrobił to ryzykując wszystko, życie własne i swojej rodziny. Można to nazywać zdradą, ale tak jak napisałem jest to zdrada konkretnych ludzi i konkretnego systemu, takich ludzi należało nie tylko zdradzić, ale wyeliminować i gdyby się Kuklińskiemu udało wyeliminować byłby dla mnie świętym. Dziwne jest jeszcze w tym całym relatywnym gadaniu Jaruzelski heros, Kukliński zdrajca, że w przypadku Jaruzelskiego rozmywa się odpowiedzialność za podjętą decyzję.

Mówi się, że decyzja wyjeżdżania na ulicę czołgami i strzelania do ?pijanych? górników, przez trzeźwych jak świnie zomowców, uratowała nas od rozlewu krwi, mimo że nie uratowała. Jasne, jasne można było zabić więcej, co tam 12 górników, jaka to cena za utrzymanie władzy przez agenta ZSRR Wolskiego, Stalin to dopiero poświęcał się władzy. Mam propozycję, aby zrobić sobie małe psychologiczne kuku i opisać Jaruzelskiego tak jak zawsze bohatersko, a potem w edytorze tekstu zrobić prosty zabieg znajdź/zamień i wkleić nazwisko Kaczyński, Macierewicz, czy Rydzyk. Historia ta sama, nazwisko inne, daję pełną gwarancję, że na tą samą historię autor pochwały bohatera odruchowo i machinalnie popatrzy z obrzydzeniem. Przywiązanie do myślenia kategorią nazwisk, nie czynów. Jak nie Jaruzelski to Kaczyński, bo Jaruzelski jest wysoki i ładnie mówi, nobliwie prezentuje się w mundurze i był na Syberii, a gdzie przepraszam bardzo jest obowiązek ?myślenia? takimi kategoriami, że jak nie jeden to drugi.

Obaj do jednego wora i nawet więcej, co by nie mówić o Kaczyńskim, to nie zrobił 1% z tego co złego zrobił Jaruzelski. Kukliński już nie podejmował dramatycznej decyzji, mimo że dotyczyła tego samego dramatycznego stanu wojennego. Kukliński był już oczywistą oczywistością, zdrajca i tyle, żadne tam dramatyczne okoliczności. Kukliński jest odważnym, być może odważnym zdrajcą, ale na pewno nie tchórzliwym ?bohaterem? Jaruzelskim, który niczym nie ryzykował oprócz utraty władzy. Kukliński popłynął pod prąd w dramatycznych okolicznościach i jakoś nikt nie pyta co byś zrobił na miejscu Kuklińskiego, wszyscy pytają co byś zrobił na miejscu Jaruzelskiego? Na miejscu Jaruzelskiego strzeliłbym sobie w łeb jeszcze przed stanem wojennym, a już w 1989 roku na pewno strzeliłbym sobie w łeb, Jaruzelski uznał, że wystarczającą karą będzie prezydentura. Na miejscu Kuklińskiego zrobiłbym to co zrobił Kukliński. Nie wiem kto tu jest bohaterem wiem kto jest odważny i jest to Kukliński porzucający ciepłą posadkę i karierę i podejmujący dramatyczną i zagrażającą życiu decyzję. Jest oczywiste, że nie Jaruzelski kolaborujący całe życie z ZSRR chronił nas przed wyimaginowaną interwencją ZSRR, ale Kukliński uprzedzając świat przed ewentualną interwencją ZSRR, palił ten plan w zarodku. Nie wiem kto jest bohaterem, jeśli uznawać za zdrajcę to obu, a z tych dwóch zdrajców to ja wolę zdrajcę Kuklińskiego sprzedającego Polskę USA, od zdrajcy Jaruzelskiego sprzedającego Polskę bolszewickiemu motłochowi.

Reklama
Poprzedni artykułDZIECI PIREUSU NA OSTRYM ZAKRĘCIE EUROPY
Następny artykułjaki tytul?
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

263 KOMENTARZE

  1. obstawiamy, kto sie tu jako pierwszy pojawi z pikieta
    …w obronie histrycznych zaslug generala?
    Piec pierwszych nickow wymienilbym z pamieci, moge sie lekko w kolejnosci pomylic 🙂
    Argumenty tez beda jesli nie przeklejone, to powtorzone jak litania.
    Zapewne wraz z pytaniem, co zrobilbys na jego miejscu etc.


  2. obstawiamy, kto sie tu jako pierwszy pojawi z pikieta
    …w obronie histrycznych zaslug generala?
    Piec pierwszych nickow wymienilbym z pamieci, moge sie lekko w kolejnosci pomylic 🙂
    Argumenty tez beda jesli nie przeklejone, to powtorzone jak litania.
    Zapewne wraz z pytaniem, co zrobilbys na jego miejscu etc.


  3. obstawiamy, kto sie tu jako pierwszy pojawi z pikieta
    …w obronie histrycznych zaslug generala?
    Piec pierwszych nickow wymienilbym z pamieci, moge sie lekko w kolejnosci pomylic 🙂
    Argumenty tez beda jesli nie przeklejone, to powtorzone jak litania.
    Zapewne wraz z pytaniem, co zrobilbys na jego miejscu etc.


  4. obstawiamy, kto sie tu jako pierwszy pojawi z pikieta
    …w obronie histrycznych zaslug generala?
    Piec pierwszych nickow wymienilbym z pamieci, moge sie lekko w kolejnosci pomylic 🙂
    Argumenty tez beda jesli nie przeklejone, to powtorzone jak litania.
    Zapewne wraz z pytaniem, co zrobilbys na jego miejscu etc.


  5. obstawiamy, kto sie tu jako pierwszy pojawi z pikieta
    …w obronie histrycznych zaslug generala?
    Piec pierwszych nickow wymienilbym z pamieci, moge sie lekko w kolejnosci pomylic 🙂
    Argumenty tez beda jesli nie przeklejone, to powtorzone jak litania.
    Zapewne wraz z pytaniem, co zrobilbys na jego miejscu etc.


  6. ee tam Kukliński
    ludzie po prostu nie lubią kretów. Pewnie oficjalnie myślą, że w końcu ‘niby dobrze zrobił’… ale kapował. Na swoich. Nic na to nie poradzisz.
    Co do Jaruzelskiego – jeśli poczytasz raporty Kuklińskiego, z łatwością znajdziesz fragment w którym pisze jak Jaruzelski rozpaczał kiedy zobaczył plany wprowadzenia stanu wojennego. I pewnie był szczery.
    Owszem, bał się stracić władzę. Owszem, bronił skompromitowanego systemu. Ale biorąc pod uwagę ruskie raporty o nastrojach w WP i milicji (popierające Solidarność), sowieci a z nimi komunistyczne wojska Czechosłowacji i NRD, po wkroczeniu trafili na opór. Który został by złamany. Przy połajankach Zachodu, ale tylko połajankach. I takich Budapesztów’56 mielibyśmy co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Setki tysięcy zabitych, znów wykoszona inteligencja. Sam pisałeś o powstaniu warszawskim ’44. To by było to samo, tylko na wiele większą skalę.
    Nie namawiam Cię, żebyś pokochał Jaruzela. Zrozum go tylko i przypomnij sobie tamte czasy, tamte realia. Ja jeszcze pamiętam.

    • Jaka walka kim i czym??
      Ten argument o hekatombie też mnie trochę bawi, trochę poraża brakiem logiki. Jaruzelski wprowadził stan wojenny i gdzie były te formacje zbrojne opozycji złożone z 10 milionów członków Solidarności. Podwinęły ogon i uciekły do domu. Kilka tysięcy miało odwagę protestować i wyjść na ulicę. Kto niby miał walczyć z Ruskimi, jak z Jaruzelskim nie było komu? Kto i czym? W Powstaniu była armia podziemna, w 1981 roku była jasna dyrektywa Solidarności, żadnej przemocy i rozlewu krwi. Strzelano do górników, dlaczego żadna partyzantka Solidarności, ci rzekomi furiaci i nieodpowiedzialni ludzie nie odpowiedzieli ogniem? Odwiedź jest prosta, ponieważ nie było żadnej zdolnej do podjęcie zbrojnej walki organizacji, ŻADNEJ? Nie padł ANI JEDEN strzał ze strony Solidarności, całae to gadanie o chronieniu przed wojną domową jest o kan dupy rozbić. Do wojny potrzeba dóch armii chętnych do strzelania, armia i chętni byli tylko pod dowództwem Jaruzelskiego.

      • LWP, przyjacielu
        LWP. Tak stoi w materiałach Kuklińskiego, nie wymyśliłem sobie tego.
        Dodam coś jeszcze – wierz mi lub nie, ale to nie urban legend. Znam kilka osób, które gadały w różnych okolicznościach z ruskimi sołdatami, którzy stacjonowali naonczas w Polsce. I każdy z onych sołdatów opowiadał taką samą w istocie historię – w Polsce była kontrrewolucja, a oni byli w gotowości bojowej żeby nieść polskim towarzyszom internacjonalistyczną pomoc. Mieli rozkonserwowane czołgi, mieli pod ręką amunicję, nowe buty(! – przed inwazją na Czechosłowację też wydawali nowe buty). Spali przez parę miesięcy w ubraniach, gotowi w każdej chwili…
        To nie bajki. Weszli by, gdyby Jaruzel nie zrobił tego co zrobił.
        Nie oczekują od ludzi, którzy mają Jaruzelowi za złe to co zrobił, żeby mu wybaczyli, albo powiedzieli że zrobił coś wspaniałego. On sam już wtedy wiedział, że to złe.
        Chciał bym tylko, żeby ludzie go zrozumieli. Żeby właśnie spróbowali postawić się na jego miejscu.
        Wiem, pisałeś że nie wyobrażasz sobie bycia na czyims miejscu. Ale to błąd – ludzie stale sobie to wyobrażaja, chcą czy nie. I powinni – to fundament dwóch bardzo ważnych i powiązanych zjawisk – empatii i negocjacji. Nie ma udanych negocjacji bez empatii, nie osiągniesz w negocjacjach sukcesu na dłuższą metę, jeśli nie postawisz się na miejscy tego, z którym negocjujesz. Na miejscu partnera albo przeciwnika.

        • Taa… dzielne LWP w obornie narodowych wratości.
          Skoro LWP było podzielone na LWP “Układ Warszawski” i LWP “Dom Ojczysty”, no to gdzie było LWP “Dom ojczysty”, kiedy LWP Układ Warszawski wyjechało z czołgami na Polaków? A co robił gorący “przeciwnik” interwencji sowieckiej Jaruzelski w Czechosłowacji i przed Czechosłowacją. Był pierwszym, który nawoływał do interwencji w Pradze, po szyldem układu Warszawskiego. To jest wszystko teoretyczna gadanina betonowego sztabu, usprawiedliwienia tchórzliwej decyzji w obronie władzy. Był chociaż jeden pluton w LWP, który się sprzeciwił wprowadzeniu stanu wojennego, wziął czołg i pojechał naprzeciw czołgom generała? Niczego takiego nie było, bo być nie mogło.

          Skąd niby w LWP mieli się wziąć patrioci i przeciwnicy ZSRR, w sile zdolnej do realnego oporu? Skąd jak tam wszyscy dzięki szkołom moskiewskim robili za generałów i tylko najbardziej wierni, po praniu mózgów otrzymywali awanse. Gdy ktoś szedł do LWP, to wiedział gdzie idzie i komu się musi kłaniać, aby zostać generałem. Kolejny mit jak to dzielne Ludowe Wojsko Polskie poszłoby na bolszewika i pewnie jeszcze Jaruzelski by tych ułanów poprowadził, agent sowiecki Wolski, ten co jak jedyny bronił marszałka Rokossowskiego na stanowisku marszłka Polski.

          Możemy oczywiście mnożyć teoretyczne sceneriusze, ale fakty są takie, że po stronie opozycji nie padł żadne strzał, a w LWP nie było żadnego relnie grożącego buntu, nikt się nie postawił nawet w sile plutonu, a co dopiero mówić o realnej sile zdolnej stanąć na przeciw generała Jaruzelskiego. Mógłbym uwierzyć w taki scenariusz gdyby jakiś generał chciał wysadzić ze stołka Jaruzelskiego i z innymi generałami pociągnąć za sobą armię, ale takiego odważnego nie było.

          • Kukliński kłamał?
            Właśnie podważasz wiarygodność raportów Kuklińskiego 🙂
            Sam nie wiem, co o tym myśleć 🙂

            Ale ad rem: Jaruzel ma za uszami. Ale spróbuj w wyobraźni przeżyć jego życie. Najazd Sowietów, Syberię, śmierć ojca, chorobę oczu, głód. Tylko nie napisz że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały…
            Nie o wybaczenie tu chodzi. Nawet nie o litość . O zrozumienie. Oki?

          • A może jednak narodowe LWP
            Pamiętać trzeba, że LWP to była armia złożona w znacznej mierze z poborowych. W momencie wprowadzenia stanu wojennego nastroje w jej szeregach rzeczywiście były mało prosocjalistyczne. Z opowieści znam przykład kompanii która odmówiła wyjazdu poza koszary 13 grudnia! “Trepy” groziły sądem polowym, ale sami mieli nóż na gardle. A ostra amunicja mogła trafić nie tylko we “wroga ludowej ojczyzny”. W końcu rozwiązano problem “polubownie” tzn. zebrano kadrę i przebrano za szeregowych na czas wyjazdu ( jak się później okazało na demonstrację siły do strajkującej fabryki). Więc ten obraz karnej LWP stojącej murem za Jaruzelskim nie jest chyba taki do końca prawdziwy.

          • Choćby niedźwiedź to dostoję
            No ja nie wątpię w to, że jest różnica między wiarą w Marksa i Lenina, a barierą moralną, która powstrzymuje przed strzelaniem do ludzi. Pewnie niejeden miał pełne gacie i absolutnie nie twierdzę, że LWP ochoczo i lawinowo wyrażało zgodę na zabijanie rodaków. Ale od tego daleko do buntu. Takie gadanie, że ktoś tam miał kumpla w wojsku, ktoś inny był wojsku, a jeszcze ktoś inny słyszał jak jedna baba drugiej babie gadała, że tamten się przysiągł, że wystrzela ruskich strzelających do Polaków, a Polaków do Polaków to już nie, są śmieszne.

            Cała argumentacja za niuchornnością interwencji i bohaterstwem generała, a nieodpowiedzialnością Solidarności, która chciała rzezi są właśnie takie. Coś tam ktoś słyszał, coś ktoś widział. Jeden widział jak oszołomy z Solidarności gromadziły arsenał inny jak kumpel z wojska się przysięgał, że sam da radę armi czerwonej. A kontr argumenty są proste i silne. Nie była żadnej zbrojnej opozycji, nie było żadnego zbrojnego buntu w LWP, ze strony “nieodpowiedzialnej” opozycji nie padł ani jeden strzał, a generał i jego zaplecze strzelało do ludzi i wystąpiło zbrojnie. Nie było żadnej interwencji radzieckiej, mimo, że ze 100 tysięcy stało w Polsce.

            Nie interesuje mnie kto co słyszał i jakie brawurowe deklaracje składał. Interesuje mnie, że nic się nie stało z tych wszystkich pełnych emocji i radosnej twórczości scenariuszy. NIC.

            Na marginesie mogę wyrazić tylko wielką radość, że ta dyskusja przypomina dyskusję, co się dawno w przypadku takiego tematu nie zdarzyło.

          • A na drugim marginesie
            grzecznie pytam, dlaczego nie wyświetla się piękna reklama mbank, którą wkleiłem w prawej kolumnie? I gdzie wkleić jeszcze piękniejszą na główną stronę. Ktoś wie? Ktoś kto strzelałby równie chętnie do ruskich kaczek co do polskich kuraków :)?

          • dysonans poznawczy?
            z całym należnym szacunkiem, ale na dziś to wygląda tak:
            wierzysz, że ruska interwencja nie była nieunikniona->wierzysz że Jaruzelski wprowadził stan wojenny bez zewnętrznych powodów-> nie wierzysz że Kukliński pisał prawdę w swoich raportach (o ruskiej gotowości do inwazji w każdym monecie, nie mówiąc o dokumentach i zeznaniach świadków)->ale Kukliński i tak pozostaje the good, a Jaruzel the bad.
            Zauważ błąd w tym rozumowaniu. Świadomie, bo podświadomie już to widzisz, a ten dysonans powoduje Twój wkurw. Skoro Kukliński raportował Gringo, że Ruskie mogą wejść tylko się boją reakcji polskiej armii, to albo kłamał i cała jego robota jest do d.. i był lamerem a nie agientem, albo masz dowód na prawdziwość tej części motywów Jaruzela, o której tu gadamy. Bo że chciał zachować władzę, to chciał. Ale k.. w końcu był politykiem, nie? W sumie powinien chcieć.
            Ergo: Ruskie chcieli wejść. Ale wiedzieli czym by się to skończyło – rzezią, u nich także a tego nie chcieli. Nastraszyli Jaruzela i załatwił sprawę sam. Unikając rzezi.
            Chcę jeszcze dodać, że mieszkam w miejscu, gdzie ’80 się zaczęło. W ‘wzorowym socjalistycznym mieście’, ktore w ’80 pierwsze się zbuntowało, było zpalinkiem. Pracowałem w firmie, którą szturmowano jak kopalnię Wujek, znałem ludzi którzy się wtedy nałykali gazu i zebrali pały. I kule wtedy też poleciały, tyle że nikt nie zginął. I były czołgi przejeżdżające przez mur fabryki. I było radio Solidarność. wydane w końcu przez kapusia (ludzie nie lubią kapusi). My tu naprawdę nie mamy powodu kochać Jaruzela. I ja go nie kocham, ale k.. mać rozumiem. Zrozum i Ty mnie.

        • Było też sporo nieciekawych incydentów między przedstawicielami
          obu sił (wojsk).
          Napięcie było i nie chodzi tu o zwykłych żołnierzy, którzy z natury mogli być w sporej rozterce.
          Znam przypadki grożenia ruskim bronią przez oficerówi mających pod swoją komendą spore siły i wyrzucania rosjan z pewnych miejsc bez przebierania w słowach.
          O szczegółach nie mogę się rozpisywać ale jednego jestem pewien – większość naszego wojska poniżej generalicji z LWP odwróciłoby się natychmiast przeciwko rosyjskim wojskom.

  7. ee tam Kukliński
    ludzie po prostu nie lubią kretów. Pewnie oficjalnie myślą, że w końcu ‘niby dobrze zrobił’… ale kapował. Na swoich. Nic na to nie poradzisz.
    Co do Jaruzelskiego – jeśli poczytasz raporty Kuklińskiego, z łatwością znajdziesz fragment w którym pisze jak Jaruzelski rozpaczał kiedy zobaczył plany wprowadzenia stanu wojennego. I pewnie był szczery.
    Owszem, bał się stracić władzę. Owszem, bronił skompromitowanego systemu. Ale biorąc pod uwagę ruskie raporty o nastrojach w WP i milicji (popierające Solidarność), sowieci a z nimi komunistyczne wojska Czechosłowacji i NRD, po wkroczeniu trafili na opór. Który został by złamany. Przy połajankach Zachodu, ale tylko połajankach. I takich Budapesztów’56 mielibyśmy co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Setki tysięcy zabitych, znów wykoszona inteligencja. Sam pisałeś o powstaniu warszawskim ’44. To by było to samo, tylko na wiele większą skalę.
    Nie namawiam Cię, żebyś pokochał Jaruzela. Zrozum go tylko i przypomnij sobie tamte czasy, tamte realia. Ja jeszcze pamiętam.

    • Jaka walka kim i czym??
      Ten argument o hekatombie też mnie trochę bawi, trochę poraża brakiem logiki. Jaruzelski wprowadził stan wojenny i gdzie były te formacje zbrojne opozycji złożone z 10 milionów członków Solidarności. Podwinęły ogon i uciekły do domu. Kilka tysięcy miało odwagę protestować i wyjść na ulicę. Kto niby miał walczyć z Ruskimi, jak z Jaruzelskim nie było komu? Kto i czym? W Powstaniu była armia podziemna, w 1981 roku była jasna dyrektywa Solidarności, żadnej przemocy i rozlewu krwi. Strzelano do górników, dlaczego żadna partyzantka Solidarności, ci rzekomi furiaci i nieodpowiedzialni ludzie nie odpowiedzieli ogniem? Odwiedź jest prosta, ponieważ nie było żadnej zdolnej do podjęcie zbrojnej walki organizacji, ŻADNEJ? Nie padł ANI JEDEN strzał ze strony Solidarności, całae to gadanie o chronieniu przed wojną domową jest o kan dupy rozbić. Do wojny potrzeba dóch armii chętnych do strzelania, armia i chętni byli tylko pod dowództwem Jaruzelskiego.

      • LWP, przyjacielu
        LWP. Tak stoi w materiałach Kuklińskiego, nie wymyśliłem sobie tego.
        Dodam coś jeszcze – wierz mi lub nie, ale to nie urban legend. Znam kilka osób, które gadały w różnych okolicznościach z ruskimi sołdatami, którzy stacjonowali naonczas w Polsce. I każdy z onych sołdatów opowiadał taką samą w istocie historię – w Polsce była kontrrewolucja, a oni byli w gotowości bojowej żeby nieść polskim towarzyszom internacjonalistyczną pomoc. Mieli rozkonserwowane czołgi, mieli pod ręką amunicję, nowe buty(! – przed inwazją na Czechosłowację też wydawali nowe buty). Spali przez parę miesięcy w ubraniach, gotowi w każdej chwili…
        To nie bajki. Weszli by, gdyby Jaruzel nie zrobił tego co zrobił.
        Nie oczekują od ludzi, którzy mają Jaruzelowi za złe to co zrobił, żeby mu wybaczyli, albo powiedzieli że zrobił coś wspaniałego. On sam już wtedy wiedział, że to złe.
        Chciał bym tylko, żeby ludzie go zrozumieli. Żeby właśnie spróbowali postawić się na jego miejscu.
        Wiem, pisałeś że nie wyobrażasz sobie bycia na czyims miejscu. Ale to błąd – ludzie stale sobie to wyobrażaja, chcą czy nie. I powinni – to fundament dwóch bardzo ważnych i powiązanych zjawisk – empatii i negocjacji. Nie ma udanych negocjacji bez empatii, nie osiągniesz w negocjacjach sukcesu na dłuższą metę, jeśli nie postawisz się na miejscy tego, z którym negocjujesz. Na miejscu partnera albo przeciwnika.

        • Taa… dzielne LWP w obornie narodowych wratości.
          Skoro LWP było podzielone na LWP “Układ Warszawski” i LWP “Dom Ojczysty”, no to gdzie było LWP “Dom ojczysty”, kiedy LWP Układ Warszawski wyjechało z czołgami na Polaków? A co robił gorący “przeciwnik” interwencji sowieckiej Jaruzelski w Czechosłowacji i przed Czechosłowacją. Był pierwszym, który nawoływał do interwencji w Pradze, po szyldem układu Warszawskiego. To jest wszystko teoretyczna gadanina betonowego sztabu, usprawiedliwienia tchórzliwej decyzji w obronie władzy. Był chociaż jeden pluton w LWP, który się sprzeciwił wprowadzeniu stanu wojennego, wziął czołg i pojechał naprzeciw czołgom generała? Niczego takiego nie było, bo być nie mogło.

          Skąd niby w LWP mieli się wziąć patrioci i przeciwnicy ZSRR, w sile zdolnej do realnego oporu? Skąd jak tam wszyscy dzięki szkołom moskiewskim robili za generałów i tylko najbardziej wierni, po praniu mózgów otrzymywali awanse. Gdy ktoś szedł do LWP, to wiedział gdzie idzie i komu się musi kłaniać, aby zostać generałem. Kolejny mit jak to dzielne Ludowe Wojsko Polskie poszłoby na bolszewika i pewnie jeszcze Jaruzelski by tych ułanów poprowadził, agent sowiecki Wolski, ten co jak jedyny bronił marszałka Rokossowskiego na stanowisku marszłka Polski.

          Możemy oczywiście mnożyć teoretyczne sceneriusze, ale fakty są takie, że po stronie opozycji nie padł żadne strzał, a w LWP nie było żadnego relnie grożącego buntu, nikt się nie postawił nawet w sile plutonu, a co dopiero mówić o realnej sile zdolnej stanąć na przeciw generała Jaruzelskiego. Mógłbym uwierzyć w taki scenariusz gdyby jakiś generał chciał wysadzić ze stołka Jaruzelskiego i z innymi generałami pociągnąć za sobą armię, ale takiego odważnego nie było.

          • Kukliński kłamał?
            Właśnie podważasz wiarygodność raportów Kuklińskiego 🙂
            Sam nie wiem, co o tym myśleć 🙂

            Ale ad rem: Jaruzel ma za uszami. Ale spróbuj w wyobraźni przeżyć jego życie. Najazd Sowietów, Syberię, śmierć ojca, chorobę oczu, głód. Tylko nie napisz że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały…
            Nie o wybaczenie tu chodzi. Nawet nie o litość . O zrozumienie. Oki?

          • A może jednak narodowe LWP
            Pamiętać trzeba, że LWP to była armia złożona w znacznej mierze z poborowych. W momencie wprowadzenia stanu wojennego nastroje w jej szeregach rzeczywiście były mało prosocjalistyczne. Z opowieści znam przykład kompanii która odmówiła wyjazdu poza koszary 13 grudnia! “Trepy” groziły sądem polowym, ale sami mieli nóż na gardle. A ostra amunicja mogła trafić nie tylko we “wroga ludowej ojczyzny”. W końcu rozwiązano problem “polubownie” tzn. zebrano kadrę i przebrano za szeregowych na czas wyjazdu ( jak się później okazało na demonstrację siły do strajkującej fabryki). Więc ten obraz karnej LWP stojącej murem za Jaruzelskim nie jest chyba taki do końca prawdziwy.

          • Choćby niedźwiedź to dostoję
            No ja nie wątpię w to, że jest różnica między wiarą w Marksa i Lenina, a barierą moralną, która powstrzymuje przed strzelaniem do ludzi. Pewnie niejeden miał pełne gacie i absolutnie nie twierdzę, że LWP ochoczo i lawinowo wyrażało zgodę na zabijanie rodaków. Ale od tego daleko do buntu. Takie gadanie, że ktoś tam miał kumpla w wojsku, ktoś inny był wojsku, a jeszcze ktoś inny słyszał jak jedna baba drugiej babie gadała, że tamten się przysiągł, że wystrzela ruskich strzelających do Polaków, a Polaków do Polaków to już nie, są śmieszne.

            Cała argumentacja za niuchornnością interwencji i bohaterstwem generała, a nieodpowiedzialnością Solidarności, która chciała rzezi są właśnie takie. Coś tam ktoś słyszał, coś ktoś widział. Jeden widział jak oszołomy z Solidarności gromadziły arsenał inny jak kumpel z wojska się przysięgał, że sam da radę armi czerwonej. A kontr argumenty są proste i silne. Nie była żadnej zbrojnej opozycji, nie było żadnego zbrojnego buntu w LWP, ze strony “nieodpowiedzialnej” opozycji nie padł ani jeden strzał, a generał i jego zaplecze strzelało do ludzi i wystąpiło zbrojnie. Nie było żadnej interwencji radzieckiej, mimo, że ze 100 tysięcy stało w Polsce.

            Nie interesuje mnie kto co słyszał i jakie brawurowe deklaracje składał. Interesuje mnie, że nic się nie stało z tych wszystkich pełnych emocji i radosnej twórczości scenariuszy. NIC.

            Na marginesie mogę wyrazić tylko wielką radość, że ta dyskusja przypomina dyskusję, co się dawno w przypadku takiego tematu nie zdarzyło.

          • A na drugim marginesie
            grzecznie pytam, dlaczego nie wyświetla się piękna reklama mbank, którą wkleiłem w prawej kolumnie? I gdzie wkleić jeszcze piękniejszą na główną stronę. Ktoś wie? Ktoś kto strzelałby równie chętnie do ruskich kaczek co do polskich kuraków :)?

          • dysonans poznawczy?
            z całym należnym szacunkiem, ale na dziś to wygląda tak:
            wierzysz, że ruska interwencja nie była nieunikniona->wierzysz że Jaruzelski wprowadził stan wojenny bez zewnętrznych powodów-> nie wierzysz że Kukliński pisał prawdę w swoich raportach (o ruskiej gotowości do inwazji w każdym monecie, nie mówiąc o dokumentach i zeznaniach świadków)->ale Kukliński i tak pozostaje the good, a Jaruzel the bad.
            Zauważ błąd w tym rozumowaniu. Świadomie, bo podświadomie już to widzisz, a ten dysonans powoduje Twój wkurw. Skoro Kukliński raportował Gringo, że Ruskie mogą wejść tylko się boją reakcji polskiej armii, to albo kłamał i cała jego robota jest do d.. i był lamerem a nie agientem, albo masz dowód na prawdziwość tej części motywów Jaruzela, o której tu gadamy. Bo że chciał zachować władzę, to chciał. Ale k.. w końcu był politykiem, nie? W sumie powinien chcieć.
            Ergo: Ruskie chcieli wejść. Ale wiedzieli czym by się to skończyło – rzezią, u nich także a tego nie chcieli. Nastraszyli Jaruzela i załatwił sprawę sam. Unikając rzezi.
            Chcę jeszcze dodać, że mieszkam w miejscu, gdzie ’80 się zaczęło. W ‘wzorowym socjalistycznym mieście’, ktore w ’80 pierwsze się zbuntowało, było zpalinkiem. Pracowałem w firmie, którą szturmowano jak kopalnię Wujek, znałem ludzi którzy się wtedy nałykali gazu i zebrali pały. I kule wtedy też poleciały, tyle że nikt nie zginął. I były czołgi przejeżdżające przez mur fabryki. I było radio Solidarność. wydane w końcu przez kapusia (ludzie nie lubią kapusi). My tu naprawdę nie mamy powodu kochać Jaruzela. I ja go nie kocham, ale k.. mać rozumiem. Zrozum i Ty mnie.

        • Było też sporo nieciekawych incydentów między przedstawicielami
          obu sił (wojsk).
          Napięcie było i nie chodzi tu o zwykłych żołnierzy, którzy z natury mogli być w sporej rozterce.
          Znam przypadki grożenia ruskim bronią przez oficerówi mających pod swoją komendą spore siły i wyrzucania rosjan z pewnych miejsc bez przebierania w słowach.
          O szczegółach nie mogę się rozpisywać ale jednego jestem pewien – większość naszego wojska poniżej generalicji z LWP odwróciłoby się natychmiast przeciwko rosyjskim wojskom.

  8. ee tam Kukliński
    ludzie po prostu nie lubią kretów. Pewnie oficjalnie myślą, że w końcu ‘niby dobrze zrobił’… ale kapował. Na swoich. Nic na to nie poradzisz.
    Co do Jaruzelskiego – jeśli poczytasz raporty Kuklińskiego, z łatwością znajdziesz fragment w którym pisze jak Jaruzelski rozpaczał kiedy zobaczył plany wprowadzenia stanu wojennego. I pewnie był szczery.
    Owszem, bał się stracić władzę. Owszem, bronił skompromitowanego systemu. Ale biorąc pod uwagę ruskie raporty o nastrojach w WP i milicji (popierające Solidarność), sowieci a z nimi komunistyczne wojska Czechosłowacji i NRD, po wkroczeniu trafili na opór. Który został by złamany. Przy połajankach Zachodu, ale tylko połajankach. I takich Budapesztów’56 mielibyśmy co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Setki tysięcy zabitych, znów wykoszona inteligencja. Sam pisałeś o powstaniu warszawskim ’44. To by było to samo, tylko na wiele większą skalę.
    Nie namawiam Cię, żebyś pokochał Jaruzela. Zrozum go tylko i przypomnij sobie tamte czasy, tamte realia. Ja jeszcze pamiętam.

    • Jaka walka kim i czym??
      Ten argument o hekatombie też mnie trochę bawi, trochę poraża brakiem logiki. Jaruzelski wprowadził stan wojenny i gdzie były te formacje zbrojne opozycji złożone z 10 milionów członków Solidarności. Podwinęły ogon i uciekły do domu. Kilka tysięcy miało odwagę protestować i wyjść na ulicę. Kto niby miał walczyć z Ruskimi, jak z Jaruzelskim nie było komu? Kto i czym? W Powstaniu była armia podziemna, w 1981 roku była jasna dyrektywa Solidarności, żadnej przemocy i rozlewu krwi. Strzelano do górników, dlaczego żadna partyzantka Solidarności, ci rzekomi furiaci i nieodpowiedzialni ludzie nie odpowiedzieli ogniem? Odwiedź jest prosta, ponieważ nie było żadnej zdolnej do podjęcie zbrojnej walki organizacji, ŻADNEJ? Nie padł ANI JEDEN strzał ze strony Solidarności, całae to gadanie o chronieniu przed wojną domową jest o kan dupy rozbić. Do wojny potrzeba dóch armii chętnych do strzelania, armia i chętni byli tylko pod dowództwem Jaruzelskiego.

      • LWP, przyjacielu
        LWP. Tak stoi w materiałach Kuklińskiego, nie wymyśliłem sobie tego.
        Dodam coś jeszcze – wierz mi lub nie, ale to nie urban legend. Znam kilka osób, które gadały w różnych okolicznościach z ruskimi sołdatami, którzy stacjonowali naonczas w Polsce. I każdy z onych sołdatów opowiadał taką samą w istocie historię – w Polsce była kontrrewolucja, a oni byli w gotowości bojowej żeby nieść polskim towarzyszom internacjonalistyczną pomoc. Mieli rozkonserwowane czołgi, mieli pod ręką amunicję, nowe buty(! – przed inwazją na Czechosłowację też wydawali nowe buty). Spali przez parę miesięcy w ubraniach, gotowi w każdej chwili…
        To nie bajki. Weszli by, gdyby Jaruzel nie zrobił tego co zrobił.
        Nie oczekują od ludzi, którzy mają Jaruzelowi za złe to co zrobił, żeby mu wybaczyli, albo powiedzieli że zrobił coś wspaniałego. On sam już wtedy wiedział, że to złe.
        Chciał bym tylko, żeby ludzie go zrozumieli. Żeby właśnie spróbowali postawić się na jego miejscu.
        Wiem, pisałeś że nie wyobrażasz sobie bycia na czyims miejscu. Ale to błąd – ludzie stale sobie to wyobrażaja, chcą czy nie. I powinni – to fundament dwóch bardzo ważnych i powiązanych zjawisk – empatii i negocjacji. Nie ma udanych negocjacji bez empatii, nie osiągniesz w negocjacjach sukcesu na dłuższą metę, jeśli nie postawisz się na miejscy tego, z którym negocjujesz. Na miejscu partnera albo przeciwnika.

        • Taa… dzielne LWP w obornie narodowych wratości.
          Skoro LWP było podzielone na LWP “Układ Warszawski” i LWP “Dom Ojczysty”, no to gdzie było LWP “Dom ojczysty”, kiedy LWP Układ Warszawski wyjechało z czołgami na Polaków? A co robił gorący “przeciwnik” interwencji sowieckiej Jaruzelski w Czechosłowacji i przed Czechosłowacją. Był pierwszym, który nawoływał do interwencji w Pradze, po szyldem układu Warszawskiego. To jest wszystko teoretyczna gadanina betonowego sztabu, usprawiedliwienia tchórzliwej decyzji w obronie władzy. Był chociaż jeden pluton w LWP, który się sprzeciwił wprowadzeniu stanu wojennego, wziął czołg i pojechał naprzeciw czołgom generała? Niczego takiego nie było, bo być nie mogło.

          Skąd niby w LWP mieli się wziąć patrioci i przeciwnicy ZSRR, w sile zdolnej do realnego oporu? Skąd jak tam wszyscy dzięki szkołom moskiewskim robili za generałów i tylko najbardziej wierni, po praniu mózgów otrzymywali awanse. Gdy ktoś szedł do LWP, to wiedział gdzie idzie i komu się musi kłaniać, aby zostać generałem. Kolejny mit jak to dzielne Ludowe Wojsko Polskie poszłoby na bolszewika i pewnie jeszcze Jaruzelski by tych ułanów poprowadził, agent sowiecki Wolski, ten co jak jedyny bronił marszałka Rokossowskiego na stanowisku marszłka Polski.

          Możemy oczywiście mnożyć teoretyczne sceneriusze, ale fakty są takie, że po stronie opozycji nie padł żadne strzał, a w LWP nie było żadnego relnie grożącego buntu, nikt się nie postawił nawet w sile plutonu, a co dopiero mówić o realnej sile zdolnej stanąć na przeciw generała Jaruzelskiego. Mógłbym uwierzyć w taki scenariusz gdyby jakiś generał chciał wysadzić ze stołka Jaruzelskiego i z innymi generałami pociągnąć za sobą armię, ale takiego odważnego nie było.

          • Kukliński kłamał?
            Właśnie podważasz wiarygodność raportów Kuklińskiego 🙂
            Sam nie wiem, co o tym myśleć 🙂

            Ale ad rem: Jaruzel ma za uszami. Ale spróbuj w wyobraźni przeżyć jego życie. Najazd Sowietów, Syberię, śmierć ojca, chorobę oczu, głód. Tylko nie napisz że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały…
            Nie o wybaczenie tu chodzi. Nawet nie o litość . O zrozumienie. Oki?

          • A może jednak narodowe LWP
            Pamiętać trzeba, że LWP to była armia złożona w znacznej mierze z poborowych. W momencie wprowadzenia stanu wojennego nastroje w jej szeregach rzeczywiście były mało prosocjalistyczne. Z opowieści znam przykład kompanii która odmówiła wyjazdu poza koszary 13 grudnia! “Trepy” groziły sądem polowym, ale sami mieli nóż na gardle. A ostra amunicja mogła trafić nie tylko we “wroga ludowej ojczyzny”. W końcu rozwiązano problem “polubownie” tzn. zebrano kadrę i przebrano za szeregowych na czas wyjazdu ( jak się później okazało na demonstrację siły do strajkującej fabryki). Więc ten obraz karnej LWP stojącej murem za Jaruzelskim nie jest chyba taki do końca prawdziwy.

          • Choćby niedźwiedź to dostoję
            No ja nie wątpię w to, że jest różnica między wiarą w Marksa i Lenina, a barierą moralną, która powstrzymuje przed strzelaniem do ludzi. Pewnie niejeden miał pełne gacie i absolutnie nie twierdzę, że LWP ochoczo i lawinowo wyrażało zgodę na zabijanie rodaków. Ale od tego daleko do buntu. Takie gadanie, że ktoś tam miał kumpla w wojsku, ktoś inny był wojsku, a jeszcze ktoś inny słyszał jak jedna baba drugiej babie gadała, że tamten się przysiągł, że wystrzela ruskich strzelających do Polaków, a Polaków do Polaków to już nie, są śmieszne.

            Cała argumentacja za niuchornnością interwencji i bohaterstwem generała, a nieodpowiedzialnością Solidarności, która chciała rzezi są właśnie takie. Coś tam ktoś słyszał, coś ktoś widział. Jeden widział jak oszołomy z Solidarności gromadziły arsenał inny jak kumpel z wojska się przysięgał, że sam da radę armi czerwonej. A kontr argumenty są proste i silne. Nie była żadnej zbrojnej opozycji, nie było żadnego zbrojnego buntu w LWP, ze strony “nieodpowiedzialnej” opozycji nie padł ani jeden strzał, a generał i jego zaplecze strzelało do ludzi i wystąpiło zbrojnie. Nie było żadnej interwencji radzieckiej, mimo, że ze 100 tysięcy stało w Polsce.

            Nie interesuje mnie kto co słyszał i jakie brawurowe deklaracje składał. Interesuje mnie, że nic się nie stało z tych wszystkich pełnych emocji i radosnej twórczości scenariuszy. NIC.

            Na marginesie mogę wyrazić tylko wielką radość, że ta dyskusja przypomina dyskusję, co się dawno w przypadku takiego tematu nie zdarzyło.

          • A na drugim marginesie
            grzecznie pytam, dlaczego nie wyświetla się piękna reklama mbank, którą wkleiłem w prawej kolumnie? I gdzie wkleić jeszcze piękniejszą na główną stronę. Ktoś wie? Ktoś kto strzelałby równie chętnie do ruskich kaczek co do polskich kuraków :)?

          • dysonans poznawczy?
            z całym należnym szacunkiem, ale na dziś to wygląda tak:
            wierzysz, że ruska interwencja nie była nieunikniona->wierzysz że Jaruzelski wprowadził stan wojenny bez zewnętrznych powodów-> nie wierzysz że Kukliński pisał prawdę w swoich raportach (o ruskiej gotowości do inwazji w każdym monecie, nie mówiąc o dokumentach i zeznaniach świadków)->ale Kukliński i tak pozostaje the good, a Jaruzel the bad.
            Zauważ błąd w tym rozumowaniu. Świadomie, bo podświadomie już to widzisz, a ten dysonans powoduje Twój wkurw. Skoro Kukliński raportował Gringo, że Ruskie mogą wejść tylko się boją reakcji polskiej armii, to albo kłamał i cała jego robota jest do d.. i był lamerem a nie agientem, albo masz dowód na prawdziwość tej części motywów Jaruzela, o której tu gadamy. Bo że chciał zachować władzę, to chciał. Ale k.. w końcu był politykiem, nie? W sumie powinien chcieć.
            Ergo: Ruskie chcieli wejść. Ale wiedzieli czym by się to skończyło – rzezią, u nich także a tego nie chcieli. Nastraszyli Jaruzela i załatwił sprawę sam. Unikając rzezi.
            Chcę jeszcze dodać, że mieszkam w miejscu, gdzie ’80 się zaczęło. W ‘wzorowym socjalistycznym mieście’, ktore w ’80 pierwsze się zbuntowało, było zpalinkiem. Pracowałem w firmie, którą szturmowano jak kopalnię Wujek, znałem ludzi którzy się wtedy nałykali gazu i zebrali pały. I kule wtedy też poleciały, tyle że nikt nie zginął. I były czołgi przejeżdżające przez mur fabryki. I było radio Solidarność. wydane w końcu przez kapusia (ludzie nie lubią kapusi). My tu naprawdę nie mamy powodu kochać Jaruzela. I ja go nie kocham, ale k.. mać rozumiem. Zrozum i Ty mnie.

        • Było też sporo nieciekawych incydentów między przedstawicielami
          obu sił (wojsk).
          Napięcie było i nie chodzi tu o zwykłych żołnierzy, którzy z natury mogli być w sporej rozterce.
          Znam przypadki grożenia ruskim bronią przez oficerówi mających pod swoją komendą spore siły i wyrzucania rosjan z pewnych miejsc bez przebierania w słowach.
          O szczegółach nie mogę się rozpisywać ale jednego jestem pewien – większość naszego wojska poniżej generalicji z LWP odwróciłoby się natychmiast przeciwko rosyjskim wojskom.

  9. ee tam Kukliński
    ludzie po prostu nie lubią kretów. Pewnie oficjalnie myślą, że w końcu ‘niby dobrze zrobił’… ale kapował. Na swoich. Nic na to nie poradzisz.
    Co do Jaruzelskiego – jeśli poczytasz raporty Kuklińskiego, z łatwością znajdziesz fragment w którym pisze jak Jaruzelski rozpaczał kiedy zobaczył plany wprowadzenia stanu wojennego. I pewnie był szczery.
    Owszem, bał się stracić władzę. Owszem, bronił skompromitowanego systemu. Ale biorąc pod uwagę ruskie raporty o nastrojach w WP i milicji (popierające Solidarność), sowieci a z nimi komunistyczne wojska Czechosłowacji i NRD, po wkroczeniu trafili na opór. Który został by złamany. Przy połajankach Zachodu, ale tylko połajankach. I takich Budapesztów’56 mielibyśmy co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Setki tysięcy zabitych, znów wykoszona inteligencja. Sam pisałeś o powstaniu warszawskim ’44. To by było to samo, tylko na wiele większą skalę.
    Nie namawiam Cię, żebyś pokochał Jaruzela. Zrozum go tylko i przypomnij sobie tamte czasy, tamte realia. Ja jeszcze pamiętam.

    • Jaka walka kim i czym??
      Ten argument o hekatombie też mnie trochę bawi, trochę poraża brakiem logiki. Jaruzelski wprowadził stan wojenny i gdzie były te formacje zbrojne opozycji złożone z 10 milionów członków Solidarności. Podwinęły ogon i uciekły do domu. Kilka tysięcy miało odwagę protestować i wyjść na ulicę. Kto niby miał walczyć z Ruskimi, jak z Jaruzelskim nie było komu? Kto i czym? W Powstaniu była armia podziemna, w 1981 roku była jasna dyrektywa Solidarności, żadnej przemocy i rozlewu krwi. Strzelano do górników, dlaczego żadna partyzantka Solidarności, ci rzekomi furiaci i nieodpowiedzialni ludzie nie odpowiedzieli ogniem? Odwiedź jest prosta, ponieważ nie było żadnej zdolnej do podjęcie zbrojnej walki organizacji, ŻADNEJ? Nie padł ANI JEDEN strzał ze strony Solidarności, całae to gadanie o chronieniu przed wojną domową jest o kan dupy rozbić. Do wojny potrzeba dóch armii chętnych do strzelania, armia i chętni byli tylko pod dowództwem Jaruzelskiego.

      • LWP, przyjacielu
        LWP. Tak stoi w materiałach Kuklińskiego, nie wymyśliłem sobie tego.
        Dodam coś jeszcze – wierz mi lub nie, ale to nie urban legend. Znam kilka osób, które gadały w różnych okolicznościach z ruskimi sołdatami, którzy stacjonowali naonczas w Polsce. I każdy z onych sołdatów opowiadał taką samą w istocie historię – w Polsce była kontrrewolucja, a oni byli w gotowości bojowej żeby nieść polskim towarzyszom internacjonalistyczną pomoc. Mieli rozkonserwowane czołgi, mieli pod ręką amunicję, nowe buty(! – przed inwazją na Czechosłowację też wydawali nowe buty). Spali przez parę miesięcy w ubraniach, gotowi w każdej chwili…
        To nie bajki. Weszli by, gdyby Jaruzel nie zrobił tego co zrobił.
        Nie oczekują od ludzi, którzy mają Jaruzelowi za złe to co zrobił, żeby mu wybaczyli, albo powiedzieli że zrobił coś wspaniałego. On sam już wtedy wiedział, że to złe.
        Chciał bym tylko, żeby ludzie go zrozumieli. Żeby właśnie spróbowali postawić się na jego miejscu.
        Wiem, pisałeś że nie wyobrażasz sobie bycia na czyims miejscu. Ale to błąd – ludzie stale sobie to wyobrażaja, chcą czy nie. I powinni – to fundament dwóch bardzo ważnych i powiązanych zjawisk – empatii i negocjacji. Nie ma udanych negocjacji bez empatii, nie osiągniesz w negocjacjach sukcesu na dłuższą metę, jeśli nie postawisz się na miejscy tego, z którym negocjujesz. Na miejscu partnera albo przeciwnika.

        • Taa… dzielne LWP w obornie narodowych wratości.
          Skoro LWP było podzielone na LWP “Układ Warszawski” i LWP “Dom Ojczysty”, no to gdzie było LWP “Dom ojczysty”, kiedy LWP Układ Warszawski wyjechało z czołgami na Polaków? A co robił gorący “przeciwnik” interwencji sowieckiej Jaruzelski w Czechosłowacji i przed Czechosłowacją. Był pierwszym, który nawoływał do interwencji w Pradze, po szyldem układu Warszawskiego. To jest wszystko teoretyczna gadanina betonowego sztabu, usprawiedliwienia tchórzliwej decyzji w obronie władzy. Był chociaż jeden pluton w LWP, który się sprzeciwił wprowadzeniu stanu wojennego, wziął czołg i pojechał naprzeciw czołgom generała? Niczego takiego nie było, bo być nie mogło.

          Skąd niby w LWP mieli się wziąć patrioci i przeciwnicy ZSRR, w sile zdolnej do realnego oporu? Skąd jak tam wszyscy dzięki szkołom moskiewskim robili za generałów i tylko najbardziej wierni, po praniu mózgów otrzymywali awanse. Gdy ktoś szedł do LWP, to wiedział gdzie idzie i komu się musi kłaniać, aby zostać generałem. Kolejny mit jak to dzielne Ludowe Wojsko Polskie poszłoby na bolszewika i pewnie jeszcze Jaruzelski by tych ułanów poprowadził, agent sowiecki Wolski, ten co jak jedyny bronił marszałka Rokossowskiego na stanowisku marszłka Polski.

          Możemy oczywiście mnożyć teoretyczne sceneriusze, ale fakty są takie, że po stronie opozycji nie padł żadne strzał, a w LWP nie było żadnego relnie grożącego buntu, nikt się nie postawił nawet w sile plutonu, a co dopiero mówić o realnej sile zdolnej stanąć na przeciw generała Jaruzelskiego. Mógłbym uwierzyć w taki scenariusz gdyby jakiś generał chciał wysadzić ze stołka Jaruzelskiego i z innymi generałami pociągnąć za sobą armię, ale takiego odważnego nie było.

          • Kukliński kłamał?
            Właśnie podważasz wiarygodność raportów Kuklińskiego 🙂
            Sam nie wiem, co o tym myśleć 🙂

            Ale ad rem: Jaruzel ma za uszami. Ale spróbuj w wyobraźni przeżyć jego życie. Najazd Sowietów, Syberię, śmierć ojca, chorobę oczu, głód. Tylko nie napisz że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały…
            Nie o wybaczenie tu chodzi. Nawet nie o litość . O zrozumienie. Oki?

          • A może jednak narodowe LWP
            Pamiętać trzeba, że LWP to była armia złożona w znacznej mierze z poborowych. W momencie wprowadzenia stanu wojennego nastroje w jej szeregach rzeczywiście były mało prosocjalistyczne. Z opowieści znam przykład kompanii która odmówiła wyjazdu poza koszary 13 grudnia! “Trepy” groziły sądem polowym, ale sami mieli nóż na gardle. A ostra amunicja mogła trafić nie tylko we “wroga ludowej ojczyzny”. W końcu rozwiązano problem “polubownie” tzn. zebrano kadrę i przebrano za szeregowych na czas wyjazdu ( jak się później okazało na demonstrację siły do strajkującej fabryki). Więc ten obraz karnej LWP stojącej murem za Jaruzelskim nie jest chyba taki do końca prawdziwy.

          • Choćby niedźwiedź to dostoję
            No ja nie wątpię w to, że jest różnica między wiarą w Marksa i Lenina, a barierą moralną, która powstrzymuje przed strzelaniem do ludzi. Pewnie niejeden miał pełne gacie i absolutnie nie twierdzę, że LWP ochoczo i lawinowo wyrażało zgodę na zabijanie rodaków. Ale od tego daleko do buntu. Takie gadanie, że ktoś tam miał kumpla w wojsku, ktoś inny był wojsku, a jeszcze ktoś inny słyszał jak jedna baba drugiej babie gadała, że tamten się przysiągł, że wystrzela ruskich strzelających do Polaków, a Polaków do Polaków to już nie, są śmieszne.

            Cała argumentacja za niuchornnością interwencji i bohaterstwem generała, a nieodpowiedzialnością Solidarności, która chciała rzezi są właśnie takie. Coś tam ktoś słyszał, coś ktoś widział. Jeden widział jak oszołomy z Solidarności gromadziły arsenał inny jak kumpel z wojska się przysięgał, że sam da radę armi czerwonej. A kontr argumenty są proste i silne. Nie była żadnej zbrojnej opozycji, nie było żadnego zbrojnego buntu w LWP, ze strony “nieodpowiedzialnej” opozycji nie padł ani jeden strzał, a generał i jego zaplecze strzelało do ludzi i wystąpiło zbrojnie. Nie było żadnej interwencji radzieckiej, mimo, że ze 100 tysięcy stało w Polsce.

            Nie interesuje mnie kto co słyszał i jakie brawurowe deklaracje składał. Interesuje mnie, że nic się nie stało z tych wszystkich pełnych emocji i radosnej twórczości scenariuszy. NIC.

            Na marginesie mogę wyrazić tylko wielką radość, że ta dyskusja przypomina dyskusję, co się dawno w przypadku takiego tematu nie zdarzyło.

          • A na drugim marginesie
            grzecznie pytam, dlaczego nie wyświetla się piękna reklama mbank, którą wkleiłem w prawej kolumnie? I gdzie wkleić jeszcze piękniejszą na główną stronę. Ktoś wie? Ktoś kto strzelałby równie chętnie do ruskich kaczek co do polskich kuraków :)?

          • dysonans poznawczy?
            z całym należnym szacunkiem, ale na dziś to wygląda tak:
            wierzysz, że ruska interwencja nie była nieunikniona->wierzysz że Jaruzelski wprowadził stan wojenny bez zewnętrznych powodów-> nie wierzysz że Kukliński pisał prawdę w swoich raportach (o ruskiej gotowości do inwazji w każdym monecie, nie mówiąc o dokumentach i zeznaniach świadków)->ale Kukliński i tak pozostaje the good, a Jaruzel the bad.
            Zauważ błąd w tym rozumowaniu. Świadomie, bo podświadomie już to widzisz, a ten dysonans powoduje Twój wkurw. Skoro Kukliński raportował Gringo, że Ruskie mogą wejść tylko się boją reakcji polskiej armii, to albo kłamał i cała jego robota jest do d.. i był lamerem a nie agientem, albo masz dowód na prawdziwość tej części motywów Jaruzela, o której tu gadamy. Bo że chciał zachować władzę, to chciał. Ale k.. w końcu był politykiem, nie? W sumie powinien chcieć.
            Ergo: Ruskie chcieli wejść. Ale wiedzieli czym by się to skończyło – rzezią, u nich także a tego nie chcieli. Nastraszyli Jaruzela i załatwił sprawę sam. Unikając rzezi.
            Chcę jeszcze dodać, że mieszkam w miejscu, gdzie ’80 się zaczęło. W ‘wzorowym socjalistycznym mieście’, ktore w ’80 pierwsze się zbuntowało, było zpalinkiem. Pracowałem w firmie, którą szturmowano jak kopalnię Wujek, znałem ludzi którzy się wtedy nałykali gazu i zebrali pały. I kule wtedy też poleciały, tyle że nikt nie zginął. I były czołgi przejeżdżające przez mur fabryki. I było radio Solidarność. wydane w końcu przez kapusia (ludzie nie lubią kapusi). My tu naprawdę nie mamy powodu kochać Jaruzela. I ja go nie kocham, ale k.. mać rozumiem. Zrozum i Ty mnie.

        • Było też sporo nieciekawych incydentów między przedstawicielami
          obu sił (wojsk).
          Napięcie było i nie chodzi tu o zwykłych żołnierzy, którzy z natury mogli być w sporej rozterce.
          Znam przypadki grożenia ruskim bronią przez oficerówi mających pod swoją komendą spore siły i wyrzucania rosjan z pewnych miejsc bez przebierania w słowach.
          O szczegółach nie mogę się rozpisywać ale jednego jestem pewien – większość naszego wojska poniżej generalicji z LWP odwróciłoby się natychmiast przeciwko rosyjskim wojskom.

  10. ee tam Kukliński
    ludzie po prostu nie lubią kretów. Pewnie oficjalnie myślą, że w końcu ‘niby dobrze zrobił’… ale kapował. Na swoich. Nic na to nie poradzisz.
    Co do Jaruzelskiego – jeśli poczytasz raporty Kuklińskiego, z łatwością znajdziesz fragment w którym pisze jak Jaruzelski rozpaczał kiedy zobaczył plany wprowadzenia stanu wojennego. I pewnie był szczery.
    Owszem, bał się stracić władzę. Owszem, bronił skompromitowanego systemu. Ale biorąc pod uwagę ruskie raporty o nastrojach w WP i milicji (popierające Solidarność), sowieci a z nimi komunistyczne wojska Czechosłowacji i NRD, po wkroczeniu trafili na opór. Który został by złamany. Przy połajankach Zachodu, ale tylko połajankach. I takich Budapesztów’56 mielibyśmy co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Setki tysięcy zabitych, znów wykoszona inteligencja. Sam pisałeś o powstaniu warszawskim ’44. To by było to samo, tylko na wiele większą skalę.
    Nie namawiam Cię, żebyś pokochał Jaruzela. Zrozum go tylko i przypomnij sobie tamte czasy, tamte realia. Ja jeszcze pamiętam.

    • Jaka walka kim i czym??
      Ten argument o hekatombie też mnie trochę bawi, trochę poraża brakiem logiki. Jaruzelski wprowadził stan wojenny i gdzie były te formacje zbrojne opozycji złożone z 10 milionów członków Solidarności. Podwinęły ogon i uciekły do domu. Kilka tysięcy miało odwagę protestować i wyjść na ulicę. Kto niby miał walczyć z Ruskimi, jak z Jaruzelskim nie było komu? Kto i czym? W Powstaniu była armia podziemna, w 1981 roku była jasna dyrektywa Solidarności, żadnej przemocy i rozlewu krwi. Strzelano do górników, dlaczego żadna partyzantka Solidarności, ci rzekomi furiaci i nieodpowiedzialni ludzie nie odpowiedzieli ogniem? Odwiedź jest prosta, ponieważ nie było żadnej zdolnej do podjęcie zbrojnej walki organizacji, ŻADNEJ? Nie padł ANI JEDEN strzał ze strony Solidarności, całae to gadanie o chronieniu przed wojną domową jest o kan dupy rozbić. Do wojny potrzeba dóch armii chętnych do strzelania, armia i chętni byli tylko pod dowództwem Jaruzelskiego.

      • LWP, przyjacielu
        LWP. Tak stoi w materiałach Kuklińskiego, nie wymyśliłem sobie tego.
        Dodam coś jeszcze – wierz mi lub nie, ale to nie urban legend. Znam kilka osób, które gadały w różnych okolicznościach z ruskimi sołdatami, którzy stacjonowali naonczas w Polsce. I każdy z onych sołdatów opowiadał taką samą w istocie historię – w Polsce była kontrrewolucja, a oni byli w gotowości bojowej żeby nieść polskim towarzyszom internacjonalistyczną pomoc. Mieli rozkonserwowane czołgi, mieli pod ręką amunicję, nowe buty(! – przed inwazją na Czechosłowację też wydawali nowe buty). Spali przez parę miesięcy w ubraniach, gotowi w każdej chwili…
        To nie bajki. Weszli by, gdyby Jaruzel nie zrobił tego co zrobił.
        Nie oczekują od ludzi, którzy mają Jaruzelowi za złe to co zrobił, żeby mu wybaczyli, albo powiedzieli że zrobił coś wspaniałego. On sam już wtedy wiedział, że to złe.
        Chciał bym tylko, żeby ludzie go zrozumieli. Żeby właśnie spróbowali postawić się na jego miejscu.
        Wiem, pisałeś że nie wyobrażasz sobie bycia na czyims miejscu. Ale to błąd – ludzie stale sobie to wyobrażaja, chcą czy nie. I powinni – to fundament dwóch bardzo ważnych i powiązanych zjawisk – empatii i negocjacji. Nie ma udanych negocjacji bez empatii, nie osiągniesz w negocjacjach sukcesu na dłuższą metę, jeśli nie postawisz się na miejscy tego, z którym negocjujesz. Na miejscu partnera albo przeciwnika.

        • Taa… dzielne LWP w obornie narodowych wratości.
          Skoro LWP było podzielone na LWP “Układ Warszawski” i LWP “Dom Ojczysty”, no to gdzie było LWP “Dom ojczysty”, kiedy LWP Układ Warszawski wyjechało z czołgami na Polaków? A co robił gorący “przeciwnik” interwencji sowieckiej Jaruzelski w Czechosłowacji i przed Czechosłowacją. Był pierwszym, który nawoływał do interwencji w Pradze, po szyldem układu Warszawskiego. To jest wszystko teoretyczna gadanina betonowego sztabu, usprawiedliwienia tchórzliwej decyzji w obronie władzy. Był chociaż jeden pluton w LWP, który się sprzeciwił wprowadzeniu stanu wojennego, wziął czołg i pojechał naprzeciw czołgom generała? Niczego takiego nie było, bo być nie mogło.

          Skąd niby w LWP mieli się wziąć patrioci i przeciwnicy ZSRR, w sile zdolnej do realnego oporu? Skąd jak tam wszyscy dzięki szkołom moskiewskim robili za generałów i tylko najbardziej wierni, po praniu mózgów otrzymywali awanse. Gdy ktoś szedł do LWP, to wiedział gdzie idzie i komu się musi kłaniać, aby zostać generałem. Kolejny mit jak to dzielne Ludowe Wojsko Polskie poszłoby na bolszewika i pewnie jeszcze Jaruzelski by tych ułanów poprowadził, agent sowiecki Wolski, ten co jak jedyny bronił marszałka Rokossowskiego na stanowisku marszłka Polski.

          Możemy oczywiście mnożyć teoretyczne sceneriusze, ale fakty są takie, że po stronie opozycji nie padł żadne strzał, a w LWP nie było żadnego relnie grożącego buntu, nikt się nie postawił nawet w sile plutonu, a co dopiero mówić o realnej sile zdolnej stanąć na przeciw generała Jaruzelskiego. Mógłbym uwierzyć w taki scenariusz gdyby jakiś generał chciał wysadzić ze stołka Jaruzelskiego i z innymi generałami pociągnąć za sobą armię, ale takiego odważnego nie było.

          • Kukliński kłamał?
            Właśnie podważasz wiarygodność raportów Kuklińskiego 🙂
            Sam nie wiem, co o tym myśleć 🙂

            Ale ad rem: Jaruzel ma za uszami. Ale spróbuj w wyobraźni przeżyć jego życie. Najazd Sowietów, Syberię, śmierć ojca, chorobę oczu, głód. Tylko nie napisz że 13 letnie dziewczynki wytrzymywały…
            Nie o wybaczenie tu chodzi. Nawet nie o litość . O zrozumienie. Oki?

          • A może jednak narodowe LWP
            Pamiętać trzeba, że LWP to była armia złożona w znacznej mierze z poborowych. W momencie wprowadzenia stanu wojennego nastroje w jej szeregach rzeczywiście były mało prosocjalistyczne. Z opowieści znam przykład kompanii która odmówiła wyjazdu poza koszary 13 grudnia! “Trepy” groziły sądem polowym, ale sami mieli nóż na gardle. A ostra amunicja mogła trafić nie tylko we “wroga ludowej ojczyzny”. W końcu rozwiązano problem “polubownie” tzn. zebrano kadrę i przebrano za szeregowych na czas wyjazdu ( jak się później okazało na demonstrację siły do strajkującej fabryki). Więc ten obraz karnej LWP stojącej murem za Jaruzelskim nie jest chyba taki do końca prawdziwy.

          • Choćby niedźwiedź to dostoję
            No ja nie wątpię w to, że jest różnica między wiarą w Marksa i Lenina, a barierą moralną, która powstrzymuje przed strzelaniem do ludzi. Pewnie niejeden miał pełne gacie i absolutnie nie twierdzę, że LWP ochoczo i lawinowo wyrażało zgodę na zabijanie rodaków. Ale od tego daleko do buntu. Takie gadanie, że ktoś tam miał kumpla w wojsku, ktoś inny był wojsku, a jeszcze ktoś inny słyszał jak jedna baba drugiej babie gadała, że tamten się przysiągł, że wystrzela ruskich strzelających do Polaków, a Polaków do Polaków to już nie, są śmieszne.

            Cała argumentacja za niuchornnością interwencji i bohaterstwem generała, a nieodpowiedzialnością Solidarności, która chciała rzezi są właśnie takie. Coś tam ktoś słyszał, coś ktoś widział. Jeden widział jak oszołomy z Solidarności gromadziły arsenał inny jak kumpel z wojska się przysięgał, że sam da radę armi czerwonej. A kontr argumenty są proste i silne. Nie była żadnej zbrojnej opozycji, nie było żadnego zbrojnego buntu w LWP, ze strony “nieodpowiedzialnej” opozycji nie padł ani jeden strzał, a generał i jego zaplecze strzelało do ludzi i wystąpiło zbrojnie. Nie było żadnej interwencji radzieckiej, mimo, że ze 100 tysięcy stało w Polsce.

            Nie interesuje mnie kto co słyszał i jakie brawurowe deklaracje składał. Interesuje mnie, że nic się nie stało z tych wszystkich pełnych emocji i radosnej twórczości scenariuszy. NIC.

            Na marginesie mogę wyrazić tylko wielką radość, że ta dyskusja przypomina dyskusję, co się dawno w przypadku takiego tematu nie zdarzyło.

          • A na drugim marginesie
            grzecznie pytam, dlaczego nie wyświetla się piękna reklama mbank, którą wkleiłem w prawej kolumnie? I gdzie wkleić jeszcze piękniejszą na główną stronę. Ktoś wie? Ktoś kto strzelałby równie chętnie do ruskich kaczek co do polskich kuraków :)?

          • dysonans poznawczy?
            z całym należnym szacunkiem, ale na dziś to wygląda tak:
            wierzysz, że ruska interwencja nie była nieunikniona->wierzysz że Jaruzelski wprowadził stan wojenny bez zewnętrznych powodów-> nie wierzysz że Kukliński pisał prawdę w swoich raportach (o ruskiej gotowości do inwazji w każdym monecie, nie mówiąc o dokumentach i zeznaniach świadków)->ale Kukliński i tak pozostaje the good, a Jaruzel the bad.
            Zauważ błąd w tym rozumowaniu. Świadomie, bo podświadomie już to widzisz, a ten dysonans powoduje Twój wkurw. Skoro Kukliński raportował Gringo, że Ruskie mogą wejść tylko się boją reakcji polskiej armii, to albo kłamał i cała jego robota jest do d.. i był lamerem a nie agientem, albo masz dowód na prawdziwość tej części motywów Jaruzela, o której tu gadamy. Bo że chciał zachować władzę, to chciał. Ale k.. w końcu był politykiem, nie? W sumie powinien chcieć.
            Ergo: Ruskie chcieli wejść. Ale wiedzieli czym by się to skończyło – rzezią, u nich także a tego nie chcieli. Nastraszyli Jaruzela i załatwił sprawę sam. Unikając rzezi.
            Chcę jeszcze dodać, że mieszkam w miejscu, gdzie ’80 się zaczęło. W ‘wzorowym socjalistycznym mieście’, ktore w ’80 pierwsze się zbuntowało, było zpalinkiem. Pracowałem w firmie, którą szturmowano jak kopalnię Wujek, znałem ludzi którzy się wtedy nałykali gazu i zebrali pały. I kule wtedy też poleciały, tyle że nikt nie zginął. I były czołgi przejeżdżające przez mur fabryki. I było radio Solidarność. wydane w końcu przez kapusia (ludzie nie lubią kapusi). My tu naprawdę nie mamy powodu kochać Jaruzela. I ja go nie kocham, ale k.. mać rozumiem. Zrozum i Ty mnie.

        • Było też sporo nieciekawych incydentów między przedstawicielami
          obu sił (wojsk).
          Napięcie było i nie chodzi tu o zwykłych żołnierzy, którzy z natury mogli być w sporej rozterce.
          Znam przypadki grożenia ruskim bronią przez oficerówi mających pod swoją komendą spore siły i wyrzucania rosjan z pewnych miejsc bez przebierania w słowach.
          O szczegółach nie mogę się rozpisywać ale jednego jestem pewien – większość naszego wojska poniżej generalicji z LWP odwróciłoby się natychmiast przeciwko rosyjskim wojskom.

  11. Miki, rozumiem, że etos Konrada Walenroda czy Grażyny
    jest Ci obcy?
    “…zemsta na wroga, z Bogiem, czy mimo Boga…” nie wpisuje się w Twój światopogląd?
    Ale generalnie mi chodzi o ocenę podmiotu zdradzanego. Czyli uważasz, że nieważna jest ocena tego podmiotu, jaka by ona nie była, to zawsze użycie zdrady jest naganne?
    Oj chyba do końca nie zgadzam się z Tobą. Abstachując jak negatywnie oceniam PRL (szczególnie lat dotyczących działalności Kuklińskiego) jestem w stanie wyobrazić sobie warunki dla których zdrada jest chwalebna. W przeciwnym razie manewrując oceną podmiotu zdradzanego można uznać, że każdy ruch wyzwoleńczy działający w sposób nieotwarty jest zdradą.

    • kontrowersje
      Kukliński jest tak samo kontrowersyjną postacią jak Jaruzelski. To wynika z empirii – tak ludzie po prostu sądzą. Uważasz inaczej – Twoje święte prawo, głoś swoją opinię, masz kontrowersje.net 🙂
      Mi tam wystarczy komentowanie – w większości spraw zgadzam się z MK.

  12. Miki, rozumiem, że etos Konrada Walenroda czy Grażyny
    jest Ci obcy?
    “…zemsta na wroga, z Bogiem, czy mimo Boga…” nie wpisuje się w Twój światopogląd?
    Ale generalnie mi chodzi o ocenę podmiotu zdradzanego. Czyli uważasz, że nieważna jest ocena tego podmiotu, jaka by ona nie była, to zawsze użycie zdrady jest naganne?
    Oj chyba do końca nie zgadzam się z Tobą. Abstachując jak negatywnie oceniam PRL (szczególnie lat dotyczących działalności Kuklińskiego) jestem w stanie wyobrazić sobie warunki dla których zdrada jest chwalebna. W przeciwnym razie manewrując oceną podmiotu zdradzanego można uznać, że każdy ruch wyzwoleńczy działający w sposób nieotwarty jest zdradą.

    • kontrowersje
      Kukliński jest tak samo kontrowersyjną postacią jak Jaruzelski. To wynika z empirii – tak ludzie po prostu sądzą. Uważasz inaczej – Twoje święte prawo, głoś swoją opinię, masz kontrowersje.net 🙂
      Mi tam wystarczy komentowanie – w większości spraw zgadzam się z MK.

  13. Miki, rozumiem, że etos Konrada Walenroda czy Grażyny
    jest Ci obcy?
    “…zemsta na wroga, z Bogiem, czy mimo Boga…” nie wpisuje się w Twój światopogląd?
    Ale generalnie mi chodzi o ocenę podmiotu zdradzanego. Czyli uważasz, że nieważna jest ocena tego podmiotu, jaka by ona nie była, to zawsze użycie zdrady jest naganne?
    Oj chyba do końca nie zgadzam się z Tobą. Abstachując jak negatywnie oceniam PRL (szczególnie lat dotyczących działalności Kuklińskiego) jestem w stanie wyobrazić sobie warunki dla których zdrada jest chwalebna. W przeciwnym razie manewrując oceną podmiotu zdradzanego można uznać, że każdy ruch wyzwoleńczy działający w sposób nieotwarty jest zdradą.

    • kontrowersje
      Kukliński jest tak samo kontrowersyjną postacią jak Jaruzelski. To wynika z empirii – tak ludzie po prostu sądzą. Uważasz inaczej – Twoje święte prawo, głoś swoją opinię, masz kontrowersje.net 🙂
      Mi tam wystarczy komentowanie – w większości spraw zgadzam się z MK.

  14. Miki, rozumiem, że etos Konrada Walenroda czy Grażyny
    jest Ci obcy?
    “…zemsta na wroga, z Bogiem, czy mimo Boga…” nie wpisuje się w Twój światopogląd?
    Ale generalnie mi chodzi o ocenę podmiotu zdradzanego. Czyli uważasz, że nieważna jest ocena tego podmiotu, jaka by ona nie była, to zawsze użycie zdrady jest naganne?
    Oj chyba do końca nie zgadzam się z Tobą. Abstachując jak negatywnie oceniam PRL (szczególnie lat dotyczących działalności Kuklińskiego) jestem w stanie wyobrazić sobie warunki dla których zdrada jest chwalebna. W przeciwnym razie manewrując oceną podmiotu zdradzanego można uznać, że każdy ruch wyzwoleńczy działający w sposób nieotwarty jest zdradą.

    • kontrowersje
      Kukliński jest tak samo kontrowersyjną postacią jak Jaruzelski. To wynika z empirii – tak ludzie po prostu sądzą. Uważasz inaczej – Twoje święte prawo, głoś swoją opinię, masz kontrowersje.net 🙂
      Mi tam wystarczy komentowanie – w większości spraw zgadzam się z MK.

  15. Miki, rozumiem, że etos Konrada Walenroda czy Grażyny
    jest Ci obcy?
    “…zemsta na wroga, z Bogiem, czy mimo Boga…” nie wpisuje się w Twój światopogląd?
    Ale generalnie mi chodzi o ocenę podmiotu zdradzanego. Czyli uważasz, że nieważna jest ocena tego podmiotu, jaka by ona nie była, to zawsze użycie zdrady jest naganne?
    Oj chyba do końca nie zgadzam się z Tobą. Abstachując jak negatywnie oceniam PRL (szczególnie lat dotyczących działalności Kuklińskiego) jestem w stanie wyobrazić sobie warunki dla których zdrada jest chwalebna. W przeciwnym razie manewrując oceną podmiotu zdradzanego można uznać, że każdy ruch wyzwoleńczy działający w sposób nieotwarty jest zdradą.

    • kontrowersje
      Kukliński jest tak samo kontrowersyjną postacią jak Jaruzelski. To wynika z empirii – tak ludzie po prostu sądzą. Uważasz inaczej – Twoje święte prawo, głoś swoją opinię, masz kontrowersje.net 🙂
      Mi tam wystarczy komentowanie – w większości spraw zgadzam się z MK.

  16. Ja abstrahuję od tych dwóch panów.
    Pomijam również gratyfikację za zdradę.
    Skupiam się nad tym, że istnieje ocena podmiotu zdradzanego. Dla tych, co oceniają go negatywnie, zdrada jest chwalebna. A zawsze znajdą się Ci, którzy ocenią podmiot zdradzany pozytywnie. Dla nich zawsze zdrada jest naganna.
    Ja PRL oceniam negatywnie, stąd zgodna jest moja opinia z oceną MK. Nie sądzę, że Kukliński uciekał z tonacego okrętu i robił to dla pieniędzy. Pomijając motywy, ważne są skutki, a tu chyba nikt nie zaprzeczy, że w istotny sposób przyczynił się do zmian z ’89. Chyba w większym, niż Jaruzelski, choć znając polski kompleks osła, wprowadzenie stanu wojennego wzmogło i okrzepło opozycję, która w ten sposób bardziej dojrzale przygotowywała się do zmian ustrojowych, czyli tak myśląc i Jaruzleski się przyczynił do demokracji.
    W ingerencję ZSRR nie wierzę. IMO mieli dość obstrukcji po Afganistanie.

  17. Ja abstrahuję od tych dwóch panów.
    Pomijam również gratyfikację za zdradę.
    Skupiam się nad tym, że istnieje ocena podmiotu zdradzanego. Dla tych, co oceniają go negatywnie, zdrada jest chwalebna. A zawsze znajdą się Ci, którzy ocenią podmiot zdradzany pozytywnie. Dla nich zawsze zdrada jest naganna.
    Ja PRL oceniam negatywnie, stąd zgodna jest moja opinia z oceną MK. Nie sądzę, że Kukliński uciekał z tonacego okrętu i robił to dla pieniędzy. Pomijając motywy, ważne są skutki, a tu chyba nikt nie zaprzeczy, że w istotny sposób przyczynił się do zmian z ’89. Chyba w większym, niż Jaruzelski, choć znając polski kompleks osła, wprowadzenie stanu wojennego wzmogło i okrzepło opozycję, która w ten sposób bardziej dojrzale przygotowywała się do zmian ustrojowych, czyli tak myśląc i Jaruzleski się przyczynił do demokracji.
    W ingerencję ZSRR nie wierzę. IMO mieli dość obstrukcji po Afganistanie.

  18. Ja abstrahuję od tych dwóch panów.
    Pomijam również gratyfikację za zdradę.
    Skupiam się nad tym, że istnieje ocena podmiotu zdradzanego. Dla tych, co oceniają go negatywnie, zdrada jest chwalebna. A zawsze znajdą się Ci, którzy ocenią podmiot zdradzany pozytywnie. Dla nich zawsze zdrada jest naganna.
    Ja PRL oceniam negatywnie, stąd zgodna jest moja opinia z oceną MK. Nie sądzę, że Kukliński uciekał z tonacego okrętu i robił to dla pieniędzy. Pomijając motywy, ważne są skutki, a tu chyba nikt nie zaprzeczy, że w istotny sposób przyczynił się do zmian z ’89. Chyba w większym, niż Jaruzelski, choć znając polski kompleks osła, wprowadzenie stanu wojennego wzmogło i okrzepło opozycję, która w ten sposób bardziej dojrzale przygotowywała się do zmian ustrojowych, czyli tak myśląc i Jaruzleski się przyczynił do demokracji.
    W ingerencję ZSRR nie wierzę. IMO mieli dość obstrukcji po Afganistanie.

  19. Ja abstrahuję od tych dwóch panów.
    Pomijam również gratyfikację za zdradę.
    Skupiam się nad tym, że istnieje ocena podmiotu zdradzanego. Dla tych, co oceniają go negatywnie, zdrada jest chwalebna. A zawsze znajdą się Ci, którzy ocenią podmiot zdradzany pozytywnie. Dla nich zawsze zdrada jest naganna.
    Ja PRL oceniam negatywnie, stąd zgodna jest moja opinia z oceną MK. Nie sądzę, że Kukliński uciekał z tonacego okrętu i robił to dla pieniędzy. Pomijając motywy, ważne są skutki, a tu chyba nikt nie zaprzeczy, że w istotny sposób przyczynił się do zmian z ’89. Chyba w większym, niż Jaruzelski, choć znając polski kompleks osła, wprowadzenie stanu wojennego wzmogło i okrzepło opozycję, która w ten sposób bardziej dojrzale przygotowywała się do zmian ustrojowych, czyli tak myśląc i Jaruzleski się przyczynił do demokracji.
    W ingerencję ZSRR nie wierzę. IMO mieli dość obstrukcji po Afganistanie.

  20. Ja abstrahuję od tych dwóch panów.
    Pomijam również gratyfikację za zdradę.
    Skupiam się nad tym, że istnieje ocena podmiotu zdradzanego. Dla tych, co oceniają go negatywnie, zdrada jest chwalebna. A zawsze znajdą się Ci, którzy ocenią podmiot zdradzany pozytywnie. Dla nich zawsze zdrada jest naganna.
    Ja PRL oceniam negatywnie, stąd zgodna jest moja opinia z oceną MK. Nie sądzę, że Kukliński uciekał z tonacego okrętu i robił to dla pieniędzy. Pomijając motywy, ważne są skutki, a tu chyba nikt nie zaprzeczy, że w istotny sposób przyczynił się do zmian z ’89. Chyba w większym, niż Jaruzelski, choć znając polski kompleks osła, wprowadzenie stanu wojennego wzmogło i okrzepło opozycję, która w ten sposób bardziej dojrzale przygotowywała się do zmian ustrojowych, czyli tak myśląc i Jaruzleski się przyczynił do demokracji.
    W ingerencję ZSRR nie wierzę. IMO mieli dość obstrukcji po Afganistanie.

  21. Romskey, to wg mnie ruch ciekawy i jak najbardziej wporzo.
    Ciekawe ujecie, proba analizy za i przeciw. Wnioski mozesz miec jakie chcesz. Moze Ci nawet wyjsc, ze musial i ze dobrze, ze tak zrobil. I ze wolisz jego postawe niz Kuklinskiego.

    Ja wkurzam sie dopiero, jak slysze poglady jawnie nie z tej ziemi, robiace z tego sprzedawczyka, Wolskiego (gorzej niz TW, bo wprost dla obcego), szefa GZP WP, wykonawcy czystek antyzydowskich i antykatolickich w armii, pacyfikatora Hradca Kralove i Trojmiasta etc. etc., nawet jesli jego wybor w 1981 byl "mniej zly", pelnego i bezawaryjnego bohatera narodowego i czlowieka honoru.

    A co jeszcze gorsze, "prawda" owa jest przedstawiana odgornie do wierzenia, a na dokladke jakis jeden prostak smie pisac ryczaltem o wszystkich tych, co mysla niezupelnie tak samo – czy chca procesu, czy nie, czy chca wykonania wyroku, czy nie – ze to dyszace zemsta karly moralne, a inny dodaje – ze szczekajace kundelki…

    Bo tu sie juz zaczyna gnoj – nie tylko wyraza taki jeden z drugim mysli bulwersujace (to mu jeszcze wolno), to jeszcze uzurpuje sobie na chama monopol na racje, a uwazajacych inaczej ciezko obraza.

    Tego Romskey nie bylo w tak bezczelnej postaci nawet za czasow Urbana jako rzecznika, a tu jest, i mam byc wdzieczny i zachwycony tym poziomem tylko dlatego, ze na Salonie 24 jest takiego gnoju jeszcze wiecej.

    Pozdrawiam


  22. Romskey, to wg mnie ruch ciekawy i jak najbardziej wporzo.
    Ciekawe ujecie, proba analizy za i przeciw. Wnioski mozesz miec jakie chcesz. Moze Ci nawet wyjsc, ze musial i ze dobrze, ze tak zrobil. I ze wolisz jego postawe niz Kuklinskiego.

    Ja wkurzam sie dopiero, jak slysze poglady jawnie nie z tej ziemi, robiace z tego sprzedawczyka, Wolskiego (gorzej niz TW, bo wprost dla obcego), szefa GZP WP, wykonawcy czystek antyzydowskich i antykatolickich w armii, pacyfikatora Hradca Kralove i Trojmiasta etc. etc., nawet jesli jego wybor w 1981 byl "mniej zly", pelnego i bezawaryjnego bohatera narodowego i czlowieka honoru.

    A co jeszcze gorsze, "prawda" owa jest przedstawiana odgornie do wierzenia, a na dokladke jakis jeden prostak smie pisac ryczaltem o wszystkich tych, co mysla niezupelnie tak samo – czy chca procesu, czy nie, czy chca wykonania wyroku, czy nie – ze to dyszace zemsta karly moralne, a inny dodaje – ze szczekajace kundelki…

    Bo tu sie juz zaczyna gnoj – nie tylko wyraza taki jeden z drugim mysli bulwersujace (to mu jeszcze wolno), to jeszcze uzurpuje sobie na chama monopol na racje, a uwazajacych inaczej ciezko obraza.

    Tego Romskey nie bylo w tak bezczelnej postaci nawet za czasow Urbana jako rzecznika, a tu jest, i mam byc wdzieczny i zachwycony tym poziomem tylko dlatego, ze na Salonie 24 jest takiego gnoju jeszcze wiecej.

    Pozdrawiam


  23. Romskey, to wg mnie ruch ciekawy i jak najbardziej wporzo.
    Ciekawe ujecie, proba analizy za i przeciw. Wnioski mozesz miec jakie chcesz. Moze Ci nawet wyjsc, ze musial i ze dobrze, ze tak zrobil. I ze wolisz jego postawe niz Kuklinskiego.

    Ja wkurzam sie dopiero, jak slysze poglady jawnie nie z tej ziemi, robiace z tego sprzedawczyka, Wolskiego (gorzej niz TW, bo wprost dla obcego), szefa GZP WP, wykonawcy czystek antyzydowskich i antykatolickich w armii, pacyfikatora Hradca Kralove i Trojmiasta etc. etc., nawet jesli jego wybor w 1981 byl "mniej zly", pelnego i bezawaryjnego bohatera narodowego i czlowieka honoru.

    A co jeszcze gorsze, "prawda" owa jest przedstawiana odgornie do wierzenia, a na dokladke jakis jeden prostak smie pisac ryczaltem o wszystkich tych, co mysla niezupelnie tak samo – czy chca procesu, czy nie, czy chca wykonania wyroku, czy nie – ze to dyszace zemsta karly moralne, a inny dodaje – ze szczekajace kundelki…

    Bo tu sie juz zaczyna gnoj – nie tylko wyraza taki jeden z drugim mysli bulwersujace (to mu jeszcze wolno), to jeszcze uzurpuje sobie na chama monopol na racje, a uwazajacych inaczej ciezko obraza.

    Tego Romskey nie bylo w tak bezczelnej postaci nawet za czasow Urbana jako rzecznika, a tu jest, i mam byc wdzieczny i zachwycony tym poziomem tylko dlatego, ze na Salonie 24 jest takiego gnoju jeszcze wiecej.

    Pozdrawiam


  24. Romskey, to wg mnie ruch ciekawy i jak najbardziej wporzo.
    Ciekawe ujecie, proba analizy za i przeciw. Wnioski mozesz miec jakie chcesz. Moze Ci nawet wyjsc, ze musial i ze dobrze, ze tak zrobil. I ze wolisz jego postawe niz Kuklinskiego.

    Ja wkurzam sie dopiero, jak slysze poglady jawnie nie z tej ziemi, robiace z tego sprzedawczyka, Wolskiego (gorzej niz TW, bo wprost dla obcego), szefa GZP WP, wykonawcy czystek antyzydowskich i antykatolickich w armii, pacyfikatora Hradca Kralove i Trojmiasta etc. etc., nawet jesli jego wybor w 1981 byl "mniej zly", pelnego i bezawaryjnego bohatera narodowego i czlowieka honoru.

    A co jeszcze gorsze, "prawda" owa jest przedstawiana odgornie do wierzenia, a na dokladke jakis jeden prostak smie pisac ryczaltem o wszystkich tych, co mysla niezupelnie tak samo – czy chca procesu, czy nie, czy chca wykonania wyroku, czy nie – ze to dyszace zemsta karly moralne, a inny dodaje – ze szczekajace kundelki…

    Bo tu sie juz zaczyna gnoj – nie tylko wyraza taki jeden z drugim mysli bulwersujace (to mu jeszcze wolno), to jeszcze uzurpuje sobie na chama monopol na racje, a uwazajacych inaczej ciezko obraza.

    Tego Romskey nie bylo w tak bezczelnej postaci nawet za czasow Urbana jako rzecznika, a tu jest, i mam byc wdzieczny i zachwycony tym poziomem tylko dlatego, ze na Salonie 24 jest takiego gnoju jeszcze wiecej.

    Pozdrawiam


  25. Romskey, to wg mnie ruch ciekawy i jak najbardziej wporzo.
    Ciekawe ujecie, proba analizy za i przeciw. Wnioski mozesz miec jakie chcesz. Moze Ci nawet wyjsc, ze musial i ze dobrze, ze tak zrobil. I ze wolisz jego postawe niz Kuklinskiego.

    Ja wkurzam sie dopiero, jak slysze poglady jawnie nie z tej ziemi, robiace z tego sprzedawczyka, Wolskiego (gorzej niz TW, bo wprost dla obcego), szefa GZP WP, wykonawcy czystek antyzydowskich i antykatolickich w armii, pacyfikatora Hradca Kralove i Trojmiasta etc. etc., nawet jesli jego wybor w 1981 byl "mniej zly", pelnego i bezawaryjnego bohatera narodowego i czlowieka honoru.

    A co jeszcze gorsze, "prawda" owa jest przedstawiana odgornie do wierzenia, a na dokladke jakis jeden prostak smie pisac ryczaltem o wszystkich tych, co mysla niezupelnie tak samo – czy chca procesu, czy nie, czy chca wykonania wyroku, czy nie – ze to dyszace zemsta karly moralne, a inny dodaje – ze szczekajace kundelki…

    Bo tu sie juz zaczyna gnoj – nie tylko wyraza taki jeden z drugim mysli bulwersujace (to mu jeszcze wolno), to jeszcze uzurpuje sobie na chama monopol na racje, a uwazajacych inaczej ciezko obraza.

    Tego Romskey nie bylo w tak bezczelnej postaci nawet za czasow Urbana jako rzecznika, a tu jest, i mam byc wdzieczny i zachwycony tym poziomem tylko dlatego, ze na Salonie 24 jest takiego gnoju jeszcze wiecej.

    Pozdrawiam


  26. Sluchaj Miki,
    mozesz pisac, ze smieciarze i prostytutki tez sa potrzebni, i nie odmowie Ci racji. Mozesz mi o kims napisac, ze jest solidnym smieciarzem albo uczciwa prostytutka, i zrozumiem, a czasem nawet sie zgodze z ta opinia.

    Ale nie pisz mi prosze, ze ktos z takim CV i z krwia swoich na rekach to bohater narodowy i czlowiek honoru od chwili poczecia do naturalnej smierci, amen.

    I nie pisz mi, jak ja sie z tym nie zgadzam, ze ja jestem karlem, kundelkiem i smieciem, BO ja sie z tym nie zgadzam, a karlem, kundelkiem i smieciem jest kazdy, kto sie z tym nie zgadza.

    I nie pisz mi tez teraz o moim rzekomym gdybaniu, bo dopiero co sam gdybales – nie po raz pierwszy zreszta, bo czynisz to uporczywie – co by tez bylo, gdyby Jaruzel osobiscie na wojne z wlasnym narodem nie poszedl. I – wybacz – odjechales troche w tym gdybaniu, te oceany krwi etc. etc. Nawet zabawne bylo, obsmialem sie do zadyszki.

    Pozdrawiam

  27. Sluchaj Miki,
    mozesz pisac, ze smieciarze i prostytutki tez sa potrzebni, i nie odmowie Ci racji. Mozesz mi o kims napisac, ze jest solidnym smieciarzem albo uczciwa prostytutka, i zrozumiem, a czasem nawet sie zgodze z ta opinia.

    Ale nie pisz mi prosze, ze ktos z takim CV i z krwia swoich na rekach to bohater narodowy i czlowiek honoru od chwili poczecia do naturalnej smierci, amen.

    I nie pisz mi, jak ja sie z tym nie zgadzam, ze ja jestem karlem, kundelkiem i smieciem, BO ja sie z tym nie zgadzam, a karlem, kundelkiem i smieciem jest kazdy, kto sie z tym nie zgadza.

    I nie pisz mi tez teraz o moim rzekomym gdybaniu, bo dopiero co sam gdybales – nie po raz pierwszy zreszta, bo czynisz to uporczywie – co by tez bylo, gdyby Jaruzel osobiscie na wojne z wlasnym narodem nie poszedl. I – wybacz – odjechales troche w tym gdybaniu, te oceany krwi etc. etc. Nawet zabawne bylo, obsmialem sie do zadyszki.

    Pozdrawiam

  28. Sluchaj Miki,
    mozesz pisac, ze smieciarze i prostytutki tez sa potrzebni, i nie odmowie Ci racji. Mozesz mi o kims napisac, ze jest solidnym smieciarzem albo uczciwa prostytutka, i zrozumiem, a czasem nawet sie zgodze z ta opinia.

    Ale nie pisz mi prosze, ze ktos z takim CV i z krwia swoich na rekach to bohater narodowy i czlowiek honoru od chwili poczecia do naturalnej smierci, amen.

    I nie pisz mi, jak ja sie z tym nie zgadzam, ze ja jestem karlem, kundelkiem i smieciem, BO ja sie z tym nie zgadzam, a karlem, kundelkiem i smieciem jest kazdy, kto sie z tym nie zgadza.

    I nie pisz mi tez teraz o moim rzekomym gdybaniu, bo dopiero co sam gdybales – nie po raz pierwszy zreszta, bo czynisz to uporczywie – co by tez bylo, gdyby Jaruzel osobiscie na wojne z wlasnym narodem nie poszedl. I – wybacz – odjechales troche w tym gdybaniu, te oceany krwi etc. etc. Nawet zabawne bylo, obsmialem sie do zadyszki.

    Pozdrawiam

  29. Sluchaj Miki,
    mozesz pisac, ze smieciarze i prostytutki tez sa potrzebni, i nie odmowie Ci racji. Mozesz mi o kims napisac, ze jest solidnym smieciarzem albo uczciwa prostytutka, i zrozumiem, a czasem nawet sie zgodze z ta opinia.

    Ale nie pisz mi prosze, ze ktos z takim CV i z krwia swoich na rekach to bohater narodowy i czlowiek honoru od chwili poczecia do naturalnej smierci, amen.

    I nie pisz mi, jak ja sie z tym nie zgadzam, ze ja jestem karlem, kundelkiem i smieciem, BO ja sie z tym nie zgadzam, a karlem, kundelkiem i smieciem jest kazdy, kto sie z tym nie zgadza.

    I nie pisz mi tez teraz o moim rzekomym gdybaniu, bo dopiero co sam gdybales – nie po raz pierwszy zreszta, bo czynisz to uporczywie – co by tez bylo, gdyby Jaruzel osobiscie na wojne z wlasnym narodem nie poszedl. I – wybacz – odjechales troche w tym gdybaniu, te oceany krwi etc. etc. Nawet zabawne bylo, obsmialem sie do zadyszki.

    Pozdrawiam

  30. Sluchaj Miki,
    mozesz pisac, ze smieciarze i prostytutki tez sa potrzebni, i nie odmowie Ci racji. Mozesz mi o kims napisac, ze jest solidnym smieciarzem albo uczciwa prostytutka, i zrozumiem, a czasem nawet sie zgodze z ta opinia.

    Ale nie pisz mi prosze, ze ktos z takim CV i z krwia swoich na rekach to bohater narodowy i czlowiek honoru od chwili poczecia do naturalnej smierci, amen.

    I nie pisz mi, jak ja sie z tym nie zgadzam, ze ja jestem karlem, kundelkiem i smieciem, BO ja sie z tym nie zgadzam, a karlem, kundelkiem i smieciem jest kazdy, kto sie z tym nie zgadza.

    I nie pisz mi tez teraz o moim rzekomym gdybaniu, bo dopiero co sam gdybales – nie po raz pierwszy zreszta, bo czynisz to uporczywie – co by tez bylo, gdyby Jaruzel osobiscie na wojne z wlasnym narodem nie poszedl. I – wybacz – odjechales troche w tym gdybaniu, te oceany krwi etc. etc. Nawet zabawne bylo, obsmialem sie do zadyszki.

    Pozdrawiam

  31. Jakie tam modne poglądy.
    Opieram się na tym co ostatnio ktoś ważny z CIA powiedział. Było to cytowane w telewizyjnym wywiadzie z D. Jabłońskim, tym od “Gier Wojennych”.
    Co nam po Gorbaczowie i pierestrojce, gdyby nie to, co się w Polsce działo? Gorbaczow zdaje się był przeciwny wyporwadzeniu wojsk sowieckich, to Wałęsa spił Jelcyna. Możemy dyskutować co było pierwsze, kura czy jajo, tylko co to da?
    Lepiej się zgodzić, że po raz kolejny w 20 wieku wykorzystaliśmy szansę i splot okoliczności, z czym wcześniej różnie bywało.
    Na pewno sowiety nie dały nam wolności. Musieliśmy ją zdobyć i o to walczyliśmy (choć nie koniecznie orężem). Dobrze, że z rezulatatem innym niż w wieku 19.
    Także nie każ mi wielbić Gorbaczowa, wolę rodaków.

    Edit – postanowiłem dla jasności napisać parę słów wyjaśnienia.
    1. Chyba jest słuszne aby założyć, że sowiety przegrały zimną wojnę na skutek zadyszki w wyścigu zbrojeń.
    2. Skoro tak, to Gorbaczow nie miał innego wyjścia, tylko obrać kurs na zmiany. Dalsze brnięcie w wiarę w komunizm i jego niesienie na bagnetach przestało mieć sens, a zaciskanie pasa aby sprostać wyścigowi zbrojeń groziło totalną rewoltą w bloku. Świat jednoznacznie potępił inwazję na Afganistan i na jakiekolwiek podsycanie nastrojów prosowieckich na zachodzie nie można już było liczyć, zaś wiara w jedyny ustrój wewnątrz bloku również zwolna stawała się towarem unikatowym. Nie zmienia to faktu, że Gorbaczow dalej wierzył w przewodnią siłę narodu. To nie on dekomunizował blok. Jego pierestrojka była tylko zapalnikiem.
    3. Amerykanie, jako główni przeciwnicy sowietów w zimnej wojnie mają chyba najlepszą wiedzę, kto im najbardziej pomógł obalić komunę. A oni twierdzą, że Kukliński był w czołówce, jeśli nie tym pierwszym.
    4. Skoro tak, to jedno do drugiego daje CNU o roli Kuklińskiego w zmianach ustojowych w Polsce.

  32. Jakie tam modne poglądy.
    Opieram się na tym co ostatnio ktoś ważny z CIA powiedział. Było to cytowane w telewizyjnym wywiadzie z D. Jabłońskim, tym od “Gier Wojennych”.
    Co nam po Gorbaczowie i pierestrojce, gdyby nie to, co się w Polsce działo? Gorbaczow zdaje się był przeciwny wyporwadzeniu wojsk sowieckich, to Wałęsa spił Jelcyna. Możemy dyskutować co było pierwsze, kura czy jajo, tylko co to da?
    Lepiej się zgodzić, że po raz kolejny w 20 wieku wykorzystaliśmy szansę i splot okoliczności, z czym wcześniej różnie bywało.
    Na pewno sowiety nie dały nam wolności. Musieliśmy ją zdobyć i o to walczyliśmy (choć nie koniecznie orężem). Dobrze, że z rezulatatem innym niż w wieku 19.
    Także nie każ mi wielbić Gorbaczowa, wolę rodaków.

    Edit – postanowiłem dla jasności napisać parę słów wyjaśnienia.
    1. Chyba jest słuszne aby założyć, że sowiety przegrały zimną wojnę na skutek zadyszki w wyścigu zbrojeń.
    2. Skoro tak, to Gorbaczow nie miał innego wyjścia, tylko obrać kurs na zmiany. Dalsze brnięcie w wiarę w komunizm i jego niesienie na bagnetach przestało mieć sens, a zaciskanie pasa aby sprostać wyścigowi zbrojeń groziło totalną rewoltą w bloku. Świat jednoznacznie potępił inwazję na Afganistan i na jakiekolwiek podsycanie nastrojów prosowieckich na zachodzie nie można już było liczyć, zaś wiara w jedyny ustrój wewnątrz bloku również zwolna stawała się towarem unikatowym. Nie zmienia to faktu, że Gorbaczow dalej wierzył w przewodnią siłę narodu. To nie on dekomunizował blok. Jego pierestrojka była tylko zapalnikiem.
    3. Amerykanie, jako główni przeciwnicy sowietów w zimnej wojnie mają chyba najlepszą wiedzę, kto im najbardziej pomógł obalić komunę. A oni twierdzą, że Kukliński był w czołówce, jeśli nie tym pierwszym.
    4. Skoro tak, to jedno do drugiego daje CNU o roli Kuklińskiego w zmianach ustojowych w Polsce.

  33. Jakie tam modne poglądy.
    Opieram się na tym co ostatnio ktoś ważny z CIA powiedział. Było to cytowane w telewizyjnym wywiadzie z D. Jabłońskim, tym od “Gier Wojennych”.
    Co nam po Gorbaczowie i pierestrojce, gdyby nie to, co się w Polsce działo? Gorbaczow zdaje się był przeciwny wyporwadzeniu wojsk sowieckich, to Wałęsa spił Jelcyna. Możemy dyskutować co było pierwsze, kura czy jajo, tylko co to da?
    Lepiej się zgodzić, że po raz kolejny w 20 wieku wykorzystaliśmy szansę i splot okoliczności, z czym wcześniej różnie bywało.
    Na pewno sowiety nie dały nam wolności. Musieliśmy ją zdobyć i o to walczyliśmy (choć nie koniecznie orężem). Dobrze, że z rezulatatem innym niż w wieku 19.
    Także nie każ mi wielbić Gorbaczowa, wolę rodaków.

    Edit – postanowiłem dla jasności napisać parę słów wyjaśnienia.
    1. Chyba jest słuszne aby założyć, że sowiety przegrały zimną wojnę na skutek zadyszki w wyścigu zbrojeń.
    2. Skoro tak, to Gorbaczow nie miał innego wyjścia, tylko obrać kurs na zmiany. Dalsze brnięcie w wiarę w komunizm i jego niesienie na bagnetach przestało mieć sens, a zaciskanie pasa aby sprostać wyścigowi zbrojeń groziło totalną rewoltą w bloku. Świat jednoznacznie potępił inwazję na Afganistan i na jakiekolwiek podsycanie nastrojów prosowieckich na zachodzie nie można już było liczyć, zaś wiara w jedyny ustrój wewnątrz bloku również zwolna stawała się towarem unikatowym. Nie zmienia to faktu, że Gorbaczow dalej wierzył w przewodnią siłę narodu. To nie on dekomunizował blok. Jego pierestrojka była tylko zapalnikiem.
    3. Amerykanie, jako główni przeciwnicy sowietów w zimnej wojnie mają chyba najlepszą wiedzę, kto im najbardziej pomógł obalić komunę. A oni twierdzą, że Kukliński był w czołówce, jeśli nie tym pierwszym.
    4. Skoro tak, to jedno do drugiego daje CNU o roli Kuklińskiego w zmianach ustojowych w Polsce.

  34. Jakie tam modne poglądy.
    Opieram się na tym co ostatnio ktoś ważny z CIA powiedział. Było to cytowane w telewizyjnym wywiadzie z D. Jabłońskim, tym od “Gier Wojennych”.
    Co nam po Gorbaczowie i pierestrojce, gdyby nie to, co się w Polsce działo? Gorbaczow zdaje się był przeciwny wyporwadzeniu wojsk sowieckich, to Wałęsa spił Jelcyna. Możemy dyskutować co było pierwsze, kura czy jajo, tylko co to da?
    Lepiej się zgodzić, że po raz kolejny w 20 wieku wykorzystaliśmy szansę i splot okoliczności, z czym wcześniej różnie bywało.
    Na pewno sowiety nie dały nam wolności. Musieliśmy ją zdobyć i o to walczyliśmy (choć nie koniecznie orężem). Dobrze, że z rezulatatem innym niż w wieku 19.
    Także nie każ mi wielbić Gorbaczowa, wolę rodaków.

    Edit – postanowiłem dla jasności napisać parę słów wyjaśnienia.
    1. Chyba jest słuszne aby założyć, że sowiety przegrały zimną wojnę na skutek zadyszki w wyścigu zbrojeń.
    2. Skoro tak, to Gorbaczow nie miał innego wyjścia, tylko obrać kurs na zmiany. Dalsze brnięcie w wiarę w komunizm i jego niesienie na bagnetach przestało mieć sens, a zaciskanie pasa aby sprostać wyścigowi zbrojeń groziło totalną rewoltą w bloku. Świat jednoznacznie potępił inwazję na Afganistan i na jakiekolwiek podsycanie nastrojów prosowieckich na zachodzie nie można już było liczyć, zaś wiara w jedyny ustrój wewnątrz bloku również zwolna stawała się towarem unikatowym. Nie zmienia to faktu, że Gorbaczow dalej wierzył w przewodnią siłę narodu. To nie on dekomunizował blok. Jego pierestrojka była tylko zapalnikiem.
    3. Amerykanie, jako główni przeciwnicy sowietów w zimnej wojnie mają chyba najlepszą wiedzę, kto im najbardziej pomógł obalić komunę. A oni twierdzą, że Kukliński był w czołówce, jeśli nie tym pierwszym.
    4. Skoro tak, to jedno do drugiego daje CNU o roli Kuklińskiego w zmianach ustojowych w Polsce.

  35. Jakie tam modne poglądy.
    Opieram się na tym co ostatnio ktoś ważny z CIA powiedział. Było to cytowane w telewizyjnym wywiadzie z D. Jabłońskim, tym od “Gier Wojennych”.
    Co nam po Gorbaczowie i pierestrojce, gdyby nie to, co się w Polsce działo? Gorbaczow zdaje się był przeciwny wyporwadzeniu wojsk sowieckich, to Wałęsa spił Jelcyna. Możemy dyskutować co było pierwsze, kura czy jajo, tylko co to da?
    Lepiej się zgodzić, że po raz kolejny w 20 wieku wykorzystaliśmy szansę i splot okoliczności, z czym wcześniej różnie bywało.
    Na pewno sowiety nie dały nam wolności. Musieliśmy ją zdobyć i o to walczyliśmy (choć nie koniecznie orężem). Dobrze, że z rezulatatem innym niż w wieku 19.
    Także nie każ mi wielbić Gorbaczowa, wolę rodaków.

    Edit – postanowiłem dla jasności napisać parę słów wyjaśnienia.
    1. Chyba jest słuszne aby założyć, że sowiety przegrały zimną wojnę na skutek zadyszki w wyścigu zbrojeń.
    2. Skoro tak, to Gorbaczow nie miał innego wyjścia, tylko obrać kurs na zmiany. Dalsze brnięcie w wiarę w komunizm i jego niesienie na bagnetach przestało mieć sens, a zaciskanie pasa aby sprostać wyścigowi zbrojeń groziło totalną rewoltą w bloku. Świat jednoznacznie potępił inwazję na Afganistan i na jakiekolwiek podsycanie nastrojów prosowieckich na zachodzie nie można już było liczyć, zaś wiara w jedyny ustrój wewnątrz bloku również zwolna stawała się towarem unikatowym. Nie zmienia to faktu, że Gorbaczow dalej wierzył w przewodnią siłę narodu. To nie on dekomunizował blok. Jego pierestrojka była tylko zapalnikiem.
    3. Amerykanie, jako główni przeciwnicy sowietów w zimnej wojnie mają chyba najlepszą wiedzę, kto im najbardziej pomógł obalić komunę. A oni twierdzą, że Kukliński był w czołówce, jeśli nie tym pierwszym.
    4. Skoro tak, to jedno do drugiego daje CNU o roli Kuklińskiego w zmianach ustojowych w Polsce.

  36. Ja Hrabini
    Mój Eustachi ..Panie świeć nad…. przemyśliwiał i gadał był zawsze tak.
    Renegat zdrajca szpion , nizależni od intencjów putrzeby i myśli. Nizależni od Stanu Rangi i przynalejżności.
    Niezależni czy nosi mundura czy chodzi w Cywilnym łachu.
    Zdradził swoju Matky -Żywicielky ! Nagroda jest jedna .

    DO PIACHU – Panie jemu też zaświć ,bo zbłondził

  37. Ja Hrabini
    Mój Eustachi ..Panie świeć nad…. przemyśliwiał i gadał był zawsze tak.
    Renegat zdrajca szpion , nizależni od intencjów putrzeby i myśli. Nizależni od Stanu Rangi i przynalejżności.
    Niezależni czy nosi mundura czy chodzi w Cywilnym łachu.
    Zdradził swoju Matky -Żywicielky ! Nagroda jest jedna .

    DO PIACHU – Panie jemu też zaświć ,bo zbłondził

  38. Ja Hrabini
    Mój Eustachi ..Panie świeć nad…. przemyśliwiał i gadał był zawsze tak.
    Renegat zdrajca szpion , nizależni od intencjów putrzeby i myśli. Nizależni od Stanu Rangi i przynalejżności.
    Niezależni czy nosi mundura czy chodzi w Cywilnym łachu.
    Zdradził swoju Matky -Żywicielky ! Nagroda jest jedna .

    DO PIACHU – Panie jemu też zaświć ,bo zbłondził

  39. Ja Hrabini
    Mój Eustachi ..Panie świeć nad…. przemyśliwiał i gadał był zawsze tak.
    Renegat zdrajca szpion , nizależni od intencjów putrzeby i myśli. Nizależni od Stanu Rangi i przynalejżności.
    Niezależni czy nosi mundura czy chodzi w Cywilnym łachu.
    Zdradził swoju Matky -Żywicielky ! Nagroda jest jedna .

    DO PIACHU – Panie jemu też zaświć ,bo zbłondził

  40. Ja Hrabini
    Mój Eustachi ..Panie świeć nad…. przemyśliwiał i gadał był zawsze tak.
    Renegat zdrajca szpion , nizależni od intencjów putrzeby i myśli. Nizależni od Stanu Rangi i przynalejżności.
    Niezależni czy nosi mundura czy chodzi w Cywilnym łachu.
    Zdradził swoju Matky -Żywicielky ! Nagroda jest jedna .

    DO PIACHU – Panie jemu też zaświć ,bo zbłondził

  41. Jak sobie czytam te Wasze dyskusje
    to żal mi, że przypomina ona walenie sztachetami po zabawie w remizie. Nikt nie słucha argumentów drugiej strony, tylko napierdala mniej lub więcej na oślep. Panowie na boga.
    Lepiej załóżcie rękawice bokserskie i nie walcie się poniżej pasa. A minutowe interwały dla starszych sportowców niech ktoś starannie odmierze cobyście na zawał nie padli. Miki walczy tylko jedną ręką, żeby było sprawiedliwe. Druga przywiązana do gumki od spodenek.
    Daję szóstkę za ten zapalczywy, zaślepiony, z jednego kąta napisany artykuł. Daję jak zwykle za zaangażowanie i styl wartki. Bo nie za poglądy autora.
    Myślę, że wrócę w przyszłym tygodniu jak się już powybijacie, poignorujecie na maksa, i zapełnicie pełnymi złości komentarzami parę dodatkowych gigabajtów.

    Pozdrowienia dla Yo li.


  42. Jak sobie czytam te Wasze dyskusje
    to żal mi, że przypomina ona walenie sztachetami po zabawie w remizie. Nikt nie słucha argumentów drugiej strony, tylko napierdala mniej lub więcej na oślep. Panowie na boga.
    Lepiej załóżcie rękawice bokserskie i nie walcie się poniżej pasa. A minutowe interwały dla starszych sportowców niech ktoś starannie odmierze cobyście na zawał nie padli. Miki walczy tylko jedną ręką, żeby było sprawiedliwe. Druga przywiązana do gumki od spodenek.
    Daję szóstkę za ten zapalczywy, zaślepiony, z jednego kąta napisany artykuł. Daję jak zwykle za zaangażowanie i styl wartki. Bo nie za poglądy autora.
    Myślę, że wrócę w przyszłym tygodniu jak się już powybijacie, poignorujecie na maksa, i zapełnicie pełnymi złości komentarzami parę dodatkowych gigabajtów.

    Pozdrowienia dla Yo li.


  43. Jak sobie czytam te Wasze dyskusje
    to żal mi, że przypomina ona walenie sztachetami po zabawie w remizie. Nikt nie słucha argumentów drugiej strony, tylko napierdala mniej lub więcej na oślep. Panowie na boga.
    Lepiej załóżcie rękawice bokserskie i nie walcie się poniżej pasa. A minutowe interwały dla starszych sportowców niech ktoś starannie odmierze cobyście na zawał nie padli. Miki walczy tylko jedną ręką, żeby było sprawiedliwe. Druga przywiązana do gumki od spodenek.
    Daję szóstkę za ten zapalczywy, zaślepiony, z jednego kąta napisany artykuł. Daję jak zwykle za zaangażowanie i styl wartki. Bo nie za poglądy autora.
    Myślę, że wrócę w przyszłym tygodniu jak się już powybijacie, poignorujecie na maksa, i zapełnicie pełnymi złości komentarzami parę dodatkowych gigabajtów.

    Pozdrowienia dla Yo li.


  44. Jak sobie czytam te Wasze dyskusje
    to żal mi, że przypomina ona walenie sztachetami po zabawie w remizie. Nikt nie słucha argumentów drugiej strony, tylko napierdala mniej lub więcej na oślep. Panowie na boga.
    Lepiej załóżcie rękawice bokserskie i nie walcie się poniżej pasa. A minutowe interwały dla starszych sportowców niech ktoś starannie odmierze cobyście na zawał nie padli. Miki walczy tylko jedną ręką, żeby było sprawiedliwe. Druga przywiązana do gumki od spodenek.
    Daję szóstkę za ten zapalczywy, zaślepiony, z jednego kąta napisany artykuł. Daję jak zwykle za zaangażowanie i styl wartki. Bo nie za poglądy autora.
    Myślę, że wrócę w przyszłym tygodniu jak się już powybijacie, poignorujecie na maksa, i zapełnicie pełnymi złości komentarzami parę dodatkowych gigabajtów.

    Pozdrowienia dla Yo li.


  45. Jak sobie czytam te Wasze dyskusje
    to żal mi, że przypomina ona walenie sztachetami po zabawie w remizie. Nikt nie słucha argumentów drugiej strony, tylko napierdala mniej lub więcej na oślep. Panowie na boga.
    Lepiej załóżcie rękawice bokserskie i nie walcie się poniżej pasa. A minutowe interwały dla starszych sportowców niech ktoś starannie odmierze cobyście na zawał nie padli. Miki walczy tylko jedną ręką, żeby było sprawiedliwe. Druga przywiązana do gumki od spodenek.
    Daję szóstkę za ten zapalczywy, zaślepiony, z jednego kąta napisany artykuł. Daję jak zwykle za zaangażowanie i styl wartki. Bo nie za poglądy autora.
    Myślę, że wrócę w przyszłym tygodniu jak się już powybijacie, poignorujecie na maksa, i zapełnicie pełnymi złości komentarzami parę dodatkowych gigabajtów.

    Pozdrowienia dla Yo li.


  46. Kura jedziesz Kaczorem ,
    Kura jedziesz Kaczorem , wszystko jest dla Ciebie oczywiste , a co Ci nie pasuje walcujesz swoją demagogią .Na kondycje moralna Kuklinskiego nie miała wpływu smierć synów , bo jak wiesz to był raczej skutek jej braku .Oczywista oczywistoscia jest tu fakt , że odpowiedzialene za ich śmierć jest tutaj KGB , SB etc.. a brak dowodow swiadczy o tym ostatecznie (Kaczor raz pierwszy..) .Oczywiscie z podobnymi ?wypadkami? inne słuzby nigdy nie mialy nic wspólnego, wiec smiało zakładasz , ,ze jak był huk to wiadomo skąd był strzał (Kaczor raz drugi..) . Facet ,który mógł mieć wszystko ( mieszkanie w bloku i fiata na talon ) , oddal kariere ( sztabowego gryzipióra , który zgrabna kredką przenosił na papier wizje wazniejszych i głupszych) i poczucie bezpieczenstwa ( w kraju w którym planowal wprowadzenie stanu wojennego..hmm) za ..własnie za co .. . nie dopowiedziałes – za dostatnie życie dla siebie i swojej rodziny w krainie wysnionego bogactwa . Bo Kaczor obłudy chyba Cie nie dopadł i nie wcisniesz mi ,że zwiał tam ze swiadomoscia ,że będzie żył pod mostem .. .
    Oczywiście na kretynskie pytanie odpowiedziałeś , choć stawianie siebie na miejscu Jaruzelskiego po tym jak go sobie moralnie ustawiles ( sowiecki dupoliz..itd) – podjecie jedynej słusznej decyzji trudne nie było.. Sam bym sobie w łeb strzelił jakby ocena mojego żywota przypominała kloake ..tylko to by musiała być moja ocena a nie wynik wzwodów erystycznych gadaczy na każdy temat.
    Zdrady nie można relatywizować a jeśli już chcesz to nazywaj to inaczej .. Wszak Kukliński jest dla Ciebie bohaterem ..bo kapował przyjaznemu CIA ..gdy wiatr historii zawieje może będziemy mieli nowych bohaterow i będziesz musiał nowe laurki rychtować.. zdrajców jednej erpe na bohaterów kolejnej erpe mianować .
    Zbitka :jak CIA ? to agent a jak KGB to kapuś (Kaczor raz trzeci..)
    Niepotrzebnie też się ograniczasz :jak siepacze z PRL i bolszewicy – to i ZOMO i polskojezyczne formacje wojskowe no i furke gówna jak masz pod reką ..wszak teza wymaga udowodnienia ,a Twoja Polska obrony . Jaruzel Ci nasral w chałupie a dzieki Kuklinskiemu poczułeś ,że smiedzi .. To cud ,ze TYCH ludzi i TEGO systemu nie ?poczułeś? wczesniej ? pokazałbyś trzynastoletnim dziewczynkom co potrafisz , przed oprawcami z KGB ..
    Rażą mnie troche dywagacje faceta co wojsku nie był , jedynym co dowodził to była bateria butelek w barku , a dpowiedzialnośc czuł wtedy jak za nie swoja kase flaszke kupował. (Kaczor raz czwarty..) .
    Co za pokretna retoryka : kolaborant Jauzelski ? nie uchronił nas sprzed wyimaginowaną agresją ( bo nie mialo jej być )..
    bohater Kuklinski ? spalił na panewce zamiar agesji (której miało nie być ..hmm?) , albo by była , gdyby jej nie spalił ..W sumie mógł nas tez uchronić przed agresja z Marsa , jeśli by spalil jej zamiar w fazie planowania..hmm . Najdziwniejsze jest to że?spalając? swa zdradą domniemana agresje sowiecką , nie spalił wprowadzenia stanu wojennego , który przed 13 grudnia też był tylko domniemaniem ..Widocznie mial wiekszy wplyw na planowanie w Ukladzie Waszawskim , niz na plany ,ktore sam tworzył .. Fakt że wolisz USA niż bolszewicki motłoch narża Cie tylko na uleganie lobby żydowskiemu , masonom , cyklistom – i pamietaj ..tam bija murzynów.
    Jestes znakomitym komentatorem tego co powiedział Jarek i co mu odburknał Donek , znakomicie syntezujesz watki związane z syfem na dupie i ceną twarozków w Biedronce ? ale proszę , nie oceniaj człowieka , który miał na głowie całą armie i cały kraj .. Nie miał wykretu demokracji i nie mógł powiedziec ?to ich wina? , nie mogł się pogniewać i strzelic focha .
    Jeśli już już masz kogos sobie przeciwstawiac ? to porównaj swój tekst z tekstami Kaczyńskiego i nikt Cie nie przekona ,ze czane jest czarne , a biale jest biale ..Jaruzelskiego zostaw w spokoju..
    Chetnie bym sie zastosował do tego co jeden z kolegow zazwyczaj pisze “Błogoslawieni..itd” , .. ale cóz , miejcie troche plebejskiej prozy od faceta ,który stał tam gdzie kiedys ZOMO i o zdrajcach w mundurze wie swoje … tam gdzie wszyscy maja karabiny tak samo nienawidzi sie zdrajców i bohaterów… jedni i drudzy powoduja tylko wieksze straty..
    Pozdrawiam
    Andrzej

    • Chętnie bym pogadał, ale…
      Ale obiecałem sobie, że wszelkie krótsze i dłuższe wywody, które zaczynają się od: “gadasz jak Kaczor, Rydzyk, katol itd”, będę konsekwentnie omijał. Ponieważ po pierwsze nie mam ochoty się tłumaczyć z cudzych nazwisk i poglądów, po drugie ewentualny interlokutor powinien się zgłosić do oryginałów z takimi żalami. Ja nazywam się tajemniczo, ale znany jestem pod nickiem MK i jeśli ktoś mnie kojarzy z Kaczyńskim, czy Rydzykiem to ma do tego prawo, ale musi sobie sam ze swoimi problemami poradzić. Nie mam obowiązku ani się tłumaczyć kim nie jestem, ani dyskutować na tym poziomie, który argumenty zastępuje nazwiskami i przydomkami nadawanymi rozmówcy. Korzystam z tej łaski niedyskutowania i korzystam z okazji aby przekazać ogólny komunikat.

      • Cieszy mnie to i raduje
        Cieszy mnie to i raduje jednak (moze wbrew sobie ) jestes osobą publiczną i przez to narazasz sie na ataki Hubertow.. Nie miała to byc wycieczka ad pesonam tylko , zaznaczenie ,ze w niektorych kwestiach (wydaje mi sie ), że sie mylisz.. A totalna indolencja w niektorych sprawach (akurat nie w tej ..) moze Twój opiniotworczy kapitał dewaluować. Czyli kopie Cie z troska i szczypie z uwielbieniem .. Nie bierz tego do siebie ale nie rzucaj inwektywami w człowieka ,któremu moralnosci (Twojej , Waszej , Naszej ) mozesz odmowic , ale krwi przelanej (doslownie) Ty atramentem nie przelejesz … Jeździles jak po łysej kobyle na prezesie .. bo gnida z pod pierzyny walczyła z systemem a plula na Niesiołowskiego ..hmm. Oceniasz zolnierza , choc o wojsku pojecia nie masz.. To nie zoliborski inteligent , biznesmen w krotkich spodniach czy insza plwocina naszej mlodej demokracji . On zachowal sie jak zolnierz , bo zołnierz byl potrzebny,. tak go trzeba oceniac – jak ksiedza za kazania, lekarza za leczenie i piekarza za chleb ..wciskanie im wszystkim “moralnosci” , manewrowanie we wszystkich mozliwych kontekstach zaciemnia tylko sam fakt i ich role w jego tworzeniu. Powinienes z łatwoscia łyknac teze ,ze on jako trep i tak nie mial pojecia o polityczności czy moralnosci swojego działania ..robił tak żeby było dobrze. Dobrze i dla niego i siepaczy PRL-owskich , ubeków masci wszelakiej i jak zapewne mniemał reszcie przypadkowego społeczenstwa.. I ja w to wierze.. A Kukliński to zdrajca i chuj ..
        Jesli Cie uraziłem ..przepraszam ..lubie cie czytać i czasami mechanika Twoich wypowiedzi mnie ponosi..Komunikat przyjałem do wiadomosci …

        • Ja się nie obrażam, ja się co najwyżej…denerwuję
          Absolutnie mnie nie uraziłeś, ani nie obraziłeś, taki wrażliwy to ja nie jestem. Po prostu jak chcesz napisać, że jestem kutasem to napisz, że jestem kutasem, a nie Kaczyńskim, kutas do mnie pasuje jeśli się uprzeć. A dalej już można merytorycznie. Pisałem już kilkakrotnie, za II Wojnę i Syberię Jaruzelskiemu należy się order i honorowe członkostwo w organizacjach. Za lata 1945-do dziś należy się metka sowieckiego sługusa, karierowicza, partyjnego siepacza.

          I nie ma tu casusu Niesiołowski – Kaczyński, bo to nie ja, ale generał przez 45 lat budował mi socjalistyczny syf i nie ja a generał przystawił mi lufę do czoła, za moje poglądy. On rozoawał karty i mówił mi właśnie jak Kaczyński pod jakimi warunkami będę Polakiem. A warunek był jeden, CHWAL WŁADZĘ LUDOWĄ. I w czasie gdy ja stałem jako dzieciak za solonym masłem holenderskim na wagę, generał z towarzyszami pił Żytnią eksportową, a potem słyszałem z TV, że w produkcji surówki w przeliczeniu na głowę, dogoniliśmy USA, gdzie murzynów biją.

          Ludzie stali za salcesonem od 5 rano, a śmieć Urban wysyłał koce do USA. przepraszam za emocje, ale jakoś mi tak dreszcze przeszły po plecach na samą myśl o PRL i bohaterze sybiraku. I na to wspomnienie nawet mi IVRP nie straszna, bo po tej mogłem jechać jak chciałem i nikt mi do Wisły w worku nie wrzucił, albo za posiadanie Gombrowicza nie wsadził na 24. Jaruzelski i jemu podobni gnoili ludzi i rozpieprzali ten kraj na wiecznym dorobku i gówno mnie obchodzi, że on był na wojnie, a ja nie, bo ja nie za wojnę go rozliczam, ale za to co robił po wojnie, a po wojnie był ruskim kapusiem i partyjnym oszołomem. Był na wojnie i co? Po wojnie mógł gwałcić, palić, prześladować, bo się dorobił legitymacji kombatanta? Odsyłam do przemówień tego patrioty i bohatera, przy nim Kaczyński to Cyceron i owieczka. Nie ja zacząłem wojnę z Jaruzelskim, ale on ze mną i to on strzelał do Polaków, którzy też byli na wojnie, ja strzelam atramentem, to prawda i z tego powodu śpię spokojnie.

          • Ech ..Matka dorabiajac gebe
            Ech ..Matka dorabiajac gebe innym wcale nie upiekszysz swojej ..pomijam lufy na potrzeby dyskursu przytknete do czoła i masło holenderskie dla smaku . Chcesz rozliczac Jaruzelskiego a jednoczesnie zapinasz mu na wszystkie guziki kamizele sowieckiego sługusa i marionetki bezwolnie wstawianej na szczebelki wladzy moskiewskiego protektoratu . Skoro to siepacz tylko – rachunek za holendeskie masło wystaw całusnym towarzyszom ze wschodu a jego potraktuj za demiurga historii o mocy Borusewicza czy Wałesy . Głaby (same z siebie) bywają bowiem tworcami historii ..ale zazwyczaj przez przypadek. W/w intelektualisci nawet w scenariuszu idioty nie otrzymali by ról ,ktore im sie teraz chwalebnie przypisuje .Wiec skazanego przez przypadek – oszczedź. To kukła moskiewska , nie on nam krzywde zrobił lecz jemu zrobili – zmuszajac jego i innych chłopakow w mundurach do karmienia przez lufę masłem ..czy jak to tam było ..lufy z masłem . tak czy inaczej maslo zdawało sie byc duńskie ..ale ma to takie samo odniesienie jak zlamanie nogi przed komisariatem do zbrodni komunistyczniej . Matka wyobraz sobie liczbe ofiar stanu wojennego po doliczeniu zamarznietych ‘na smierc ” ..to sie nam w jaruzelskiej wojnie nie zdarzylo ..a w pokojowej demokracji ..zdarza sie ..choc zimy drzewiej surowsze bywaly. Dopiero by placz był ..a nie tylko popierdułki nad pijakiem ,który za mocno pala na komisariacie dostał i swietym sie prawie stał .. Nie bierz Jaruzelskiego tak emocjonalnie – on wojny Tobie nie wypowiedział – jak bys go nie ustawiał i kim by nie był i tak zapewne miał Cie w dupie.. Spij spokojnie ..wal w tych co nam jeszcze moga zaszkodzic ..moze sie jeszcze załapiesz na kombatanta. Czego zycze Tobie i sobie ..

          • Masło i lufy to nie metafory, to fakty
            A z jakiego powodu ja mam zapominać o maśle i lufach? O faktach mam zapominać, bo fakty można zbyć płynną gatką, nie powiem i podziwiam lekkość pióra. Ależ oczywiście, że biedny pan generał za cholerę nie wiedział co się dzieje, on był ofiarą złego świata, to świat był brzydki, nie generał. Generał miał trudne dzieciństwo i był na wojnie, (czyż to nie masło holenderskie i lufy), świat jest podły, och jak trudno żyć i się odnaleźć. W ten sposób usprawiedliwia się każda panienka, która kasuje za usługę, a drugą ręką siega po portfel.

            Ofiarą złego ZSRR, a jakież on ofiary poniósł w PRL, że się na trybunie nastał, czy może baleron nieświeży za żółte firanki rzucili? Co on cierpiał w PRL? Głód, ubóstwo? Czy może był dygnitarzem i robił z innymi co chciał. Lekko mi przychodzi ocenianie Jaruzelskiego, tak samo jak Tobie lekko przyszło ocenianie mnie i jeszcze lżej przyjdzie ci ocenianie Kaczyńskiego. Świat faktycznie jest podły i dlatego nie ma powodu jęczeć, że jest się ocenianym, kiedy w przeszłości nie pozwalało się innym gęby otworzyć.

            To, że ja nazywam, zgodnie z prawdą, Jaruzelskiego ruskim agentem, jest żadną krzywdą dla niego, to jest ledwie uszczypliwość, po tym co generał mówił o mnie i o innych, a co przede wszystkim robił innym. Odsyłam raz jeszcze do przemówień tego patrioty, nawet tego grudniowego, gdzie ruski agent ocenia miliony ludzi, nazywa jak nazywa, łże i nawet oka nie zmruży. Ja oceniam pojedynczo i za popełnione czyny, on leciał hurtem i na oślep. Krzywda mu się dzieje? Jaka to krzywda, to humanitarne traktowanie, normalnie to powinien dostać co najmniej kilka pał, że nie wspomnę o paru latach. I nie za to czy winny, czy nie winny, ale ze to, że mówi i myśli inaczej niż ja. Wtedy to byłby sprawiedliwy rewanż. Ja nie chce rewanżu, wystarczy mi, że ruski sługus, będzie nazwany po imieniu.

  47. Kura jedziesz Kaczorem ,
    Kura jedziesz Kaczorem , wszystko jest dla Ciebie oczywiste , a co Ci nie pasuje walcujesz swoją demagogią .Na kondycje moralna Kuklinskiego nie miała wpływu smierć synów , bo jak wiesz to był raczej skutek jej braku .Oczywista oczywistoscia jest tu fakt , że odpowiedzialene za ich śmierć jest tutaj KGB , SB etc.. a brak dowodow swiadczy o tym ostatecznie (Kaczor raz pierwszy..) .Oczywiscie z podobnymi ?wypadkami? inne słuzby nigdy nie mialy nic wspólnego, wiec smiało zakładasz , ,ze jak był huk to wiadomo skąd był strzał (Kaczor raz drugi..) . Facet ,który mógł mieć wszystko ( mieszkanie w bloku i fiata na talon ) , oddal kariere ( sztabowego gryzipióra , który zgrabna kredką przenosił na papier wizje wazniejszych i głupszych) i poczucie bezpieczenstwa ( w kraju w którym planowal wprowadzenie stanu wojennego..hmm) za ..własnie za co .. . nie dopowiedziałes – za dostatnie życie dla siebie i swojej rodziny w krainie wysnionego bogactwa . Bo Kaczor obłudy chyba Cie nie dopadł i nie wcisniesz mi ,że zwiał tam ze swiadomoscia ,że będzie żył pod mostem .. .
    Oczywiście na kretynskie pytanie odpowiedziałeś , choć stawianie siebie na miejscu Jaruzelskiego po tym jak go sobie moralnie ustawiles ( sowiecki dupoliz..itd) – podjecie jedynej słusznej decyzji trudne nie było.. Sam bym sobie w łeb strzelił jakby ocena mojego żywota przypominała kloake ..tylko to by musiała być moja ocena a nie wynik wzwodów erystycznych gadaczy na każdy temat.
    Zdrady nie można relatywizować a jeśli już chcesz to nazywaj to inaczej .. Wszak Kukliński jest dla Ciebie bohaterem ..bo kapował przyjaznemu CIA ..gdy wiatr historii zawieje może będziemy mieli nowych bohaterow i będziesz musiał nowe laurki rychtować.. zdrajców jednej erpe na bohaterów kolejnej erpe mianować .
    Zbitka :jak CIA ? to agent a jak KGB to kapuś (Kaczor raz trzeci..)
    Niepotrzebnie też się ograniczasz :jak siepacze z PRL i bolszewicy – to i ZOMO i polskojezyczne formacje wojskowe no i furke gówna jak masz pod reką ..wszak teza wymaga udowodnienia ,a Twoja Polska obrony . Jaruzel Ci nasral w chałupie a dzieki Kuklinskiemu poczułeś ,że smiedzi .. To cud ,ze TYCH ludzi i TEGO systemu nie ?poczułeś? wczesniej ? pokazałbyś trzynastoletnim dziewczynkom co potrafisz , przed oprawcami z KGB ..
    Rażą mnie troche dywagacje faceta co wojsku nie był , jedynym co dowodził to była bateria butelek w barku , a dpowiedzialnośc czuł wtedy jak za nie swoja kase flaszke kupował. (Kaczor raz czwarty..) .
    Co za pokretna retoryka : kolaborant Jauzelski ? nie uchronił nas sprzed wyimaginowaną agresją ( bo nie mialo jej być )..
    bohater Kuklinski ? spalił na panewce zamiar agesji (której miało nie być ..hmm?) , albo by była , gdyby jej nie spalił ..W sumie mógł nas tez uchronić przed agresja z Marsa , jeśli by spalil jej zamiar w fazie planowania..hmm . Najdziwniejsze jest to że?spalając? swa zdradą domniemana agresje sowiecką , nie spalił wprowadzenia stanu wojennego , który przed 13 grudnia też był tylko domniemaniem ..Widocznie mial wiekszy wplyw na planowanie w Ukladzie Waszawskim , niz na plany ,ktore sam tworzył .. Fakt że wolisz USA niż bolszewicki motłoch narża Cie tylko na uleganie lobby żydowskiemu , masonom , cyklistom – i pamietaj ..tam bija murzynów.
    Jestes znakomitym komentatorem tego co powiedział Jarek i co mu odburknał Donek , znakomicie syntezujesz watki związane z syfem na dupie i ceną twarozków w Biedronce ? ale proszę , nie oceniaj człowieka , który miał na głowie całą armie i cały kraj .. Nie miał wykretu demokracji i nie mógł powiedziec ?to ich wina? , nie mogł się pogniewać i strzelic focha .
    Jeśli już już masz kogos sobie przeciwstawiac ? to porównaj swój tekst z tekstami Kaczyńskiego i nikt Cie nie przekona ,ze czane jest czarne , a biale jest biale ..Jaruzelskiego zostaw w spokoju..
    Chetnie bym sie zastosował do tego co jeden z kolegow zazwyczaj pisze “Błogoslawieni..itd” , .. ale cóz , miejcie troche plebejskiej prozy od faceta ,który stał tam gdzie kiedys ZOMO i o zdrajcach w mundurze wie swoje … tam gdzie wszyscy maja karabiny tak samo nienawidzi sie zdrajców i bohaterów… jedni i drudzy powoduja tylko wieksze straty..
    Pozdrawiam
    Andrzej

    • Chętnie bym pogadał, ale…
      Ale obiecałem sobie, że wszelkie krótsze i dłuższe wywody, które zaczynają się od: “gadasz jak Kaczor, Rydzyk, katol itd”, będę konsekwentnie omijał. Ponieważ po pierwsze nie mam ochoty się tłumaczyć z cudzych nazwisk i poglądów, po drugie ewentualny interlokutor powinien się zgłosić do oryginałów z takimi żalami. Ja nazywam się tajemniczo, ale znany jestem pod nickiem MK i jeśli ktoś mnie kojarzy z Kaczyńskim, czy Rydzykiem to ma do tego prawo, ale musi sobie sam ze swoimi problemami poradzić. Nie mam obowiązku ani się tłumaczyć kim nie jestem, ani dyskutować na tym poziomie, który argumenty zastępuje nazwiskami i przydomkami nadawanymi rozmówcy. Korzystam z tej łaski niedyskutowania i korzystam z okazji aby przekazać ogólny komunikat.

      • Cieszy mnie to i raduje
        Cieszy mnie to i raduje jednak (moze wbrew sobie ) jestes osobą publiczną i przez to narazasz sie na ataki Hubertow.. Nie miała to byc wycieczka ad pesonam tylko , zaznaczenie ,ze w niektorych kwestiach (wydaje mi sie ), że sie mylisz.. A totalna indolencja w niektorych sprawach (akurat nie w tej ..) moze Twój opiniotworczy kapitał dewaluować. Czyli kopie Cie z troska i szczypie z uwielbieniem .. Nie bierz tego do siebie ale nie rzucaj inwektywami w człowieka ,któremu moralnosci (Twojej , Waszej , Naszej ) mozesz odmowic , ale krwi przelanej (doslownie) Ty atramentem nie przelejesz … Jeździles jak po łysej kobyle na prezesie .. bo gnida z pod pierzyny walczyła z systemem a plula na Niesiołowskiego ..hmm. Oceniasz zolnierza , choc o wojsku pojecia nie masz.. To nie zoliborski inteligent , biznesmen w krotkich spodniach czy insza plwocina naszej mlodej demokracji . On zachowal sie jak zolnierz , bo zołnierz byl potrzebny,. tak go trzeba oceniac – jak ksiedza za kazania, lekarza za leczenie i piekarza za chleb ..wciskanie im wszystkim “moralnosci” , manewrowanie we wszystkich mozliwych kontekstach zaciemnia tylko sam fakt i ich role w jego tworzeniu. Powinienes z łatwoscia łyknac teze ,ze on jako trep i tak nie mial pojecia o polityczności czy moralnosci swojego działania ..robił tak żeby było dobrze. Dobrze i dla niego i siepaczy PRL-owskich , ubeków masci wszelakiej i jak zapewne mniemał reszcie przypadkowego społeczenstwa.. I ja w to wierze.. A Kukliński to zdrajca i chuj ..
        Jesli Cie uraziłem ..przepraszam ..lubie cie czytać i czasami mechanika Twoich wypowiedzi mnie ponosi..Komunikat przyjałem do wiadomosci …

        • Ja się nie obrażam, ja się co najwyżej…denerwuję
          Absolutnie mnie nie uraziłeś, ani nie obraziłeś, taki wrażliwy to ja nie jestem. Po prostu jak chcesz napisać, że jestem kutasem to napisz, że jestem kutasem, a nie Kaczyńskim, kutas do mnie pasuje jeśli się uprzeć. A dalej już można merytorycznie. Pisałem już kilkakrotnie, za II Wojnę i Syberię Jaruzelskiemu należy się order i honorowe członkostwo w organizacjach. Za lata 1945-do dziś należy się metka sowieckiego sługusa, karierowicza, partyjnego siepacza.

          I nie ma tu casusu Niesiołowski – Kaczyński, bo to nie ja, ale generał przez 45 lat budował mi socjalistyczny syf i nie ja a generał przystawił mi lufę do czoła, za moje poglądy. On rozoawał karty i mówił mi właśnie jak Kaczyński pod jakimi warunkami będę Polakiem. A warunek był jeden, CHWAL WŁADZĘ LUDOWĄ. I w czasie gdy ja stałem jako dzieciak za solonym masłem holenderskim na wagę, generał z towarzyszami pił Żytnią eksportową, a potem słyszałem z TV, że w produkcji surówki w przeliczeniu na głowę, dogoniliśmy USA, gdzie murzynów biją.

          Ludzie stali za salcesonem od 5 rano, a śmieć Urban wysyłał koce do USA. przepraszam za emocje, ale jakoś mi tak dreszcze przeszły po plecach na samą myśl o PRL i bohaterze sybiraku. I na to wspomnienie nawet mi IVRP nie straszna, bo po tej mogłem jechać jak chciałem i nikt mi do Wisły w worku nie wrzucił, albo za posiadanie Gombrowicza nie wsadził na 24. Jaruzelski i jemu podobni gnoili ludzi i rozpieprzali ten kraj na wiecznym dorobku i gówno mnie obchodzi, że on był na wojnie, a ja nie, bo ja nie za wojnę go rozliczam, ale za to co robił po wojnie, a po wojnie był ruskim kapusiem i partyjnym oszołomem. Był na wojnie i co? Po wojnie mógł gwałcić, palić, prześladować, bo się dorobił legitymacji kombatanta? Odsyłam do przemówień tego patrioty i bohatera, przy nim Kaczyński to Cyceron i owieczka. Nie ja zacząłem wojnę z Jaruzelskim, ale on ze mną i to on strzelał do Polaków, którzy też byli na wojnie, ja strzelam atramentem, to prawda i z tego powodu śpię spokojnie.

          • Ech ..Matka dorabiajac gebe
            Ech ..Matka dorabiajac gebe innym wcale nie upiekszysz swojej ..pomijam lufy na potrzeby dyskursu przytknete do czoła i masło holenderskie dla smaku . Chcesz rozliczac Jaruzelskiego a jednoczesnie zapinasz mu na wszystkie guziki kamizele sowieckiego sługusa i marionetki bezwolnie wstawianej na szczebelki wladzy moskiewskiego protektoratu . Skoro to siepacz tylko – rachunek za holendeskie masło wystaw całusnym towarzyszom ze wschodu a jego potraktuj za demiurga historii o mocy Borusewicza czy Wałesy . Głaby (same z siebie) bywają bowiem tworcami historii ..ale zazwyczaj przez przypadek. W/w intelektualisci nawet w scenariuszu idioty nie otrzymali by ról ,ktore im sie teraz chwalebnie przypisuje .Wiec skazanego przez przypadek – oszczedź. To kukła moskiewska , nie on nam krzywde zrobił lecz jemu zrobili – zmuszajac jego i innych chłopakow w mundurach do karmienia przez lufę masłem ..czy jak to tam było ..lufy z masłem . tak czy inaczej maslo zdawało sie byc duńskie ..ale ma to takie samo odniesienie jak zlamanie nogi przed komisariatem do zbrodni komunistyczniej . Matka wyobraz sobie liczbe ofiar stanu wojennego po doliczeniu zamarznietych ‘na smierc ” ..to sie nam w jaruzelskiej wojnie nie zdarzylo ..a w pokojowej demokracji ..zdarza sie ..choc zimy drzewiej surowsze bywaly. Dopiero by placz był ..a nie tylko popierdułki nad pijakiem ,który za mocno pala na komisariacie dostał i swietym sie prawie stał .. Nie bierz Jaruzelskiego tak emocjonalnie – on wojny Tobie nie wypowiedział – jak bys go nie ustawiał i kim by nie był i tak zapewne miał Cie w dupie.. Spij spokojnie ..wal w tych co nam jeszcze moga zaszkodzic ..moze sie jeszcze załapiesz na kombatanta. Czego zycze Tobie i sobie ..

          • Masło i lufy to nie metafory, to fakty
            A z jakiego powodu ja mam zapominać o maśle i lufach? O faktach mam zapominać, bo fakty można zbyć płynną gatką, nie powiem i podziwiam lekkość pióra. Ależ oczywiście, że biedny pan generał za cholerę nie wiedział co się dzieje, on był ofiarą złego świata, to świat był brzydki, nie generał. Generał miał trudne dzieciństwo i był na wojnie, (czyż to nie masło holenderskie i lufy), świat jest podły, och jak trudno żyć i się odnaleźć. W ten sposób usprawiedliwia się każda panienka, która kasuje za usługę, a drugą ręką siega po portfel.

            Ofiarą złego ZSRR, a jakież on ofiary poniósł w PRL, że się na trybunie nastał, czy może baleron nieświeży za żółte firanki rzucili? Co on cierpiał w PRL? Głód, ubóstwo? Czy może był dygnitarzem i robił z innymi co chciał. Lekko mi przychodzi ocenianie Jaruzelskiego, tak samo jak Tobie lekko przyszło ocenianie mnie i jeszcze lżej przyjdzie ci ocenianie Kaczyńskiego. Świat faktycznie jest podły i dlatego nie ma powodu jęczeć, że jest się ocenianym, kiedy w przeszłości nie pozwalało się innym gęby otworzyć.

            To, że ja nazywam, zgodnie z prawdą, Jaruzelskiego ruskim agentem, jest żadną krzywdą dla niego, to jest ledwie uszczypliwość, po tym co generał mówił o mnie i o innych, a co przede wszystkim robił innym. Odsyłam raz jeszcze do przemówień tego patrioty, nawet tego grudniowego, gdzie ruski agent ocenia miliony ludzi, nazywa jak nazywa, łże i nawet oka nie zmruży. Ja oceniam pojedynczo i za popełnione czyny, on leciał hurtem i na oślep. Krzywda mu się dzieje? Jaka to krzywda, to humanitarne traktowanie, normalnie to powinien dostać co najmniej kilka pał, że nie wspomnę o paru latach. I nie za to czy winny, czy nie winny, ale ze to, że mówi i myśli inaczej niż ja. Wtedy to byłby sprawiedliwy rewanż. Ja nie chce rewanżu, wystarczy mi, że ruski sługus, będzie nazwany po imieniu.

  48. Kura jedziesz Kaczorem ,
    Kura jedziesz Kaczorem , wszystko jest dla Ciebie oczywiste , a co Ci nie pasuje walcujesz swoją demagogią .Na kondycje moralna Kuklinskiego nie miała wpływu smierć synów , bo jak wiesz to był raczej skutek jej braku .Oczywista oczywistoscia jest tu fakt , że odpowiedzialene za ich śmierć jest tutaj KGB , SB etc.. a brak dowodow swiadczy o tym ostatecznie (Kaczor raz pierwszy..) .Oczywiscie z podobnymi ?wypadkami? inne słuzby nigdy nie mialy nic wspólnego, wiec smiało zakładasz , ,ze jak był huk to wiadomo skąd był strzał (Kaczor raz drugi..) . Facet ,który mógł mieć wszystko ( mieszkanie w bloku i fiata na talon ) , oddal kariere ( sztabowego gryzipióra , który zgrabna kredką przenosił na papier wizje wazniejszych i głupszych) i poczucie bezpieczenstwa ( w kraju w którym planowal wprowadzenie stanu wojennego..hmm) za ..własnie za co .. . nie dopowiedziałes – za dostatnie życie dla siebie i swojej rodziny w krainie wysnionego bogactwa . Bo Kaczor obłudy chyba Cie nie dopadł i nie wcisniesz mi ,że zwiał tam ze swiadomoscia ,że będzie żył pod mostem .. .
    Oczywiście na kretynskie pytanie odpowiedziałeś , choć stawianie siebie na miejscu Jaruzelskiego po tym jak go sobie moralnie ustawiles ( sowiecki dupoliz..itd) – podjecie jedynej słusznej decyzji trudne nie było.. Sam bym sobie w łeb strzelił jakby ocena mojego żywota przypominała kloake ..tylko to by musiała być moja ocena a nie wynik wzwodów erystycznych gadaczy na każdy temat.
    Zdrady nie można relatywizować a jeśli już chcesz to nazywaj to inaczej .. Wszak Kukliński jest dla Ciebie bohaterem ..bo kapował przyjaznemu CIA ..gdy wiatr historii zawieje może będziemy mieli nowych bohaterow i będziesz musiał nowe laurki rychtować.. zdrajców jednej erpe na bohaterów kolejnej erpe mianować .
    Zbitka :jak CIA ? to agent a jak KGB to kapuś (Kaczor raz trzeci..)
    Niepotrzebnie też się ograniczasz :jak siepacze z PRL i bolszewicy – to i ZOMO i polskojezyczne formacje wojskowe no i furke gówna jak masz pod reką ..wszak teza wymaga udowodnienia ,a Twoja Polska obrony . Jaruzel Ci nasral w chałupie a dzieki Kuklinskiemu poczułeś ,że smiedzi .. To cud ,ze TYCH ludzi i TEGO systemu nie ?poczułeś? wczesniej ? pokazałbyś trzynastoletnim dziewczynkom co potrafisz , przed oprawcami z KGB ..
    Rażą mnie troche dywagacje faceta co wojsku nie był , jedynym co dowodził to była bateria butelek w barku , a dpowiedzialnośc czuł wtedy jak za nie swoja kase flaszke kupował. (Kaczor raz czwarty..) .
    Co za pokretna retoryka : kolaborant Jauzelski ? nie uchronił nas sprzed wyimaginowaną agresją ( bo nie mialo jej być )..
    bohater Kuklinski ? spalił na panewce zamiar agesji (której miało nie być ..hmm?) , albo by była , gdyby jej nie spalił ..W sumie mógł nas tez uchronić przed agresja z Marsa , jeśli by spalil jej zamiar w fazie planowania..hmm . Najdziwniejsze jest to że?spalając? swa zdradą domniemana agresje sowiecką , nie spalił wprowadzenia stanu wojennego , który przed 13 grudnia też był tylko domniemaniem ..Widocznie mial wiekszy wplyw na planowanie w Ukladzie Waszawskim , niz na plany ,ktore sam tworzył .. Fakt że wolisz USA niż bolszewicki motłoch narża Cie tylko na uleganie lobby żydowskiemu , masonom , cyklistom – i pamietaj ..tam bija murzynów.
    Jestes znakomitym komentatorem tego co powiedział Jarek i co mu odburknał Donek , znakomicie syntezujesz watki związane z syfem na dupie i ceną twarozków w Biedronce ? ale proszę , nie oceniaj człowieka , który miał na głowie całą armie i cały kraj .. Nie miał wykretu demokracji i nie mógł powiedziec ?to ich wina? , nie mogł się pogniewać i strzelic focha .
    Jeśli już już masz kogos sobie przeciwstawiac ? to porównaj swój tekst z tekstami Kaczyńskiego i nikt Cie nie przekona ,ze czane jest czarne , a biale jest biale ..Jaruzelskiego zostaw w spokoju..
    Chetnie bym sie zastosował do tego co jeden z kolegow zazwyczaj pisze “Błogoslawieni..itd” , .. ale cóz , miejcie troche plebejskiej prozy od faceta ,który stał tam gdzie kiedys ZOMO i o zdrajcach w mundurze wie swoje … tam gdzie wszyscy maja karabiny tak samo nienawidzi sie zdrajców i bohaterów… jedni i drudzy powoduja tylko wieksze straty..
    Pozdrawiam
    Andrzej

    • Chętnie bym pogadał, ale…
      Ale obiecałem sobie, że wszelkie krótsze i dłuższe wywody, które zaczynają się od: “gadasz jak Kaczor, Rydzyk, katol itd”, będę konsekwentnie omijał. Ponieważ po pierwsze nie mam ochoty się tłumaczyć z cudzych nazwisk i poglądów, po drugie ewentualny interlokutor powinien się zgłosić do oryginałów z takimi żalami. Ja nazywam się tajemniczo, ale znany jestem pod nickiem MK i jeśli ktoś mnie kojarzy z Kaczyńskim, czy Rydzykiem to ma do tego prawo, ale musi sobie sam ze swoimi problemami poradzić. Nie mam obowiązku ani się tłumaczyć kim nie jestem, ani dyskutować na tym poziomie, który argumenty zastępuje nazwiskami i przydomkami nadawanymi rozmówcy. Korzystam z tej łaski niedyskutowania i korzystam z okazji aby przekazać ogólny komunikat.

      • Cieszy mnie to i raduje
        Cieszy mnie to i raduje jednak (moze wbrew sobie ) jestes osobą publiczną i przez to narazasz sie na ataki Hubertow.. Nie miała to byc wycieczka ad pesonam tylko , zaznaczenie ,ze w niektorych kwestiach (wydaje mi sie ), że sie mylisz.. A totalna indolencja w niektorych sprawach (akurat nie w tej ..) moze Twój opiniotworczy kapitał dewaluować. Czyli kopie Cie z troska i szczypie z uwielbieniem .. Nie bierz tego do siebie ale nie rzucaj inwektywami w człowieka ,któremu moralnosci (Twojej , Waszej , Naszej ) mozesz odmowic , ale krwi przelanej (doslownie) Ty atramentem nie przelejesz … Jeździles jak po łysej kobyle na prezesie .. bo gnida z pod pierzyny walczyła z systemem a plula na Niesiołowskiego ..hmm. Oceniasz zolnierza , choc o wojsku pojecia nie masz.. To nie zoliborski inteligent , biznesmen w krotkich spodniach czy insza plwocina naszej mlodej demokracji . On zachowal sie jak zolnierz , bo zołnierz byl potrzebny,. tak go trzeba oceniac – jak ksiedza za kazania, lekarza za leczenie i piekarza za chleb ..wciskanie im wszystkim “moralnosci” , manewrowanie we wszystkich mozliwych kontekstach zaciemnia tylko sam fakt i ich role w jego tworzeniu. Powinienes z łatwoscia łyknac teze ,ze on jako trep i tak nie mial pojecia o polityczności czy moralnosci swojego działania ..robił tak żeby było dobrze. Dobrze i dla niego i siepaczy PRL-owskich , ubeków masci wszelakiej i jak zapewne mniemał reszcie przypadkowego społeczenstwa.. I ja w to wierze.. A Kukliński to zdrajca i chuj ..
        Jesli Cie uraziłem ..przepraszam ..lubie cie czytać i czasami mechanika Twoich wypowiedzi mnie ponosi..Komunikat przyjałem do wiadomosci …

        • Ja się nie obrażam, ja się co najwyżej…denerwuję
          Absolutnie mnie nie uraziłeś, ani nie obraziłeś, taki wrażliwy to ja nie jestem. Po prostu jak chcesz napisać, że jestem kutasem to napisz, że jestem kutasem, a nie Kaczyńskim, kutas do mnie pasuje jeśli się uprzeć. A dalej już można merytorycznie. Pisałem już kilkakrotnie, za II Wojnę i Syberię Jaruzelskiemu należy się order i honorowe członkostwo w organizacjach. Za lata 1945-do dziś należy się metka sowieckiego sługusa, karierowicza, partyjnego siepacza.

          I nie ma tu casusu Niesiołowski – Kaczyński, bo to nie ja, ale generał przez 45 lat budował mi socjalistyczny syf i nie ja a generał przystawił mi lufę do czoła, za moje poglądy. On rozoawał karty i mówił mi właśnie jak Kaczyński pod jakimi warunkami będę Polakiem. A warunek był jeden, CHWAL WŁADZĘ LUDOWĄ. I w czasie gdy ja stałem jako dzieciak za solonym masłem holenderskim na wagę, generał z towarzyszami pił Żytnią eksportową, a potem słyszałem z TV, że w produkcji surówki w przeliczeniu na głowę, dogoniliśmy USA, gdzie murzynów biją.

          Ludzie stali za salcesonem od 5 rano, a śmieć Urban wysyłał koce do USA. przepraszam za emocje, ale jakoś mi tak dreszcze przeszły po plecach na samą myśl o PRL i bohaterze sybiraku. I na to wspomnienie nawet mi IVRP nie straszna, bo po tej mogłem jechać jak chciałem i nikt mi do Wisły w worku nie wrzucił, albo za posiadanie Gombrowicza nie wsadził na 24. Jaruzelski i jemu podobni gnoili ludzi i rozpieprzali ten kraj na wiecznym dorobku i gówno mnie obchodzi, że on był na wojnie, a ja nie, bo ja nie za wojnę go rozliczam, ale za to co robił po wojnie, a po wojnie był ruskim kapusiem i partyjnym oszołomem. Był na wojnie i co? Po wojnie mógł gwałcić, palić, prześladować, bo się dorobił legitymacji kombatanta? Odsyłam do przemówień tego patrioty i bohatera, przy nim Kaczyński to Cyceron i owieczka. Nie ja zacząłem wojnę z Jaruzelskim, ale on ze mną i to on strzelał do Polaków, którzy też byli na wojnie, ja strzelam atramentem, to prawda i z tego powodu śpię spokojnie.

          • Ech ..Matka dorabiajac gebe
            Ech ..Matka dorabiajac gebe innym wcale nie upiekszysz swojej ..pomijam lufy na potrzeby dyskursu przytknete do czoła i masło holenderskie dla smaku . Chcesz rozliczac Jaruzelskiego a jednoczesnie zapinasz mu na wszystkie guziki kamizele sowieckiego sługusa i marionetki bezwolnie wstawianej na szczebelki wladzy moskiewskiego protektoratu . Skoro to siepacz tylko – rachunek za holendeskie masło wystaw całusnym towarzyszom ze wschodu a jego potraktuj za demiurga historii o mocy Borusewicza czy Wałesy . Głaby (same z siebie) bywają bowiem tworcami historii ..ale zazwyczaj przez przypadek. W/w intelektualisci nawet w scenariuszu idioty nie otrzymali by ról ,ktore im sie teraz chwalebnie przypisuje .Wiec skazanego przez przypadek – oszczedź. To kukła moskiewska , nie on nam krzywde zrobił lecz jemu zrobili – zmuszajac jego i innych chłopakow w mundurach do karmienia przez lufę masłem ..czy jak to tam było ..lufy z masłem . tak czy inaczej maslo zdawało sie byc duńskie ..ale ma to takie samo odniesienie jak zlamanie nogi przed komisariatem do zbrodni komunistyczniej . Matka wyobraz sobie liczbe ofiar stanu wojennego po doliczeniu zamarznietych ‘na smierc ” ..to sie nam w jaruzelskiej wojnie nie zdarzylo ..a w pokojowej demokracji ..zdarza sie ..choc zimy drzewiej surowsze bywaly. Dopiero by placz był ..a nie tylko popierdułki nad pijakiem ,który za mocno pala na komisariacie dostał i swietym sie prawie stał .. Nie bierz Jaruzelskiego tak emocjonalnie – on wojny Tobie nie wypowiedział – jak bys go nie ustawiał i kim by nie był i tak zapewne miał Cie w dupie.. Spij spokojnie ..wal w tych co nam jeszcze moga zaszkodzic ..moze sie jeszcze załapiesz na kombatanta. Czego zycze Tobie i sobie ..

          • Masło i lufy to nie metafory, to fakty
            A z jakiego powodu ja mam zapominać o maśle i lufach? O faktach mam zapominać, bo fakty można zbyć płynną gatką, nie powiem i podziwiam lekkość pióra. Ależ oczywiście, że biedny pan generał za cholerę nie wiedział co się dzieje, on był ofiarą złego świata, to świat był brzydki, nie generał. Generał miał trudne dzieciństwo i był na wojnie, (czyż to nie masło holenderskie i lufy), świat jest podły, och jak trudno żyć i się odnaleźć. W ten sposób usprawiedliwia się każda panienka, która kasuje za usługę, a drugą ręką siega po portfel.

            Ofiarą złego ZSRR, a jakież on ofiary poniósł w PRL, że się na trybunie nastał, czy może baleron nieświeży za żółte firanki rzucili? Co on cierpiał w PRL? Głód, ubóstwo? Czy może był dygnitarzem i robił z innymi co chciał. Lekko mi przychodzi ocenianie Jaruzelskiego, tak samo jak Tobie lekko przyszło ocenianie mnie i jeszcze lżej przyjdzie ci ocenianie Kaczyńskiego. Świat faktycznie jest podły i dlatego nie ma powodu jęczeć, że jest się ocenianym, kiedy w przeszłości nie pozwalało się innym gęby otworzyć.

            To, że ja nazywam, zgodnie z prawdą, Jaruzelskiego ruskim agentem, jest żadną krzywdą dla niego, to jest ledwie uszczypliwość, po tym co generał mówił o mnie i o innych, a co przede wszystkim robił innym. Odsyłam raz jeszcze do przemówień tego patrioty, nawet tego grudniowego, gdzie ruski agent ocenia miliony ludzi, nazywa jak nazywa, łże i nawet oka nie zmruży. Ja oceniam pojedynczo i za popełnione czyny, on leciał hurtem i na oślep. Krzywda mu się dzieje? Jaka to krzywda, to humanitarne traktowanie, normalnie to powinien dostać co najmniej kilka pał, że nie wspomnę o paru latach. I nie za to czy winny, czy nie winny, ale ze to, że mówi i myśli inaczej niż ja. Wtedy to byłby sprawiedliwy rewanż. Ja nie chce rewanżu, wystarczy mi, że ruski sługus, będzie nazwany po imieniu.

  49. Kura jedziesz Kaczorem ,
    Kura jedziesz Kaczorem , wszystko jest dla Ciebie oczywiste , a co Ci nie pasuje walcujesz swoją demagogią .Na kondycje moralna Kuklinskiego nie miała wpływu smierć synów , bo jak wiesz to był raczej skutek jej braku .Oczywista oczywistoscia jest tu fakt , że odpowiedzialene za ich śmierć jest tutaj KGB , SB etc.. a brak dowodow swiadczy o tym ostatecznie (Kaczor raz pierwszy..) .Oczywiscie z podobnymi ?wypadkami? inne słuzby nigdy nie mialy nic wspólnego, wiec smiało zakładasz , ,ze jak był huk to wiadomo skąd był strzał (Kaczor raz drugi..) . Facet ,który mógł mieć wszystko ( mieszkanie w bloku i fiata na talon ) , oddal kariere ( sztabowego gryzipióra , który zgrabna kredką przenosił na papier wizje wazniejszych i głupszych) i poczucie bezpieczenstwa ( w kraju w którym planowal wprowadzenie stanu wojennego..hmm) za ..własnie za co .. . nie dopowiedziałes – za dostatnie życie dla siebie i swojej rodziny w krainie wysnionego bogactwa . Bo Kaczor obłudy chyba Cie nie dopadł i nie wcisniesz mi ,że zwiał tam ze swiadomoscia ,że będzie żył pod mostem .. .
    Oczywiście na kretynskie pytanie odpowiedziałeś , choć stawianie siebie na miejscu Jaruzelskiego po tym jak go sobie moralnie ustawiles ( sowiecki dupoliz..itd) – podjecie jedynej słusznej decyzji trudne nie było.. Sam bym sobie w łeb strzelił jakby ocena mojego żywota przypominała kloake ..tylko to by musiała być moja ocena a nie wynik wzwodów erystycznych gadaczy na każdy temat.
    Zdrady nie można relatywizować a jeśli już chcesz to nazywaj to inaczej .. Wszak Kukliński jest dla Ciebie bohaterem ..bo kapował przyjaznemu CIA ..gdy wiatr historii zawieje może będziemy mieli nowych bohaterow i będziesz musiał nowe laurki rychtować.. zdrajców jednej erpe na bohaterów kolejnej erpe mianować .
    Zbitka :jak CIA ? to agent a jak KGB to kapuś (Kaczor raz trzeci..)
    Niepotrzebnie też się ograniczasz :jak siepacze z PRL i bolszewicy – to i ZOMO i polskojezyczne formacje wojskowe no i furke gówna jak masz pod reką ..wszak teza wymaga udowodnienia ,a Twoja Polska obrony . Jaruzel Ci nasral w chałupie a dzieki Kuklinskiemu poczułeś ,że smiedzi .. To cud ,ze TYCH ludzi i TEGO systemu nie ?poczułeś? wczesniej ? pokazałbyś trzynastoletnim dziewczynkom co potrafisz , przed oprawcami z KGB ..
    Rażą mnie troche dywagacje faceta co wojsku nie był , jedynym co dowodził to była bateria butelek w barku , a dpowiedzialnośc czuł wtedy jak za nie swoja kase flaszke kupował. (Kaczor raz czwarty..) .
    Co za pokretna retoryka : kolaborant Jauzelski ? nie uchronił nas sprzed wyimaginowaną agresją ( bo nie mialo jej być )..
    bohater Kuklinski ? spalił na panewce zamiar agesji (której miało nie być ..hmm?) , albo by była , gdyby jej nie spalił ..W sumie mógł nas tez uchronić przed agresja z Marsa , jeśli by spalil jej zamiar w fazie planowania..hmm . Najdziwniejsze jest to że?spalając? swa zdradą domniemana agresje sowiecką , nie spalił wprowadzenia stanu wojennego , który przed 13 grudnia też był tylko domniemaniem ..Widocznie mial wiekszy wplyw na planowanie w Ukladzie Waszawskim , niz na plany ,ktore sam tworzył .. Fakt że wolisz USA niż bolszewicki motłoch narża Cie tylko na uleganie lobby żydowskiemu , masonom , cyklistom – i pamietaj ..tam bija murzynów.
    Jestes znakomitym komentatorem tego co powiedział Jarek i co mu odburknał Donek , znakomicie syntezujesz watki związane z syfem na dupie i ceną twarozków w Biedronce ? ale proszę , nie oceniaj człowieka , który miał na głowie całą armie i cały kraj .. Nie miał wykretu demokracji i nie mógł powiedziec ?to ich wina? , nie mogł się pogniewać i strzelic focha .
    Jeśli już już masz kogos sobie przeciwstawiac ? to porównaj swój tekst z tekstami Kaczyńskiego i nikt Cie nie przekona ,ze czane jest czarne , a biale jest biale ..Jaruzelskiego zostaw w spokoju..
    Chetnie bym sie zastosował do tego co jeden z kolegow zazwyczaj pisze “Błogoslawieni..itd” , .. ale cóz , miejcie troche plebejskiej prozy od faceta ,który stał tam gdzie kiedys ZOMO i o zdrajcach w mundurze wie swoje … tam gdzie wszyscy maja karabiny tak samo nienawidzi sie zdrajców i bohaterów… jedni i drudzy powoduja tylko wieksze straty..
    Pozdrawiam
    Andrzej

    • Chętnie bym pogadał, ale…
      Ale obiecałem sobie, że wszelkie krótsze i dłuższe wywody, które zaczynają się od: “gadasz jak Kaczor, Rydzyk, katol itd”, będę konsekwentnie omijał. Ponieważ po pierwsze nie mam ochoty się tłumaczyć z cudzych nazwisk i poglądów, po drugie ewentualny interlokutor powinien się zgłosić do oryginałów z takimi żalami. Ja nazywam się tajemniczo, ale znany jestem pod nickiem MK i jeśli ktoś mnie kojarzy z Kaczyńskim, czy Rydzykiem to ma do tego prawo, ale musi sobie sam ze swoimi problemami poradzić. Nie mam obowiązku ani się tłumaczyć kim nie jestem, ani dyskutować na tym poziomie, który argumenty zastępuje nazwiskami i przydomkami nadawanymi rozmówcy. Korzystam z tej łaski niedyskutowania i korzystam z okazji aby przekazać ogólny komunikat.

      • Cieszy mnie to i raduje
        Cieszy mnie to i raduje jednak (moze wbrew sobie ) jestes osobą publiczną i przez to narazasz sie na ataki Hubertow.. Nie miała to byc wycieczka ad pesonam tylko , zaznaczenie ,ze w niektorych kwestiach (wydaje mi sie ), że sie mylisz.. A totalna indolencja w niektorych sprawach (akurat nie w tej ..) moze Twój opiniotworczy kapitał dewaluować. Czyli kopie Cie z troska i szczypie z uwielbieniem .. Nie bierz tego do siebie ale nie rzucaj inwektywami w człowieka ,któremu moralnosci (Twojej , Waszej , Naszej ) mozesz odmowic , ale krwi przelanej (doslownie) Ty atramentem nie przelejesz … Jeździles jak po łysej kobyle na prezesie .. bo gnida z pod pierzyny walczyła z systemem a plula na Niesiołowskiego ..hmm. Oceniasz zolnierza , choc o wojsku pojecia nie masz.. To nie zoliborski inteligent , biznesmen w krotkich spodniach czy insza plwocina naszej mlodej demokracji . On zachowal sie jak zolnierz , bo zołnierz byl potrzebny,. tak go trzeba oceniac – jak ksiedza za kazania, lekarza za leczenie i piekarza za chleb ..wciskanie im wszystkim “moralnosci” , manewrowanie we wszystkich mozliwych kontekstach zaciemnia tylko sam fakt i ich role w jego tworzeniu. Powinienes z łatwoscia łyknac teze ,ze on jako trep i tak nie mial pojecia o polityczności czy moralnosci swojego działania ..robił tak żeby było dobrze. Dobrze i dla niego i siepaczy PRL-owskich , ubeków masci wszelakiej i jak zapewne mniemał reszcie przypadkowego społeczenstwa.. I ja w to wierze.. A Kukliński to zdrajca i chuj ..
        Jesli Cie uraziłem ..przepraszam ..lubie cie czytać i czasami mechanika Twoich wypowiedzi mnie ponosi..Komunikat przyjałem do wiadomosci …

        • Ja się nie obrażam, ja się co najwyżej…denerwuję
          Absolutnie mnie nie uraziłeś, ani nie obraziłeś, taki wrażliwy to ja nie jestem. Po prostu jak chcesz napisać, że jestem kutasem to napisz, że jestem kutasem, a nie Kaczyńskim, kutas do mnie pasuje jeśli się uprzeć. A dalej już można merytorycznie. Pisałem już kilkakrotnie, za II Wojnę i Syberię Jaruzelskiemu należy się order i honorowe członkostwo w organizacjach. Za lata 1945-do dziś należy się metka sowieckiego sługusa, karierowicza, partyjnego siepacza.

          I nie ma tu casusu Niesiołowski – Kaczyński, bo to nie ja, ale generał przez 45 lat budował mi socjalistyczny syf i nie ja a generał przystawił mi lufę do czoła, za moje poglądy. On rozoawał karty i mówił mi właśnie jak Kaczyński pod jakimi warunkami będę Polakiem. A warunek był jeden, CHWAL WŁADZĘ LUDOWĄ. I w czasie gdy ja stałem jako dzieciak za solonym masłem holenderskim na wagę, generał z towarzyszami pił Żytnią eksportową, a potem słyszałem z TV, że w produkcji surówki w przeliczeniu na głowę, dogoniliśmy USA, gdzie murzynów biją.

          Ludzie stali za salcesonem od 5 rano, a śmieć Urban wysyłał koce do USA. przepraszam za emocje, ale jakoś mi tak dreszcze przeszły po plecach na samą myśl o PRL i bohaterze sybiraku. I na to wspomnienie nawet mi IVRP nie straszna, bo po tej mogłem jechać jak chciałem i nikt mi do Wisły w worku nie wrzucił, albo za posiadanie Gombrowicza nie wsadził na 24. Jaruzelski i jemu podobni gnoili ludzi i rozpieprzali ten kraj na wiecznym dorobku i gówno mnie obchodzi, że on był na wojnie, a ja nie, bo ja nie za wojnę go rozliczam, ale za to co robił po wojnie, a po wojnie był ruskim kapusiem i partyjnym oszołomem. Był na wojnie i co? Po wojnie mógł gwałcić, palić, prześladować, bo się dorobił legitymacji kombatanta? Odsyłam do przemówień tego patrioty i bohatera, przy nim Kaczyński to Cyceron i owieczka. Nie ja zacząłem wojnę z Jaruzelskim, ale on ze mną i to on strzelał do Polaków, którzy też byli na wojnie, ja strzelam atramentem, to prawda i z tego powodu śpię spokojnie.

          • Ech ..Matka dorabiajac gebe
            Ech ..Matka dorabiajac gebe innym wcale nie upiekszysz swojej ..pomijam lufy na potrzeby dyskursu przytknete do czoła i masło holenderskie dla smaku . Chcesz rozliczac Jaruzelskiego a jednoczesnie zapinasz mu na wszystkie guziki kamizele sowieckiego sługusa i marionetki bezwolnie wstawianej na szczebelki wladzy moskiewskiego protektoratu . Skoro to siepacz tylko – rachunek za holendeskie masło wystaw całusnym towarzyszom ze wschodu a jego potraktuj za demiurga historii o mocy Borusewicza czy Wałesy . Głaby (same z siebie) bywają bowiem tworcami historii ..ale zazwyczaj przez przypadek. W/w intelektualisci nawet w scenariuszu idioty nie otrzymali by ról ,ktore im sie teraz chwalebnie przypisuje .Wiec skazanego przez przypadek – oszczedź. To kukła moskiewska , nie on nam krzywde zrobił lecz jemu zrobili – zmuszajac jego i innych chłopakow w mundurach do karmienia przez lufę masłem ..czy jak to tam było ..lufy z masłem . tak czy inaczej maslo zdawało sie byc duńskie ..ale ma to takie samo odniesienie jak zlamanie nogi przed komisariatem do zbrodni komunistyczniej . Matka wyobraz sobie liczbe ofiar stanu wojennego po doliczeniu zamarznietych ‘na smierc ” ..to sie nam w jaruzelskiej wojnie nie zdarzylo ..a w pokojowej demokracji ..zdarza sie ..choc zimy drzewiej surowsze bywaly. Dopiero by placz był ..a nie tylko popierdułki nad pijakiem ,który za mocno pala na komisariacie dostał i swietym sie prawie stał .. Nie bierz Jaruzelskiego tak emocjonalnie – on wojny Tobie nie wypowiedział – jak bys go nie ustawiał i kim by nie był i tak zapewne miał Cie w dupie.. Spij spokojnie ..wal w tych co nam jeszcze moga zaszkodzic ..moze sie jeszcze załapiesz na kombatanta. Czego zycze Tobie i sobie ..

          • Masło i lufy to nie metafory, to fakty
            A z jakiego powodu ja mam zapominać o maśle i lufach? O faktach mam zapominać, bo fakty można zbyć płynną gatką, nie powiem i podziwiam lekkość pióra. Ależ oczywiście, że biedny pan generał za cholerę nie wiedział co się dzieje, on był ofiarą złego świata, to świat był brzydki, nie generał. Generał miał trudne dzieciństwo i był na wojnie, (czyż to nie masło holenderskie i lufy), świat jest podły, och jak trudno żyć i się odnaleźć. W ten sposób usprawiedliwia się każda panienka, która kasuje za usługę, a drugą ręką siega po portfel.

            Ofiarą złego ZSRR, a jakież on ofiary poniósł w PRL, że się na trybunie nastał, czy może baleron nieświeży za żółte firanki rzucili? Co on cierpiał w PRL? Głód, ubóstwo? Czy może był dygnitarzem i robił z innymi co chciał. Lekko mi przychodzi ocenianie Jaruzelskiego, tak samo jak Tobie lekko przyszło ocenianie mnie i jeszcze lżej przyjdzie ci ocenianie Kaczyńskiego. Świat faktycznie jest podły i dlatego nie ma powodu jęczeć, że jest się ocenianym, kiedy w przeszłości nie pozwalało się innym gęby otworzyć.

            To, że ja nazywam, zgodnie z prawdą, Jaruzelskiego ruskim agentem, jest żadną krzywdą dla niego, to jest ledwie uszczypliwość, po tym co generał mówił o mnie i o innych, a co przede wszystkim robił innym. Odsyłam raz jeszcze do przemówień tego patrioty, nawet tego grudniowego, gdzie ruski agent ocenia miliony ludzi, nazywa jak nazywa, łże i nawet oka nie zmruży. Ja oceniam pojedynczo i za popełnione czyny, on leciał hurtem i na oślep. Krzywda mu się dzieje? Jaka to krzywda, to humanitarne traktowanie, normalnie to powinien dostać co najmniej kilka pał, że nie wspomnę o paru latach. I nie za to czy winny, czy nie winny, ale ze to, że mówi i myśli inaczej niż ja. Wtedy to byłby sprawiedliwy rewanż. Ja nie chce rewanżu, wystarczy mi, że ruski sługus, będzie nazwany po imieniu.

  50. Kura jedziesz Kaczorem ,
    Kura jedziesz Kaczorem , wszystko jest dla Ciebie oczywiste , a co Ci nie pasuje walcujesz swoją demagogią .Na kondycje moralna Kuklinskiego nie miała wpływu smierć synów , bo jak wiesz to był raczej skutek jej braku .Oczywista oczywistoscia jest tu fakt , że odpowiedzialene za ich śmierć jest tutaj KGB , SB etc.. a brak dowodow swiadczy o tym ostatecznie (Kaczor raz pierwszy..) .Oczywiscie z podobnymi ?wypadkami? inne słuzby nigdy nie mialy nic wspólnego, wiec smiało zakładasz , ,ze jak był huk to wiadomo skąd był strzał (Kaczor raz drugi..) . Facet ,który mógł mieć wszystko ( mieszkanie w bloku i fiata na talon ) , oddal kariere ( sztabowego gryzipióra , który zgrabna kredką przenosił na papier wizje wazniejszych i głupszych) i poczucie bezpieczenstwa ( w kraju w którym planowal wprowadzenie stanu wojennego..hmm) za ..własnie za co .. . nie dopowiedziałes – za dostatnie życie dla siebie i swojej rodziny w krainie wysnionego bogactwa . Bo Kaczor obłudy chyba Cie nie dopadł i nie wcisniesz mi ,że zwiał tam ze swiadomoscia ,że będzie żył pod mostem .. .
    Oczywiście na kretynskie pytanie odpowiedziałeś , choć stawianie siebie na miejscu Jaruzelskiego po tym jak go sobie moralnie ustawiles ( sowiecki dupoliz..itd) – podjecie jedynej słusznej decyzji trudne nie było.. Sam bym sobie w łeb strzelił jakby ocena mojego żywota przypominała kloake ..tylko to by musiała być moja ocena a nie wynik wzwodów erystycznych gadaczy na każdy temat.
    Zdrady nie można relatywizować a jeśli już chcesz to nazywaj to inaczej .. Wszak Kukliński jest dla Ciebie bohaterem ..bo kapował przyjaznemu CIA ..gdy wiatr historii zawieje może będziemy mieli nowych bohaterow i będziesz musiał nowe laurki rychtować.. zdrajców jednej erpe na bohaterów kolejnej erpe mianować .
    Zbitka :jak CIA ? to agent a jak KGB to kapuś (Kaczor raz trzeci..)
    Niepotrzebnie też się ograniczasz :jak siepacze z PRL i bolszewicy – to i ZOMO i polskojezyczne formacje wojskowe no i furke gówna jak masz pod reką ..wszak teza wymaga udowodnienia ,a Twoja Polska obrony . Jaruzel Ci nasral w chałupie a dzieki Kuklinskiemu poczułeś ,że smiedzi .. To cud ,ze TYCH ludzi i TEGO systemu nie ?poczułeś? wczesniej ? pokazałbyś trzynastoletnim dziewczynkom co potrafisz , przed oprawcami z KGB ..
    Rażą mnie troche dywagacje faceta co wojsku nie był , jedynym co dowodził to była bateria butelek w barku , a dpowiedzialnośc czuł wtedy jak za nie swoja kase flaszke kupował. (Kaczor raz czwarty..) .
    Co za pokretna retoryka : kolaborant Jauzelski ? nie uchronił nas sprzed wyimaginowaną agresją ( bo nie mialo jej być )..
    bohater Kuklinski ? spalił na panewce zamiar agesji (której miało nie być ..hmm?) , albo by była , gdyby jej nie spalił ..W sumie mógł nas tez uchronić przed agresja z Marsa , jeśli by spalil jej zamiar w fazie planowania..hmm . Najdziwniejsze jest to że?spalając? swa zdradą domniemana agresje sowiecką , nie spalił wprowadzenia stanu wojennego , który przed 13 grudnia też był tylko domniemaniem ..Widocznie mial wiekszy wplyw na planowanie w Ukladzie Waszawskim , niz na plany ,ktore sam tworzył .. Fakt że wolisz USA niż bolszewicki motłoch narża Cie tylko na uleganie lobby żydowskiemu , masonom , cyklistom – i pamietaj ..tam bija murzynów.
    Jestes znakomitym komentatorem tego co powiedział Jarek i co mu odburknał Donek , znakomicie syntezujesz watki związane z syfem na dupie i ceną twarozków w Biedronce ? ale proszę , nie oceniaj człowieka , który miał na głowie całą armie i cały kraj .. Nie miał wykretu demokracji i nie mógł powiedziec ?to ich wina? , nie mogł się pogniewać i strzelic focha .
    Jeśli już już masz kogos sobie przeciwstawiac ? to porównaj swój tekst z tekstami Kaczyńskiego i nikt Cie nie przekona ,ze czane jest czarne , a biale jest biale ..Jaruzelskiego zostaw w spokoju..
    Chetnie bym sie zastosował do tego co jeden z kolegow zazwyczaj pisze “Błogoslawieni..itd” , .. ale cóz , miejcie troche plebejskiej prozy od faceta ,który stał tam gdzie kiedys ZOMO i o zdrajcach w mundurze wie swoje … tam gdzie wszyscy maja karabiny tak samo nienawidzi sie zdrajców i bohaterów… jedni i drudzy powoduja tylko wieksze straty..
    Pozdrawiam
    Andrzej

    • Chętnie bym pogadał, ale…
      Ale obiecałem sobie, że wszelkie krótsze i dłuższe wywody, które zaczynają się od: “gadasz jak Kaczor, Rydzyk, katol itd”, będę konsekwentnie omijał. Ponieważ po pierwsze nie mam ochoty się tłumaczyć z cudzych nazwisk i poglądów, po drugie ewentualny interlokutor powinien się zgłosić do oryginałów z takimi żalami. Ja nazywam się tajemniczo, ale znany jestem pod nickiem MK i jeśli ktoś mnie kojarzy z Kaczyńskim, czy Rydzykiem to ma do tego prawo, ale musi sobie sam ze swoimi problemami poradzić. Nie mam obowiązku ani się tłumaczyć kim nie jestem, ani dyskutować na tym poziomie, który argumenty zastępuje nazwiskami i przydomkami nadawanymi rozmówcy. Korzystam z tej łaski niedyskutowania i korzystam z okazji aby przekazać ogólny komunikat.

      • Cieszy mnie to i raduje
        Cieszy mnie to i raduje jednak (moze wbrew sobie ) jestes osobą publiczną i przez to narazasz sie na ataki Hubertow.. Nie miała to byc wycieczka ad pesonam tylko , zaznaczenie ,ze w niektorych kwestiach (wydaje mi sie ), że sie mylisz.. A totalna indolencja w niektorych sprawach (akurat nie w tej ..) moze Twój opiniotworczy kapitał dewaluować. Czyli kopie Cie z troska i szczypie z uwielbieniem .. Nie bierz tego do siebie ale nie rzucaj inwektywami w człowieka ,któremu moralnosci (Twojej , Waszej , Naszej ) mozesz odmowic , ale krwi przelanej (doslownie) Ty atramentem nie przelejesz … Jeździles jak po łysej kobyle na prezesie .. bo gnida z pod pierzyny walczyła z systemem a plula na Niesiołowskiego ..hmm. Oceniasz zolnierza , choc o wojsku pojecia nie masz.. To nie zoliborski inteligent , biznesmen w krotkich spodniach czy insza plwocina naszej mlodej demokracji . On zachowal sie jak zolnierz , bo zołnierz byl potrzebny,. tak go trzeba oceniac – jak ksiedza za kazania, lekarza za leczenie i piekarza za chleb ..wciskanie im wszystkim “moralnosci” , manewrowanie we wszystkich mozliwych kontekstach zaciemnia tylko sam fakt i ich role w jego tworzeniu. Powinienes z łatwoscia łyknac teze ,ze on jako trep i tak nie mial pojecia o polityczności czy moralnosci swojego działania ..robił tak żeby było dobrze. Dobrze i dla niego i siepaczy PRL-owskich , ubeków masci wszelakiej i jak zapewne mniemał reszcie przypadkowego społeczenstwa.. I ja w to wierze.. A Kukliński to zdrajca i chuj ..
        Jesli Cie uraziłem ..przepraszam ..lubie cie czytać i czasami mechanika Twoich wypowiedzi mnie ponosi..Komunikat przyjałem do wiadomosci …

  51. Dyskusja o Kuklińskim w

    Dyskusja o Kuklińskim w kategoriach – zdrajca czy bohater, jest o kant dupy rozbić. To był profesjonalista, świetnie wykonujący powierzone zadanie za dobre pieniądze. Czy był odważny? Za forsę ludzie robią takie rzeczy o których się śledczym od morderstw nawet nie śniło. Czy zdradził Polskę, swoich towarzyszy broni i przyjaciół Moskali? Zdradził. Czy donosił amerykanom w słusznej sprawie? Tak, zgadza się. Czy ważna jest informacja wyjawiająca powody podjęcia współpracy z CIA? To najważniejsze. Czy podjął ją z pobudek szlachetnych i patriotycznych? Tak będą mówić amerykanie i on sam. A czy wiemy, że najczęściej podejmują działalność szpiegowską ludzie potrzebujących kasy? Jasne. A może szantażowani też? Tak, tak, ci przede wszystkim. Zatem gdzie leży cała prawda o nim? W amerykańskich sejfach. Poznamy ją? Jakżeby nie, toż amerykanie aż trą kolanami, by ją nam podać na talerzu.

     

    Pospekulować, posnuć teorie, pospierać i pokłócić przy okazji, nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tutaj. Ja idę po piwo. Tyskie Bond, James Bond. Jakby się ktoś pytał.   

  52. Dyskusja o Kuklińskim w

    Dyskusja o Kuklińskim w kategoriach – zdrajca czy bohater, jest o kant dupy rozbić. To był profesjonalista, świetnie wykonujący powierzone zadanie za dobre pieniądze. Czy był odważny? Za forsę ludzie robią takie rzeczy o których się śledczym od morderstw nawet nie śniło. Czy zdradził Polskę, swoich towarzyszy broni i przyjaciół Moskali? Zdradził. Czy donosił amerykanom w słusznej sprawie? Tak, zgadza się. Czy ważna jest informacja wyjawiająca powody podjęcia współpracy z CIA? To najważniejsze. Czy podjął ją z pobudek szlachetnych i patriotycznych? Tak będą mówić amerykanie i on sam. A czy wiemy, że najczęściej podejmują działalność szpiegowską ludzie potrzebujących kasy? Jasne. A może szantażowani też? Tak, tak, ci przede wszystkim. Zatem gdzie leży cała prawda o nim? W amerykańskich sejfach. Poznamy ją? Jakżeby nie, toż amerykanie aż trą kolanami, by ją nam podać na talerzu.

     

    Pospekulować, posnuć teorie, pospierać i pokłócić przy okazji, nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tutaj. Ja idę po piwo. Tyskie Bond, James Bond. Jakby się ktoś pytał.   

  53. Dyskusja o Kuklińskim w

    Dyskusja o Kuklińskim w kategoriach – zdrajca czy bohater, jest o kant dupy rozbić. To był profesjonalista, świetnie wykonujący powierzone zadanie za dobre pieniądze. Czy był odważny? Za forsę ludzie robią takie rzeczy o których się śledczym od morderstw nawet nie śniło. Czy zdradził Polskę, swoich towarzyszy broni i przyjaciół Moskali? Zdradził. Czy donosił amerykanom w słusznej sprawie? Tak, zgadza się. Czy ważna jest informacja wyjawiająca powody podjęcia współpracy z CIA? To najważniejsze. Czy podjął ją z pobudek szlachetnych i patriotycznych? Tak będą mówić amerykanie i on sam. A czy wiemy, że najczęściej podejmują działalność szpiegowską ludzie potrzebujących kasy? Jasne. A może szantażowani też? Tak, tak, ci przede wszystkim. Zatem gdzie leży cała prawda o nim? W amerykańskich sejfach. Poznamy ją? Jakżeby nie, toż amerykanie aż trą kolanami, by ją nam podać na talerzu.

     

    Pospekulować, posnuć teorie, pospierać i pokłócić przy okazji, nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tutaj. Ja idę po piwo. Tyskie Bond, James Bond. Jakby się ktoś pytał.   

  54. Dyskusja o Kuklińskim w

    Dyskusja o Kuklińskim w kategoriach – zdrajca czy bohater, jest o kant dupy rozbić. To był profesjonalista, świetnie wykonujący powierzone zadanie za dobre pieniądze. Czy był odważny? Za forsę ludzie robią takie rzeczy o których się śledczym od morderstw nawet nie śniło. Czy zdradził Polskę, swoich towarzyszy broni i przyjaciół Moskali? Zdradził. Czy donosił amerykanom w słusznej sprawie? Tak, zgadza się. Czy ważna jest informacja wyjawiająca powody podjęcia współpracy z CIA? To najważniejsze. Czy podjął ją z pobudek szlachetnych i patriotycznych? Tak będą mówić amerykanie i on sam. A czy wiemy, że najczęściej podejmują działalność szpiegowską ludzie potrzebujących kasy? Jasne. A może szantażowani też? Tak, tak, ci przede wszystkim. Zatem gdzie leży cała prawda o nim? W amerykańskich sejfach. Poznamy ją? Jakżeby nie, toż amerykanie aż trą kolanami, by ją nam podać na talerzu.

     

    Pospekulować, posnuć teorie, pospierać i pokłócić przy okazji, nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tutaj. Ja idę po piwo. Tyskie Bond, James Bond. Jakby się ktoś pytał.   

  55. Dyskusja o Kuklińskim w

    Dyskusja o Kuklińskim w kategoriach – zdrajca czy bohater, jest o kant dupy rozbić. To był profesjonalista, świetnie wykonujący powierzone zadanie za dobre pieniądze. Czy był odważny? Za forsę ludzie robią takie rzeczy o których się śledczym od morderstw nawet nie śniło. Czy zdradził Polskę, swoich towarzyszy broni i przyjaciół Moskali? Zdradził. Czy donosił amerykanom w słusznej sprawie? Tak, zgadza się. Czy ważna jest informacja wyjawiająca powody podjęcia współpracy z CIA? To najważniejsze. Czy podjął ją z pobudek szlachetnych i patriotycznych? Tak będą mówić amerykanie i on sam. A czy wiemy, że najczęściej podejmują działalność szpiegowską ludzie potrzebujących kasy? Jasne. A może szantażowani też? Tak, tak, ci przede wszystkim. Zatem gdzie leży cała prawda o nim? W amerykańskich sejfach. Poznamy ją? Jakżeby nie, toż amerykanie aż trą kolanami, by ją nam podać na talerzu.

     

    Pospekulować, posnuć teorie, pospierać i pokłócić przy okazji, nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tutaj. Ja idę po piwo. Tyskie Bond, James Bond. Jakby się ktoś pytał.   

  56. Nie, nie i jeszcze raz nie!
    Zadne zdanie w tej notce nie jest prawda, znaczy: nie w sensie logicznym, znaczy: nie sa to zdania falszywe, ktorym mozna przeciwstawic zdania prawdziwe – zdania napisane w tej notce, sa zdaniami nie z tego wszechswiata, wiec wymykaja sie zero-jedynkowej logice.

    Absolutnie blednym jest ocenianie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego takimi slowami jak “zdrajca” i “bohater”, gdyz wtedy musielibysmy przyjac, ze obie te postaci obracaly sie w jakim obietywnym “dobru” lub w jakims obiektywnym “zlu” – a PRL nie byla ani obiektywnym “dobrem”, ani obiektywnym “zlem”.

    I dlatego rozpatrywanie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego poslugujac sie obiektywnymi stanami dobra i zla, moze prowadzic do zaskakujacych wnioskow. Np.:

    W 1952 roku, gdy klamka nad losem Polski zapadla ostatecznie i proklamowano PRL, to chcac zachowac dobro, powinni Polacy popelnic zbiorowe samobojstwo, gdyz praca dla PRL, oznaczala de facto prace dla ZSRR, znaczy okupanta, wiec praca w PRL dla PRL byla zdrada Polski.

    Powyzszy przyklad, jest oczywista bzdura, znaczy dowodem, ze takaz sama bzdura jest nazywanie Jaruzelskiego zdrajca, a Kuklinskiego bohaterem

    Pozdrawiam

    Predator vel L.L.Leming

    P.S.
    Nie bedzie mnie dlugo przy kompie, na ewentualna polemike odpowiem pozniej.

    • Gdy zapadła klamka
      Nikt nie musiał popełniać zbiorowego samobójstwa. Cześć skorzystała na zapadnięciu klamki tak jak Jaruzelski, który sam ją “zapadał” a inni postanowili się przeciwstawić temu co zapadło. I oczywiście wszystko można usprawiedliwić podłym otoczeniem i krajobrazem, ale ja jakoś nie mam problemów z wyłowieniem z PRL prześladowców i prześladowanych. Najmniejszego problemu nie mam. I daleko jest mi do tego, żeby beneficjenta PRL Jaruzelskiego wrzucić do jednego worka z Pileckim na przykład, bo skoro był PRL, to można zabijających i zabitych PRLem usprawiedliwić.

  57. Nie, nie i jeszcze raz nie!
    Zadne zdanie w tej notce nie jest prawda, znaczy: nie w sensie logicznym, znaczy: nie sa to zdania falszywe, ktorym mozna przeciwstawic zdania prawdziwe – zdania napisane w tej notce, sa zdaniami nie z tego wszechswiata, wiec wymykaja sie zero-jedynkowej logice.

    Absolutnie blednym jest ocenianie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego takimi slowami jak “zdrajca” i “bohater”, gdyz wtedy musielibysmy przyjac, ze obie te postaci obracaly sie w jakim obietywnym “dobru” lub w jakims obiektywnym “zlu” – a PRL nie byla ani obiektywnym “dobrem”, ani obiektywnym “zlem”.

    I dlatego rozpatrywanie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego poslugujac sie obiektywnymi stanami dobra i zla, moze prowadzic do zaskakujacych wnioskow. Np.:

    W 1952 roku, gdy klamka nad losem Polski zapadla ostatecznie i proklamowano PRL, to chcac zachowac dobro, powinni Polacy popelnic zbiorowe samobojstwo, gdyz praca dla PRL, oznaczala de facto prace dla ZSRR, znaczy okupanta, wiec praca w PRL dla PRL byla zdrada Polski.

    Powyzszy przyklad, jest oczywista bzdura, znaczy dowodem, ze takaz sama bzdura jest nazywanie Jaruzelskiego zdrajca, a Kuklinskiego bohaterem

    Pozdrawiam

    Predator vel L.L.Leming

    P.S.
    Nie bedzie mnie dlugo przy kompie, na ewentualna polemike odpowiem pozniej.

    • Gdy zapadła klamka
      Nikt nie musiał popełniać zbiorowego samobójstwa. Cześć skorzystała na zapadnięciu klamki tak jak Jaruzelski, który sam ją “zapadał” a inni postanowili się przeciwstawić temu co zapadło. I oczywiście wszystko można usprawiedliwić podłym otoczeniem i krajobrazem, ale ja jakoś nie mam problemów z wyłowieniem z PRL prześladowców i prześladowanych. Najmniejszego problemu nie mam. I daleko jest mi do tego, żeby beneficjenta PRL Jaruzelskiego wrzucić do jednego worka z Pileckim na przykład, bo skoro był PRL, to można zabijających i zabitych PRLem usprawiedliwić.

  58. Nie, nie i jeszcze raz nie!
    Zadne zdanie w tej notce nie jest prawda, znaczy: nie w sensie logicznym, znaczy: nie sa to zdania falszywe, ktorym mozna przeciwstawic zdania prawdziwe – zdania napisane w tej notce, sa zdaniami nie z tego wszechswiata, wiec wymykaja sie zero-jedynkowej logice.

    Absolutnie blednym jest ocenianie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego takimi slowami jak “zdrajca” i “bohater”, gdyz wtedy musielibysmy przyjac, ze obie te postaci obracaly sie w jakim obietywnym “dobru” lub w jakims obiektywnym “zlu” – a PRL nie byla ani obiektywnym “dobrem”, ani obiektywnym “zlem”.

    I dlatego rozpatrywanie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego poslugujac sie obiektywnymi stanami dobra i zla, moze prowadzic do zaskakujacych wnioskow. Np.:

    W 1952 roku, gdy klamka nad losem Polski zapadla ostatecznie i proklamowano PRL, to chcac zachowac dobro, powinni Polacy popelnic zbiorowe samobojstwo, gdyz praca dla PRL, oznaczala de facto prace dla ZSRR, znaczy okupanta, wiec praca w PRL dla PRL byla zdrada Polski.

    Powyzszy przyklad, jest oczywista bzdura, znaczy dowodem, ze takaz sama bzdura jest nazywanie Jaruzelskiego zdrajca, a Kuklinskiego bohaterem

    Pozdrawiam

    Predator vel L.L.Leming

    P.S.
    Nie bedzie mnie dlugo przy kompie, na ewentualna polemike odpowiem pozniej.

    • Gdy zapadła klamka
      Nikt nie musiał popełniać zbiorowego samobójstwa. Cześć skorzystała na zapadnięciu klamki tak jak Jaruzelski, który sam ją “zapadał” a inni postanowili się przeciwstawić temu co zapadło. I oczywiście wszystko można usprawiedliwić podłym otoczeniem i krajobrazem, ale ja jakoś nie mam problemów z wyłowieniem z PRL prześladowców i prześladowanych. Najmniejszego problemu nie mam. I daleko jest mi do tego, żeby beneficjenta PRL Jaruzelskiego wrzucić do jednego worka z Pileckim na przykład, bo skoro był PRL, to można zabijających i zabitych PRLem usprawiedliwić.

  59. Nie, nie i jeszcze raz nie!
    Zadne zdanie w tej notce nie jest prawda, znaczy: nie w sensie logicznym, znaczy: nie sa to zdania falszywe, ktorym mozna przeciwstawic zdania prawdziwe – zdania napisane w tej notce, sa zdaniami nie z tego wszechswiata, wiec wymykaja sie zero-jedynkowej logice.

    Absolutnie blednym jest ocenianie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego takimi slowami jak “zdrajca” i “bohater”, gdyz wtedy musielibysmy przyjac, ze obie te postaci obracaly sie w jakim obietywnym “dobru” lub w jakims obiektywnym “zlu” – a PRL nie byla ani obiektywnym “dobrem”, ani obiektywnym “zlem”.

    I dlatego rozpatrywanie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego poslugujac sie obiektywnymi stanami dobra i zla, moze prowadzic do zaskakujacych wnioskow. Np.:

    W 1952 roku, gdy klamka nad losem Polski zapadla ostatecznie i proklamowano PRL, to chcac zachowac dobro, powinni Polacy popelnic zbiorowe samobojstwo, gdyz praca dla PRL, oznaczala de facto prace dla ZSRR, znaczy okupanta, wiec praca w PRL dla PRL byla zdrada Polski.

    Powyzszy przyklad, jest oczywista bzdura, znaczy dowodem, ze takaz sama bzdura jest nazywanie Jaruzelskiego zdrajca, a Kuklinskiego bohaterem

    Pozdrawiam

    Predator vel L.L.Leming

    P.S.
    Nie bedzie mnie dlugo przy kompie, na ewentualna polemike odpowiem pozniej.

    • Gdy zapadła klamka
      Nikt nie musiał popełniać zbiorowego samobójstwa. Cześć skorzystała na zapadnięciu klamki tak jak Jaruzelski, który sam ją “zapadał” a inni postanowili się przeciwstawić temu co zapadło. I oczywiście wszystko można usprawiedliwić podłym otoczeniem i krajobrazem, ale ja jakoś nie mam problemów z wyłowieniem z PRL prześladowców i prześladowanych. Najmniejszego problemu nie mam. I daleko jest mi do tego, żeby beneficjenta PRL Jaruzelskiego wrzucić do jednego worka z Pileckim na przykład, bo skoro był PRL, to można zabijających i zabitych PRLem usprawiedliwić.

  60. Nie, nie i jeszcze raz nie!
    Zadne zdanie w tej notce nie jest prawda, znaczy: nie w sensie logicznym, znaczy: nie sa to zdania falszywe, ktorym mozna przeciwstawic zdania prawdziwe – zdania napisane w tej notce, sa zdaniami nie z tego wszechswiata, wiec wymykaja sie zero-jedynkowej logice.

    Absolutnie blednym jest ocenianie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego takimi slowami jak “zdrajca” i “bohater”, gdyz wtedy musielibysmy przyjac, ze obie te postaci obracaly sie w jakim obietywnym “dobru” lub w jakims obiektywnym “zlu” – a PRL nie byla ani obiektywnym “dobrem”, ani obiektywnym “zlem”.

    I dlatego rozpatrywanie postaw Kuklinskiego i Jaruzelskiego poslugujac sie obiektywnymi stanami dobra i zla, moze prowadzic do zaskakujacych wnioskow. Np.:

    W 1952 roku, gdy klamka nad losem Polski zapadla ostatecznie i proklamowano PRL, to chcac zachowac dobro, powinni Polacy popelnic zbiorowe samobojstwo, gdyz praca dla PRL, oznaczala de facto prace dla ZSRR, znaczy okupanta, wiec praca w PRL dla PRL byla zdrada Polski.

    Powyzszy przyklad, jest oczywista bzdura, znaczy dowodem, ze takaz sama bzdura jest nazywanie Jaruzelskiego zdrajca, a Kuklinskiego bohaterem

    Pozdrawiam

    Predator vel L.L.Leming

    P.S.
    Nie bedzie mnie dlugo przy kompie, na ewentualna polemike odpowiem pozniej.

  61. nie masz racji
    Gorbaczowa do ustępstw zmusił Reagan, który, co warto pamiętać, korzystał miedzy innymi także z informacji od Kuklińskiego. To był nawiasem mówiąc jeden z najważniejszych powodów, że Gorbaczow został wybrany przez beton na genseka KPZR. Gorbaczow znany był ze swoich reformatorskich ciągotek, sympatii do Dubczeka, przyjaźnił się z czeskim dysydentem Jirim Mlynarem i był jedynym członkiem Biura Politycznego, który dla Reagana mógł być jeszcze wiarygodny.

    A jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego Moskwie tak bardzo zależało na dogadaniu się z facetem, który ojczyznę międzynarodowego proletariatu publicznie nazwał Imperium Zła, to przypomnę, że kurs dolara nigdy nie był tak niski jak wtedy (prawie zrównał się z marką niemiecką), a cena jednej baryłki ropy naftowej spadła poniżej 10 dolarów.

    Supermocarstwo goniło w piętkę. Stało na krawędzi bankructwa. Prawie jak teraz.

    pozdrawiam

  62. nie masz racji
    Gorbaczowa do ustępstw zmusił Reagan, który, co warto pamiętać, korzystał miedzy innymi także z informacji od Kuklińskiego. To był nawiasem mówiąc jeden z najważniejszych powodów, że Gorbaczow został wybrany przez beton na genseka KPZR. Gorbaczow znany był ze swoich reformatorskich ciągotek, sympatii do Dubczeka, przyjaźnił się z czeskim dysydentem Jirim Mlynarem i był jedynym członkiem Biura Politycznego, który dla Reagana mógł być jeszcze wiarygodny.

    A jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego Moskwie tak bardzo zależało na dogadaniu się z facetem, który ojczyznę międzynarodowego proletariatu publicznie nazwał Imperium Zła, to przypomnę, że kurs dolara nigdy nie był tak niski jak wtedy (prawie zrównał się z marką niemiecką), a cena jednej baryłki ropy naftowej spadła poniżej 10 dolarów.

    Supermocarstwo goniło w piętkę. Stało na krawędzi bankructwa. Prawie jak teraz.

    pozdrawiam

  63. nie masz racji
    Gorbaczowa do ustępstw zmusił Reagan, który, co warto pamiętać, korzystał miedzy innymi także z informacji od Kuklińskiego. To był nawiasem mówiąc jeden z najważniejszych powodów, że Gorbaczow został wybrany przez beton na genseka KPZR. Gorbaczow znany był ze swoich reformatorskich ciągotek, sympatii do Dubczeka, przyjaźnił się z czeskim dysydentem Jirim Mlynarem i był jedynym członkiem Biura Politycznego, który dla Reagana mógł być jeszcze wiarygodny.

    A jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego Moskwie tak bardzo zależało na dogadaniu się z facetem, który ojczyznę międzynarodowego proletariatu publicznie nazwał Imperium Zła, to przypomnę, że kurs dolara nigdy nie był tak niski jak wtedy (prawie zrównał się z marką niemiecką), a cena jednej baryłki ropy naftowej spadła poniżej 10 dolarów.

    Supermocarstwo goniło w piętkę. Stało na krawędzi bankructwa. Prawie jak teraz.

    pozdrawiam

  64. nie masz racji
    Gorbaczowa do ustępstw zmusił Reagan, który, co warto pamiętać, korzystał miedzy innymi także z informacji od Kuklińskiego. To był nawiasem mówiąc jeden z najważniejszych powodów, że Gorbaczow został wybrany przez beton na genseka KPZR. Gorbaczow znany był ze swoich reformatorskich ciągotek, sympatii do Dubczeka, przyjaźnił się z czeskim dysydentem Jirim Mlynarem i był jedynym członkiem Biura Politycznego, który dla Reagana mógł być jeszcze wiarygodny.

    A jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego Moskwie tak bardzo zależało na dogadaniu się z facetem, który ojczyznę międzynarodowego proletariatu publicznie nazwał Imperium Zła, to przypomnę, że kurs dolara nigdy nie był tak niski jak wtedy (prawie zrównał się z marką niemiecką), a cena jednej baryłki ropy naftowej spadła poniżej 10 dolarów.

    Supermocarstwo goniło w piętkę. Stało na krawędzi bankructwa. Prawie jak teraz.

    pozdrawiam

    • Ty tam z CK Krakowa,
      Pidżak = marynarka, nie żadna tam piżama….

      Kletoczka (nie żadna pletuszka) = krateczka, nie żadna podszewka ani podbitka

      Poza tym wszystko się zgadza.

      To fragment z Kaczmara, a nawiązuje do starego rosyjskiego (ach, jakże rosyjskiego) dialogu:

      – Papa, pidżak naszoł!   (tato, marynarkę znalazłem)
      – Tak priniesi jewo!    (to ją przynieś)
      – No nie magu!   (ale nie mogę)
      – Nu poczemu?  (ale czemu?)
      – W niom czełowiek sidit!   (w niej człowiek siedzi)
      – Tak wytriechni jewo!    (to go wytrząśnij)

      Pozdrawiam z Kongresówki

    • Ty tam z CK Krakowa,
      Pidżak = marynarka, nie żadna tam piżama….

      Kletoczka (nie żadna pletuszka) = krateczka, nie żadna podszewka ani podbitka

      Poza tym wszystko się zgadza.

      To fragment z Kaczmara, a nawiązuje do starego rosyjskiego (ach, jakże rosyjskiego) dialogu:

      – Papa, pidżak naszoł!   (tato, marynarkę znalazłem)
      – Tak priniesi jewo!    (to ją przynieś)
      – No nie magu!   (ale nie mogę)
      – Nu poczemu?  (ale czemu?)
      – W niom czełowiek sidit!   (w niej człowiek siedzi)
      – Tak wytriechni jewo!    (to go wytrząśnij)

      Pozdrawiam z Kongresówki

    • Ty tam z CK Krakowa,
      Pidżak = marynarka, nie żadna tam piżama….

      Kletoczka (nie żadna pletuszka) = krateczka, nie żadna podszewka ani podbitka

      Poza tym wszystko się zgadza.

      To fragment z Kaczmara, a nawiązuje do starego rosyjskiego (ach, jakże rosyjskiego) dialogu:

      – Papa, pidżak naszoł!   (tato, marynarkę znalazłem)
      – Tak priniesi jewo!    (to ją przynieś)
      – No nie magu!   (ale nie mogę)
      – Nu poczemu?  (ale czemu?)
      – W niom czełowiek sidit!   (w niej człowiek siedzi)
      – Tak wytriechni jewo!    (to go wytrząśnij)

      Pozdrawiam z Kongresówki

    • Ty tam z CK Krakowa,
      Pidżak = marynarka, nie żadna tam piżama….

      Kletoczka (nie żadna pletuszka) = krateczka, nie żadna podszewka ani podbitka

      Poza tym wszystko się zgadza.

      To fragment z Kaczmara, a nawiązuje do starego rosyjskiego (ach, jakże rosyjskiego) dialogu:

      – Papa, pidżak naszoł!   (tato, marynarkę znalazłem)
      – Tak priniesi jewo!    (to ją przynieś)
      – No nie magu!   (ale nie mogę)
      – Nu poczemu?  (ale czemu?)
      – W niom czełowiek sidit!   (w niej człowiek siedzi)
      – Tak wytriechni jewo!    (to go wytrząśnij)

      Pozdrawiam z Kongresówki

  65. wymieniono dwóch agentów na trzech szpiegów
    taką notatkę przeczytałam kiedyś w prasie. Nasz, to agent, zbierający informację na terytorium innego kraju, “Ich” to szpieg . Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Prawda obiektywna jest mitem. Każdy ma bagaż przekonań, sympatii i antypatii, uprzedzeń różnej maści. Co kierowało poczynaniami Jaruzelskiego, co Kuklińskiego. Zakładając, że każdy z nich chciał dobrze w swoim przekonaniu – nic ich nie różniło. Każdy realizował swoją wersję działania dla dobra kraju.

  66. wymieniono dwóch agentów na trzech szpiegów
    taką notatkę przeczytałam kiedyś w prasie. Nasz, to agent, zbierający informację na terytorium innego kraju, “Ich” to szpieg . Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Prawda obiektywna jest mitem. Każdy ma bagaż przekonań, sympatii i antypatii, uprzedzeń różnej maści. Co kierowało poczynaniami Jaruzelskiego, co Kuklińskiego. Zakładając, że każdy z nich chciał dobrze w swoim przekonaniu – nic ich nie różniło. Każdy realizował swoją wersję działania dla dobra kraju.

  67. wymieniono dwóch agentów na trzech szpiegów
    taką notatkę przeczytałam kiedyś w prasie. Nasz, to agent, zbierający informację na terytorium innego kraju, “Ich” to szpieg . Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Prawda obiektywna jest mitem. Każdy ma bagaż przekonań, sympatii i antypatii, uprzedzeń różnej maści. Co kierowało poczynaniami Jaruzelskiego, co Kuklińskiego. Zakładając, że każdy z nich chciał dobrze w swoim przekonaniu – nic ich nie różniło. Każdy realizował swoją wersję działania dla dobra kraju.

  68. wymieniono dwóch agentów na trzech szpiegów
    taką notatkę przeczytałam kiedyś w prasie. Nasz, to agent, zbierający informację na terytorium innego kraju, “Ich” to szpieg . Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Prawda obiektywna jest mitem. Każdy ma bagaż przekonań, sympatii i antypatii, uprzedzeń różnej maści. Co kierowało poczynaniami Jaruzelskiego, co Kuklińskiego. Zakładając, że każdy z nich chciał dobrze w swoim przekonaniu – nic ich nie różniło. Każdy realizował swoją wersję działania dla dobra kraju.

  69. Masz poczytaj co piszą tacy co go nienawidzą ale rozumieją
    Cała nasza nienawiść
    Jarosław Kurski2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 14:59

    Mało kto w Polsce budzi większe niż on emocje. Każdy dorosły Polak nosi w pamięci dzień 13 grudnia 1981 r. i jego postać w mundurze, gdy ogłasza: “dziś w nocy ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego”.
    ZOBACZ TAKŻE
    Jaruzelski: Od zakonnej szkoły po komunistyczną legitymację (12-12-08, 15:08)
    Nienawidziłem generała Jaruzelskiego. Nie jest to uczucie piękne, ale było prawdziwe. Miałem 18 lat, gdy WRON-a wprowadziła stan wojenny. Świat zawalił mi się na głowę. Lata 80., na które przypadła młodość mojej solidarnościowej generacji, uważam za w jakimś sensie stracone, utopione w szarzyźnie, urzędowej obłudzie i beznadziei.

    Konspiracje, akcje, rewizje, więzienie – wspominam to dziś mimo wszystko z łezką w oku. Ale wiem, że wielu Polaków wspomina ten czas z prawdziwymi łzami. Wdowy z Wujka, “chłopcy od Piasta”. Jaruzelski złamał wielu ludziom życie, odebrał bliskich, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, znaleźli się w więzieniach albo wyemigrowali. Zdławił nadzieję.

    Naczytawszy się romantycznej literatury, myślałem jak Kordian, że trzeba go zadźgać jak cara, udusić i “krtań w ostatni skręcić krwiak” – jak pisał Jacek Kaczmarski. Gdybym miał okazję, byłbym pewnie spróbował.

    Zrujnowałem swe relacje z jedynym żyjącym dziadkiem, bo on popierał wprowadzenie stanu wojennego. Przedwojenny PPS-owiec, w 1945 r. zjawił się na Wybrzeżu, by odbudować Politechnikę Gdańską. Do partii nie należał, ale w żadną trzecią wojnę nie wierzył. Wierzył w pozytywną pracę dla kraju. Gen. Jaruzelski był dla niego mężem stanu na miarę Józefa Piłsudskiego. Nasze rozmowy zawsze kończyły się awanturą i inaczej być nie mogło. Czy dziś w refleksji nad Jaruzelskim mogę całkowicie zignorować racje, jakimi kierował się mój nieżyjący dziadek?

    O generale Wojciechu Jaruzelskim każdy ma własne zdanie. Jednak dziś dyskusję o nim zdominowali polemiści o głosach skrajnych. Nieciekawi faktów, a żądni ocen. Mamy więc wojnę inkwizytorów i apologetów.

    Dla pierwszych to sowiecki agent, choć w polskim mundurze. Narodowy zaprzaniec i karierowicz bez właściwości, wykonujący bez wahań każdy rozkaz Moskwy. Dla drugich polski patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie, który Polskę ocalił przed wielką tragedią.

    Przy tak skrajnych stanowiskach brak miejsca na dyskusję. Jest miejsce na nużącą ideologiczną wojnę i rytualne zaklęcia. Nikt tu nikogo nie przekona. Nie padnie żadna nowa ciekawa myśl.

    Dlatego właśnie reporterzy “Dużego Formatu” postanowili przegryźć się przez losy generała. Spróbowali – jak w laboratorium – ukazać Jaruzelskiego w wielu wymiarach, ujawnić jego motywacje, okoliczności i dylematy. Opowiedzieć jego historię bez przemilczeń i retuszy.

    Nie dajemy żadnych odpowiedzi. Chcemy, by czytelnik sam wyrobił sobie pogląd na postać, bez której niepodobna mówić o polskiej historii w II połowie XX wieku. Narazimy się dzisiejszym inkwizytorom i apologetom. Nie zamierzamy się tym przejmować.

    Dla mnie narracja reporterów “DF” to fascynujący kawał polskiej historii opowiedziany przez pryzmat losów człowieka, którego nie rozumiem i z którym nie mogę się utożsamić. Człowieka, którego psychika jest dla mnie tajemnicą. W jakim momencie i pod wpływem jakiego impulsu ów młody polski inteligent, szlachcic, wychowanek patriotycznej szkoły ojców marianów, w końcu zesłaniec – przechodzi na nową wiarę? Czym ów wybór jest podyktowany? Przeświadczeniem, że inna niż komunistyczna Polska nie powstanie? Realizmem? Strachem? Wallenrodyzmem? Oportunizmem i karierowiczostwem? Wszystkim po trochu?

    Po lekturze reportaży nie znajduję na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Zastanawia mnie też, kiedy nastąpiła ta symboliczna chwila, ów moment konwersji. W Riazaniu po śmierci ojca? Na Wale Pomorskim, gdzie walczył z armią hitlerowską? Podczas walk z poakowskim podziemiem?

    Skłonni jesteśmy uważać, że inni niekomunistyczni dyktatorzy – tacy jak Salazar, Franco, Pinochet, Pétain – reprezentowali różne racje. Przypisujemy im wyższe lub niższe motywacje. Uznajemy ich za złożone osobowości upominające się o wartości, które uważali dla siebie za najwyższe. W każdej z tych postaci skłonni jesteśmy widzieć człowieka dramatycznego wyboru.

    Dlaczego zatem Jaruzelski nie może zasługiwać na taką refleksję? Czy naprawdę polski dyktator to tylko banalny i płaski sowiecki stupajka? Pałka, kula, kastet czy karcer nie mają ideologicznej barwy. Nie są ani lewicowe, ani prawicowe, tak samo kaleczą, zabijają i niszczą. Dlaczego więc pałka Pinocheta ma być lepsza od pałki Jaruzelskiego? Czy tylko dlatego, że spadała nie na nasze plecy? Dziś lansowana przez spóźnionych antykomunistów polityczna poprawność nakazuje widzieć w Jaruzelskim tylko zdrajcę. Inni widzą w nim wcielenie Aleksandra Wielopolskiego. Jaka jest prawda? Nie chcemy w naszym pięcioodcinkowym reportażu historycznym narzucać czytelnikowi żadnej interpretacji.

    Jedno napawa mnie obrzydzeniem. Ludzie, którzy w stanie wojennym byli dekownikami, jak jeden z obsesyjnie nienawistnych prawicowych publicystów, który dziś popisuje się spóźnionym heroizmem, upokarzając starca stojącego na grobem.

    Nazywam to “heroizmem ostatniej godziny”. To postawa kelnera z zapyziałej francuskiej prowincji, który całą wojnę popierał Pétaina i usługiwał Niemcom, ale gdy tylko weszli Amerykanie, pierwszy rwał się do samosądów i na czele wściekłego tłumu rozbierał do naga kochanice żołnierzy Wehrmachtu, golił im głowy, próbując zmazać swój oportunizm czasów wojny.

    To nie przypadek, że najbardziej wyrozumiały wobec Pétaina był Raymond Aron, francuski Żyd, który stanął po stronie de Gaulle’a i Wolnej Francji w czerwcu 1940 r., gdy gaullistów można było zliczyć na palcach obu rąk.

    Czemu ma służyć ta przydługa historyczna dygresja? Otóż sądzenie bezbronnego Jaruzelskiego dziś jest “heroizmem ostatniej godziny”. Jest wyciąganiem trupów z szafy tylko po to, by jeszcze bardziej dzielić i tak już podzielone społeczeństwo. I robią to ludzie, którzy nierzadko wysługiwali się reżimowi albo siedzieli za komuny z podkulonym ogonem.

    Gdy IPN oskarżył Jaruzelskiego o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, zarzut ten przyjąłem z niesmakiem. Cokolwiek bym sądził o Jaruzelskim i jego Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego – proces ten jest polityczny. Bo kieruje się akt oskarżenia przeciwko byłemu politykowi za czyny, jakie popełnił jako polityk. Jaruzelskiego i jego ekipę należałoby surowo osądzić, ale tylko wówczas, gdyby bezspornie udowodnić, że Polsce nie groziła żadna sowiecka interwencja. Ale żaden sąd nie może takiego prawdopodobieństwa wykluczyć. Cóż zaś będzie badał sąd? Legalność dekretu o stanie wojennym – jakby dla oceny moralnej i politycznej Jaruzelskiego miało to jakiekolwiek znaczenie? Gdy prokurator zajmuje się historią, tracą na tym i historia, i sprawiedliwość.

    W sprawie Jaruzelskiego nie chodzi o to, by go skazać, ale by go skazywać. Upokarzać, budując analogię do Eichmanna, stawiać pod pręgierzem. Chodzi o to, by znów dzielić, wszak w sprawie oceny Jaruzelskiego polska opinia publiczna podzielona jest na pół, a wielu Polaków – co człowiekowi “Solidarności” przychodzi przyznać z trudem – stan wojenny przyjęło z ulgą.

    Stanem wojennym zajmowała się przez dwie kadencje Sejmu komisja, która w końcu odmówiła postawienia Jaruzelskiego i Kiszczaka przed Trybunałem Stanu. Ten proces nie udowodni niczyjej winy i ciągnąć się będzie w nieskończoność. Jeżeli Jaruzelskiego chciało się skazać na śmierć cywilną, nie należało z nim siadać przy Okrągłym Stole, tylko czekać, by rewolucyjny tłum powiesił go na latarni, choć jako żywo na żadną rewolucję się nie zanosiło. Ale dzisiejszy prezydent i były premier, jako działacze “Solidarności”, woleli z nim negocjować także w Magdalence.

    To myśmy wygrali. To myśmy odnieśli wielkie moralne i polityczne zwycięstwo. Dawny potężny pierwszy sekretarz PZPR, premier i dyktator jest od niemal 20 lat osobą prywatną. Dziś ten stary człowiek co rusz zasiada na ławie oskarżonych.

    Brak nam wielkoduszności zwycięzców.

    Nie widzę więc żadnej różnicy między logiką IPN a logiką hiszpańskiego sędziego Garzona, który gotów był rozkopywać stare groby, by rozdrapywać stare rany i dzielić dawno już uwolnioną od dyktatury Hiszpanię “na naszą demokratyczną” i “na ich frankistowską”. Jeśli politycy nie znajdują legitymacji w kartce wyborczej, to szukają jej w historii, nierzadko podfryzowanej pod własny ideologiczny strychulec.

    Nie zamierzam bronić Jaruzelskiego. W Gdańsku nigdy go nie lubiliśmy. Zbyt głęboka była pamięć Grudnia ’70, kiedy wojsko strzelało do robotników, a on był ministrem obrony. Gdyby się z tym nie godził – ustąpiłby ze stanowiska. Nie ustąpił, choć zaangażował się w odsunięcie Gomułki. Podobnie w 1968 r. godził się na to, by polskie czołgi dławiły wolność nad Wełtawą, a w polskiej armii hulała antysemicka czystka.

    Ale dziś mam do niego stosunek ambiwalentny. Wszak władzę oddał pokojowo. Urząd prezydenta złożył dobrowolnie na cztery lata przed upływem kadencji. Jako prezydent Polski już niepodległej zachowywał się bez zarzutu. Nie przeszkadzał. Podpisywał wszystkie reformatorskie ustawy. Za stan wojenny wielokrotnie przepraszał. Jeździł do kopalni Wujek, składał kwiaty, rozmawiał z rodzinami. Ktoś rzucił w niego kamieniem.

    Kilka lat temu miałem zrobić z nim wywiad. Poszedłem, ale pod warunkiem że powiem mu prosto w oczy, że po 13 grudnia chciałem, by został unicestwiony. Odpowiedział: – Jako żołnierz rozumiem pana.

    Mówił też: – Musiałem zrobić to, co zrobiłem, i przyjąć na siebie całą waszą nienawiść.

    Jest w tym 85-letnim człowieku tragizm polskiej historii. Są zasługi, ale i wielkie brzemię odpowiedzialności i win, które towarzyszyć mu będą do ostatniej godziny. Zostanie z tym sam, bo – jak pisał poeta – “nie w naszej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”. Choć wielu z moich przyjaciół, we własnym imieniu, Jaruzelskiemu wybaczyło.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  70. Masz poczytaj co piszą tacy co go nienawidzą ale rozumieją
    Cała nasza nienawiść
    Jarosław Kurski2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 14:59

    Mało kto w Polsce budzi większe niż on emocje. Każdy dorosły Polak nosi w pamięci dzień 13 grudnia 1981 r. i jego postać w mundurze, gdy ogłasza: “dziś w nocy ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego”.
    ZOBACZ TAKŻE
    Jaruzelski: Od zakonnej szkoły po komunistyczną legitymację (12-12-08, 15:08)
    Nienawidziłem generała Jaruzelskiego. Nie jest to uczucie piękne, ale było prawdziwe. Miałem 18 lat, gdy WRON-a wprowadziła stan wojenny. Świat zawalił mi się na głowę. Lata 80., na które przypadła młodość mojej solidarnościowej generacji, uważam za w jakimś sensie stracone, utopione w szarzyźnie, urzędowej obłudzie i beznadziei.

    Konspiracje, akcje, rewizje, więzienie – wspominam to dziś mimo wszystko z łezką w oku. Ale wiem, że wielu Polaków wspomina ten czas z prawdziwymi łzami. Wdowy z Wujka, “chłopcy od Piasta”. Jaruzelski złamał wielu ludziom życie, odebrał bliskich, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, znaleźli się w więzieniach albo wyemigrowali. Zdławił nadzieję.

    Naczytawszy się romantycznej literatury, myślałem jak Kordian, że trzeba go zadźgać jak cara, udusić i “krtań w ostatni skręcić krwiak” – jak pisał Jacek Kaczmarski. Gdybym miał okazję, byłbym pewnie spróbował.

    Zrujnowałem swe relacje z jedynym żyjącym dziadkiem, bo on popierał wprowadzenie stanu wojennego. Przedwojenny PPS-owiec, w 1945 r. zjawił się na Wybrzeżu, by odbudować Politechnikę Gdańską. Do partii nie należał, ale w żadną trzecią wojnę nie wierzył. Wierzył w pozytywną pracę dla kraju. Gen. Jaruzelski był dla niego mężem stanu na miarę Józefa Piłsudskiego. Nasze rozmowy zawsze kończyły się awanturą i inaczej być nie mogło. Czy dziś w refleksji nad Jaruzelskim mogę całkowicie zignorować racje, jakimi kierował się mój nieżyjący dziadek?

    O generale Wojciechu Jaruzelskim każdy ma własne zdanie. Jednak dziś dyskusję o nim zdominowali polemiści o głosach skrajnych. Nieciekawi faktów, a żądni ocen. Mamy więc wojnę inkwizytorów i apologetów.

    Dla pierwszych to sowiecki agent, choć w polskim mundurze. Narodowy zaprzaniec i karierowicz bez właściwości, wykonujący bez wahań każdy rozkaz Moskwy. Dla drugich polski patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie, który Polskę ocalił przed wielką tragedią.

    Przy tak skrajnych stanowiskach brak miejsca na dyskusję. Jest miejsce na nużącą ideologiczną wojnę i rytualne zaklęcia. Nikt tu nikogo nie przekona. Nie padnie żadna nowa ciekawa myśl.

    Dlatego właśnie reporterzy “Dużego Formatu” postanowili przegryźć się przez losy generała. Spróbowali – jak w laboratorium – ukazać Jaruzelskiego w wielu wymiarach, ujawnić jego motywacje, okoliczności i dylematy. Opowiedzieć jego historię bez przemilczeń i retuszy.

    Nie dajemy żadnych odpowiedzi. Chcemy, by czytelnik sam wyrobił sobie pogląd na postać, bez której niepodobna mówić o polskiej historii w II połowie XX wieku. Narazimy się dzisiejszym inkwizytorom i apologetom. Nie zamierzamy się tym przejmować.

    Dla mnie narracja reporterów “DF” to fascynujący kawał polskiej historii opowiedziany przez pryzmat losów człowieka, którego nie rozumiem i z którym nie mogę się utożsamić. Człowieka, którego psychika jest dla mnie tajemnicą. W jakim momencie i pod wpływem jakiego impulsu ów młody polski inteligent, szlachcic, wychowanek patriotycznej szkoły ojców marianów, w końcu zesłaniec – przechodzi na nową wiarę? Czym ów wybór jest podyktowany? Przeświadczeniem, że inna niż komunistyczna Polska nie powstanie? Realizmem? Strachem? Wallenrodyzmem? Oportunizmem i karierowiczostwem? Wszystkim po trochu?

    Po lekturze reportaży nie znajduję na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Zastanawia mnie też, kiedy nastąpiła ta symboliczna chwila, ów moment konwersji. W Riazaniu po śmierci ojca? Na Wale Pomorskim, gdzie walczył z armią hitlerowską? Podczas walk z poakowskim podziemiem?

    Skłonni jesteśmy uważać, że inni niekomunistyczni dyktatorzy – tacy jak Salazar, Franco, Pinochet, Pétain – reprezentowali różne racje. Przypisujemy im wyższe lub niższe motywacje. Uznajemy ich za złożone osobowości upominające się o wartości, które uważali dla siebie za najwyższe. W każdej z tych postaci skłonni jesteśmy widzieć człowieka dramatycznego wyboru.

    Dlaczego zatem Jaruzelski nie może zasługiwać na taką refleksję? Czy naprawdę polski dyktator to tylko banalny i płaski sowiecki stupajka? Pałka, kula, kastet czy karcer nie mają ideologicznej barwy. Nie są ani lewicowe, ani prawicowe, tak samo kaleczą, zabijają i niszczą. Dlaczego więc pałka Pinocheta ma być lepsza od pałki Jaruzelskiego? Czy tylko dlatego, że spadała nie na nasze plecy? Dziś lansowana przez spóźnionych antykomunistów polityczna poprawność nakazuje widzieć w Jaruzelskim tylko zdrajcę. Inni widzą w nim wcielenie Aleksandra Wielopolskiego. Jaka jest prawda? Nie chcemy w naszym pięcioodcinkowym reportażu historycznym narzucać czytelnikowi żadnej interpretacji.

    Jedno napawa mnie obrzydzeniem. Ludzie, którzy w stanie wojennym byli dekownikami, jak jeden z obsesyjnie nienawistnych prawicowych publicystów, który dziś popisuje się spóźnionym heroizmem, upokarzając starca stojącego na grobem.

    Nazywam to “heroizmem ostatniej godziny”. To postawa kelnera z zapyziałej francuskiej prowincji, który całą wojnę popierał Pétaina i usługiwał Niemcom, ale gdy tylko weszli Amerykanie, pierwszy rwał się do samosądów i na czele wściekłego tłumu rozbierał do naga kochanice żołnierzy Wehrmachtu, golił im głowy, próbując zmazać swój oportunizm czasów wojny.

    To nie przypadek, że najbardziej wyrozumiały wobec Pétaina był Raymond Aron, francuski Żyd, który stanął po stronie de Gaulle’a i Wolnej Francji w czerwcu 1940 r., gdy gaullistów można było zliczyć na palcach obu rąk.

    Czemu ma służyć ta przydługa historyczna dygresja? Otóż sądzenie bezbronnego Jaruzelskiego dziś jest “heroizmem ostatniej godziny”. Jest wyciąganiem trupów z szafy tylko po to, by jeszcze bardziej dzielić i tak już podzielone społeczeństwo. I robią to ludzie, którzy nierzadko wysługiwali się reżimowi albo siedzieli za komuny z podkulonym ogonem.

    Gdy IPN oskarżył Jaruzelskiego o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, zarzut ten przyjąłem z niesmakiem. Cokolwiek bym sądził o Jaruzelskim i jego Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego – proces ten jest polityczny. Bo kieruje się akt oskarżenia przeciwko byłemu politykowi za czyny, jakie popełnił jako polityk. Jaruzelskiego i jego ekipę należałoby surowo osądzić, ale tylko wówczas, gdyby bezspornie udowodnić, że Polsce nie groziła żadna sowiecka interwencja. Ale żaden sąd nie może takiego prawdopodobieństwa wykluczyć. Cóż zaś będzie badał sąd? Legalność dekretu o stanie wojennym – jakby dla oceny moralnej i politycznej Jaruzelskiego miało to jakiekolwiek znaczenie? Gdy prokurator zajmuje się historią, tracą na tym i historia, i sprawiedliwość.

    W sprawie Jaruzelskiego nie chodzi o to, by go skazać, ale by go skazywać. Upokarzać, budując analogię do Eichmanna, stawiać pod pręgierzem. Chodzi o to, by znów dzielić, wszak w sprawie oceny Jaruzelskiego polska opinia publiczna podzielona jest na pół, a wielu Polaków – co człowiekowi “Solidarności” przychodzi przyznać z trudem – stan wojenny przyjęło z ulgą.

    Stanem wojennym zajmowała się przez dwie kadencje Sejmu komisja, która w końcu odmówiła postawienia Jaruzelskiego i Kiszczaka przed Trybunałem Stanu. Ten proces nie udowodni niczyjej winy i ciągnąć się będzie w nieskończoność. Jeżeli Jaruzelskiego chciało się skazać na śmierć cywilną, nie należało z nim siadać przy Okrągłym Stole, tylko czekać, by rewolucyjny tłum powiesił go na latarni, choć jako żywo na żadną rewolucję się nie zanosiło. Ale dzisiejszy prezydent i były premier, jako działacze “Solidarności”, woleli z nim negocjować także w Magdalence.

    To myśmy wygrali. To myśmy odnieśli wielkie moralne i polityczne zwycięstwo. Dawny potężny pierwszy sekretarz PZPR, premier i dyktator jest od niemal 20 lat osobą prywatną. Dziś ten stary człowiek co rusz zasiada na ławie oskarżonych.

    Brak nam wielkoduszności zwycięzców.

    Nie widzę więc żadnej różnicy między logiką IPN a logiką hiszpańskiego sędziego Garzona, który gotów był rozkopywać stare groby, by rozdrapywać stare rany i dzielić dawno już uwolnioną od dyktatury Hiszpanię “na naszą demokratyczną” i “na ich frankistowską”. Jeśli politycy nie znajdują legitymacji w kartce wyborczej, to szukają jej w historii, nierzadko podfryzowanej pod własny ideologiczny strychulec.

    Nie zamierzam bronić Jaruzelskiego. W Gdańsku nigdy go nie lubiliśmy. Zbyt głęboka była pamięć Grudnia ’70, kiedy wojsko strzelało do robotników, a on był ministrem obrony. Gdyby się z tym nie godził – ustąpiłby ze stanowiska. Nie ustąpił, choć zaangażował się w odsunięcie Gomułki. Podobnie w 1968 r. godził się na to, by polskie czołgi dławiły wolność nad Wełtawą, a w polskiej armii hulała antysemicka czystka.

    Ale dziś mam do niego stosunek ambiwalentny. Wszak władzę oddał pokojowo. Urząd prezydenta złożył dobrowolnie na cztery lata przed upływem kadencji. Jako prezydent Polski już niepodległej zachowywał się bez zarzutu. Nie przeszkadzał. Podpisywał wszystkie reformatorskie ustawy. Za stan wojenny wielokrotnie przepraszał. Jeździł do kopalni Wujek, składał kwiaty, rozmawiał z rodzinami. Ktoś rzucił w niego kamieniem.

    Kilka lat temu miałem zrobić z nim wywiad. Poszedłem, ale pod warunkiem że powiem mu prosto w oczy, że po 13 grudnia chciałem, by został unicestwiony. Odpowiedział: – Jako żołnierz rozumiem pana.

    Mówił też: – Musiałem zrobić to, co zrobiłem, i przyjąć na siebie całą waszą nienawiść.

    Jest w tym 85-letnim człowieku tragizm polskiej historii. Są zasługi, ale i wielkie brzemię odpowiedzialności i win, które towarzyszyć mu będą do ostatniej godziny. Zostanie z tym sam, bo – jak pisał poeta – “nie w naszej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”. Choć wielu z moich przyjaciół, we własnym imieniu, Jaruzelskiemu wybaczyło.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  71. Masz poczytaj co piszą tacy co go nienawidzą ale rozumieją
    Cała nasza nienawiść
    Jarosław Kurski2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 14:59

    Mało kto w Polsce budzi większe niż on emocje. Każdy dorosły Polak nosi w pamięci dzień 13 grudnia 1981 r. i jego postać w mundurze, gdy ogłasza: “dziś w nocy ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego”.
    ZOBACZ TAKŻE
    Jaruzelski: Od zakonnej szkoły po komunistyczną legitymację (12-12-08, 15:08)
    Nienawidziłem generała Jaruzelskiego. Nie jest to uczucie piękne, ale było prawdziwe. Miałem 18 lat, gdy WRON-a wprowadziła stan wojenny. Świat zawalił mi się na głowę. Lata 80., na które przypadła młodość mojej solidarnościowej generacji, uważam za w jakimś sensie stracone, utopione w szarzyźnie, urzędowej obłudzie i beznadziei.

    Konspiracje, akcje, rewizje, więzienie – wspominam to dziś mimo wszystko z łezką w oku. Ale wiem, że wielu Polaków wspomina ten czas z prawdziwymi łzami. Wdowy z Wujka, “chłopcy od Piasta”. Jaruzelski złamał wielu ludziom życie, odebrał bliskich, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, znaleźli się w więzieniach albo wyemigrowali. Zdławił nadzieję.

    Naczytawszy się romantycznej literatury, myślałem jak Kordian, że trzeba go zadźgać jak cara, udusić i “krtań w ostatni skręcić krwiak” – jak pisał Jacek Kaczmarski. Gdybym miał okazję, byłbym pewnie spróbował.

    Zrujnowałem swe relacje z jedynym żyjącym dziadkiem, bo on popierał wprowadzenie stanu wojennego. Przedwojenny PPS-owiec, w 1945 r. zjawił się na Wybrzeżu, by odbudować Politechnikę Gdańską. Do partii nie należał, ale w żadną trzecią wojnę nie wierzył. Wierzył w pozytywną pracę dla kraju. Gen. Jaruzelski był dla niego mężem stanu na miarę Józefa Piłsudskiego. Nasze rozmowy zawsze kończyły się awanturą i inaczej być nie mogło. Czy dziś w refleksji nad Jaruzelskim mogę całkowicie zignorować racje, jakimi kierował się mój nieżyjący dziadek?

    O generale Wojciechu Jaruzelskim każdy ma własne zdanie. Jednak dziś dyskusję o nim zdominowali polemiści o głosach skrajnych. Nieciekawi faktów, a żądni ocen. Mamy więc wojnę inkwizytorów i apologetów.

    Dla pierwszych to sowiecki agent, choć w polskim mundurze. Narodowy zaprzaniec i karierowicz bez właściwości, wykonujący bez wahań każdy rozkaz Moskwy. Dla drugich polski patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie, który Polskę ocalił przed wielką tragedią.

    Przy tak skrajnych stanowiskach brak miejsca na dyskusję. Jest miejsce na nużącą ideologiczną wojnę i rytualne zaklęcia. Nikt tu nikogo nie przekona. Nie padnie żadna nowa ciekawa myśl.

    Dlatego właśnie reporterzy “Dużego Formatu” postanowili przegryźć się przez losy generała. Spróbowali – jak w laboratorium – ukazać Jaruzelskiego w wielu wymiarach, ujawnić jego motywacje, okoliczności i dylematy. Opowiedzieć jego historię bez przemilczeń i retuszy.

    Nie dajemy żadnych odpowiedzi. Chcemy, by czytelnik sam wyrobił sobie pogląd na postać, bez której niepodobna mówić o polskiej historii w II połowie XX wieku. Narazimy się dzisiejszym inkwizytorom i apologetom. Nie zamierzamy się tym przejmować.

    Dla mnie narracja reporterów “DF” to fascynujący kawał polskiej historii opowiedziany przez pryzmat losów człowieka, którego nie rozumiem i z którym nie mogę się utożsamić. Człowieka, którego psychika jest dla mnie tajemnicą. W jakim momencie i pod wpływem jakiego impulsu ów młody polski inteligent, szlachcic, wychowanek patriotycznej szkoły ojców marianów, w końcu zesłaniec – przechodzi na nową wiarę? Czym ów wybór jest podyktowany? Przeświadczeniem, że inna niż komunistyczna Polska nie powstanie? Realizmem? Strachem? Wallenrodyzmem? Oportunizmem i karierowiczostwem? Wszystkim po trochu?

    Po lekturze reportaży nie znajduję na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Zastanawia mnie też, kiedy nastąpiła ta symboliczna chwila, ów moment konwersji. W Riazaniu po śmierci ojca? Na Wale Pomorskim, gdzie walczył z armią hitlerowską? Podczas walk z poakowskim podziemiem?

    Skłonni jesteśmy uważać, że inni niekomunistyczni dyktatorzy – tacy jak Salazar, Franco, Pinochet, Pétain – reprezentowali różne racje. Przypisujemy im wyższe lub niższe motywacje. Uznajemy ich za złożone osobowości upominające się o wartości, które uważali dla siebie za najwyższe. W każdej z tych postaci skłonni jesteśmy widzieć człowieka dramatycznego wyboru.

    Dlaczego zatem Jaruzelski nie może zasługiwać na taką refleksję? Czy naprawdę polski dyktator to tylko banalny i płaski sowiecki stupajka? Pałka, kula, kastet czy karcer nie mają ideologicznej barwy. Nie są ani lewicowe, ani prawicowe, tak samo kaleczą, zabijają i niszczą. Dlaczego więc pałka Pinocheta ma być lepsza od pałki Jaruzelskiego? Czy tylko dlatego, że spadała nie na nasze plecy? Dziś lansowana przez spóźnionych antykomunistów polityczna poprawność nakazuje widzieć w Jaruzelskim tylko zdrajcę. Inni widzą w nim wcielenie Aleksandra Wielopolskiego. Jaka jest prawda? Nie chcemy w naszym pięcioodcinkowym reportażu historycznym narzucać czytelnikowi żadnej interpretacji.

    Jedno napawa mnie obrzydzeniem. Ludzie, którzy w stanie wojennym byli dekownikami, jak jeden z obsesyjnie nienawistnych prawicowych publicystów, który dziś popisuje się spóźnionym heroizmem, upokarzając starca stojącego na grobem.

    Nazywam to “heroizmem ostatniej godziny”. To postawa kelnera z zapyziałej francuskiej prowincji, który całą wojnę popierał Pétaina i usługiwał Niemcom, ale gdy tylko weszli Amerykanie, pierwszy rwał się do samosądów i na czele wściekłego tłumu rozbierał do naga kochanice żołnierzy Wehrmachtu, golił im głowy, próbując zmazać swój oportunizm czasów wojny.

    To nie przypadek, że najbardziej wyrozumiały wobec Pétaina był Raymond Aron, francuski Żyd, który stanął po stronie de Gaulle’a i Wolnej Francji w czerwcu 1940 r., gdy gaullistów można było zliczyć na palcach obu rąk.

    Czemu ma służyć ta przydługa historyczna dygresja? Otóż sądzenie bezbronnego Jaruzelskiego dziś jest “heroizmem ostatniej godziny”. Jest wyciąganiem trupów z szafy tylko po to, by jeszcze bardziej dzielić i tak już podzielone społeczeństwo. I robią to ludzie, którzy nierzadko wysługiwali się reżimowi albo siedzieli za komuny z podkulonym ogonem.

    Gdy IPN oskarżył Jaruzelskiego o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, zarzut ten przyjąłem z niesmakiem. Cokolwiek bym sądził o Jaruzelskim i jego Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego – proces ten jest polityczny. Bo kieruje się akt oskarżenia przeciwko byłemu politykowi za czyny, jakie popełnił jako polityk. Jaruzelskiego i jego ekipę należałoby surowo osądzić, ale tylko wówczas, gdyby bezspornie udowodnić, że Polsce nie groziła żadna sowiecka interwencja. Ale żaden sąd nie może takiego prawdopodobieństwa wykluczyć. Cóż zaś będzie badał sąd? Legalność dekretu o stanie wojennym – jakby dla oceny moralnej i politycznej Jaruzelskiego miało to jakiekolwiek znaczenie? Gdy prokurator zajmuje się historią, tracą na tym i historia, i sprawiedliwość.

    W sprawie Jaruzelskiego nie chodzi o to, by go skazać, ale by go skazywać. Upokarzać, budując analogię do Eichmanna, stawiać pod pręgierzem. Chodzi o to, by znów dzielić, wszak w sprawie oceny Jaruzelskiego polska opinia publiczna podzielona jest na pół, a wielu Polaków – co człowiekowi “Solidarności” przychodzi przyznać z trudem – stan wojenny przyjęło z ulgą.

    Stanem wojennym zajmowała się przez dwie kadencje Sejmu komisja, która w końcu odmówiła postawienia Jaruzelskiego i Kiszczaka przed Trybunałem Stanu. Ten proces nie udowodni niczyjej winy i ciągnąć się będzie w nieskończoność. Jeżeli Jaruzelskiego chciało się skazać na śmierć cywilną, nie należało z nim siadać przy Okrągłym Stole, tylko czekać, by rewolucyjny tłum powiesił go na latarni, choć jako żywo na żadną rewolucję się nie zanosiło. Ale dzisiejszy prezydent i były premier, jako działacze “Solidarności”, woleli z nim negocjować także w Magdalence.

    To myśmy wygrali. To myśmy odnieśli wielkie moralne i polityczne zwycięstwo. Dawny potężny pierwszy sekretarz PZPR, premier i dyktator jest od niemal 20 lat osobą prywatną. Dziś ten stary człowiek co rusz zasiada na ławie oskarżonych.

    Brak nam wielkoduszności zwycięzców.

    Nie widzę więc żadnej różnicy między logiką IPN a logiką hiszpańskiego sędziego Garzona, który gotów był rozkopywać stare groby, by rozdrapywać stare rany i dzielić dawno już uwolnioną od dyktatury Hiszpanię “na naszą demokratyczną” i “na ich frankistowską”. Jeśli politycy nie znajdują legitymacji w kartce wyborczej, to szukają jej w historii, nierzadko podfryzowanej pod własny ideologiczny strychulec.

    Nie zamierzam bronić Jaruzelskiego. W Gdańsku nigdy go nie lubiliśmy. Zbyt głęboka była pamięć Grudnia ’70, kiedy wojsko strzelało do robotników, a on był ministrem obrony. Gdyby się z tym nie godził – ustąpiłby ze stanowiska. Nie ustąpił, choć zaangażował się w odsunięcie Gomułki. Podobnie w 1968 r. godził się na to, by polskie czołgi dławiły wolność nad Wełtawą, a w polskiej armii hulała antysemicka czystka.

    Ale dziś mam do niego stosunek ambiwalentny. Wszak władzę oddał pokojowo. Urząd prezydenta złożył dobrowolnie na cztery lata przed upływem kadencji. Jako prezydent Polski już niepodległej zachowywał się bez zarzutu. Nie przeszkadzał. Podpisywał wszystkie reformatorskie ustawy. Za stan wojenny wielokrotnie przepraszał. Jeździł do kopalni Wujek, składał kwiaty, rozmawiał z rodzinami. Ktoś rzucił w niego kamieniem.

    Kilka lat temu miałem zrobić z nim wywiad. Poszedłem, ale pod warunkiem że powiem mu prosto w oczy, że po 13 grudnia chciałem, by został unicestwiony. Odpowiedział: – Jako żołnierz rozumiem pana.

    Mówił też: – Musiałem zrobić to, co zrobiłem, i przyjąć na siebie całą waszą nienawiść.

    Jest w tym 85-letnim człowieku tragizm polskiej historii. Są zasługi, ale i wielkie brzemię odpowiedzialności i win, które towarzyszyć mu będą do ostatniej godziny. Zostanie z tym sam, bo – jak pisał poeta – “nie w naszej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”. Choć wielu z moich przyjaciół, we własnym imieniu, Jaruzelskiemu wybaczyło.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  72. Masz poczytaj co piszą tacy co go nienawidzą ale rozumieją
    Cała nasza nienawiść
    Jarosław Kurski2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 14:59

    Mało kto w Polsce budzi większe niż on emocje. Każdy dorosły Polak nosi w pamięci dzień 13 grudnia 1981 r. i jego postać w mundurze, gdy ogłasza: “dziś w nocy ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego”.
    ZOBACZ TAKŻE
    Jaruzelski: Od zakonnej szkoły po komunistyczną legitymację (12-12-08, 15:08)
    Nienawidziłem generała Jaruzelskiego. Nie jest to uczucie piękne, ale było prawdziwe. Miałem 18 lat, gdy WRON-a wprowadziła stan wojenny. Świat zawalił mi się na głowę. Lata 80., na które przypadła młodość mojej solidarnościowej generacji, uważam za w jakimś sensie stracone, utopione w szarzyźnie, urzędowej obłudzie i beznadziei.

    Konspiracje, akcje, rewizje, więzienie – wspominam to dziś mimo wszystko z łezką w oku. Ale wiem, że wielu Polaków wspomina ten czas z prawdziwymi łzami. Wdowy z Wujka, “chłopcy od Piasta”. Jaruzelski złamał wielu ludziom życie, odebrał bliskich, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, znaleźli się w więzieniach albo wyemigrowali. Zdławił nadzieję.

    Naczytawszy się romantycznej literatury, myślałem jak Kordian, że trzeba go zadźgać jak cara, udusić i “krtań w ostatni skręcić krwiak” – jak pisał Jacek Kaczmarski. Gdybym miał okazję, byłbym pewnie spróbował.

    Zrujnowałem swe relacje z jedynym żyjącym dziadkiem, bo on popierał wprowadzenie stanu wojennego. Przedwojenny PPS-owiec, w 1945 r. zjawił się na Wybrzeżu, by odbudować Politechnikę Gdańską. Do partii nie należał, ale w żadną trzecią wojnę nie wierzył. Wierzył w pozytywną pracę dla kraju. Gen. Jaruzelski był dla niego mężem stanu na miarę Józefa Piłsudskiego. Nasze rozmowy zawsze kończyły się awanturą i inaczej być nie mogło. Czy dziś w refleksji nad Jaruzelskim mogę całkowicie zignorować racje, jakimi kierował się mój nieżyjący dziadek?

    O generale Wojciechu Jaruzelskim każdy ma własne zdanie. Jednak dziś dyskusję o nim zdominowali polemiści o głosach skrajnych. Nieciekawi faktów, a żądni ocen. Mamy więc wojnę inkwizytorów i apologetów.

    Dla pierwszych to sowiecki agent, choć w polskim mundurze. Narodowy zaprzaniec i karierowicz bez właściwości, wykonujący bez wahań każdy rozkaz Moskwy. Dla drugich polski patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie, który Polskę ocalił przed wielką tragedią.

    Przy tak skrajnych stanowiskach brak miejsca na dyskusję. Jest miejsce na nużącą ideologiczną wojnę i rytualne zaklęcia. Nikt tu nikogo nie przekona. Nie padnie żadna nowa ciekawa myśl.

    Dlatego właśnie reporterzy “Dużego Formatu” postanowili przegryźć się przez losy generała. Spróbowali – jak w laboratorium – ukazać Jaruzelskiego w wielu wymiarach, ujawnić jego motywacje, okoliczności i dylematy. Opowiedzieć jego historię bez przemilczeń i retuszy.

    Nie dajemy żadnych odpowiedzi. Chcemy, by czytelnik sam wyrobił sobie pogląd na postać, bez której niepodobna mówić o polskiej historii w II połowie XX wieku. Narazimy się dzisiejszym inkwizytorom i apologetom. Nie zamierzamy się tym przejmować.

    Dla mnie narracja reporterów “DF” to fascynujący kawał polskiej historii opowiedziany przez pryzmat losów człowieka, którego nie rozumiem i z którym nie mogę się utożsamić. Człowieka, którego psychika jest dla mnie tajemnicą. W jakim momencie i pod wpływem jakiego impulsu ów młody polski inteligent, szlachcic, wychowanek patriotycznej szkoły ojców marianów, w końcu zesłaniec – przechodzi na nową wiarę? Czym ów wybór jest podyktowany? Przeświadczeniem, że inna niż komunistyczna Polska nie powstanie? Realizmem? Strachem? Wallenrodyzmem? Oportunizmem i karierowiczostwem? Wszystkim po trochu?

    Po lekturze reportaży nie znajduję na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Zastanawia mnie też, kiedy nastąpiła ta symboliczna chwila, ów moment konwersji. W Riazaniu po śmierci ojca? Na Wale Pomorskim, gdzie walczył z armią hitlerowską? Podczas walk z poakowskim podziemiem?

    Skłonni jesteśmy uważać, że inni niekomunistyczni dyktatorzy – tacy jak Salazar, Franco, Pinochet, Pétain – reprezentowali różne racje. Przypisujemy im wyższe lub niższe motywacje. Uznajemy ich za złożone osobowości upominające się o wartości, które uważali dla siebie za najwyższe. W każdej z tych postaci skłonni jesteśmy widzieć człowieka dramatycznego wyboru.

    Dlaczego zatem Jaruzelski nie może zasługiwać na taką refleksję? Czy naprawdę polski dyktator to tylko banalny i płaski sowiecki stupajka? Pałka, kula, kastet czy karcer nie mają ideologicznej barwy. Nie są ani lewicowe, ani prawicowe, tak samo kaleczą, zabijają i niszczą. Dlaczego więc pałka Pinocheta ma być lepsza od pałki Jaruzelskiego? Czy tylko dlatego, że spadała nie na nasze plecy? Dziś lansowana przez spóźnionych antykomunistów polityczna poprawność nakazuje widzieć w Jaruzelskim tylko zdrajcę. Inni widzą w nim wcielenie Aleksandra Wielopolskiego. Jaka jest prawda? Nie chcemy w naszym pięcioodcinkowym reportażu historycznym narzucać czytelnikowi żadnej interpretacji.

    Jedno napawa mnie obrzydzeniem. Ludzie, którzy w stanie wojennym byli dekownikami, jak jeden z obsesyjnie nienawistnych prawicowych publicystów, który dziś popisuje się spóźnionym heroizmem, upokarzając starca stojącego na grobem.

    Nazywam to “heroizmem ostatniej godziny”. To postawa kelnera z zapyziałej francuskiej prowincji, który całą wojnę popierał Pétaina i usługiwał Niemcom, ale gdy tylko weszli Amerykanie, pierwszy rwał się do samosądów i na czele wściekłego tłumu rozbierał do naga kochanice żołnierzy Wehrmachtu, golił im głowy, próbując zmazać swój oportunizm czasów wojny.

    To nie przypadek, że najbardziej wyrozumiały wobec Pétaina był Raymond Aron, francuski Żyd, który stanął po stronie de Gaulle’a i Wolnej Francji w czerwcu 1940 r., gdy gaullistów można było zliczyć na palcach obu rąk.

    Czemu ma służyć ta przydługa historyczna dygresja? Otóż sądzenie bezbronnego Jaruzelskiego dziś jest “heroizmem ostatniej godziny”. Jest wyciąganiem trupów z szafy tylko po to, by jeszcze bardziej dzielić i tak już podzielone społeczeństwo. I robią to ludzie, którzy nierzadko wysługiwali się reżimowi albo siedzieli za komuny z podkulonym ogonem.

    Gdy IPN oskarżył Jaruzelskiego o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, zarzut ten przyjąłem z niesmakiem. Cokolwiek bym sądził o Jaruzelskim i jego Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego – proces ten jest polityczny. Bo kieruje się akt oskarżenia przeciwko byłemu politykowi za czyny, jakie popełnił jako polityk. Jaruzelskiego i jego ekipę należałoby surowo osądzić, ale tylko wówczas, gdyby bezspornie udowodnić, że Polsce nie groziła żadna sowiecka interwencja. Ale żaden sąd nie może takiego prawdopodobieństwa wykluczyć. Cóż zaś będzie badał sąd? Legalność dekretu o stanie wojennym – jakby dla oceny moralnej i politycznej Jaruzelskiego miało to jakiekolwiek znaczenie? Gdy prokurator zajmuje się historią, tracą na tym i historia, i sprawiedliwość.

    W sprawie Jaruzelskiego nie chodzi o to, by go skazać, ale by go skazywać. Upokarzać, budując analogię do Eichmanna, stawiać pod pręgierzem. Chodzi o to, by znów dzielić, wszak w sprawie oceny Jaruzelskiego polska opinia publiczna podzielona jest na pół, a wielu Polaków – co człowiekowi “Solidarności” przychodzi przyznać z trudem – stan wojenny przyjęło z ulgą.

    Stanem wojennym zajmowała się przez dwie kadencje Sejmu komisja, która w końcu odmówiła postawienia Jaruzelskiego i Kiszczaka przed Trybunałem Stanu. Ten proces nie udowodni niczyjej winy i ciągnąć się będzie w nieskończoność. Jeżeli Jaruzelskiego chciało się skazać na śmierć cywilną, nie należało z nim siadać przy Okrągłym Stole, tylko czekać, by rewolucyjny tłum powiesił go na latarni, choć jako żywo na żadną rewolucję się nie zanosiło. Ale dzisiejszy prezydent i były premier, jako działacze “Solidarności”, woleli z nim negocjować także w Magdalence.

    To myśmy wygrali. To myśmy odnieśli wielkie moralne i polityczne zwycięstwo. Dawny potężny pierwszy sekretarz PZPR, premier i dyktator jest od niemal 20 lat osobą prywatną. Dziś ten stary człowiek co rusz zasiada na ławie oskarżonych.

    Brak nam wielkoduszności zwycięzców.

    Nie widzę więc żadnej różnicy między logiką IPN a logiką hiszpańskiego sędziego Garzona, który gotów był rozkopywać stare groby, by rozdrapywać stare rany i dzielić dawno już uwolnioną od dyktatury Hiszpanię “na naszą demokratyczną” i “na ich frankistowską”. Jeśli politycy nie znajdują legitymacji w kartce wyborczej, to szukają jej w historii, nierzadko podfryzowanej pod własny ideologiczny strychulec.

    Nie zamierzam bronić Jaruzelskiego. W Gdańsku nigdy go nie lubiliśmy. Zbyt głęboka była pamięć Grudnia ’70, kiedy wojsko strzelało do robotników, a on był ministrem obrony. Gdyby się z tym nie godził – ustąpiłby ze stanowiska. Nie ustąpił, choć zaangażował się w odsunięcie Gomułki. Podobnie w 1968 r. godził się na to, by polskie czołgi dławiły wolność nad Wełtawą, a w polskiej armii hulała antysemicka czystka.

    Ale dziś mam do niego stosunek ambiwalentny. Wszak władzę oddał pokojowo. Urząd prezydenta złożył dobrowolnie na cztery lata przed upływem kadencji. Jako prezydent Polski już niepodległej zachowywał się bez zarzutu. Nie przeszkadzał. Podpisywał wszystkie reformatorskie ustawy. Za stan wojenny wielokrotnie przepraszał. Jeździł do kopalni Wujek, składał kwiaty, rozmawiał z rodzinami. Ktoś rzucił w niego kamieniem.

    Kilka lat temu miałem zrobić z nim wywiad. Poszedłem, ale pod warunkiem że powiem mu prosto w oczy, że po 13 grudnia chciałem, by został unicestwiony. Odpowiedział: – Jako żołnierz rozumiem pana.

    Mówił też: – Musiałem zrobić to, co zrobiłem, i przyjąć na siebie całą waszą nienawiść.

    Jest w tym 85-letnim człowieku tragizm polskiej historii. Są zasługi, ale i wielkie brzemię odpowiedzialności i win, które towarzyszyć mu będą do ostatniej godziny. Zostanie z tym sam, bo – jak pisał poeta – “nie w naszej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”. Choć wielu z moich przyjaciół, we własnym imieniu, Jaruzelskiemu wybaczyło.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  73. same jaja
    Tego się nie da normalnie czytać
    Rocznice!
    Jubileusze!
    Za kilka lat złote gody czy jakoś tak…
    Byli patrioci! Byli zdrajcy!
    A może tak zacząć budować jakąś Szwajcarię bo przecież Japonii się nie dało…
    Ten naród w Europie ma tylko jednego znanego osobnika…
    Wilhelma Tella oczywiście!
    Ale za to jakie banki? Jaki święty spokój przez wszystkie światowe zawieruchy…
    Historia jast i pozostanie historią…
    Ale dla Polski i Polaków to jest podstawa istnienia!
    Czy zawsze będziemy się zabijać o przeszłość????

  74. same jaja
    Tego się nie da normalnie czytać
    Rocznice!
    Jubileusze!
    Za kilka lat złote gody czy jakoś tak…
    Byli patrioci! Byli zdrajcy!
    A może tak zacząć budować jakąś Szwajcarię bo przecież Japonii się nie dało…
    Ten naród w Europie ma tylko jednego znanego osobnika…
    Wilhelma Tella oczywiście!
    Ale za to jakie banki? Jaki święty spokój przez wszystkie światowe zawieruchy…
    Historia jast i pozostanie historią…
    Ale dla Polski i Polaków to jest podstawa istnienia!
    Czy zawsze będziemy się zabijać o przeszłość????

  75. same jaja
    Tego się nie da normalnie czytać
    Rocznice!
    Jubileusze!
    Za kilka lat złote gody czy jakoś tak…
    Byli patrioci! Byli zdrajcy!
    A może tak zacząć budować jakąś Szwajcarię bo przecież Japonii się nie dało…
    Ten naród w Europie ma tylko jednego znanego osobnika…
    Wilhelma Tella oczywiście!
    Ale za to jakie banki? Jaki święty spokój przez wszystkie światowe zawieruchy…
    Historia jast i pozostanie historią…
    Ale dla Polski i Polaków to jest podstawa istnienia!
    Czy zawsze będziemy się zabijać o przeszłość????

  76. same jaja
    Tego się nie da normalnie czytać
    Rocznice!
    Jubileusze!
    Za kilka lat złote gody czy jakoś tak…
    Byli patrioci! Byli zdrajcy!
    A może tak zacząć budować jakąś Szwajcarię bo przecież Japonii się nie dało…
    Ten naród w Europie ma tylko jednego znanego osobnika…
    Wilhelma Tella oczywiście!
    Ale za to jakie banki? Jaki święty spokój przez wszystkie światowe zawieruchy…
    Historia jast i pozostanie historią…
    Ale dla Polski i Polaków to jest podstawa istnienia!
    Czy zawsze będziemy się zabijać o przeszłość????

  77. też uważam, że Kurski ma trochę racji,
    kiedy pisze o wielkoduszności, na jaką Jaruzelski do pewnego stopnia sobie zasłużył przekazując władzę innym. Trzeba jednak pamiętać, że nie on jeden to zrobił. Władzę oddawali bez szemrania także jego poprzednicy – Ochab, Gomułka, Gierek i Kania. Jak było z Bierutem, do dzisiaj nie wiemy. Co różniło Jaruzelskiego od poprzedników, to fakt, że oni oddawali (na życzenie Moskwy) władzę swoim, a on oddał innym. I tu jest chyba pies pogrzebany. We wstrętnym pytaniu – czy tymi innymi nie byli przypadkiem swoi? Na tym pytaniu – komu Jaruzelski oddal władzę naprawdę, zbudowano niejedną karierę polityczną w III RP.

    Jeśli zaś chodzi o Kurskiego, to drażnią mnie wzniosłe słowa, jakimi przyozdabia swój sąd nad generałem. Te jego “liryczne” zaklęcia i zdziwienia, z jakiej to, ach, ziemiańskiej i patriotycznej rodziny generał się wywodził i że wychowankiem ojców Marianów był… Co za bzdury! Jaruzelski żył w czasach wielkiego trzęsienia ziemi, w których tam, gdzie on trafił, ziemiańskiego pochodzenia i patriotycznych tradycji wszyscy się zapierali. On musiał o tym pochodzeniu zapomnieć, wyrugować je ze swojej podświadomości, co wtedy było naturalne i stać się kimś zupełnie innym. I stał się nim. Konsekwentnie do końca.

    Mniej więcej 10 lat temu para młodych reżyserów niemieckich, których nazwisk nie pamiętam, zdobyła oskara w kategorii filmów animowanych. Film opowiadał historię paru ludzików na tratwie, która kiwa się na wzburzonym oceanie. Przerażeni zbliżającą się falą tsunammi ludzikowie tłoczą się w jednym końcu tratwy przechylając ją niebezpiecznie. Dopiero w ostatnim ułamku sekundy jeden z nich pędzi do jej przeciwległego rogu i ustawia się wyprostowany jak żołnierz na jego szczycie, żeby wytworzyć równowagę i zapobiec katastrofie. Cała ta historyjka opiera się na nieustannym bieganiu ludzików z jednego do drugiego końca tratwy, która jest bliska zatonięcia.

    Ten filmik przypomina mi się, kiedy myślę o generale Jaruzelskim i jego wojennych decyzjach. Szaty romantycznego bohatera, w jakie ubierają go naiwni badacze jego biografii, są mylące. To był człowiek, który walczył o przeżycie i biegał z jednego rogu tratwy na drugi nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi.

  78. też uważam, że Kurski ma trochę racji,
    kiedy pisze o wielkoduszności, na jaką Jaruzelski do pewnego stopnia sobie zasłużył przekazując władzę innym. Trzeba jednak pamiętać, że nie on jeden to zrobił. Władzę oddawali bez szemrania także jego poprzednicy – Ochab, Gomułka, Gierek i Kania. Jak było z Bierutem, do dzisiaj nie wiemy. Co różniło Jaruzelskiego od poprzedników, to fakt, że oni oddawali (na życzenie Moskwy) władzę swoim, a on oddał innym. I tu jest chyba pies pogrzebany. We wstrętnym pytaniu – czy tymi innymi nie byli przypadkiem swoi? Na tym pytaniu – komu Jaruzelski oddal władzę naprawdę, zbudowano niejedną karierę polityczną w III RP.

    Jeśli zaś chodzi o Kurskiego, to drażnią mnie wzniosłe słowa, jakimi przyozdabia swój sąd nad generałem. Te jego “liryczne” zaklęcia i zdziwienia, z jakiej to, ach, ziemiańskiej i patriotycznej rodziny generał się wywodził i że wychowankiem ojców Marianów był… Co za bzdury! Jaruzelski żył w czasach wielkiego trzęsienia ziemi, w których tam, gdzie on trafił, ziemiańskiego pochodzenia i patriotycznych tradycji wszyscy się zapierali. On musiał o tym pochodzeniu zapomnieć, wyrugować je ze swojej podświadomości, co wtedy było naturalne i stać się kimś zupełnie innym. I stał się nim. Konsekwentnie do końca.

    Mniej więcej 10 lat temu para młodych reżyserów niemieckich, których nazwisk nie pamiętam, zdobyła oskara w kategorii filmów animowanych. Film opowiadał historię paru ludzików na tratwie, która kiwa się na wzburzonym oceanie. Przerażeni zbliżającą się falą tsunammi ludzikowie tłoczą się w jednym końcu tratwy przechylając ją niebezpiecznie. Dopiero w ostatnim ułamku sekundy jeden z nich pędzi do jej przeciwległego rogu i ustawia się wyprostowany jak żołnierz na jego szczycie, żeby wytworzyć równowagę i zapobiec katastrofie. Cała ta historyjka opiera się na nieustannym bieganiu ludzików z jednego do drugiego końca tratwy, która jest bliska zatonięcia.

    Ten filmik przypomina mi się, kiedy myślę o generale Jaruzelskim i jego wojennych decyzjach. Szaty romantycznego bohatera, w jakie ubierają go naiwni badacze jego biografii, są mylące. To był człowiek, który walczył o przeżycie i biegał z jednego rogu tratwy na drugi nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi.

  79. też uważam, że Kurski ma trochę racji,
    kiedy pisze o wielkoduszności, na jaką Jaruzelski do pewnego stopnia sobie zasłużył przekazując władzę innym. Trzeba jednak pamiętać, że nie on jeden to zrobił. Władzę oddawali bez szemrania także jego poprzednicy – Ochab, Gomułka, Gierek i Kania. Jak było z Bierutem, do dzisiaj nie wiemy. Co różniło Jaruzelskiego od poprzedników, to fakt, że oni oddawali (na życzenie Moskwy) władzę swoim, a on oddał innym. I tu jest chyba pies pogrzebany. We wstrętnym pytaniu – czy tymi innymi nie byli przypadkiem swoi? Na tym pytaniu – komu Jaruzelski oddal władzę naprawdę, zbudowano niejedną karierę polityczną w III RP.

    Jeśli zaś chodzi o Kurskiego, to drażnią mnie wzniosłe słowa, jakimi przyozdabia swój sąd nad generałem. Te jego “liryczne” zaklęcia i zdziwienia, z jakiej to, ach, ziemiańskiej i patriotycznej rodziny generał się wywodził i że wychowankiem ojców Marianów był… Co za bzdury! Jaruzelski żył w czasach wielkiego trzęsienia ziemi, w których tam, gdzie on trafił, ziemiańskiego pochodzenia i patriotycznych tradycji wszyscy się zapierali. On musiał o tym pochodzeniu zapomnieć, wyrugować je ze swojej podświadomości, co wtedy było naturalne i stać się kimś zupełnie innym. I stał się nim. Konsekwentnie do końca.

    Mniej więcej 10 lat temu para młodych reżyserów niemieckich, których nazwisk nie pamiętam, zdobyła oskara w kategorii filmów animowanych. Film opowiadał historię paru ludzików na tratwie, która kiwa się na wzburzonym oceanie. Przerażeni zbliżającą się falą tsunammi ludzikowie tłoczą się w jednym końcu tratwy przechylając ją niebezpiecznie. Dopiero w ostatnim ułamku sekundy jeden z nich pędzi do jej przeciwległego rogu i ustawia się wyprostowany jak żołnierz na jego szczycie, żeby wytworzyć równowagę i zapobiec katastrofie. Cała ta historyjka opiera się na nieustannym bieganiu ludzików z jednego do drugiego końca tratwy, która jest bliska zatonięcia.

    Ten filmik przypomina mi się, kiedy myślę o generale Jaruzelskim i jego wojennych decyzjach. Szaty romantycznego bohatera, w jakie ubierają go naiwni badacze jego biografii, są mylące. To był człowiek, który walczył o przeżycie i biegał z jednego rogu tratwy na drugi nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi.

  80. też uważam, że Kurski ma trochę racji,
    kiedy pisze o wielkoduszności, na jaką Jaruzelski do pewnego stopnia sobie zasłużył przekazując władzę innym. Trzeba jednak pamiętać, że nie on jeden to zrobił. Władzę oddawali bez szemrania także jego poprzednicy – Ochab, Gomułka, Gierek i Kania. Jak było z Bierutem, do dzisiaj nie wiemy. Co różniło Jaruzelskiego od poprzedników, to fakt, że oni oddawali (na życzenie Moskwy) władzę swoim, a on oddał innym. I tu jest chyba pies pogrzebany. We wstrętnym pytaniu – czy tymi innymi nie byli przypadkiem swoi? Na tym pytaniu – komu Jaruzelski oddal władzę naprawdę, zbudowano niejedną karierę polityczną w III RP.

    Jeśli zaś chodzi o Kurskiego, to drażnią mnie wzniosłe słowa, jakimi przyozdabia swój sąd nad generałem. Te jego “liryczne” zaklęcia i zdziwienia, z jakiej to, ach, ziemiańskiej i patriotycznej rodziny generał się wywodził i że wychowankiem ojców Marianów był… Co za bzdury! Jaruzelski żył w czasach wielkiego trzęsienia ziemi, w których tam, gdzie on trafił, ziemiańskiego pochodzenia i patriotycznych tradycji wszyscy się zapierali. On musiał o tym pochodzeniu zapomnieć, wyrugować je ze swojej podświadomości, co wtedy było naturalne i stać się kimś zupełnie innym. I stał się nim. Konsekwentnie do końca.

    Mniej więcej 10 lat temu para młodych reżyserów niemieckich, których nazwisk nie pamiętam, zdobyła oskara w kategorii filmów animowanych. Film opowiadał historię paru ludzików na tratwie, która kiwa się na wzburzonym oceanie. Przerażeni zbliżającą się falą tsunammi ludzikowie tłoczą się w jednym końcu tratwy przechylając ją niebezpiecznie. Dopiero w ostatnim ułamku sekundy jeden z nich pędzi do jej przeciwległego rogu i ustawia się wyprostowany jak żołnierz na jego szczycie, żeby wytworzyć równowagę i zapobiec katastrofie. Cała ta historyjka opiera się na nieustannym bieganiu ludzików z jednego do drugiego końca tratwy, która jest bliska zatonięcia.

    Ten filmik przypomina mi się, kiedy myślę o generale Jaruzelskim i jego wojennych decyzjach. Szaty romantycznego bohatera, w jakie ubierają go naiwni badacze jego biografii, są mylące. To był człowiek, który walczył o przeżycie i biegał z jednego rogu tratwy na drugi nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi.

  81. Nie bądź Prezes załóż konto hardcorowe,
    może i bez seksu acz internetowe.
    PS
    Copywriter ze mnie kiepski, ale przynajmnie problem zasygnalizowałem.
    PS2
    Rachunek w mBanku mam i jestem bardzo zadowolony. Nie musisz wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za blogera, ale Twój wniosek to kasa dla właściciela strony – nie jestem, właścicielem strony, pracownikiem banku i niestety nie mam w tym banku udziałów.
    PS3
    Banerka głównego nie widzę.
    PS4
    co do głównego wątku to ja się po prostu nie tłukę.

  82. Nie bądź Prezes załóż konto hardcorowe,
    może i bez seksu acz internetowe.
    PS
    Copywriter ze mnie kiepski, ale przynajmnie problem zasygnalizowałem.
    PS2
    Rachunek w mBanku mam i jestem bardzo zadowolony. Nie musisz wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za blogera, ale Twój wniosek to kasa dla właściciela strony – nie jestem, właścicielem strony, pracownikiem banku i niestety nie mam w tym banku udziałów.
    PS3
    Banerka głównego nie widzę.
    PS4
    co do głównego wątku to ja się po prostu nie tłukę.

  83. Nie bądź Prezes załóż konto hardcorowe,
    może i bez seksu acz internetowe.
    PS
    Copywriter ze mnie kiepski, ale przynajmnie problem zasygnalizowałem.
    PS2
    Rachunek w mBanku mam i jestem bardzo zadowolony. Nie musisz wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za blogera, ale Twój wniosek to kasa dla właściciela strony – nie jestem, właścicielem strony, pracownikiem banku i niestety nie mam w tym banku udziałów.
    PS3
    Banerka głównego nie widzę.
    PS4
    co do głównego wątku to ja się po prostu nie tłukę.

  84. Nie bądź Prezes załóż konto hardcorowe,
    może i bez seksu acz internetowe.
    PS
    Copywriter ze mnie kiepski, ale przynajmnie problem zasygnalizowałem.
    PS2
    Rachunek w mBanku mam i jestem bardzo zadowolony. Nie musisz wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za blogera, ale Twój wniosek to kasa dla właściciela strony – nie jestem, właścicielem strony, pracownikiem banku i niestety nie mam w tym banku udziałów.
    PS3
    Banerka głównego nie widzę.
    PS4
    co do głównego wątku to ja się po prostu nie tłukę.

  85. Stauffenberg raczej nie mógł wchodzić
    w konszachty z aliantami chociażby z uwagi na powodzenie swojego zamachu, który ściślej rzecz biorąc nie był jego zamachem, tylko grupy oficerów przekonanych o konieczności pozbycia się Hitlera. Do tej grupy należeli także szef Abwehry Canaris i feldmarszałek Rommel. Rommel przeżywał jednak wielkie wahania. Czuł się związany przysięgą i nie poparł planów spiskowców, choc także ich nie wydał. Uchodziłby dzisiaj za bohatera, gdyby przyłączył się do szeroko zakrojonej akcji obalenia tyrana, którego uważał za zbrodniarza. W podobnych kategoriach można rozpatrywać czyn Kuklińskiego. Zdecydowal się działać kierując sie motywami bardzo zbliżonymi do Stauffenberga. A że zrobił to w porozumieniu z Amerykanami, było sprawą drugorzędną. Canaris też współpracował z aliantami, za co musiał zapłacić.

    pozdrawiam

  86. Stauffenberg raczej nie mógł wchodzić
    w konszachty z aliantami chociażby z uwagi na powodzenie swojego zamachu, który ściślej rzecz biorąc nie był jego zamachem, tylko grupy oficerów przekonanych o konieczności pozbycia się Hitlera. Do tej grupy należeli także szef Abwehry Canaris i feldmarszałek Rommel. Rommel przeżywał jednak wielkie wahania. Czuł się związany przysięgą i nie poparł planów spiskowców, choc także ich nie wydał. Uchodziłby dzisiaj za bohatera, gdyby przyłączył się do szeroko zakrojonej akcji obalenia tyrana, którego uważał za zbrodniarza. W podobnych kategoriach można rozpatrywać czyn Kuklińskiego. Zdecydowal się działać kierując sie motywami bardzo zbliżonymi do Stauffenberga. A że zrobił to w porozumieniu z Amerykanami, było sprawą drugorzędną. Canaris też współpracował z aliantami, za co musiał zapłacić.

    pozdrawiam

  87. Stauffenberg raczej nie mógł wchodzić
    w konszachty z aliantami chociażby z uwagi na powodzenie swojego zamachu, który ściślej rzecz biorąc nie był jego zamachem, tylko grupy oficerów przekonanych o konieczności pozbycia się Hitlera. Do tej grupy należeli także szef Abwehry Canaris i feldmarszałek Rommel. Rommel przeżywał jednak wielkie wahania. Czuł się związany przysięgą i nie poparł planów spiskowców, choc także ich nie wydał. Uchodziłby dzisiaj za bohatera, gdyby przyłączył się do szeroko zakrojonej akcji obalenia tyrana, którego uważał za zbrodniarza. W podobnych kategoriach można rozpatrywać czyn Kuklińskiego. Zdecydowal się działać kierując sie motywami bardzo zbliżonymi do Stauffenberga. A że zrobił to w porozumieniu z Amerykanami, było sprawą drugorzędną. Canaris też współpracował z aliantami, za co musiał zapłacić.

    pozdrawiam

  88. Stauffenberg raczej nie mógł wchodzić
    w konszachty z aliantami chociażby z uwagi na powodzenie swojego zamachu, który ściślej rzecz biorąc nie był jego zamachem, tylko grupy oficerów przekonanych o konieczności pozbycia się Hitlera. Do tej grupy należeli także szef Abwehry Canaris i feldmarszałek Rommel. Rommel przeżywał jednak wielkie wahania. Czuł się związany przysięgą i nie poparł planów spiskowców, choc także ich nie wydał. Uchodziłby dzisiaj za bohatera, gdyby przyłączył się do szeroko zakrojonej akcji obalenia tyrana, którego uważał za zbrodniarza. W podobnych kategoriach można rozpatrywać czyn Kuklińskiego. Zdecydowal się działać kierując sie motywami bardzo zbliżonymi do Stauffenberga. A że zrobił to w porozumieniu z Amerykanami, było sprawą drugorzędną. Canaris też współpracował z aliantami, za co musiał zapłacić.

    pozdrawiam