Reklama

Wczoraj popełniłem felieton, w którym przedstawiam szczegółowe wyliczenie dotyczące przebiegu szczepień. Dziś Dworczyk potwierdził, że rząd jest w stanie zapewnić 180 000 szczepień tygodniowo. Z tego wprost wynika, że szczepienia będą trwały do końca świata i jeden dzień dłużej, jak mawia inny magik od propagandy „zdrowotnej” i to jest pierwsza dobra wiadomość. Drugi komunikat rozwiewa złudzenia i plotki, jakie krążyły przez ostatnie dni, że zaszczepieni nie będą musieli zakrywać ust i nosa, co wydaje się tak oczywiste, że nawet rządowi „eksperci” powinni to przyjąć do wiadomości. Nic z tych rzeczy fanatyczne wyznanie „pandemicznej” wiary jest silniejsze od elementarnej logiki. Ten sam Dworczyk brutalnie przeciął spekulacje i oświadczył, że szczepienie nie zwalnia z DDM.

Co ciekawe i wyjątkowo zabawne jednocześnie, konferencja z udziałem: Dworczaka, Horbana, Niedzielskiego i Andrusiewicza dotyczyła w dużej mierze propagowania i zachęcania do szczepień. Nie koniec na tym! Konferencja dotyczyła również „pakietu zachęt”, czyli łamania konstytucji, jakby powiedzieli „konstytucjonaliści”, bo cała rzecz się sprowadza do nadania szerszych praw obywatelskich. Oznacza to tyle, że coś tam musieli obiecać, w przeciwnym razie byliby jeszcze bardziej tragikomiczni niż są. No i obiecali! Zaszczepiony będzie zwolniony z kwarantanny, jeśli zachoruje jego członek rodziny. Pytanie jakim cudem członek rodziny zachoruje, skoro zaszczepiony będzie zaszczepiony i nie zaraża, a cała rodzina zobowiązana jest do zachowania DDM? Kolejny „przywilej” i „zachęta”, to nielimitowany dostęp do rodziny mieszkającej w innym miejscu niż zaszczepiony. Oznacza to tyle, że kto się zaszczepi będzie mógł przyjść na Wigilię jako szósty i nie złamie prawa. I tutaj pojawia się cały szereg pytań, które przeniesiemy do następnego akapitu.

Reklama

Skoro zaszczepiony musi chodzić w maseczce i zachować DDM, gdy wychodzi z domu, to dlaczego może pójść do innego domu, bez maseczki, DDM i limitów? O co chodzi? Czyżby zaszczepiony nadal był potencjalnym źródłem zakażeń? Wiele na to wskazuje, przede wszystkim obowiązek zakrywania ust i nosa, który zgodnie z wyznaniem „pandemicznej” wiary chroni innych, nie Ciebie! Jak w takim razie wytłumaczyć to, że zaszczepiony, będąc potencjalnym źródłem zakażeń może iść na święta do dziadków lub rodziców, czyli do największych grup ryzyka, przecież inna reguła „pandemicznej wiary” mówi o tym, że chronimy najsłabszych?! Wreszcie, co się stanie z zaszczepionym, gdy złapie modnego wirusa i „zachoruje bezobjawowo”. Będzie podlegał kwarantannie, czy będzie korzystał z „zachęty” i „przywileju” zwolnienia z kwarantanny? Wyjaśnieniem tych i wielu innych paradoksów zajmie się rządowy propagandysta Maliszewski i jak mniemam uczyni to zupełnie za darmo. Gdyby cały ten pakiet zachęcający chcieć podsumować jednym zdaniem, to brzmiałby mniej więcej tak: „Możemy ci wybić zęby i złamać nos, ale jak się zgodzisz na szczepienie, to wybijemy ci jeden ząb i postaramy się nie złamać nosa, chociaż w nos i tak dostaniesz!”.

Jestem bardzo spokojny i wręcz pewny, że zamiast masowego i narodowego szczepienia, dostaniemy kolejną tragifarsę w wykonaniu Niedzielskiego i Morawieckiego. Gołym okiem widać, że poza grupą fanatyków „pandemicznych”, która jest znacznie mniejsza w przypadku szczepionki niż kagańców, reszty wołami się do przychodni nie zaciągnie. Jakby tego było mało, to pojawia się coraz więcej sygnałów, że wśród pielęgniarek i lekarzy rozkład zwolenników i przeciwników szczepionki wygląda bardzo podobnie do rozkładu w całym społeczeństwie. Połączenie problemów technicznych, z brakiem zainteresowania i toporną propagandą, od której ludzie uciekają jak najdalej się da, to uwarunkowania składające się na niemal pewną katastrofę całej operacji. Nie ma żadnych zachęt, jest komedia, nie ma żadnej strategii, znów wszystko sznurkami powiązane, no i ludzie są potwornie zmęczeni tym cyrkiem, co widać na każdym kroku. Będzie klapa!

Reklama

38 KOMENTARZE