Reklama

Fajna zadyma w tym Egipcie, chociaż nudna jak cholera, a odgadnięcie

Fajna zadyma w tym Egipcie, chociaż nudna jak cholera, a odgadnięcie co się będzie działo dalej, przynajmniej w jednym miejscu jest jeszcze nudniejsze. Kto widział Majdan i pomarańcze już zna odpowiedź, pozostali niech sobie przypomną dowolną rewolucję. Rewolucja jest fajna dopóki trwa, gdy się kończy zaczyna się ostry zjazd, moralny kac. Jak już wcześniej się chwaliłem pojęcia nie mam o co w tym Egipcie chodzi, ale z tego co do mnie dotarło jeszcze bardziej nie mam pojęcia z czego ten tłum się jak durny cieszy.

Nie Mubarak tylko inny generał ogłosił, że król jest nagi dlatego odchodzi, co tym gorszą wiadomością dla tłumu, że następca to szef służ specjalnych, czyli odpowiedzialny za ten cały terror, czy tam inny amerykański bezpiecznik. Trzeba przyznać, że się trochę pocieszyłem tym niegdyś prapoczątkiem cywilizacji, a dziś trzecim światem za murzynami. U nas mimo wszystko naród nie cieszyłby się z wolności, gdyby Jaruzelskiego obalił Kiszczak, przy udziale kogokolwiek, obojętnie czy KGB, czy CIA. W Egipcie głupie Araby cieszą się jak durne, że CIA do spółki z MOSAD i tutejszym pionkiem od brudnej roboty, rozegrali rewolucję. Sam cieszę się jeszcze głupiej, bo teraz w tym Egipcie jedyna realna siła nazywa się armia, zatem najbliższa perspektywa „demokratyczna”, to wypisz wymaluj junta wojskowa.

Teraz najmocniej przepraszam, ale zrobię małą prywatę, na usprawiedliwienia mam tylko i aż tyle, że prywata wiąże się z tematem jak cholera. Skończyłem książkę i pisze następną, ta którą skończyłem jest w tej chwili w ostatniej fazie twórczej, na którą niestety nie mam żadnego wpływu. Zdradzę na czym ta niecodzienność polega, chociaż uważam, że w pisaniu powinno się trzymać świętych reguł pisania, nie „odkrywać awangardę”, bo to śmieszność jeno. Mnie się nietypowość wzięła z tego, że nie miałem wyjścia i w tej chwili sprawdzam na ile myśli i morały z książki odzwierciedlają rzeczywistość. Już mogę powiedzieć, że w 150%, niemniej czekam na ostateczne dowody rzeczowe, wiem, że to takie klasyczne gadanie, co to je w TV słychać, ale naprawdę warto poczekać na końcowy efekt, bo rzecz jest wybitnie spektakularna i przygnębiająca jednocześnie. Żeby nie być całkiem gołosłownym, kawałek pokażę, z tego co się dzieje. Książka jest fragmentami wysyłana do wydawnictwa Znak, fragmenty są odpowiednio dobrane i według nich układają się kolejne recenzje i reakcje wydawnictwa. Jak nie trudno się domyślić pierwsze fragmenty były wybitnie pod wydawnictwo i spotkały się z wielkim zainteresowaniem, a dalej zaczyna się zabawa, która bardziej przeraża niż śmieszy. Myślę, że do dwóch tygodni będzie finał i wtedy wraz z premierą książki będzie pokazany mechanizm wydawniczy. Książka i praktyczna weryfikacja książkowych morałów łączy się ze sobą tworząc ostatni, nie spisany rozdział i wbrew temu co być może nieporadnie usiłuję przekazać, naprawdę nie ma w tym żadnej oryginalności, żadnej „awangardy” jest proza, którą będzie można ocenić i proza życia w kraju trzeciego świata, Egipcie nad Wisłą.

Wracam do Egiptu nad Nilem. Rewolucję rozpoczął tłum, dokończyły służby specjalne, no nie wiadomo, czy dokończyły, właściwie i moim zdaniem dopiero się zacznie. Przegranymi w tej grze są rzecz jasna dzieci rewolucji, tego można być pewnym w stopniu nieprzyzwoicie oczywistym. Nie ma w Egipcie żadnej realnej siły opozycyjnej, a to co jest w żaden sposób nie leży, ani Ameryce, ani Izraelowi. Pozostaje junta i coś mi się zdaje, że już trwają medialne prace, takie światowo medialne, żeby z tego nowego kacyka, zamordysty zrobić taką „demokrację” w trudnych warunkach, które biorą pod uwagę specyfikę i może nawet misji pokojowej nie będzie trzeba posyłać. Tam już się musiano dogadać, kto to weźmie, bo przecież długo się czarna marionetka diaspory zastanawiała jak z Arabami postąpić. Jak się ustaliło, to się zrobiło i obojętnie jak się będzie w Egipcie działo, ważne, żeby się nie rozlał islam i ropa. Przy takich założeniach będzie następny i nie zdziwiłbym się gdyby krwawy wódz, za to w telewizjach i światowych agencjach będzie wyglądał jak światowiec, coś jak kiedyś Osama. Tak wielcy traktują kraje trzeciego świata i tak też my jesteśmy traktowani, żeby się za bardzo nie pocieszać. Z tym, że u nas więcej wariatów i spiskowców, u nas wiecznie się węszy i judzi, wojnę polsko-polską prowadzi, a to wbrew wszystkiemu „mądremu” gadaniu w formacie HD, ratuje nam dupę.

Skończylibyśmy jak te głupie Araby, które się cieszą z własnej głupoty i nieszczęścia, my na szczęście jesteśmy „typowo polscy” i dobrze i tak trzymać. Codziennie niech będzie wojna polsko-polska i co dzień nowy spisek, byle rewolucji nie było i durnej zabawy z podmiany jednego bandziora na innego. Wprawdzie taka pokojowa rewolucja i „umowa społeczna” jak okrągły stół z niejednego idiotę zrobiła, ze mnie też, ale trzeba przyznać, że to była akcja na najwyższym poziomie i nie ma się czego wstydzić. Nie ma się czego wstydzić, trzeba wyciągnąć wnioski i jeszcze bardziej węszyć, wszędzie, zwłaszcza, że u nas za chwilę będzie próba kolejnej bezkrwawej umowy społecznej. Wszystko wskazuje na to, że numer szykuje się bezczelny i kto wie, czy się nie uda. SLD, nieśmiertelne SLD wychodzi na prostą i czoło już blisko PiS, zatem pojawiła się alternatywa i jest z kim przegrać. Póki co prymitywnie pompuje się sondaże esbeckim OBOP-em, ale to już są pierwsze wydane pieniądze i to dobrze wydane,. Co by z tego nie wychodziło „polskie” służby mają święty spokój i pewną koalicję, którą sobie nazwą POSLD albo odwrotnie. Chyba, że ciemny, katolicki naród będzie węszył i w dupie miał wszelkie światłości, poza pochodniami i krzyżami. Swoją drogą czy to już samo w sobie nie jest dramatem, że jedynym hamulcem dla sprzedajnych idiotów są biedne, nie zawsze czytate i i różańcem walczące biedne ludzie? Dla mnie jest, ale nie wiedzę powodu aby darowanej armii w zęby zaglądać, reszcie się nie chce, a im jest wszystko jedno, tyle razy dostali w dupę, że nikomu, tylko Matce Boskiej uwierzą. Jacy są tacy są, ale są skuteczni i sieją popłoch, dlatego daj im Boże, w którego wierzą, bo nic innego im nie pozostaje.

Reklama
Poprzedni artykułO dwóch takich co ukradli księżyc…
Następny artykułPrawdziwy koniec afery Ludwiczuka w Wałbrzychu czyli przedsmak tego, co nas czeka.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

24 KOMENTARZE

  1. Być może będzie w Egipcie tak
    Być może będzie w Egipcie tak jak mówisz, w końcu generalicja jest tam właścicielem połowy kraju, a przynajmniej co drugiego hotelu i gospodarstwa rolnego. Każdy oficer odchodzący na emeryturę dostaje na pożegnanie stopień generała brygady i mały “posag”.
    Niemniej ludzie poczuli smak wolności i nie da się tego zatrzymać na długą metę, kierunek jest nieodwracalny. To widać, słychać i czuć. W Polsce też zajęło to kilka ładnych lat.
    To o czym wcale nie wspomina się w polskich mediach to fakt, że wiele ościennych krajów arabskich po cichu popierało wypieprzenie Mubaraka bo mu nie mogą darować konszachtów z koszernymi. Oczywiście na demokrację mają już zupełnie inne zapatrywania.

    • Nie róbcie prostych porównań do naszej, jazruzelowej
      junty generałów – usłyszałem od naszego znakomitego eksperta – bo armia egipska jest ,,z ludem” i nie zatrzyma władzy dłużej niz to konieczne.
      Ciekaw jestem bardzo, od kiedy jest z tym ludem – od Nasera czy od Sadata? Bo to, zdaje się przedstawiciel ,,ludowej armii” zastrzelił, czy też granatem rozerwał, tego Sadata, który miał większe osiągnięcia w wojnie z Izraelem niż ośmieszony i ograny(przez Żydów) Naser.

  2. Być może będzie w Egipcie tak
    Być może będzie w Egipcie tak jak mówisz, w końcu generalicja jest tam właścicielem połowy kraju, a przynajmniej co drugiego hotelu i gospodarstwa rolnego. Każdy oficer odchodzący na emeryturę dostaje na pożegnanie stopień generała brygady i mały “posag”.
    Niemniej ludzie poczuli smak wolności i nie da się tego zatrzymać na długą metę, kierunek jest nieodwracalny. To widać, słychać i czuć. W Polsce też zajęło to kilka ładnych lat.
    To o czym wcale nie wspomina się w polskich mediach to fakt, że wiele ościennych krajów arabskich po cichu popierało wypieprzenie Mubaraka bo mu nie mogą darować konszachtów z koszernymi. Oczywiście na demokrację mają już zupełnie inne zapatrywania.

    • Nie róbcie prostych porównań do naszej, jazruzelowej
      junty generałów – usłyszałem od naszego znakomitego eksperta – bo armia egipska jest ,,z ludem” i nie zatrzyma władzy dłużej niz to konieczne.
      Ciekaw jestem bardzo, od kiedy jest z tym ludem – od Nasera czy od Sadata? Bo to, zdaje się przedstawiciel ,,ludowej armii” zastrzelił, czy też granatem rozerwał, tego Sadata, który miał większe osiągnięcia w wojnie z Izraelem niż ośmieszony i ograny(przez Żydów) Naser.

  3. Być może będzie w Egipcie tak
    Być może będzie w Egipcie tak jak mówisz, w końcu generalicja jest tam właścicielem połowy kraju, a przynajmniej co drugiego hotelu i gospodarstwa rolnego. Każdy oficer odchodzący na emeryturę dostaje na pożegnanie stopień generała brygady i mały “posag”.
    Niemniej ludzie poczuli smak wolności i nie da się tego zatrzymać na długą metę, kierunek jest nieodwracalny. To widać, słychać i czuć. W Polsce też zajęło to kilka ładnych lat.
    To o czym wcale nie wspomina się w polskich mediach to fakt, że wiele ościennych krajów arabskich po cichu popierało wypieprzenie Mubaraka bo mu nie mogą darować konszachtów z koszernymi. Oczywiście na demokrację mają już zupełnie inne zapatrywania.

    • Nie róbcie prostych porównań do naszej, jazruzelowej
      junty generałów – usłyszałem od naszego znakomitego eksperta – bo armia egipska jest ,,z ludem” i nie zatrzyma władzy dłużej niz to konieczne.
      Ciekaw jestem bardzo, od kiedy jest z tym ludem – od Nasera czy od Sadata? Bo to, zdaje się przedstawiciel ,,ludowej armii” zastrzelił, czy też granatem rozerwał, tego Sadata, który miał większe osiągnięcia w wojnie z Izraelem niż ośmieszony i ograny(przez Żydów) Naser.

  4. obalanie władzy jest fajne
    Jednak wszystkie obalania i ruchawki społeczne są pierwszej fazie do siebie podobne i przypominają nasz wesoły rok 1980.
    Tworzy się tłum rewolucyjny w którym każdemu chodzi o coś całkiem innego, jeden chciałby więcej lekcji islamu w szkole, drugi ma zamiar pogonić prywaciarzy, trzeci chce kapitalizmu.
    Chwilowo są pozornie zjednoczeni, bo wszyscy jednakowo mają dość rządu i chcą obalić władzę, stąd naiwna radość z bycia wspólnotą i odsuwanie różnic na później.
    Zyskają rok czy dwa poluzowania cenzury, może też łatwiej będzie niektórym zbić trochę szmalu na handlu i przemycie.
    Później władza zacznie niestety krzepnąć i stopniowo brać za mordy.
    O tym jak to się ostatecznie skończy zadecyduje lokalna specyfika, u nas polegająca na silnej roli Kościoła, ubecji, na archaicznej, bo opartej na chłopach i ciężkim przemyśle strukturze społecznej, tam zaś mają szarańczę w postaci armii obżerającej kraj plus islam.

    Jasne że wiadome mocarstwa mieszają tym wszystkim, ale jak pokazuje praktyka kraje muzułmańskie są trudniejsze do sterowania niż reszta świata i słabo przewidywalne.
    Egipcjanin, Jemeńczyk czy Tunezyjczyk jest najpierw muzułmaninem, a dopiero w dalszej kolejności obywatelem.
    Coś podobnego występowało w Europie na początku chrześcijaństwa ale już dawno się skończyło.

    • Myślę, że w skali masowej ma
      Myślę, że w skali masowej ma to swój pozytywny wydźwięk – rodzaj wentylu bezpieczeństwa, pęknięcia wrzodu, czy jak tam kto woli. Dla władzy istotny jest moment pęknięcia, czyli żeby napięcie spadło, ale bez wieszania po drzewach. A najzabawniejszym podsumowaniem wszelkich rewolucji wydaje mi się: ‘czasem trzeba zmienić bardzo wiele, by nie zmieniło się nic’.

  5. obalanie władzy jest fajne
    Jednak wszystkie obalania i ruchawki społeczne są pierwszej fazie do siebie podobne i przypominają nasz wesoły rok 1980.
    Tworzy się tłum rewolucyjny w którym każdemu chodzi o coś całkiem innego, jeden chciałby więcej lekcji islamu w szkole, drugi ma zamiar pogonić prywaciarzy, trzeci chce kapitalizmu.
    Chwilowo są pozornie zjednoczeni, bo wszyscy jednakowo mają dość rządu i chcą obalić władzę, stąd naiwna radość z bycia wspólnotą i odsuwanie różnic na później.
    Zyskają rok czy dwa poluzowania cenzury, może też łatwiej będzie niektórym zbić trochę szmalu na handlu i przemycie.
    Później władza zacznie niestety krzepnąć i stopniowo brać za mordy.
    O tym jak to się ostatecznie skończy zadecyduje lokalna specyfika, u nas polegająca na silnej roli Kościoła, ubecji, na archaicznej, bo opartej na chłopach i ciężkim przemyśle strukturze społecznej, tam zaś mają szarańczę w postaci armii obżerającej kraj plus islam.

    Jasne że wiadome mocarstwa mieszają tym wszystkim, ale jak pokazuje praktyka kraje muzułmańskie są trudniejsze do sterowania niż reszta świata i słabo przewidywalne.
    Egipcjanin, Jemeńczyk czy Tunezyjczyk jest najpierw muzułmaninem, a dopiero w dalszej kolejności obywatelem.
    Coś podobnego występowało w Europie na początku chrześcijaństwa ale już dawno się skończyło.

    • Myślę, że w skali masowej ma
      Myślę, że w skali masowej ma to swój pozytywny wydźwięk – rodzaj wentylu bezpieczeństwa, pęknięcia wrzodu, czy jak tam kto woli. Dla władzy istotny jest moment pęknięcia, czyli żeby napięcie spadło, ale bez wieszania po drzewach. A najzabawniejszym podsumowaniem wszelkich rewolucji wydaje mi się: ‘czasem trzeba zmienić bardzo wiele, by nie zmieniło się nic’.

  6. obalanie władzy jest fajne
    Jednak wszystkie obalania i ruchawki społeczne są pierwszej fazie do siebie podobne i przypominają nasz wesoły rok 1980.
    Tworzy się tłum rewolucyjny w którym każdemu chodzi o coś całkiem innego, jeden chciałby więcej lekcji islamu w szkole, drugi ma zamiar pogonić prywaciarzy, trzeci chce kapitalizmu.
    Chwilowo są pozornie zjednoczeni, bo wszyscy jednakowo mają dość rządu i chcą obalić władzę, stąd naiwna radość z bycia wspólnotą i odsuwanie różnic na później.
    Zyskają rok czy dwa poluzowania cenzury, może też łatwiej będzie niektórym zbić trochę szmalu na handlu i przemycie.
    Później władza zacznie niestety krzepnąć i stopniowo brać za mordy.
    O tym jak to się ostatecznie skończy zadecyduje lokalna specyfika, u nas polegająca na silnej roli Kościoła, ubecji, na archaicznej, bo opartej na chłopach i ciężkim przemyśle strukturze społecznej, tam zaś mają szarańczę w postaci armii obżerającej kraj plus islam.

    Jasne że wiadome mocarstwa mieszają tym wszystkim, ale jak pokazuje praktyka kraje muzułmańskie są trudniejsze do sterowania niż reszta świata i słabo przewidywalne.
    Egipcjanin, Jemeńczyk czy Tunezyjczyk jest najpierw muzułmaninem, a dopiero w dalszej kolejności obywatelem.
    Coś podobnego występowało w Europie na początku chrześcijaństwa ale już dawno się skończyło.

    • Myślę, że w skali masowej ma
      Myślę, że w skali masowej ma to swój pozytywny wydźwięk – rodzaj wentylu bezpieczeństwa, pęknięcia wrzodu, czy jak tam kto woli. Dla władzy istotny jest moment pęknięcia, czyli żeby napięcie spadło, ale bez wieszania po drzewach. A najzabawniejszym podsumowaniem wszelkich rewolucji wydaje mi się: ‘czasem trzeba zmienić bardzo wiele, by nie zmieniło się nic’.