Reklama

W czasach kryzysu i kiedy trwoga człowiek poszukuje wyjaśnienia, wsparcia, pocieszenia i uspokojenia. Kryzys jest, widać go gołym portfelem inwestorów giełdowych, kredytobiorców i importerów. Jakkolwiek nie wszyscy chcą używać słowa kryzys, ponieważ słowo jest mocne i ta moc ma czarny charakter, to nie ma powodu, aby udawać, że nic się nie dzieje. Jak mawiał Kwiczoł do Pyzdry, ?trzeba by jkimsik sposobem?, powiedzieć, że nie jest dobrze, ale z drugiej strony i w tym samym zdaniu, że nie ma tragedii. Człowiek czeka na takie magiczne słowa, bo jak widomo słowa w czas

W czasach kryzysu i kiedy trwoga człowiek poszukuje wyjaśnienia, wsparcia, pocieszenia i uspokojenia. Kryzys jest, widać go gołym portfelem inwestorów giełdowych, kredytobiorców i importerów. Jakkolwiek nie wszyscy chcą używać słowa kryzys, ponieważ słowo jest mocne i ta moc ma czarny charakter, to nie ma powodu, aby udawać, że nic się nie dzieje. Jak mawiał Kwiczoł do Pyzdry, ?trzeba by jkimsik sposobem?, powiedzieć, że nie jest dobrze, ale z drugiej strony i w tym samym zdaniu, że nie ma tragedii. Człowiek czeka na takie magiczne słowa, bo jak widomo słowa w czasach kryzysu znaczą wiele i kosztują wiele, słowem można wywołać wymierne straty lub przysporzyć korzyści.

Czekałem i ja na słowa otuchy, po tym jak w pałacu Pana prezydenta zebrali się misternie dobrani ekonomiści, z dwoma kumplami Pana prezydenta na czele: kumplem Skrzypkiem i kumplem Galińskim. W towarzystwie eksperckim zabrakło, choćby szefa BCC, czy szefa pracodawców, było paru prezesów banków, ale tak się dziwnie złożyło, że szef największego w Polsce banku, Krzysztof Bielecki samolotu nie dostał. No ale mniejsza o większość, liczy się jakość, nie ilość i spektrum. Panowie posiedzieli pogadali i poszli do domów. Wcześniej Pan prezydent wyszedł przed mikrofon, zgodnie z nowymi wytycznymi związanymi z ocieplonym wizerunkiem, zarechotał spazmatycznie na wstępie, puścił jakiś żarcik i przystąpił do pocieszania.

Reklama

Nie spodziewałem się, że Pan prezydent powie w co inwestować, a co sobie odpuścić, bo odkąd główny biznesowy przyjaciel Ryszard Krauze, popadł w niełaskę, Pan prezydent ma nieco utrudniony dostęp do ludzi biznesu, a tym samym empirycznie i towarzysko się z kryzysem nie styka. Spodziewałem się natomiast, że Pan prezydent powie kilka ciepłych matczynych słów. Kochani wszystko będzie dobrze, nie takie rzeczy z bratem robiliśmy, prawda, i jak najbardziej ?ja osobiście? i brat mój w całej rozciągłości podołamy, naprawimy. Tymczasem Pan prezydent stanął odważnie przed mikrofonem i wypalił do Polaków jak Włodek Cimoszewicz. ?Trzeba było brać kredyty w złotówkach, niech to będzie dla Was lekcja ? obywatelstwo polskie?.

Powiem, że nawet ja, człowiek zahartowany maksymą licz na siebie, doznałem leciutkiego szoku, jak to państwo solidarne, radykalnie skoczyło w stronę niewidzialnej patriotycznej ręki rynku. Szczęka mi klapnęła o brzeg szklanki, otarłem łezkę i naplułem sobie w brodę, co ja durnowaty narobiłem. Kiedy głowa państwa, swoją drogą o co chodzi z tą głową. Mała dygresja. Jak to jest z tą głową, to jest gdzieś zapisane paragrafem, ustawą, ustępem, uchwałą. Nigdzie nie mogę znaleźć takiego zapisu, że prezydent jest głową państwa. Może to tylko kwestia tego, że Pan Kownacki gdzieś słyszał o takim terminie i tak mu się porobiło, jak z balem, co media za nim nie nadążyły, gdy się przerobił na galę. Ciekawa sprawa z tą głową państwa, wydaje mi się, że to znów tzw. uzus, czyli ktoś coś palnął, a reszta podchwyciła, bo tak mądrze i poważnie brzmiało.

Po dygresji. Naplułem sobie w brodę, co ja durnowaty narobiłem i dalejże analizować jak bardzo narobiłem. Siadam do umowy, odgrzebuje symulację w różnych walutach i co widzę. Brałem kredyt kilkanaście miesięcy temu, jak 98 na 100 Polaków, we franku szwajcarskim. Przekonało mnie do tej waluty jedno, kredyt denominowany we franku był po prostu najtańszy, a waluta stabilna. Kredyt dostałem po kursie 2,39, rata wychodziła coś koło 1200 PLN, co robi wrażenie, ale nie takie jak symulacja obok. Obok jest symulacja w PLN i jakieś 500 PLN więcej niż we franku. Patrzę na symulację, potrę na monitor, gdzie kończy parskać Pan prezydent i zastanawiam się kto tu sobie z kogo jaja robi. Jeśli naród z prezydenta, no to jest niestety tak zwany koszt bycia osobą publiczną. Natomiast jeśli to prezydent robi sobie ze mnie jaja i co gorsze, każe mi się pakować w większe kłopoty niż popadłem, no to możemy mówić o zagrożeniu fundamentów demokracji. Możemy tak mówić, bo tak się w polskich mediach zawsze mówi, poczynając o rozwolnienia po kartoflu, a kończąc na ostatnim samolocie.

Gdy jest źle człowiek oczekuje od ważnych person, jakiegoś wsparcia, pocieszenia, otarcia łez. Szczerze mówiąc od tego prezydenta wszystkich Polaków głosujących na PiS nie wymagałem takich poświęceń. W zupełności wystarczyłoby mi, gdy prezydent wszystkich Polaków głosujących na PiS, nie gadał od rzeczy, o czymś o czym nie tylko nie ma bladego pojęcia, ale o czymś co może i tak zaniepokojonym Polakom, pogorszyć samopoczucie. To jest tak, że człowiek na urzędzie zanim palnie jakąś piramidalną bzdurę, powinien się jednak zastanowić, albo chociaż Ci od ocieplania wizerunku powinni się zastanowić, nad konsekwencjami opowiadania bzdur.

Na szczęście Polacy są przyzwyczajeni, aby na prezydenta patrzeć przymrużonym okiem, ale to jednak zawsze działa, na poziomie odruchu, kiedy się słyszy: ?pali się uciekajcie?. Trzeba by było teraz komuś poważniejszemu wyjść, dostać do mikrofonu i już bez rechotu sprostować bzdurę. Nawet w tym trudnym czasie kredytobiorcy obych walut są w komfortowej sytuacji, ba, tacy co wzięli kredyt kilka lat temu w Euro, co kosztowało ponad 4 PLN, samą zmianą kursy spłacili sporą cześć kapitału. Pan nie opowiada bzdur Panie prezydencie, i mówię to jako prosty kredytobiorca nie jako ?fachowiec?, otoczony kumplami fachowcami. Ludzie potrafią liczyć, na moje oko za dwa lata doliczą się góra 17% poparcia dla kandydatury Lecha Kaczyńskiego, próbującego rozpaczliwie walczyć i reelekcję. Trzeba myśleć co się mówi, albo mówić, że się pomyśli, a najlepiej milczeć i się rechotać, to powinno wzmocnić ocieplony wizerunek.

Reklama
Poprzedni artykułLubię robić na drutach
Następny artykułWybory w USA cd.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

15 KOMENTARZE

  1. Coś Ty, naiwny?
    Matko_Kurko, jak Cię kocham, miałem Cię zawsze za człeka doświadczonego, mądrego i trzeźwo patrzącego na świat. A Ty co wypisujesz? Że oczekujesz od prezydenta jakiegoś pocieszenia. W sprawach finansów? No cóżeś Ty z byka podczas bessy spadł? Toż to analfabeta gospodarczy z socjalistyczną wizją gospodarki. On tak się rozumie na gospodarce i finansach, jak Ty, nie przymierzając, na kwarkach (chociaż, cholera, możesz się przypadkiem na tym znać).
    A nawet jakby się cosik na tym znał, to mógłby Cię pocieszyć, gdyby to jego braciaszek był rządził. W przypadku rządów wrażego Tuska, to wszysto jest źle, nawet kryzys przyszedł. I dobrze nam tak, bośmy na niego, a nie na bliźniaka, głosowali. To i pocieszać nas nie będzie.
    Bo, jak to Włodek Cimoszewicz powiedział, tylko innymi słowami: Trzeba było na PiS głosować, niech to będzie dla was lekcja, obywatelstwo polskie.

  2. Coś Ty, naiwny?
    Matko_Kurko, jak Cię kocham, miałem Cię zawsze za człeka doświadczonego, mądrego i trzeźwo patrzącego na świat. A Ty co wypisujesz? Że oczekujesz od prezydenta jakiegoś pocieszenia. W sprawach finansów? No cóżeś Ty z byka podczas bessy spadł? Toż to analfabeta gospodarczy z socjalistyczną wizją gospodarki. On tak się rozumie na gospodarce i finansach, jak Ty, nie przymierzając, na kwarkach (chociaż, cholera, możesz się przypadkiem na tym znać).
    A nawet jakby się cosik na tym znał, to mógłby Cię pocieszyć, gdyby to jego braciaszek był rządził. W przypadku rządów wrażego Tuska, to wszysto jest źle, nawet kryzys przyszedł. I dobrze nam tak, bośmy na niego, a nie na bliźniaka, głosowali. To i pocieszać nas nie będzie.
    Bo, jak to Włodek Cimoszewicz powiedział, tylko innymi słowami: Trzeba było na PiS głosować, niech to będzie dla was lekcja, obywatelstwo polskie.

  3. rechotanie formą wydawania opinii
    To nie pierwszy rechot Lecha Kaczynskiego. Radosnie rechotal podczas podpisywania umowy o tarczy antyrakietowej. Rechotal przed wyjazdem na szczyt do Brukseli i podczas samego szczytu poklepujac premiera Tuska. Rechot w jego wydaniu jest obrona przed niewygodna dla niego sytuacja. Jest to rechot maskujacy. Rechot histeryczny. Wymyka mu sie z ust kiedy okolicznosci go przerastaja. Mam nadzieje, ze dopadnie go kiedys rechot historii.

  4. rechotanie formą wydawania opinii
    To nie pierwszy rechot Lecha Kaczynskiego. Radosnie rechotal podczas podpisywania umowy o tarczy antyrakietowej. Rechotal przed wyjazdem na szczyt do Brukseli i podczas samego szczytu poklepujac premiera Tuska. Rechot w jego wydaniu jest obrona przed niewygodna dla niego sytuacja. Jest to rechot maskujacy. Rechot histeryczny. Wymyka mu sie z ust kiedy okolicznosci go przerastaja. Mam nadzieje, ze dopadnie go kiedys rechot historii.

  5. Trochę Pan Prezydent wypalił
    Trochę Pan Prezydent wypalił “nie z tej bajki”. Branie się za makroekonomię w tym wieku przez kogoś, kto się całe życie gniewał z bankowym kontem, może zaowocować katastrofalnymi konsekwencjami, co ujrzeć mogliśmy na własne oczy.
    Wybitni ekonomiści Skrzypek i Galiński najwyraźniej nie raczyli poinformować Pana Prezydenta przed wystąpieniem, co to takiego jest cena kredytu albo stopa procentowa.
    A ryzyko kursowe, no cóż, Panie Prezydencie, tak się składa, że ono działa w dwie strony.

    Jednym słowem, wystąpienie sprowadzało się do: “Nic nie rozumiem, ale właśnie dlatego jestem patriotą. Nie będzie ten, kto coś rozumie, pluł mi w twarz”.
    Ale czyż nie to właśnie uwielbia pewien rodzaj wyborców u swoich idoli?

    P.S. Czy ktoś mnie może oświecić, co ma obywatelstwo do ceny kredytu?

  6. Trochę Pan Prezydent wypalił
    Trochę Pan Prezydent wypalił “nie z tej bajki”. Branie się za makroekonomię w tym wieku przez kogoś, kto się całe życie gniewał z bankowym kontem, może zaowocować katastrofalnymi konsekwencjami, co ujrzeć mogliśmy na własne oczy.
    Wybitni ekonomiści Skrzypek i Galiński najwyraźniej nie raczyli poinformować Pana Prezydenta przed wystąpieniem, co to takiego jest cena kredytu albo stopa procentowa.
    A ryzyko kursowe, no cóż, Panie Prezydencie, tak się składa, że ono działa w dwie strony.

    Jednym słowem, wystąpienie sprowadzało się do: “Nic nie rozumiem, ale właśnie dlatego jestem patriotą. Nie będzie ten, kto coś rozumie, pluł mi w twarz”.
    Ale czyż nie to właśnie uwielbia pewien rodzaj wyborców u swoich idoli?

    P.S. Czy ktoś mnie może oświecić, co ma obywatelstwo do ceny kredytu?

  7. szympansy z sprawa polska
    kilka lat temu,już po wyborach parlamentarno-prezydenckich,przytrafiło mi się dziwne deja vu w trakcie oglądania bodajże Animal Planet.Pokazywano tam społeczność szympansów żyjących w stanie dzikim…
    Ciekawe były zachowania stada,szczególnie samców,próby pokazania dominacji nad słabszymi,walka o przywództwo…
    Najlepsze jednak były zbliżenia mimiki twarzy szympansów oraz dodawany do tego komentarz specjalistów,co jaka mina wyraża.Przy tzw.szeroko rozwartym uśmiechu,z wyszczerzonymi zębami i dziwnym wyrazem oczu,komentarz był następujący: mina ta sygnalizuje niepewność osobnika,permanentny stres,wyszczerzone zęby mają odstraszać ewentualnego agresora…
    Jak się to potocznie określa”poraziło mnie śmiechem”!
    Podobne zachowania i miny widziałem kilka godzin wcześniej w tzw” programie publicystycznym”.
    Niech więc sobie specjaliści od ocieplania czegoś czego nia ma, zerkną do archiwów stacji przyrodniczych,a może znajdą jeszcze ciekawsze wzorce zachowań i min…
    Zawsze będzie się można jeszcze bardziej pośmiać.
    PS
    To nie były szympansy bonobo,choć niektóre zachowania elyt sugerują jakieś szczególne powinowactwo.
    Każdy chce wydymać każdego…

  8. szympansy z sprawa polska
    kilka lat temu,już po wyborach parlamentarno-prezydenckich,przytrafiło mi się dziwne deja vu w trakcie oglądania bodajże Animal Planet.Pokazywano tam społeczność szympansów żyjących w stanie dzikim…
    Ciekawe były zachowania stada,szczególnie samców,próby pokazania dominacji nad słabszymi,walka o przywództwo…
    Najlepsze jednak były zbliżenia mimiki twarzy szympansów oraz dodawany do tego komentarz specjalistów,co jaka mina wyraża.Przy tzw.szeroko rozwartym uśmiechu,z wyszczerzonymi zębami i dziwnym wyrazem oczu,komentarz był następujący: mina ta sygnalizuje niepewność osobnika,permanentny stres,wyszczerzone zęby mają odstraszać ewentualnego agresora…
    Jak się to potocznie określa”poraziło mnie śmiechem”!
    Podobne zachowania i miny widziałem kilka godzin wcześniej w tzw” programie publicystycznym”.
    Niech więc sobie specjaliści od ocieplania czegoś czego nia ma, zerkną do archiwów stacji przyrodniczych,a może znajdą jeszcze ciekawsze wzorce zachowań i min…
    Zawsze będzie się można jeszcze bardziej pośmiać.
    PS
    To nie były szympansy bonobo,choć niektóre zachowania elyt sugerują jakieś szczególne powinowactwo.
    Każdy chce wydymać każdego…

  9. szympansy z sprawa polska
    kilka lat temu,już po wyborach parlamentarno-prezydenckich,przytrafiło mi się dziwne deja vu w trakcie oglądania bodajże Animal Planet.Pokazywano tam społeczność szympansów żyjących w stanie dzikim…
    Ciekawe były zachowania stada,szczególnie samców,próby pokazania dominacji nad słabszymi,walka o przywództwo…
    Najlepsze jednak były zbliżenia mimiki twarzy szympansów oraz dodawany do tego komentarz specjalistów,co jaka mina wyraża.Przy tzw.szeroko rozwartym uśmiechu,z wyszczerzonymi zębami i dziwnym wyrazem oczu,komentarz był następujący: mina ta sygnalizuje niepewność osobnika,permanentny stres,wyszczerzone zęby mają odstraszać ewentualnego agresora…
    Jak się to potocznie określa”poraziło mnie śmiechem”!
    Podobne zachowania i miny widziałem kilka godzin wcześniej w tzw” programie publicystycznym”.
    Niech więc sobie specjaliści od ocieplania czegoś czego nia ma, zerkną do archiwów stacji przyrodniczych,a może znajdą jeszcze ciekawsze wzorce zachowań i min…
    Zawsze będzie się można jeszcze bardziej pośmiać.
    PS
    To nie były szympansy bonobo,choć niektóre zachowania elyt sugerują jakieś szczególne powinowactwo.
    Każdy chce wydymać każdego…