Reklama

W półświatku

W półświatku piłkarskim krążyła i krąży do dziś taka oto anegdota. Pewien znany trener i działacz Samoobrony podjął się heroicznego zadania, które polegało na utrzymaniu jednej z drużyn w naszej polskiej lidze, żartobliwie nazywanej ekstraklasą. Przed decydującym meczem na trening przyszedł sam prezes i zobaczył niecodzienny obrazek. Trener gdzieś przy ławce rezerwowych krążył nerwowo i jakby myślał, piłkarze siedzieli na boisku i mniej lub bardziej tępym wzrokiem patrzyli przed siebie, czasem na trenera. Prezes oczywiście nie wytrzymał widoku, ale nie śmiał naskoczyć na znanego trenera, dlatego delikatnie zasugerował – Panie trenerze, chyba trzeba trenować. Wtedy wyrwany z kontekstu znany działacz Samoobrony odpowiedział legendarnymi słowy – Prezesie, kurwa, tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić! Dopełnię tę anegdotkę jeszcze jednym piłkarskim ozdobnikiem. Nie tak dawno, w zasadzie nieustannie podniecamy się PZPN, ale ten nasz lokalny grajdoł robi interesy na poziomie rubla transferowego. W Europie to się dzieje! Mecz francuskiego Olympique Lyon z serbskim Dinamem Zagrzeb zakończył się niespotykanie wysokim wynikiem 7:1. Okoliczności wyniku są jeszcze bardziej nieprawdopodobne. Kto trochę zna się na piłce ten wie jak ważne jest miejsce w grupowej tabeli. Polacy przerabiają to w każdym kolejnym turnieju, te słynne kalkulacje i nadzieje, że jak wygramy z Niemcami 4:0, w meczu ostatniej szansy, i jednocześnie Tunezja Pokona 2:0 Brazylię, to wyjdziemy z grupy.

Reklama

Podobny układ miał francuski Lyon, no może trochę lepszy, bo oni musieli wysoko wygrać na wyjeździe i liczyć, że w Amsterdamie wygra Real Madryt. Do przerwy w Amsterdamie było 0:2 po dwóch golach Realu, z tym, że ten drugi i raczej rozstrzygający padł dopiero w 42 minucie. W Zagrzebiu do przerwy było 1:1. W takim układzie awansował, mimo porażki, Ajax Amsterdam, ale po przerwie układ radykalnie się zmienił. Lyon zaczął strzelać jak z pepeszy w: 47, 48, 52, 61, 64, 70 i 76 minucie. Sześć goli w 30 minut, a pierwsze trzy gole w 5 minut. Cóż, piękno futbolu oraz awans Olympique Lyon, jednak na tym nie koniec cudów. Już następnego dnia międzynarodowa organizacja piłkarska zwana UEFA, po raporcie swojego przedstawiciel, obecnego w Zagrzebiu w roli obserwatora, stwierdziła, że przebieg meczu idealnie wpisał się w formułę fair play. Anegdota zbudowana na karierze znanego działacza Samoobrony wydaje się śmiesznostką, przy skali europejskich „telefonów”. Cuda widzą i w nie wierzą dziesiątki, jeśli nie setki milionów widzów. Ktoś na tym przekręcie zarobił ciężkie pieniądze i nic się nie da zrobić, ponieważ decyzje UEFA są niezależne, a za rękę nikt nikogo nie złapał, czyli legendarne: „spisek”, „wiem, ale nie powiem”, „obrzydliwe pomówienia”.

Pozwoliłem sobie na zestawienie tych dwóch skali, aby precyzyjniej zilustrować coś znacznie poważniejszego. Opisane przypadki, to tylko jakaś głupia gra, w sumie o śmieszne pieniądze. Teraz proszę sobie zamienić Lyon na Berlin, Zagrzeb na Warszawę, a UEFA na jakiś tam EBC, MFW, czy inne FED. Tutaj się drukuje prawdziwe rozgrywki, rozdaje pod ladą prawdziwie pieniądze i zawsze AUTORYTETEM organizacji zamyka gęby każdemu, kto nie ma dowodów, których naturalnie nigdy mieć nie będzie. Czytam uważnie komentarze na Portalu, szkoda, że jest ich tak mało, zachęcam do analiz, bo czas sprzyja, i w komentarzach wyczytałem, że niewiele w skali europejskiej możemy. Zgadzam się z tą diagnozą, ale do tego miejsca, w którym dobrowolnie się do tej skali pchamy. Zew wszystkim nigdy nie wygramy, ale możemy uniknąć własnych porażek i odnosić swoje sukcesy. Patrząc na wiecznie neutralną Szwajcarię widzimy, że oni w czasie szalejącego kryzysu mają wręcz niebywałe „kłopoty” gospodarcze, mianowicie: silną walutę narodową i początek deflacji, czyli wartość ich towarów i usług przekracza ilość pieniądza. Innym przykładem jest Anglia, od lat stosująca swoją politykę „nacjonalistyczną”, dzięki której kraj Jej Królewskiej Mości wyszedł prawie suchą stopą z „kryzysu”. Konkretnie Anglia zawdzięcza swój mały sukces narodowej walucie i protokołowi brytyjskiemu.

W sferze faktów cały ten drukarski numer stulecia zwany UE, jest widoczny jak na dłoni albo jak w Zagrzebiu. Natomiast w sferze autorytetu wygląda to tak, że jak przestanie istnieć UEFA, przepraszam oczywiście EBC i jeszcze więcej unii w Unii, to będzie wojna. Przedstawiciele znamienitych światowych autorytatywnych (nie pomyliłem się) instytucji, zapewniają, że jak zbraknie drukarni, to zacznie się patologia. I co? I kibole europejscy w to wierzą, a wierzą dlatego, że nie są w stanie pokonać emocji. Dostrzegając i oceniając fakty, nie sposób nie widzieć Grzegorza Laty zamiast Merkel, fryzjera zamiast szefa EBC, Rywina zamiast szefa FED, ministra Nowaka zamiast Baracka Obamy i tak dalej. Niestety lud nie patrzy oczami, tylko genitaliami i wnętrznościami, stąd też można drukować do woli. Po największym przekręcie Europy zwanym strefa euro, przy którym mecz w Zagrzebiu jest ledwie ciekawostką, autorytatywne instytucje, które usadowiły na stołkach władzy popkulturowe hologramy, mają nieograniczone możliwości. Wracając do naszym możliwości, rozum podpowiada tylko jedno, zwijać się jak najszybciej, po cichu, pod jakimś pretekstem i nawet nie do Anglii, ale do Szwajcarii dołączyć. Myśleć, zamiast się podniecać, dla Polski wysadzona w powietrze UE to nie jest żadne zagrożenie, ale niepowtarzalna szansa na rozwój.

Mimo fatalnych rządów mieliśmy szczęście od Boga z tym konstytucyjnym progiem długu. Powrót do narodowych gospodarek i narodowych walut oznacza jedno – wolnoć Tomku w swoim domku, a to z kolei znaczy, że karciane długi sąsiada są nam obojętne. Jednocześnie wyjście z UE jest dla Polski śmiertelnym zagrożeniem, ponieważ kołchoz europejski stwarza dla autorytatywnych drukarni niebotyczne możliwości, a każde osłabienie i sukces dezertera osłabia morale kołchozu. Stąd też panika państw, że dla przykładu zostaną zajechane, znów psychologia, znów emocje i żadnego molestowania przedstawiciela „UEFA” nie widzą. Tak ostentacyjnie drzwiami trzasnąć nie można, droga do Szwajcarii prowadzi przez Czechy, ten sprytny naród udaje, że go nie ma. Nigdzie się nie wtrąca, siedzi sobie cicho i robi swoje. Tym sposobem i jakimś cudem korona czeska wyszła z „koszyka walut”, a Czesi już od dawna jeżdżą po ekspresowych drogach, bo jakoś im wyszło, że autostrady, to pusty szpan w skali ich kraju. U nas niestety takich spryciarzy nie ma, u nas jeden Cycero wyrywa megafon drugiemu, żeby zapewnić „UEFA” o swojej najgłębszej lojalności i uznaniu dla wyroków w sprawie drukowanych meczów. U nas demonstruje się ze zwieszoną głową, a za brak dowodów na Fryzjera zostaje takim trochę dziwnym i zawistnym. Mnie jest obojętnie co na 8 szczycie ostatniej szansy zostanie ustalone, to nie ma żadnego znaczenia. Interesuje mnie, czy w „UEFA” dojrzał już ten stan, w którym fryzjerzy sami się wykańczają w pogoni za drukiem. W tym nadzieja i oto się modlę, bo dobrowolnie z takiego biznesu nikt nie zrezygnuje, a i wyjść z tego przy naszym jednym z drugim Cycero, aż strach. Powtórzę modlitwę – niech wszystko pieprznie dobry Panie Boże! A rychło!

Reklama

108 KOMENTARZE

    • Rostowski też pokazał Kozakiewicza
      50 mld euro miałyby dać kraje UE niebędące w strefie euro na wzmocnienie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Takiej pomocy nie wykluczył minister finansów Jacek Rostowski. Ile miliardów pożyczki przypadnie dla Polski?
      Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy poinformował w piątek nad ranem, że państwa strefy euro oraz inne kraje UE mają wzmocnić Międzynarodowy Fundusz Walutowy kwotą do 200 mld euro, by ten wspierał zadłużone gospodarki eurolandu.

      Z nieoficjalnych informacji AFP wynika, że 150 mld euro miałoby pochodzić od krajów strefy euro, a 50 mld euro od krajów Dziesiątki, w tym Polski. Wielkość pożyczki miałaby być uzależniona od wielkości gospodarki kraju.

      Jaki udział pomocy przypadłby Polsce, która jest jedną z większych gospodarek niebędących w strefie euro? Tego nie wiadomo, jednak w grę wchodzi kwota kilku miliardów euro, które mielibyśmy wyłożyć w lipcu przyszłego roku. Takiej pomocy nie wykluczył w trakcie szczytu ze strony NBP minister finansów Jacek Rostowski.

      dodaje, że bank centralny cały czas inwestuje w obligacje skarbowe krajów strefy euro, obligacje USA czy MFW. W tym nie ma nic wielkiego

    • Rostowski też pokazał Kozakiewicza
      50 mld euro miałyby dać kraje UE niebędące w strefie euro na wzmocnienie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Takiej pomocy nie wykluczył minister finansów Jacek Rostowski. Ile miliardów pożyczki przypadnie dla Polski?
      Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy poinformował w piątek nad ranem, że państwa strefy euro oraz inne kraje UE mają wzmocnić Międzynarodowy Fundusz Walutowy kwotą do 200 mld euro, by ten wspierał zadłużone gospodarki eurolandu.

      Z nieoficjalnych informacji AFP wynika, że 150 mld euro miałoby pochodzić od krajów strefy euro, a 50 mld euro od krajów Dziesiątki, w tym Polski. Wielkość pożyczki miałaby być uzależniona od wielkości gospodarki kraju.

      Jaki udział pomocy przypadłby Polsce, która jest jedną z większych gospodarek niebędących w strefie euro? Tego nie wiadomo, jednak w grę wchodzi kwota kilku miliardów euro, które mielibyśmy wyłożyć w lipcu przyszłego roku. Takiej pomocy nie wykluczył w trakcie szczytu ze strony NBP minister finansów Jacek Rostowski.

      dodaje, że bank centralny cały czas inwestuje w obligacje skarbowe krajów strefy euro, obligacje USA czy MFW. W tym nie ma nic wielkiego

    • Rostowski też pokazał Kozakiewicza
      50 mld euro miałyby dać kraje UE niebędące w strefie euro na wzmocnienie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Takiej pomocy nie wykluczył minister finansów Jacek Rostowski. Ile miliardów pożyczki przypadnie dla Polski?
      Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy poinformował w piątek nad ranem, że państwa strefy euro oraz inne kraje UE mają wzmocnić Międzynarodowy Fundusz Walutowy kwotą do 200 mld euro, by ten wspierał zadłużone gospodarki eurolandu.

      Z nieoficjalnych informacji AFP wynika, że 150 mld euro miałoby pochodzić od krajów strefy euro, a 50 mld euro od krajów Dziesiątki, w tym Polski. Wielkość pożyczki miałaby być uzależniona od wielkości gospodarki kraju.

      Jaki udział pomocy przypadłby Polsce, która jest jedną z większych gospodarek niebędących w strefie euro? Tego nie wiadomo, jednak w grę wchodzi kwota kilku miliardów euro, które mielibyśmy wyłożyć w lipcu przyszłego roku. Takiej pomocy nie wykluczył w trakcie szczytu ze strony NBP minister finansów Jacek Rostowski.

      dodaje, że bank centralny cały czas inwestuje w obligacje skarbowe krajów strefy euro, obligacje USA czy MFW. W tym nie ma nic wielkiego

  1. Powrót do dojcze marki
    Byłby zabójstwem dla Niemiec.

    Marka, z wiadomych powodów bardzo silna, zabiłaby niemiecki eksport, a na tym się potęga niemieckiej gospodarki opiera. Podobnie francuskiej. Ułatwienie eksportu dla Niemiec, Francji i innych, acz byłych “wielkich gospodarek europejskich”, było siłą napędową dla stworzenia wspólnej waluty.

    Druga sprawa, refleksja i jednocześnie zapytanie: Dlaczego kraj, który “nie ma pieniędzy”, pożycza je za granicą i spłaca wraz z odsetkami, mając u siebie drukarnię pieniędzy?

  2. Powrót do dojcze marki
    Byłby zabójstwem dla Niemiec.

    Marka, z wiadomych powodów bardzo silna, zabiłaby niemiecki eksport, a na tym się potęga niemieckiej gospodarki opiera. Podobnie francuskiej. Ułatwienie eksportu dla Niemiec, Francji i innych, acz byłych “wielkich gospodarek europejskich”, było siłą napędową dla stworzenia wspólnej waluty.

    Druga sprawa, refleksja i jednocześnie zapytanie: Dlaczego kraj, który “nie ma pieniędzy”, pożycza je za granicą i spłaca wraz z odsetkami, mając u siebie drukarnię pieniędzy?

  3. Powrót do dojcze marki
    Byłby zabójstwem dla Niemiec.

    Marka, z wiadomych powodów bardzo silna, zabiłaby niemiecki eksport, a na tym się potęga niemieckiej gospodarki opiera. Podobnie francuskiej. Ułatwienie eksportu dla Niemiec, Francji i innych, acz byłych “wielkich gospodarek europejskich”, było siłą napędową dla stworzenia wspólnej waluty.

    Druga sprawa, refleksja i jednocześnie zapytanie: Dlaczego kraj, który “nie ma pieniędzy”, pożycza je za granicą i spłaca wraz z odsetkami, mając u siebie drukarnię pieniędzy?

  4. ale obciach..
    Już uformowała się elita krajów które zgodzą się na wszystko. Są to: Polska, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa.
    Najuboższe popychadła unijne, rządzone przez internacjonalistów.
    Doczepili też Danię żeby aż tak głupio nie wyglądało.
    Oczywiście żaden poważny kraj taki jak Czechy, Anglia, Węgry czy Szwecja nie wchodzi w ten interes.
    Jest więc jeszcze gorzej niż myślimy.

  5. ale obciach..
    Już uformowała się elita krajów które zgodzą się na wszystko. Są to: Polska, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa.
    Najuboższe popychadła unijne, rządzone przez internacjonalistów.
    Doczepili też Danię żeby aż tak głupio nie wyglądało.
    Oczywiście żaden poważny kraj taki jak Czechy, Anglia, Węgry czy Szwecja nie wchodzi w ten interes.
    Jest więc jeszcze gorzej niż myślimy.

  6. ale obciach..
    Już uformowała się elita krajów które zgodzą się na wszystko. Są to: Polska, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa.
    Najuboższe popychadła unijne, rządzone przez internacjonalistów.
    Doczepili też Danię żeby aż tak głupio nie wyglądało.
    Oczywiście żaden poważny kraj taki jak Czechy, Anglia, Węgry czy Szwecja nie wchodzi w ten interes.
    Jest więc jeszcze gorzej niż myślimy.

    • Wkurzyłem się na dobre.
      No więc wychodzi na to, że Kaczor znowu ma rację, tym razem z marszem, no bo jak inaczej ludzie mają zamanifestować swoje niezadowolenie, Tuski łamią konstytucję, robią nam wiochę na calą Europę. A my mamy patrzeć na to jak bezwolne barany. To jest jak najbardziej czas na demonstracje, bo to najwazniejsze sprawy dla Polski od czasu upadku komuny.
      Ponniśmy wszyscy wziąć udział w marszu, pokazać innych narodom, że polskie społeczeństwo ma zupełnie inne zdanie niż wódz wigwamu. Co za wstyd.
      Duża frekwencja na marszu może ośmieli inne kraje do podobnych wystąpień.
      Tak, Czechy i Węgry są nas dużo mądrzejsze.

      • oj bieda, bieda
        Skóra cierpnie gdy się słucha Rostowskiego. To nie jest polski polityk, to jakiś agent realizujący plan ułożony cholera wie gdzie, obok siedzi Tusk, i widać po nim że z wszystkiego zdaje sobie sprawę, ale już się poddał, i ma w dupie.
        Czesi prowadzą niesłychanie prostą politykę: dobre jest to co jest dobre dla Czechów.
        U nas takie podejście jest nie do pomyślenia.

        • Plan był tak prosty, że niewiarygodny
          rozjebać to państwo. Dla kogoś, kto w domu śpiewał, w Wigilię, niemieckie piosenki, a do tego był katowany przez ojca (Tusk) i cieszył się z jego przedwczesnej śmierci, nie było specjalnie trudne.
          Co się tyczy drogiej niemieckiej marki – produkty niemieckie będą nieco droższe. Nic więcej. Bo w KAŻDEJ fabryce na świecie, a w ChRL przede wszystkim, stoi niemiecka maszyna. Albo szwajcarska.
          Bez tego się nie da niczego wyprodukować.No chyba, że kosz wiklinowy albo krasnala ogrodowego z gipsu.

          • Jerzyk, coś co zjednoczy duże grupy Polaków
            np. Świeczki w oknach 13 grudnia, na pamiatkę tych co zginęli zamordowani przez ludzi honoru. Na razie marzeniem Kaczyńskiego jest zgromadzić 10.000 ludzi, co jak na 30-milionowy kraj nie rzuca na kolana. PO ma więcej członków. Oni boją się pamięci, a nie grupki kiboli wybijających szyby.

    • Wkurzyłem się na dobre.
      No więc wychodzi na to, że Kaczor znowu ma rację, tym razem z marszem, no bo jak inaczej ludzie mają zamanifestować swoje niezadowolenie, Tuski łamią konstytucję, robią nam wiochę na calą Europę. A my mamy patrzeć na to jak bezwolne barany. To jest jak najbardziej czas na demonstracje, bo to najwazniejsze sprawy dla Polski od czasu upadku komuny.
      Ponniśmy wszyscy wziąć udział w marszu, pokazać innych narodom, że polskie społeczeństwo ma zupełnie inne zdanie niż wódz wigwamu. Co za wstyd.
      Duża frekwencja na marszu może ośmieli inne kraje do podobnych wystąpień.
      Tak, Czechy i Węgry są nas dużo mądrzejsze.

      • oj bieda, bieda
        Skóra cierpnie gdy się słucha Rostowskiego. To nie jest polski polityk, to jakiś agent realizujący plan ułożony cholera wie gdzie, obok siedzi Tusk, i widać po nim że z wszystkiego zdaje sobie sprawę, ale już się poddał, i ma w dupie.
        Czesi prowadzą niesłychanie prostą politykę: dobre jest to co jest dobre dla Czechów.
        U nas takie podejście jest nie do pomyślenia.

        • Plan był tak prosty, że niewiarygodny
          rozjebać to państwo. Dla kogoś, kto w domu śpiewał, w Wigilię, niemieckie piosenki, a do tego był katowany przez ojca (Tusk) i cieszył się z jego przedwczesnej śmierci, nie było specjalnie trudne.
          Co się tyczy drogiej niemieckiej marki – produkty niemieckie będą nieco droższe. Nic więcej. Bo w KAŻDEJ fabryce na świecie, a w ChRL przede wszystkim, stoi niemiecka maszyna. Albo szwajcarska.
          Bez tego się nie da niczego wyprodukować.No chyba, że kosz wiklinowy albo krasnala ogrodowego z gipsu.

          • Jerzyk, coś co zjednoczy duże grupy Polaków
            np. Świeczki w oknach 13 grudnia, na pamiatkę tych co zginęli zamordowani przez ludzi honoru. Na razie marzeniem Kaczyńskiego jest zgromadzić 10.000 ludzi, co jak na 30-milionowy kraj nie rzuca na kolana. PO ma więcej członków. Oni boją się pamięci, a nie grupki kiboli wybijających szyby.

    • Wkurzyłem się na dobre.
      No więc wychodzi na to, że Kaczor znowu ma rację, tym razem z marszem, no bo jak inaczej ludzie mają zamanifestować swoje niezadowolenie, Tuski łamią konstytucję, robią nam wiochę na calą Europę. A my mamy patrzeć na to jak bezwolne barany. To jest jak najbardziej czas na demonstracje, bo to najwazniejsze sprawy dla Polski od czasu upadku komuny.
      Ponniśmy wszyscy wziąć udział w marszu, pokazać innych narodom, że polskie społeczeństwo ma zupełnie inne zdanie niż wódz wigwamu. Co za wstyd.
      Duża frekwencja na marszu może ośmieli inne kraje do podobnych wystąpień.
      Tak, Czechy i Węgry są nas dużo mądrzejsze.

      • oj bieda, bieda
        Skóra cierpnie gdy się słucha Rostowskiego. To nie jest polski polityk, to jakiś agent realizujący plan ułożony cholera wie gdzie, obok siedzi Tusk, i widać po nim że z wszystkiego zdaje sobie sprawę, ale już się poddał, i ma w dupie.
        Czesi prowadzą niesłychanie prostą politykę: dobre jest to co jest dobre dla Czechów.
        U nas takie podejście jest nie do pomyślenia.

        • Plan był tak prosty, że niewiarygodny
          rozjebać to państwo. Dla kogoś, kto w domu śpiewał, w Wigilię, niemieckie piosenki, a do tego był katowany przez ojca (Tusk) i cieszył się z jego przedwczesnej śmierci, nie było specjalnie trudne.
          Co się tyczy drogiej niemieckiej marki – produkty niemieckie będą nieco droższe. Nic więcej. Bo w KAŻDEJ fabryce na świecie, a w ChRL przede wszystkim, stoi niemiecka maszyna. Albo szwajcarska.
          Bez tego się nie da niczego wyprodukować.No chyba, że kosz wiklinowy albo krasnala ogrodowego z gipsu.

          • Jerzyk, coś co zjednoczy duże grupy Polaków
            np. Świeczki w oknach 13 grudnia, na pamiatkę tych co zginęli zamordowani przez ludzi honoru. Na razie marzeniem Kaczyńskiego jest zgromadzić 10.000 ludzi, co jak na 30-milionowy kraj nie rzuca na kolana. PO ma więcej członków. Oni boją się pamięci, a nie grupki kiboli wybijających szyby.

  7. Houston mamy problem
    Odpowiedz jest prosta i oczywista.
    Ekonomia jest jedna jak matka. ( Bez euforii Matka Kurka – nie o Tobie ).
    Niestety tę oczywistą oczywistość prawie wszyscy w Europie nie widzą. Wszyscy – politycy.
    Ekonomia to cyt,: Ekonomia jest nauką o tym, jak jednostka i społeczeństwo decydują o wykorzystaniu zasobów (wszystkich, gdyż wszystkie zasoby mają alternatywne zastosowanie i z definicji są w niedoborze) – które mogą mieć także inne, alternatywne, zastosowania – w celu wytwarzania różnych dóbr i rozdzielania ich na konsumpcję obecną lub przyszłą, pomiędzy różne osoby i różne grupy w społeczeństwie. – za wikipedia.
    Kowalski – wnioski:
    – gmeranie przy ekonomii przez polityków, to jak gmeranie gościa przy drzwiach aeroplanu na wysokości 10 km nad ziemią.
    – ale nadal politycy twierdzą, że jak te drzwi otworzą, to będą mogli wysiąść

    I druga prawda oczywista – im coś jest mniejsze, tym lepiej funkcjonuje.
    Przedsiębiorca funkcjonują fenomenalnie – korporacja – nie.

    Jakie kraje w Europie funkcjonują najlepiej? najmniejsze.
    Dziwne?

    Ale prawd oczywistych politycy nie widzą, a może nie widzą, bo mają w tym interes?

  8. Houston mamy problem
    Odpowiedz jest prosta i oczywista.
    Ekonomia jest jedna jak matka. ( Bez euforii Matka Kurka – nie o Tobie ).
    Niestety tę oczywistą oczywistość prawie wszyscy w Europie nie widzą. Wszyscy – politycy.
    Ekonomia to cyt,: Ekonomia jest nauką o tym, jak jednostka i społeczeństwo decydują o wykorzystaniu zasobów (wszystkich, gdyż wszystkie zasoby mają alternatywne zastosowanie i z definicji są w niedoborze) – które mogą mieć także inne, alternatywne, zastosowania – w celu wytwarzania różnych dóbr i rozdzielania ich na konsumpcję obecną lub przyszłą, pomiędzy różne osoby i różne grupy w społeczeństwie. – za wikipedia.
    Kowalski – wnioski:
    – gmeranie przy ekonomii przez polityków, to jak gmeranie gościa przy drzwiach aeroplanu na wysokości 10 km nad ziemią.
    – ale nadal politycy twierdzą, że jak te drzwi otworzą, to będą mogli wysiąść

    I druga prawda oczywista – im coś jest mniejsze, tym lepiej funkcjonuje.
    Przedsiębiorca funkcjonują fenomenalnie – korporacja – nie.

    Jakie kraje w Europie funkcjonują najlepiej? najmniejsze.
    Dziwne?

    Ale prawd oczywistych politycy nie widzą, a może nie widzą, bo mają w tym interes?

  9. Houston mamy problem
    Odpowiedz jest prosta i oczywista.
    Ekonomia jest jedna jak matka. ( Bez euforii Matka Kurka – nie o Tobie ).
    Niestety tę oczywistą oczywistość prawie wszyscy w Europie nie widzą. Wszyscy – politycy.
    Ekonomia to cyt,: Ekonomia jest nauką o tym, jak jednostka i społeczeństwo decydują o wykorzystaniu zasobów (wszystkich, gdyż wszystkie zasoby mają alternatywne zastosowanie i z definicji są w niedoborze) – które mogą mieć także inne, alternatywne, zastosowania – w celu wytwarzania różnych dóbr i rozdzielania ich na konsumpcję obecną lub przyszłą, pomiędzy różne osoby i różne grupy w społeczeństwie. – za wikipedia.
    Kowalski – wnioski:
    – gmeranie przy ekonomii przez polityków, to jak gmeranie gościa przy drzwiach aeroplanu na wysokości 10 km nad ziemią.
    – ale nadal politycy twierdzą, że jak te drzwi otworzą, to będą mogli wysiąść

    I druga prawda oczywista – im coś jest mniejsze, tym lepiej funkcjonuje.
    Przedsiębiorca funkcjonują fenomenalnie – korporacja – nie.

    Jakie kraje w Europie funkcjonują najlepiej? najmniejsze.
    Dziwne?

    Ale prawd oczywistych politycy nie widzą, a może nie widzą, bo mają w tym interes?

  10. Zwróciłeś uwagę na
    Zwróciłeś uwagę na Szwajcarię, która bądź co bądź nie jest członkiem UE, za to ma wasze domy i mieszkania, a ja zauważyłam, że właśnie wczoraj kilku znamienitych komentatorów wspomniało o Szwecji. Która jest w doskonałej kondycji gospodarczej, nie należy do strefy Euro, a w dodatku jest państwem socjalnym, którego upadek z powodu tegoż socjalizmu od dawna wieszczyli miłośnicy ekonomicznego skakania na głęboka wodę przemian, celem utopienia się doktrynalnego. W dodatku Szwecja nie jest już właścicielem swoich flagowych marek, nie ma już także powodu, by natrząsać się i lekceważyć szalonych Norwegów ( widziałam, doświadczyłam tych przejawów wyższości szwedzkiej), ale najgorsze, że ma wysokie podatki, które stanowią 53 % ich PKB, a wskaźnik Giniego należy do najniższych na świecie i wynosi 0,23. Zabieram się właśnie do studiów CIA World Factbook, bo nie rozumiem, dlaczego Szwecja nie chce bronić UE. Z tym Ginim to jest tak, że go tam po prostu widać. Byłam w Szwecji służbowo, biznesowo i przebywałam w otoczeniu teoretycznie takich samych, jak ja – fachowców. Zdumiała mnie widoczna pewna skromność tego społeczeństwa, w sensie braku ostentacji, rażącego w oczy bogactwa, widzialam natomiast dobrą, obywatelską średnią i służebną rolę państwa wobec obywateli. Z pewnością nie jest to byt idealny, ale jednak jakiś pomysł na nowoczesną organizację państwową, służacą obywatelem, a nie rynkom finansowym, z których ma pochodzić dobrostan spoleczeństw, a nie odwrotnie.
    Cytat z GW 

    "Do nowego paktu "siedemnaście plus" chce przystąpić Polska. W piątek nad ranem do nowego traktatu nie chciały przystąpić Węgry, Czechy, Dania. I oczywiście Wlk. Brytania. Szwecja się wahała."

     

    • Wczoraj, piękna inaczej (logopeda+stomatolog) pani HGW
      obwieściła, że ,,Szwajcaria jest bardziej zależna od strefy euro niż my, chociaż nie należy do Unii”. Z powodu powiązania , przez SNB, kursu franka z euro.
      Więc cicho sza, słuchajcie Radka.
      A swoją drogą, bardzo ciekawe jest takie ,,wyciąganie” ze szwajcarskiego wzorca, tego co lewakom pasuje. I wszystkim POpulistom. Staranne, natomiast, ukrywanie sedna szwajcarskiej prosperity.
      W Szwecji, o której krążą mity, najfajniejsze są posterunki policji zamykane o 17.00 na klucz, dzieci odbierane rodzicom pod byle pretekstem oraz największy ,,lewicowiec” Ingvar Kamprad (33 mld$) w istocie faszysta i hitlerowiec.A najciekawsze, jak policzył dokładnie jeden z przybocznych Michnika, na jednej ulicy w Sztokholmie ,,mieszka” prawie 60% majątku Szwecji. Czyż potrzeba większego dowodu na ,,lewicowość” i ,,postęp”?

      • Zalatuje mi tu jakimś bliżej
        Zalatuje mi tu jakimś bliżej niezidentyfikowanym fundamentalizmem. Co ma wspólnego restrykcyjne, może głupie, a na pewno niedoskonałe prawo rodzinne oraz organizacja pracy lokalnej policji z ustrojem gospodarczym i społecznym oraz koncepcją funkcjonowania państwa. Niektórym rodzicom powinno się odbierać dzieci, niektórzy w ogóle ich mieć nie powinni i dlatego aborcja jest dobra. Na jednej ulicy w Sztokholmie mieszka 60% majątku Szwecji, to znaczy, że na pozostałych mieszka zdecydowanie mniej majątku, ale jakoś mieszka. I to nie dosłownie na ulicy. Przepis prawa łatwiej poprawić lub zmienić, niż cały pierdolony ustrój, który zapanował na dobre w tej głupiej Polsce, w której za mędrca uchodzi każdy, kto wrzeszczy “precz z komuną”, albo międli w bezzębnych ustach cytaty z Lolka z Wadowic.

        • Ten Lolek z Wadowic
          (o ile dobrze zrozumiałem, że chodzi o Karola Wojtyłę) utrzymywał przez lata społeczeństwo w kupie, a wierchuszka musiała sięgać po Leppera, a nie po Palikota; był jak uwierający włos w gardle złodziei i szpicli, jak natrętna mucha; jaką ulgę musieli czuć, gdy umarł; z samego faktu, że był dobrym człowiekiem należy mu się szacunek, chociaż szczątkowy.
          Społeczeństwo mamy jakie mamy, ze zdziesiątkowaną klasą średnią bez tradycji, reszta to byłe chłopstwo, urabiane przez dekady, zaszczute kompleksami – zrób tu Eden w dziesięć minut, “raj” socjalistyczny na wzór Szwecji z zupełnie inną historią, wyjdzie karykatura, przepraszam, już wyszła, bo jesteśmy państwem socjalistycznym.
          Praca na parę ładnych lat, nawet pokolenie, pod choinkę nikt nie da wolnego narodu.

      • Ale jak będzie im się podobało, to w każdej chwili
        postawią mur na granicy, bo tak im się bedzie podobać. No i nie muszą czekać aż Bruksela im przyśle premiera. Skoro nie jesteśmy suwerenni, to po co nam Tusk rząd i parlament za kilka miliardów rocznie? Pytam poważnie. Skasować ich.

  11. Zwróciłeś uwagę na
    Zwróciłeś uwagę na Szwajcarię, która bądź co bądź nie jest członkiem UE, za to ma wasze domy i mieszkania, a ja zauważyłam, że właśnie wczoraj kilku znamienitych komentatorów wspomniało o Szwecji. Która jest w doskonałej kondycji gospodarczej, nie należy do strefy Euro, a w dodatku jest państwem socjalnym, którego upadek z powodu tegoż socjalizmu od dawna wieszczyli miłośnicy ekonomicznego skakania na głęboka wodę przemian, celem utopienia się doktrynalnego. W dodatku Szwecja nie jest już właścicielem swoich flagowych marek, nie ma już także powodu, by natrząsać się i lekceważyć szalonych Norwegów ( widziałam, doświadczyłam tych przejawów wyższości szwedzkiej), ale najgorsze, że ma wysokie podatki, które stanowią 53 % ich PKB, a wskaźnik Giniego należy do najniższych na świecie i wynosi 0,23. Zabieram się właśnie do studiów CIA World Factbook, bo nie rozumiem, dlaczego Szwecja nie chce bronić UE. Z tym Ginim to jest tak, że go tam po prostu widać. Byłam w Szwecji służbowo, biznesowo i przebywałam w otoczeniu teoretycznie takich samych, jak ja – fachowców. Zdumiała mnie widoczna pewna skromność tego społeczeństwa, w sensie braku ostentacji, rażącego w oczy bogactwa, widzialam natomiast dobrą, obywatelską średnią i służebną rolę państwa wobec obywateli. Z pewnością nie jest to byt idealny, ale jednak jakiś pomysł na nowoczesną organizację państwową, służacą obywatelem, a nie rynkom finansowym, z których ma pochodzić dobrostan spoleczeństw, a nie odwrotnie.
    Cytat z GW 

    "Do nowego paktu "siedemnaście plus" chce przystąpić Polska. W piątek nad ranem do nowego traktatu nie chciały przystąpić Węgry, Czechy, Dania. I oczywiście Wlk. Brytania. Szwecja się wahała."

     

    • Wczoraj, piękna inaczej (logopeda+stomatolog) pani HGW
      obwieściła, że ,,Szwajcaria jest bardziej zależna od strefy euro niż my, chociaż nie należy do Unii”. Z powodu powiązania , przez SNB, kursu franka z euro.
      Więc cicho sza, słuchajcie Radka.
      A swoją drogą, bardzo ciekawe jest takie ,,wyciąganie” ze szwajcarskiego wzorca, tego co lewakom pasuje. I wszystkim POpulistom. Staranne, natomiast, ukrywanie sedna szwajcarskiej prosperity.
      W Szwecji, o której krążą mity, najfajniejsze są posterunki policji zamykane o 17.00 na klucz, dzieci odbierane rodzicom pod byle pretekstem oraz największy ,,lewicowiec” Ingvar Kamprad (33 mld$) w istocie faszysta i hitlerowiec.A najciekawsze, jak policzył dokładnie jeden z przybocznych Michnika, na jednej ulicy w Sztokholmie ,,mieszka” prawie 60% majątku Szwecji. Czyż potrzeba większego dowodu na ,,lewicowość” i ,,postęp”?

      • Zalatuje mi tu jakimś bliżej
        Zalatuje mi tu jakimś bliżej niezidentyfikowanym fundamentalizmem. Co ma wspólnego restrykcyjne, może głupie, a na pewno niedoskonałe prawo rodzinne oraz organizacja pracy lokalnej policji z ustrojem gospodarczym i społecznym oraz koncepcją funkcjonowania państwa. Niektórym rodzicom powinno się odbierać dzieci, niektórzy w ogóle ich mieć nie powinni i dlatego aborcja jest dobra. Na jednej ulicy w Sztokholmie mieszka 60% majątku Szwecji, to znaczy, że na pozostałych mieszka zdecydowanie mniej majątku, ale jakoś mieszka. I to nie dosłownie na ulicy. Przepis prawa łatwiej poprawić lub zmienić, niż cały pierdolony ustrój, który zapanował na dobre w tej głupiej Polsce, w której za mędrca uchodzi każdy, kto wrzeszczy “precz z komuną”, albo międli w bezzębnych ustach cytaty z Lolka z Wadowic.

        • Ten Lolek z Wadowic
          (o ile dobrze zrozumiałem, że chodzi o Karola Wojtyłę) utrzymywał przez lata społeczeństwo w kupie, a wierchuszka musiała sięgać po Leppera, a nie po Palikota; był jak uwierający włos w gardle złodziei i szpicli, jak natrętna mucha; jaką ulgę musieli czuć, gdy umarł; z samego faktu, że był dobrym człowiekiem należy mu się szacunek, chociaż szczątkowy.
          Społeczeństwo mamy jakie mamy, ze zdziesiątkowaną klasą średnią bez tradycji, reszta to byłe chłopstwo, urabiane przez dekady, zaszczute kompleksami – zrób tu Eden w dziesięć minut, “raj” socjalistyczny na wzór Szwecji z zupełnie inną historią, wyjdzie karykatura, przepraszam, już wyszła, bo jesteśmy państwem socjalistycznym.
          Praca na parę ładnych lat, nawet pokolenie, pod choinkę nikt nie da wolnego narodu.

      • Ale jak będzie im się podobało, to w każdej chwili
        postawią mur na granicy, bo tak im się bedzie podobać. No i nie muszą czekać aż Bruksela im przyśle premiera. Skoro nie jesteśmy suwerenni, to po co nam Tusk rząd i parlament za kilka miliardów rocznie? Pytam poważnie. Skasować ich.

  12. Zwróciłeś uwagę na
    Zwróciłeś uwagę na Szwajcarię, która bądź co bądź nie jest członkiem UE, za to ma wasze domy i mieszkania, a ja zauważyłam, że właśnie wczoraj kilku znamienitych komentatorów wspomniało o Szwecji. Która jest w doskonałej kondycji gospodarczej, nie należy do strefy Euro, a w dodatku jest państwem socjalnym, którego upadek z powodu tegoż socjalizmu od dawna wieszczyli miłośnicy ekonomicznego skakania na głęboka wodę przemian, celem utopienia się doktrynalnego. W dodatku Szwecja nie jest już właścicielem swoich flagowych marek, nie ma już także powodu, by natrząsać się i lekceważyć szalonych Norwegów ( widziałam, doświadczyłam tych przejawów wyższości szwedzkiej), ale najgorsze, że ma wysokie podatki, które stanowią 53 % ich PKB, a wskaźnik Giniego należy do najniższych na świecie i wynosi 0,23. Zabieram się właśnie do studiów CIA World Factbook, bo nie rozumiem, dlaczego Szwecja nie chce bronić UE. Z tym Ginim to jest tak, że go tam po prostu widać. Byłam w Szwecji służbowo, biznesowo i przebywałam w otoczeniu teoretycznie takich samych, jak ja – fachowców. Zdumiała mnie widoczna pewna skromność tego społeczeństwa, w sensie braku ostentacji, rażącego w oczy bogactwa, widzialam natomiast dobrą, obywatelską średnią i służebną rolę państwa wobec obywateli. Z pewnością nie jest to byt idealny, ale jednak jakiś pomysł na nowoczesną organizację państwową, służacą obywatelem, a nie rynkom finansowym, z których ma pochodzić dobrostan spoleczeństw, a nie odwrotnie.
    Cytat z GW 

    "Do nowego paktu "siedemnaście plus" chce przystąpić Polska. W piątek nad ranem do nowego traktatu nie chciały przystąpić Węgry, Czechy, Dania. I oczywiście Wlk. Brytania. Szwecja się wahała."

     

    • Wczoraj, piękna inaczej (logopeda+stomatolog) pani HGW
      obwieściła, że ,,Szwajcaria jest bardziej zależna od strefy euro niż my, chociaż nie należy do Unii”. Z powodu powiązania , przez SNB, kursu franka z euro.
      Więc cicho sza, słuchajcie Radka.
      A swoją drogą, bardzo ciekawe jest takie ,,wyciąganie” ze szwajcarskiego wzorca, tego co lewakom pasuje. I wszystkim POpulistom. Staranne, natomiast, ukrywanie sedna szwajcarskiej prosperity.
      W Szwecji, o której krążą mity, najfajniejsze są posterunki policji zamykane o 17.00 na klucz, dzieci odbierane rodzicom pod byle pretekstem oraz największy ,,lewicowiec” Ingvar Kamprad (33 mld$) w istocie faszysta i hitlerowiec.A najciekawsze, jak policzył dokładnie jeden z przybocznych Michnika, na jednej ulicy w Sztokholmie ,,mieszka” prawie 60% majątku Szwecji. Czyż potrzeba większego dowodu na ,,lewicowość” i ,,postęp”?

      • Zalatuje mi tu jakimś bliżej
        Zalatuje mi tu jakimś bliżej niezidentyfikowanym fundamentalizmem. Co ma wspólnego restrykcyjne, może głupie, a na pewno niedoskonałe prawo rodzinne oraz organizacja pracy lokalnej policji z ustrojem gospodarczym i społecznym oraz koncepcją funkcjonowania państwa. Niektórym rodzicom powinno się odbierać dzieci, niektórzy w ogóle ich mieć nie powinni i dlatego aborcja jest dobra. Na jednej ulicy w Sztokholmie mieszka 60% majątku Szwecji, to znaczy, że na pozostałych mieszka zdecydowanie mniej majątku, ale jakoś mieszka. I to nie dosłownie na ulicy. Przepis prawa łatwiej poprawić lub zmienić, niż cały pierdolony ustrój, który zapanował na dobre w tej głupiej Polsce, w której za mędrca uchodzi każdy, kto wrzeszczy “precz z komuną”, albo międli w bezzębnych ustach cytaty z Lolka z Wadowic.

        • Ten Lolek z Wadowic
          (o ile dobrze zrozumiałem, że chodzi o Karola Wojtyłę) utrzymywał przez lata społeczeństwo w kupie, a wierchuszka musiała sięgać po Leppera, a nie po Palikota; był jak uwierający włos w gardle złodziei i szpicli, jak natrętna mucha; jaką ulgę musieli czuć, gdy umarł; z samego faktu, że był dobrym człowiekiem należy mu się szacunek, chociaż szczątkowy.
          Społeczeństwo mamy jakie mamy, ze zdziesiątkowaną klasą średnią bez tradycji, reszta to byłe chłopstwo, urabiane przez dekady, zaszczute kompleksami – zrób tu Eden w dziesięć minut, “raj” socjalistyczny na wzór Szwecji z zupełnie inną historią, wyjdzie karykatura, przepraszam, już wyszła, bo jesteśmy państwem socjalistycznym.
          Praca na parę ładnych lat, nawet pokolenie, pod choinkę nikt nie da wolnego narodu.

      • Ale jak będzie im się podobało, to w każdej chwili
        postawią mur na granicy, bo tak im się bedzie podobać. No i nie muszą czekać aż Bruksela im przyśle premiera. Skoro nie jesteśmy suwerenni, to po co nam Tusk rząd i parlament za kilka miliardów rocznie? Pytam poważnie. Skasować ich.

  13. W kontekście ostatnich
    W kontekście ostatnich wypowiedzi Camerona, tak sobie myślę o Tusku i jest mi go trochę żal. Wyobraźcie sobie jaką katastrofą musi być perspektywa demontażu UE dla kogoś kto odpuścił sobie obronę interesów narodowych na rzecz lizania unijnych dupsk z myślą o przyszłych unijnych synekurach. To tak jakby inwestować całe życie w coś, co raptem wyparowuje. Musi być frustrujące. Z tej perspektywy paniczne wiernopoddańcze hołdy i apele do Merkel są bardziej zrozumiałe.

    • Gdyby ktoś w PiS-ie miał oleju za grosz
      wziąłby hasła Camerona na swoje sztandary. I jeżeli jakiś POjeb albo stróż niemieckiego domu Graś, durnowate teksty – to natychmiast cytacik z brytyjskiego premiera : ,,do strefy euro nie wejdziemy nigdy” albo : ,,nigdy nie oddamy naszej suwerenności”.

    • zabrać biednym i dać bogatym
      Owszem, to przerażenie ryzykiem upadku Centrali jest widoczne, ale nie tylko u Tuska.
      Wszyscy nasi politycy podobnie się trzęsą nad losem biednej strefy euro. Czy to Kołodko, czy Kaczyński. Każdy ów strach wyraża po swojemu, ale istota ta sama.
      Dlaczego Szwedzi, Norwegowie, Czesi, i inni nie chcą się bać razem z nami, trudno powiedzieć. Może mają innego typu klasę rządzącą, albo co.
      Na razie Polska z Rumunią i Bułgarią robią składkę na ratowanie banków niemieckich i francuskich.
      Żyjemy w niezwykle nietypowym jak na Europę kraju.

      • Strach przed upadkiem
        Strach przed upadkiem struktury w której się siedzi po pas zawsze budzi lęk, to jest jakby zrozumiałe. Mi też nie jest całkiem do śmiechu, wojny z tego będzie ale krach być może. Ale Tusk ze swoją wierchuszką mentalnie nie siedzą po pas tylko po szyję, a chcieli by po sam czubek głowy i głębiej gdyby mogli – to dopiero musi być strach.

        • hojni i posłuszni polscy podatnicy
          To jest o tyle ewenement europejski, że np Słowacja należąca do strefy euro konsekwentnie odmawia płacenia czegokolwiek, i ani sankcji, ani bombardowania Słowacji nie przeprowadzono.
          Czyli można powiedzieć “nie dam, i już”.
          Nie mówiąc o tak skrajnym przypadku jak Islandia, która po prostu kazała bankom spadać na drzewo.
          Długi Islandii spłacił MFW, Holandia, i Polska (tak jest!).

          • Tak jak pisałeś wcześniej –
            Tak jak pisałeś wcześniej – strach przed upadkiem umiłowanej centrali paraliżuje szare komórki. Gdy nikt jeszcze nie myślał o kryzysie, ta ekipa od dawna godziła się na wszystko co Centrala podsunie. Pakiety klimatyczne, likwidacja stoczni – Tusk zawsze był na “tak”. Nie ma więc zdziwka że gdy pętla się zaciska, czapkowanie wzbiera na sile.

    • I nie tylko synekury unijne
      To głównie zgoda i oczekiwanie na stanowiska namiestników w prowincji zwanej Polandią.
      A że W. Brytania zajmuje takie a nie inne stanowisko to nie dziwota, bowiem nie pierwszy raż zajmuje takie stanowisko. Sama przeciwko reszcie zjednoczonej Europy obecnie i 70 lat temu.
      “W. Brytania nie ma przyjaciół, a tylko własne narodowe interesy” – to dewiza W. Brytanii.

  14. W kontekście ostatnich
    W kontekście ostatnich wypowiedzi Camerona, tak sobie myślę o Tusku i jest mi go trochę żal. Wyobraźcie sobie jaką katastrofą musi być perspektywa demontażu UE dla kogoś kto odpuścił sobie obronę interesów narodowych na rzecz lizania unijnych dupsk z myślą o przyszłych unijnych synekurach. To tak jakby inwestować całe życie w coś, co raptem wyparowuje. Musi być frustrujące. Z tej perspektywy paniczne wiernopoddańcze hołdy i apele do Merkel są bardziej zrozumiałe.

    • Gdyby ktoś w PiS-ie miał oleju za grosz
      wziąłby hasła Camerona na swoje sztandary. I jeżeli jakiś POjeb albo stróż niemieckiego domu Graś, durnowate teksty – to natychmiast cytacik z brytyjskiego premiera : ,,do strefy euro nie wejdziemy nigdy” albo : ,,nigdy nie oddamy naszej suwerenności”.

    • zabrać biednym i dać bogatym
      Owszem, to przerażenie ryzykiem upadku Centrali jest widoczne, ale nie tylko u Tuska.
      Wszyscy nasi politycy podobnie się trzęsą nad losem biednej strefy euro. Czy to Kołodko, czy Kaczyński. Każdy ów strach wyraża po swojemu, ale istota ta sama.
      Dlaczego Szwedzi, Norwegowie, Czesi, i inni nie chcą się bać razem z nami, trudno powiedzieć. Może mają innego typu klasę rządzącą, albo co.
      Na razie Polska z Rumunią i Bułgarią robią składkę na ratowanie banków niemieckich i francuskich.
      Żyjemy w niezwykle nietypowym jak na Europę kraju.

      • Strach przed upadkiem
        Strach przed upadkiem struktury w której się siedzi po pas zawsze budzi lęk, to jest jakby zrozumiałe. Mi też nie jest całkiem do śmiechu, wojny z tego będzie ale krach być może. Ale Tusk ze swoją wierchuszką mentalnie nie siedzą po pas tylko po szyję, a chcieli by po sam czubek głowy i głębiej gdyby mogli – to dopiero musi być strach.

        • hojni i posłuszni polscy podatnicy
          To jest o tyle ewenement europejski, że np Słowacja należąca do strefy euro konsekwentnie odmawia płacenia czegokolwiek, i ani sankcji, ani bombardowania Słowacji nie przeprowadzono.
          Czyli można powiedzieć “nie dam, i już”.
          Nie mówiąc o tak skrajnym przypadku jak Islandia, która po prostu kazała bankom spadać na drzewo.
          Długi Islandii spłacił MFW, Holandia, i Polska (tak jest!).

          • Tak jak pisałeś wcześniej –
            Tak jak pisałeś wcześniej – strach przed upadkiem umiłowanej centrali paraliżuje szare komórki. Gdy nikt jeszcze nie myślał o kryzysie, ta ekipa od dawna godziła się na wszystko co Centrala podsunie. Pakiety klimatyczne, likwidacja stoczni – Tusk zawsze był na “tak”. Nie ma więc zdziwka że gdy pętla się zaciska, czapkowanie wzbiera na sile.

    • I nie tylko synekury unijne
      To głównie zgoda i oczekiwanie na stanowiska namiestników w prowincji zwanej Polandią.
      A że W. Brytania zajmuje takie a nie inne stanowisko to nie dziwota, bowiem nie pierwszy raż zajmuje takie stanowisko. Sama przeciwko reszcie zjednoczonej Europy obecnie i 70 lat temu.
      “W. Brytania nie ma przyjaciół, a tylko własne narodowe interesy” – to dewiza W. Brytanii.