Reklama

W półświatku

W półświatku piłkarskim krążyła i krąży do dziś taka oto anegdota. Pewien znany trener i działacz Samoobrony podjął się heroicznego zadania, które polegało na utrzymaniu jednej z drużyn w naszej polskiej lidze, żartobliwie nazywanej ekstraklasą. Przed decydującym meczem na trening przyszedł sam prezes i zobaczył niecodzienny obrazek. Trener gdzieś przy ławce rezerwowych krążył nerwowo i jakby myślał, piłkarze siedzieli na boisku i mniej lub bardziej tępym wzrokiem patrzyli przed siebie, czasem na trenera. Prezes oczywiście nie wytrzymał widoku, ale nie śmiał naskoczyć na znanego trenera, dlatego delikatnie zasugerował – Panie trenerze, chyba trzeba trenować. Wtedy wyrwany z kontekstu znany działacz Samoobrony odpowiedział legendarnymi słowy – Prezesie, kurwa, tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić! Dopełnię tę anegdotkę jeszcze jednym piłkarskim ozdobnikiem. Nie tak dawno, w zasadzie nieustannie podniecamy się PZPN, ale ten nasz lokalny grajdoł robi interesy na poziomie rubla transferowego. W Europie to się dzieje! Mecz francuskiego Olympique Lyon z serbskim Dinamem Zagrzeb zakończył się niespotykanie wysokim wynikiem 7:1. Okoliczności wyniku są jeszcze bardziej nieprawdopodobne. Kto trochę zna się na piłce ten wie jak ważne jest miejsce w grupowej tabeli. Polacy przerabiają to w każdym kolejnym turnieju, te słynne kalkulacje i nadzieje, że jak wygramy z Niemcami 4:0, w meczu ostatniej szansy, i jednocześnie Tunezja Pokona 2:0 Brazylię, to wyjdziemy z grupy.

Reklama

Podobny układ miał francuski Lyon, no może trochę lepszy, bo oni musieli wysoko wygrać na wyjeździe i liczyć, że w Amsterdamie wygra Real Madryt. Do przerwy w Amsterdamie było 0:2 po dwóch golach Realu, z tym, że ten drugi i raczej rozstrzygający padł dopiero w 42 minucie. W Zagrzebiu do przerwy było 1:1. W takim układzie awansował, mimo porażki, Ajax Amsterdam, ale po przerwie układ radykalnie się zmienił. Lyon zaczął strzelać jak z pepeszy w: 47, 48, 52, 61, 64, 70 i 76 minucie. Sześć goli w 30 minut, a pierwsze trzy gole w 5 minut. Cóż, piękno futbolu oraz awans Olympique Lyon, jednak na tym nie koniec cudów. Już następnego dnia międzynarodowa organizacja piłkarska zwana UEFA, po raporcie swojego przedstawiciel, obecnego w Zagrzebiu w roli obserwatora, stwierdziła, że przebieg meczu idealnie wpisał się w formułę fair play. Anegdota zbudowana na karierze znanego działacza Samoobrony wydaje się śmiesznostką, przy skali europejskich „telefonów”. Cuda widzą i w nie wierzą dziesiątki, jeśli nie setki milionów widzów. Ktoś na tym przekręcie zarobił ciężkie pieniądze i nic się nie da zrobić, ponieważ decyzje UEFA są niezależne, a za rękę nikt nikogo nie złapał, czyli legendarne: „spisek”, „wiem, ale nie powiem”, „obrzydliwe pomówienia”.

Pozwoliłem sobie na zestawienie tych dwóch skali, aby precyzyjniej zilustrować coś znacznie poważniejszego. Opisane przypadki, to tylko jakaś głupia gra, w sumie o śmieszne pieniądze. Teraz proszę sobie zamienić Lyon na Berlin, Zagrzeb na Warszawę, a UEFA na jakiś tam EBC, MFW, czy inne FED. Tutaj się drukuje prawdziwe rozgrywki, rozdaje pod ladą prawdziwie pieniądze i zawsze AUTORYTETEM organizacji zamyka gęby każdemu, kto nie ma dowodów, których naturalnie nigdy mieć nie będzie. Czytam uważnie komentarze na Portalu, szkoda, że jest ich tak mało, zachęcam do analiz, bo czas sprzyja, i w komentarzach wyczytałem, że niewiele w skali europejskiej możemy. Zgadzam się z tą diagnozą, ale do tego miejsca, w którym dobrowolnie się do tej skali pchamy. Zew wszystkim nigdy nie wygramy, ale możemy uniknąć własnych porażek i odnosić swoje sukcesy. Patrząc na wiecznie neutralną Szwajcarię widzimy, że oni w czasie szalejącego kryzysu mają wręcz niebywałe „kłopoty” gospodarcze, mianowicie: silną walutę narodową i początek deflacji, czyli wartość ich towarów i usług przekracza ilość pieniądza. Innym przykładem jest Anglia, od lat stosująca swoją politykę „nacjonalistyczną”, dzięki której kraj Jej Królewskiej Mości wyszedł prawie suchą stopą z „kryzysu”. Konkretnie Anglia zawdzięcza swój mały sukces narodowej walucie i protokołowi brytyjskiemu.

W sferze faktów cały ten drukarski numer stulecia zwany UE, jest widoczny jak na dłoni albo jak w Zagrzebiu. Natomiast w sferze autorytetu wygląda to tak, że jak przestanie istnieć UEFA, przepraszam oczywiście EBC i jeszcze więcej unii w Unii, to będzie wojna. Przedstawiciele znamienitych światowych autorytatywnych (nie pomyliłem się) instytucji, zapewniają, że jak zbraknie drukarni, to zacznie się patologia. I co? I kibole europejscy w to wierzą, a wierzą dlatego, że nie są w stanie pokonać emocji. Dostrzegając i oceniając fakty, nie sposób nie widzieć Grzegorza Laty zamiast Merkel, fryzjera zamiast szefa EBC, Rywina zamiast szefa FED, ministra Nowaka zamiast Baracka Obamy i tak dalej. Niestety lud nie patrzy oczami, tylko genitaliami i wnętrznościami, stąd też można drukować do woli. Po największym przekręcie Europy zwanym strefa euro, przy którym mecz w Zagrzebiu jest ledwie ciekawostką, autorytatywne instytucje, które usadowiły na stołkach władzy popkulturowe hologramy, mają nieograniczone możliwości. Wracając do naszym możliwości, rozum podpowiada tylko jedno, zwijać się jak najszybciej, po cichu, pod jakimś pretekstem i nawet nie do Anglii, ale do Szwajcarii dołączyć. Myśleć, zamiast się podniecać, dla Polski wysadzona w powietrze UE to nie jest żadne zagrożenie, ale niepowtarzalna szansa na rozwój.

Mimo fatalnych rządów mieliśmy szczęście od Boga z tym konstytucyjnym progiem długu. Powrót do narodowych gospodarek i narodowych walut oznacza jedno – wolnoć Tomku w swoim domku, a to z kolei znaczy, że karciane długi sąsiada są nam obojętne. Jednocześnie wyjście z UE jest dla Polski śmiertelnym zagrożeniem, ponieważ kołchoz europejski stwarza dla autorytatywnych drukarni niebotyczne możliwości, a każde osłabienie i sukces dezertera osłabia morale kołchozu. Stąd też panika państw, że dla przykładu zostaną zajechane, znów psychologia, znów emocje i żadnego molestowania przedstawiciela „UEFA” nie widzą. Tak ostentacyjnie drzwiami trzasnąć nie można, droga do Szwajcarii prowadzi przez Czechy, ten sprytny naród udaje, że go nie ma. Nigdzie się nie wtrąca, siedzi sobie cicho i robi swoje. Tym sposobem i jakimś cudem korona czeska wyszła z „koszyka walut”, a Czesi już od dawna jeżdżą po ekspresowych drogach, bo jakoś im wyszło, że autostrady, to pusty szpan w skali ich kraju. U nas niestety takich spryciarzy nie ma, u nas jeden Cycero wyrywa megafon drugiemu, żeby zapewnić „UEFA” o swojej najgłębszej lojalności i uznaniu dla wyroków w sprawie drukowanych meczów. U nas demonstruje się ze zwieszoną głową, a za brak dowodów na Fryzjera zostaje takim trochę dziwnym i zawistnym. Mnie jest obojętnie co na 8 szczycie ostatniej szansy zostanie ustalone, to nie ma żadnego znaczenia. Interesuje mnie, czy w „UEFA” dojrzał już ten stan, w którym fryzjerzy sami się wykańczają w pogoni za drukiem. W tym nadzieja i oto się modlę, bo dobrowolnie z takiego biznesu nikt nie zrezygnuje, a i wyjść z tego przy naszym jednym z drugim Cycero, aż strach. Powtórzę modlitwę – niech wszystko pieprznie dobry Panie Boże! A rychło!

Reklama

108 KOMENTARZE

  1. W kontekście ostatnich
    W kontekście ostatnich wypowiedzi Camerona, tak sobie myślę o Tusku i jest mi go trochę żal. Wyobraźcie sobie jaką katastrofą musi być perspektywa demontażu UE dla kogoś kto odpuścił sobie obronę interesów narodowych na rzecz lizania unijnych dupsk z myślą o przyszłych unijnych synekurach. To tak jakby inwestować całe życie w coś, co raptem wyparowuje. Musi być frustrujące. Z tej perspektywy paniczne wiernopoddańcze hołdy i apele do Merkel są bardziej zrozumiałe.

    • Gdyby ktoś w PiS-ie miał oleju za grosz
      wziąłby hasła Camerona na swoje sztandary. I jeżeli jakiś POjeb albo stróż niemieckiego domu Graś, durnowate teksty – to natychmiast cytacik z brytyjskiego premiera : ,,do strefy euro nie wejdziemy nigdy” albo : ,,nigdy nie oddamy naszej suwerenności”.

    • zabrać biednym i dać bogatym
      Owszem, to przerażenie ryzykiem upadku Centrali jest widoczne, ale nie tylko u Tuska.
      Wszyscy nasi politycy podobnie się trzęsą nad losem biednej strefy euro. Czy to Kołodko, czy Kaczyński. Każdy ów strach wyraża po swojemu, ale istota ta sama.
      Dlaczego Szwedzi, Norwegowie, Czesi, i inni nie chcą się bać razem z nami, trudno powiedzieć. Może mają innego typu klasę rządzącą, albo co.
      Na razie Polska z Rumunią i Bułgarią robią składkę na ratowanie banków niemieckich i francuskich.
      Żyjemy w niezwykle nietypowym jak na Europę kraju.

      • Strach przed upadkiem
        Strach przed upadkiem struktury w której się siedzi po pas zawsze budzi lęk, to jest jakby zrozumiałe. Mi też nie jest całkiem do śmiechu, wojny z tego będzie ale krach być może. Ale Tusk ze swoją wierchuszką mentalnie nie siedzą po pas tylko po szyję, a chcieli by po sam czubek głowy i głębiej gdyby mogli – to dopiero musi być strach.

        • hojni i posłuszni polscy podatnicy
          To jest o tyle ewenement europejski, że np Słowacja należąca do strefy euro konsekwentnie odmawia płacenia czegokolwiek, i ani sankcji, ani bombardowania Słowacji nie przeprowadzono.
          Czyli można powiedzieć “nie dam, i już”.
          Nie mówiąc o tak skrajnym przypadku jak Islandia, która po prostu kazała bankom spadać na drzewo.
          Długi Islandii spłacił MFW, Holandia, i Polska (tak jest!).

          • Tak jak pisałeś wcześniej –
            Tak jak pisałeś wcześniej – strach przed upadkiem umiłowanej centrali paraliżuje szare komórki. Gdy nikt jeszcze nie myślał o kryzysie, ta ekipa od dawna godziła się na wszystko co Centrala podsunie. Pakiety klimatyczne, likwidacja stoczni – Tusk zawsze był na “tak”. Nie ma więc zdziwka że gdy pętla się zaciska, czapkowanie wzbiera na sile.

    • I nie tylko synekury unijne
      To głównie zgoda i oczekiwanie na stanowiska namiestników w prowincji zwanej Polandią.
      A że W. Brytania zajmuje takie a nie inne stanowisko to nie dziwota, bowiem nie pierwszy raż zajmuje takie stanowisko. Sama przeciwko reszcie zjednoczonej Europy obecnie i 70 lat temu.
      “W. Brytania nie ma przyjaciół, a tylko własne narodowe interesy” – to dewiza W. Brytanii.

  2. Jakbym wykrakał. Anglia i
    Jakbym wykrakał. Anglia i Czechy zachowują instynkt i rozum, przykra niespodzianka to Węgry, pozytywna Szwecja. Żadnej niespodzianki polskiej, wszystko wskazuje, że jednak wygrała opcja wolnego zdychania w męczarniach. Ratunku nie widzę, nie spodziewam się, ale trzymam palce za cud.

    • Ciekawe, co teraz zrobi
      Ciekawe, co teraz zrobi Kaczor. Jeśli znowu wystąpią z płomiennymi mowami o Ponińskich, to ten zglajszachtowany naród tego nie kupi, nie zrozumie, a pomoże mu w tym zero zer Pochanke i cały ten pomiot z FOZZ. Tu trzeba spiąć półdupki i pokazać na konkretach, najlepiej na puszkach piwa, co i jak, czy będzie to nas kosztowało i kiedy, kto na tym skorzysta i dlaczego Czechy nie chcą uczestniczyć w tym kołchozie, a dlaczego UK i Szwecja, bo każdy ma tam swoje własne powody. Trzeba dawać konkrety i skończyć z tymi mrzonkami i starymi baśniami, bo mamy taki naród i takie społeczeństwo, jakie wychowały polskie elity, kościoła kat. nie wyłączając, które z małymi wyjątkami od ponad trzystu lat już nie służą interesowi kraju. Niewiele jest innych takich przykładów w Europie. Właściwie, to nie znam innego.
      A ogólne wrażenie artystyczne jest takie, że ja się czuję zniewolona w moim wolnym kraju, co mi go Pan raczył zwrócić. Cud już był. Cud Kazimierza Wielkiego. A potem tylko potop.

  3. Jakbym wykrakał. Anglia i
    Jakbym wykrakał. Anglia i Czechy zachowują instynkt i rozum, przykra niespodzianka to Węgry, pozytywna Szwecja. Żadnej niespodzianki polskiej, wszystko wskazuje, że jednak wygrała opcja wolnego zdychania w męczarniach. Ratunku nie widzę, nie spodziewam się, ale trzymam palce za cud.

    • Ciekawe, co teraz zrobi
      Ciekawe, co teraz zrobi Kaczor. Jeśli znowu wystąpią z płomiennymi mowami o Ponińskich, to ten zglajszachtowany naród tego nie kupi, nie zrozumie, a pomoże mu w tym zero zer Pochanke i cały ten pomiot z FOZZ. Tu trzeba spiąć półdupki i pokazać na konkretach, najlepiej na puszkach piwa, co i jak, czy będzie to nas kosztowało i kiedy, kto na tym skorzysta i dlaczego Czechy nie chcą uczestniczyć w tym kołchozie, a dlaczego UK i Szwecja, bo każdy ma tam swoje własne powody. Trzeba dawać konkrety i skończyć z tymi mrzonkami i starymi baśniami, bo mamy taki naród i takie społeczeństwo, jakie wychowały polskie elity, kościoła kat. nie wyłączając, które z małymi wyjątkami od ponad trzystu lat już nie służą interesowi kraju. Niewiele jest innych takich przykładów w Europie. Właściwie, to nie znam innego.
      A ogólne wrażenie artystyczne jest takie, że ja się czuję zniewolona w moim wolnym kraju, co mi go Pan raczył zwrócić. Cud już był. Cud Kazimierza Wielkiego. A potem tylko potop.

  4. Jakbym wykrakał. Anglia i
    Jakbym wykrakał. Anglia i Czechy zachowują instynkt i rozum, przykra niespodzianka to Węgry, pozytywna Szwecja. Żadnej niespodzianki polskiej, wszystko wskazuje, że jednak wygrała opcja wolnego zdychania w męczarniach. Ratunku nie widzę, nie spodziewam się, ale trzymam palce za cud.

    • Ciekawe, co teraz zrobi
      Ciekawe, co teraz zrobi Kaczor. Jeśli znowu wystąpią z płomiennymi mowami o Ponińskich, to ten zglajszachtowany naród tego nie kupi, nie zrozumie, a pomoże mu w tym zero zer Pochanke i cały ten pomiot z FOZZ. Tu trzeba spiąć półdupki i pokazać na konkretach, najlepiej na puszkach piwa, co i jak, czy będzie to nas kosztowało i kiedy, kto na tym skorzysta i dlaczego Czechy nie chcą uczestniczyć w tym kołchozie, a dlaczego UK i Szwecja, bo każdy ma tam swoje własne powody. Trzeba dawać konkrety i skończyć z tymi mrzonkami i starymi baśniami, bo mamy taki naród i takie społeczeństwo, jakie wychowały polskie elity, kościoła kat. nie wyłączając, które z małymi wyjątkami od ponad trzystu lat już nie służą interesowi kraju. Niewiele jest innych takich przykładów w Europie. Właściwie, to nie znam innego.
      A ogólne wrażenie artystyczne jest takie, że ja się czuję zniewolona w moim wolnym kraju, co mi go Pan raczył zwrócić. Cud już był. Cud Kazimierza Wielkiego. A potem tylko potop.

  5. powinno być 27 prędkości, a nie dwie
    Podobny slogan co ta niechybna wojna europejska, stanowi uporczywy bełkot o jakichś “dwu prędkościach”.
    O co do cholery chodzi, która prędkość większa, która mniejsza, w jakim kierunku ten wyścig, i czy lepiej mieć tą pierwszą czy też drugą?

  6. powinno być 27 prędkości, a nie dwie
    Podobny slogan co ta niechybna wojna europejska, stanowi uporczywy bełkot o jakichś “dwu prędkościach”.
    O co do cholery chodzi, która prędkość większa, która mniejsza, w jakim kierunku ten wyścig, i czy lepiej mieć tą pierwszą czy też drugą?

  7. powinno być 27 prędkości, a nie dwie
    Podobny slogan co ta niechybna wojna europejska, stanowi uporczywy bełkot o jakichś “dwu prędkościach”.
    O co do cholery chodzi, która prędkość większa, która mniejsza, w jakim kierunku ten wyścig, i czy lepiej mieć tą pierwszą czy też drugą?