Reklama

Powiem długo o tym, o czym można powiedz

Powiem długo o tym, o czym można powiedzieć krótko. Krótko sprawy się mają tak, że na takim niszowym Portalu w dniach beznadziejnych zarabia się 15 złotych na klikaniu 24/h. Dni beznadziejne są takie, kiedy nie zabija się jakiegoś pomocnika PiS. W dniach kiedy się zabija, spada samolot, albo wykop.pl złapie link z Portal wyciąga 40 PLN i takich dni w miesiącu jest trzy, czasami jeden. Łatwo policzyć, że gdy się nic nie dzieje utarg równa się 450 złotych miesięcznie. Gdyby się co dzień działo dochód 1200 brutto. Jest się o co bić?

W moim przypadku jest się o co bić głównie dlatego, że wygrana bitwa znaczy przetrwać, albo przepaść. Jakie musi być przełożenie w TV, gazetach, jeśli na takim portaliku przełożenie jest tego rzędu. Ba! Jakie szanse ma taki portalik kreować takie zyski? Żadne – odpowiem od razu. Taki portalik może żyć tylko i wyłącznie z tego co wykreują media, pod to się podpiąć i z tego próbować przeżyć. Naturalną konsekwencją tych oczywistych relacji powinno być to, że portalik ciągnie wspólny wózek z mediami. Razem zarabiamy, razem podgrzewamy, lody się kręcą. W tym miejscu trzeba się ratować, powiedzieć, że portali jest inny i chce inaczej. Jak tylko się powie, powinno się zrobić więcej, ponieważ takie gadanie jest urzekające. Chwytliwe – tak się to chyba nazywa. Ale to wszystko może wyglądać całkiem inaczej. Jak? Mniej więcej tak, że wszystko może być inne i odwoływać się do ludzi, którzy podobnego rodzaju zabiegi rozumieją, tymi zabiegami nie tyle się brzydzą, co jest im głupio używać. Głupio się w podobne wbić i w podobnym trwać. Wiadomo na czym są kokosy i kiedy można oberwać kokosem. Co z tą wiedzą? Nie wiem.

O zupełnie czymś innym chciałem. Powyższe porusza dwie najbardziej obrzydliwe dyscypliny ludzkości. Nic tak ludzi nie mierzi, nie brzydzi, nie oburza jak… robienie polityki i pieniędzy. Nie jest żadnym przypadkiem, że Wokulski był bydle, a Piłsudski zbrodniarz. Takie mieli zajęcia, jeden pokazał zdezelowanym karcianym magnatom co znaczy elita, drugi wymyślnym teoretykom, czym jest polityka. Obaj w swoim świecie byli ponad i obaj w czasie gdy robili swoje, byli mało popularni. Gdyby Piłsudski był politykiem współczesnym gównianie media potraktowałby go jak przygłupa z Biłgoraja, albo Kaczyńskiego. Proszę sobie wyobrazić taki onanizm medialny jak: „Wam kury szczać prowadzać”, że o: „Konstytuta prostytutka”, nie wspomnę.

Wokulski we współczesnej Polsce zostałby Rysikiem Sobisiakiem, Piłsudski miałby większy wybór: przygłup z Biłgoraja, Kaczyński, Niesiołowski, Kempa. Nie wiem kim mógłby być Grabski i Malczewski, ale pewnie dziś byliby Sawką i Rostowskim. Przez to wszystko chciałem tyle powiedzieć, że ludzi którym tego wszystkiego nie wypada tłumaczyć jest garść, Uczciwie zarabiać i politykować, zatem robić coś czym się ludzie brzydzą, ale bez tego żyć się nie da, nie jest zajęciem dochodowym i nobliwym, obojętnie jaka się rysuje koniunktura. Na przyzwoitym zarabianiu i politykowaniu można co najwyżej przetrwać. Dlatego dziwić się, że biznes i polityka nie jest uczciwa, nie jest przyzwoita i zarabia się na tym miliardy, nie jest zaskoczeniem, ale hipokryzją. Jest jak jest i będzie zawsze, ponieważ polityka i zarabianie, nie jest samo w sobie popuszczaniem, tylko żyzną glebą, na której nie trzeba siać i samo wyrośnie. A puenta? Puenty nie ma, jak jest tak jest, i być musi i będzie i na wieki amen.

Reklama
Poprzedni artykułPolitycy uznają nas za idiotów
Następny artykułNiewiarygodna dyskusja logicznego polityka, z nielogicznym wyborcą
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

22 KOMENTARZE

  1. Na wieki wieków
    nie Ty pierwszy, pewnie nie ostatni.

    Dnia 13 lipca 1900 r. Reymont uległ wypadkowi kolejowemu. Trafił do szpitala z dwoma złamanymi żebrami, jednak w raporcie lekarskim napisano, że pisarz ma 12 złamanych żeber oraz "inne kontuzje ciała i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej".  Notatkę szpitalną sfałszował dr Jan Roch Raum. Wysokie odszkodowanie w wysokości 38 500 rubli (taka suma pozwalała wówczas na zakup kilkunastu warszawskich kamienic) pomogło mu zdobyć niezależność finansową

  2. Na wieki wieków
    nie Ty pierwszy, pewnie nie ostatni.

    Dnia 13 lipca 1900 r. Reymont uległ wypadkowi kolejowemu. Trafił do szpitala z dwoma złamanymi żebrami, jednak w raporcie lekarskim napisano, że pisarz ma 12 złamanych żeber oraz "inne kontuzje ciała i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej".  Notatkę szpitalną sfałszował dr Jan Roch Raum. Wysokie odszkodowanie w wysokości 38 500 rubli (taka suma pozwalała wówczas na zakup kilkunastu warszawskich kamienic) pomogło mu zdobyć niezależność finansową

  3. Nie wiem, jak bylo na Początku…
    …ale – (usuń tego dubla ze swego tekstu, bo oczy bolą). Co do meritum – zgoda: politycy są tacy, jak polityka. Śmieszą mnie te pomysły tworzenia jakichś etyk "specjalizowanych". Zachowanie albo JEST etyczne, albo nie jest. Jak dotąd nie pamiętam przypadku, by ktoś w równie bezceremonialnie głupi, sztubacki sposób sponiewierał godność urzędu Prezydenta RP, jak ostatnio uczynił to podczas wywiadu w TVN urzędujący Pierwszy Jajcarz RP. Było mi autentycznie szkoda Katarzyny Kolendy. Nie mogąc ukryć zażenowania owymi "przeprosinami" Pana Prezydenta, tym jego "eksperymentem" (ekskrementem raczej!) dopytuje, czy on serio, czy drze łacha… Etyka mediów? polityków? prawników? lekarzy? Do cholery, a gdzie ETYKA pojmowana jako przedustawny obowiązek prawości? Po kiego ch..a wydajemy Ingardena, Kanta, Heidegera, Huserla? Nie po to, by ktoś, kto aspiruje do pracy w sferze publicznej – czytał ten przekaz i stosował go w praktyce? Po co w takim razie? Kto tu, na tym portalu, zajmie się takimi zjawiskami, jak powszechna erozja norm moralnych? Dlaczego (z bardzo nielicznymi wyjątkami) piszemy o pierdołach, dlaczego nie porzucimy jęczenia o skutkach a nie zajmiemy się analizą przyczyn? Ja już nie napiszę, bom stary i schorowany, ale wierzę, że jest tu dostateczny potencjał intelektualny, który byłby zdolny dokonać takich syntez. A stawianie diagnoz najlepiej wychodzi, jeśli zacząć od stawiania pytań. Bo odpowiedzi naczytałem się tu aż nadto. I wątpliwego lotu point.

    • Dlatego wlasnie dzisiejsi rzadzacy, tak chetnie chca zapomniec
      to co mowili i robili jeszcze bardzo niedawno temu, a to wlasnie byl powod tego co dzieje sie dzisiaj. Jednoczesnie probuja odwrocic kota ogonem, jakby wszyscy mieli amnezje. Mamy tchorzy za politykow, ktorzy nie maja odwagi przyznac sie do winy. Dlatego, nic sie nie zmieni, beda nami rzadzic przez nastepne lata, a winnym bedzie i tak ten, jak mu tam… ?

  4. Nie wiem, jak bylo na Początku…
    …ale – (usuń tego dubla ze swego tekstu, bo oczy bolą). Co do meritum – zgoda: politycy są tacy, jak polityka. Śmieszą mnie te pomysły tworzenia jakichś etyk "specjalizowanych". Zachowanie albo JEST etyczne, albo nie jest. Jak dotąd nie pamiętam przypadku, by ktoś w równie bezceremonialnie głupi, sztubacki sposób sponiewierał godność urzędu Prezydenta RP, jak ostatnio uczynił to podczas wywiadu w TVN urzędujący Pierwszy Jajcarz RP. Było mi autentycznie szkoda Katarzyny Kolendy. Nie mogąc ukryć zażenowania owymi "przeprosinami" Pana Prezydenta, tym jego "eksperymentem" (ekskrementem raczej!) dopytuje, czy on serio, czy drze łacha… Etyka mediów? polityków? prawników? lekarzy? Do cholery, a gdzie ETYKA pojmowana jako przedustawny obowiązek prawości? Po kiego ch..a wydajemy Ingardena, Kanta, Heidegera, Huserla? Nie po to, by ktoś, kto aspiruje do pracy w sferze publicznej – czytał ten przekaz i stosował go w praktyce? Po co w takim razie? Kto tu, na tym portalu, zajmie się takimi zjawiskami, jak powszechna erozja norm moralnych? Dlaczego (z bardzo nielicznymi wyjątkami) piszemy o pierdołach, dlaczego nie porzucimy jęczenia o skutkach a nie zajmiemy się analizą przyczyn? Ja już nie napiszę, bom stary i schorowany, ale wierzę, że jest tu dostateczny potencjał intelektualny, który byłby zdolny dokonać takich syntez. A stawianie diagnoz najlepiej wychodzi, jeśli zacząć od stawiania pytań. Bo odpowiedzi naczytałem się tu aż nadto. I wątpliwego lotu point.

    • Dlatego wlasnie dzisiejsi rzadzacy, tak chetnie chca zapomniec
      to co mowili i robili jeszcze bardzo niedawno temu, a to wlasnie byl powod tego co dzieje sie dzisiaj. Jednoczesnie probuja odwrocic kota ogonem, jakby wszyscy mieli amnezje. Mamy tchorzy za politykow, ktorzy nie maja odwagi przyznac sie do winy. Dlatego, nic sie nie zmieni, beda nami rzadzic przez nastepne lata, a winnym bedzie i tak ten, jak mu tam… ?