Reklama

Pamiętam jeszcze z czasów PRL-u, jak ludzie gadali do telewizora. Nie było Internetu, to nie pozostawało nic innego, nieliczni pisali listy do telewizji, radia i prasy, większość po prostu gadała do telewizora, gdy pojawiał się pierwszy sekretarz partii albo inny twardogłowi. Napisałem, że ludzie gadali do telewizora, jednak trzeba doprecyzować to, bo nie do końca o gadanie, raczej o wyzwanie i wyśmiewanie chodziło. Najczęstsze komentarze, jakie się słyszało to: 1. „Te złodzieje, te”. 2. „Czy oni mają nas za idiotów?”. Zajmę się jednym i drugim komentarzem, ponieważ idealnie pasują do najnowszego osiągnięcia „pandemicznego”, czyli spotu z biedronką, taką „bożą krówką’, nie tym sklepem z wózkami i „Amareną”.

Za pieniądze publiczne, tez złodzieje, te, nagrali rzecz tak idiotyczną, że nie wiadomo, w która stronę uciekać, w płacz, czy w śmiech. Być może nie wszyscy wiedzą o czym w ogóle piszę, w końcu przepych idiotyzmu krążący po Internecie jest bezkresny. Zatem wklejam to arcydzieło, żeby każdy mógł sobie doznać traumy, jako i jak doznałem:

Reklama

Prawda, że mają nas za idiotów, te złodzieje, te? Przy całej skali upokorzenia i gnębienia narodu, potrzeba było jeszcze czegoś takiego, aby podkreślić, że naród jest tak głupi i niedouczony, jak dziecko w żłobku. Pierwsze skojarzenia u większości to zapewne przedszkole, ale mnie się żłobek kojarzy, gdzie dzieci uczą się podstawowych zachowań i czynności. Myjemy raczki, zjadamy wszystko z talerzyka, wiążemy buciki, bo nie będzie deseru. W tym kretyńskim spocie, wszystkie socjalizacje wyglądają niemal identycznie i sprowadzają się do połykania gorzkiego syropu za mamusię, tatusia, no i oczywiście za babcię i dziadka z grupy ryzyka. Ciekawy i nieprzypadkowy jest zestaw aktorów w tej bajce, to senatorowie, ale też profesorowie i to w dodatku medycyny. Trzy nadludzkie okoliczności, nie dość, że senator i profesor, to jeszcze lekarz. Z takiego połączenia nie może powstać nic innego, tylko półbóg, który z góry przemawia do owieczek. Dorosłych ludzi, nierzadko wykształconych i również z tytułami profesorskimi, traktuje się jak gówniarzy, w poczuciu boskiej wyższości i jak to u samozwańczych bóstw bywa, w poczuciu zbawiania świata. W związku z tym ma parę pytań.

Po pierwsze czy te złodzieje, te, którzy mają nas za idiotów, zamierzają nagrać kolejne odcinki edukacyjne. Popisali się senatorowie, chyba w większości z opozycji, czas na rządzących, którzy podobnych bredni wyprodukowali setki. Z mojej strony padnie kilka propozycji. Pierwszy powinien być poświęcony pracom porządkowym w kuchni. Niech do biedronki zapuka Jarosław Kaczyński, najważniejszy polityk w kraju, który z płatnego psychopaty Horbana zrobił naczelnego grabarza, a z Niedzielskiego kopidoła i zapyta „bożą krówkę”, jak pozmywać po obiedzie z Bielanem? A w drugim odcinku do okienka biedronki puka wspomniany Niedzielski i pobiera instrukcje w zakresie planowanej obróbki cieplnej substancji skrobiowej wzbogaconej o naturalne barwniki z użyciem rozcieńczalnika wodnego i przy udziale substancji słodzącej. W taki oto sposób wszyscy Polacy się dowiedzą, że naczynia się same nie pozmawiają i kisiel sam się nie ugotuje. Pozostaje jeszcze wyjaśnić skąd to schematyczne porównanie z PRL-em. Brzydko odpowiem, pytaniem na pytanie. A co się nie zgadza?

Poziom zidiocenia, poziom absurdu, poziom oderwania polityków opozycyjnych i rządzących od rzeczywistości? Zmieniło się jedno! Na szczęście nie musimy już gadać do telewizora, możemy i musimy napisać wprost, co o tych kretynizmach i producentach kretynizmów myślimy. Nie Soros, nie chiński sekretarz, nie naczelna rada rabinów i nie opozycja jest formalnym przedstawicielem władzy w Polsce. Władza mieści się w jednym szyldzie „Zjednoczona Prawica” i to oni odpowiadają za to, co się w Polsce dzieje, oni odpowiadają za tę wycieczkę do PRL-u. Cep, którym nas okładają trzeba im wyrwać i oddać ciosy z potrójną siłą, bo to są politycy, odporni na wiedzę i fizycznie nie do zajechania. Nie ma dla mnie już żadnych świętości w polityce, ani partii, ani emerytowanych zbawców narodu. Walczmy ze złem i paranoją organizowaną wyłącznie dla korzyści politycznych. Amen!

Reklama

46 KOMENTARZE

  1. Jezu, obejrzałem ten

    Jezu, obejrzałem ten "biedronkowy" film. Żenua taka, że nie wiadomo, gdzie oczy schować. Finezja kowala napierdalającego młotem w kawałek rozgrzanego metalu. Gdyby nie internet, to bym nie wiedział, że są takie zjeby. Dobre info jest takie, że jeśli to jest max ich możliwości, to wygramy.

    #ZrzucaMy

  2. Jezu, obejrzałem ten

    Jezu, obejrzałem ten "biedronkowy" film. Żenua taka, że nie wiadomo, gdzie oczy schować. Finezja kowala napierdalającego młotem w kawałek rozgrzanego metalu. Gdyby nie internet, to bym nie wiedział, że są takie zjeby. Dobre info jest takie, że jeśli to jest max ich możliwości, to wygramy.

    #ZrzucaMy

  3. Jak się bawić poezją poetów

    Jak się bawić poezją poetów polskich, to się bawić…

    „Wokoło Ojczyzny od roku,

    rządzące osoby biegają,

    na Polaków pilnie czyhają.

    Gdy się odważył który,

    dostawał w łeb od góry,

    restrykcjami gnębiony,

    i covidem straszony.

    Kilku takich, śmielszej natury,

    nie bojąc się dostać w skóry,

    rzekło: „Politycy, przestańcie

    bo się źle bawicie!

    Dla was to jest igraszką,

    nam idzie o życie!”

     

    Tekst oryg.: I. Krasicki „Dzieci i żaby”.

     

  4. Jak się bawić poezją poetów

    Jak się bawić poezją poetów polskich, to się bawić…

    „Wokoło Ojczyzny od roku,

    rządzące osoby biegają,

    na Polaków pilnie czyhają.

    Gdy się odważył który,

    dostawał w łeb od góry,

    restrykcjami gnębiony,

    i covidem straszony.

    Kilku takich, śmielszej natury,

    nie bojąc się dostać w skóry,

    rzekło: „Politycy, przestańcie

    bo się źle bawicie!

    Dla was to jest igraszką,

    nam idzie o życie!”

     

    Tekst oryg.: I. Krasicki „Dzieci i żaby”.