Reklama

Tak źle i tak niedobrze, a właściwie

Tak źle i tak niedobrze, a właściwie to i po nową przypowieść pójdziemy na zakupy: „tak źle i tak do dupy”. Wszystko wskazuje na to, że trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski zostanie Franciszek Smuda. Na naiwne pytania skąd wiadomo skoro „przetarg” trwa, należy odpowiedzieć śmiechem, najlepiej pustym. W normalnych okolicznościach, czyli takich, w których nie ma PZPN pod wodzą analfabety Grzegorza Lato i innych ćwierćinteligentów żywcem wyjętych z PRL, Smuda byłby ideałem. W okolicznościach bieżących Smuda jest parawanem i buforem dla patologii związku, który już dawno powinien zostać przeorany i wapnem posypany na czas dłuższy. Wielkiej filozofii nie potrzeba i umysł nielotny wystarczy, aby odgadnąć intencję związkowców pieszczotliwie tytułowanych „leśnymi dziadkami”. Intencja jest czytelna, nie da się dłużej bojkotować przy pomocy absencji na meczach reprezentacji, ponieważ trenerem zostaje ulubieniec kibiców. Dodatkowo PZPN pokazuje się jako organizacja przestępcza (300 w ciupie) o charakterze prospołecznym i wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom kibiców.

Nie ma w związku żadnej patologii, żadnych układów, żadnej wódki pitej na zgrupowaniach, jest poczciwy PZPN szanujący wole kibiców. Swego czasu identyczny manewr wykonał Listkiewicz, zamykając usta krytykom trenerem z Holandii i tu upatrywałbym przyczyny powołania Smudy. Pachnie mi tu doradztwem Listkiewicza na parę kilometrów, po pierwsze Lato zbyt głupi, aby i na taki banalny koncept wpaść. Po drugie całe to geriatryczne grono i ciało doradcze zbyt zawistne i prymitywne, aby nie pamiętać jak ich Smuda poniewierał, zatem potrzeba było mediatora, żeby dla dobra wspólnego interesu poświęcić prywatne obite tyłki. Pomimo tych wszystkich zabiegów nic by się nie powiodło, gdyby nie sam Smuda, a ten najwyraźniej w wieku 61 lat zmienił priorytety oraz charakter z bezkompromisowego na racjonalnie układny. Smuda ma swojego bzika i o reprezentacji śnił od wielu lat, pewnie wyszedł ze słusznego założenia jakim jest tykający zegar biologiczny i postanowił przygiąć karku, aby osiągnąć wymarzony cel. Trudno się mu dziwić, w każdym razie mnie trudno, chociaż z drugiej strony taki początek może być zapowiedzią dramatu.

Gdy się podpisuje cyrograf to wiadomo, że jeszcze za żywota diabeł kilka razy będzie się upominał, a na pewno przypominał o swoim. Wejść między wrony i co dalej? Dalej można próbować ćwierkać po swojemu co dotąd Smuda czynił z dużym powodzeniem, albo chuchać na zimne i to ciepłym powietrzem. Chuchać na zimnego trupa prezesa Lato i całe to towarzystwo od szklany. Już na starcie Pan Franciszek będzie musiał pięknie podziękować wszystkim Kręcinom, Lacie i innym kolesiom, bo przecież nie powie pocałujcie mnie gdzieś tuż po powołaniu. Na pytanie dziennikarzy co sądzi o sytuacji w PZPN, będzie musiał co najmniej nie krytykować, a być może powiedzieć, że nie jest tak źle. Taki start oznacza, że dotychczasowe 70% poparcia kibiców dla Smudy odjedzie w niemałej części. Smuda był popierany jako samotny niezależny dziki kot, gdy będzie mruczusiem PZPN szybko skończy się kredyt zaufania i jeszcze przyjdą odsetki. Smudę oczywiście mogą uratować wyniki, ale pamiętać należy, że on przychodzi z marszu, a za chwilę dwa spotkania towarzyskie, jeśli zaliczy dwie porażki, które połączy z wejściem w układ PZPN, będzie po legendzie Smudy.

Na tym ogniu Lato upiecze dwie pieczenie. Zamknie usta kibicom paląc Smudę jako trenera i posadzi jakiegoś Pawła Janasa, któremu przypnie sznureczki do pociągania. Wprawdzie scenariusz strasznie czarny i można takiemu czarnowidztwu zarzucić brak logiki dość prostym zdaniem. Skoro Smuda jest gość ponad wszystkich, to o co chodzi, jakie ma znaczenie PZPN, niech robi swoje i tyle. Kibice za nim stoją, talent ma, cudów już dokonywał. Niby tak, ale tylko niby. Gdyby Smuda wszedł do normalnej atmosfery wokół polskiej piłki, albo chociaż paranormalnej, a nie jako deska ratunkowa dla PZPN, miałby od kibiców i wszelkiej maści ekspertów wraz z komentatorami pełne poparcie i wielu byłoby mu wybaczone. W sytuacji w jakiej wchodzi wielu będzie mu liczyło każdy ruch i każde potknięcie. Wielu będzie miało podobny dylemat jaki mnie toczy. Nie mogę się przełamać, aby kibicować Smudzie w ratowaniu dup mentalnym i realnym komuchom z PZPN. Być może wstyd się do tego przyznać, ale nie wierzę, że można uzdrowić polską piłkę Smudą, który chucha na leśnych, już nawet nie dziadków, ale  pradziadków. Jeśli Smuda tak jak Beenhakker na jakiś czas reanimuje tego trupa i znów da usprawiedliwienie dlatego wszystkiego od czego już nie ma czym rzygać, no to mamy kolejne zmarnowane lata złudzeń.

Jeśli Smuda zaliczy parę wpadek na stracie i dołączy reputacją do swoich pryncypałów będzie to niemniejsza tragedia. W tej konfiguracji nie ma rozwiązania, które byłoby szczęśliwe, jakby się to nie skończyło w najlepszym wypadku czeka nas gorzko-słodki smak. Jest oczywiście taka szeroka furta jak dwa lata na budowanie reprezentacji, która poza towarzyskimi meczami nie będzie grała nic innego, ale to też złuda. Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że zespoły postawione w takiej sytuacji regularnie zbierały baty na turniejach, ponieważ paliły się psychicznie. Z drugiej strony Franek, który zaliczy parę porażek i straci status cudotwórcy może wylecieć dość szybko nawet za towarzyskie porażki, wtedy Lato ma już wolną drogę. W bagażu jaki musi dźwigać Smuda ciągle pozostają relacje z PZPN, będzie musiał się non stop odnosić do PZPN i będzie zawsze na widelcu, w przeciwieństwie do Leo, który uciekał w świat. Biorąc pod uwagę całą złożoność sytuacji i przeraźliwy smród wokół PZPN, nie potrafię się cieszyć z tej niemal pewnej nominacji. Cierpię z tego powodu i na domiar bólu jeszcze Zagłębie Lubin znów będzie zaczynać od zera z takimi zerami jak kumple Schetyny dość wspomnieć blondyna Machińskiego. Boli mnie z każdej strony ta jeszcze niepotwierdzona i niemal pewna sensacja robiąca za alibi dla leśnych pradziadków.

 

Reklama
Poprzedni artykułDokąd tupta nocą jeż…
Następny artykułGeniusz Matka Kurka stawia szlaban młotkom i ich debilnym komentarzom
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

15 KOMENTARZE

  1. Kiedyś,dawno temu dwóch facetów przy wódce…
    w małym miasteczku , w mordowni zwanej restauracją założyło się o pół litra czystej wódki,że jeden z nich ,,zorganizuje” trupa i posadzi go przy stoliku,i to zaraz.Jak obiecał – tak zrobił.Z miejscowego cmentarza wydobył nieboszczyka,przyniósł go na plecach i posadził w knajpie.Jako trzeciego towarzysza rozpijania wygranej-przegranej flaszki.Ty właśnie zrobiłeś coś podobnego.Co prawda nie wykopywałeś żadnych trupów,ale podałeś taki pomysł .

  2. Kiedyś,dawno temu dwóch facetów przy wódce…
    w małym miasteczku , w mordowni zwanej restauracją założyło się o pół litra czystej wódki,że jeden z nich ,,zorganizuje” trupa i posadzi go przy stoliku,i to zaraz.Jak obiecał – tak zrobił.Z miejscowego cmentarza wydobył nieboszczyka,przyniósł go na plecach i posadził w knajpie.Jako trzeciego towarzysza rozpijania wygranej-przegranej flaszki.Ty właśnie zrobiłeś coś podobnego.Co prawda nie wykopywałeś żadnych trupów,ale podałeś taki pomysł .

  3. Kiedyś,dawno temu dwóch facetów przy wódce…
    w małym miasteczku , w mordowni zwanej restauracją założyło się o pół litra czystej wódki,że jeden z nich ,,zorganizuje” trupa i posadzi go przy stoliku,i to zaraz.Jak obiecał – tak zrobił.Z miejscowego cmentarza wydobył nieboszczyka,przyniósł go na plecach i posadził w knajpie.Jako trzeciego towarzysza rozpijania wygranej-przegranej flaszki.Ty właśnie zrobiłeś coś podobnego.Co prawda nie wykopywałeś żadnych trupów,ale podałeś taki pomysł .

  4. Co prawda obecnie nie oglądam akurat meczów
    piłki kopanej, bo szkoda mi czasu na obserwowanie, jak nieudolnie gracze starają się wkopać piłkę do bramki przeciwnika i ile im to czasu zajmuje, ale na podstawie różnych obserwacji, opisów i relacji stwierdzam z dużą dozą pewności, że z TEJ reprezentacji nic dobrego nie będzie. Raz wygrają, dwa razy przegrają i tak się to będzie ciągnęło, aż ktoś to towarzystwo rozgoni i poczeka na narybek i lepsze zrozumienie dla rozwijania młodych talentów od podstaw i wpajania im rozpoznawania wartości nie tylko materialnnych.

  5. Co prawda obecnie nie oglądam akurat meczów
    piłki kopanej, bo szkoda mi czasu na obserwowanie, jak nieudolnie gracze starają się wkopać piłkę do bramki przeciwnika i ile im to czasu zajmuje, ale na podstawie różnych obserwacji, opisów i relacji stwierdzam z dużą dozą pewności, że z TEJ reprezentacji nic dobrego nie będzie. Raz wygrają, dwa razy przegrają i tak się to będzie ciągnęło, aż ktoś to towarzystwo rozgoni i poczeka na narybek i lepsze zrozumienie dla rozwijania młodych talentów od podstaw i wpajania im rozpoznawania wartości nie tylko materialnnych.

  6. Co prawda obecnie nie oglądam akurat meczów
    piłki kopanej, bo szkoda mi czasu na obserwowanie, jak nieudolnie gracze starają się wkopać piłkę do bramki przeciwnika i ile im to czasu zajmuje, ale na podstawie różnych obserwacji, opisów i relacji stwierdzam z dużą dozą pewności, że z TEJ reprezentacji nic dobrego nie będzie. Raz wygrają, dwa razy przegrają i tak się to będzie ciągnęło, aż ktoś to towarzystwo rozgoni i poczeka na narybek i lepsze zrozumienie dla rozwijania młodych talentów od podstaw i wpajania im rozpoznawania wartości nie tylko materialnnych.

  7. jest tyle fajnych dyscyplin sportowych
    a Ty wciąż o tym g…. Ostatni mecz w całości jaki oglądałem to bodajże Monachium, potem może jeden. Dla mnie ta dyscyplina NIE ISTNIEJE.
    Może czas zmienić główne zainteresowania, bądź ogranicz się do swej lokalnej (bodajże) 3ligowej, bo sentyment.
    Taka siatkówka o ile bardziej ciekawa, emocjonująca widowiskowa, mniej chamska no i od lat sukcesy.
    Chyba, że traktujesz piłkę kopaną jako pożywkę dla swych tekstów tyle że one nijak kontrowersyjne bo co tu o tym bagnie można kontrowersyjnego napisać, chyba tylko, że piękne i prawe.

  8. jest tyle fajnych dyscyplin sportowych
    a Ty wciąż o tym g…. Ostatni mecz w całości jaki oglądałem to bodajże Monachium, potem może jeden. Dla mnie ta dyscyplina NIE ISTNIEJE.
    Może czas zmienić główne zainteresowania, bądź ogranicz się do swej lokalnej (bodajże) 3ligowej, bo sentyment.
    Taka siatkówka o ile bardziej ciekawa, emocjonująca widowiskowa, mniej chamska no i od lat sukcesy.
    Chyba, że traktujesz piłkę kopaną jako pożywkę dla swych tekstów tyle że one nijak kontrowersyjne bo co tu o tym bagnie można kontrowersyjnego napisać, chyba tylko, że piękne i prawe.

  9. jest tyle fajnych dyscyplin sportowych
    a Ty wciąż o tym g…. Ostatni mecz w całości jaki oglądałem to bodajże Monachium, potem może jeden. Dla mnie ta dyscyplina NIE ISTNIEJE.
    Może czas zmienić główne zainteresowania, bądź ogranicz się do swej lokalnej (bodajże) 3ligowej, bo sentyment.
    Taka siatkówka o ile bardziej ciekawa, emocjonująca widowiskowa, mniej chamska no i od lat sukcesy.
    Chyba, że traktujesz piłkę kopaną jako pożywkę dla swych tekstów tyle że one nijak kontrowersyjne bo co tu o tym bagnie można kontrowersyjnego napisać, chyba tylko, że piękne i prawe.

  10. Psychoanaliza
    Szanuję i czytam. Aż do dzisiaj nie czułem potrzeby komentowania wpisów bądź na nie odpowiedania. Nie przypuszczałem jednak, że sznowny autor przyłączy się do stada lemingów w nagonce na PZPN. Rozumiem rzeczową krytykę, rozumiem to, że ktoś kogoś może zwyczajnie nie lubić, nie tolerować, nie….Myślałem, że przyłączanie się do opinii “kiboli” w innych czasach zwanych przez “salon” “bandytami” jest czymś poniżej pańskiej godności. No i to słownictwo. Ubodły mnie stwierdzenia : “Lato zbyt głupi”, “towarzystwo od szklany”. Wcielanie sie zaocznie w rolę psychologa czy też psychoanalityka jest bardzo ryzykowne i najczęściej nie rokuje prawidłowej analizy. Nie przypuszczam też, aby szanowny autor był jednym z członków towarystwa od szklany bo tylko ocena takiej osoby może być rzetelna.

  11. Psychoanaliza
    Szanuję i czytam. Aż do dzisiaj nie czułem potrzeby komentowania wpisów bądź na nie odpowiedania. Nie przypuszczałem jednak, że sznowny autor przyłączy się do stada lemingów w nagonce na PZPN. Rozumiem rzeczową krytykę, rozumiem to, że ktoś kogoś może zwyczajnie nie lubić, nie tolerować, nie….Myślałem, że przyłączanie się do opinii “kiboli” w innych czasach zwanych przez “salon” “bandytami” jest czymś poniżej pańskiej godności. No i to słownictwo. Ubodły mnie stwierdzenia : “Lato zbyt głupi”, “towarzystwo od szklany”. Wcielanie sie zaocznie w rolę psychologa czy też psychoanalityka jest bardzo ryzykowne i najczęściej nie rokuje prawidłowej analizy. Nie przypuszczam też, aby szanowny autor był jednym z członków towarystwa od szklany bo tylko ocena takiej osoby może być rzetelna.

  12. Psychoanaliza
    Szanuję i czytam. Aż do dzisiaj nie czułem potrzeby komentowania wpisów bądź na nie odpowiedania. Nie przypuszczałem jednak, że sznowny autor przyłączy się do stada lemingów w nagonce na PZPN. Rozumiem rzeczową krytykę, rozumiem to, że ktoś kogoś może zwyczajnie nie lubić, nie tolerować, nie….Myślałem, że przyłączanie się do opinii “kiboli” w innych czasach zwanych przez “salon” “bandytami” jest czymś poniżej pańskiej godności. No i to słownictwo. Ubodły mnie stwierdzenia : “Lato zbyt głupi”, “towarzystwo od szklany”. Wcielanie sie zaocznie w rolę psychologa czy też psychoanalityka jest bardzo ryzykowne i najczęściej nie rokuje prawidłowej analizy. Nie przypuszczam też, aby szanowny autor był jednym z członków towarystwa od szklany bo tylko ocena takiej osoby może być rzetelna.