Reklama

Naród zerwał się na równe no

Naród zerwał się na równe nogi, będzie wojna, jeszcze nie wiadomo z kim, ale mobilizacja pełna. Od zarania potraktowałbym problem narodu niepokojonego mobilizacją. Problem sojuszników jest zaraniem. Pomyślmy chwilę, zerknijmy do Wikipedii jak to się zawsze czyni, chociaż się zarzeka, że nie i zobaczymy jak na przestrzeni wieków mogliśmy liczyć na sojusze w paru epizodach i to głównie takich, gdy wróg był wspólny i atakował jak leci. Nie zdarzyło się tak, w każdym razie we współczesnej historii, żeby nas jakaś międzynarodowa umowa przed czymkolwiek uchroniła, umowy sobie wisiały w archiwach brytyjskich i francuskich, a nas Niemcy od przodu i Ruskie od tyłu łoiły aż miło. Takie było zaranie, współczesność niczym się nie różni od zarania. Co to oznacza? No niestety nic dobrego. Jeśli w jakimś kraju nie mam różnicy między myśleniem zamierzchłym i współczesnym, to może śmiało odnotować dwa zjawiska. Pierwsze zjawisko to brak wyciągania wniosków, a co za tym idzie brak myślenia. Drugie zjawisko to zacofanie, jeśli coś jest takie jak było wieki temu, to znaczy, że postępem się nie splamiło. 

Nie jest wcale prawdą, że to ostatnimi czasy tak mamy, od wieków przyklejamy się do mocarstw i krzyczymy całemu światu, tylko nas dotknij świecie, a nasz wielki przyjaciel rozkwasi ci świecie nochala. Tak od zarania bywało, przecież Krzyżacy nas mieli nawrócić, Napoleon wyzwolić, Alianci ochronić, Amerykanie zrzucić czołgi na Powstanie Warszawskie. Za każdym razem to samo, łapy w nocniku po pachy i żadnego wyciągania wniosków z rozpoznania przyjaciół w biedzie. Dziś się mówi o demagogii, demagogią jest twierdzenie, że do dupy nam ta tarcza potrzebna i to po pierwsze. Po drugie demagogią jest twierdzenie, że NATO ma nas gdzieś i w razie W, będzie udawać, że ma remont w armii, a poza tym żadna taka wielka krzywda się Polsce nie dzieje, w końcu przejmuje Polskę Kraj Rad, obfitujący w bogactwa naturalne. Jeśli to jest demagogia, to jakimż idiotyzmem skończonym musi być założenie następujące i hipotetyczne. Polska zostaje poszarpana przez Rosję, wchodzą sobie na przykład do Przemyśla i Lublina, żeby nie przesadzać, no i co się dzieje? Amerykanie i całe NATO rzucają siły, aby rozpętać III i ostatnią wojnę światową za Przemyśl i Lublin? 

Naród wybaczy, ale ja śledzę historię narodu i zdecydowanie wole być demagogiem, niż skończonym frajerem i idiotą. Nie tylko do dupy nam ta tarcza była potrzebna, ale i to NATO jest tyle samo warte, to tylko argument w grze psychologicznej między wielkimi, nie daj Boże praktyki, bo wtedy NATO to taka sama fasada jakich już przerabialiśmy w historii multum. USA raz jeden poszły na całość z Ruskimi i teoretycznie chodziło o zadupie świata, czyli Kubę, ale w praktyce chodziło o Amerykę, która miała z bliska powąchać atomowego prochu. Zapewniam Cię frajerski narodzie, że żaden nawet najgłupszy pastuch z Texasu nie będzie umierał za Przemyśl. Tym bardziej, że nie pastuch, ale i profesor Harvardu wie, gdzie leży Alabama, ale kim byli Wikingowie, czy Słowianie bladego pojęcia nie ma. Tam się uczy o wielkiej Ameryce, a reszta świata co najwyżej w teleturniejach występuje i to w ostatnich etapach. No tak ale coś z tym trzeba zrobić, zamiast się wymądrzać i chyba nie wystąpić z NATO, czy wydać wojnę dyplomatyczną USA. 

A dlaczego trzeba coś z tym robić? O to właśnie chodzi, żeby nic nie robić i krzyczeć, że się robi, czyli robić to co USA. Z NATO nie ma po co występować, niech sobie będziemy dla teoretycznego poczucia bezpieczeństwa, ale po co i co robić w Afganistanie? Zobowiązania sojusznicze? Ależ oczywiście, bierzemy słuchawkę, ot choćby w przyszły wtorek i celujemy tak, żeby Waszyngtonie było między 2 i 3 rano. Odbiera tam jakiś dozorcy, a my prosimy o połączenie z czarnym Obamą. Oczywiście słyszymy w odpowiedzi, że dziki śpi, no to wtedy prosimy uprzejmie dozorcego, żeby przekazał dzikiemu jak się już obudzi, że od piątku zmniejszamy nasze odziały „misji pokojowej” do 20 osobowej delegacji, która zajmie się szkoleniem tamtejszej kadry strażników miejskich. Zmniejszamy, ponieważ uważamy, że wypełniliśmy nasze zobowiązania sojusznicze 10 razy lepiej niż wypełniono zobowiązania offsetowe wobec nas. 

Żadnego uniesienia patriotycznego, żadnego darcia szat i tuż po tej decyzji konferencja premiera, który obwieszcza całemu światu, że Polska rewelacyjnie wypełniła swoją misję i teraz może sobie spokojnie pozwolić na pokojowe przystosowanie autochtonów do sprawowania władzy. Tę 20 osobową delegację oczywiście posadzić przed komputerami w bezpiecznej Polsce, zakupić Afgańczykom 20 PC-tów i cały kurs przeprowadzić on-line. Taki zabieg doskonale się mieści w amerykańskiej formule offsetowej i nikomu tu krzywdy nie robimy, a co najważniejsze sobie. Ważne jest jeszcze w tym wszystkim jedno. Wizy nieszczęsne. Chcecie Polacy wizy? Zaraz, zaraz Dżonu z Cantacky, kondyszyn Dżonu siadł? Jakie wizy, ty wy jakieś wizy dla nas wprowadziliście? A od kiedy? 

Zawsze były? Eeee, no to jak zawsze były i nikt tego nie zauważył, to co się będziemy z waszą śmiesznością szarpać. U nas ludzie gramotne, wolą Rzym obejrzeć w wersji starożytnej, greckie Afrodyty i paryskie uliczki, Mc Donalda to my w Pcimiu mamy i nie da się paszy przełknąć. Słowem nasze stosunki z Ameryką powinny opierać się na tradycji, tyle że odwróconej, teraz oni są pragnienie. Pewnie, że my im nic wielkiego nie zrobimy, ale to nie o to chodzi, chodzi o to, żeby oni nam już nic nie zrobili. Pierwszy polski polityk, który zrozumie, że duże i głupie, plastikowe i zakompleksione, to nie jest tarcza, to jest wiocha co się za nami ciągnie, będzie wielkim politykiem. 

Na koniec ta nieszczęsna zbieżność dat – 17 września. Zgodzę się z tymi argumentami, że oni tam nie mają pojęcia o 17 września, dla nich II WŚ, zaczęła się grudniu, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby….Gdyby towarzysz car Putin prowadząc negocjacje z USA na temat różnych nacisków na inne narody, zażyczył sobie ogłoszenia wieści o wychodzeniu na tarczy, właśnie 17 września. A co to dla Amerykanów za problem, czy warunek? Co ich to kosztuje? Oni nie mają pojęcia o co chodzi, a gdyby mieli też by to olali. Towarzysz Putin z kolei ma swoją małą satysfakcję za ostatnie upokorzenia, ot takie poczucie humoru, tradycyjnie rosyjskie. Nie tylko bym się nie zdziwił, ale jestem dziwnie przekonany, że tak było. Bardzo dobrze, że żadnej tarczy nie będzie, jeszcze lepiej gdy w końcu przejrzymy na oczy i olejemy przyjaciół, którzy ledwie mają świadomość naszego istnienia.

Reklama
Poprzedni artykułObłudna słodycz czyli “Bierz cukierek i milcz”
Następny artykułNiewychowana Olejnik i kulturalny PZPN
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

38 KOMENTARZE

  1. Powiem, że wikłasz się w swojej fincie finty w fincie.
    Z jednej strony, na co nam amerykańskie gadżety. Ale z drugiej o coś temu Putinowi jednak chodziło z tym 17 września. O co mu chodziło? Czy czasami nie o to, do czego potrzebne nam są te gadżety?
    Wiara, że oto wojska wchodzą i zajmują jest nie mieszczącą się w głowie abstrakcją może rozbić się o przykład gruziński.
    Póki co, najbardziej mnie ucieszyła konkluzja Miedwiediewa, że Rosja jest pełna korupcji i marnotrawstwa. Znaczy, że mają większy problem do rozwiązania wewnątrz kraju niż odbudowa strefy wpływów wykreślonych jeszcze przez Carycę. Problem w tym, że może ta strefa jest niezbędna jako marketingowy chwyt dla gawiedzi wewnątrz. Wszak nic tak nie poprawia nastrojów jak igrzyska.

  2. Powiem, że wikłasz się w swojej fincie finty w fincie.
    Z jednej strony, na co nam amerykańskie gadżety. Ale z drugiej o coś temu Putinowi jednak chodziło z tym 17 września. O co mu chodziło? Czy czasami nie o to, do czego potrzebne nam są te gadżety?
    Wiara, że oto wojska wchodzą i zajmują jest nie mieszczącą się w głowie abstrakcją może rozbić się o przykład gruziński.
    Póki co, najbardziej mnie ucieszyła konkluzja Miedwiediewa, że Rosja jest pełna korupcji i marnotrawstwa. Znaczy, że mają większy problem do rozwiązania wewnątrz kraju niż odbudowa strefy wpływów wykreślonych jeszcze przez Carycę. Problem w tym, że może ta strefa jest niezbędna jako marketingowy chwyt dla gawiedzi wewnątrz. Wszak nic tak nie poprawia nastrojów jak igrzyska.

  3. pomysł z tą tarczą był dla pastuchów
    Z technicznego punktu widzenia lepiej strzelać rakiety w kierunku wschodnim, dostają wtedy dodatkowy popęd wynikający z siły obrotu Ziemi. Zeby strzelić w kierunku USA tzn. na północny zachód, to Iran musiałby mieć rakiety lepsze (mocniejsze) niż Ruscy, wtedy może by trafiły gdzieś w Kalifornię. A po za tym te rakiety musiałyby być zestrzeliwane nad Rosją i nie wiadomo wtedy co by wtedy się działo, (może nawet IIIW) bo nikt nie lubi jak mu coś lata nad glową. A już kompletnego pastucha zrobił z siebie pewien premier który (podobno) twierdził , że rakiety z tej tarczy będą zestrzeliwać te wystrzelone z Korei Płn. Koreańczycy nie są tacy głupi, chociaż mądrzy też niekoniecznie.
    Tak, że pomysł był dla pastuchów, a może i samobójców, sorry – tzn. dla bardzo odważnych ludzi.

  4. pomysł z tą tarczą był dla pastuchów
    Z technicznego punktu widzenia lepiej strzelać rakiety w kierunku wschodnim, dostają wtedy dodatkowy popęd wynikający z siły obrotu Ziemi. Zeby strzelić w kierunku USA tzn. na północny zachód, to Iran musiałby mieć rakiety lepsze (mocniejsze) niż Ruscy, wtedy może by trafiły gdzieś w Kalifornię. A po za tym te rakiety musiałyby być zestrzeliwane nad Rosją i nie wiadomo wtedy co by wtedy się działo, (może nawet IIIW) bo nikt nie lubi jak mu coś lata nad glową. A już kompletnego pastucha zrobił z siebie pewien premier który (podobno) twierdził , że rakiety z tej tarczy będą zestrzeliwać te wystrzelone z Korei Płn. Koreańczycy nie są tacy głupi, chociaż mądrzy też niekoniecznie.
    Tak, że pomysł był dla pastuchów, a może i samobójców, sorry – tzn. dla bardzo odważnych ludzi.

    • No i znowu się zgadzamy,
      No i znowu się zgadzamy, Panie Modry. Zgadzam się z tezą tekstu Kuraka, z tym, że bez tarczy świat nam się nie zawali i że powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie, dopiero potem na sojuszników i to niekoniecznie na sojuszników, którzy są od nas dużo więksi i są daleko. Natomiast nie podoba mi się jego opis Ameryki, a konkretnie to, że pomija w tym opisie bardzo ważną rzecz: Amerykanie są jacy są, mają swoją kulturę, inną niż nasza. Mnie ta kultura nie zachwyca, ale są w niej obecne dwie rzeczy, których moglibyśmy się od Amerykanów uczyć. Po pierwsze są oni bardzo przywiązani do swojej wolności, nie lubią, gdy ktoś wtrąca się w ich życie i swoje problemy starają się rozwiązywać samodzielnie, bez oczekiwania na pomoc od innych. Po drugie bardzo szanują sukces i ludzi, którzy go odnieśli. To właśnie te dwie cechy obecne w amerykańskiej kulturze sprawiły, że USA, pomimo wszystkich swoich kłopotów, wyrosły na mocarstwo i pozostają nim, w przeciwieństwie do nas. Może nam się nie podobać ich styl życia, ich kuchnia, czy ich polityka, ale ich miłość do sukcesu i przywiązanie do wolności to coś, z czego powinniśmy brać przykład.

    • No i znowu się zgadzamy,
      No i znowu się zgadzamy, Panie Modry. Zgadzam się z tezą tekstu Kuraka, z tym, że bez tarczy świat nam się nie zawali i że powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie, dopiero potem na sojuszników i to niekoniecznie na sojuszników, którzy są od nas dużo więksi i są daleko. Natomiast nie podoba mi się jego opis Ameryki, a konkretnie to, że pomija w tym opisie bardzo ważną rzecz: Amerykanie są jacy są, mają swoją kulturę, inną niż nasza. Mnie ta kultura nie zachwyca, ale są w niej obecne dwie rzeczy, których moglibyśmy się od Amerykanów uczyć. Po pierwsze są oni bardzo przywiązani do swojej wolności, nie lubią, gdy ktoś wtrąca się w ich życie i swoje problemy starają się rozwiązywać samodzielnie, bez oczekiwania na pomoc od innych. Po drugie bardzo szanują sukces i ludzi, którzy go odnieśli. To właśnie te dwie cechy obecne w amerykańskiej kulturze sprawiły, że USA, pomimo wszystkich swoich kłopotów, wyrosły na mocarstwo i pozostają nim, w przeciwieństwie do nas. Może nam się nie podobać ich styl życia, ich kuchnia, czy ich polityka, ale ich miłość do sukcesu i przywiązanie do wolności to coś, z czego powinniśmy brać przykład.

  5. tarcza wont
    Kiedy zaczęto u nas mówić o tej tarczy, to władze i opozycja zgodnie puszczały oko do tłumu – “ta tarcza to tak naprawdę ma nas chronić przed ruskimi oraz denerwować ruskich”.
    Tak też był powszechnie odbierany jej sens. Kto zatem był przeciw tarczy, był automatycznie ruskim pachołkiem.
    Oczywiście wersja oficjalna, dla świata zewnętrznego była inna. A że to na Iran, a może na Koreę, czy inne imperia zła, broń Boże nie na ruskich.
    Sprawa stała się po prostu nieaktualna, prezydenta Obamę interesują tylko Hawaje, Karaiby, ukulele, banjo, hula-hop i Ameryka.
    Europa ma być teraz wolna od nacisków USA i swobodnie kierowana przez najważniejsze państwo europejskie, czyli Niemcy.
    Natomiast odwieczna przyjaźń Niemiecko-Rosyjska ma być gwarantem bezpieczeństwa europejskiego.
    W tej sytuacji tarcza nie jest potrzebna nikomu ważnemu.

  6. tarcza wont
    Kiedy zaczęto u nas mówić o tej tarczy, to władze i opozycja zgodnie puszczały oko do tłumu – “ta tarcza to tak naprawdę ma nas chronić przed ruskimi oraz denerwować ruskich”.
    Tak też był powszechnie odbierany jej sens. Kto zatem był przeciw tarczy, był automatycznie ruskim pachołkiem.
    Oczywiście wersja oficjalna, dla świata zewnętrznego była inna. A że to na Iran, a może na Koreę, czy inne imperia zła, broń Boże nie na ruskich.
    Sprawa stała się po prostu nieaktualna, prezydenta Obamę interesują tylko Hawaje, Karaiby, ukulele, banjo, hula-hop i Ameryka.
    Europa ma być teraz wolna od nacisków USA i swobodnie kierowana przez najważniejsze państwo europejskie, czyli Niemcy.
    Natomiast odwieczna przyjaźń Niemiecko-Rosyjska ma być gwarantem bezpieczeństwa europejskiego.
    W tej sytuacji tarcza nie jest potrzebna nikomu ważnemu.

  7. Putin to chyba nie, ale w USA wiedzą, co jest na rzeczy
    "New York Times" zauważył, że po decyzji Baracka Obamy państwa naszego regionu – a szczególnie Polska – mogą poczuć się opuszczone przez USA. Gazeta przypomniała, że dzisiaj jest 70. rocznica ataku Związku Radzieckiego na nasz kraj.

    z tym, że akurat z tezą zachodnich mediów, relacjonowaną przez GW w podlinkowanym materiale, się nie zgadzam. To nie jest żadna katastrofa, a jeżeli pomyślicie, że w ten sposób znika potencjalny cel dla Al-Kaidy, to może nawet wyjść nam na zdrowie.

  8. Putin to chyba nie, ale w USA wiedzą, co jest na rzeczy
    "New York Times" zauważył, że po decyzji Baracka Obamy państwa naszego regionu – a szczególnie Polska – mogą poczuć się opuszczone przez USA. Gazeta przypomniała, że dzisiaj jest 70. rocznica ataku Związku Radzieckiego na nasz kraj.

    z tym, że akurat z tezą zachodnich mediów, relacjonowaną przez GW w podlinkowanym materiale, się nie zgadzam. To nie jest żadna katastrofa, a jeżeli pomyślicie, że w ten sposób znika potencjalny cel dla Al-Kaidy, to może nawet wyjść nam na zdrowie.

  9. “Rząd, jeśli ma honor powinien podać się do dymisji”
    – tak dziś (wczoraj!) powiedział poseł PiS Karol “Melex” vel “Czerwony nochal” vel “Rudolf Czerwononosy” Karski w reakcji na rezygnację USA z operacji instalacji elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.
    Panie Karski – a po co rząd ma się podać do dymisji? Chcielibyście sobie trochę porządzić, co? Ale sami to chyba nie dacie rady, co? A z SLD do telewizji tak, ale do rządu to chyba nie? Pan Rydzyk by się zdenerwował i nie tylko zresztą on. Jakbyście się wytłumaczyli …”przed milionami słuchaczy” z koalicji z eee… postkomunistami. Kolega Macierewicz musiałby rękę podawać Czarzastym i Kwiatkowskim. No a wyborów nowych to byście nie chcieli, co? Po co dostać mocniej w dupę niż ostatnio – zwłaszcza gdy rankingi spadają?
    To co, chciał pan o sobie przypomnieć? A po co?…

  10. “Rząd, jeśli ma honor powinien podać się do dymisji”
    – tak dziś (wczoraj!) powiedział poseł PiS Karol “Melex” vel “Czerwony nochal” vel “Rudolf Czerwononosy” Karski w reakcji na rezygnację USA z operacji instalacji elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.
    Panie Karski – a po co rząd ma się podać do dymisji? Chcielibyście sobie trochę porządzić, co? Ale sami to chyba nie dacie rady, co? A z SLD do telewizji tak, ale do rządu to chyba nie? Pan Rydzyk by się zdenerwował i nie tylko zresztą on. Jakbyście się wytłumaczyli …”przed milionami słuchaczy” z koalicji z eee… postkomunistami. Kolega Macierewicz musiałby rękę podawać Czarzastym i Kwiatkowskim. No a wyborów nowych to byście nie chcieli, co? Po co dostać mocniej w dupę niż ostatnio – zwłaszcza gdy rankingi spadają?
    To co, chciał pan o sobie przypomnieć? A po co?…