Reklama

Nowy prokurator generalny odpowiadając na pytanie, o największą trudność na stanowisku powiedział, że będzie nią "przekonać prokuratorów do te

Nowy prokurator generalny odpowiadając na pytanie, o największą trudność na stanowisku powiedział, że będzie nią "przekonać prokuratorów do tego, że za decyzjami, które mają oparcie w prawie i dowodach stoją tylko oni i nie spadnie im włos z głowy".

Trudno sobie wyobrazić bardziej kontrowersyjną wypowiedź człowieka mającego być w Rzeczpospolitej Polskiej strażnikiem prawa. Co prawda staram się zrozumieć intencję wczorajszego sędziego, którą bez wątpienia było podkreślenie wyeliminowania nacisków polityków na prokuratorów sadzających podejrzanych do aresztu wydobywczego ale które pierwszy lepszy prokurator zrozumie jako pozwolenie na stosowanie środka przymusu, nie pociągającego za sobą żadnych skutków prawnych.

Z racji stanu, czy też nie srania we własne gniazdo, nie słyszy się o karaniu nadużyć w prokuraturze i nie przybliża waloru środka przymusu. Otóż wielu już siedziało parę dobrych lat w więzieniu i nie doczekało się wyroku. Ciekawy jestem jak zakończą się sprawy, gdzie prokurator wnosił o zamknięcie podejrzanego i nie udowodnił jego winy. Uważam w tym przypadku zastosowanie prawa Hammurabiego w stosunku do sadzającego, za jak najbardziej zasadne.

Właściwie to mi nie chodzi o zastosowanie środka przymusu wobec podejrzanego, czy też odpowiedzialności prokuratorów wobec kogokolwiek.

Mnie chodzi o nasz język. Różnorako interpretowany przez Miodka, Bralczyka, czy tego z jasną brodą, co nie pamiętam nazwiska. 

Rozkojarzony, mający tyle wyjątków co ja wymówek…. że ja z żadną… za boga nigdy. Nieprecyzyjny, niedokładny, bałaganiarski, odmieniający imię Grażyna, Grasia, Giga, Gusia, Gaga, Gigusia na pochodne, pokazuje, że jesteśmy kombinatorami wymyślającymi cuda niestworzone a nie realistami stojącymi na ziemi.

Reklama

8 KOMENTARZE