Reklama



Tak wyglądają odnalezione szczątki Tu154M-101 lecącego z Warszawy do Smoleńska. Resztę,która została w rosyjskim błocie – znajdować będą wycieczki, pielgrzymki oraz następne wyprawy archeologów.

Natomiast Tu154M Dagestańskich Linii Lotniczych, który awaryjnie ,,lądował” po awarii wszystkich trzech silników ze 169 osobami na pokładzie, lecący z Moskwy do Machaczkały. Z wysokości 9 tys. metrów, większość pasażerów wyszła bez szwanku.

Reklama

Porównywanie katastrof lotniczych, a zwłaszcza takich, jest zajęciem karkołomnym i obarczonym zarzutem nieobiektywizmu, jeśli nie szowinizmu wręcz. Polskiego szowinizmu – rzecz jasna. Wiadomo bowiem, dokładnie od 10 kwietnia, że profesjonalne , w pełni obiektywne badanie przyczyn wypadków lotniczych radzieckich samolotów Tupolew można przeprowadzić jedynie w Moskwie – u generał Anodiny.
Wszelkie opinie pochodzące, choćby z kraju – właściciela statku powietrznego, bedą odrzucone jako ,,stronnicze i niekompetentne”. Albo nawet – absurdalne.
Przecież wszyscy doskonale pamiętamy, że generał Anodina juz po trzech miesiącach żmudnego śledztwa ustaliła prędkość i kierunek wiatru na lotnisku Siewiernyj w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Natomiast przesłuchanie ,,kontrolerów lotu” nie zostało zakończone do dzisiaj.To znaczy przesłuchanie się odbyło – według starej radzieckiej szkoły – dzisiaj protokół, jutro przesłuchanie.
Dla jasności obrazu nie będę tutaj przytaczał wszystkich po kolei ,,rewelacji” rosyjskiego ,,śledztwa” bo prawdziwe rewelacje dopiero przed nami.
Dla porównania przytoczę tylko elementarne fakty : spadający z wysokości 8 metrów (po ścięcciu wierzchołka słynnej brzozy) , z prędkością 300km/h uderza w ziemię nie pozostawiając krateru i rozpada się przy tym na tysiące kawałków. Grzebiąc i rozrywając 96 ciał.
Wybuchając bez paliwa w zbiornikach. Obracając się wokół własnej osi , mając 37,5 m rozpiętości a jedynie 8 metrów na wykonanie takiej ,,akrobacji”. Jeszcze gorzej wygląda, ewentualne koziołkowanie do przodu, przy długości kadłuba 47,9m.
Również podana przez MAK wielkość przeciążenia ciał pasażerów w chwili uderzenia o ziemię – jako 40-100g jest wzięte z lotów kosmicznych. Wyliczone, przez specjalistów, przeciążenie w momencie katastrofy nie mogło przekraczać 3,5 g. Graniczne, dla ludzkiego organizmu wartości, to 18-25g w czasie 0,2s lub 8g w czasie 5s . Natomiast dla kilkuminutowe narażenie na przeciążenie juz ,,tylko” 6 g skończyć się może śmiercią. Poza tym wielkie przeciążenie ujemne, którego wektor skierowany jest od podstawy kręgosłupa do głowy wywołuje wypłynięcie oczu a nawet mózgu.
Jakim więc przeciążeniom, w porównaniu z powyższym, poddani byli pasażerowie oraz załoga Tupolewa spadającego z pułapu 9 tysięcy metrów na lotnisko Domodiedowo? Bo o normalnym locie można mówić, kiedy pracują silniki, ważącego blisko 100 ton Tupolewa. Ponieważ oprócz wspomnianych 169 osób, na pokładzie znajdował się bagaż, cargo oraz – uwaga – 19,5 tony paliwa, ponieważ załoga samolotu nie mogła dokonać zrzutu awaryjnego. Również ,,lądowanie” jest opisywane w kilku wersjach, z których jedna mówi, że ostatni pracujący z przerwami silnik ,,zgasł” nad lotniskiem. Niski pułap chmur dopełnił rozmiaru katastrofy, która, o dziwo zakończyła się ,,jedynie” śmiercią dwojga pasażerów a 54 rannymi. Reszta wyszła praktycznie bez szwanku – szpitale moskiewskie taką właśnie liczbę(54) rannych podały nazajutrz po wypadku.
Najciekawsze w tej historii jest to, że generał Anodina i jej niezastąpiona MAK już w kilka godzin po katastrofie wiedziały WSZYSTKO. W najdrobniejszych szczegółach. W której minucie lotu i na jakiej wysokości przestał pracować który silnik.Nawet takie szczegóły lotu nie umknęły generał Anodinie jak niesprawne przyrządy pokładowe oraz agregat prądotwórczy. Ani nawet układ zasilania silników nr 1 i nr 3.
Natomiast dalej nie mamy nagrań z rejestratora ,,wieży kontroli lotów” czyli tej budy na ,,lotnisku” Siewiernyj. Rejestratora obrazu z ekranu radaru lotniskowego. Nie ma również protokołu przesłuchań załogi tejże ,,wieży”. Nie wiemy nawet dlaczego Tu154M-101 rozpadł się na tysiąc kawałków. Czy dlatego, że był ,,polski”, czy dlatego, że leciał w ,,niewłaściwym kierunku”? Czy, może, po prostu – nasz Prezydent miał pecha.
Bo jedno wiemy na pewno – gdyby ,,nasz” Tupolew poleciał do Machaczkały, doleciałby nawet bez silników.
I najwyżej w trzech kawałkach.

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Grawitacja, Ojcze, Grawitacja!
    Jak obiekt spada z wysokości, to się rozsypuje na milion części.

    Jak obiekt jest na ziemi, bo awaryjnie, ale wylądował, i podlega nieoczekiwanym wektorom sił – to się przełamuje tu i ówdzie. Tak, jak w wypadku samochodowym.

    Skok z drugiego, trzeciego piętra (6-8 m) jest zabójstwem dla ciała. Spadek z 60 m jest równe poszarpaniu, rozczłonkowaniu, wbiciu głęboko w ziemię.

    • Tak Droga Solano – grawitacja, więc przyspieszenia i masa
      Prędkość przelotowa Tu154M jest bardzo duża, bo sięga 950 km/h.Więc możemy przyjąć,że na pułapie korytarza do Machczkały dagestański Tupolew poruszał się z pędkością wyższą niż 800km/h, zaś jego masa (samolot rejsowy) wynosiła łącznie z paliwem (20t) ok 100 ton. Policz kochana siły dla a=9,81 m/s2.
      Na własne uszy , i oczy – widziałem, naszego wielkiego eksperta, który mówił, jeżeli przyjąć wersję o oderwaniu JEDNEGO silnika w ,,naszym” Tu154M-101, możemy mówić o SPADANIU samolotu a nie żadnym podchodzeniu do lądowania. Rosyjskie źródła katastrofy na Domodiedowo różnią się tylko czasem wyłączenia trzeciego(jedynegp,ponoć sprawnego)silnika.
      Umarła bajka o ,,słabej konstrukcji poszycia środkowej części kadłuba”. Oraz płatów nośnych – tak słabych,że ŚCINAJĄC wierzchołek brzozy odpadają JEDNOCZEŚNIE.
      Albo – albo.

  2. Grawitacja, Ojcze, Grawitacja!
    Jak obiekt spada z wysokości, to się rozsypuje na milion części.

    Jak obiekt jest na ziemi, bo awaryjnie, ale wylądował, i podlega nieoczekiwanym wektorom sił – to się przełamuje tu i ówdzie. Tak, jak w wypadku samochodowym.

    Skok z drugiego, trzeciego piętra (6-8 m) jest zabójstwem dla ciała. Spadek z 60 m jest równe poszarpaniu, rozczłonkowaniu, wbiciu głęboko w ziemię.

    • Tak Droga Solano – grawitacja, więc przyspieszenia i masa
      Prędkość przelotowa Tu154M jest bardzo duża, bo sięga 950 km/h.Więc możemy przyjąć,że na pułapie korytarza do Machczkały dagestański Tupolew poruszał się z pędkością wyższą niż 800km/h, zaś jego masa (samolot rejsowy) wynosiła łącznie z paliwem (20t) ok 100 ton. Policz kochana siły dla a=9,81 m/s2.
      Na własne uszy , i oczy – widziałem, naszego wielkiego eksperta, który mówił, jeżeli przyjąć wersję o oderwaniu JEDNEGO silnika w ,,naszym” Tu154M-101, możemy mówić o SPADANIU samolotu a nie żadnym podchodzeniu do lądowania. Rosyjskie źródła katastrofy na Domodiedowo różnią się tylko czasem wyłączenia trzeciego(jedynegp,ponoć sprawnego)silnika.
      Umarła bajka o ,,słabej konstrukcji poszycia środkowej części kadłuba”. Oraz płatów nośnych – tak słabych,że ŚCINAJĄC wierzchołek brzozy odpadają JEDNOCZEŚNIE.
      Albo – albo.

    • Znam ten przypadek od dawna .
      To jest, bodaj jedyny, UDOWODNIONY przypadek meaconingu. Na nim widać dokładnie, jak łatwo taką kupę złomu rozbić o ziemię. Ciekawi mnie tylko, co powiedzą te wszystkie kreatury żałosne JEŻELI się okaże, że to ani wina pilotów ani Błasika ani Kaczora.
      Pisząc ,,kreatury” mam na myśli tych, którzy już dawno WSZYSTKO wiedzą, podczas gdy tak naprawdę wiemy niewiele.

    • Znam ten przypadek od dawna .
      To jest, bodaj jedyny, UDOWODNIONY przypadek meaconingu. Na nim widać dokładnie, jak łatwo taką kupę złomu rozbić o ziemię. Ciekawi mnie tylko, co powiedzą te wszystkie kreatury żałosne JEŻELI się okaże, że to ani wina pilotów ani Błasika ani Kaczora.
      Pisząc ,,kreatury” mam na myśli tych, którzy już dawno WSZYSTKO wiedzą, podczas gdy tak naprawdę wiemy niewiele.