Finansowanie partii z budżetu to najuczciwsza forma uprawiania polityki

Prześlij dalej:

Prawie wszyscy wiedzą, że wznowiona po raz 154 dyskusja na temat finansowania partii politycznych jest propagandową desperacją dogorywającego Tuska, a nie rzeczywistym podjęciem tematu. Całkiem inaczej proporcje wyglądają w nadrzędnym temacie, czyli w źródle problemu, tutaj lud galopujący owczym pędem nie zauważa wielkiej ściemy. Niepopularne stwierdzenie, że partie polityczne, które trafiają do sejmu powinny na swoją działalność dostawać kasę od podatników, wzbudza powszechne oburzenie i schematyczne komentarze. „Z mojej kasy opłaca się tych nierobów?!”. Ulubiony argument zbulwersowanych, którzy zapominają, że z ich kasy opłaca się nie takie cuda i nie takimi pieniędzmi, a ponieważ nie widać ich w mediach na topie, to jakoś sercu nie żal. Sprowadźmy sprawy na ziemię i szybko się okaże, że każda forma działalności politycznej wcześniej, czy później, zapuści dren w kieszeń podatnika. Powiedzmy, że teraz płacimy jakieś 50 milionów złotych, co jest kwotą śmiesznie niską, jeśli patrzeć rozsądnie kogo trzymamy na łańcuchu za te niewielkie pieniądze. Za 50 milionów obywatele wiecznie okradanego państwa mają pod jako taką kontrolą osobników, z których większość ma kłamstwo i złodziejstwo wpisane w naturę. Stara zasada odnosząca się do stosunku pracy mówi: „płacisz wymagasz”. Kwoty wędrujące do partii w obecnej formule poddawane są najbardziej skutecznej kontroli, jaką w przypadku finansowania partii można sobie wyobrazić. Naiwni sądzą, że zniesienie subwencji partyjnych zaowocuje… no właśnie czym? Zwrotem 50 milionów do portfeli Polaków? Podobnie myśleli tankujący paliwo, że podatek drogowy pójdzie na drogi. Niczym nie zaowocuje, kasa utonie w jeszcze gorszym błocie, na przykład zostanie wydana na wynajęcie pięciu firm doradczych, których zadaniem będzie stworzenie nowego systemu finansowania partii.

Strony

8293 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. Autor mylnie przyjmuje, że subwencje dla partii ograniczają patologie. Otóż nie! Odebranie partiom 50 mln zł jest faktycznym zachowaniem tych pieniędzy w budżecie. Gry i zabawy pt. "lub czasopisma" i tak się odbywają i będą się odbywać choćbyśmy powiększyli subwencje do 1 mld zł na partię. Różnica jest taka, że obecnie omija się konta partyjne na rzecz kont osobistych rozsianych po całym świecie i często wystawianych na jakieś słupy lub drugie tożsamości naszych umiłowanych przywódców. Według mnie nie ma nic złego w tym, że partie mają sponsorów. Nasza nadzieja w tym, że ci sponsorzy będą ludźmi, którzy mają kręgosłup moralny i będą pracować dla dobra sprawy, vide Maurycy Zamoyski, który w okresie I WŚ finansował środowisko skupione wokół Romana Dmowskiego, walczącego o powrót Polski na mapę świata.

  2. Na partie polityczne płacimy rocznie 50 mln. A na utrzymanie 4 stadionów zbudowanych na Euro '12 płacimy zdaje się 45 mln. To moze na partie też tyle samo, po warunkiem że żadnych cichych sponsorów (studentów, czy emerytów) juz więcej nie będzie. Bo gdzie znaleźć już nie 5 Maurycych Zamojskich, ale chociażby jednego.

  3. Marek Jurek przedstawił kiedyś pomysł, żeby w PIT można było przeznaczyć 1% na wybraną partię polityczną - http://www.mare... - ciekaw jestem analiz skutków wprowadzenia takiego rozwiązania.
    Co do zabetonowania sceny politycznej w Wielkiej Brytanii czy Niemiec - ma szansę się to zmienić: UK Liberalni Demokraci są nową partią w parlamencie, UKIP chyba cieszy się coraz większym poparciem, a w RFN - Alternative für Deutschland.

  4. avatar

    Ciche dawanie pieniędzy utworzyło zależność polityków od biznesu i finansjery. Biznes płaci politykowi za wykonywaną dlań pracę.
    Lehman Brothers zbankrutował, bo Goldman Sachs zafundował Obamie kampanię wyborczą, wobec czego Goldman dostał kasę, a Lehman nie, i jednocześnie, podpisem polityka, wyciął swojego konkurenta.

    Ciekawy pomysł słyszałam na finansowanie kampanii wyborczych. Pomysł zakłada, że politycy nie są do końca źli, mają potrzebę wykonywania publicznych obowiązków z myślą o społecznych korzyściach, ale otrzymywane pieniądze od biznesów siłą rzeczy zobowiązują ich do działania na rzecz biznesów. Pomysł jest taki, aby każdy wyborca dysponował odpisem od podatku, takim "bonem", np. 50$, który by mógł dać na kampanię wyborczą tej osoby, którą by chciał na stanowisku widzieć. Uzbierałoby się kasy rzędu miliardy i faktycznie osoby byłyby wybrane z publicznej konstytuenty.

  5. Problemem nie są subwencje, ale kondycja moralna rządzących. Za poprzedniej ekipy, walczącej realnie z korupcją, łapówkarzy wyprowadzano w kajdankach w obecności kamer. Na łapówkarzy padł blady strach, Karnowski kiedy nawijał z Julke, to wyszedł z nim poza budynek urzędu, tak się bał CBA. Nie wiedział, że go nagrywa kumpel, którego sam niedawno promował.
    Wielka szkoda się stała, że chama z Biłgoraja nikt za tych studentów i emerytów co mu po 20 tysiaków na kampanię wyborczą wpłacali nie rozliczył, może jeszcze nie jest za późno.

  6. avatar

    Za 50 milionów obywatele wiecznie okradanego państwa mają pod jako taką kontrolą osobników, z których większość ma kłamstwo i złodziejstwo wpisane w naturę. 

     
    W zasadzie, zgoda za wyjątkiem wytłuszczonego fragmentu: "mają pod jako taką kontrolą osobników".

     
    Kurwa na kurwę, malaria na syfa, dżuma na cholerę itd. to właściwsze podejście jest, czyż nie?

    I dlatego tak JOW jak i zakaz cenzury internetu konieczny jest.

  7. Viagra jest lepsza.

  8. avatar

    jednakże tekst nie do tych z Parkinsonem, co to o moralnośći @$^*&((@, skierowany był.
     

  9. Złodziej i łapówkarz na urzędzie będzie brał i kradł zawsze,  niezależnie czy legalnie zarabia mało czy dużo. Ilościowo zaś wygląda to tak, że im wyższe legalne dochody osobnika o mentalności złodziejskiej tym większej trzeba kwoty by zechciało mu się pochylić nad problemem sponsora. Sponsor ściąga kasę od prostych ludków, czyli wychodzi na to że taniej dla nas jest wówczas gdy łapówki są niskie, a polityk ubogi.
    Taniej, ale nie lepiej, bo wtedy jakiś cwaniak może sobie kupić szkodliwą dla kraju ustawę łatwiej i taniej.
    Chyba jedyne wyjście to nie dopuszczanie złodziei do polityki, inne kombinacje to półśrodki.

  10. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że najtrudniej wyobrazić sobie najprostsze rozwiązanie pod słońcem.

    Liczba członków * Składka = Pieniądze Partii.
     
    I ani grosza więcej. Proste, przejrzyste i łatwe do weryfikacji. Każda inna forma wsparcia formacji politycznej powinna być karana wieloletnim więzieniem dla tego co daje i tego co bierze.
     
    Można? Można… należy zawsze poszukiwać prostych rozwiązań.

  11. Strony