Fantomowa noga stołu Wuja Sama i pozostałe gliniane, czyli największy przekręt w dziejach ludzkości

Prześlij dalej:

Glina jaka jest nie każdy widzi. Krótka historia o budulcu filarów współczesnego świata finansów.

            Pierwsze zdanie na pierwszy rzut oka wzbudzi u wielu protest. Wszak glina jaka jest, widać dokładnie. Zdradza swą wątpliwą jakość użytkową już na pierwszy rzut oka. Jest nietrwała i praktycznie nieprzydatna do poważniejszych zastosowań, w tym miejscach, gdzie owa trwałość jest niezbędna. Na przykład w budownictwie. Spróbuję jednak udowodnić, że pozory jak zwykle mylą, jakkolwiek wnioski nie będą budujące, podobnie jak budulcem nigdy nie będzie sam przedmiot naszej uwagi w sensie dosłownym, czyli właśnie glina. Bo chodzi o to, że glina może jednak nadać się do budowy poważnych struktur, choć w tym celu musi najpierw przejść odpowiednią obrókę termiczną, czyli proces wypalania. Wtedy stanie się cegłą, a ta  może przetrwać setki czy wręcz tysiące lat, czego dowody mamy w wielu miejscach na świecie. Problem wystąpi wtedy, kiedy zostaniemy zapewnieni właśnie o tym, że uformowana w prostokątne kostki glina ową obróbkę w bardzo wysokiej temperaturze przeszła,  a tak się nie stało, bo ktoś czegoś nie dopilnował i na przykład piec wygasł za wcześnie.  Lub po prostu ktoś tą kostkę uformował ale w ogóle nie wypalił, kierowany specyficznie rozumianą oszczędnością. Ta „wstępna” cegła,  czyli niewypalone kostka gliny, poleżała chwilę na słońcu i nabrała nieco koloru, sugerując fałszywie i buńczucznie, że nadaje się do czegoś, do czego jest skrajnie nieprzydatna, a wręcz niebezpieczna.

             Z takim właśnie „fałszywym” budulcem mamy do czynienia, kiedy mowa o podstawach, czyli filarach, współczesnych finansów świata. Wmawia się nam, że ten stoi na czymś, co jest stabilne, bardzo mocne i trwałe. Ponoć udowadniają to choćby przebyte w przeszłości wstrząsy naszej budowli, nieuniknione z wielu obiektywnych powodów, a zakończone bez utraty jej stabilności. Nie jest to jednak prawdą.

              Co jest tego powodem? Czyżby ludzie odpowiedzialni za właściwą temperaturę wypalenia glinianego produktu, czyli jego finalną jakość, nie zadbali o to, co do nich należało?. Może po prostu przeoczyli coś lub nie wzięli czegoś pod uwagę, czyli niewłaściwy stan rzeczy zaistniał wbrew ich dobrej woli? A teraz oszczędnie gospodarują prawdą, jak się to eufemistycznie nazywa, obawiając się konsekwencji? Bo przecież niemożliwe, by pozwolili na stosowanie niebezpiecznego produktu świadomie. Czy nie tak?

             Odpowiedź brzmi porażająco dla nich, choć w efekcie dla nas. Nie. Niestety nie. Nie ma mowy o przypadku czy braku świadomości. Wszystko  jest zgodne z planem. Albo raczej po prostu takiego planu nie ma i nigdy nie było. Zastępowała go i wciąż zastępuje improwizacja, oparta na braku realnej troski o tworzywo, które tworzy świat finansów.  A poza tym skrajna chciwość, połączona z brakiem dbałości o cokolwiek i kogokolwiek. No, może  poza innymi ludźmi z branży, co zresztą nie jest wynikiem istnienia choćby źdźbła standardów moralnych, lecz wynikiem „jazdy” na tym samym wózku, o którą to należy dbać wyłącznie z po to, by się po prostu samemu nie wykoleić.

Strony

Źródło foto: 
13359 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner