Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. V czyli naprawianie bezpieczników drutem

Prześlij dalej:

W konekście powyższego warto przytoczyć jedno nazwisko analityka USA, wyjątkowego i stale mylącego się  krętacza, Jima Cramera. Nie przeeszkadza mu to pozostawać guru miedialnym oraz brylować na CNBC, gdzie ma swój program. Oto link z przykładem jego "twórczości" : https://www.cnb... . Sama stacja telewziyjna CNBC zostala zresztą utworzona specjalnie po to, by tlumaczyć ludziom, że "zawsze należy posiadać akcje, perspektywy są doskonałe, a jeżeli ich nie kupisz, stracisz" , co wyraża się niesutatnnym powtarzaniem hasła: "you snooze, you lose", czyli kto późno przychodzi itd... Po ataku na World Trade Center, który wywołał oczywiście panikę na giełdach, i aby ją uspokoić, zawieszono notowania na kilka dni, media prześcigały się w promowaniu hasła "kupno akcji spółki amerykańskiej Twoim obywwatelskim obowiązkiem". Brzmi nieprawdopodobnie, ale taka jest rzeczywistość kraju Wuja Sama, 

Wracamy do naszej grupy chroniącej przed krachem. Skąd się w ogóle wzięła nazwa? Doświadczeni inwestorzy, którzy lata spędzili na rynkach i posiadają nieprzeciętną intuicję, niebawem po ustanowieniu tej instytucji  zauważyli rzeczy zastanawiające. W chwilach krytycznych dla giełd, gdy wydarzenia na giełdach wydają się wymykać spod kontroli i w powietrzu „czuć krach”, ni stąd ni zowąd pojawia się agresywne kupno. Tak było na przykład całkiem niedawno, w poniedziałek 5 lutego tego roku. Indeks Dow Jones zaczął gwałtownie spadać, notując w pewnym momencie największą punktową stratę w historii, prawie 1600 pkt. Wtedy na rynek wkroczył ktoś z ogromnymi pieniędzmi. Nie bał się niczego. Zakupy pozwoliły błyskawicznie odrobić połowę strat, co przywróciło równowagę psychiczną posiadaczom akcji. Zadziwiający jest fakt tak agresywnego kupna w momencie, gdy widać już było objawy paniki, a ta narasta w miarę spadków cen. W takich momentach mówi się, że „inwestorzy trzymają ręce w kieszeniach”, bo podjęcie decyzji o kupnie to teoretycznie szaleństwo. Na tym nie koniec. Popyt pojawiał się w kolejnych dniach na otwarciu giełd, gdy indeksy na wyrażały ochotę na ostry marsz w dół. Podobna sytuacja miała miejsce kilkakrotnie podczas kryzysu finansowego 2007 – 2008, gdzie linie telefoniczne pomiędzy sekretarzem skarbu Henry Paulsonem oraz Wall Street były nagrzane do czerwoności, czego zresztą dowody odkryto. Popyt wydawał się czuwać. Wkraczał, gdy wszyscy już stracili nadzieję.

Strony

Źródło foto: 
13455 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

3 (liczba komentarzy)

  1. Niezłe, widać niekonwencjonalne podejście do tematu finansów swiatowych. Rzeczywiscie nudni są ci wszyscy poważni faceci w krawatach lub też i nie ale gadajacy lub piszący takim slangiem, że smiech ogarnia. Niech Pan to robi tak dalej a wyjdzie z tego niezły kawałek. Bardzo podoba mi sie ten dystans i lekkie podejście do tego swiatowego kołowrotka. Ja juz dawno porzuciłem tę zabawe w tzw. inwestora giełdowego, kiedy dostrzegłem że to kopanie się z koniem. Pozdrawiam JK

  2. avatar

    Szanowny Panie, Janie, dziękuję za miły komentarz. Staram się, żeby nudnie nie było, choć będą rzeczy które z nudy wyprowadzą swoją treścią. Poruszymy wszystkie "świete krowy", w tym tych, którzy nic nie mowili, kiedy ludzie masowo się zadlużali we franku po 2 zł. Tak w ogóle, ciekawa wydaje mi się analiza "od spodu"  jak to było z tymi frankami w kontekście rezerwy cząstkowej. Napiszę więcej niebawem.

     

    A co do "kopania się z koniem", określenie dokskonałe a temat jest dobrze znany tym, którzy, kiedy weszły OFE, próbowali grać "na krotko" na kotraktach terminoiwych na WIG 20.Bylem zresztą jednym z nich. OFE nie pozwalały spaść indeksowi za żadną cenę kiedy świat leciał na tzw twarz, a potem w ogóle nie chciało rosnąć, kiedy tam odbijało. Wtedy przestałem się tym bawić. Ciekawe czasy ;-)

     

    z poważaniem Marek Meissner

  3. avatar

    Zgadzam sie z przedmowca. Marek swietnie opisuje rzeczywistosc z odpowiednia iloscia faktow i analizy. Milo, ze w przestrzeni oceny rzeczywistosci USA jest ktos taki jak Marek. Dzieki.

    Z lzejszych/ciezszych (w zaleznosci od osobowosci) tematow polecam wyklady Jordana Petersena :)

  4. Strony