Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. V czyli naprawianie bezpieczników drutem

Prześlij dalej:

Wnioski zaprezentowałem odrobinę kolokwialnie i w sporym uproszczeniu, starając się jednak przedstawić to, co najistotniejsze, bo każdy z nich to temat – rzeka. Spróbujmy jeszcze odnieść się do finansów behawioralnych w kilku słowach. Okazują się bowiem one narzędziem wielce użytecznym, oczywiście, należycie wyjaśnione oraz tak samo nagłośnione. Jednak tak póki co nie jest, i chociaż na tematy poszczególnych elementów napisano wiele książek, to efinicje tychże elementów, zaprezentowane przy użyciu mądrych i wymyślnych fraz,  jasno zrozumiałe już nie są. Przeciętny człowiek, napotkawszy na skomplikowaną terminologię,  porzuci czytanie w tzw. przedbiegach.  A tak być  nie powinno. Finanse behawioralne to rzecz niezmiernie ważna dla każdego z nas. jako że  inwestorem jest praktycznie każdy, chce czy nie chce. Ma to miejsce poprzez inwestowanie OFE naszych środków na giełdzie, więc bez naszego udziału, ale także poprzez inwestowanie świadome, czy to poprzez fundusze inwestycyjne, czy to samemu. Emocje zaś to klucz do inwestowania, na czym naprawdę warto chwilę się zatrzymać i przeanalizować własne. Zrozumienie swych błędów w porę, wyeliminowanie ich oraz zastosowanie powyższych zasad w praktyce, pomogłyby wielu z nas uniknąć strat. Piszącemu te słowa, z pewnością.

Jednakże wątek finansów behawioralnych jako rzecz przydatna dla nas to stanowi przerywnik w temacie głównym. Za chwilę wrócimy jeszcze do zastosowań niektórych elementów pośród nich w praktyce, jednak z kompletnie innego punktu widzenia, a przy tym w sposób zupełnie nieoczekiwany. Staniemy przed ich karykaturą.

Powracamy do Plunge Protection Team. Jak wspominaliśmy uprzednio, Reagan 18 marca 1988 podpisał specjalny dekret o jej utworzeniu, a założeniami grupy było „zwiększenie integralności, efektywności oraz konkurencyjności amerykańskich rynków finansowych oraz utrzymania zaufania inwestorów[3]”. W  skład grupy weszli najważniejsi ludzie, decydujący o kształcie finansów USA, tzn. sekretarz skarbu, przewodniczący FED, przewodniczący Amerykańskiej Komisji Papierów oraz przewodniczący Komisji Obrotu Giełdowymi Kontraktami Terminowymi. To istotne, bo pokazuje, że rzecz potraktowano niezmiernie poważnie, podobnie zresztą poważnie brzmiały cele. Odnośny fragment to jednak tzw. typowe bicie piany. Jak się wydaje, zaistniał wyłącznie po to, by przekaz o celowości powołania instytucji nie sprowadził się li tylko do fragmentu o konieczności utrzymania zaufania inwestorów, bo to zabrzmiałoby kompromitująco.  Tak czy tak, wszyscy zainteresowani zrozumieli, o co chodzi. Powinni mieć zaufanie do grupy oraz wiarę, że zrobi wszystko, co w jej  mocy, by nie powtórzył się dzień  9 października 1987 roku.

Strony

Źródło foto: 
17476 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

3 (liczba komentarzy)

  1. Niezłe, widać niekonwencjonalne podejście do tematu finansów swiatowych. Rzeczywiscie nudni są ci wszyscy poważni faceci w krawatach lub też i nie ale gadajacy lub piszący takim slangiem, że smiech ogarnia. Niech Pan to robi tak dalej a wyjdzie z tego niezły kawałek. Bardzo podoba mi sie ten dystans i lekkie podejście do tego swiatowego kołowrotka. Ja juz dawno porzuciłem tę zabawe w tzw. inwestora giełdowego, kiedy dostrzegłem że to kopanie się z koniem. Pozdrawiam JK

  2. avatar

    Szanowny Panie, Janie, dziękuję za miły komentarz. Staram się, żeby nudnie nie było, choć będą rzeczy które z nudy wyprowadzą swoją treścią. Poruszymy wszystkie "świete krowy", w tym tych, którzy nic nie mowili, kiedy ludzie masowo się zadlużali we franku po 2 zł. Tak w ogóle, ciekawa wydaje mi się analiza "od spodu"  jak to było z tymi frankami w kontekście rezerwy cząstkowej. Napiszę więcej niebawem.

     

    A co do "kopania się z koniem", określenie dokskonałe a temat jest dobrze znany tym, którzy, kiedy weszły OFE, próbowali grać "na krotko" na kotraktach terminoiwych na WIG 20.Bylem zresztą jednym z nich. OFE nie pozwalały spaść indeksowi za żadną cenę kiedy świat leciał na tzw twarz, a potem w ogóle nie chciało rosnąć, kiedy tam odbijało. Wtedy przestałem się tym bawić. Ciekawe czasy ;-)

     

    z poważaniem Marek Meissner

  3. avatar

    Zgadzam sie z przedmowca. Marek swietnie opisuje rzeczywistosc z odpowiednia iloscia faktow i analizy. Milo, ze w przestrzeni oceny rzeczywistosci USA jest ktos taki jak Marek. Dzieki.

    Z lzejszych/ciezszych (w zaleznosci od osobowosci) tematow polecam wyklady Jordana Petersena :)

  4. Strony