Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. V czyli naprawianie bezpieczników drutem

Prześlij dalej:

Krach zmienił jednak wiele w podejściu do giełd oraz ogólnie do rynków finansowych.  Zaczęto przykładać większą uwagę do fundamentów ekonomicznych. Poza tym tzw. znawcy rynku doszli m.in. do „odkrywczego” wniosku, że inwestorzy nie kierują się czynnikami racjonalnymi, lecz emocjami. Powstała nawet na ten temat nauka, nazwana finansami behawioralnymi. Przytoczmy kilka  najistotniejszych konkluzji co do zachowania inwestorów na rynkach finansowych na podstawie badań fundacji The Research Foundation of CFA.[1] A więc:

- inwestorzy na rynkach finansowych kierują się nadmiernym optymizmem (co nie wymaga wyjaśnień) oraz przesadnym zaufaniem (jako przykład podam wiarę w autorytety, m.in. uleganie tak zwanym rekomendacjom odpowiednich instytucji, a jest tego wiele, np: „Vestor DM ustalił cenę docelową MZN Property na 2 zł za akcję” [2]. Zawsze należy zastanowić się, czy piszący nie ma jakiegoś ukrytego interesu w powyższym oraz że nie ponosi najmniejszej odpowiedzialności za swe słowa, a jeżeli np.takie xxx property, forestry, poultry itp itd... splajtuje, idziemy na skarge do Pana Boga);

- oceniają sytuację na podstawie cech powierzchownych raczej niż zagłębiają się w nie (jako doskonały przykład może posłużyć inwestowanie w bitcoina, choć także w dowolne akcje na giełdzie);

- kieruje nimi konserwatyzm, tzn. ich prognozy oraz założenia bazują na powtarzalności zasad oraz elementów funkcjonujących w przeszłości, przy jednoczesnym lekceważeniu wpływu elementów nowopowstałych (choćby słynna zasada „buy and hold”, czyli kup i trzymaj, bo prędzej czy później ceny wrócą na wysokie poziomy. Na nieprawdziwość tej teorii  dowodów jest mnóstwo w postaci spółek, których już dawno na giełdzie nie ma , bo zbankrutowały, lub inwestycja w indeks giełdy japońskiej, Nikkei, we wczesnych latach 90-tych wart prawie 40.000 pkt.,  dziś przynoszący  stratę  prawie 50 procent);

- kierują się tzw. „świeżą pamięcią”, czyli innymi słowy prędko zapominają o swoich doświadczeniach, najchętniej negatywnych  (myślenie, że tym razem będzie inaczej, to jest lepiej, jest naszym naturalnym odruchem, któremu często ulegamy);

- forma prezentacji wpływa na podejmowanie ich decyzji, podobnie pierwsze wrażenie (elegancki facet w krawacie na ekranie TVN przekona nas dużo łatwiej niż nieuczesany bloger na Youtube); 

- jednostki kierują się zasadą przyporządkowywania pewnej klasy swych aktywów (pieniędzy) do czegoś, co można by nazwać „przedziałami nakierowanymi na cel”. Brzmi to nieco skomplikowanie, więc wyjaśnię, że chodzi np. o fakt trzymania w domu gotówki „na wszelki wypadek”,  mając przy tym kredyt w banku, lub używanie karty kredytowej przy jednoczesnym ulokowaniu swoich środków na lokacie; tak jedno jaki i drugie co jest oczywiście nierozsądne i szkodliwe dla własnych finansów;

- żal z powodu niewykorzystanej okazji  ujawni się w przyszłości, wpływając przy najbliższej sposobności na podjęcie tym razem „zaległej” decyzji. Innymi słowy, np. ktoś poradził nam kupno akcji, ale zlekceważyliśmy jego radę. Akcje jednak znacznie urosły i czujemy do siebie żal. Następna sugestia czy rada tego typu będzie już przyjęta bez wahania oraz zastrzeżeń.

Strony

Źródło foto: 
17475 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

3 (liczba komentarzy)

  1. Niezłe, widać niekonwencjonalne podejście do tematu finansów swiatowych. Rzeczywiscie nudni są ci wszyscy poważni faceci w krawatach lub też i nie ale gadajacy lub piszący takim slangiem, że smiech ogarnia. Niech Pan to robi tak dalej a wyjdzie z tego niezły kawałek. Bardzo podoba mi sie ten dystans i lekkie podejście do tego swiatowego kołowrotka. Ja juz dawno porzuciłem tę zabawe w tzw. inwestora giełdowego, kiedy dostrzegłem że to kopanie się z koniem. Pozdrawiam JK

  2. avatar

    Szanowny Panie, Janie, dziękuję za miły komentarz. Staram się, żeby nudnie nie było, choć będą rzeczy które z nudy wyprowadzą swoją treścią. Poruszymy wszystkie "świete krowy", w tym tych, którzy nic nie mowili, kiedy ludzie masowo się zadlużali we franku po 2 zł. Tak w ogóle, ciekawa wydaje mi się analiza "od spodu"  jak to było z tymi frankami w kontekście rezerwy cząstkowej. Napiszę więcej niebawem.

     

    A co do "kopania się z koniem", określenie dokskonałe a temat jest dobrze znany tym, którzy, kiedy weszły OFE, próbowali grać "na krotko" na kotraktach terminoiwych na WIG 20.Bylem zresztą jednym z nich. OFE nie pozwalały spaść indeksowi za żadną cenę kiedy świat leciał na tzw twarz, a potem w ogóle nie chciało rosnąć, kiedy tam odbijało. Wtedy przestałem się tym bawić. Ciekawe czasy ;-)

     

    z poważaniem Marek Meissner

  3. avatar

    Zgadzam sie z przedmowca. Marek swietnie opisuje rzeczywistosc z odpowiednia iloscia faktow i analizy. Milo, ze w przestrzeni oceny rzeczywistosci USA jest ktos taki jak Marek. Dzieki.

    Z lzejszych/ciezszych (w zaleznosci od osobowosci) tematow polecam wyklady Jordana Petersena :)

  4. Strony