Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. V czyli naprawianie bezpieczników drutem

Prześlij dalej:

 

 

Czym jest bezpiecznik, wie chyba każdy. Czym jest Plunge Protection Team, prawdopodobnie nieliczni. Co łączy jedno z drugim, czyli skąd tytuł, niebawem wyjaśnimy. Na razie dla ciekawskich napiszemy tyle, że tak jedno jak i drugie służy do zapewniania właściwej pracy systemu, któremu służy oraz zabezpieczania go przed przeciążeniem . Element wspólny obu  jest natomiast taki, że przeciętny człowiek powinien drapać się po głowie z zafrasowania. I to w wersji łagodnej, bo wśród znających temat, na usta  nasuwają się znacznie ostrzejsze sformułowania. Ale po kolei.

Więc najpierw bezpiecznik. Mam na  myśli ten starszej generacji, zwany topikowym. Posiada zabezpieczenie przed przeciążeniem instalacji w postaci cienkiego drucika wewnątrz, a ten został dobrany według potrzeb, to jest zakładanego obciążenia instalacji. Jeśli jest za duże, drucik  ulega przepaleniu i obwód elektryczny zostaje przerwany. Gdyby go nie było, przewody wskutek zbyt dużego poboru y prądu będą grzały się, ich izolacja ulegnie  stopieniu i w naszym domu rozgorzeje pożar. Wniosek jest więc taki, że każdy rozsądny człowiek będzie dbał o bezpieczniki. Bywa oczywiście inaczej, gdy osoba wysoce nierozsądna w razie awarii nie wymieni bezpiecznika na oryginalny, ale naprawi popsuty, używając w tym celu drutu.  Jeżeli w takim przypadku spłonie czyjś dom, nikogo to nie dziwi. Sąsiedzi pokiwają głowami, że można być tak głupim. Konsekwencje fatalne, ale raczej chodzi o jednostkę.

Czas na  Plunge Protection Team. Tu nie mamy do czynienia z nieliczącą się jednostka.  Otóż jest to kolokwialna nazwa szacownej instytucji o nazwie Working Group on Financial Market, co możemy przetłumaczyć jako Grupa Robocza ds. Rynków Finansowych. Sama zaś nazwa Plunge Protection Team, w skrócie PPT,  to mniej więcej: „grupa ratująca/zabezpieczająca/chroniąca przed  runięciem/krachem (rynków finansowych). Została utworzona  przez prezydenta Ronalda w odpowiedzi na wydarzenia z dnia 9 października 1987, nazwanego „czarnym poniedziałkiem”. Tego dnia rynki giełdowe USA doświadczyły krachu. Główny indeks giełdy nowojorskiej Dow Jones Industrial Average czyli DJIA, zwany też w skrócie Dow Jones,  stracił 508 punktów, to jest 22 procent. Oczywiście, śladem przewodnika podążyły indeksy giełdowe na całym świecie, notując także ogromne spadki.  Na tym się nie skończyło. A ciągu pięciu sesji Dow Jones stracił jedną trzecią swojej wartości. Na całym świecie wybuchła panika. Do końca października tego roku giełda w Hongkongu straciła 45,8 proc., Australia 41,8 proc., Hiszpania 31 proc., Wielka Brytania 26,4 proc. a Kanada 22 proc.

Co ciekawe, do dziś ekonomiści utrzymują, że tak naprawdę nie było konkretnych przyczyn tego  wydarzenia. Jest jasne, że krach wyzwolił obawy o dalszy rozwój gospodarki. Panika jednak nie trwała. Długo. Kilka miesięcy później na giełdy powrócił optymizm. Indeks szerokiego rynku giełdy amerykańskiej, grupujący pięćset największych spółek odrobił wszystkie straty, kończąc rok 1987 wzrostem 2,6 proc.

Strony

Źródło foto: 
11510 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

3 (liczba komentarzy)

  1. Niezłe, widać niekonwencjonalne podejście do tematu finansów swiatowych. Rzeczywiscie nudni są ci wszyscy poważni faceci w krawatach lub też i nie ale gadajacy lub piszący takim slangiem, że smiech ogarnia. Niech Pan to robi tak dalej a wyjdzie z tego niezły kawałek. Bardzo podoba mi sie ten dystans i lekkie podejście do tego swiatowego kołowrotka. Ja juz dawno porzuciłem tę zabawe w tzw. inwestora giełdowego, kiedy dostrzegłem że to kopanie się z koniem. Pozdrawiam JK

  2. avatar

    Szanowny Panie, Janie, dziękuję za miły komentarz. Staram się, żeby nudnie nie było, choć będą rzeczy które z nudy wyprowadzą swoją treścią. Poruszymy wszystkie "świete krowy", w tym tych, którzy nic nie mowili, kiedy ludzie masowo się zadlużali we franku po 2 zł. Tak w ogóle, ciekawa wydaje mi się analiza "od spodu"  jak to było z tymi frankami w kontekście rezerwy cząstkowej. Napiszę więcej niebawem.

     

    A co do "kopania się z koniem", określenie dokskonałe a temat jest dobrze znany tym, którzy, kiedy weszły OFE, próbowali grać "na krotko" na kotraktach terminoiwych na WIG 20.Bylem zresztą jednym z nich. OFE nie pozwalały spaść indeksowi za żadną cenę kiedy świat leciał na tzw twarz, a potem w ogóle nie chciało rosnąć, kiedy tam odbijało. Wtedy przestałem się tym bawić. Ciekawe czasy ;-)

     

    z poważaniem Marek Meissner

  3. avatar

    Zgadzam sie z przedmowca. Marek swietnie opisuje rzeczywistosc z odpowiednia iloscia faktow i analizy. Milo, ze w przestrzeni oceny rzeczywistosci USA jest ktos taki jak Marek. Dzieki.

    Z lzejszych/ciezszych (w zaleznosci od osobowosci) tematow polecam wyklady Jordana Petersena :)

  4. Strony