Fantomowa noga stołu wuja Sama a sprawa Polska, Cz. VI. Widziały gały co brały, czyli jest super

Prześlij dalej:

Wracamy do stopy zwrotu z inwestycji, To, co napisałem powyżej, stanowi dobry przykład do jej obliczenia w każdym przypadku, więc z akcji również. Generalnie, możemy przyjąć, że jeśli spółka giełdowa zarabia  „na jedną akcję” więcej, niż inflacja, można się jej przyjrzeć jako tej, która jest warta zakupu. Na dzień dzisiejszy byłoby to np. właśnie w granicach 5%. Oczywiście, ta metoda mówi wyłącznie o zysku spółki, a nie wypłaconej przez nią dywidendzie (optymalnie byłoby, gdybyśmy otrzymali za rok w jej postaci te 5%), ale na użytek chwili nie czepiajmy się szczegółów. Wypłata dywidendy to nie zawsze najlepszy pomysł, czasem warto chwilę poczekać i zainwestować zyski w rozwój firmy. Mamy jednak jeszcze inne aspekty bieżącej ceny, która nie musi oddawać prawdziwej kondycji spółki. Jest jasne, że bywają takie, których perspektywy są bardzo duże, a więc warto zaryzykować, zapłacić dziś więcej za akcje na poczet tego, co się stanie kiedyś. Używa się tu dźwięcznego określenia „antycypowanie przyszłości”. Na koniec warto dodać, że dla celów analiz giełdowych do oceny stopy zwrotu z inwestycji używa się metody zaprezentowanej powyżej, jest to wskaźnik o nazwie cena/zysk, w skrócie C/Z (po angielsku odpowiednio price/earnings, czyli P/E). Jest podawany obok każdej spółki giełdowej.  Śledząc je, można dojść do wniosku, że dziś olbrzymia większość spółek z GPW to nie rodzynki, czy nawet perełki, ale brylanty.

Powie ktoś, że wskaźniki wskaźnikami, ale jednak równie istotne jest, jakie spółki kupujemy.  Są przedsiębiorstwa o ugruntowanej renomie, które znajdują nabywców w wielkich pakietach, a pieniądze, jakie tam się pojawiają, są wielkie, i dzieje się to przy cenach, wydających się zbyt wysokimi, patrząc w kategoriach tradycyjnych. A kupujący to z pewnością nie frajerzy, płacący za zdezelowany samochód w cenie najnowszego Mercedesa klasy S. Jest to oczywiście racja. Czemu jednak nabywca płaci taką cenę? Bo kupuje FIRMĘ, a nie akcje. Kupuje władzę nad spółką. Tutaj działają całkiem inne mechanizmy i reguły, inny jest horyzont czasowy oraz cele, którym może być np. osiągnięcie pozycji dominującej na rynku czy eliminacja konkurencji. Nie można jednak nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż bywają na naszej giełdzie spółki bardzo dobre, gorsze , ale i śmieci, nie warte uwagi. Na takich możemy stracić całe zainwestowane pieniądze, ale np. na Orlenie jest to bardzo mało realne. Jeśli mamy więc zamiar przepłacić za akcje, lepszym wyborem będzie renomowana spółka giełdowa niż nowa „efemeryda”, obiecująca nasze gruszki na wierzbie.

Dochodzimy do momentu, gdy padnie bardzo istotny termin „koniunktura”. Bywa, że rośnie cena kawy, zboża, mieszkań, złota lub walut, wtedy mówimy, że istnieje na dany towar czy przedmiot właśnie koniunktura. Jeśli ceny spadają, mamy dekoniunkturę. Wiadomo, o co chodzi. Jest to zjawisko cykliczne, zależne od wielu czynników. Na giełdzie występuje oczywiście także, z tym, że tu najczęściej używa się terminów hossa i bessa. Pierwsze to wzrost cen akcji, drugie spadek, wzrost to rynek byka, spadek to królestwo niedźwiedzia. Gdy mamy hossę, w mediach często można napotkać sformułowania o dobrych perspektywach gospodarki, której to ponoć giełda jest barometrem, więc ceny akcji rosną. Jest w tym tylko część  prawdy, gdyż mówi się, że giełda także „antycypuje”  przyszłość, czyli poza stanem gospodarki w danej chwili „przewiduje” czy też „oczekuje” pewnego rozwoju wydarzeń, w tym także rychłej zmiany koniunktury w gospodarce.

Strony

Źródło foto: 
19130 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

1 (liczba komentarzy)

  1. Dla mnie to jest w ogóle dziwne że takie firmy windykacyjne mają rację bytu to znaczy że potrafią na siebie zarobić. Dłużnicy obecnie znają swoje prawa dzięki zwłaszcza internetowi w którym roi się od serwisów z poradami dla dłużników. Prawie każdy już wie na przykład o przedawnieniu. Ponadto, znacznie wzrosła skuteczność egzekucji komorniczych a to głównie dzięki wprowadzeniu nowelizacji dotyczącej egzekucji z rachunków bankowych, odbywa się obecnie bez wcześniejszgo powiadomienia dłużnika: http://windykacje.info.pl/2017/10/zajecie-rachunku-bankowego-bez-wczesniejszego-powiadomienia/  Ponadto, mnóstwo wierzycieli samodzielnie kieruje proste pozwy wygodnie poprzez e-sąd. Biorąc wszystko do kupy dziwi to, że takie i inne firmy windykacyjne dalej działają i tak naprawdę nie wiadomo, o co w tym chodzi. Tym bardziej że zwykle są to niskie długi kupowane w pakietach w tysiącach sztuk (każda to inny dłużnik) gdzie nie ma mowy o windykacji terenowej, bo się nie opłaca. 

  2. Strony