Reklama

Musiałem się przełączyć z dramatu na rozrywkę, poni

Musiałem się przełączyć z dramatu na rozrywkę, ponieważ przy poważnym traktowaniu wszechobecnej i galopującej prostytucji na przycisku powaga, wysiadłyby mi zwoje. Proszę zatem wybaczyć i bardziej wrażliwych uprzedzam, że będę sobie robił jaja z katastrofy. Kilka najlepszych gagów wyłowiłem i zachęcam do wspólnego ubawu, bo to powinno zadziałać jak w górach, robimy krąg i osłaniamy się od wiatru. Moja zasłona jest inna, proponuję pole siłowe od idiotyzmu i zaraźliwej prostytucji. Chyba numerem jeden jest dowcip pod tytułem generał Błasik w kokpicie. Numer zaczyna się od tego, że komisja nie może stwierdzić do kogo należy niezidentyfikowany głos, zatem musi należeć do Błasika. Dalej numer rozwija się w tym kierunku, że głos na pewno nie należy do członków załogi. Dobre, bo polityczne, ale tak się zastanawiam jak w tym dowcipie o Gruzinie Awasie. O co chodzi? Nie no śmieję się jak każdy, żeby na głupka nie wyjść, jednak pytam. Na jakiej podstawie wykluczono głos członków załogi? Mogę się domyślać, ponieważ to wiedza dość ogólna, że na podstawie „linii papilarnych głosu”, czyli cech niepowtarzalnych. Z głosem jest jak z DNA, istnieją kombinacje, które powtarzają się raz na setki milionów. Zatem jeśli na podstawie cech charakterystycznych głosu załogi, wykluczono, że którykolwiek z członków załogi wypowiadał poprawne 100 metrów, z czego jeszcze się pośmiejemy, to dlaczego nie wzięto cech charakterystycznych głosu Błasika, choćby z wywiadu w „Teraz My” i nie odnaleziono chociaż jednej cechy wspólnej? Nie udało się? Skoro tak, to może warto przyjąć, że badanie DNA jest wiarygodnym testem. A jeśli głos jest tak zniekształcony, że nie ma możliwości wskazania jakichkolwiek cech charakterystycznych, to na jakiej podstawie wykluczono członka załogi? Tylko głośno myślę, ale może jest tak, że Protasiuk wiedząc o rowie przed lotniskiem, a to, że wiedział jest pewne, i on i II pilot o tym mówi WYRAŹNIE, podzielił role w kokpicie. Słuchaj nawigator czytaj mi radiowy, bo ja się muszę wychylać, a tym masz przed sobą, będę wiedział kiedy przelecimy na rowem. Ja czytamy baryczny, BO MAMY GO PRZED NOSEM. Wydaje mi się to tylko prawdopodobne, niemniej gdy to zestawić z dowcipem, że kapitan wychylał się pod pachę II pilota, żeby odczytać nieistotne dla niego wskazania, moja teza brzmi niemal jak aksjomat. Zadałem sobie trud i pogrzebałem w Internecie na różnych stronach. Jeśli ktoś chciałby sobie zrobić kurs pilotażu na Cesnę, to na pierwszej godzinie kursu dowie się czym jest wysokościomierz baryczny i że ZAWSZE lądujemy na tych wskazaniach. Nie wiem jaki burdel jest w wojsku, ale wykluczam, żeby w Dęblinie na zajęciach z teorii, takiej wiedzy nie miał konserwator szkoły i pani woźna, co się nasłuchali wykładów przez dziurkę od klucza. Ale to nie koniec głosów w kabinie.

Otóż nawet kabaret górniczy, pod przewodnictwem sztygara Millera napisał w swoim skeczu, że niezidentyfikowany głos jako JEDYNY podawał właściwe dane barometryczne i przy stu metrach krzyknął nic nie widać. Ten zapis stenogramu jest już pewny bez względu na to, do kogo należały te słowa. Pytam w związku z tym o coś co się nazywa wyższą koniecznością. Powiedzmy, że to jest Błasik i nie z 0,5 promila, ale nawalony jak messerschmitt. Załóżmy, że posłał go tam Kaczyński Lech, po telefonie od Jarosława. Proszę mi wskazać zgubną presję na załogę, w którym miejscu ona ma miejsce. Z chwilą gdy Błasik podaje poprawne parametry, korygując wskazania niepoprawne, czy może w momencie gdy mówi: „nic nie widać”? Przyjąłem najgłupszą z możliwych wersji, taką dla najbardziej dowcipnych i przytępionych dowcipem. Prosiłbym, aby dokończyć ten skecz, a ja już podaję drugi. Ten legendarny „uchod”. Jedziemy sobie Fiatem 126p, ciemno jak dupie u Murzyna, mgła, popadało deszczem, ledwie widzimy, trzymamy się światełek na przydrożnych słupkach i nagle decydujemy, że trzeba się zatrzymać. Co robimy? Stosujemy najprostszą sprawdzoną metodę, czyli redukujemy bieg, hamujemy ostrożnie i pulsacyjnie, czy przychodzi nam do głowy idea. Kurde, a może by tak z czwórki wrzucić wsteczny i zawrócić na ręcznym? Nie wiem na jakiej trzeba być bani, żeby sobie w ten sposób eksperymentować. Raczej piciem do takiego stanu doprowadzić się nie da, to się chyba trzeba nawąchać farby kominowej, albo marihuany w akademiku. No, ale co to ma wspólnego z „uchod”. Otóż to ma wspólnego, że kabaret sztygara usiłuje wmówić przewodniczącym kółek różańcowych i degustatorom kolorowych win z dopalaczem, że pilot który bez automatu przeleciał ocean, mając na pokładzie 96 osób i nie mając danych na temat lotniska, po raz pierwszy w życiu, w gęstej mgle wcisnął magiczny guzik, aby sprawdzić co się stanie. Ubaw po pachy. Nie wspomnę już, że Protasiuk mówiąc odchodzimy w automacie mógł mieć na myśli opracowaną praktyczną technikę odchodzenia w takich sytuacjach. Gdyby nawet nie miał, MUSIAŁ wiedzieć co robi, choćby dlatego, że na tym lotnisku lądował 6 razy, również 7 kwietnia jako drugi pilot, a w ogóle wylatał na tym samolocie na wszystkich możliwych „stanowiskach” (pilot, II pilot, nawigator) ponad 3000 godzin. Nie wiem jak bardzo zabawne są górnicze skecze, ale na pointami mogliby klowni popracować.

PS Na załączonym obrazku wysokościomierz baryczny i radiowy. W ramach ostatniego skeczu proszę sobie samemu napisać pointę, na który zegar patrzy kierowca, kiedy chce zobaczyć “ile fura pójdzie”.

Reklama
Poprzedni artykułKomentarz fraszką – sylwetki polityków 6
Następny artykułSpotkanie z otchłanią
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

129 KOMENTARZE

  1. Uśmiałam się jak norka.
    Uśmiałam się jak norka. Okazuje się, że jeśli znacie, to posłuchajcie. W zalewie umknął mi jeden grzybek. Ten z podglądaniem pod pachą. Za dużo bodźców jednocześnie zapewne było przy grzebaniu w słoiku. Pozostałe dowcipy też są zabawne. Aż się płakać chce. Ze śmiechu oczywiście.

  2. Uśmiałam się jak norka.
    Uśmiałam się jak norka. Okazuje się, że jeśli znacie, to posłuchajcie. W zalewie umknął mi jeden grzybek. Ten z podglądaniem pod pachą. Za dużo bodźców jednocześnie zapewne było przy grzebaniu w słoiku. Pozostałe dowcipy też są zabawne. Aż się płakać chce. Ze śmiechu oczywiście.

  3. Uśmiałam się jak norka.
    Uśmiałam się jak norka. Okazuje się, że jeśli znacie, to posłuchajcie. W zalewie umknął mi jeden grzybek. Ten z podglądaniem pod pachą. Za dużo bodźców jednocześnie zapewne było przy grzebaniu w słoiku. Pozostałe dowcipy też są zabawne. Aż się płakać chce. Ze śmiechu oczywiście.

  4. Płk dr S. Ligęza szef Wydziału Nawigacji
    w Dowództwie Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej w latach 1995-2001(dzisiaj Dowództwo Sił Powietrznych):

    Przede wszystkim mowa jest o tym, że jedną z przyczyn katastrofy było korzystanie przez pilotów z wysokościomierza radiowego, a nie barycznego. Nie mogę się z tym zgodzić. Pytam, na jakiej podstawie postawiono ten zarzut? Oświadczam, że nikt w żadnym ośrodku lotniczym nie szkolił pilotów w taki sposób, jak sformułowano zarzut. To jest obelga pod adresem załogi Tu-154M, ich instruktorów, Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie oraz dowódców jednostek, którzy szkolili tę załogę i nadawali jej uprawnienia do lotów w trudnych warunkach atmosferycznych. A tak wysokich uprawnień nie zdobywa się za nic. Sądzę, że ci pseudoeksperci, którzy taki zarzut postawili, sami musieli popełniać takie błędy w locie.

    Dlaczego nie można lecieć, opierając się głównie na wysokościomierzu radiowym?

    – Nikt tak nie lata, bo radiowysokościomierz pokazuje wysokość od najwyższej przeszkody, która znajduje się na ziemi, do samolotu. Są przecież drzewa, pagórki, różne przeszkody. Gdyby leciano według wysokościomierza radiowego, który jest tylko pomocą dodatkową do sprawdzenia wysokości, samolot musiałby stale wznosić się i opadać, a więc lecieć tak, jak narciarz jeździ po muldach, a to jest niemożliwe. Kto tak szkoli? Takie bzdury można wciskać laikom, a nie doświadczonym pilotom i instruktorom, którzy szkolili członków tej załogi i nadawali im uprawnienia. Zaraz po katastrofie niektóre media wydały wyrok na polskich pilotów, że ci jakoby zgłupieli i spowodowali katastrofę, choć śledztwo nawet jeszcze się nie rozpoczęło. Tę tezę komisja MAK do końca podtrzymała. To jest straszna obelga pod adresem nieżyjących pilotów, którzy nie mogą bronić się samodzielnie. Podobna katastrofa do smoleńskiej była z CASĄ. Skoro tak, to dlaczego przed sąd stawia się kontrolera z Mirosławca, a rosyjskich kontrolerów wybiela?

    • Ja sobie obiecałem, nie
      Ja sobie obiecałem, nie zajmować się technicznymi sprawami, ale naprawdę nie daję rady, bo to jest kwestia jakiegoś minimalnego poziomu inteligencji, a nie znajomości technicznych. Zasrany TAWS w dużym skrócie działa jak Nawigacja w Nokii, masz wgraną mapę to jedziesz, nie masz nie jedziesz. Co było na początku??? TAWS krzyczał, że ziemie, a oni lecieli. Tylko do kurwy nędzy dlaczego ten TAWS krzyczał i na kilometr przed ziemią. BO NIE BYŁO WGRANEJ “MAPY” LOTNISKA I TERENU, DO NIEDAWNA NIECZYNNEGO. I ci zasrani eksperci zwyczajnie nie mogli tego nie wiedzieć, mieszali ludziom we łbach idąc ruskim tropem śledztwa – winne trupy. Rzygać się, jak się patrzy na tę sprawę, to przy jakimś minimalnym poziomie inteligencji i przyzwoitości, prostu się nie da tych skurwysynów nazwać inaczej niż się nazywa.

    • Nie mam bladego pojęcia o
      Nie mam bladego pojęcia o kokpicie, awionice i sprawach technicznych. Ale nawet dla mnie, faceta z ulicy, rozsądniejsze by było czytanie tego barycznego. Więc jak padło wyjaśnienie o odczytywaniu wysokościomierzy pomyślałem sobie tylko: albo wysokość odczytywał idiota albo idiotów właśnie się urabia. Znając potencjał ekipy D. Tuska w ciemno obstawiam to drugie. I to podkreślanie co drugie zdanie ‘rażących nieprawidłowości w szkoleniu’. Do k…y nędzy, oni tłumaczyli ten raport na rosyjski czy z rosyjskiego? Bo ponoć przebili MAK.

  5. Płk dr S. Ligęza szef Wydziału Nawigacji
    w Dowództwie Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej w latach 1995-2001(dzisiaj Dowództwo Sił Powietrznych):

    Przede wszystkim mowa jest o tym, że jedną z przyczyn katastrofy było korzystanie przez pilotów z wysokościomierza radiowego, a nie barycznego. Nie mogę się z tym zgodzić. Pytam, na jakiej podstawie postawiono ten zarzut? Oświadczam, że nikt w żadnym ośrodku lotniczym nie szkolił pilotów w taki sposób, jak sformułowano zarzut. To jest obelga pod adresem załogi Tu-154M, ich instruktorów, Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie oraz dowódców jednostek, którzy szkolili tę załogę i nadawali jej uprawnienia do lotów w trudnych warunkach atmosferycznych. A tak wysokich uprawnień nie zdobywa się za nic. Sądzę, że ci pseudoeksperci, którzy taki zarzut postawili, sami musieli popełniać takie błędy w locie.

    Dlaczego nie można lecieć, opierając się głównie na wysokościomierzu radiowym?

    – Nikt tak nie lata, bo radiowysokościomierz pokazuje wysokość od najwyższej przeszkody, która znajduje się na ziemi, do samolotu. Są przecież drzewa, pagórki, różne przeszkody. Gdyby leciano według wysokościomierza radiowego, który jest tylko pomocą dodatkową do sprawdzenia wysokości, samolot musiałby stale wznosić się i opadać, a więc lecieć tak, jak narciarz jeździ po muldach, a to jest niemożliwe. Kto tak szkoli? Takie bzdury można wciskać laikom, a nie doświadczonym pilotom i instruktorom, którzy szkolili członków tej załogi i nadawali im uprawnienia. Zaraz po katastrofie niektóre media wydały wyrok na polskich pilotów, że ci jakoby zgłupieli i spowodowali katastrofę, choć śledztwo nawet jeszcze się nie rozpoczęło. Tę tezę komisja MAK do końca podtrzymała. To jest straszna obelga pod adresem nieżyjących pilotów, którzy nie mogą bronić się samodzielnie. Podobna katastrofa do smoleńskiej była z CASĄ. Skoro tak, to dlaczego przed sąd stawia się kontrolera z Mirosławca, a rosyjskich kontrolerów wybiela?

    • Ja sobie obiecałem, nie
      Ja sobie obiecałem, nie zajmować się technicznymi sprawami, ale naprawdę nie daję rady, bo to jest kwestia jakiegoś minimalnego poziomu inteligencji, a nie znajomości technicznych. Zasrany TAWS w dużym skrócie działa jak Nawigacja w Nokii, masz wgraną mapę to jedziesz, nie masz nie jedziesz. Co było na początku??? TAWS krzyczał, że ziemie, a oni lecieli. Tylko do kurwy nędzy dlaczego ten TAWS krzyczał i na kilometr przed ziemią. BO NIE BYŁO WGRANEJ “MAPY” LOTNISKA I TERENU, DO NIEDAWNA NIECZYNNEGO. I ci zasrani eksperci zwyczajnie nie mogli tego nie wiedzieć, mieszali ludziom we łbach idąc ruskim tropem śledztwa – winne trupy. Rzygać się, jak się patrzy na tę sprawę, to przy jakimś minimalnym poziomie inteligencji i przyzwoitości, prostu się nie da tych skurwysynów nazwać inaczej niż się nazywa.

    • Nie mam bladego pojęcia o
      Nie mam bladego pojęcia o kokpicie, awionice i sprawach technicznych. Ale nawet dla mnie, faceta z ulicy, rozsądniejsze by było czytanie tego barycznego. Więc jak padło wyjaśnienie o odczytywaniu wysokościomierzy pomyślałem sobie tylko: albo wysokość odczytywał idiota albo idiotów właśnie się urabia. Znając potencjał ekipy D. Tuska w ciemno obstawiam to drugie. I to podkreślanie co drugie zdanie ‘rażących nieprawidłowości w szkoleniu’. Do k…y nędzy, oni tłumaczyli ten raport na rosyjski czy z rosyjskiego? Bo ponoć przebili MAK.

  6. Płk dr S. Ligęza szef Wydziału Nawigacji
    w Dowództwie Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej w latach 1995-2001(dzisiaj Dowództwo Sił Powietrznych):

    Przede wszystkim mowa jest o tym, że jedną z przyczyn katastrofy było korzystanie przez pilotów z wysokościomierza radiowego, a nie barycznego. Nie mogę się z tym zgodzić. Pytam, na jakiej podstawie postawiono ten zarzut? Oświadczam, że nikt w żadnym ośrodku lotniczym nie szkolił pilotów w taki sposób, jak sformułowano zarzut. To jest obelga pod adresem załogi Tu-154M, ich instruktorów, Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie oraz dowódców jednostek, którzy szkolili tę załogę i nadawali jej uprawnienia do lotów w trudnych warunkach atmosferycznych. A tak wysokich uprawnień nie zdobywa się za nic. Sądzę, że ci pseudoeksperci, którzy taki zarzut postawili, sami musieli popełniać takie błędy w locie.

    Dlaczego nie można lecieć, opierając się głównie na wysokościomierzu radiowym?

    – Nikt tak nie lata, bo radiowysokościomierz pokazuje wysokość od najwyższej przeszkody, która znajduje się na ziemi, do samolotu. Są przecież drzewa, pagórki, różne przeszkody. Gdyby leciano według wysokościomierza radiowego, który jest tylko pomocą dodatkową do sprawdzenia wysokości, samolot musiałby stale wznosić się i opadać, a więc lecieć tak, jak narciarz jeździ po muldach, a to jest niemożliwe. Kto tak szkoli? Takie bzdury można wciskać laikom, a nie doświadczonym pilotom i instruktorom, którzy szkolili członków tej załogi i nadawali im uprawnienia. Zaraz po katastrofie niektóre media wydały wyrok na polskich pilotów, że ci jakoby zgłupieli i spowodowali katastrofę, choć śledztwo nawet jeszcze się nie rozpoczęło. Tę tezę komisja MAK do końca podtrzymała. To jest straszna obelga pod adresem nieżyjących pilotów, którzy nie mogą bronić się samodzielnie. Podobna katastrofa do smoleńskiej była z CASĄ. Skoro tak, to dlaczego przed sąd stawia się kontrolera z Mirosławca, a rosyjskich kontrolerów wybiela?

    • Ja sobie obiecałem, nie
      Ja sobie obiecałem, nie zajmować się technicznymi sprawami, ale naprawdę nie daję rady, bo to jest kwestia jakiegoś minimalnego poziomu inteligencji, a nie znajomości technicznych. Zasrany TAWS w dużym skrócie działa jak Nawigacja w Nokii, masz wgraną mapę to jedziesz, nie masz nie jedziesz. Co było na początku??? TAWS krzyczał, że ziemie, a oni lecieli. Tylko do kurwy nędzy dlaczego ten TAWS krzyczał i na kilometr przed ziemią. BO NIE BYŁO WGRANEJ “MAPY” LOTNISKA I TERENU, DO NIEDAWNA NIECZYNNEGO. I ci zasrani eksperci zwyczajnie nie mogli tego nie wiedzieć, mieszali ludziom we łbach idąc ruskim tropem śledztwa – winne trupy. Rzygać się, jak się patrzy na tę sprawę, to przy jakimś minimalnym poziomie inteligencji i przyzwoitości, prostu się nie da tych skurwysynów nazwać inaczej niż się nazywa.

    • Nie mam bladego pojęcia o
      Nie mam bladego pojęcia o kokpicie, awionice i sprawach technicznych. Ale nawet dla mnie, faceta z ulicy, rozsądniejsze by było czytanie tego barycznego. Więc jak padło wyjaśnienie o odczytywaniu wysokościomierzy pomyślałem sobie tylko: albo wysokość odczytywał idiota albo idiotów właśnie się urabia. Znając potencjał ekipy D. Tuska w ciemno obstawiam to drugie. I to podkreślanie co drugie zdanie ‘rażących nieprawidłowości w szkoleniu’. Do k…y nędzy, oni tłumaczyli ten raport na rosyjski czy z rosyjskiego? Bo ponoć przebili MAK.

  7. Ażeby było jeszcze
    Ażeby było jeszcze śmieszniej, to w wysokościomierze baryczne wyposażone są wszystkie stanowiska poszczególnych członków załogi, co bezwstydnie wyznaje raport Millera, załączając stosowne obrazki. I chociaż wdowa Merta jest dosyć irytująca w swoim katolickim rozmemłaniu, to wyjątkowo przychylam się do jej wątpliwości. Otóż nie wydaje mi się prawdopodobne, choć jest to teoretycznie możliwe, ale jednak zupełnie nieprawdopodobne realnie, aby wszyscy członkowie załogi przez cały czas obserwowali tylko i wyłącznie wysokościomierz radiowy, wybierając go spośród innych wysokościomierzy, które mają na swoich panelach. Wszystko to jest do obejrzenia od strony 42. raportu zwanego Raportem.
    A piątego rejestratora k3-63, który w sposób mechaniczny podobno wydrapuje rysikiem na taśmie filmowej wskazania kilku parametrów, w tym odczyty z wysokościomierza barometrycznego, nie znaleziono. Zapadł się pod ziemię, jak nagrania wideo z wieży kontroli lotów. Albo wyparował razem z fotelami.

    • Zauważyłaś k.janno jedno pytanie, które nie padło?
      Gdzie jest kokpit? Bo w nim cała tajemnica. Choćby tylko ś.p. generała Błasika co się w nim zataczał, a na serio – wysokościomierzy barometrycznych. Jeżeli – po zderzeniu z ziemią – zostały wskazówki na ,,0″ to znaczy, że podano im ciśnienie QFE (prawidłowe), jeżeli zaś wskazówki wysokościomierza pozostała na 262, to oznacza, że podano im ciśnienie uśrednione QNH. Różnica 262 m to różnica między życiem a śmiercią.

      • Tak zwani dziennikarze to
        Tak zwani dziennikarze to wytresowane na franku szwajcarskim cyborgi ( wybaczcie pozostali, myślący kredytobiorcy), które nigdy nie zadają właściwych pytań. W tym kontekście marnie wypadają również i przedstawiciele GP, czy Telewizji Trwam, od których można byłoby się spodziewać więcej dociekliwości. Otóż kokpit się zdematerializował od uderzenia z przyspieszeniem 100 g, nie na tyle wszakże, aby nie można było precyzyjnie określić ułożenia dłoni na wolancie, rzecz jasna kurczowo zaciśniętych do krwi ostatniej, oraz nóg na pedałach na stanowisku I i II pilota. Nie na tyle wszakże również, aby nie można było stwierdzić jednoznacznie, że gen. Błasik stał za nawigatorem, na co wskazują jego liczne, publiczne obrażenia. Oraz stan wskazujący na wypicie. Nie wiem, jak było, ale wiem, że było jakoś inaczej.

        Od Zdjęcia Bloggera
        • No tak wszystko fajnie, tylko
          No tak wszystko fajnie, tylko że coś takiego zrobi każdy amator w PH, czy nawet innym darmowym graficznym. Dlatego potrzebne jest wiarygodne źródło, takie jak zdjęcia i podsłuchy NATO, czytaj USA. Wiadomo jaki jest mój stosunek do tego kraju i boje się, że on sie potwierdza. Amerykanie nawet gdyby mieli pewność, że Polska nie jest ruską satelitą, to wątpię, aby zwłaszcza ta “resetowa” ekipa podjęła ryzyko. A gdy widzą co się w Polsce dzieje, to tym bardziej.

          • Jest gdzieś oficjalna odpowiedź radziecka na zapytanie
            o kokpit, tak jak o zdjęcia z ekranów wskaźników radaru RSP, i to nawet podwójna. Raz, że ,,zawisł na drzewie” a dwa, że ,,wbił się na głębokość kilku metrów”. Ma je, na piśmie, rodzina którejś z ofiar katastrofy.

          • Należę do tych ostrożnych
            Należę do tych ostrożnych oszołomów, ponad wszystko kocham logikę. Nie wiem co to jest radar RSP. Co do kokpitu, to NIKT zupełnie nikt o tym nie wspomina nawet Macierewicz. Chętnie poznam hipotezę, najbardziej “oszołomioną”, ale te zdjęcia gdzieś na darmowym serwisie są żadnym dowodem. Szczerze mówiąc w ogóle nie znam historii kokpitu zatem będę wdzięczny, ale za konkrety.

          • Tą osobą, która otrzymała dwie sprzeczne informacje
            na temat kokpitu jest pani Agnieszka Grzywna, żona drugiego pilota Roberta Grzywny.
            Zaś historia kokpitu jest o tyle ciekawa, że na tym najbardziej popularnym zdjęciu miejsca katastrofy, dla większości ludzi, część ogonowa wydaje się być kokpitem. Tymczasem kokpit wyparował, razem z wszystkimi panelami i owymi wysokościomierzami barometrycznymi. Które pokazane ,,na tacy” ciemnemu ludowi, rozwiałyby od razu wszelkie, błąkające się jeszcze w głowach niedowiarków, watpliwości.
            A tyle zostało. Rosjanie gdzieś napisali, że ,,rozpadł się na około 2 miliony części”.

          • Teraz kumam i widzę. Rozumiem
            Teraz kumam i widzę. Rozumiem kokpit mógł się rozpaść, chociaż dziób widziałem na własne oczy, a to zdaje się jest przed kokpitem. Rozumiem też, że szybka się stłukła na zegarku, ale na przykład wolant? Był w tej układance?

          • Kokpit
            Na spotkaniu w Palladium, w dniu ogłoszenia Białej Księgi, Macierewicz mówił, że mają zdjęcia kokpitu oraz wielu innych większych części. Ponoć jego zespół ma zdjęcia 17stu (lub 12stu…) dużych części samolotu, podczas gdy nam się non stop pokazuje tylko dwie.
            Jestem niemal przekonana, że na drugi dzień było to zdjęcie kokpitu na niezależnej ale teraz nie mogę tego znaleźć.

          • Naprawdę jestem daleki od
            Naprawdę jestem daleki od tego, żeby wymagać teczki TW “Alek”. Każdy wie, że taka teczka musiała być i jest, tylko nikt jej nie zobaczy. Tylko, nie możemy bazować na nizalezna.pl muszą być dowody z wiarygodnych źródeł. Jedyne wiarygodne źródło to jest USA. Tego nie podważą w PRL II. Pytanie, czy Kaczor i Macierewicz mają te źródła? Jeśli nie mają, można zapomnieć o wszystkich naszych logicznych ciągach.

          • Ale… to mi nie wygląda na

            Ale… to mi nie wygląda na ogon, bo oprócz stateczników musiałoby jeszcze odpaść coś znacznie więcej, na obrazku widać co.

          • I jeszcze jedno. Samolot
            I jeszcze jedno. Samolot według “komisji” trafił w brzozę na wysokości 5,1 metra i od tego momentu według ekspertów miał tracić siłę nośną. Jaki cudem na 17 metrach nastąpiło “odcięcie prądu”? Samolot traci siłę nośną i wznosi się w górę? Nawet zakładając, że tuż za brzozą jest nagły spad terenu, a z tego co wiem tak nie było, to grawitacja na moment zadziałała w drugą stronę? Nie upieram się przy tej teorii, ale tylko pytam jak to możliwe, że po utracie 1/3 skrzydła samolot wzniósł się na 12 metrów. Co tu jest i jak liczone? To jedna rzecz. Druga. Jest tak, że przy uderzeniu dwóch “ciał” chyba nie zdarza się coś takiego, żeby oba się “ułamały”. Mnie na fizyce uczono, że w takich przypadkach zawsze odpada słabszy materiał, nie ma możliwości, aby jednocześnie złamało się skrzydło i brzoza. Też się nie upieram, pytam o swoją SP nr1 na wsi.

  8. Ażeby było jeszcze
    Ażeby było jeszcze śmieszniej, to w wysokościomierze baryczne wyposażone są wszystkie stanowiska poszczególnych członków załogi, co bezwstydnie wyznaje raport Millera, załączając stosowne obrazki. I chociaż wdowa Merta jest dosyć irytująca w swoim katolickim rozmemłaniu, to wyjątkowo przychylam się do jej wątpliwości. Otóż nie wydaje mi się prawdopodobne, choć jest to teoretycznie możliwe, ale jednak zupełnie nieprawdopodobne realnie, aby wszyscy członkowie załogi przez cały czas obserwowali tylko i wyłącznie wysokościomierz radiowy, wybierając go spośród innych wysokościomierzy, które mają na swoich panelach. Wszystko to jest do obejrzenia od strony 42. raportu zwanego Raportem.
    A piątego rejestratora k3-63, który w sposób mechaniczny podobno wydrapuje rysikiem na taśmie filmowej wskazania kilku parametrów, w tym odczyty z wysokościomierza barometrycznego, nie znaleziono. Zapadł się pod ziemię, jak nagrania wideo z wieży kontroli lotów. Albo wyparował razem z fotelami.

    • Zauważyłaś k.janno jedno pytanie, które nie padło?
      Gdzie jest kokpit? Bo w nim cała tajemnica. Choćby tylko ś.p. generała Błasika co się w nim zataczał, a na serio – wysokościomierzy barometrycznych. Jeżeli – po zderzeniu z ziemią – zostały wskazówki na ,,0″ to znaczy, że podano im ciśnienie QFE (prawidłowe), jeżeli zaś wskazówki wysokościomierza pozostała na 262, to oznacza, że podano im ciśnienie uśrednione QNH. Różnica 262 m to różnica między życiem a śmiercią.

      • Tak zwani dziennikarze to
        Tak zwani dziennikarze to wytresowane na franku szwajcarskim cyborgi ( wybaczcie pozostali, myślący kredytobiorcy), które nigdy nie zadają właściwych pytań. W tym kontekście marnie wypadają również i przedstawiciele GP, czy Telewizji Trwam, od których można byłoby się spodziewać więcej dociekliwości. Otóż kokpit się zdematerializował od uderzenia z przyspieszeniem 100 g, nie na tyle wszakże, aby nie można było precyzyjnie określić ułożenia dłoni na wolancie, rzecz jasna kurczowo zaciśniętych do krwi ostatniej, oraz nóg na pedałach na stanowisku I i II pilota. Nie na tyle wszakże również, aby nie można było stwierdzić jednoznacznie, że gen. Błasik stał za nawigatorem, na co wskazują jego liczne, publiczne obrażenia. Oraz stan wskazujący na wypicie. Nie wiem, jak było, ale wiem, że było jakoś inaczej.

        Od Zdjęcia Bloggera
        • No tak wszystko fajnie, tylko
          No tak wszystko fajnie, tylko że coś takiego zrobi każdy amator w PH, czy nawet innym darmowym graficznym. Dlatego potrzebne jest wiarygodne źródło, takie jak zdjęcia i podsłuchy NATO, czytaj USA. Wiadomo jaki jest mój stosunek do tego kraju i boje się, że on sie potwierdza. Amerykanie nawet gdyby mieli pewność, że Polska nie jest ruską satelitą, to wątpię, aby zwłaszcza ta “resetowa” ekipa podjęła ryzyko. A gdy widzą co się w Polsce dzieje, to tym bardziej.

          • Jest gdzieś oficjalna odpowiedź radziecka na zapytanie
            o kokpit, tak jak o zdjęcia z ekranów wskaźników radaru RSP, i to nawet podwójna. Raz, że ,,zawisł na drzewie” a dwa, że ,,wbił się na głębokość kilku metrów”. Ma je, na piśmie, rodzina którejś z ofiar katastrofy.

          • Należę do tych ostrożnych
            Należę do tych ostrożnych oszołomów, ponad wszystko kocham logikę. Nie wiem co to jest radar RSP. Co do kokpitu, to NIKT zupełnie nikt o tym nie wspomina nawet Macierewicz. Chętnie poznam hipotezę, najbardziej “oszołomioną”, ale te zdjęcia gdzieś na darmowym serwisie są żadnym dowodem. Szczerze mówiąc w ogóle nie znam historii kokpitu zatem będę wdzięczny, ale za konkrety.

          • Tą osobą, która otrzymała dwie sprzeczne informacje
            na temat kokpitu jest pani Agnieszka Grzywna, żona drugiego pilota Roberta Grzywny.
            Zaś historia kokpitu jest o tyle ciekawa, że na tym najbardziej popularnym zdjęciu miejsca katastrofy, dla większości ludzi, część ogonowa wydaje się być kokpitem. Tymczasem kokpit wyparował, razem z wszystkimi panelami i owymi wysokościomierzami barometrycznymi. Które pokazane ,,na tacy” ciemnemu ludowi, rozwiałyby od razu wszelkie, błąkające się jeszcze w głowach niedowiarków, watpliwości.
            A tyle zostało. Rosjanie gdzieś napisali, że ,,rozpadł się na około 2 miliony części”.

          • Teraz kumam i widzę. Rozumiem
            Teraz kumam i widzę. Rozumiem kokpit mógł się rozpaść, chociaż dziób widziałem na własne oczy, a to zdaje się jest przed kokpitem. Rozumiem też, że szybka się stłukła na zegarku, ale na przykład wolant? Był w tej układance?

          • Kokpit
            Na spotkaniu w Palladium, w dniu ogłoszenia Białej Księgi, Macierewicz mówił, że mają zdjęcia kokpitu oraz wielu innych większych części. Ponoć jego zespół ma zdjęcia 17stu (lub 12stu…) dużych części samolotu, podczas gdy nam się non stop pokazuje tylko dwie.
            Jestem niemal przekonana, że na drugi dzień było to zdjęcie kokpitu na niezależnej ale teraz nie mogę tego znaleźć.

          • Naprawdę jestem daleki od
            Naprawdę jestem daleki od tego, żeby wymagać teczki TW “Alek”. Każdy wie, że taka teczka musiała być i jest, tylko nikt jej nie zobaczy. Tylko, nie możemy bazować na nizalezna.pl muszą być dowody z wiarygodnych źródeł. Jedyne wiarygodne źródło to jest USA. Tego nie podważą w PRL II. Pytanie, czy Kaczor i Macierewicz mają te źródła? Jeśli nie mają, można zapomnieć o wszystkich naszych logicznych ciągach.

          • Ale… to mi nie wygląda na

            Ale… to mi nie wygląda na ogon, bo oprócz stateczników musiałoby jeszcze odpaść coś znacznie więcej, na obrazku widać co.

          • I jeszcze jedno. Samolot
            I jeszcze jedno. Samolot według “komisji” trafił w brzozę na wysokości 5,1 metra i od tego momentu według ekspertów miał tracić siłę nośną. Jaki cudem na 17 metrach nastąpiło “odcięcie prądu”? Samolot traci siłę nośną i wznosi się w górę? Nawet zakładając, że tuż za brzozą jest nagły spad terenu, a z tego co wiem tak nie było, to grawitacja na moment zadziałała w drugą stronę? Nie upieram się przy tej teorii, ale tylko pytam jak to możliwe, że po utracie 1/3 skrzydła samolot wzniósł się na 12 metrów. Co tu jest i jak liczone? To jedna rzecz. Druga. Jest tak, że przy uderzeniu dwóch “ciał” chyba nie zdarza się coś takiego, żeby oba się “ułamały”. Mnie na fizyce uczono, że w takich przypadkach zawsze odpada słabszy materiał, nie ma możliwości, aby jednocześnie złamało się skrzydło i brzoza. Też się nie upieram, pytam o swoją SP nr1 na wsi.

  9. Ażeby było jeszcze
    Ażeby było jeszcze śmieszniej, to w wysokościomierze baryczne wyposażone są wszystkie stanowiska poszczególnych członków załogi, co bezwstydnie wyznaje raport Millera, załączając stosowne obrazki. I chociaż wdowa Merta jest dosyć irytująca w swoim katolickim rozmemłaniu, to wyjątkowo przychylam się do jej wątpliwości. Otóż nie wydaje mi się prawdopodobne, choć jest to teoretycznie możliwe, ale jednak zupełnie nieprawdopodobne realnie, aby wszyscy członkowie załogi przez cały czas obserwowali tylko i wyłącznie wysokościomierz radiowy, wybierając go spośród innych wysokościomierzy, które mają na swoich panelach. Wszystko to jest do obejrzenia od strony 42. raportu zwanego Raportem.
    A piątego rejestratora k3-63, który w sposób mechaniczny podobno wydrapuje rysikiem na taśmie filmowej wskazania kilku parametrów, w tym odczyty z wysokościomierza barometrycznego, nie znaleziono. Zapadł się pod ziemię, jak nagrania wideo z wieży kontroli lotów. Albo wyparował razem z fotelami.

    • Zauważyłaś k.janno jedno pytanie, które nie padło?
      Gdzie jest kokpit? Bo w nim cała tajemnica. Choćby tylko ś.p. generała Błasika co się w nim zataczał, a na serio – wysokościomierzy barometrycznych. Jeżeli – po zderzeniu z ziemią – zostały wskazówki na ,,0″ to znaczy, że podano im ciśnienie QFE (prawidłowe), jeżeli zaś wskazówki wysokościomierza pozostała na 262, to oznacza, że podano im ciśnienie uśrednione QNH. Różnica 262 m to różnica między życiem a śmiercią.

      • Tak zwani dziennikarze to
        Tak zwani dziennikarze to wytresowane na franku szwajcarskim cyborgi ( wybaczcie pozostali, myślący kredytobiorcy), które nigdy nie zadają właściwych pytań. W tym kontekście marnie wypadają również i przedstawiciele GP, czy Telewizji Trwam, od których można byłoby się spodziewać więcej dociekliwości. Otóż kokpit się zdematerializował od uderzenia z przyspieszeniem 100 g, nie na tyle wszakże, aby nie można było precyzyjnie określić ułożenia dłoni na wolancie, rzecz jasna kurczowo zaciśniętych do krwi ostatniej, oraz nóg na pedałach na stanowisku I i II pilota. Nie na tyle wszakże również, aby nie można było stwierdzić jednoznacznie, że gen. Błasik stał za nawigatorem, na co wskazują jego liczne, publiczne obrażenia. Oraz stan wskazujący na wypicie. Nie wiem, jak było, ale wiem, że było jakoś inaczej.

        Od Zdjęcia Bloggera
        • No tak wszystko fajnie, tylko
          No tak wszystko fajnie, tylko że coś takiego zrobi każdy amator w PH, czy nawet innym darmowym graficznym. Dlatego potrzebne jest wiarygodne źródło, takie jak zdjęcia i podsłuchy NATO, czytaj USA. Wiadomo jaki jest mój stosunek do tego kraju i boje się, że on sie potwierdza. Amerykanie nawet gdyby mieli pewność, że Polska nie jest ruską satelitą, to wątpię, aby zwłaszcza ta “resetowa” ekipa podjęła ryzyko. A gdy widzą co się w Polsce dzieje, to tym bardziej.

          • Jest gdzieś oficjalna odpowiedź radziecka na zapytanie
            o kokpit, tak jak o zdjęcia z ekranów wskaźników radaru RSP, i to nawet podwójna. Raz, że ,,zawisł na drzewie” a dwa, że ,,wbił się na głębokość kilku metrów”. Ma je, na piśmie, rodzina którejś z ofiar katastrofy.

          • Należę do tych ostrożnych
            Należę do tych ostrożnych oszołomów, ponad wszystko kocham logikę. Nie wiem co to jest radar RSP. Co do kokpitu, to NIKT zupełnie nikt o tym nie wspomina nawet Macierewicz. Chętnie poznam hipotezę, najbardziej “oszołomioną”, ale te zdjęcia gdzieś na darmowym serwisie są żadnym dowodem. Szczerze mówiąc w ogóle nie znam historii kokpitu zatem będę wdzięczny, ale za konkrety.

          • Tą osobą, która otrzymała dwie sprzeczne informacje
            na temat kokpitu jest pani Agnieszka Grzywna, żona drugiego pilota Roberta Grzywny.
            Zaś historia kokpitu jest o tyle ciekawa, że na tym najbardziej popularnym zdjęciu miejsca katastrofy, dla większości ludzi, część ogonowa wydaje się być kokpitem. Tymczasem kokpit wyparował, razem z wszystkimi panelami i owymi wysokościomierzami barometrycznymi. Które pokazane ,,na tacy” ciemnemu ludowi, rozwiałyby od razu wszelkie, błąkające się jeszcze w głowach niedowiarków, watpliwości.
            A tyle zostało. Rosjanie gdzieś napisali, że ,,rozpadł się na około 2 miliony części”.

          • Teraz kumam i widzę. Rozumiem
            Teraz kumam i widzę. Rozumiem kokpit mógł się rozpaść, chociaż dziób widziałem na własne oczy, a to zdaje się jest przed kokpitem. Rozumiem też, że szybka się stłukła na zegarku, ale na przykład wolant? Był w tej układance?

          • Kokpit
            Na spotkaniu w Palladium, w dniu ogłoszenia Białej Księgi, Macierewicz mówił, że mają zdjęcia kokpitu oraz wielu innych większych części. Ponoć jego zespół ma zdjęcia 17stu (lub 12stu…) dużych części samolotu, podczas gdy nam się non stop pokazuje tylko dwie.
            Jestem niemal przekonana, że na drugi dzień było to zdjęcie kokpitu na niezależnej ale teraz nie mogę tego znaleźć.

          • Naprawdę jestem daleki od
            Naprawdę jestem daleki od tego, żeby wymagać teczki TW “Alek”. Każdy wie, że taka teczka musiała być i jest, tylko nikt jej nie zobaczy. Tylko, nie możemy bazować na nizalezna.pl muszą być dowody z wiarygodnych źródeł. Jedyne wiarygodne źródło to jest USA. Tego nie podważą w PRL II. Pytanie, czy Kaczor i Macierewicz mają te źródła? Jeśli nie mają, można zapomnieć o wszystkich naszych logicznych ciągach.

          • Ale… to mi nie wygląda na

            Ale… to mi nie wygląda na ogon, bo oprócz stateczników musiałoby jeszcze odpaść coś znacznie więcej, na obrazku widać co.

          • I jeszcze jedno. Samolot
            I jeszcze jedno. Samolot według “komisji” trafił w brzozę na wysokości 5,1 metra i od tego momentu według ekspertów miał tracić siłę nośną. Jaki cudem na 17 metrach nastąpiło “odcięcie prądu”? Samolot traci siłę nośną i wznosi się w górę? Nawet zakładając, że tuż za brzozą jest nagły spad terenu, a z tego co wiem tak nie było, to grawitacja na moment zadziałała w drugą stronę? Nie upieram się przy tej teorii, ale tylko pytam jak to możliwe, że po utracie 1/3 skrzydła samolot wzniósł się na 12 metrów. Co tu jest i jak liczone? To jedna rzecz. Druga. Jest tak, że przy uderzeniu dwóch “ciał” chyba nie zdarza się coś takiego, żeby oba się “ułamały”. Mnie na fizyce uczono, że w takich przypadkach zawsze odpada słabszy materiał, nie ma możliwości, aby jednocześnie złamało się skrzydło i brzoza. Też się nie upieram, pytam o swoją SP nr1 na wsi.

  10. Komisja w temacie żartów jest lepsza od Kuraka
    “Generał Błasik, który w czasie podejścia do lądowania przebywał w kabinie pilotów Tu 154 jako jedyny prawidłowo odczytywał wysokość samolotu – to jedno z ustaleń komisji pod przewodnictwem Jerzego Millera.

    Reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz dopytywała –
    dlaczego, że nie skorygował kardynalnego błędu pilotów, którzy posługiwali się nie właściwym wysokościomierzem.

    Niestety członkowie komisji nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.

    Podejrzewają jednak, ze wyjaśnienie może być bardzo proste. Pan generał wszedł do kabiny i nie miał słuchawek”

    • To działa inaczej. Jak
      To działa inaczej. Jak powiesz “debeściaki” to każdy, który nie przeczytał “Wojtka strażaka”, powie Ci “wszystko na temat”. Gdy zadasz pytanie logiczne z gatunku: odpowiedz jak to możliwe. Uzyskasz odpowiedź: “idź ty ku..a oszołomie”. Zdaje się, że jesteśmy dumnym krajem który prześcignął USA w wyższym wykształceniu. Tę zaległość nadrobiliśmy w 10 lat. Sam jestem beneficjentem…

      • dlatego rodziny pilotów powinny wystapić o bardzo
        duże odszkodowania od gazety za oszczerstwa pod adresem pilotów. Oczywiści Michnik, jeśli będzie chciał, będzie mógł przedstawić dowody że świadkowie byli wiarygodni.
        Jak przez kilka lat się będą procesować o duże odszkodowania to następnym razem pomyślą zanim takie g… wrzucą do gazety.

      • Bo wiecie , nie jest ważne co my myślimy
        ważne co myśli nadredaktor. a ten twierdzi , że żond (wg nowej polszczyzny) egzamin zdał . pytanie tylko jaki?

        “Raport jest rzeczowy i rzetelny, apolityczny, uczciwie i sprawiedliwie ukazujący przyczyny tragicznej smoleńskiej katastrofy. Dla ludzi rozsądku i dobrej woli – niezależnie od demagogicznych komentarzy części rosyjskich mediów i polityków PiS – został rozstrzygnięty wielomiesięczny spór: Jak to się stało?”

        no i jeszcze

        “- Nie sądzę, by zwolennicy „religii smoleńskiej” przyjęli do wiadomości wiedzę, że nie było zamachu ani spisku Putina z Tuskiem. Fanatyzm jest schorzeniem specyficznym i długotrwałym – stwierdza Michnik.

        Adam Michnik, podsumowując, stwierdza, że konkluzje płynące z raportu są „gorzkie i dla Polaków i dla Rosjan . Są jednak oparte na prawdzie”.

        Chyba GÓWNO PRAWDZIE !!!

        całość tutaj :

        http://wyborcza.pl/1,75968,10033193,Uczciwy_raport.html

        • Rzetelny
          Rzetelny – wszędzie i wszyscy to powtarzają od wczoraj. Nawet na “poważnych”, branżowych forach. Żaden tam onet czy gazeta. Porządna moderacja, pełna kultura i “dla mnie ten raport jest rzetelny”, “dla mnie też, nareszcie wszystko wiemy” i tak wszyscy piszą.
          A ja widziałam zachowanie komisji, widziałam jak odpowiadali na pytania dziennikarzy. Jak Tusk może po oczach oceniać to ja też. I po oczach było widać, że komisja ma mokre taborety.

          To po to zaprosili rodziny, po to osobno by w końcu móc zakończyć pytania dziennikarzy. O dziwo co drugi dziennikarz był z TVN a co trzeci z Rosji.

  11. Komisja w temacie żartów jest lepsza od Kuraka
    “Generał Błasik, który w czasie podejścia do lądowania przebywał w kabinie pilotów Tu 154 jako jedyny prawidłowo odczytywał wysokość samolotu – to jedno z ustaleń komisji pod przewodnictwem Jerzego Millera.

    Reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz dopytywała –
    dlaczego, że nie skorygował kardynalnego błędu pilotów, którzy posługiwali się nie właściwym wysokościomierzem.

    Niestety członkowie komisji nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.

    Podejrzewają jednak, ze wyjaśnienie może być bardzo proste. Pan generał wszedł do kabiny i nie miał słuchawek”

    • To działa inaczej. Jak
      To działa inaczej. Jak powiesz “debeściaki” to każdy, który nie przeczytał “Wojtka strażaka”, powie Ci “wszystko na temat”. Gdy zadasz pytanie logiczne z gatunku: odpowiedz jak to możliwe. Uzyskasz odpowiedź: “idź ty ku..a oszołomie”. Zdaje się, że jesteśmy dumnym krajem który prześcignął USA w wyższym wykształceniu. Tę zaległość nadrobiliśmy w 10 lat. Sam jestem beneficjentem…

      • dlatego rodziny pilotów powinny wystapić o bardzo
        duże odszkodowania od gazety za oszczerstwa pod adresem pilotów. Oczywiści Michnik, jeśli będzie chciał, będzie mógł przedstawić dowody że świadkowie byli wiarygodni.
        Jak przez kilka lat się będą procesować o duże odszkodowania to następnym razem pomyślą zanim takie g… wrzucą do gazety.

      • Bo wiecie , nie jest ważne co my myślimy
        ważne co myśli nadredaktor. a ten twierdzi , że żond (wg nowej polszczyzny) egzamin zdał . pytanie tylko jaki?

        “Raport jest rzeczowy i rzetelny, apolityczny, uczciwie i sprawiedliwie ukazujący przyczyny tragicznej smoleńskiej katastrofy. Dla ludzi rozsądku i dobrej woli – niezależnie od demagogicznych komentarzy części rosyjskich mediów i polityków PiS – został rozstrzygnięty wielomiesięczny spór: Jak to się stało?”

        no i jeszcze

        “- Nie sądzę, by zwolennicy „religii smoleńskiej” przyjęli do wiadomości wiedzę, że nie było zamachu ani spisku Putina z Tuskiem. Fanatyzm jest schorzeniem specyficznym i długotrwałym – stwierdza Michnik.

        Adam Michnik, podsumowując, stwierdza, że konkluzje płynące z raportu są „gorzkie i dla Polaków i dla Rosjan . Są jednak oparte na prawdzie”.

        Chyba GÓWNO PRAWDZIE !!!

        całość tutaj :

        http://wyborcza.pl/1,75968,10033193,Uczciwy_raport.html

        • Rzetelny
          Rzetelny – wszędzie i wszyscy to powtarzają od wczoraj. Nawet na “poważnych”, branżowych forach. Żaden tam onet czy gazeta. Porządna moderacja, pełna kultura i “dla mnie ten raport jest rzetelny”, “dla mnie też, nareszcie wszystko wiemy” i tak wszyscy piszą.
          A ja widziałam zachowanie komisji, widziałam jak odpowiadali na pytania dziennikarzy. Jak Tusk może po oczach oceniać to ja też. I po oczach było widać, że komisja ma mokre taborety.

          To po to zaprosili rodziny, po to osobno by w końcu móc zakończyć pytania dziennikarzy. O dziwo co drugi dziennikarz był z TVN a co trzeci z Rosji.

  12. Komisja w temacie żartów jest lepsza od Kuraka
    “Generał Błasik, który w czasie podejścia do lądowania przebywał w kabinie pilotów Tu 154 jako jedyny prawidłowo odczytywał wysokość samolotu – to jedno z ustaleń komisji pod przewodnictwem Jerzego Millera.

    Reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz dopytywała –
    dlaczego, że nie skorygował kardynalnego błędu pilotów, którzy posługiwali się nie właściwym wysokościomierzem.

    Niestety członkowie komisji nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.

    Podejrzewają jednak, ze wyjaśnienie może być bardzo proste. Pan generał wszedł do kabiny i nie miał słuchawek”

    • To działa inaczej. Jak
      To działa inaczej. Jak powiesz “debeściaki” to każdy, który nie przeczytał “Wojtka strażaka”, powie Ci “wszystko na temat”. Gdy zadasz pytanie logiczne z gatunku: odpowiedz jak to możliwe. Uzyskasz odpowiedź: “idź ty ku..a oszołomie”. Zdaje się, że jesteśmy dumnym krajem który prześcignął USA w wyższym wykształceniu. Tę zaległość nadrobiliśmy w 10 lat. Sam jestem beneficjentem…

      • dlatego rodziny pilotów powinny wystapić o bardzo
        duże odszkodowania od gazety za oszczerstwa pod adresem pilotów. Oczywiści Michnik, jeśli będzie chciał, będzie mógł przedstawić dowody że świadkowie byli wiarygodni.
        Jak przez kilka lat się będą procesować o duże odszkodowania to następnym razem pomyślą zanim takie g… wrzucą do gazety.

      • Bo wiecie , nie jest ważne co my myślimy
        ważne co myśli nadredaktor. a ten twierdzi , że żond (wg nowej polszczyzny) egzamin zdał . pytanie tylko jaki?

        “Raport jest rzeczowy i rzetelny, apolityczny, uczciwie i sprawiedliwie ukazujący przyczyny tragicznej smoleńskiej katastrofy. Dla ludzi rozsądku i dobrej woli – niezależnie od demagogicznych komentarzy części rosyjskich mediów i polityków PiS – został rozstrzygnięty wielomiesięczny spór: Jak to się stało?”

        no i jeszcze

        “- Nie sądzę, by zwolennicy „religii smoleńskiej” przyjęli do wiadomości wiedzę, że nie było zamachu ani spisku Putina z Tuskiem. Fanatyzm jest schorzeniem specyficznym i długotrwałym – stwierdza Michnik.

        Adam Michnik, podsumowując, stwierdza, że konkluzje płynące z raportu są „gorzkie i dla Polaków i dla Rosjan . Są jednak oparte na prawdzie”.

        Chyba GÓWNO PRAWDZIE !!!

        całość tutaj :

        http://wyborcza.pl/1,75968,10033193,Uczciwy_raport.html

        • Rzetelny
          Rzetelny – wszędzie i wszyscy to powtarzają od wczoraj. Nawet na “poważnych”, branżowych forach. Żaden tam onet czy gazeta. Porządna moderacja, pełna kultura i “dla mnie ten raport jest rzetelny”, “dla mnie też, nareszcie wszystko wiemy” i tak wszyscy piszą.
          A ja widziałam zachowanie komisji, widziałam jak odpowiadali na pytania dziennikarzy. Jak Tusk może po oczach oceniać to ja też. I po oczach było widać, że komisja ma mokre taborety.

          To po to zaprosili rodziny, po to osobno by w końcu móc zakończyć pytania dziennikarzy. O dziwo co drugi dziennikarz był z TVN a co trzeci z Rosji.

  13. Jak wiadomo fale radiowe
    Jak wiadomo fale radiowe odbijają się od wszystkiego, w tym drzew, dołów i pagórków, stąd też odczyt wysokości “radiowej” przypomina sinusoidę.

    Nie wszyscy widzieli, to wkleję zrzut danych ze skrzynki Flight Data Recorder (rysunek 46 raporcie MAK, strona 157 angielskiego tłumaczenia). “Radio height” to wysokość radiowa, wysokość baryczna to “Altitude above the RWY 26 (eval.).

    Jeśli ktoś próbuje wmówić społeczeństwu, że piloci mający kilka tysięcy godzin nalotu lądowali wg wskazań sinusoidy to jest to kit szyty grubą dratwą. Ale ktoś już to powiedział: “społeczeństwo które wciągnęło kit z Sekułą, wciągnie wszystko”.

  14. Jak wiadomo fale radiowe
    Jak wiadomo fale radiowe odbijają się od wszystkiego, w tym drzew, dołów i pagórków, stąd też odczyt wysokości “radiowej” przypomina sinusoidę.

    Nie wszyscy widzieli, to wkleję zrzut danych ze skrzynki Flight Data Recorder (rysunek 46 raporcie MAK, strona 157 angielskiego tłumaczenia). “Radio height” to wysokość radiowa, wysokość baryczna to “Altitude above the RWY 26 (eval.).

    Jeśli ktoś próbuje wmówić społeczeństwu, że piloci mający kilka tysięcy godzin nalotu lądowali wg wskazań sinusoidy to jest to kit szyty grubą dratwą. Ale ktoś już to powiedział: “społeczeństwo które wciągnęło kit z Sekułą, wciągnie wszystko”.

  15. Jak wiadomo fale radiowe
    Jak wiadomo fale radiowe odbijają się od wszystkiego, w tym drzew, dołów i pagórków, stąd też odczyt wysokości “radiowej” przypomina sinusoidę.

    Nie wszyscy widzieli, to wkleję zrzut danych ze skrzynki Flight Data Recorder (rysunek 46 raporcie MAK, strona 157 angielskiego tłumaczenia). “Radio height” to wysokość radiowa, wysokość baryczna to “Altitude above the RWY 26 (eval.).

    Jeśli ktoś próbuje wmówić społeczeństwu, że piloci mający kilka tysięcy godzin nalotu lądowali wg wskazań sinusoidy to jest to kit szyty grubą dratwą. Ale ktoś już to powiedział: “społeczeństwo które wciągnęło kit z Sekułą, wciągnie wszystko”.

  16. W ramach najnowszej wrzutki.
    W ramach najnowszej wrzutki. Proszę sobie poszukać na Portalu, bo mam już wszystkiego dość. Jest taki fragment stenogramu, gdzie załoga mówi: “Witamy”. Prawdopodobnie witają Błasika, KTÓRY W TYM MOMENCIE MUSIAŁ WEJŚĆ W SŁUCHAWKACH i dzięki temu usłyszeli. Niestety potem zdjął słuchawki i już nic nie słyszeli. Wniosek z tego jeden, nie ma jak to się najebać i w ramach nacisków jako jedyny podać wskazania zegara, które dają po oczach. Do tego ten kutas Kaczor, wcześniej się wpieprzał w kompetencje załogi i trzymał w tajemnicy, na które lotnisko, teraz musi i się nie odezwał słowem, żeby zabić niekompetentnych pilotów w zemście za incydent gruziński.

    Edit: Bez słuchawek słyszeli też Kazanę i stewardesę, co nie zadbała, żeby pasażerowie zapieli pasy.

  17. W ramach najnowszej wrzutki.
    W ramach najnowszej wrzutki. Proszę sobie poszukać na Portalu, bo mam już wszystkiego dość. Jest taki fragment stenogramu, gdzie załoga mówi: “Witamy”. Prawdopodobnie witają Błasika, KTÓRY W TYM MOMENCIE MUSIAŁ WEJŚĆ W SŁUCHAWKACH i dzięki temu usłyszeli. Niestety potem zdjął słuchawki i już nic nie słyszeli. Wniosek z tego jeden, nie ma jak to się najebać i w ramach nacisków jako jedyny podać wskazania zegara, które dają po oczach. Do tego ten kutas Kaczor, wcześniej się wpieprzał w kompetencje załogi i trzymał w tajemnicy, na które lotnisko, teraz musi i się nie odezwał słowem, żeby zabić niekompetentnych pilotów w zemście za incydent gruziński.

    Edit: Bez słuchawek słyszeli też Kazanę i stewardesę, co nie zadbała, żeby pasażerowie zapieli pasy.

  18. W ramach najnowszej wrzutki.
    W ramach najnowszej wrzutki. Proszę sobie poszukać na Portalu, bo mam już wszystkiego dość. Jest taki fragment stenogramu, gdzie załoga mówi: “Witamy”. Prawdopodobnie witają Błasika, KTÓRY W TYM MOMENCIE MUSIAŁ WEJŚĆ W SŁUCHAWKACH i dzięki temu usłyszeli. Niestety potem zdjął słuchawki i już nic nie słyszeli. Wniosek z tego jeden, nie ma jak to się najebać i w ramach nacisków jako jedyny podać wskazania zegara, które dają po oczach. Do tego ten kutas Kaczor, wcześniej się wpieprzał w kompetencje załogi i trzymał w tajemnicy, na które lotnisko, teraz musi i się nie odezwał słowem, żeby zabić niekompetentnych pilotów w zemście za incydent gruziński.

    Edit: Bez słuchawek słyszeli też Kazanę i stewardesę, co nie zadbała, żeby pasażerowie zapieli pasy.

  19. “Jesteś na kursie i na ścieżce”

    A oto układ sterowania, przynajmniej to co pozostało, zabudowany w kokpicie. Galeria: Nieznane, wstrząsające zdjęcia tragedii smoleńskiej ujawnione w raporcie komisji Millera  (37 ilustracji), zdjęcie:30 z 37 Zakładając za oczywistą oczywistość, że wytrawny pilot, jakim niewątpliwie był kap. Protasiuk, posiadł wiedzę o wysokościomierzach jako "abc" pilotażu i wiedział co i na których "zegarach" ma odczytać, wszystko pozostałe jest jedną wielką brednią, a widok tej śmiesznej brzózki w zestawieniu z kolosem i siłą kinetyczną?  Zastanawia mnie  też, jak samolot o rozpiętości skrzydeł 38 m mógł zrobić pół beczki na 5 czy tam 6 metrach wysokości nawet wzosząc  się nieznacznie (chyba do 12 m). Ponadto Miller potwierdził to "obezwładnienie" na 17 m (wg wysokościomierza radiowego, żeby była jasność, poniżej tabelka), co zatem działo się w tzw. międzyczasie.Mówiąc w swoim własnym imieniu,  uważam, że z raportu wynika jedno

    błędy w szkoleniu = tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    Wynika nawet wiecej to błędy w szkoleniu spowodowaly katastrofe, a nie tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    A to przecież nonsens. Raport ten, to  wiec nic innego, jak jedna wielka wizualizacja, wizualizacja i pomieszanie prawdy, półprawdy i gównoprawdy, ale przede wszystkim chciejstwa, aby dać Bogu (czyt. społeczeństwu) świeczkę i diabłu (czyt. Rosji) ogarek.
    Po prostu dopisali teze do zalozenia, jakie postawił Sikorski z Ruskimi już 15 min. po katastrofie.  Ale, żeby nie rozjuszyć, żeby nie daj Boże słupki poparcia nie spadły, zrobili to delikatnie, jestem pewien, że głównym  recenzentem tego dzieła nie był fizyk, ani pilot, ani ekspert od awioniki, ale BIBLIOTEKA i tu upatruję głównej przyczyny opóźnienia raportu, a  nie w tłumaczowni.
    Czy oni (komisja) wiedzą co się stało? Myślę, że wiedzą, a z pewnością mają mocno mieszane uczucia i z tym będą musieli żyć.
    Nie zazdroszczę.

    PS Protasiuk pilotowal rządowy samolot, ktory ulegl awarii. Transportował polskich ratowników, powracających z misji na Haiti. Awarii ulegl system sterowania, a dzięki sprawności załogi samolot powrócił do kraju z niesprawnym autopilotem. 14 godzin, 2 miedzyladowania. I co na to te wszystkie Hypkie, Gruszczaki i i inne, ze nie zacytuje doslownie MK.

    • I jeszcze to –
      każdego pilota który zamierza GDZIEKOLWIEK wylądować obchodzi tylko wysokość npm lotniska na którym chce wylądować. Taki pilot ma w dupie to co się znajduje pod nim na ścieszce do lądowania. Interesuje go tylko to co NA ŚCIESZCE SIĘ ZNAJDUJE no i oczywiście co znajduje się na pasie.

      Przygotowując się do lądowania ustawia się wszystkie parametry lotu tak aby trafić na początek pasa i ładnie przyziemić. Wyobraźcie sobie tą kreskę , równie pochyłą i odpowiedzcie sobie na dwa pytania:

      1. po co im wysokościomierz radiowy przy podchodzeniu do lądowania
      2. co by było gdyby dostawali PRAWDZIWE informacje z budy ruskiej zwanej wieżą kontroli lotów a nie stek kłamstw .

      Poniżej coś do przemyślenia:

      “Godz. 8.23, Smoleńsk Siewiernyj: “Pod czyim kierownictwem idzie teraz polski samolot?”
      “Moskwa kieruje” – zapis ze stanowiska Grupy Kontroli Lotów, raport końcowy, s. 271″

    • Oglądałeś uważnie wszystkie dostępne fotografie
      fragmentów tupolewa? Czy zauważyłeś na którymś przednią goleń? Bo też jej – dziwnym trafem – nigdzie nie widać.
      Już nie tylko żadnych ,,innych” przyczyn katastrofy się nie rozpatruje, ale również ewentualnej awarii. Bo samolot był ,,sprawny” świeżo po remoncie w Samarze kosztem 10 mln$, w którym stwierdzono 7 poważniejszych usterek (od grudnia 2010 do marca 2011), więc na gwarancji producenta – wykonawcy remontu kapitalnego silników + agregatu.
      Bo awaria oznacza odszkodowania.
      I najważniejsze: niemal całkowite zdjęcie odpowiedzialności z kontrolerów ,,wieży” KL Smoleńsk-Północny. A przecież w tym starym sowieckim systemie lądowania : dalsza – bliższa – RSP 07, kierownik strefy lądowania mjr Ryżenko to kluczowa, jeśli nie podstawowa figura systemu.

  20. “Jesteś na kursie i na ścieżce”

    A oto układ sterowania, przynajmniej to co pozostało, zabudowany w kokpicie. Galeria: Nieznane, wstrząsające zdjęcia tragedii smoleńskiej ujawnione w raporcie komisji Millera  (37 ilustracji), zdjęcie:30 z 37 Zakładając za oczywistą oczywistość, że wytrawny pilot, jakim niewątpliwie był kap. Protasiuk, posiadł wiedzę o wysokościomierzach jako "abc" pilotażu i wiedział co i na których "zegarach" ma odczytać, wszystko pozostałe jest jedną wielką brednią, a widok tej śmiesznej brzózki w zestawieniu z kolosem i siłą kinetyczną?  Zastanawia mnie  też, jak samolot o rozpiętości skrzydeł 38 m mógł zrobić pół beczki na 5 czy tam 6 metrach wysokości nawet wzosząc  się nieznacznie (chyba do 12 m). Ponadto Miller potwierdził to "obezwładnienie" na 17 m (wg wysokościomierza radiowego, żeby była jasność, poniżej tabelka), co zatem działo się w tzw. międzyczasie.Mówiąc w swoim własnym imieniu,  uważam, że z raportu wynika jedno

    błędy w szkoleniu = tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    Wynika nawet wiecej to błędy w szkoleniu spowodowaly katastrofe, a nie tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    A to przecież nonsens. Raport ten, to  wiec nic innego, jak jedna wielka wizualizacja, wizualizacja i pomieszanie prawdy, półprawdy i gównoprawdy, ale przede wszystkim chciejstwa, aby dać Bogu (czyt. społeczeństwu) świeczkę i diabłu (czyt. Rosji) ogarek.
    Po prostu dopisali teze do zalozenia, jakie postawił Sikorski z Ruskimi już 15 min. po katastrofie.  Ale, żeby nie rozjuszyć, żeby nie daj Boże słupki poparcia nie spadły, zrobili to delikatnie, jestem pewien, że głównym  recenzentem tego dzieła nie był fizyk, ani pilot, ani ekspert od awioniki, ale BIBLIOTEKA i tu upatruję głównej przyczyny opóźnienia raportu, a  nie w tłumaczowni.
    Czy oni (komisja) wiedzą co się stało? Myślę, że wiedzą, a z pewnością mają mocno mieszane uczucia i z tym będą musieli żyć.
    Nie zazdroszczę.

    PS Protasiuk pilotowal rządowy samolot, ktory ulegl awarii. Transportował polskich ratowników, powracających z misji na Haiti. Awarii ulegl system sterowania, a dzięki sprawności załogi samolot powrócił do kraju z niesprawnym autopilotem. 14 godzin, 2 miedzyladowania. I co na to te wszystkie Hypkie, Gruszczaki i i inne, ze nie zacytuje doslownie MK.

    • I jeszcze to –
      każdego pilota który zamierza GDZIEKOLWIEK wylądować obchodzi tylko wysokość npm lotniska na którym chce wylądować. Taki pilot ma w dupie to co się znajduje pod nim na ścieszce do lądowania. Interesuje go tylko to co NA ŚCIESZCE SIĘ ZNAJDUJE no i oczywiście co znajduje się na pasie.

      Przygotowując się do lądowania ustawia się wszystkie parametry lotu tak aby trafić na początek pasa i ładnie przyziemić. Wyobraźcie sobie tą kreskę , równie pochyłą i odpowiedzcie sobie na dwa pytania:

      1. po co im wysokościomierz radiowy przy podchodzeniu do lądowania
      2. co by było gdyby dostawali PRAWDZIWE informacje z budy ruskiej zwanej wieżą kontroli lotów a nie stek kłamstw .

      Poniżej coś do przemyślenia:

      “Godz. 8.23, Smoleńsk Siewiernyj: “Pod czyim kierownictwem idzie teraz polski samolot?”
      “Moskwa kieruje” – zapis ze stanowiska Grupy Kontroli Lotów, raport końcowy, s. 271″

    • Oglądałeś uważnie wszystkie dostępne fotografie
      fragmentów tupolewa? Czy zauważyłeś na którymś przednią goleń? Bo też jej – dziwnym trafem – nigdzie nie widać.
      Już nie tylko żadnych ,,innych” przyczyn katastrofy się nie rozpatruje, ale również ewentualnej awarii. Bo samolot był ,,sprawny” świeżo po remoncie w Samarze kosztem 10 mln$, w którym stwierdzono 7 poważniejszych usterek (od grudnia 2010 do marca 2011), więc na gwarancji producenta – wykonawcy remontu kapitalnego silników + agregatu.
      Bo awaria oznacza odszkodowania.
      I najważniejsze: niemal całkowite zdjęcie odpowiedzialności z kontrolerów ,,wieży” KL Smoleńsk-Północny. A przecież w tym starym sowieckim systemie lądowania : dalsza – bliższa – RSP 07, kierownik strefy lądowania mjr Ryżenko to kluczowa, jeśli nie podstawowa figura systemu.

  21. “Jesteś na kursie i na ścieżce”

    A oto układ sterowania, przynajmniej to co pozostało, zabudowany w kokpicie. Galeria: Nieznane, wstrząsające zdjęcia tragedii smoleńskiej ujawnione w raporcie komisji Millera  (37 ilustracji), zdjęcie:30 z 37 Zakładając za oczywistą oczywistość, że wytrawny pilot, jakim niewątpliwie był kap. Protasiuk, posiadł wiedzę o wysokościomierzach jako "abc" pilotażu i wiedział co i na których "zegarach" ma odczytać, wszystko pozostałe jest jedną wielką brednią, a widok tej śmiesznej brzózki w zestawieniu z kolosem i siłą kinetyczną?  Zastanawia mnie  też, jak samolot o rozpiętości skrzydeł 38 m mógł zrobić pół beczki na 5 czy tam 6 metrach wysokości nawet wzosząc  się nieznacznie (chyba do 12 m). Ponadto Miller potwierdził to "obezwładnienie" na 17 m (wg wysokościomierza radiowego, żeby była jasność, poniżej tabelka), co zatem działo się w tzw. międzyczasie.Mówiąc w swoim własnym imieniu,  uważam, że z raportu wynika jedno

    błędy w szkoleniu = tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    Wynika nawet wiecej to błędy w szkoleniu spowodowaly katastrofe, a nie tragiczne naprowadzanie kontrolerów.

    A to przecież nonsens. Raport ten, to  wiec nic innego, jak jedna wielka wizualizacja, wizualizacja i pomieszanie prawdy, półprawdy i gównoprawdy, ale przede wszystkim chciejstwa, aby dać Bogu (czyt. społeczeństwu) świeczkę i diabłu (czyt. Rosji) ogarek.
    Po prostu dopisali teze do zalozenia, jakie postawił Sikorski z Ruskimi już 15 min. po katastrofie.  Ale, żeby nie rozjuszyć, żeby nie daj Boże słupki poparcia nie spadły, zrobili to delikatnie, jestem pewien, że głównym  recenzentem tego dzieła nie był fizyk, ani pilot, ani ekspert od awioniki, ale BIBLIOTEKA i tu upatruję głównej przyczyny opóźnienia raportu, a  nie w tłumaczowni.
    Czy oni (komisja) wiedzą co się stało? Myślę, że wiedzą, a z pewnością mają mocno mieszane uczucia i z tym będą musieli żyć.
    Nie zazdroszczę.

    PS Protasiuk pilotowal rządowy samolot, ktory ulegl awarii. Transportował polskich ratowników, powracających z misji na Haiti. Awarii ulegl system sterowania, a dzięki sprawności załogi samolot powrócił do kraju z niesprawnym autopilotem. 14 godzin, 2 miedzyladowania. I co na to te wszystkie Hypkie, Gruszczaki i i inne, ze nie zacytuje doslownie MK.

    • I jeszcze to –
      każdego pilota który zamierza GDZIEKOLWIEK wylądować obchodzi tylko wysokość npm lotniska na którym chce wylądować. Taki pilot ma w dupie to co się znajduje pod nim na ścieszce do lądowania. Interesuje go tylko to co NA ŚCIESZCE SIĘ ZNAJDUJE no i oczywiście co znajduje się na pasie.

      Przygotowując się do lądowania ustawia się wszystkie parametry lotu tak aby trafić na początek pasa i ładnie przyziemić. Wyobraźcie sobie tą kreskę , równie pochyłą i odpowiedzcie sobie na dwa pytania:

      1. po co im wysokościomierz radiowy przy podchodzeniu do lądowania
      2. co by było gdyby dostawali PRAWDZIWE informacje z budy ruskiej zwanej wieżą kontroli lotów a nie stek kłamstw .

      Poniżej coś do przemyślenia:

      “Godz. 8.23, Smoleńsk Siewiernyj: “Pod czyim kierownictwem idzie teraz polski samolot?”
      “Moskwa kieruje” – zapis ze stanowiska Grupy Kontroli Lotów, raport końcowy, s. 271″

    • Oglądałeś uważnie wszystkie dostępne fotografie
      fragmentów tupolewa? Czy zauważyłeś na którymś przednią goleń? Bo też jej – dziwnym trafem – nigdzie nie widać.
      Już nie tylko żadnych ,,innych” przyczyn katastrofy się nie rozpatruje, ale również ewentualnej awarii. Bo samolot był ,,sprawny” świeżo po remoncie w Samarze kosztem 10 mln$, w którym stwierdzono 7 poważniejszych usterek (od grudnia 2010 do marca 2011), więc na gwarancji producenta – wykonawcy remontu kapitalnego silników + agregatu.
      Bo awaria oznacza odszkodowania.
      I najważniejsze: niemal całkowite zdjęcie odpowiedzialności z kontrolerów ,,wieży” KL Smoleńsk-Północny. A przecież w tym starym sowieckim systemie lądowania : dalsza – bliższa – RSP 07, kierownik strefy lądowania mjr Ryżenko to kluczowa, jeśli nie podstawowa figura systemu.

  22. Przy okazji okazało się do
    Przy okazji okazało się do czego był potrzebny eksperyment na latającej jeszcze Tutce. Nie chodziło o żadne tam sprawdzanie tajemniczego przycisku, ale o kręcenie efektów specjalnych dla gawiedzi. W czasie prezentowania raportu komisja pokazała, omówiła i wytłumaczyła jak krowie na rowie że, bez ILSa Uchoda ni chuja! Widzieliśta!?
    Ja wytłumacze to jeszcze prościej na przykładzie samochodu: Jak każdy wie hamulec nożny nie działa bez sygnału GPS. Do eksperymentu potrzebna będzie nawigacja, samochód, kamera i kombinerki. Przebeieg eksperymentu: Włączamy kamerke, odpalamy odbiornik GPS, zapuszczamy silnik, rozpędzamy się do 50 km/h i naciskamy pedał hamulca. Wyłączamy kamerę.
    Spuszczamy płyn hamulcowy, włączamy kamerkę, wyłączamy odbiornik GPS, rozpędzamy się do 50 km/h, naciskamy pedał hamulca raz, drugi, można nawet trzeci, krzyczymy: kurwa, bez GPSa hamulec nie działa! Następnie aby uniknąć zbędnych kosztów pociągamy dźwignię hamulca ręcznego. Po umieszczeniu filmiku na YouTube stajemy się fachowcami każdej komisji do spraw badania wypadków w PRL bis.
    Nawiasem mówiąc w przypadku samolotu spuszczanie płynu równa się obcięcie przewodów pomiędzy guzikiem a komputerem. Proste a jakie przekonujące. No i wszyscy mogą to zobaczyć na “własne oczy”… w TV.

    • Jest jeszcze bardziej prosto
      Jest jeszcze bardziej prosto i bezczelnie. W którym miejscu tej propagandówki nastąpiło to słynne “aktywowanie ILS”. Trochę jestem wczorajszy będę wdzięczny za wskazanie tych kadrów. Ja widziałem następującą sekwencję: wciskamy guzik i nie działa.Cały czas nie mogę wyjść z podziwy nad radziecką myślą techniczno-profetyczną. Uchod zamontowali w 1968 roku, pierwszy ILS na socjalistycznych lotniskach pojawił się chyb już po wielkim sukcesie okrągłego stołu.

  23. Przy okazji okazało się do
    Przy okazji okazało się do czego był potrzebny eksperyment na latającej jeszcze Tutce. Nie chodziło o żadne tam sprawdzanie tajemniczego przycisku, ale o kręcenie efektów specjalnych dla gawiedzi. W czasie prezentowania raportu komisja pokazała, omówiła i wytłumaczyła jak krowie na rowie że, bez ILSa Uchoda ni chuja! Widzieliśta!?
    Ja wytłumacze to jeszcze prościej na przykładzie samochodu: Jak każdy wie hamulec nożny nie działa bez sygnału GPS. Do eksperymentu potrzebna będzie nawigacja, samochód, kamera i kombinerki. Przebeieg eksperymentu: Włączamy kamerke, odpalamy odbiornik GPS, zapuszczamy silnik, rozpędzamy się do 50 km/h i naciskamy pedał hamulca. Wyłączamy kamerę.
    Spuszczamy płyn hamulcowy, włączamy kamerkę, wyłączamy odbiornik GPS, rozpędzamy się do 50 km/h, naciskamy pedał hamulca raz, drugi, można nawet trzeci, krzyczymy: kurwa, bez GPSa hamulec nie działa! Następnie aby uniknąć zbędnych kosztów pociągamy dźwignię hamulca ręcznego. Po umieszczeniu filmiku na YouTube stajemy się fachowcami każdej komisji do spraw badania wypadków w PRL bis.
    Nawiasem mówiąc w przypadku samolotu spuszczanie płynu równa się obcięcie przewodów pomiędzy guzikiem a komputerem. Proste a jakie przekonujące. No i wszyscy mogą to zobaczyć na “własne oczy”… w TV.

    • Jest jeszcze bardziej prosto
      Jest jeszcze bardziej prosto i bezczelnie. W którym miejscu tej propagandówki nastąpiło to słynne “aktywowanie ILS”. Trochę jestem wczorajszy będę wdzięczny za wskazanie tych kadrów. Ja widziałem następującą sekwencję: wciskamy guzik i nie działa.Cały czas nie mogę wyjść z podziwy nad radziecką myślą techniczno-profetyczną. Uchod zamontowali w 1968 roku, pierwszy ILS na socjalistycznych lotniskach pojawił się chyb już po wielkim sukcesie okrągłego stołu.

  24. Przy okazji okazało się do
    Przy okazji okazało się do czego był potrzebny eksperyment na latającej jeszcze Tutce. Nie chodziło o żadne tam sprawdzanie tajemniczego przycisku, ale o kręcenie efektów specjalnych dla gawiedzi. W czasie prezentowania raportu komisja pokazała, omówiła i wytłumaczyła jak krowie na rowie że, bez ILSa Uchoda ni chuja! Widzieliśta!?
    Ja wytłumacze to jeszcze prościej na przykładzie samochodu: Jak każdy wie hamulec nożny nie działa bez sygnału GPS. Do eksperymentu potrzebna będzie nawigacja, samochód, kamera i kombinerki. Przebeieg eksperymentu: Włączamy kamerke, odpalamy odbiornik GPS, zapuszczamy silnik, rozpędzamy się do 50 km/h i naciskamy pedał hamulca. Wyłączamy kamerę.
    Spuszczamy płyn hamulcowy, włączamy kamerkę, wyłączamy odbiornik GPS, rozpędzamy się do 50 km/h, naciskamy pedał hamulca raz, drugi, można nawet trzeci, krzyczymy: kurwa, bez GPSa hamulec nie działa! Następnie aby uniknąć zbędnych kosztów pociągamy dźwignię hamulca ręcznego. Po umieszczeniu filmiku na YouTube stajemy się fachowcami każdej komisji do spraw badania wypadków w PRL bis.
    Nawiasem mówiąc w przypadku samolotu spuszczanie płynu równa się obcięcie przewodów pomiędzy guzikiem a komputerem. Proste a jakie przekonujące. No i wszyscy mogą to zobaczyć na “własne oczy”… w TV.

    • Jest jeszcze bardziej prosto
      Jest jeszcze bardziej prosto i bezczelnie. W którym miejscu tej propagandówki nastąpiło to słynne “aktywowanie ILS”. Trochę jestem wczorajszy będę wdzięczny za wskazanie tych kadrów. Ja widziałem następującą sekwencję: wciskamy guzik i nie działa.Cały czas nie mogę wyjść z podziwy nad radziecką myślą techniczno-profetyczną. Uchod zamontowali w 1968 roku, pierwszy ILS na socjalistycznych lotniskach pojawił się chyb już po wielkim sukcesie okrągłego stołu.

  25. Czy ktos ogladal wczoraj “Fakty po Faktach”?
    Bylo trzech rozmowcow, Dorn, Kalisz i ten trzeci mniej mi znany, chyba Czuma. Kazdy oczywiscie powiedzial jak ocenil Raport Millera, kazdy mowil jak powinien, ale byl tam rodzynek na sama koncowke tego programu, kiedy Czuma? powiedzial, ze niewatpliwie nalezy postawic zarzuty tez komus z kancelarii prezydenta, Kalisz oczywiscie od razu przytaknal, a pani Werner na to zapytala, “a dlaczego?”Na to, pan Czuma powiedzial, ze przeciez Prezydent sie spoznil o pol godziny i to tez bylo powodem katastrofy, Kalisz juz ciszej powiedzial “no tak, wlasnie”, na co nawet prowadzaca ten program, pani Werner pelna kosternacji zapytala sie “ale co to ma wspolnego” (rozmowy nie sa doslowne, tylko tak jak moja pamiec mi pozwala”). Pomijam sa fakt , jak by brzmialo oskarzenie ( za spoznienie na samolot?)? Jeszcze pare minut wczesniej, wszycy w tym programie mowili, ze ta katastrofa musiala sie wydarzyc, poniewaz zle szkolenie pilotow, byli bez papierow, nie bylo szkolenia na symulatorach, burdel w armii etc, etc, a tutaj nagle, ze jak by prezydent sie nie spoznil to nie bylo by mgly, piloci mieli by papiery, a symulatory byly nie istotne i do katastrofy by nie doszlo. Czyli jednak tak jak MK napisal wczesniej, Kaczynski zabil samolot, a samolot zabil 96 ludzi.

  26. Czy ktos ogladal wczoraj “Fakty po Faktach”?
    Bylo trzech rozmowcow, Dorn, Kalisz i ten trzeci mniej mi znany, chyba Czuma. Kazdy oczywiscie powiedzial jak ocenil Raport Millera, kazdy mowil jak powinien, ale byl tam rodzynek na sama koncowke tego programu, kiedy Czuma? powiedzial, ze niewatpliwie nalezy postawic zarzuty tez komus z kancelarii prezydenta, Kalisz oczywiscie od razu przytaknal, a pani Werner na to zapytala, “a dlaczego?”Na to, pan Czuma powiedzial, ze przeciez Prezydent sie spoznil o pol godziny i to tez bylo powodem katastrofy, Kalisz juz ciszej powiedzial “no tak, wlasnie”, na co nawet prowadzaca ten program, pani Werner pelna kosternacji zapytala sie “ale co to ma wspolnego” (rozmowy nie sa doslowne, tylko tak jak moja pamiec mi pozwala”). Pomijam sa fakt , jak by brzmialo oskarzenie ( za spoznienie na samolot?)? Jeszcze pare minut wczesniej, wszycy w tym programie mowili, ze ta katastrofa musiala sie wydarzyc, poniewaz zle szkolenie pilotow, byli bez papierow, nie bylo szkolenia na symulatorach, burdel w armii etc, etc, a tutaj nagle, ze jak by prezydent sie nie spoznil to nie bylo by mgly, piloci mieli by papiery, a symulatory byly nie istotne i do katastrofy by nie doszlo. Czyli jednak tak jak MK napisal wczesniej, Kaczynski zabil samolot, a samolot zabil 96 ludzi.

  27. Czy ktos ogladal wczoraj “Fakty po Faktach”?
    Bylo trzech rozmowcow, Dorn, Kalisz i ten trzeci mniej mi znany, chyba Czuma. Kazdy oczywiscie powiedzial jak ocenil Raport Millera, kazdy mowil jak powinien, ale byl tam rodzynek na sama koncowke tego programu, kiedy Czuma? powiedzial, ze niewatpliwie nalezy postawic zarzuty tez komus z kancelarii prezydenta, Kalisz oczywiscie od razu przytaknal, a pani Werner na to zapytala, “a dlaczego?”Na to, pan Czuma powiedzial, ze przeciez Prezydent sie spoznil o pol godziny i to tez bylo powodem katastrofy, Kalisz juz ciszej powiedzial “no tak, wlasnie”, na co nawet prowadzaca ten program, pani Werner pelna kosternacji zapytala sie “ale co to ma wspolnego” (rozmowy nie sa doslowne, tylko tak jak moja pamiec mi pozwala”). Pomijam sa fakt , jak by brzmialo oskarzenie ( za spoznienie na samolot?)? Jeszcze pare minut wczesniej, wszycy w tym programie mowili, ze ta katastrofa musiala sie wydarzyc, poniewaz zle szkolenie pilotow, byli bez papierow, nie bylo szkolenia na symulatorach, burdel w armii etc, etc, a tutaj nagle, ze jak by prezydent sie nie spoznil to nie bylo by mgly, piloci mieli by papiery, a symulatory byly nie istotne i do katastrofy by nie doszlo. Czyli jednak tak jak MK napisal wczesniej, Kaczynski zabil samolot, a samolot zabil 96 ludzi.