Reklama

Same mi się nasuwają s

Same mi się nasuwają skojarzenia, kiedy słyszę o tym nowym hicie dopalającym. Dopalacze i dopalacze od rana do wieczora. Skojarzenie pierwsze brzmi: Co jest grane? Skojarzenie drugie, to Unia Europejska, skojarzenie trzecie pasza dla ludzi, skojarzenie czwarte KONCESJA, a w niej szkolenia, badania, regulacje prawne. Jak mi się to pokojarzyło? Prosto, pierwsze skojarzenie wzięło się stąd, że o dopalaczach było słychać od dwóch lat co najmniej, niech mi wytną coś potrzebnego ze środka jeśli w tym czasie nie przekręciło się kilkudziesięciu gówniarzy. Mówiąc gówniarzy myślę o mentalności, nie wieku. Tym bardziej niech mi tną, jeśli w szpitalu nie wylądowało setki. No to co jest grane, że nagle w mediach dopalacze od rana do wieczora? Rynek szacuje się na około pół miliarda, a mnie się usiłuje wcisnąć, że tym interesem zarządza jakiś łepek z Łodzi, lat 23 co to od zmywaka do milionera doszedł. Możliwe, że tak jest, ale to musiałby być cud, bo ja nie znam w Polsce branży z pogranicza prawa i mafii, a takim dopalacz bez wątpienia jest, co by nią nowicjusze zarządzali, a nie stare Pershingi, czy inne Ryśki. Zatem powtórzę. Co jest grane? Czy faktycznie kolesie przeoczyli interes i teraz spadła sprzedaż towaru właściwego, takiego co senator Piesiewicz i minister Drzewiecki zamawiali uncjami? Czy może ktoś chce przejąć ten interes. Ściągną kolegę Dawida Bratko, czy jak mu tam, potem szum spadnie i biznes wróci już we właściwe ręce. Tak może być grane? No na pewno część tak zostanie odegrana, bo już ja widzę jak nasz światły rząd będzie pilnował dopalaczy. Będą pilnować, tak jak pedofilów, głodnych dzieci, przemocy w rodzinie i każdego populizmu, który co i rusz się pojawia w eterze.

Skojarzenie drugie, czyli Unia Europejska Dotacje (?), przerabiany temat wielokrotnie. Unia Europejska dotująca tysiące rzeczy, nie radzi sobie z dopalaczami. Jak nam tłumaczy światły rząd, w całej Europie nie radzą sobie z dopalaczami. A to ciekawe, na przykład takie wydarzenie pamiętam, że wszystkie masarnie i sklepy mięsne do rąbanki musiały powymieniać drewniane pniaki dębowe, na atestowane plastiki. Specjalny plastik do rąbania mięcha, bo się okazało, że przez tysiąclecia zatruwaliśmy sobie organizm rakotwórczym dębem. W związku z tym, aby sobie poradzić z dopalaczami wystarczy wprowadzić certyfikat jakości, dowolnego trybiku dystrybucji. Na przykład platynowe kasy fiskalne, ale żeby być poważnym, poprzestanę na przymusowym, codziennym ozonowaniu pomieszczeń. I tak przechodzę do trzeciego skojarzenia, zwanego paszą dla ludzi. Nie będę się cackał. Dopalacz? Czyli takie coś co jest szkodliwe dla zdrowia, chociaż reklamowane jako zdrowe i kolekcjonerskie.

No to ja się pytam bez cackania, co robić z takimi mafiami jak korporacje, choćby firma od Kinder mlecznej kanapki, co to reklamuje swój produkt jako zdrowy i mleczny z przeznaczeniem dla dzieci, a skład chemiczny (difosforan disodowy, wodorowęglan sodu, węglan amonu, emulgator mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych) tej paszy wskazuje, że tym się nie powinno 30 letniego konia karmić. Kinder kanapka, dopalacz dla dzieci, lista emulgatorów, udawane mleko, zero naturalnych produktów, sam chemiczny syf i nie może sobie z tym poradzić CAŁA EUROPA. Dopalacze? Pytam co z paszą dla ludzi, pniaki na plastiki wymienione, banany zdefiniowane, krzywizna ogórka zatwierdzona, a NIKT w UE nie zajmuje się tym, czym mafie korporacyjne trują ludzi w tym dzieci, traktując gorzej jak bydło, bo koń po takich chipsach by się przekręcił. Dlaczego nie ma wymogu jak na fajkach: „Minister zdrowia ostrzega, kupujesz paszę, zawierającą chemiczne związku szkodliwe dla twojego zdrowia”? Dlaczego nie ma takiego obowiązku, tylko im więcej syfu w paszy, tym bardziej pasza modna i popularna?

Może odpowiedź będzie w koncesji? Koncesja to jest piękne, magiczne słowo i w związku z koncesją nie wierzę w żadne czyste intencje rządu. Przecież wiadomo jak uziemić staruszkę, co sprzedaje nie przebadanego pomidora z działki, albo co gorsze ser, który nie wyrobiła w stali kwasoodpornej. Koncesja! Koncesja na sprzedaż pierogów ruskich, 7 zatwierdzeń z Sanepidu, 10 badań na rzeżączkę w ciągu miesiąca, 12 obowiązkowych USG i próbki na cukrzycę. Koncesja! Dlaczego nikt nie załatwi dopalaczy najprostszym narzędziem? Koncesję wprowadzić i w ramach koncesji sprzedawca zobowiązany jest co miesiąc dostarczać produkty do sanepidu, a sanepid ma ustawowe pół roku na wydanie opinii i w tym czasie oczywiście nie wolno handlować.

Wszystko mi w tych dopalaczach śmierdzi, wszystkie cztery skojarzenia i nie wierzę, że to przypadek, to biznes jak zwykle i cała ta ściema medialna pod biznes przygotowana. Czyj nie wiem, ale na pewno ten frajer z Łodzi będzie musiał odejść, bo kroki już zostały poczynione na najwyższym medialnym i rządowym szczeblu. I żeby ukrócić głupie komentarze, ja tu wcale nie uważam, że Rysiek przyszedł do Donalda zanim wpłaci na kampanię, chociaż oczywiście wykluczyć nie zamierzam. Wystarczy, że jakiś Pershing pogadał przy wódce z jednym redaktorem, a ten ma pełne alibi, bo temat oczywiście nośny społecznie i na społeczne zapotrzebowanie można się powołać. Jak zrobi jeden redaktorzyna, to potem efekt kuli śniegowej, każdy pismaczyna rzuci się na temat. Tak to działa miast osławionej teorii spiskowej.

Byłoby wszystko co ważne, ale najważniejsze jest to, że moja sytuacja materialna to już nawet nie ruina, zatem tego biznesu najprawdopodobniej długo nie pociągnę. Jeśli ktoś chciałby pomóc, a potrzeba przynajmniej ze 100 chętnych do pomocy, to bardzo proszę o klikanie w reklamy. Płacą za to grosze, dosłownie grosze, ale każdy grosz przedłuża istnienie Portalu. Nie kosztuje nic, nawet czasu, bo to sekunda, liczy się klikniecie, parę sekund i po krzyku. Kliknięcia w baner, kliknięcia w linki w tekście. Komu się tu jeszcze podoba i chciałby, żeby trwało, proszę o kliknięcia w reklamy, to już desperacja, ale może coś da.

Reklama
Poprzedni artykułMoje dwa grosze o ćpaniu
Następny artykułInsurekcja Kaczyńskiego – obszerne fragmenty
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

28 KOMENTARZE

  1. A gdzie ja napisałem, że UE
    A gdzie ja napisałem, że UE reguluje skład żywności???? Wręcz odwrotnie, to jedyne sfera, któą UE ma w dupie.

    PS Trochę mnie bawią Twoje opowieści z dzieciństwa. Proszek dopieczenia do syf najpodlejszego gatunku, każdy szanujący się restaurator to Ci powie. Rozumiem, że mama na kolki podawała Ci glutaminian, a na wiatry nadmanganian potasu. Nie rozśmieszaj, mnie przyjrzyj się składom serków topionych tam w Austrii, nie w Polsce, bo ten syf nie jest polskim, ale zachodnim, wynalazkiem. Już nie mówię o syfie nazywanym napojami i sokami. A jak już przeczytasz wszystkie E 224, to odpowiedz sobie na proste pytanie. Ile mama trzymała w lodówce mleko? A ile lat możesz dziś trzymać? Pasza dla ludzi, kota bym tym nie nakarmił. Ograniczam syf do minimum. Z tego co pamiętam to Ty pisałeś o “serze” robionym z gumowców.

  2. A gdzie ja napisałem, że UE
    A gdzie ja napisałem, że UE reguluje skład żywności???? Wręcz odwrotnie, to jedyne sfera, któą UE ma w dupie.

    PS Trochę mnie bawią Twoje opowieści z dzieciństwa. Proszek dopieczenia do syf najpodlejszego gatunku, każdy szanujący się restaurator to Ci powie. Rozumiem, że mama na kolki podawała Ci glutaminian, a na wiatry nadmanganian potasu. Nie rozśmieszaj, mnie przyjrzyj się składom serków topionych tam w Austrii, nie w Polsce, bo ten syf nie jest polskim, ale zachodnim, wynalazkiem. Już nie mówię o syfie nazywanym napojami i sokami. A jak już przeczytasz wszystkie E 224, to odpowiedz sobie na proste pytanie. Ile mama trzymała w lodówce mleko? A ile lat możesz dziś trzymać? Pasza dla ludzi, kota bym tym nie nakarmił. Ograniczam syf do minimum. Z tego co pamiętam to Ty pisałeś o “serze” robionym z gumowców.

  3. Kto wie jak podpiąć pod
    Kto wie jak podpiąć pod Drupala system płatności sms? Chodzi o to co się spotyka na stronach, czyli wyślij sms, dostajesz kod, dostajesz dostęp do danych. Wiem, że są jakieś serwisy typu PayPal, ale tam prowizję pobierają na poziomie 50%, może są jakieś inne rozwiązania i jakie oprogramowanie jest potrzebne?

  4. Kto wie jak podpiąć pod
    Kto wie jak podpiąć pod Drupala system płatności sms? Chodzi o to co się spotyka na stronach, czyli wyślij sms, dostajesz kod, dostajesz dostęp do danych. Wiem, że są jakieś serwisy typu PayPal, ale tam prowizję pobierają na poziomie 50%, może są jakieś inne rozwiązania i jakie oprogramowanie jest potrzebne?

  5. Karty już były przerabiane,
    Karty już były przerabiane, skończyło się zainteresowaniem na poziomie promili. W tej chwili jedyny pomysł jaki nie był testowany, to ten, który mam w zanadrzu, ale do wprowadzenia w życie potrzebuję systemu płatności zintegrowanego z Drupal. Za maila dziękuję, żadnego pouczenia nie było, to mój dość powszechnie znany buraczany styl, ten zamordyzm ma fatalne skutki, ale jedną główną zaletę, komentarze i tekst na Portalu są tak zwaną wartością dodaną, a nie powszechną internetową papką jednozdaniową i tu akurat nick Provoc1 jest w czołówce. Z tego też tytułu nie chcę się angażować w żaden sponsoring firmy, bo to zaraz trzeba być miłym, liczyć się ze zdaniem, nawet gdyby nie było umowy, to i tak sytuacja krępująca dla obu stron, a je nie bardzo potrafię się krępować i miły też nie jestem. Chciałbym prostego w obsłudze narzędzia wyboru, symboliczne opłaty za wybrane artykuły wydają mi się najwłaściwszym i uczciwym, nie obciążającym żadnej ze stron. Dziękuję za pomoc.

  6. Karty już były przerabiane,
    Karty już były przerabiane, skończyło się zainteresowaniem na poziomie promili. W tej chwili jedyny pomysł jaki nie był testowany, to ten, który mam w zanadrzu, ale do wprowadzenia w życie potrzebuję systemu płatności zintegrowanego z Drupal. Za maila dziękuję, żadnego pouczenia nie było, to mój dość powszechnie znany buraczany styl, ten zamordyzm ma fatalne skutki, ale jedną główną zaletę, komentarze i tekst na Portalu są tak zwaną wartością dodaną, a nie powszechną internetową papką jednozdaniową i tu akurat nick Provoc1 jest w czołówce. Z tego też tytułu nie chcę się angażować w żaden sponsoring firmy, bo to zaraz trzeba być miłym, liczyć się ze zdaniem, nawet gdyby nie było umowy, to i tak sytuacja krępująca dla obu stron, a je nie bardzo potrafię się krępować i miły też nie jestem. Chciałbym prostego w obsłudze narzędzia wyboru, symboliczne opłaty za wybrane artykuły wydają mi się najwłaściwszym i uczciwym, nie obciążającym żadnej ze stron. Dziękuję za pomoc.

  7. zakaz handlu w środy
    Fajnie że poruszyłeś temat, który mnie też wkurwia od tygodnia z hakiem. Najwidoczniej chodzi tu znów o jakiś śmierdzący układ rządowo-mafijno -biznesowy poruszony do żywego tym że do interesu dorwały się nie te chłopaki co trzeba.
    W oprawie medialnej i w gestach Tuska widać podobieństwo do sprawy hazardu, kiedy w try miga przy pomocy ustawy załatwiono dochody paru ulubieńcom.
    Tusk ma dodatkowo ułatwione zadanie gdyż nasze społeczeństwo generalnie lubi wprowadzanie zakazów i nakazów w dowolnej dziedzinie, jest to jakiś spadek po wieloletnim przyzwyczajaniu do zamordyzmu nie występujący w większości krajów Unii. Nie wyobrażam sobie by np Anglicy dali sobie odebrać prawo kupowania podejrzanych ziółek czy grzybków. To że coś jest szkodliwe nie jest tam równoznaczne z zakazem handlu. Czyli dominuje nastawienie “sam tego nie żrę, ale w sprzedaży być powinno bo tu jest wolny kraj”.
    Trochę inaczej jest w krajach niemieckojęzycznych gdzie wolnościowe tradycje są słabsze, ale to polskie umiłowanie ciężkiej rządowej ręki jest wręcz ewenementem w skali europejskiej.

  8. zakaz handlu w środy
    Fajnie że poruszyłeś temat, który mnie też wkurwia od tygodnia z hakiem. Najwidoczniej chodzi tu znów o jakiś śmierdzący układ rządowo-mafijno -biznesowy poruszony do żywego tym że do interesu dorwały się nie te chłopaki co trzeba.
    W oprawie medialnej i w gestach Tuska widać podobieństwo do sprawy hazardu, kiedy w try miga przy pomocy ustawy załatwiono dochody paru ulubieńcom.
    Tusk ma dodatkowo ułatwione zadanie gdyż nasze społeczeństwo generalnie lubi wprowadzanie zakazów i nakazów w dowolnej dziedzinie, jest to jakiś spadek po wieloletnim przyzwyczajaniu do zamordyzmu nie występujący w większości krajów Unii. Nie wyobrażam sobie by np Anglicy dali sobie odebrać prawo kupowania podejrzanych ziółek czy grzybków. To że coś jest szkodliwe nie jest tam równoznaczne z zakazem handlu. Czyli dominuje nastawienie “sam tego nie żrę, ale w sprzedaży być powinno bo tu jest wolny kraj”.
    Trochę inaczej jest w krajach niemieckojęzycznych gdzie wolnościowe tradycje są słabsze, ale to polskie umiłowanie ciężkiej rządowej ręki jest wręcz ewenementem w skali europejskiej.

  9. Łepek lat 23 NIE ZARZĄDZA tym
    Łepek lat 23 NIE ZARZĄDZA tym interesem, tylko on pierwszy otworzył kramik z tym syfem w mieście łowców skór, potem ponad 100 kolejnych i te są jego własnością. W kraju funkcjonuje ponad 1500 punktów i część z nich jest zaopatrywana przez łepka lat 23, to wszystko.

    Ktoś zaproponował koncesję jako rozwiązanie – niesłusznie, bo łepek lat 23 zaraz będzie sprzedawał swoje dobra jako pastę do butów albo proszek do prania a sanepidowi i koncesjom nic do tego. Bo przypominam, że w tej chwili te substancje są LEGALNE tak jak proszek do prania, i tak jak proszek do prania nieszkodliwe w przypadku spożycia.

    Rozwiązaniem jest wprowadzenie do prawa pojęcia FAKTYCZNEGO zastosowania produktu, w odróżnieniu od deklarowanego przez sprzedawcę/producenta. W tej chwili są to “artykuły kolekcjonerskie” względnie “nawozy” czy “sole do kąpieli”. Tyle deklaracji, jeśli chodzi o stan faktyczny, to wszyscy wiedzą o co biega, już łebki w gimnazjum to wiedzą. I jeśli 100% nabywców stosuje produkt w celach spożywczych, to ustalenie i udowodnienie tego stanu FAKTYCZNEGO nie powinno nastręczać wielu trudności. Pytanie kto i w jaki sposób by miał by to ustalać to kwestia drugorzędna. Najważniejsze jest odcięcie możliwości wykorzystywanie DEKLAROWANEGO przeznaczenia produktu w celu omijania przepisów.

    P.S. Wczoraj Morozowski pokazał wypowiedź Pani Kopacz z marca 2010 r. jak to już za chwilę sanepid pozamyka te punkty na podstawie jakiś tam przepisów pozwalających zatrzymać towar na 18 miesięcy celem zbadania go. Przez pół roku nie wydarzyło się absolutnie nic, a Tusk zajął się sprawą oczywiście dopiero jak klienci sklepów nogami do przodu zaczęli wychodzić a sprawa zrobiła się mega-medialna. Ryża fujara ma więc na rękach krew tych wszystkich kolekcjonerów.

    P.S. 2. Na pewno co najmniej kilku z nas stać na przelanie co miesiąc paru złotych na wsparcie Portalu a znacznie by sprawę ułatwiło wprowadzenie działu albo zakładki o nazwie np “Wesprzyj Portal” z kilkoma opcjami jak pay pal czy zwykły nr konta.

    • Jednej rzeczy nie rozumiem:
      Jak jest sytuacja, że ktoś importuje z Chin zabawki, rowery, zastawę stołową, które okazują się np. pomalowane toksyczną farbą albo z tworzywa wyprodukowanego ze skażonych odpadów, to Inspekcja Handlowa czy też Sanepid ogłasza, że mają być wycofane, mimo że branie ich do buzi NIE jest ich pierwotną funkcją (w przypadku zabawek lub rowerów). Importerzy/ dystrybutorzy wycofują je bez większych awantur, a media się nie zachłystują, najwyżej informują ostrzegawczo na zasadzie “konsumenci, proszę uważać”. Nie angażuje się w to specjalnie Rząd ani Premier, dowolnej opcji.

      Czy – jeżeli sprzedawcy dopalaczy reklamują swój towar jako “kolekcjonerski” – nie można zastosować dokładnie tych samych przepisów? Szkodzą dopalacze? Szkodzą. To wio, weźcie je z rynku, co z tego, że piszecie na opakowaniu “nie do spożycia”, jak jest to trucizna. Na toksycznych plastikach też można napisać “nie brać do buzi”, ale czy ktokolwiek z organów nakazujących ich wycofanie to uwzględni? Jakaś paranoja.

      • Zabawki z Chin są
        Zabawki z Chin są przeznaczone dla dzieci, a dzieci stosują starą zasadę “co do rączki to do buźki” i nie tylko toksyczna farba może zdecydować o ich wstrzymaniu ale też np. zbyt małe części (ryzyko połknięcia). Dopalacze są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych (deklaratywnie, o czym pisałem wyżej), nie są przeznaczone do spożycia (deklaratywnie) i są produktem kolekcjonerskim (deklaratywnie).

        Pasta do butów i proszek do pranie też są niezdrowe jak ich zjesz za dużo. Szkodzi proszek do prania? Szkodzi. To wio, weźcie go z rynku, co z tego, że piszecie na opakowaniu “nie do spożycia”? To nie takie proste jak widzisz.

        Gdyby wprowadzić takie pojęcie jak “faktyczne przeznaczenie wyrobu” w odróżnieniu od “deklaratywnego” to sprawa byłaby rozwiązana. Sprzedawca deklaruje cele kolekcjonerskie a 100% klientów pożera produkt? Sprawa oczywista, wchodzi sanepid itp. Zresztą o ile się orientuję to podobne pojęcie już funkcjonuje na rynku paliw, gdzie przeznaczenie wyrobu ma wpływ na akcyzę (cele opałowe lub napędowe). Oczywiście oszustwa są, ale są też metody ich wykrywania.

        • Co racja, to racja
          Faktyczne przeznaczenie wyrobu wydaje się sensownym pojęciem do wprowadzenia. Zastanawiam się jeszcze, jak zabezpieczyć przed nadużyciami produkty takie jak butapren. Tu chyba można liczyć tylko na zdrowy rozsądek sprzedawcy? Bo o ile wiem, podobny problem jest z popularnym środkiem przeciw chorobie lokomocyjnej, który – użyty w ilościach grubo ponad normę – daje wrażenia odlotu. Dlatego na stacjach benzynowych można dostać jego opakowania po 3 tabletki, po 5 – tylko w aptece. A w Niemczech na stacji benzynowej w ogóle go nie sprzedają.

    • To może ktos wrzuci coś o tych kumplach Tuska
      PO zaaplikowaniu /wciągnięciu wstrzyknięciu/ narkotyków. Albo wstępne przymiarki rudego przygłupa do legalizacji obrotu ,,miękkimi narkotykami”.
      Bo jeszcze chwilę temu ,,trynd” był całkiem inny. Róbta co chceta.
      Czy to jest może kasowanie konkurencji? Polskiej , tradycyjnej,produkcji białego proszku. A – jak amfetamina.

      • pół-Tusk ma plecy medialne i może sobie robić co chce…
        Gazeta Szechtera czy SB-media dorobią otoczkę,którą łyknie każdy leming-inteligent. Dziś przeczytałem,że nasz Kacyk stwierdził,że król dopalaczy będzie siedział. Za czasów szeryfa Ziobro i jego “ten pan zabijać już więcej nie będzie” to media Zbynia zjadły i wysrały jeszcze tego samego dnia. A Kacyk może pieprzyć do kamer co chce. Czy jego “chcieliśmy ich zmusić do złamania jakiegokolwiek przepisu” to nie jest przypadkiem podżeganie do popełnienia przestępstwa? Jeszcze się okaże,że wszyscy zaczną tęsknić za JarKaczem i IV RP jak się to rude bydle i banda rozpanoszy po kraju. PO to jedna jebana esbecka mafia i to gorsza nawet od złodziejstwa z SLD.
        W dodatku dopalacze-sracze. Gdzie teraz w mediach się usłyszy o długu publicznym,deficycie, podwyżce VATu i innych tematach?

  10. Łepek lat 23 NIE ZARZĄDZA tym
    Łepek lat 23 NIE ZARZĄDZA tym interesem, tylko on pierwszy otworzył kramik z tym syfem w mieście łowców skór, potem ponad 100 kolejnych i te są jego własnością. W kraju funkcjonuje ponad 1500 punktów i część z nich jest zaopatrywana przez łepka lat 23, to wszystko.

    Ktoś zaproponował koncesję jako rozwiązanie – niesłusznie, bo łepek lat 23 zaraz będzie sprzedawał swoje dobra jako pastę do butów albo proszek do prania a sanepidowi i koncesjom nic do tego. Bo przypominam, że w tej chwili te substancje są LEGALNE tak jak proszek do prania, i tak jak proszek do prania nieszkodliwe w przypadku spożycia.

    Rozwiązaniem jest wprowadzenie do prawa pojęcia FAKTYCZNEGO zastosowania produktu, w odróżnieniu od deklarowanego przez sprzedawcę/producenta. W tej chwili są to “artykuły kolekcjonerskie” względnie “nawozy” czy “sole do kąpieli”. Tyle deklaracji, jeśli chodzi o stan faktyczny, to wszyscy wiedzą o co biega, już łebki w gimnazjum to wiedzą. I jeśli 100% nabywców stosuje produkt w celach spożywczych, to ustalenie i udowodnienie tego stanu FAKTYCZNEGO nie powinno nastręczać wielu trudności. Pytanie kto i w jaki sposób by miał by to ustalać to kwestia drugorzędna. Najważniejsze jest odcięcie możliwości wykorzystywanie DEKLAROWANEGO przeznaczenia produktu w celu omijania przepisów.

    P.S. Wczoraj Morozowski pokazał wypowiedź Pani Kopacz z marca 2010 r. jak to już za chwilę sanepid pozamyka te punkty na podstawie jakiś tam przepisów pozwalających zatrzymać towar na 18 miesięcy celem zbadania go. Przez pół roku nie wydarzyło się absolutnie nic, a Tusk zajął się sprawą oczywiście dopiero jak klienci sklepów nogami do przodu zaczęli wychodzić a sprawa zrobiła się mega-medialna. Ryża fujara ma więc na rękach krew tych wszystkich kolekcjonerów.

    P.S. 2. Na pewno co najmniej kilku z nas stać na przelanie co miesiąc paru złotych na wsparcie Portalu a znacznie by sprawę ułatwiło wprowadzenie działu albo zakładki o nazwie np “Wesprzyj Portal” z kilkoma opcjami jak pay pal czy zwykły nr konta.

    • Jednej rzeczy nie rozumiem:
      Jak jest sytuacja, że ktoś importuje z Chin zabawki, rowery, zastawę stołową, które okazują się np. pomalowane toksyczną farbą albo z tworzywa wyprodukowanego ze skażonych odpadów, to Inspekcja Handlowa czy też Sanepid ogłasza, że mają być wycofane, mimo że branie ich do buzi NIE jest ich pierwotną funkcją (w przypadku zabawek lub rowerów). Importerzy/ dystrybutorzy wycofują je bez większych awantur, a media się nie zachłystują, najwyżej informują ostrzegawczo na zasadzie “konsumenci, proszę uważać”. Nie angażuje się w to specjalnie Rząd ani Premier, dowolnej opcji.

      Czy – jeżeli sprzedawcy dopalaczy reklamują swój towar jako “kolekcjonerski” – nie można zastosować dokładnie tych samych przepisów? Szkodzą dopalacze? Szkodzą. To wio, weźcie je z rynku, co z tego, że piszecie na opakowaniu “nie do spożycia”, jak jest to trucizna. Na toksycznych plastikach też można napisać “nie brać do buzi”, ale czy ktokolwiek z organów nakazujących ich wycofanie to uwzględni? Jakaś paranoja.

      • Zabawki z Chin są
        Zabawki z Chin są przeznaczone dla dzieci, a dzieci stosują starą zasadę “co do rączki to do buźki” i nie tylko toksyczna farba może zdecydować o ich wstrzymaniu ale też np. zbyt małe części (ryzyko połknięcia). Dopalacze są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych (deklaratywnie, o czym pisałem wyżej), nie są przeznaczone do spożycia (deklaratywnie) i są produktem kolekcjonerskim (deklaratywnie).

        Pasta do butów i proszek do pranie też są niezdrowe jak ich zjesz za dużo. Szkodzi proszek do prania? Szkodzi. To wio, weźcie go z rynku, co z tego, że piszecie na opakowaniu “nie do spożycia”? To nie takie proste jak widzisz.

        Gdyby wprowadzić takie pojęcie jak “faktyczne przeznaczenie wyrobu” w odróżnieniu od “deklaratywnego” to sprawa byłaby rozwiązana. Sprzedawca deklaruje cele kolekcjonerskie a 100% klientów pożera produkt? Sprawa oczywista, wchodzi sanepid itp. Zresztą o ile się orientuję to podobne pojęcie już funkcjonuje na rynku paliw, gdzie przeznaczenie wyrobu ma wpływ na akcyzę (cele opałowe lub napędowe). Oczywiście oszustwa są, ale są też metody ich wykrywania.

        • Co racja, to racja
          Faktyczne przeznaczenie wyrobu wydaje się sensownym pojęciem do wprowadzenia. Zastanawiam się jeszcze, jak zabezpieczyć przed nadużyciami produkty takie jak butapren. Tu chyba można liczyć tylko na zdrowy rozsądek sprzedawcy? Bo o ile wiem, podobny problem jest z popularnym środkiem przeciw chorobie lokomocyjnej, który – użyty w ilościach grubo ponad normę – daje wrażenia odlotu. Dlatego na stacjach benzynowych można dostać jego opakowania po 3 tabletki, po 5 – tylko w aptece. A w Niemczech na stacji benzynowej w ogóle go nie sprzedają.

    • To może ktos wrzuci coś o tych kumplach Tuska
      PO zaaplikowaniu /wciągnięciu wstrzyknięciu/ narkotyków. Albo wstępne przymiarki rudego przygłupa do legalizacji obrotu ,,miękkimi narkotykami”.
      Bo jeszcze chwilę temu ,,trynd” był całkiem inny. Róbta co chceta.
      Czy to jest może kasowanie konkurencji? Polskiej , tradycyjnej,produkcji białego proszku. A – jak amfetamina.

      • pół-Tusk ma plecy medialne i może sobie robić co chce…
        Gazeta Szechtera czy SB-media dorobią otoczkę,którą łyknie każdy leming-inteligent. Dziś przeczytałem,że nasz Kacyk stwierdził,że król dopalaczy będzie siedział. Za czasów szeryfa Ziobro i jego “ten pan zabijać już więcej nie będzie” to media Zbynia zjadły i wysrały jeszcze tego samego dnia. A Kacyk może pieprzyć do kamer co chce. Czy jego “chcieliśmy ich zmusić do złamania jakiegokolwiek przepisu” to nie jest przypadkiem podżeganie do popełnienia przestępstwa? Jeszcze się okaże,że wszyscy zaczną tęsknić za JarKaczem i IV RP jak się to rude bydle i banda rozpanoszy po kraju. PO to jedna jebana esbecka mafia i to gorsza nawet od złodziejstwa z SLD.
        W dodatku dopalacze-sracze. Gdzie teraz w mediach się usłyszy o długu publicznym,deficycie, podwyżce VATu i innych tematach?