Reklama

13 grudnia i wszystko jasne, że nic niejasne, ciągle nierozstrzygnięte i tylko jedno wiadomo, znów trzeba coś napisać i znów zebrać za swoje i znów się podzielić i znów stanąć po właściwej stronie.

13 grudnia i wszystko jasne, że nic niejasne, ciągle nierozstrzygnięte i tylko jedno wiadomo, znów trzeba coś napisać i znów zebrać za swoje i znów się podzielić i znów stanąć po właściwej stronie. Trzeba napisać, chociaż nie ma ochoty pisać tego samego, żeby usłyszeć to samo. Jedno wiadomo i jedno też jest pewne, cokolwiek będzie napisane o stanie wojennym, niczego nowego w odpowiedzi się nie usłyszy. Nie lubię zajmować z góry upatrzonych nudnych pozycji, dlatego postanowiłem trzymać się historii i tematu, ale nie o stanie wojennym będę pisał. Napiszę i tu uwaga, żeby nie było, że nie uprzedzałem, napiszę o pewnej ?spiskowej teorii?, która wydaje mi się niezwykle intrygująca.

Każdy z nas wie gdzie żyjemy, żyjemy w Polsce, a w Polsce jeśli czegoś TV nie powtórzy 1000 razy w tej samej formule i nie zostanie to poparte przez szacowne grono, nie możemy mówić o faktach, możemy mówić o mitach i ?teoriach spiskowych?. I to jest salon polskiego piekła. W izbie polskiego piekła siedzą strażnicy ?prawdy niepopularnej? i oni niestety tak przekazują tę prawdę, że są przedstawicielami tej samej rodziny, tej samej chociaż spadli do poziomu ubogich krewnych polskiej historii, co się nie załapali na ciąg lecz na margines i tego tym w salonie nie mogą wybaczyć.

W takiej atmosferze najlepiej się nie odzywać, albo w przyjaznych grupach powtarzać to co mówili na salonach medialnych lub to co się mówi w izbie ?prawdy niepopularnej?. Nie odpowiada mi jak zwykle żadna służalcza postawa i żadne środowisko, w związku z tym jestem zmuszony poszukiwać własnego miejsca i własnych myśli. Nie dam się traktować ?teorią spiskową? z izby i nie pozwolę, aby mi medialny salon dyktował myśli do zapamiętania. Walę odważnie tezą z izby w stronę salonu, aby oba przybytki zrównać z ziemią: ?Okrągły stół mógł być mistyfikacją?. Spokojnie, spokojnie, mój drogi Rodaku po drugiej stronie monitora, zanim powiesz ?ja pierniczę, co to pierniczysz? i trzaśniesz enterem, albo ?brawo, brawo, precz z komuną?, pozwól że się wytłumaczę z szaleństwa.

Będę się tłumaczył przykładami, bo tak najwygodniej. Jeszcze jakieś 3 do 20 lat temu, autentyczne wydarzenie historyczne zwane ?Picie w Magdalence? było czym? No właśnie, było pożywką dla oszołomów i ?teorią spiskową? lub było zdradą żydo-komuny. Dziś już nikt nie wątpi, po żadnej stronie, że Magdalenka przede wszystkim była i to tak naprawdę w Magdalence przyklepano nasze dalsze losy. Nie ma już teorii spiskowej, jest fakt, który można spokojnie wkleić do encyklopedii i podręczników. Nikt się już nie puka w czoło i nie chichra z politowaniem, gdy słyszy Magdalenka, niewielu się też szczególnie podnieca. Jeden przykład, jak teoria spiskowa stała się historią, a właściwie odwrotnie, jak historia stałą się teorią spiskową, by powrócić na łono hidtori. Podam drugi przykład – trudniejszy. Lech Wałęsa jako agent SB.

Też kupa śmiechu i pukania w czoło, przez ładne kilkanaście lat. Legenda opozycji jako sterowany współpracownik SB? A w domu wszyscy zdrowi? Tymczasem dziś jest już inna rozmowa, nie tylko polityczny bełkot, ale rozmowa o faktach. Przykład jest trudny, ponieważ nie chciałbym zrobić Lechowi Wałęsie żadnej krzywdy, a już na pewno nie chciałbym stać po stronie tych co ?stali? naprzeciw ZOMO, czyli tego jednego i jego brata. Niemniej bez względu na to jak się nie lubi tego czy tamtego, wiele wskazuje na to, że Lech Wałęsa we wczesnych latach siedemdziesiątych dał się esbecji złamać. Wskazują na to nie tylko ideolodzy, ale niestety dokumenty.

Z tego odkrywającego się faktu nie wynika dla mnie nic poza tym, że Wałęsa, który zerwał się esbecji jest jeszcze większym, jeszcze bardziej heroicznym bohaterem i ja się od zaraz z Wałęsą na życiorysy zamienię. Natomiast nie zamykałbym oczu na fakty, tylko dlatego, że fakty nie pasują do ogólnego pozytywnego obrazu solidarnościowego Wałęsy. Trzeci przykład jest krótki i też kontrowersyjny, chociaż nie mam pojęcia dlaczego. Pan generał Jaruzelski był agentem ZSRR, co po pierwsze jest naturalne i nie mogło być inaczej w tamtym czasie, po drugie jest udokumentowane i oczywiście dokumenty leżą w upolitycznionym pisowskim IPN, ale to żaden argument, to głupi argument. Tak jak kiedyś pozwoliłem sobie na porównanie, tak teraz porównanie powtórzę. Z faktu, że na półce biblioteczki biznesmena Rydzyka stoją ?Dziady? Mickiewicza, absolutnie nie wynika, że Mickiewicz jest antysemitą. Dokumenty i książki nie przyjmują cech czytelników i archiwistów.

Nic na to nie poradzę, że polska historia jest skomplikowana i pełna niejasności. Chciałbym, aby i tych agentów nie było i ta Magdalenka, żeby nie miała miejsca i przede wszystkim chciałbym, aby na tym wszystkim nie robiono polityki, ale niestety jest odwrotnie. Łatwo demonizować i katalogować ideologicznie najzwyklejsze w świecie fakty. Tylko co mnie to może obchodzić i czemu mam się na to godzić? Demonizowanie faktów jest głupie i nieskuteczne. Gdy się okazało, że Magdalenka była, to też się okazało, że w zasadzie nic nadzwyczajnego w tym nie ma. Ot napili się jedni i drudzy i Bogu dzięki się nie zabili, ale dogadali.

Fakty i historia są jakie są i my musimy sobie z tym poradzić, nie poprzez pomijanie faktów, ale poprzez rozumną interpretację. Długi ten wywód usprawiedliwiający podjęcie tematu ?Inscenizacji okrągłego stołu?, ale tak trzeba, bo nie chciałbym tego tematu ?sprzedać? jakimkolwiek strażnikom prawdy i jakimkolwiek medialnym przekazom. Chciałbym pogadać jak Polak z Polakiem. I chciałbym żebyśmy się nie śmiali z pewnych tez i już na starcie nie pukali w czoło, tak jak pukaliśmy się i śmieli z Magdalenki, agenta Bolka, agenta Wolskiego, a prawda okazała się i okazuje się bardziej skomplikowana niż epitet ?spiskowa teoria dziejów?. Chciałbym też pogadać tak, żeby dać sobie spokój z nazywaniem podłym tego czy tamtego, chciałbym pogadać na ile to możliwe o faktach, nie cechach charakteru bohaterów, chciałbym pogadać o racjonalnych zachowaniach i motywacjach.

Mamy rok 1989 i od roku pierwsze poważne protesty już nie tylko w Polsce, ale w Czechosłowacji, na Węgrzech innych krajach. Mamy pierestrojkę, mamy coraz mniej wątpliwości co do tego, że komuna zdycha, zdycha na naszych oczach. Aby o tym wiedzieć, nie musimy być generałami, przywódcami, I sekretarzami, którzy znają agonalny stan komuny od środka. Wystarczy, że jesteśmy zwykłymi uciskanymi obywatelami demoludów, mamy oczy, uszy i mózgi i już widać. Widać jak na dłoni, że komuny dłużej kroplówkami poić się nie da i respirator nieboszczce nie pomoże.

Dziś z wygodnej perspektywy wiemy też, że rok później większość socjalistycznych państw z bloku wschodnio i środkowoeuropejskiego zakopie komunę poza murami cmentarza, na wysypisku historii. Wiemy, że z wyjątkiem Rumuni, w żadnym kraju nie padł ani jeden strzał i proszę, żeby nie mieszać do tej statystki Jugosławii, jesteśmy inteligentnymi Polakami i słyszeliśmy, że tam się nałożyło wiele innych rzeczy. Poza wszystkim i przede wszystkim wiemy, że byliśmy pierwsi i jesteśmy z tego dumni, od Polski się zaczęło. No i ja niestety w tę dumę i ten charakterystyczny dla Polski pośpiech chciałem wsadzić kij pod tyłem ?Inscenizacja okrągłego stołu?

Jak moim zdaniem do tego doszło? Po jednej stronie mamy władzę, która ma pełen dostęp do informacji wszelakiej, nie tylko na temat agonii własnego kraju, ale i całego bloku. Po drugiej stronie mamy wykończonych Polaków, masowo emigrujących, pozbawionych nadziei i czekających na cud. Cała ta kraina wiecznej szczęśliwości zwana PRL wydaje ostatnie podrygi. Co oznacza śmierć PRL i bloku komunistycznego dla Polaków? Cud oznacza, wymodlony, oczekiwany, wymarzony, wywalczony cud. Szczęście, radość, nadzieję oznacza, niech biją w dzwony. Wolność!!! A co oznacza upadek PRL dla ludzi, którzy są odpowiedzialni za 45 lat szarzyzny, prześladowań, ideologicznego bełkotu i w końcu zabijania braci i sióstr w imię utopii? Oznacza czas rozliczeń i kary za popełnione winy. Komu zatem zależy na tym, aby jakimś cudem uniknąć dziejowego podsumowania i jak się da, to jeszcze wyjść na światłych humanistów, miłośników demokracji i o zgrozo nawet bohaterów? Tylko władza miała takie marzenia i tylko władza nocami myślała jak je wcielić w życie.

Co ludzie tacy jak Kiszczak czy Jaruzelski, którzy kojarzyli się Polakom jednoznacznie, co cała armia funkcjonariuszy PZPR, którzy pilnowali aby im się nie stała krzywda, żeby nie zabrakło baleronu za żółtymi firankami i Żytniej w Pewexie mieli teraz zrobić, żeby wyjść na przyjaciół narodu? Niejeden PR-owiec złamałby ręce, nie wiem czy którykolwiek w ogóle podjąłby się zadania, ale dla władzy ludowej to nie było wielkie wyzwanie, trenowali takie bezczelności przez pół wieku. Wyjście jest tylko jedno, ta ekipa musi zrobić to, co przez 45 lat robiła perfekcyjnie, musi kłamać i obracać kota ogonem. Czy to jest przypadek, że pan Jurek Urban zaprasza opozycję do rozmów? Ano w moim spiskowym rozumowaniu nie, to jest z pozoru misterny i w praktyce toporny plan wciągania opozycji w pułapkę. Pan Jurek wiec co robi, pan Jurek ratuje swoją dupę i dupę towarzyszy, bo pan Jurek już wie, że towarzysze z Moskwy dłużej nie pociągną i cały system zdechł.

Gdy pan Jurek zaprasza opozycję do rozmów, to się podlizuje, wstępnie zaprzyjaźnia. Polacy znają pana Jurka, ale co mają robić umęczeni Polacy? Oczywiście cieszą się w ciężkim szoku zaskoczenia ludzkimi odruchami władzy ludowej. Niewielu chce się zajmować tym co było, wszyscy czekają na to co będzie. I to jeden efekt zaskoczenia. Drugi jest jeszcze bardziej genialny. Oto władza jest humanistyczna, humanitarna i pokojowa, ze skłonnościami do demokracji, chcemy rozmawiać z opozycją o losach kraju, być może o podziale władzy, nikt już nie ma odwagi powiedzieć, że: ?władza ludowa nie będzie oddana, bo nie może być oddana?. Trudno po takiej ?demokratycznej? ofercie władzy, znów wyjść na ulicę i walczyć na barykadzie, gdyż władza biegła w obracaniu kota ogonem zaraz pokaże w ?Dzienniku?, jak Solidarność napakowanych górników zabija stróżów prawa ? niedożywionych zomowców.

Władza rzuca haczyk, zmęczona opozycja połyka i tak się zaczyna inscenizacja. Powoli pokazuje nam się nowe oblicze władzy, uśmiechnięci generałowie podają ręce opozycji, w środku mamy biskupa, cuda na kiju. Kto to kiedy w Polsce widział takie cuda, radość i szok, chyba wreszcie w tej Polsce przeklętej Polak dogada się z Polakiem, łzy wzruszenia. Polakom tak opadają szczęki, że zapominają kto tu kim był i skąd przyszedł, wszyscy czekają z niepokojem, co to będzie dalej? A dalej kolejne cuda, niby się zrywa obrady i powraca, niby się nie chce Michnika z Kuroniem przy stole, ale zaraz potem w dzienniku Michnik i Ciosek brylują. I w tym miejscu pragnę oświadczyć, że ja nie idę w spisku tak daleko, przypisując współudział w spisku Solidarności malowanej, która wspólnie z władzą ukartowała całe przedsięwzięcie. Nie wierzę choćby z tego prostego powodu, że przy stole siedzieli Kaczyńscy i to obaj, zatem nie ma możliwości, aby się można było dogadać i wspólnie robić z narodu idiotów. Dziś ?kaczorom? można bez trudu zamknąć dzióbki i kazać prenumerować GW, jeśli braliby w tym udział. Trzymam się wersji, że to był wielki kant Jaruzelskiego i Kiszczaka, Urbana i pozostałych starych wyg konającego systemu.

Oni walczyli o wszystko, mówiąc wprost walczyli o życie, nie w sensie istnienia, ale w sensie egzystencji, dlatego wymyślili szopkę dla mas, ostatnią szopkę na pożegnanie i wszystko wskazuje na to, że lud szopkę kupił, z czego towarzysze muszą mieć niezły ubaw. Rzecz przeprowadzona misternie z poszanowaniem suspensu. Najpierw szok, potem napięcie rośnie. Po zaskakującej ofercie rozmowy, rzucono narodowi i opozycji ochłap w postaci sejmu kontraktowego, teraz wiemy, że to cyrk był z demokracji, wtedy napięcie w szoku rosło. W zamian towarzysze Hitchcocki dostali gwarancje nietykalności, to ta słynna ?umowa społeczna?, która przyprawia mnie o mdłości gdy się pojawia jako honorowy argument. Można grać uczciwie z wielkim Szu, ale gdy się nie ma co z pieniędzmi począć. Wszystkie asy w rękawie miała władza i w tej grze nie mogła przegrać.

Wygrali w cuglach i dostali co chcieli. Gwarancje nietykalności i ekonomiczne zabezpieczenie na starość, czego nie dostali to już sobie wcześniej przygotowali, niejakim Wilczkiem, który zrobił swoje. Całą tą partię nazywa się fenomenem, polskim fenomenem i to jest dobre określenie, ten fenomen rzeczywiście jest lokalny. Kiedy w Polsce dokonywały się cuda i sypały asy z rękawa, wbrew pozorom świat się tym średnio zajmował, świat zajmował się Chinami i czołgami na Placu Niebiańskiego Pokoju, za chwilę poleciał mur berliński, aksamitna rewolucja i cała Wiosna Ludów poszła lawinowo. O okrągłym stole nikt poza nami nie mówił, poważniejszych wydarzeń było opór na parę lat do przodu, ZSRR się rozsypał, Niemcy się jednoczyły, to znów próbowano puczem ZSRR przywrócić.

Teoretycznie daliśmy temu wszystkiemu impuls, ale to tylko teoretycznie, w praktyce jesteśmy kolejny raz frajerami, ponieważ to się musiało rozpaść, z nami czy bez nas na czele, ale tylko my zapłaciliśmy pionierską cenę. Wiadomym jest, że najgorzej ma ten co przeciera szlaki, reszta już idzie po śladach, ale nawet biorąc ten smutny fakt pod uwagę, bilans mamy naprawdę fatalny, znacznie bardziej fatalny niż się może wydawać. Po pierwsze gówno z tego pionierstwa mamy w sensie prestiżu i historii. Dziś na 100 zapytanych Europejczyków, co jest symbolem upadku komunizmu, 95 odpowie mur berliński. Tych pięciu to Polacy, z czego dwóch mówi o wielkim pokojowym stole,, dwóch o hańbie narodowej za okrągłym stołem, a jeden, że ma wszystko w dupie.

Z drugiej strony chłodnej analizy po latach, dziś łatwo być mądrym, wtedy większość na miejscu przedstawicieli opozycji zrobiłaby to samo, ja również. Ludzie byli tak zmęczeni i tak czekali na cud, że nie było czasu i sił na spokojne analizy, co kombinuje władza, chociaż było widomo, że władza zawsze kombinuje i jeśli rozmawia o demokracji, to tylko po to, żeby mieć czas na przygotowanie stanu wojennego. Teraz ludzie też nie są wypoczęci i ja również czuję się zmęczony zalewem sloganów. Coraz częściej patrzę na okrągły inaczej niż patrzyłem. Kiedyś patrzyłem tak jak mi wpajano ?Viktoria rozsądku, wzruszający moment?, teraz patrzę ?trudno stało się, sam bym się na to złapał, bez dwóch zdań?. Nie ma sensu z tym faktem robić cokolwiek, poza ustalaniem przyczyn jak to się stało i co zrobić, żeby w przyszłości się nie pakować w podobne historie. Nie mam ani ochoty, ani odwagi rozliczać opozycji za okrągły stół, natomiast animatorów i reżyserów i owszem, mam ochotę demaskować.

Argument zwany Kiszczak z Jaruzelskim są fajni patrioci, bo przekazali władzę pokojowo, to frazes bez pokrycia w rzeczywistych motywach i powodach oddawania władzy. Motywy i powody z patriotyzmem nie miały nic wspólnego, motywy były powodowane strachem i interesem. Po pierwsze nie przekazali, tylko na chwilę się podzielili, po drugie łaski nie robili, że pokojowo się dzielili, już dość się nazabijali i nic wyjątkowego w pokojowym dzieleniu nie było. Tylko w Rumunii padły strzały i polała się krew, poza tym wszędzie władzę oddawano pokojowo. Po trzecie nie przekazali, ale sprzedali za gwarancje nietykalności i udziały w kapitalistycznej raczkującej gospodarce. Ale pal licho wszystkie ?trzy?, co się stało, to się nie odstanie, gorzej, że to początek rachunku za okrągły stół. Jaką pełną cenę zapłaciliśmy za ten pośpiech i za ?Inscenizację okrągłostołową??

Otóż olbrzymią. Byliśmy jedynym krajem, w którym dawny I sekretarz został prezydentem uwalnianej od komunizmu ojczyzny. Byliśmy jedynym krajem, gdzie pierwsze wybory ?demokratyczne? były potworkiem postkomunistycznym, z gwarantowanym pakietem wyborczym dla komunistów. Do dziś jesteśmy jedynym z nielicznych krajów, gdzie nie nastąpiło żadne historyczne, czy polityczne rozliczenie przeszłości, cywilizowane rozliczenie, czy to nazywać lustracją, czy oddzieleniem zła od dobra, to kwestia umowy. Jesteśmy jedynym krajem, w którym dawna legenda opozycji i obecny potentat medialny jest najlepszym kumplem byłego szefem esbecji. I ta dawna legenda opozycji po kliku miesiącach spędzonych w archiwach SB stwierdza, że właściwie nie wiadomo co się przez te 45 lat zdarzyło, wiadomo tylko tyle, że setki tysięcy akt to za mało, żeby powiedzieć kto był bity, a kto bił.

Niestety to nadal nie wszystko. Pokłosiem okrągłostołowej mistyfikacji i tej koncyliacyjnej ?umowy społecznej? jest paraliż informacyjny, blokada normalnej, najzwyklejszej w świecie dyskusji. Po obu stronach przegranego peerelowsko ? solidarnościowego pokolenia obowiązują totemy i tabu. Ludowi przekazywane są tylko hasła, faktów strzegą kolejni strażnicy strasznej prawdy, która się nie nadaje dla mas. Jesteśmy chyba jedynym postkomunistycznym krajem z ugruntowaną już demokracją, w którym na taką skalę i przez tyle lat ewidentne fakty historyczne, jak Magdalenka były nazywane ?teorią spiskową?, albo wielkim przekrętem malowanej opozycji, innych opinii nie sposób było usłyszeć.

Chyba jako jedyni obywatele postkomunistycznego kraju patrzymy na siebie jak na potencjalnych idiotów i pilnujemy się, żeby czegoś nie palnąć, czegoś spoza obowiązujących kanałów dystrybucji. Taka teza jak ?Inscenizacja okrągłego stołu?, przygotowana przez komunistycznych notabli trzęsących dupą, trzęsących bo wiedzieli od dawna co się kroi, jest z ostrożności ?intelektualnej? kwitowana ?spiskową teorią dziejów?. A to przecież całkiem logiczna, trzymająca się kupy i bardzo prawdopodobna teza. Nie wiem czy w pełni prawdziwa, ale wiem jedno, że każdy szanujący się historyk powinien taką tezę przynajmniej rozważyć, wskazać jej wady i zalety, mocne i słabe strony. Tymczasem w Polsce po 20 latach od upadku komunizmu, nie historycy, tylko nadal media piszą historię. Obowiązującym modelem dyskusji jest to co o oszołomach i spiskowcach napisał pewien redaktor blisko 20 lat temu, albo to co mówi pewien zakonnik o Żydach i ruskich agentach.

Niech mi nawet nikt nie próbuje wmawiać, że możemy się uważać za normalnie funkcjonujące społeczeństwo, gdy stoimy po przeciwnych stronach barykady i bronimy skrajnych, a to oznacza, że fałszywych wersji historii. Nie trzeba niczego historycznie, czy naukowo sprawdzać, aby wiedzieć, że skrajne opinie z definicji są fałszywe, bijemy się o kłamstwa i to szyte powrozem, nie grubymi nićmi. Pewien redaktor kłamie jak z nut mówiąc o tym, że nie ma żadnych agentów i TW, są tylko oszołomy, i pewien zakonnik łże, gdy mówi, nie ma żadnych bohaterów są tylko żydowscy agenci. W normalnym społeczeństwie obowiązują tak zwane opinie środka, takich opinii jest najwięcej z natury rzeczy.

Czegoś jednego jest trochę i czegoś drugiego jest trochę, można się spierać czego więcej, ale nie można gadać głupot, że jednego, czy drugiego w ogóle nie ma, skoro oczywiste jest, że jedno i drugie być musi. Co jest spiskowego w tezie o inscenizacji okrągłego stołu? Ja tu nie widzę żadnego spisku dziejowego i nie czuję się oszołomem, intryguje mnie historia miejsca, w którym żyje, chce wiedzieć kto za kształt tego miejsce odpowiada. Zadaje pytania i śmiem twierdzić, że wbrew redakcyjnej linii i częstotliwości radiowej, to są mądre pytania. Czy pytanie o zyski i straty wywołane takim rozwiązaniem jak okrągły stół, to jest głupie pytanie? W moim mniemaniu to jest głęboko inteligentne i fundamentalne pytanie i fruwają mi wymienne slogany ?wielkie polskie osiągnięcie?, ?zdrada żydo-komuny?. Mnie nie interesuje przynależność i beczenie w stadzie, mnie interesuje co się stało, co tak naprawdę się stało.

Oczywiście, że powiem po co mi ta wiedza. Ta wiedza nie jest mi potrzebna, aby wylać fundamenty pod szafoty, aby zbudować partię, czy media napompowane ideologicznie. Ja tej wiedzy potrzebuję z czysto pragmatycznych powodów. Chcę wiedzieć co się stało, że nie jest tak jak powinno być, co się stało, że poza nami wszyscy inni poszli inna drogą i w większości lepiej na tym wyszli. Jakie złe i dobre mechanizmy wpłynęły na tak zwany całokształt, jacy źli ludzie sypią piach w trybiki i czerpią zyski z psucia i jacy dobrzy harują po nocach czekając do pierwszego. Pytam się za co do jasnej cholery ten czy ów nazywa mnie oszołomem, Żydem, bolszewikiem faszystą, kiedy zadaję fundamentalne dla wszystkich pytanie. Z odpowiedzi na takie pytania będzie zbudowana przyszłość. Inna będzie nasza przyszłość jeśli uznamy, że w PRL nic się nie stało, bo skoro nic się nie stało, to nie zauważymy kiedy się PRL powtórzy, a ja nie chcę żeby się powtórzył. I wszystkim tym co pukają się w czoło, przypominam, że w latach 2005-2007 ocieraliśmy się o PRL, mnie w każdym razie dreszcze chodziły po plecach i nie o to idzie, że Kaczyński jest Kiszczak, czy Gomułka, za słaby jest, żeby był. Cokolwiek złego nie sądzić o Kaczyńskim, nie ma na sumieniu promila tego co Gomułka.

Chodzi o ducha systemu, klimat, chodzi o aurę, formę uprawiania polityki i dialogu społecznego a to wszystko cholernie mi się kojarzyło z estetyką PRL. Inna będzie Polska jeśli uznamy, że ciągle nami rządzi GRU i tylko Księstwo Toruńskie trzyma narodową tożsamość. Inna będzie Polska jeśli uznamy generała SB za honorowego bohatera, a agenta ZSRR za polskiego patriotę. Mnie już nie chodzi o sprawiedliwość, ten banał już nam przeszedł koło nosa i dajmy sobie spokój, niech się sądy męczą, nie wierzę, że to coś zmieni. Walczmy o inny banał, walczmy o prawdę, nie o całą, o tyle ile się da. Próbujmy w spokoju to wszystko poukładać, nie idealnie, ale tak, żeby opinie środka brylowały, a tłem dla tych opinii były opinie skrajne, w moim odczuciu skrajnie głupie. Może czas na zmianę warty medialnej i naukowej, bo o politycznej póki co zapomnijmy.

Może pora odpocząć pokoleniu peerelowsko ? solidarnościowemu, niech załatwiają swoje sprawy między sobą, bo ja się w ich sprawach już dawno pogubiłem i znudziłem monotonią sloganów. Chyba czas już najwyższy dać sobie spokój z kneblowaniem dyskusji ?ruskimi agentami?, ?teoriami spiskowymi? i ?oszołomami?. Czas już dopuścić do głosu pokolenie patrzące z dystansem i rozsądkiem, żeby się czegoś nauczyło na błędach rodziców. Z uporem maniaka będę za wzór podawał młodych, zdolnych i normalnych i za przykład autorki ?Trzech kumpli?, one pokazały, że się da pokazać. Da się pokazać dobro i zło, błędy i wypaczenia i nikomu nie trzeba przy tym robić krzywdy i nikogo nie trzeba wlec na szafot, żeby na tronie mógł zasiąść ktoś. Da się, prawie wszystko się da, a do prawdy dochodzić da się na pewno, tylko trzeba chcieć czegoś więcej niż ryczeć w stadzie. Trzeba mieć odwagę, często wobec samego siebie, aby zadawać trudne pytania i lekceważyć ?intelektualną? ostrożność. A co ja chciałem przez to wszystko powiedzieć? Chciałem powiedzieć, że nie ma szans na ustalenie jednej obowiązującej wersji wydarzeń, ale jest konieczność przywrócenia normalnej dyskusji oderwanej od barykad i mam nadzieję, że swoją cegiełkę do przywracania dokładam. Dziś stwierdzenie, że okrągły stół mógł być mistyfikacją, nie jest żadną rewelacją, jest jedną z wielu możliwych do udowodnienia tez. Tyle i AŻ TYLE. Walić się po pyskach można, ust zamykać się nie godzi.

Reklama

104 KOMENTARZE

  1. hmmm
    się odważę, dawno temu gdzieś wyczytałem,nie jestem wstanie sobie przypomnieć gdzie, choć podejrzewam Urbana a w zasadzie jego alfabet, takie oto stwierdzenie któregoś z bonzów PZPR, dajmy solidaruchom te biureczka, te sekretarki, limuzyny i przywileje władzy a staną się tacy jak my. I to prawda i nie wiem czy zasadne było by tu napisanie że niestety. Władza musi być taka jak musi być. Mieć swoje przywileje i te biureczka.
    Czy to był, okrągły stół, spisek? raczej świetnie rozegrane zwalenie odpowiedzialności. Druga, ta społeczna strona stołu dostała to na czym się nie znała, dostała instrumenty władzy a oddający zostawili sobie zalety oddania władzy politycznej przy zachowaniu wszelkich instrumentów władzy faktycznej, czyli władzy nad gospodarka.
    A czy to że wtedy w 1989 roku stało się to co się stało sprawia że teraz stoimy w jakimś złym punkcie? Z mojego punktu widzenia nie, wystarczy troch obiektywizmu i oderwania się od rozpalającego nas do czerwoności sporu historycznego. wystarczy żyć teraźniejszością a nie przeszłością. Zamknąć okno na śmierdzące podwórko i otworzyć drzwi na ukwieconą łąkę.
    Niech o zaprzeszłe spieraj się Ci którzy maja jedynie przeszłość, ja muszę patrzeć do przodu.
    A co do ocen bohaterów i ich postaw i antybohaterów i ich postaw. To jestem w tej dobrej sytuacji że nigdy nie przerabiałem jak to jest na przykład być Unitą, to nigdy nie była moja ścieżka. Kroczyłem sobie wąska dróżka UPR a trzy lata temu wlazłem na drogę PO. wydaje mi si e że dzięki temu uniknąłem losu rozczarowanych. Wiem że sam muszę sobie wyrwać to wszystko co jest mi potrzebne, wiem że nikt mi tego nie da i bardzo dobrze

  2. hmmm
    się odważę, dawno temu gdzieś wyczytałem,nie jestem wstanie sobie przypomnieć gdzie, choć podejrzewam Urbana a w zasadzie jego alfabet, takie oto stwierdzenie któregoś z bonzów PZPR, dajmy solidaruchom te biureczka, te sekretarki, limuzyny i przywileje władzy a staną się tacy jak my. I to prawda i nie wiem czy zasadne było by tu napisanie że niestety. Władza musi być taka jak musi być. Mieć swoje przywileje i te biureczka.
    Czy to był, okrągły stół, spisek? raczej świetnie rozegrane zwalenie odpowiedzialności. Druga, ta społeczna strona stołu dostała to na czym się nie znała, dostała instrumenty władzy a oddający zostawili sobie zalety oddania władzy politycznej przy zachowaniu wszelkich instrumentów władzy faktycznej, czyli władzy nad gospodarka.
    A czy to że wtedy w 1989 roku stało się to co się stało sprawia że teraz stoimy w jakimś złym punkcie? Z mojego punktu widzenia nie, wystarczy troch obiektywizmu i oderwania się od rozpalającego nas do czerwoności sporu historycznego. wystarczy żyć teraźniejszością a nie przeszłością. Zamknąć okno na śmierdzące podwórko i otworzyć drzwi na ukwieconą łąkę.
    Niech o zaprzeszłe spieraj się Ci którzy maja jedynie przeszłość, ja muszę patrzeć do przodu.
    A co do ocen bohaterów i ich postaw i antybohaterów i ich postaw. To jestem w tej dobrej sytuacji że nigdy nie przerabiałem jak to jest na przykład być Unitą, to nigdy nie była moja ścieżka. Kroczyłem sobie wąska dróżka UPR a trzy lata temu wlazłem na drogę PO. wydaje mi si e że dzięki temu uniknąłem losu rozczarowanych. Wiem że sam muszę sobie wyrwać to wszystko co jest mi potrzebne, wiem że nikt mi tego nie da i bardzo dobrze

  3. hmmm
    się odważę, dawno temu gdzieś wyczytałem,nie jestem wstanie sobie przypomnieć gdzie, choć podejrzewam Urbana a w zasadzie jego alfabet, takie oto stwierdzenie któregoś z bonzów PZPR, dajmy solidaruchom te biureczka, te sekretarki, limuzyny i przywileje władzy a staną się tacy jak my. I to prawda i nie wiem czy zasadne było by tu napisanie że niestety. Władza musi być taka jak musi być. Mieć swoje przywileje i te biureczka.
    Czy to był, okrągły stół, spisek? raczej świetnie rozegrane zwalenie odpowiedzialności. Druga, ta społeczna strona stołu dostała to na czym się nie znała, dostała instrumenty władzy a oddający zostawili sobie zalety oddania władzy politycznej przy zachowaniu wszelkich instrumentów władzy faktycznej, czyli władzy nad gospodarka.
    A czy to że wtedy w 1989 roku stało się to co się stało sprawia że teraz stoimy w jakimś złym punkcie? Z mojego punktu widzenia nie, wystarczy troch obiektywizmu i oderwania się od rozpalającego nas do czerwoności sporu historycznego. wystarczy żyć teraźniejszością a nie przeszłością. Zamknąć okno na śmierdzące podwórko i otworzyć drzwi na ukwieconą łąkę.
    Niech o zaprzeszłe spieraj się Ci którzy maja jedynie przeszłość, ja muszę patrzeć do przodu.
    A co do ocen bohaterów i ich postaw i antybohaterów i ich postaw. To jestem w tej dobrej sytuacji że nigdy nie przerabiałem jak to jest na przykład być Unitą, to nigdy nie była moja ścieżka. Kroczyłem sobie wąska dróżka UPR a trzy lata temu wlazłem na drogę PO. wydaje mi si e że dzięki temu uniknąłem losu rozczarowanych. Wiem że sam muszę sobie wyrwać to wszystko co jest mi potrzebne, wiem że nikt mi tego nie da i bardzo dobrze

  4. hmmm
    się odważę, dawno temu gdzieś wyczytałem,nie jestem wstanie sobie przypomnieć gdzie, choć podejrzewam Urbana a w zasadzie jego alfabet, takie oto stwierdzenie któregoś z bonzów PZPR, dajmy solidaruchom te biureczka, te sekretarki, limuzyny i przywileje władzy a staną się tacy jak my. I to prawda i nie wiem czy zasadne było by tu napisanie że niestety. Władza musi być taka jak musi być. Mieć swoje przywileje i te biureczka.
    Czy to był, okrągły stół, spisek? raczej świetnie rozegrane zwalenie odpowiedzialności. Druga, ta społeczna strona stołu dostała to na czym się nie znała, dostała instrumenty władzy a oddający zostawili sobie zalety oddania władzy politycznej przy zachowaniu wszelkich instrumentów władzy faktycznej, czyli władzy nad gospodarka.
    A czy to że wtedy w 1989 roku stało się to co się stało sprawia że teraz stoimy w jakimś złym punkcie? Z mojego punktu widzenia nie, wystarczy troch obiektywizmu i oderwania się od rozpalającego nas do czerwoności sporu historycznego. wystarczy żyć teraźniejszością a nie przeszłością. Zamknąć okno na śmierdzące podwórko i otworzyć drzwi na ukwieconą łąkę.
    Niech o zaprzeszłe spieraj się Ci którzy maja jedynie przeszłość, ja muszę patrzeć do przodu.
    A co do ocen bohaterów i ich postaw i antybohaterów i ich postaw. To jestem w tej dobrej sytuacji że nigdy nie przerabiałem jak to jest na przykład być Unitą, to nigdy nie była moja ścieżka. Kroczyłem sobie wąska dróżka UPR a trzy lata temu wlazłem na drogę PO. wydaje mi si e że dzięki temu uniknąłem losu rozczarowanych. Wiem że sam muszę sobie wyrwać to wszystko co jest mi potrzebne, wiem że nikt mi tego nie da i bardzo dobrze

  5. Często słysze i kompletnie się nie zgadzam
    Często słyszę taki argument dajmy już spokój idźmy do przodu, a najczęściej z ust tych co odpowiadają za przeszłość (oczywiście nie Ciebie mam na myśli), po jednej i drugiej stronie. Temat zamęczono nawlanką zgranych “argumentów”. Natomiast sam temat jest FUNDAMENTALNY, tylko dialog jest do dupy. Zanim Niemcy poszły do przodu “cofnęły się do tyłu”. Odpowiedziały sobie dlaczego w latach 30 w demokratycznych wyborach wygrał szaleniec i pociągnął na skraj przepaści cały naród. Niemcy wprowadzili i realizowali z żelazną konsekwencją zasady nowego ładu społecznego i to im pozwoliło zbudować potęgę.

    Boję się pomyśleć co by się stało w Niemczech, gdyby nie obowiązywał model powszechnego potępienia przeszłości, ale tak jak w Polsce model “właściwie to wszystko jest tak skomplikowane, że nie wiadomo kto za co odpowiada”. Przyszłość? Jasne, że tak, ale żyjemy teraźniejszością. Cała nasza teraźniejszość jest determinowana brakiem podsumowania przeszłości i wyrywaniem po kawałku wygodnych części archiwów. To na braku rozliczenia parę lat po obaleniu komunizmu wygrało SLD, na braku rozliczenia do władzy doszli Kaczyńscy. Dlatego bardzo ładnie i inteligentnie i filozoficznie i nowocześnie brzmi hasło “dajmy spokój”, ale to hasło podwyższa słuchalności RM i oglądalność “Misji Specjalnej”. Między innymi to hasło konserwuje 30% poparcia dla lidera od 13 letnich dziewczynek. Smród przeszłości ciągnie się za nami od 20 lat i nic tu nie pomoże otwieranie okien, trzeba wejść do stajni i wyrzucić gnój. Takie jest moje skromne zdanie.

  6. Często słysze i kompletnie się nie zgadzam
    Często słyszę taki argument dajmy już spokój idźmy do przodu, a najczęściej z ust tych co odpowiadają za przeszłość (oczywiście nie Ciebie mam na myśli), po jednej i drugiej stronie. Temat zamęczono nawlanką zgranych “argumentów”. Natomiast sam temat jest FUNDAMENTALNY, tylko dialog jest do dupy. Zanim Niemcy poszły do przodu “cofnęły się do tyłu”. Odpowiedziały sobie dlaczego w latach 30 w demokratycznych wyborach wygrał szaleniec i pociągnął na skraj przepaści cały naród. Niemcy wprowadzili i realizowali z żelazną konsekwencją zasady nowego ładu społecznego i to im pozwoliło zbudować potęgę.

    Boję się pomyśleć co by się stało w Niemczech, gdyby nie obowiązywał model powszechnego potępienia przeszłości, ale tak jak w Polsce model “właściwie to wszystko jest tak skomplikowane, że nie wiadomo kto za co odpowiada”. Przyszłość? Jasne, że tak, ale żyjemy teraźniejszością. Cała nasza teraźniejszość jest determinowana brakiem podsumowania przeszłości i wyrywaniem po kawałku wygodnych części archiwów. To na braku rozliczenia parę lat po obaleniu komunizmu wygrało SLD, na braku rozliczenia do władzy doszli Kaczyńscy. Dlatego bardzo ładnie i inteligentnie i filozoficznie i nowocześnie brzmi hasło “dajmy spokój”, ale to hasło podwyższa słuchalności RM i oglądalność “Misji Specjalnej”. Między innymi to hasło konserwuje 30% poparcia dla lidera od 13 letnich dziewczynek. Smród przeszłości ciągnie się za nami od 20 lat i nic tu nie pomoże otwieranie okien, trzeba wejść do stajni i wyrzucić gnój. Takie jest moje skromne zdanie.

  7. Często słysze i kompletnie się nie zgadzam
    Często słyszę taki argument dajmy już spokój idźmy do przodu, a najczęściej z ust tych co odpowiadają za przeszłość (oczywiście nie Ciebie mam na myśli), po jednej i drugiej stronie. Temat zamęczono nawlanką zgranych “argumentów”. Natomiast sam temat jest FUNDAMENTALNY, tylko dialog jest do dupy. Zanim Niemcy poszły do przodu “cofnęły się do tyłu”. Odpowiedziały sobie dlaczego w latach 30 w demokratycznych wyborach wygrał szaleniec i pociągnął na skraj przepaści cały naród. Niemcy wprowadzili i realizowali z żelazną konsekwencją zasady nowego ładu społecznego i to im pozwoliło zbudować potęgę.

    Boję się pomyśleć co by się stało w Niemczech, gdyby nie obowiązywał model powszechnego potępienia przeszłości, ale tak jak w Polsce model “właściwie to wszystko jest tak skomplikowane, że nie wiadomo kto za co odpowiada”. Przyszłość? Jasne, że tak, ale żyjemy teraźniejszością. Cała nasza teraźniejszość jest determinowana brakiem podsumowania przeszłości i wyrywaniem po kawałku wygodnych części archiwów. To na braku rozliczenia parę lat po obaleniu komunizmu wygrało SLD, na braku rozliczenia do władzy doszli Kaczyńscy. Dlatego bardzo ładnie i inteligentnie i filozoficznie i nowocześnie brzmi hasło “dajmy spokój”, ale to hasło podwyższa słuchalności RM i oglądalność “Misji Specjalnej”. Między innymi to hasło konserwuje 30% poparcia dla lidera od 13 letnich dziewczynek. Smród przeszłości ciągnie się za nami od 20 lat i nic tu nie pomoże otwieranie okien, trzeba wejść do stajni i wyrzucić gnój. Takie jest moje skromne zdanie.

  8. Często słysze i kompletnie się nie zgadzam
    Często słyszę taki argument dajmy już spokój idźmy do przodu, a najczęściej z ust tych co odpowiadają za przeszłość (oczywiście nie Ciebie mam na myśli), po jednej i drugiej stronie. Temat zamęczono nawlanką zgranych “argumentów”. Natomiast sam temat jest FUNDAMENTALNY, tylko dialog jest do dupy. Zanim Niemcy poszły do przodu “cofnęły się do tyłu”. Odpowiedziały sobie dlaczego w latach 30 w demokratycznych wyborach wygrał szaleniec i pociągnął na skraj przepaści cały naród. Niemcy wprowadzili i realizowali z żelazną konsekwencją zasady nowego ładu społecznego i to im pozwoliło zbudować potęgę.

    Boję się pomyśleć co by się stało w Niemczech, gdyby nie obowiązywał model powszechnego potępienia przeszłości, ale tak jak w Polsce model “właściwie to wszystko jest tak skomplikowane, że nie wiadomo kto za co odpowiada”. Przyszłość? Jasne, że tak, ale żyjemy teraźniejszością. Cała nasza teraźniejszość jest determinowana brakiem podsumowania przeszłości i wyrywaniem po kawałku wygodnych części archiwów. To na braku rozliczenia parę lat po obaleniu komunizmu wygrało SLD, na braku rozliczenia do władzy doszli Kaczyńscy. Dlatego bardzo ładnie i inteligentnie i filozoficznie i nowocześnie brzmi hasło “dajmy spokój”, ale to hasło podwyższa słuchalności RM i oglądalność “Misji Specjalnej”. Między innymi to hasło konserwuje 30% poparcia dla lidera od 13 letnich dziewczynek. Smród przeszłości ciągnie się za nami od 20 lat i nic tu nie pomoże otwieranie okien, trzeba wejść do stajni i wyrzucić gnój. Takie jest moje skromne zdanie.

  9. Każdy mnie może
    Każdy ma prawo widzieć we mnie Rydzyka i w Kiszczaku człowieka honoru, święte niezbywalne prawo. Korzystasz z tego prawa garściami, a ja Ci jako “gospodarz” oddaję przestrzeń do dalszych swobód, jednocześnie sam sobie ograniczam prawo do umieszczenia Cię wśród pupilków esbeków, a przecież dość w tym tekście jest dowodów sympatii dla tego zacnego środowiska, aby się o takie “argumenty” pokusić. Wolność pojmuję masochistycznie innym wolno więcej zrobić mnie, niż ja mogę zrobić innym, to kwestia samopoczucia. To w zasadzie egoizm, źle i głupio bym się czył gdym ci za Rydzyka oddał “komuchem”, nie dlatego, że Tobie będzie przykro, ale dla tego, że ja wyjdę na idiotę.

    PS Nie znam bardziej jednostronnej, kłamliwej, spiskowej historii niż historia Michnika i Rydzyka. Czysty politykal fiction, tania feliotonistyka i brednie dla mas.

  10. Każdy mnie może
    Każdy ma prawo widzieć we mnie Rydzyka i w Kiszczaku człowieka honoru, święte niezbywalne prawo. Korzystasz z tego prawa garściami, a ja Ci jako “gospodarz” oddaję przestrzeń do dalszych swobód, jednocześnie sam sobie ograniczam prawo do umieszczenia Cię wśród pupilków esbeków, a przecież dość w tym tekście jest dowodów sympatii dla tego zacnego środowiska, aby się o takie “argumenty” pokusić. Wolność pojmuję masochistycznie innym wolno więcej zrobić mnie, niż ja mogę zrobić innym, to kwestia samopoczucia. To w zasadzie egoizm, źle i głupio bym się czył gdym ci za Rydzyka oddał “komuchem”, nie dlatego, że Tobie będzie przykro, ale dla tego, że ja wyjdę na idiotę.

    PS Nie znam bardziej jednostronnej, kłamliwej, spiskowej historii niż historia Michnika i Rydzyka. Czysty politykal fiction, tania feliotonistyka i brednie dla mas.

  11. Każdy mnie może
    Każdy ma prawo widzieć we mnie Rydzyka i w Kiszczaku człowieka honoru, święte niezbywalne prawo. Korzystasz z tego prawa garściami, a ja Ci jako “gospodarz” oddaję przestrzeń do dalszych swobód, jednocześnie sam sobie ograniczam prawo do umieszczenia Cię wśród pupilków esbeków, a przecież dość w tym tekście jest dowodów sympatii dla tego zacnego środowiska, aby się o takie “argumenty” pokusić. Wolność pojmuję masochistycznie innym wolno więcej zrobić mnie, niż ja mogę zrobić innym, to kwestia samopoczucia. To w zasadzie egoizm, źle i głupio bym się czył gdym ci za Rydzyka oddał “komuchem”, nie dlatego, że Tobie będzie przykro, ale dla tego, że ja wyjdę na idiotę.

    PS Nie znam bardziej jednostronnej, kłamliwej, spiskowej historii niż historia Michnika i Rydzyka. Czysty politykal fiction, tania feliotonistyka i brednie dla mas.

  12. Każdy mnie może
    Każdy ma prawo widzieć we mnie Rydzyka i w Kiszczaku człowieka honoru, święte niezbywalne prawo. Korzystasz z tego prawa garściami, a ja Ci jako “gospodarz” oddaję przestrzeń do dalszych swobód, jednocześnie sam sobie ograniczam prawo do umieszczenia Cię wśród pupilków esbeków, a przecież dość w tym tekście jest dowodów sympatii dla tego zacnego środowiska, aby się o takie “argumenty” pokusić. Wolność pojmuję masochistycznie innym wolno więcej zrobić mnie, niż ja mogę zrobić innym, to kwestia samopoczucia. To w zasadzie egoizm, źle i głupio bym się czył gdym ci za Rydzyka oddał “komuchem”, nie dlatego, że Tobie będzie przykro, ale dla tego, że ja wyjdę na idiotę.

    PS Nie znam bardziej jednostronnej, kłamliwej, spiskowej historii niż historia Michnika i Rydzyka. Czysty politykal fiction, tania feliotonistyka i brednie dla mas.

  13. Po co głupio pytasz kuraku jak było przecież ty wiesz jak było
    Jak komuniści oddali bezkrwawo władzę to to jest źle. Jak wybrali wyborcy Jaruzelskiego prezydentem za to że nie zrobił ubojni z Polski to to też źle. Jak się opozycja z władzą dogadała w sprawie przekazania władzy to oczywiście źle. Miało być tak jak w Rumuni i Jugosławi to byłoby dobrze bo można by przez wieki pokazywać o tu wybili mi ząb a ten rękaw co mi zwisa to mi wredna komuna wyrwała i do dzisiaj nie mogę go zeszyć bo wszystkie pieniądze idą na tacę w kościele a część na NIE Urbana.
    Kuraku opamiętaj się i zacznij jakąś kurację bo umrzesz w głupocie.
    Nikt ci ust nie zamyka ale nie pier-dol głupot bo to cię pewnie jakoś tam boli i tracisz na zdrowiu.
    Przyznaję się że czytam cię od dawna bo na ogół trafnie piszesz np o Kaczorach i PiSie ale o czasach tzw komuny zielonego pojęcia nie masz albo masz złąwolę niestety. Nie pozwól sobie na to aby mnie nazywać postkomunistą bo tego ni wytrzymię ale napisz szczerze za komuny byłeś szczylem i nie możesz ścierpieć że byli tacy co z komuną po swojemu walczyli i którzy faktycznie byli straceńcami bo niejednokrotnie sami nie wierzyli że to się tak szybko i bezboleśnie wykopyrtnie a ty nie miałeś okazji walczyć z tą komuną i teraz przeżywasz ogromne frustracje no i oczywiście ty byś z Kiszczakiem kielicha nie wypił bo ty masz zasady.

  14. Po co głupio pytasz kuraku jak było przecież ty wiesz jak było
    Jak komuniści oddali bezkrwawo władzę to to jest źle. Jak wybrali wyborcy Jaruzelskiego prezydentem za to że nie zrobił ubojni z Polski to to też źle. Jak się opozycja z władzą dogadała w sprawie przekazania władzy to oczywiście źle. Miało być tak jak w Rumuni i Jugosławi to byłoby dobrze bo można by przez wieki pokazywać o tu wybili mi ząb a ten rękaw co mi zwisa to mi wredna komuna wyrwała i do dzisiaj nie mogę go zeszyć bo wszystkie pieniądze idą na tacę w kościele a część na NIE Urbana.
    Kuraku opamiętaj się i zacznij jakąś kurację bo umrzesz w głupocie.
    Nikt ci ust nie zamyka ale nie pier-dol głupot bo to cię pewnie jakoś tam boli i tracisz na zdrowiu.
    Przyznaję się że czytam cię od dawna bo na ogół trafnie piszesz np o Kaczorach i PiSie ale o czasach tzw komuny zielonego pojęcia nie masz albo masz złąwolę niestety. Nie pozwól sobie na to aby mnie nazywać postkomunistą bo tego ni wytrzymię ale napisz szczerze za komuny byłeś szczylem i nie możesz ścierpieć że byli tacy co z komuną po swojemu walczyli i którzy faktycznie byli straceńcami bo niejednokrotnie sami nie wierzyli że to się tak szybko i bezboleśnie wykopyrtnie a ty nie miałeś okazji walczyć z tą komuną i teraz przeżywasz ogromne frustracje no i oczywiście ty byś z Kiszczakiem kielicha nie wypił bo ty masz zasady.

  15. Po co głupio pytasz kuraku jak było przecież ty wiesz jak było
    Jak komuniści oddali bezkrwawo władzę to to jest źle. Jak wybrali wyborcy Jaruzelskiego prezydentem za to że nie zrobił ubojni z Polski to to też źle. Jak się opozycja z władzą dogadała w sprawie przekazania władzy to oczywiście źle. Miało być tak jak w Rumuni i Jugosławi to byłoby dobrze bo można by przez wieki pokazywać o tu wybili mi ząb a ten rękaw co mi zwisa to mi wredna komuna wyrwała i do dzisiaj nie mogę go zeszyć bo wszystkie pieniądze idą na tacę w kościele a część na NIE Urbana.
    Kuraku opamiętaj się i zacznij jakąś kurację bo umrzesz w głupocie.
    Nikt ci ust nie zamyka ale nie pier-dol głupot bo to cię pewnie jakoś tam boli i tracisz na zdrowiu.
    Przyznaję się że czytam cię od dawna bo na ogół trafnie piszesz np o Kaczorach i PiSie ale o czasach tzw komuny zielonego pojęcia nie masz albo masz złąwolę niestety. Nie pozwól sobie na to aby mnie nazywać postkomunistą bo tego ni wytrzymię ale napisz szczerze za komuny byłeś szczylem i nie możesz ścierpieć że byli tacy co z komuną po swojemu walczyli i którzy faktycznie byli straceńcami bo niejednokrotnie sami nie wierzyli że to się tak szybko i bezboleśnie wykopyrtnie a ty nie miałeś okazji walczyć z tą komuną i teraz przeżywasz ogromne frustracje no i oczywiście ty byś z Kiszczakiem kielicha nie wypił bo ty masz zasady.

  16. Po co głupio pytasz kuraku jak było przecież ty wiesz jak było
    Jak komuniści oddali bezkrwawo władzę to to jest źle. Jak wybrali wyborcy Jaruzelskiego prezydentem za to że nie zrobił ubojni z Polski to to też źle. Jak się opozycja z władzą dogadała w sprawie przekazania władzy to oczywiście źle. Miało być tak jak w Rumuni i Jugosławi to byłoby dobrze bo można by przez wieki pokazywać o tu wybili mi ząb a ten rękaw co mi zwisa to mi wredna komuna wyrwała i do dzisiaj nie mogę go zeszyć bo wszystkie pieniądze idą na tacę w kościele a część na NIE Urbana.
    Kuraku opamiętaj się i zacznij jakąś kurację bo umrzesz w głupocie.
    Nikt ci ust nie zamyka ale nie pier-dol głupot bo to cię pewnie jakoś tam boli i tracisz na zdrowiu.
    Przyznaję się że czytam cię od dawna bo na ogół trafnie piszesz np o Kaczorach i PiSie ale o czasach tzw komuny zielonego pojęcia nie masz albo masz złąwolę niestety. Nie pozwól sobie na to aby mnie nazywać postkomunistą bo tego ni wytrzymię ale napisz szczerze za komuny byłeś szczylem i nie możesz ścierpieć że byli tacy co z komuną po swojemu walczyli i którzy faktycznie byli straceńcami bo niejednokrotnie sami nie wierzyli że to się tak szybko i bezboleśnie wykopyrtnie a ty nie miałeś okazji walczyć z tą komuną i teraz przeżywasz ogromne frustracje no i oczywiście ty byś z Kiszczakiem kielicha nie wypił bo ty masz zasady.

  17. Powiedz mi, MK, jak wg.
    Powiedz mi, MK, jak wg. Ciebie powinien wyglądać upadek komunizmu w Polsce? Owszem, ja wiem, że to nie było tak fajnie i atrakcyjnie, jak w Czechosłowacji, czy Niemczech, wszystko odbyło się bez fajerwerków, aksamitu i burzenia murów, ale czy to powód do smutku? My mieliśmy swój wielki, aksamitny zryw już w 1980 roku, później w 1988 była fala strajków, w końcu trzeba było jednak załatwić sprawy, a spraw nie dało się wtedy załatwić w tak prosty sposób. NRD, czy Czechosłowacja miały za sobą doświadczenia Polski, tam już wszyscy wiedzieli, że system upadł w jednym kraju i upadek we wszystkich następnych to kwestia czasu. W Polsce było inaczej, my byliśmy pierwsi, jak sam piszesz przecieraliśmy szlaki. Owszem, cały blok wschodni się walił, w ZSRR pierestrojka i było wiadomo, że w końcu sprawa się rypnie, ale nie było wiadomo w jaki sposób. We wspomnianej przez Ciebie Rumunii obalenie komunizmu odbyło się w sposób krwawy i nie do końca, bo komuna utrzymała się przy władzy i to nie tylko na szczeblu prezydenckim, ale i na szczeblu rządowym. Przeczy to Twojej tezie, że my jedni byliśmy tak głupi, żeśmy zostawili generała przy władzy. Generał ustąpił zresztą pod silnym naciskiem 1,5 roku później, w Rumunii dopiero po 5 latach czerwoni oddali władzę, tylko po to, by 2, czy 3 lata później znów ją odzyskać. Nie chcesz porównań z Rumunią? Proszę bardzo: w Czechosłowacji nic nie odbyło się aksamitnie, ZOMO pałowało ludzi jeszcze wtedy, gdy Polska od 2 miesięcy miała niekomunistycznego premiera, w NRD było jeszcze gorzej, tam pałowano mocniej i dopiero gigantyczna ucieczka ( m. in. przez Polskę ) do RFN i jeszcze gigantyczniejsza fala strajków sprawiła, że zmieniły się władze SED i partia zezwoliła na demokratyczne wybory. Komuna broniła się wszędzie i to już po zmianach w Polsce, my byliśmy pierwsi i nie wiedzieliśmy jak będzie. Dlatego okrągły stół można nazwać tryumfem rozsądku i możemy być z niego dumni. A jeśli chodzi o lustrację to wcale nie jesteśmy jednymi z nielicznych, gdzie nie było pełnego rozliczenia i otwarcia archiwów, takie rozwiązania zastosowano tylko w NRD, w Czechosłowacji i jeszcze chyba na Węgrzech, gdzie indziej było tak jak u nas, były też kraje gdzie archiwa zamknięto na cztery spusty ( choćby Rosja ). Wiem, że zastosowano u nas rozwiązania złe, ale to już nie wina okrągłęgo stołu, to w dużej mierze wina pana Mikke, który wymyślił beznadziejną uchwałę lustracyjną i wina pana Macierewicza, który w jeszcze gorszy sposób ją realizował. Owszem, do sprawy zohydzenia Polakom lustracji przyłożył rękę Michnik, ale nie tylko on był przy okrągłym stole i w Magdalence.

    • Niech wygląda jak wyglądał
      Myślę, że upadek komunizmu powinien wyglądać tak jak wyglądał, jak wspomniałem nie ma się co wymądrzać, bo zrobiłbym na miejscu opozycji to samo. Nie w tym rzecz. Pisze o innym problemie. Piszę o tym co się stało po upadku, a stała się fałszywa naczelna teza, że nikt za ostanie 45 lat nie odpowiada, wszyscy są ofiarami i honorowymi funkcjonariuszami. Chodzi o to, że od 20 lat sprzedaje się nam fałszywy obraz tamtych czasów i bohaterów. Wszędzie władza była oddana pokojowo, łaski nie robili, to jest taki argument jakby uniewinnić seryjnego mordercę, za to, że wypuścił ostatnią ofiarę. Nie chcę żadnych kar dla Jaruzelskiego i Kiszczaka, chce tylko przebić się z faktami, że nie tym panom zawdzięczamy wolność, ale tym co się im sprzeciwiali ryzykując życie. To jest elementarne stwierdzenie. Jeśli zapamiętamy naszą historię i bohaterów tak jak nam się serwuję, to w przyszłości może się okazać, że nie warto protestować przeciw łamaniu praw człowieka i zasad demokracji, warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać i zostać bohaterem, człowiekiem honoru.

      • W takim razie się zgadzamy.
        W takim razie się zgadzamy. Komunistom dano niezasłużone fory. Owszem, przy okrągłym stole to było uzasadnione, później należało jednak rozliczyć się z przeszłością, by móc ją zamknąć i zacząć budować przyszłość. Nie zrobiono tego i przeszłość ciągnie się za nami jak smród po gaciach. Warto jednak wspomnieć, przy okazji obsztorcowywania układów i mediów, że dużo złego dla lustracji, prawdopodobnie więcej niż Michnik, zrobili ci, którzy chcieli wieszania komunistów na drzewach i którzy z lustracji i rozliczania przeszłości zrobili pomysł na walkę polityczną i na kampanię wyborczą. Oni zawinili tu najbardziej, nie okrągły stół, nie mistyfikacje, nie Magdalenki, nie media, ale właśnie oni.
        PS. A Wilczka to proszę zostawić w spokoju. Owszem, wielu komuchów się dzięki niemu uwłaszczyło, ale na jego reformach skorzystało też dużo zwykłych, przedsiębiorczych ludzi, którzy mieli jakiś pomysł na własny biznes.

      • Nie jest głupia ta uwaga
        warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać
        i zostać bohaterem, człowiekiem honoru
        . Tak, właśnie tak, o to z grubsza chodziło, to był eksperyment.

        O bohaterstwie i honorze pie***ił Michnik, przesadził, uznał pewnie że z idiotami ma do czynienia, nie bardzo się mylił jak widać i słychać i czuć.

        W ostatecznym rachunku decyduje logistyka czyli koszty, w ostatecznym rachunku one decyduja o wygranej czy przegranej.
        Pani od Polskiego ma swoje racje, i one też mogą być przydatne gdy jesteśmy na dnie.

        Delikatna uwaga do dobrze ustawić i być dygnitarzem, chodzi o to by ustawienie to było grubo za mało by zostać dygnitarzem, nieprawdaż?
        To, że dalej jesteśmy w buszu to inna inszość.

  18. Powiedz mi, MK, jak wg.
    Powiedz mi, MK, jak wg. Ciebie powinien wyglądać upadek komunizmu w Polsce? Owszem, ja wiem, że to nie było tak fajnie i atrakcyjnie, jak w Czechosłowacji, czy Niemczech, wszystko odbyło się bez fajerwerków, aksamitu i burzenia murów, ale czy to powód do smutku? My mieliśmy swój wielki, aksamitny zryw już w 1980 roku, później w 1988 była fala strajków, w końcu trzeba było jednak załatwić sprawy, a spraw nie dało się wtedy załatwić w tak prosty sposób. NRD, czy Czechosłowacja miały za sobą doświadczenia Polski, tam już wszyscy wiedzieli, że system upadł w jednym kraju i upadek we wszystkich następnych to kwestia czasu. W Polsce było inaczej, my byliśmy pierwsi, jak sam piszesz przecieraliśmy szlaki. Owszem, cały blok wschodni się walił, w ZSRR pierestrojka i było wiadomo, że w końcu sprawa się rypnie, ale nie było wiadomo w jaki sposób. We wspomnianej przez Ciebie Rumunii obalenie komunizmu odbyło się w sposób krwawy i nie do końca, bo komuna utrzymała się przy władzy i to nie tylko na szczeblu prezydenckim, ale i na szczeblu rządowym. Przeczy to Twojej tezie, że my jedni byliśmy tak głupi, żeśmy zostawili generała przy władzy. Generał ustąpił zresztą pod silnym naciskiem 1,5 roku później, w Rumunii dopiero po 5 latach czerwoni oddali władzę, tylko po to, by 2, czy 3 lata później znów ją odzyskać. Nie chcesz porównań z Rumunią? Proszę bardzo: w Czechosłowacji nic nie odbyło się aksamitnie, ZOMO pałowało ludzi jeszcze wtedy, gdy Polska od 2 miesięcy miała niekomunistycznego premiera, w NRD było jeszcze gorzej, tam pałowano mocniej i dopiero gigantyczna ucieczka ( m. in. przez Polskę ) do RFN i jeszcze gigantyczniejsza fala strajków sprawiła, że zmieniły się władze SED i partia zezwoliła na demokratyczne wybory. Komuna broniła się wszędzie i to już po zmianach w Polsce, my byliśmy pierwsi i nie wiedzieliśmy jak będzie. Dlatego okrągły stół można nazwać tryumfem rozsądku i możemy być z niego dumni. A jeśli chodzi o lustrację to wcale nie jesteśmy jednymi z nielicznych, gdzie nie było pełnego rozliczenia i otwarcia archiwów, takie rozwiązania zastosowano tylko w NRD, w Czechosłowacji i jeszcze chyba na Węgrzech, gdzie indziej było tak jak u nas, były też kraje gdzie archiwa zamknięto na cztery spusty ( choćby Rosja ). Wiem, że zastosowano u nas rozwiązania złe, ale to już nie wina okrągłęgo stołu, to w dużej mierze wina pana Mikke, który wymyślił beznadziejną uchwałę lustracyjną i wina pana Macierewicza, który w jeszcze gorszy sposób ją realizował. Owszem, do sprawy zohydzenia Polakom lustracji przyłożył rękę Michnik, ale nie tylko on był przy okrągłym stole i w Magdalence.

    • Niech wygląda jak wyglądał
      Myślę, że upadek komunizmu powinien wyglądać tak jak wyglądał, jak wspomniałem nie ma się co wymądrzać, bo zrobiłbym na miejscu opozycji to samo. Nie w tym rzecz. Pisze o innym problemie. Piszę o tym co się stało po upadku, a stała się fałszywa naczelna teza, że nikt za ostanie 45 lat nie odpowiada, wszyscy są ofiarami i honorowymi funkcjonariuszami. Chodzi o to, że od 20 lat sprzedaje się nam fałszywy obraz tamtych czasów i bohaterów. Wszędzie władza była oddana pokojowo, łaski nie robili, to jest taki argument jakby uniewinnić seryjnego mordercę, za to, że wypuścił ostatnią ofiarę. Nie chcę żadnych kar dla Jaruzelskiego i Kiszczaka, chce tylko przebić się z faktami, że nie tym panom zawdzięczamy wolność, ale tym co się im sprzeciwiali ryzykując życie. To jest elementarne stwierdzenie. Jeśli zapamiętamy naszą historię i bohaterów tak jak nam się serwuję, to w przyszłości może się okazać, że nie warto protestować przeciw łamaniu praw człowieka i zasad demokracji, warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać i zostać bohaterem, człowiekiem honoru.

      • W takim razie się zgadzamy.
        W takim razie się zgadzamy. Komunistom dano niezasłużone fory. Owszem, przy okrągłym stole to było uzasadnione, później należało jednak rozliczyć się z przeszłością, by móc ją zamknąć i zacząć budować przyszłość. Nie zrobiono tego i przeszłość ciągnie się za nami jak smród po gaciach. Warto jednak wspomnieć, przy okazji obsztorcowywania układów i mediów, że dużo złego dla lustracji, prawdopodobnie więcej niż Michnik, zrobili ci, którzy chcieli wieszania komunistów na drzewach i którzy z lustracji i rozliczania przeszłości zrobili pomysł na walkę polityczną i na kampanię wyborczą. Oni zawinili tu najbardziej, nie okrągły stół, nie mistyfikacje, nie Magdalenki, nie media, ale właśnie oni.
        PS. A Wilczka to proszę zostawić w spokoju. Owszem, wielu komuchów się dzięki niemu uwłaszczyło, ale na jego reformach skorzystało też dużo zwykłych, przedsiębiorczych ludzi, którzy mieli jakiś pomysł na własny biznes.

      • Nie jest głupia ta uwaga
        warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać
        i zostać bohaterem, człowiekiem honoru
        . Tak, właśnie tak, o to z grubsza chodziło, to był eksperyment.

        O bohaterstwie i honorze pie***ił Michnik, przesadził, uznał pewnie że z idiotami ma do czynienia, nie bardzo się mylił jak widać i słychać i czuć.

        W ostatecznym rachunku decyduje logistyka czyli koszty, w ostatecznym rachunku one decyduja o wygranej czy przegranej.
        Pani od Polskiego ma swoje racje, i one też mogą być przydatne gdy jesteśmy na dnie.

        Delikatna uwaga do dobrze ustawić i być dygnitarzem, chodzi o to by ustawienie to było grubo za mało by zostać dygnitarzem, nieprawdaż?
        To, że dalej jesteśmy w buszu to inna inszość.

  19. Powiedz mi, MK, jak wg.
    Powiedz mi, MK, jak wg. Ciebie powinien wyglądać upadek komunizmu w Polsce? Owszem, ja wiem, że to nie było tak fajnie i atrakcyjnie, jak w Czechosłowacji, czy Niemczech, wszystko odbyło się bez fajerwerków, aksamitu i burzenia murów, ale czy to powód do smutku? My mieliśmy swój wielki, aksamitny zryw już w 1980 roku, później w 1988 była fala strajków, w końcu trzeba było jednak załatwić sprawy, a spraw nie dało się wtedy załatwić w tak prosty sposób. NRD, czy Czechosłowacja miały za sobą doświadczenia Polski, tam już wszyscy wiedzieli, że system upadł w jednym kraju i upadek we wszystkich następnych to kwestia czasu. W Polsce było inaczej, my byliśmy pierwsi, jak sam piszesz przecieraliśmy szlaki. Owszem, cały blok wschodni się walił, w ZSRR pierestrojka i było wiadomo, że w końcu sprawa się rypnie, ale nie było wiadomo w jaki sposób. We wspomnianej przez Ciebie Rumunii obalenie komunizmu odbyło się w sposób krwawy i nie do końca, bo komuna utrzymała się przy władzy i to nie tylko na szczeblu prezydenckim, ale i na szczeblu rządowym. Przeczy to Twojej tezie, że my jedni byliśmy tak głupi, żeśmy zostawili generała przy władzy. Generał ustąpił zresztą pod silnym naciskiem 1,5 roku później, w Rumunii dopiero po 5 latach czerwoni oddali władzę, tylko po to, by 2, czy 3 lata później znów ją odzyskać. Nie chcesz porównań z Rumunią? Proszę bardzo: w Czechosłowacji nic nie odbyło się aksamitnie, ZOMO pałowało ludzi jeszcze wtedy, gdy Polska od 2 miesięcy miała niekomunistycznego premiera, w NRD było jeszcze gorzej, tam pałowano mocniej i dopiero gigantyczna ucieczka ( m. in. przez Polskę ) do RFN i jeszcze gigantyczniejsza fala strajków sprawiła, że zmieniły się władze SED i partia zezwoliła na demokratyczne wybory. Komuna broniła się wszędzie i to już po zmianach w Polsce, my byliśmy pierwsi i nie wiedzieliśmy jak będzie. Dlatego okrągły stół można nazwać tryumfem rozsądku i możemy być z niego dumni. A jeśli chodzi o lustrację to wcale nie jesteśmy jednymi z nielicznych, gdzie nie było pełnego rozliczenia i otwarcia archiwów, takie rozwiązania zastosowano tylko w NRD, w Czechosłowacji i jeszcze chyba na Węgrzech, gdzie indziej było tak jak u nas, były też kraje gdzie archiwa zamknięto na cztery spusty ( choćby Rosja ). Wiem, że zastosowano u nas rozwiązania złe, ale to już nie wina okrągłęgo stołu, to w dużej mierze wina pana Mikke, który wymyślił beznadziejną uchwałę lustracyjną i wina pana Macierewicza, który w jeszcze gorszy sposób ją realizował. Owszem, do sprawy zohydzenia Polakom lustracji przyłożył rękę Michnik, ale nie tylko on był przy okrągłym stole i w Magdalence.

    • Niech wygląda jak wyglądał
      Myślę, że upadek komunizmu powinien wyglądać tak jak wyglądał, jak wspomniałem nie ma się co wymądrzać, bo zrobiłbym na miejscu opozycji to samo. Nie w tym rzecz. Pisze o innym problemie. Piszę o tym co się stało po upadku, a stała się fałszywa naczelna teza, że nikt za ostanie 45 lat nie odpowiada, wszyscy są ofiarami i honorowymi funkcjonariuszami. Chodzi o to, że od 20 lat sprzedaje się nam fałszywy obraz tamtych czasów i bohaterów. Wszędzie władza była oddana pokojowo, łaski nie robili, to jest taki argument jakby uniewinnić seryjnego mordercę, za to, że wypuścił ostatnią ofiarę. Nie chcę żadnych kar dla Jaruzelskiego i Kiszczaka, chce tylko przebić się z faktami, że nie tym panom zawdzięczamy wolność, ale tym co się im sprzeciwiali ryzykując życie. To jest elementarne stwierdzenie. Jeśli zapamiętamy naszą historię i bohaterów tak jak nam się serwuję, to w przyszłości może się okazać, że nie warto protestować przeciw łamaniu praw człowieka i zasad demokracji, warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać i zostać bohaterem, człowiekiem honoru.

      • W takim razie się zgadzamy.
        W takim razie się zgadzamy. Komunistom dano niezasłużone fory. Owszem, przy okrągłym stole to było uzasadnione, później należało jednak rozliczyć się z przeszłością, by móc ją zamknąć i zacząć budować przyszłość. Nie zrobiono tego i przeszłość ciągnie się za nami jak smród po gaciach. Warto jednak wspomnieć, przy okazji obsztorcowywania układów i mediów, że dużo złego dla lustracji, prawdopodobnie więcej niż Michnik, zrobili ci, którzy chcieli wieszania komunistów na drzewach i którzy z lustracji i rozliczania przeszłości zrobili pomysł na walkę polityczną i na kampanię wyborczą. Oni zawinili tu najbardziej, nie okrągły stół, nie mistyfikacje, nie Magdalenki, nie media, ale właśnie oni.
        PS. A Wilczka to proszę zostawić w spokoju. Owszem, wielu komuchów się dzięki niemu uwłaszczyło, ale na jego reformach skorzystało też dużo zwykłych, przedsiębiorczych ludzi, którzy mieli jakiś pomysł na własny biznes.

      • Nie jest głupia ta uwaga
        warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać
        i zostać bohaterem, człowiekiem honoru
        . Tak, właśnie tak, o to z grubsza chodziło, to był eksperyment.

        O bohaterstwie i honorze pie***ił Michnik, przesadził, uznał pewnie że z idiotami ma do czynienia, nie bardzo się mylił jak widać i słychać i czuć.

        W ostatecznym rachunku decyduje logistyka czyli koszty, w ostatecznym rachunku one decyduja o wygranej czy przegranej.
        Pani od Polskiego ma swoje racje, i one też mogą być przydatne gdy jesteśmy na dnie.

        Delikatna uwaga do dobrze ustawić i być dygnitarzem, chodzi o to by ustawienie to było grubo za mało by zostać dygnitarzem, nieprawdaż?
        To, że dalej jesteśmy w buszu to inna inszość.

  20. Powiedz mi, MK, jak wg.
    Powiedz mi, MK, jak wg. Ciebie powinien wyglądać upadek komunizmu w Polsce? Owszem, ja wiem, że to nie było tak fajnie i atrakcyjnie, jak w Czechosłowacji, czy Niemczech, wszystko odbyło się bez fajerwerków, aksamitu i burzenia murów, ale czy to powód do smutku? My mieliśmy swój wielki, aksamitny zryw już w 1980 roku, później w 1988 była fala strajków, w końcu trzeba było jednak załatwić sprawy, a spraw nie dało się wtedy załatwić w tak prosty sposób. NRD, czy Czechosłowacja miały za sobą doświadczenia Polski, tam już wszyscy wiedzieli, że system upadł w jednym kraju i upadek we wszystkich następnych to kwestia czasu. W Polsce było inaczej, my byliśmy pierwsi, jak sam piszesz przecieraliśmy szlaki. Owszem, cały blok wschodni się walił, w ZSRR pierestrojka i było wiadomo, że w końcu sprawa się rypnie, ale nie było wiadomo w jaki sposób. We wspomnianej przez Ciebie Rumunii obalenie komunizmu odbyło się w sposób krwawy i nie do końca, bo komuna utrzymała się przy władzy i to nie tylko na szczeblu prezydenckim, ale i na szczeblu rządowym. Przeczy to Twojej tezie, że my jedni byliśmy tak głupi, żeśmy zostawili generała przy władzy. Generał ustąpił zresztą pod silnym naciskiem 1,5 roku później, w Rumunii dopiero po 5 latach czerwoni oddali władzę, tylko po to, by 2, czy 3 lata później znów ją odzyskać. Nie chcesz porównań z Rumunią? Proszę bardzo: w Czechosłowacji nic nie odbyło się aksamitnie, ZOMO pałowało ludzi jeszcze wtedy, gdy Polska od 2 miesięcy miała niekomunistycznego premiera, w NRD było jeszcze gorzej, tam pałowano mocniej i dopiero gigantyczna ucieczka ( m. in. przez Polskę ) do RFN i jeszcze gigantyczniejsza fala strajków sprawiła, że zmieniły się władze SED i partia zezwoliła na demokratyczne wybory. Komuna broniła się wszędzie i to już po zmianach w Polsce, my byliśmy pierwsi i nie wiedzieliśmy jak będzie. Dlatego okrągły stół można nazwać tryumfem rozsądku i możemy być z niego dumni. A jeśli chodzi o lustrację to wcale nie jesteśmy jednymi z nielicznych, gdzie nie było pełnego rozliczenia i otwarcia archiwów, takie rozwiązania zastosowano tylko w NRD, w Czechosłowacji i jeszcze chyba na Węgrzech, gdzie indziej było tak jak u nas, były też kraje gdzie archiwa zamknięto na cztery spusty ( choćby Rosja ). Wiem, że zastosowano u nas rozwiązania złe, ale to już nie wina okrągłęgo stołu, to w dużej mierze wina pana Mikke, który wymyślił beznadziejną uchwałę lustracyjną i wina pana Macierewicza, który w jeszcze gorszy sposób ją realizował. Owszem, do sprawy zohydzenia Polakom lustracji przyłożył rękę Michnik, ale nie tylko on był przy okrągłym stole i w Magdalence.

    • Niech wygląda jak wyglądał
      Myślę, że upadek komunizmu powinien wyglądać tak jak wyglądał, jak wspomniałem nie ma się co wymądrzać, bo zrobiłbym na miejscu opozycji to samo. Nie w tym rzecz. Pisze o innym problemie. Piszę o tym co się stało po upadku, a stała się fałszywa naczelna teza, że nikt za ostanie 45 lat nie odpowiada, wszyscy są ofiarami i honorowymi funkcjonariuszami. Chodzi o to, że od 20 lat sprzedaje się nam fałszywy obraz tamtych czasów i bohaterów. Wszędzie władza była oddana pokojowo, łaski nie robili, to jest taki argument jakby uniewinnić seryjnego mordercę, za to, że wypuścił ostatnią ofiarę. Nie chcę żadnych kar dla Jaruzelskiego i Kiszczaka, chce tylko przebić się z faktami, że nie tym panom zawdzięczamy wolność, ale tym co się im sprzeciwiali ryzykując życie. To jest elementarne stwierdzenie. Jeśli zapamiętamy naszą historię i bohaterów tak jak nam się serwuję, to w przyszłości może się okazać, że nie warto protestować przeciw łamaniu praw człowieka i zasad demokracji, warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać i zostać bohaterem, człowiekiem honoru.

      • W takim razie się zgadzamy.
        W takim razie się zgadzamy. Komunistom dano niezasłużone fory. Owszem, przy okrągłym stole to było uzasadnione, później należało jednak rozliczyć się z przeszłością, by móc ją zamknąć i zacząć budować przyszłość. Nie zrobiono tego i przeszłość ciągnie się za nami jak smród po gaciach. Warto jednak wspomnieć, przy okazji obsztorcowywania układów i mediów, że dużo złego dla lustracji, prawdopodobnie więcej niż Michnik, zrobili ci, którzy chcieli wieszania komunistów na drzewach i którzy z lustracji i rozliczania przeszłości zrobili pomysł na walkę polityczną i na kampanię wyborczą. Oni zawinili tu najbardziej, nie okrągły stół, nie mistyfikacje, nie Magdalenki, nie media, ale właśnie oni.
        PS. A Wilczka to proszę zostawić w spokoju. Owszem, wielu komuchów się dzięki niemu uwłaszczyło, ale na jego reformach skorzystało też dużo zwykłych, przedsiębiorczych ludzi, którzy mieli jakiś pomysł na własny biznes.

      • Nie jest głupia ta uwaga
        warto się dobrze ustawić i być dygnitarzem, a gdy nóż na gardle, to się pokojowo poddać
        i zostać bohaterem, człowiekiem honoru
        . Tak, właśnie tak, o to z grubsza chodziło, to był eksperyment.

        O bohaterstwie i honorze pie***ił Michnik, przesadził, uznał pewnie że z idiotami ma do czynienia, nie bardzo się mylił jak widać i słychać i czuć.

        W ostatecznym rachunku decyduje logistyka czyli koszty, w ostatecznym rachunku one decyduja o wygranej czy przegranej.
        Pani od Polskiego ma swoje racje, i one też mogą być przydatne gdy jesteśmy na dnie.

        Delikatna uwaga do dobrze ustawić i być dygnitarzem, chodzi o to by ustawienie to było grubo za mało by zostać dygnitarzem, nieprawdaż?
        To, że dalej jesteśmy w buszu to inna inszość.

  21. Dzisiaj nie jestem z Ciebie zadowolony Matko Kurko…
    Z pewnością znasz polityczną teorię wahadła.
    To taki sprzęt, którego zatrzymania pragnie tzw. milcząca większość obywateli.
    Napędzają jego coraz szersze wychyły wszelkie skrajności i wynaturzenia, które zbijają kapitał polityczny na tym, że Polakom jest gorzej…
    Ten artykuł jest bardzo bliski napędzającym wahadło…
    Popraw się…

  22. Dzisiaj nie jestem z Ciebie zadowolony Matko Kurko…
    Z pewnością znasz polityczną teorię wahadła.
    To taki sprzęt, którego zatrzymania pragnie tzw. milcząca większość obywateli.
    Napędzają jego coraz szersze wychyły wszelkie skrajności i wynaturzenia, które zbijają kapitał polityczny na tym, że Polakom jest gorzej…
    Ten artykuł jest bardzo bliski napędzającym wahadło…
    Popraw się…

  23. Dzisiaj nie jestem z Ciebie zadowolony Matko Kurko…
    Z pewnością znasz polityczną teorię wahadła.
    To taki sprzęt, którego zatrzymania pragnie tzw. milcząca większość obywateli.
    Napędzają jego coraz szersze wychyły wszelkie skrajności i wynaturzenia, które zbijają kapitał polityczny na tym, że Polakom jest gorzej…
    Ten artykuł jest bardzo bliski napędzającym wahadło…
    Popraw się…

  24. Dzisiaj nie jestem z Ciebie zadowolony Matko Kurko…
    Z pewnością znasz polityczną teorię wahadła.
    To taki sprzęt, którego zatrzymania pragnie tzw. milcząca większość obywateli.
    Napędzają jego coraz szersze wychyły wszelkie skrajności i wynaturzenia, które zbijają kapitał polityczny na tym, że Polakom jest gorzej…
    Ten artykuł jest bardzo bliski napędzającym wahadło…
    Popraw się…

  25. Po co ta Norymberga
    Tego się obawiałem, że zaraz popłyniemy w obozy koncentracyjne i skalę zbrodni. Nie było żadnego porównania sytuacji i skali zbrodni, tylko porównanie wyciągania wniosków ze zła. Norymberga, to nie Niemcy ale świat oceniał i nie ma co brnąć w analogie. Nie chodzi o rozliczenie, chodzi o zdefiniowanie złego i dobrego, aby iść do przodu właśnie. Z resztą Niemcy po zjednoczeniu powtórzyły manewr z komunizmem i otwarli archiwa i nazwali rzeczy ppo imieniu, AŻ O TO CHODZI.

  26. Po co ta Norymberga
    Tego się obawiałem, że zaraz popłyniemy w obozy koncentracyjne i skalę zbrodni. Nie było żadnego porównania sytuacji i skali zbrodni, tylko porównanie wyciągania wniosków ze zła. Norymberga, to nie Niemcy ale świat oceniał i nie ma co brnąć w analogie. Nie chodzi o rozliczenie, chodzi o zdefiniowanie złego i dobrego, aby iść do przodu właśnie. Z resztą Niemcy po zjednoczeniu powtórzyły manewr z komunizmem i otwarli archiwa i nazwali rzeczy ppo imieniu, AŻ O TO CHODZI.

  27. Po co ta Norymberga
    Tego się obawiałem, że zaraz popłyniemy w obozy koncentracyjne i skalę zbrodni. Nie było żadnego porównania sytuacji i skali zbrodni, tylko porównanie wyciągania wniosków ze zła. Norymberga, to nie Niemcy ale świat oceniał i nie ma co brnąć w analogie. Nie chodzi o rozliczenie, chodzi o zdefiniowanie złego i dobrego, aby iść do przodu właśnie. Z resztą Niemcy po zjednoczeniu powtórzyły manewr z komunizmem i otwarli archiwa i nazwali rzeczy ppo imieniu, AŻ O TO CHODZI.

  28. Po co ta Norymberga
    Tego się obawiałem, że zaraz popłyniemy w obozy koncentracyjne i skalę zbrodni. Nie było żadnego porównania sytuacji i skali zbrodni, tylko porównanie wyciągania wniosków ze zła. Norymberga, to nie Niemcy ale świat oceniał i nie ma co brnąć w analogie. Nie chodzi o rozliczenie, chodzi o zdefiniowanie złego i dobrego, aby iść do przodu właśnie. Z resztą Niemcy po zjednoczeniu powtórzyły manewr z komunizmem i otwarli archiwa i nazwali rzeczy ppo imieniu, AŻ O TO CHODZI.

  29. Dajmy spokój
    Dajmy sobie spokój z edukacją wzajemną, zgoda? Nie stosuj ciosów i tak dalej, to bicie piany. Oboje jesteśmy na tyle inteligentni aby wiedzieć, że ani ja nie miałem na myśli symetrii między nazizmem niemieckim, a polskim PRL, ani Tobie nie wciskam obozów koncentracyjnych, mniej lub bardzie udane obrazowanie rzeczywistości i tyle. Meritum mnie interesuje, a meritum jest takie, że są narody, które uczą się na błędach i są takie które i po szkodzie głupie. Wybacz, ale mówienie, że Czesi nie kuli historii, jest jakąś aberracja, a 1968, to co było jak nie kucie historii, a 1988 i protesty, a aksamitna rewolucja? Nie mam ochoty na analizowanie kto jest fajny, kto nie i co komu przypisuje, poddaje się w tym pojedynkowaniu, mówmy o faktach.

  30. Dajmy spokój
    Dajmy sobie spokój z edukacją wzajemną, zgoda? Nie stosuj ciosów i tak dalej, to bicie piany. Oboje jesteśmy na tyle inteligentni aby wiedzieć, że ani ja nie miałem na myśli symetrii między nazizmem niemieckim, a polskim PRL, ani Tobie nie wciskam obozów koncentracyjnych, mniej lub bardzie udane obrazowanie rzeczywistości i tyle. Meritum mnie interesuje, a meritum jest takie, że są narody, które uczą się na błędach i są takie które i po szkodzie głupie. Wybacz, ale mówienie, że Czesi nie kuli historii, jest jakąś aberracja, a 1968, to co było jak nie kucie historii, a 1988 i protesty, a aksamitna rewolucja? Nie mam ochoty na analizowanie kto jest fajny, kto nie i co komu przypisuje, poddaje się w tym pojedynkowaniu, mówmy o faktach.

  31. Dajmy spokój
    Dajmy sobie spokój z edukacją wzajemną, zgoda? Nie stosuj ciosów i tak dalej, to bicie piany. Oboje jesteśmy na tyle inteligentni aby wiedzieć, że ani ja nie miałem na myśli symetrii między nazizmem niemieckim, a polskim PRL, ani Tobie nie wciskam obozów koncentracyjnych, mniej lub bardzie udane obrazowanie rzeczywistości i tyle. Meritum mnie interesuje, a meritum jest takie, że są narody, które uczą się na błędach i są takie które i po szkodzie głupie. Wybacz, ale mówienie, że Czesi nie kuli historii, jest jakąś aberracja, a 1968, to co było jak nie kucie historii, a 1988 i protesty, a aksamitna rewolucja? Nie mam ochoty na analizowanie kto jest fajny, kto nie i co komu przypisuje, poddaje się w tym pojedynkowaniu, mówmy o faktach.

  32. Dajmy spokój
    Dajmy sobie spokój z edukacją wzajemną, zgoda? Nie stosuj ciosów i tak dalej, to bicie piany. Oboje jesteśmy na tyle inteligentni aby wiedzieć, że ani ja nie miałem na myśli symetrii między nazizmem niemieckim, a polskim PRL, ani Tobie nie wciskam obozów koncentracyjnych, mniej lub bardzie udane obrazowanie rzeczywistości i tyle. Meritum mnie interesuje, a meritum jest takie, że są narody, które uczą się na błędach i są takie które i po szkodzie głupie. Wybacz, ale mówienie, że Czesi nie kuli historii, jest jakąś aberracja, a 1968, to co było jak nie kucie historii, a 1988 i protesty, a aksamitna rewolucja? Nie mam ochoty na analizowanie kto jest fajny, kto nie i co komu przypisuje, poddaje się w tym pojedynkowaniu, mówmy o faktach.

  33. M_K – bardzo ciekawy tekst !!!

    Nie ukrywam, że przeczytałem go z dużą przyjemnością. Znów zobaczyłem w Twoim pisaniu zaangażowanie, a nie zacietrzewienie – które niestety ostatnio dość często gościło w Twoich tekstach.

    Bardzo konstruktywnie oceniam przeniesienie ciężaru dyskusji z analizy "co mogłoby się zdarzyć, gdyby…" na "zdarzyło się to i to – porozmawiajmy o konsekwencjach byśmy się czegoś z tego nauczyli". Rozważanie "alternatywnych" wersji historii. uważam za działanie jałowe i pełne ignorancji. Czy mogło zdarzyć się coś innego niż … ?
    Odpowiadam : NIE MOGŁO !! Gdyby mogło, toby się zdarzyło. Koniec. Kropka.

    Cenię też uczciwe stwierdzenie, że wtedy "zrobiłbyś to samo, co opozycja". Może tak sobie wyszliśmy na tym, że byliśmy pionierami "pokojowej transformacji", lecz pamiętając tamte czasy, kto zdrowy na umyśle by to odrzucił ? Nawet czując "pułapkę" komunistów ? Przecież jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się, ze ten system będzie trwał jeszcze bardzo długo !!! Każdą szansę, by to zmienić  warto było brać w ciemno !!

    Dlaczego zabrakło później uczciwej dyskusji na ten temat ? Bo zabrakło poważnych partnerów. Z jednej strony Adam Michnik – którego prywatne poglądy, do których absolutnie ma prawo, stały się podwaliną ideologii dla wielu. Śmiem twierdzić, że on ich nam nie narzucił – sami (oczywiście nie wszyscy) je przyjeliśmy. Oczywiście, mając do dyspozycji tak potężne narzędzie jak Gazeta Wyborcza, łatwiej było taką perspektywę rzeczywistości kreować . Kiedyś. na jedym ze spotkań, (chyba jesień 1992, gdy nie był już posłem, tylko wyłącznie redaktorem)  zadałem Michnikowi pytanie, dlaczego jego postawa jest różna od postawy jego przyjaciela Vaclava Havla.
    Havel twierdził, że prywatnie jest przeciwny lustracji i dekomunizacji, lecz jako prezydent ją popiera , bo potrzebna jest ona ludziom – z uwagi na poczucie sprawiedliwości.  
    Michnik odpowiedział bodajże (dokładnie nie pamiętam, kojarzę tylko sens) iż, właśnie dlatego przestał zajmować jakiekolwiek funkcje polityczne, by mógł być zgodny ze swoimi poglądami. Miał do nich prawo ? Miał !! Mógł wybaczyć i się fraternizować z komunistami – mógł ! Ja nie mam do niego żadnych pretensji – po prostu się z nim wielokrotnie nie zgadzałem i tyle. Jego sprawa z kim wódkę pije, później i tak mu przyślą jakiegoś "rywina".
    Prawdziwym problemem był brak "polskiego" Havla, który mając autorytet i klasę, mógł być przeciwwagą dla prywatnych poglądów Michnika. No ,bo kto mógł nim być ?
    Kaczyńscy, Macierewicz, Olszewski ? Którym nie przeszkadza wspieranie byłego agenta "Bolka", dopóki to wygodne (btw – co do "Bolka, to nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat – podaję tylko jako przykład "moralności") ? Nieudacznicy, którzy mając na własność kopalnię diamentów, po miesiącu chodziliby "z harmonią po prośbie" ? Charyzmatyczni przywódcy, mający powab worka przeterminowanego cementu ? 

    Tak, zabrakło nam Havla.

    M_K – Pozdrawiam

     

  34. M_K – bardzo ciekawy tekst !!!

    Nie ukrywam, że przeczytałem go z dużą przyjemnością. Znów zobaczyłem w Twoim pisaniu zaangażowanie, a nie zacietrzewienie – które niestety ostatnio dość często gościło w Twoich tekstach.

    Bardzo konstruktywnie oceniam przeniesienie ciężaru dyskusji z analizy "co mogłoby się zdarzyć, gdyby…" na "zdarzyło się to i to – porozmawiajmy o konsekwencjach byśmy się czegoś z tego nauczyli". Rozważanie "alternatywnych" wersji historii. uważam za działanie jałowe i pełne ignorancji. Czy mogło zdarzyć się coś innego niż … ?
    Odpowiadam : NIE MOGŁO !! Gdyby mogło, toby się zdarzyło. Koniec. Kropka.

    Cenię też uczciwe stwierdzenie, że wtedy "zrobiłbyś to samo, co opozycja". Może tak sobie wyszliśmy na tym, że byliśmy pionierami "pokojowej transformacji", lecz pamiętając tamte czasy, kto zdrowy na umyśle by to odrzucił ? Nawet czując "pułapkę" komunistów ? Przecież jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się, ze ten system będzie trwał jeszcze bardzo długo !!! Każdą szansę, by to zmienić  warto było brać w ciemno !!

    Dlaczego zabrakło później uczciwej dyskusji na ten temat ? Bo zabrakło poważnych partnerów. Z jednej strony Adam Michnik – którego prywatne poglądy, do których absolutnie ma prawo, stały się podwaliną ideologii dla wielu. Śmiem twierdzić, że on ich nam nie narzucił – sami (oczywiście nie wszyscy) je przyjeliśmy. Oczywiście, mając do dyspozycji tak potężne narzędzie jak Gazeta Wyborcza, łatwiej było taką perspektywę rzeczywistości kreować . Kiedyś. na jedym ze spotkań, (chyba jesień 1992, gdy nie był już posłem, tylko wyłącznie redaktorem)  zadałem Michnikowi pytanie, dlaczego jego postawa jest różna od postawy jego przyjaciela Vaclava Havla.
    Havel twierdził, że prywatnie jest przeciwny lustracji i dekomunizacji, lecz jako prezydent ją popiera , bo potrzebna jest ona ludziom – z uwagi na poczucie sprawiedliwości.  
    Michnik odpowiedział bodajże (dokładnie nie pamiętam, kojarzę tylko sens) iż, właśnie dlatego przestał zajmować jakiekolwiek funkcje polityczne, by mógł być zgodny ze swoimi poglądami. Miał do nich prawo ? Miał !! Mógł wybaczyć i się fraternizować z komunistami – mógł ! Ja nie mam do niego żadnych pretensji – po prostu się z nim wielokrotnie nie zgadzałem i tyle. Jego sprawa z kim wódkę pije, później i tak mu przyślą jakiegoś "rywina".
    Prawdziwym problemem był brak "polskiego" Havla, który mając autorytet i klasę, mógł być przeciwwagą dla prywatnych poglądów Michnika. No ,bo kto mógł nim być ?
    Kaczyńscy, Macierewicz, Olszewski ? Którym nie przeszkadza wspieranie byłego agenta "Bolka", dopóki to wygodne (btw – co do "Bolka, to nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat – podaję tylko jako przykład "moralności") ? Nieudacznicy, którzy mając na własność kopalnię diamentów, po miesiącu chodziliby "z harmonią po prośbie" ? Charyzmatyczni przywódcy, mający powab worka przeterminowanego cementu ? 

    Tak, zabrakło nam Havla.

    M_K – Pozdrawiam

     

  35. M_K – bardzo ciekawy tekst !!!

    Nie ukrywam, że przeczytałem go z dużą przyjemnością. Znów zobaczyłem w Twoim pisaniu zaangażowanie, a nie zacietrzewienie – które niestety ostatnio dość często gościło w Twoich tekstach.

    Bardzo konstruktywnie oceniam przeniesienie ciężaru dyskusji z analizy "co mogłoby się zdarzyć, gdyby…" na "zdarzyło się to i to – porozmawiajmy o konsekwencjach byśmy się czegoś z tego nauczyli". Rozważanie "alternatywnych" wersji historii. uważam za działanie jałowe i pełne ignorancji. Czy mogło zdarzyć się coś innego niż … ?
    Odpowiadam : NIE MOGŁO !! Gdyby mogło, toby się zdarzyło. Koniec. Kropka.

    Cenię też uczciwe stwierdzenie, że wtedy "zrobiłbyś to samo, co opozycja". Może tak sobie wyszliśmy na tym, że byliśmy pionierami "pokojowej transformacji", lecz pamiętając tamte czasy, kto zdrowy na umyśle by to odrzucił ? Nawet czując "pułapkę" komunistów ? Przecież jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się, ze ten system będzie trwał jeszcze bardzo długo !!! Każdą szansę, by to zmienić  warto było brać w ciemno !!

    Dlaczego zabrakło później uczciwej dyskusji na ten temat ? Bo zabrakło poważnych partnerów. Z jednej strony Adam Michnik – którego prywatne poglądy, do których absolutnie ma prawo, stały się podwaliną ideologii dla wielu. Śmiem twierdzić, że on ich nam nie narzucił – sami (oczywiście nie wszyscy) je przyjeliśmy. Oczywiście, mając do dyspozycji tak potężne narzędzie jak Gazeta Wyborcza, łatwiej było taką perspektywę rzeczywistości kreować . Kiedyś. na jedym ze spotkań, (chyba jesień 1992, gdy nie był już posłem, tylko wyłącznie redaktorem)  zadałem Michnikowi pytanie, dlaczego jego postawa jest różna od postawy jego przyjaciela Vaclava Havla.
    Havel twierdził, że prywatnie jest przeciwny lustracji i dekomunizacji, lecz jako prezydent ją popiera , bo potrzebna jest ona ludziom – z uwagi na poczucie sprawiedliwości.  
    Michnik odpowiedział bodajże (dokładnie nie pamiętam, kojarzę tylko sens) iż, właśnie dlatego przestał zajmować jakiekolwiek funkcje polityczne, by mógł być zgodny ze swoimi poglądami. Miał do nich prawo ? Miał !! Mógł wybaczyć i się fraternizować z komunistami – mógł ! Ja nie mam do niego żadnych pretensji – po prostu się z nim wielokrotnie nie zgadzałem i tyle. Jego sprawa z kim wódkę pije, później i tak mu przyślą jakiegoś "rywina".
    Prawdziwym problemem był brak "polskiego" Havla, który mając autorytet i klasę, mógł być przeciwwagą dla prywatnych poglądów Michnika. No ,bo kto mógł nim być ?
    Kaczyńscy, Macierewicz, Olszewski ? Którym nie przeszkadza wspieranie byłego agenta "Bolka", dopóki to wygodne (btw – co do "Bolka, to nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat – podaję tylko jako przykład "moralności") ? Nieudacznicy, którzy mając na własność kopalnię diamentów, po miesiącu chodziliby "z harmonią po prośbie" ? Charyzmatyczni przywódcy, mający powab worka przeterminowanego cementu ? 

    Tak, zabrakło nam Havla.

    M_K – Pozdrawiam

     

  36. M_K – bardzo ciekawy tekst !!!

    Nie ukrywam, że przeczytałem go z dużą przyjemnością. Znów zobaczyłem w Twoim pisaniu zaangażowanie, a nie zacietrzewienie – które niestety ostatnio dość często gościło w Twoich tekstach.

    Bardzo konstruktywnie oceniam przeniesienie ciężaru dyskusji z analizy "co mogłoby się zdarzyć, gdyby…" na "zdarzyło się to i to – porozmawiajmy o konsekwencjach byśmy się czegoś z tego nauczyli". Rozważanie "alternatywnych" wersji historii. uważam za działanie jałowe i pełne ignorancji. Czy mogło zdarzyć się coś innego niż … ?
    Odpowiadam : NIE MOGŁO !! Gdyby mogło, toby się zdarzyło. Koniec. Kropka.

    Cenię też uczciwe stwierdzenie, że wtedy "zrobiłbyś to samo, co opozycja". Może tak sobie wyszliśmy na tym, że byliśmy pionierami "pokojowej transformacji", lecz pamiętając tamte czasy, kto zdrowy na umyśle by to odrzucił ? Nawet czując "pułapkę" komunistów ? Przecież jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się, ze ten system będzie trwał jeszcze bardzo długo !!! Każdą szansę, by to zmienić  warto było brać w ciemno !!

    Dlaczego zabrakło później uczciwej dyskusji na ten temat ? Bo zabrakło poważnych partnerów. Z jednej strony Adam Michnik – którego prywatne poglądy, do których absolutnie ma prawo, stały się podwaliną ideologii dla wielu. Śmiem twierdzić, że on ich nam nie narzucił – sami (oczywiście nie wszyscy) je przyjeliśmy. Oczywiście, mając do dyspozycji tak potężne narzędzie jak Gazeta Wyborcza, łatwiej było taką perspektywę rzeczywistości kreować . Kiedyś. na jedym ze spotkań, (chyba jesień 1992, gdy nie był już posłem, tylko wyłącznie redaktorem)  zadałem Michnikowi pytanie, dlaczego jego postawa jest różna od postawy jego przyjaciela Vaclava Havla.
    Havel twierdził, że prywatnie jest przeciwny lustracji i dekomunizacji, lecz jako prezydent ją popiera , bo potrzebna jest ona ludziom – z uwagi na poczucie sprawiedliwości.  
    Michnik odpowiedział bodajże (dokładnie nie pamiętam, kojarzę tylko sens) iż, właśnie dlatego przestał zajmować jakiekolwiek funkcje polityczne, by mógł być zgodny ze swoimi poglądami. Miał do nich prawo ? Miał !! Mógł wybaczyć i się fraternizować z komunistami – mógł ! Ja nie mam do niego żadnych pretensji – po prostu się z nim wielokrotnie nie zgadzałem i tyle. Jego sprawa z kim wódkę pije, później i tak mu przyślą jakiegoś "rywina".
    Prawdziwym problemem był brak "polskiego" Havla, który mając autorytet i klasę, mógł być przeciwwagą dla prywatnych poglądów Michnika. No ,bo kto mógł nim być ?
    Kaczyńscy, Macierewicz, Olszewski ? Którym nie przeszkadza wspieranie byłego agenta "Bolka", dopóki to wygodne (btw – co do "Bolka, to nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat – podaję tylko jako przykład "moralności") ? Nieudacznicy, którzy mając na własność kopalnię diamentów, po miesiącu chodziliby "z harmonią po prośbie" ? Charyzmatyczni przywódcy, mający powab worka przeterminowanego cementu ? 

    Tak, zabrakło nam Havla.

    M_K – Pozdrawiam

     

  37. Konsekwencja
    Jeśli chcesz być konsekwentna w tym co mówisz, to powinnaś wrzucić grubą kreskę na IVRP, zlikwidować komisje śledcze i złożyć się na karę Ziobry. I dość już tej dyskusji o Kaczyńskim!!!! Było minęło. Ale nie podejrzewam, że chciałabyś być konsekwentna. Mnie nie interesuje co jak się nazywało, kto i skąd przychodzi, mnie interesuje nazywanie rzeczy po imieniu i ocenianie zła, nie Kundery. Kiszczak nie był Kunderą, a też jest ponoć zaszczuwany biedaczysko. Rewanż byłby prosty, Kiszczak powinien być pałowany tylko za to, że się ze mną nie zgadza. Nie chcę rewanżu, chce tylko, aby esbek był nazwany esbekiem, nie bohaterem.

  38. Konsekwencja
    Jeśli chcesz być konsekwentna w tym co mówisz, to powinnaś wrzucić grubą kreskę na IVRP, zlikwidować komisje śledcze i złożyć się na karę Ziobry. I dość już tej dyskusji o Kaczyńskim!!!! Było minęło. Ale nie podejrzewam, że chciałabyś być konsekwentna. Mnie nie interesuje co jak się nazywało, kto i skąd przychodzi, mnie interesuje nazywanie rzeczy po imieniu i ocenianie zła, nie Kundery. Kiszczak nie był Kunderą, a też jest ponoć zaszczuwany biedaczysko. Rewanż byłby prosty, Kiszczak powinien być pałowany tylko za to, że się ze mną nie zgadza. Nie chcę rewanżu, chce tylko, aby esbek był nazwany esbekiem, nie bohaterem.

  39. Konsekwencja
    Jeśli chcesz być konsekwentna w tym co mówisz, to powinnaś wrzucić grubą kreskę na IVRP, zlikwidować komisje śledcze i złożyć się na karę Ziobry. I dość już tej dyskusji o Kaczyńskim!!!! Było minęło. Ale nie podejrzewam, że chciałabyś być konsekwentna. Mnie nie interesuje co jak się nazywało, kto i skąd przychodzi, mnie interesuje nazywanie rzeczy po imieniu i ocenianie zła, nie Kundery. Kiszczak nie był Kunderą, a też jest ponoć zaszczuwany biedaczysko. Rewanż byłby prosty, Kiszczak powinien być pałowany tylko za to, że się ze mną nie zgadza. Nie chcę rewanżu, chce tylko, aby esbek był nazwany esbekiem, nie bohaterem.

  40. Konsekwencja
    Jeśli chcesz być konsekwentna w tym co mówisz, to powinnaś wrzucić grubą kreskę na IVRP, zlikwidować komisje śledcze i złożyć się na karę Ziobry. I dość już tej dyskusji o Kaczyńskim!!!! Było minęło. Ale nie podejrzewam, że chciałabyś być konsekwentna. Mnie nie interesuje co jak się nazywało, kto i skąd przychodzi, mnie interesuje nazywanie rzeczy po imieniu i ocenianie zła, nie Kundery. Kiszczak nie był Kunderą, a też jest ponoć zaszczuwany biedaczysko. Rewanż byłby prosty, Kiszczak powinien być pałowany tylko za to, że się ze mną nie zgadza. Nie chcę rewanżu, chce tylko, aby esbek był nazwany esbekiem, nie bohaterem.

  41. Wybacz ale to śmnieszne
    Jak się nie ma nic do powiedzenia, to się po prostu milczy, a nie ogłasza, że się nic nie powie, to jest właśnie erystyka. A na konsekwencję nie masz argumentu, bo doskonale wiesz, że wpadasz w pułapkę ERYSTYCZNĄ. Najczęściej dyskusje tych co stosują ERYSTYKĘ kończą się, to ERYSTYKA. Albo rybka, albo pipka. Albo roztrząsamy wszystko co jest przeszłością, albo zajmujemy się tylko przyszłością i oddzielamy grubą kreską IVRP. Przecież to takie proste i Twojego autorstwa.

    PS IVRP to jest ledwie pryszcz przy raku PRL, a Kaczyńscy to niegrzeczne urwisy przy Kiszczaku i Jaruzelskim. Tym bardziej powinniśmy dać spokój urwisom.

  42. Wybacz ale to śmnieszne
    Jak się nie ma nic do powiedzenia, to się po prostu milczy, a nie ogłasza, że się nic nie powie, to jest właśnie erystyka. A na konsekwencję nie masz argumentu, bo doskonale wiesz, że wpadasz w pułapkę ERYSTYCZNĄ. Najczęściej dyskusje tych co stosują ERYSTYKĘ kończą się, to ERYSTYKA. Albo rybka, albo pipka. Albo roztrząsamy wszystko co jest przeszłością, albo zajmujemy się tylko przyszłością i oddzielamy grubą kreską IVRP. Przecież to takie proste i Twojego autorstwa.

    PS IVRP to jest ledwie pryszcz przy raku PRL, a Kaczyńscy to niegrzeczne urwisy przy Kiszczaku i Jaruzelskim. Tym bardziej powinniśmy dać spokój urwisom.

  43. Wybacz ale to śmnieszne
    Jak się nie ma nic do powiedzenia, to się po prostu milczy, a nie ogłasza, że się nic nie powie, to jest właśnie erystyka. A na konsekwencję nie masz argumentu, bo doskonale wiesz, że wpadasz w pułapkę ERYSTYCZNĄ. Najczęściej dyskusje tych co stosują ERYSTYKĘ kończą się, to ERYSTYKA. Albo rybka, albo pipka. Albo roztrząsamy wszystko co jest przeszłością, albo zajmujemy się tylko przyszłością i oddzielamy grubą kreską IVRP. Przecież to takie proste i Twojego autorstwa.

    PS IVRP to jest ledwie pryszcz przy raku PRL, a Kaczyńscy to niegrzeczne urwisy przy Kiszczaku i Jaruzelskim. Tym bardziej powinniśmy dać spokój urwisom.

  44. Wybacz ale to śmnieszne
    Jak się nie ma nic do powiedzenia, to się po prostu milczy, a nie ogłasza, że się nic nie powie, to jest właśnie erystyka. A na konsekwencję nie masz argumentu, bo doskonale wiesz, że wpadasz w pułapkę ERYSTYCZNĄ. Najczęściej dyskusje tych co stosują ERYSTYKĘ kończą się, to ERYSTYKA. Albo rybka, albo pipka. Albo roztrząsamy wszystko co jest przeszłością, albo zajmujemy się tylko przyszłością i oddzielamy grubą kreską IVRP. Przecież to takie proste i Twojego autorstwa.

    PS IVRP to jest ledwie pryszcz przy raku PRL, a Kaczyńscy to niegrzeczne urwisy przy Kiszczaku i Jaruzelskim. Tym bardziej powinniśmy dać spokój urwisom.

  45. Kiszcak przeszłość? Wolne żarty
    Kiszczak to przeszłość? A ja myślałem, że teraźniejszość, firmowana przez redaktora Michnika. Bohater naszych czasów, człowiek honoru, oddający honorowe salwy do górników i wrzucający księży w worku do Wisły. Przeszłość?? Kaczyński ma takie “honorowe” sprawy w dorobku? Nie, Kaczyński to tylko szkodliwy demagog, ale nie bandyta. Dwa lata wystarczyło żeby się pozbyć Kaczyńskiego, Kiszczaka nie sposób się pozbyć, bo ma “intelektualne” zaplecze.

    Jaka przeszłość, żyjący bohater, wzór honorowych zachowań w topowych mediach, ciągle na rozkładówce. Kaczyński to pryszcz i to wyciśnięty, daję Ci pełną gwarancję, że nie wróci, pod jednym wszakże warunkiem, że pan Adam nie uzna za ofiarę Maleszkę, a Pyjasa za oszołoma. A dużo panu Adamowi nie brakuje, jeden krok do zakochania. Kaczyński jest dzieckiem Michnika i Kiszczaka, to ja dzięki tym panom jadłem żabę zwaną IVRP, to ich dzieło. Bez towarzyszy z SLD i honorowego Kiszczaka, Kaczyńscy byliby nikim, tak jak przez lata byli nikim.

    Rywin przelał czarę goryczy i pokazał co się dzieje na zapleczu. Oczywiście to Rywin był be, bo pan Adam przed komisją kilkakrotnie powtórzył, że w jego mniemaniu ani Miler, ani Kwaśniewski nie mieli nic wspólnego z grupą trzymającą władzę. Pewnie Sobecka miała władzę w tamtym czasie, bo jest brzydka i z RM. Przywiązanie do świętych obrazów! Wisi mi do kogo się kto modli, ja jestem ateistą. Czym różni się Matka Boska świecąca od Michnika w złotych ramkach, ten sam kicz, ta sama dewocja.

  46. Kiszcak przeszłość? Wolne żarty
    Kiszczak to przeszłość? A ja myślałem, że teraźniejszość, firmowana przez redaktora Michnika. Bohater naszych czasów, człowiek honoru, oddający honorowe salwy do górników i wrzucający księży w worku do Wisły. Przeszłość?? Kaczyński ma takie “honorowe” sprawy w dorobku? Nie, Kaczyński to tylko szkodliwy demagog, ale nie bandyta. Dwa lata wystarczyło żeby się pozbyć Kaczyńskiego, Kiszczaka nie sposób się pozbyć, bo ma “intelektualne” zaplecze.

    Jaka przeszłość, żyjący bohater, wzór honorowych zachowań w topowych mediach, ciągle na rozkładówce. Kaczyński to pryszcz i to wyciśnięty, daję Ci pełną gwarancję, że nie wróci, pod jednym wszakże warunkiem, że pan Adam nie uzna za ofiarę Maleszkę, a Pyjasa za oszołoma. A dużo panu Adamowi nie brakuje, jeden krok do zakochania. Kaczyński jest dzieckiem Michnika i Kiszczaka, to ja dzięki tym panom jadłem żabę zwaną IVRP, to ich dzieło. Bez towarzyszy z SLD i honorowego Kiszczaka, Kaczyńscy byliby nikim, tak jak przez lata byli nikim.

    Rywin przelał czarę goryczy i pokazał co się dzieje na zapleczu. Oczywiście to Rywin był be, bo pan Adam przed komisją kilkakrotnie powtórzył, że w jego mniemaniu ani Miler, ani Kwaśniewski nie mieli nic wspólnego z grupą trzymającą władzę. Pewnie Sobecka miała władzę w tamtym czasie, bo jest brzydka i z RM. Przywiązanie do świętych obrazów! Wisi mi do kogo się kto modli, ja jestem ateistą. Czym różni się Matka Boska świecąca od Michnika w złotych ramkach, ten sam kicz, ta sama dewocja.

  47. Kiszcak przeszłość? Wolne żarty
    Kiszczak to przeszłość? A ja myślałem, że teraźniejszość, firmowana przez redaktora Michnika. Bohater naszych czasów, człowiek honoru, oddający honorowe salwy do górników i wrzucający księży w worku do Wisły. Przeszłość?? Kaczyński ma takie “honorowe” sprawy w dorobku? Nie, Kaczyński to tylko szkodliwy demagog, ale nie bandyta. Dwa lata wystarczyło żeby się pozbyć Kaczyńskiego, Kiszczaka nie sposób się pozbyć, bo ma “intelektualne” zaplecze.

    Jaka przeszłość, żyjący bohater, wzór honorowych zachowań w topowych mediach, ciągle na rozkładówce. Kaczyński to pryszcz i to wyciśnięty, daję Ci pełną gwarancję, że nie wróci, pod jednym wszakże warunkiem, że pan Adam nie uzna za ofiarę Maleszkę, a Pyjasa za oszołoma. A dużo panu Adamowi nie brakuje, jeden krok do zakochania. Kaczyński jest dzieckiem Michnika i Kiszczaka, to ja dzięki tym panom jadłem żabę zwaną IVRP, to ich dzieło. Bez towarzyszy z SLD i honorowego Kiszczaka, Kaczyńscy byliby nikim, tak jak przez lata byli nikim.

    Rywin przelał czarę goryczy i pokazał co się dzieje na zapleczu. Oczywiście to Rywin był be, bo pan Adam przed komisją kilkakrotnie powtórzył, że w jego mniemaniu ani Miler, ani Kwaśniewski nie mieli nic wspólnego z grupą trzymającą władzę. Pewnie Sobecka miała władzę w tamtym czasie, bo jest brzydka i z RM. Przywiązanie do świętych obrazów! Wisi mi do kogo się kto modli, ja jestem ateistą. Czym różni się Matka Boska świecąca od Michnika w złotych ramkach, ten sam kicz, ta sama dewocja.

  48. Kiszcak przeszłość? Wolne żarty
    Kiszczak to przeszłość? A ja myślałem, że teraźniejszość, firmowana przez redaktora Michnika. Bohater naszych czasów, człowiek honoru, oddający honorowe salwy do górników i wrzucający księży w worku do Wisły. Przeszłość?? Kaczyński ma takie “honorowe” sprawy w dorobku? Nie, Kaczyński to tylko szkodliwy demagog, ale nie bandyta. Dwa lata wystarczyło żeby się pozbyć Kaczyńskiego, Kiszczaka nie sposób się pozbyć, bo ma “intelektualne” zaplecze.

    Jaka przeszłość, żyjący bohater, wzór honorowych zachowań w topowych mediach, ciągle na rozkładówce. Kaczyński to pryszcz i to wyciśnięty, daję Ci pełną gwarancję, że nie wróci, pod jednym wszakże warunkiem, że pan Adam nie uzna za ofiarę Maleszkę, a Pyjasa za oszołoma. A dużo panu Adamowi nie brakuje, jeden krok do zakochania. Kaczyński jest dzieckiem Michnika i Kiszczaka, to ja dzięki tym panom jadłem żabę zwaną IVRP, to ich dzieło. Bez towarzyszy z SLD i honorowego Kiszczaka, Kaczyńscy byliby nikim, tak jak przez lata byli nikim.

    Rywin przelał czarę goryczy i pokazał co się dzieje na zapleczu. Oczywiście to Rywin był be, bo pan Adam przed komisją kilkakrotnie powtórzył, że w jego mniemaniu ani Miler, ani Kwaśniewski nie mieli nic wspólnego z grupą trzymającą władzę. Pewnie Sobecka miała władzę w tamtym czasie, bo jest brzydka i z RM. Przywiązanie do świętych obrazów! Wisi mi do kogo się kto modli, ja jestem ateistą. Czym różni się Matka Boska świecąca od Michnika w złotych ramkach, ten sam kicz, ta sama dewocja.

  49. MK-tekst jak zwykle ciekawy, a tezy dyskusyjne,
    … choc mnie osobiscie bliskie. Ale ja nie o tym, bo jedno juz wiemy: akceptowalnej dla wszystkich racji w tej sprawie nie da sie ani uzgodnic, ani – tym gorzej – zadekretowac (choc niby data na dekrety sposobna).

    Ja o innym aspekcie sprawy: o tym, kto moim zdaniem ma prawo do udzialu w tej dyskusji i takiego czy innego osadzania tamtego czasu.

    Posluze sie liscikiem, pisanym dzis prywatnie do znajomego z KW (wyjasnienie: mam na mysli Kontrowersje, nie Komitet Wojewodzki), z paroma niezbednymi korektami.

    ***

     

    Nie chcialem, bron Boze, abys ten tekst potraktowal jako donosik "zyczliwego" etc.
    Nie jestem sklonny do wieszania kogokolwiek na latarni czy innych form linczu. Maleszka ma prawo zyc, zasluzení towarzysze maja prawo zyc, Jarek Kaczynski ma prawo zyc.

    Zaden z nich nie powinien szkodzic (ekstremizmami, dzialaniami nieuczciwymi etc.) mnie, moim dzieciakom, mojemu krajowi, i temu mam prawo sie przeciwstawiac, to chyba jasne i bezdyskusyjne, rozumiem, ze rowniez dla Ciebie. Juz powstrzymany przestepca powinien stanac przed sadem i nie powinien uniknac kary (wyjatki dla schorowanych 85-latkow przewidziane, ale… po wyroku).

    Ale i oni maja prawo zyc, chyba ze to sie w zaden sposob nie da pogodzic z prawem innych do zycia.

    Niewiele jest zachowan, za ktore wzorem Cyrankiewicza obcinalbym ludziom rece. Ale jest sporo zachowan, po ktorych reki ich sprawcom bym nie podawal.
    Nie musze tych sprawcow wieszac, nie bede ich nawet zwalczac, dopoki mi nie szkodza, nie bede tez wlokl ich pod sad, jesli nie sa podejrzani o przestepstwa.

    Ale tego, co wiem, wystarczy, ze reki nie podam ani Maleszce, ani Jarkowi Kaczynskiemu. Bo podanie reki to juz zachowanie dobrowolne, niejako nagroda lub przynajmniej kredyt w zakresie wartosciowego czlowieczenstwa.

    Nie, nie za ich poglady, lecz za to co soba reprezentuja i co przejawili swoimi zachowaniami, a i to nie w sferze bontonu, lecz tylko w szeroko pojetej sferze honoru.
    Ktos, kto byl wysoko postawionym aparatczykiem partyjnym i w okresie stanu wojennego pelnil kierownicze funkcje, w "moim salonie" nie bedzie nalezal do pierwszej ligi autorytetow moralnych, bo to przeciez nie byly juz czasy ideowych komunistow, takich wiesz – wierzacych i praktykujacych.
    Ale ma niezaprzeczalne prawo zyc, to jest poza dyskusja. Ba – ma prawo do uczestnictwa w rozmowie, ostroznie powiem – ja osobiscie raczej nie odmowie podania mu reki (jezeli tylko nie wiem, ze dopuszczal sie grubych, wyraznych swinstw, swiadczacych o szczegolnej gorliwosci w tym dranstwie… czyli byc moze z pewna ostroznoscia, dajaca sie zauwazyc jako wahanie).
    Dopoki jednak nie potwierdza sie zarzuty takich nadgorliwych zagrywek, nie odbieram mu "zdolnosci honorowej" calkowicie i bez reszty.

    Mysle jednak, ze strojenie sie w piorka sedziowskiego autorytetu w sprawie stanu wojennego przez takiego kogos, jak jeden z jego prominentnych wykonawcow, lamie pewne zasady, zwlaszcza znana prawu zasade „nemo iudex in causa sua", ktora wsrod ludzi honorowych prowadzi do wylaczenia sie od zabierania glosu z pozycji sedziowskich przez ludzi, ktorych zachowania i role podlegaja wlasnie osadowi..

    Kiedy taki facet zaczyna sie wypowiadac w takich sprawach (jak mowia Niemcy: „auf dem hohen Roß sitzend” = "siedząc na wysokim koniu") , a zwlaszcza madrzyc sie moralnie – o generale Jaruzelskim, o samym stanie wojennym albo w jego kontekscie np. o (cudzym) o wyparciu i projekcji, to mnie osobiscie ZACZYNA PACHNIEC NIELADNIE, to ja zaczynam myslec, czy pozostac w pomieszczeniu, czy tez je opuscic albo wziac szufelke, „nieladnie pachnace cos” wyniesc a pomieszczenie po nim wywietrzyc.

    Ale to nie moje pomieszczenie i sprzatac w nim nie mam tytulu. Do dyspozycji mam tylko te pozostale warianty… wyjsc albo zatkac nos i probowac wytrzymac.

    Pozdrawiam

  50. MK-tekst jak zwykle ciekawy, a tezy dyskusyjne,
    … choc mnie osobiscie bliskie. Ale ja nie o tym, bo jedno juz wiemy: akceptowalnej dla wszystkich racji w tej sprawie nie da sie ani uzgodnic, ani – tym gorzej – zadekretowac (choc niby data na dekrety sposobna).

    Ja o innym aspekcie sprawy: o tym, kto moim zdaniem ma prawo do udzialu w tej dyskusji i takiego czy innego osadzania tamtego czasu.

    Posluze sie liscikiem, pisanym dzis prywatnie do znajomego z KW (wyjasnienie: mam na mysli Kontrowersje, nie Komitet Wojewodzki), z paroma niezbednymi korektami.

    ***

     

    Nie chcialem, bron Boze, abys ten tekst potraktowal jako donosik "zyczliwego" etc.
    Nie jestem sklonny do wieszania kogokolwiek na latarni czy innych form linczu. Maleszka ma prawo zyc, zasluzení towarzysze maja prawo zyc, Jarek Kaczynski ma prawo zyc.

    Zaden z nich nie powinien szkodzic (ekstremizmami, dzialaniami nieuczciwymi etc.) mnie, moim dzieciakom, mojemu krajowi, i temu mam prawo sie przeciwstawiac, to chyba jasne i bezdyskusyjne, rozumiem, ze rowniez dla Ciebie. Juz powstrzymany przestepca powinien stanac przed sadem i nie powinien uniknac kary (wyjatki dla schorowanych 85-latkow przewidziane, ale… po wyroku).

    Ale i oni maja prawo zyc, chyba ze to sie w zaden sposob nie da pogodzic z prawem innych do zycia.

    Niewiele jest zachowan, za ktore wzorem Cyrankiewicza obcinalbym ludziom rece. Ale jest sporo zachowan, po ktorych reki ich sprawcom bym nie podawal.
    Nie musze tych sprawcow wieszac, nie bede ich nawet zwalczac, dopoki mi nie szkodza, nie bede tez wlokl ich pod sad, jesli nie sa podejrzani o przestepstwa.

    Ale tego, co wiem, wystarczy, ze reki nie podam ani Maleszce, ani Jarkowi Kaczynskiemu. Bo podanie reki to juz zachowanie dobrowolne, niejako nagroda lub przynajmniej kredyt w zakresie wartosciowego czlowieczenstwa.

    Nie, nie za ich poglady, lecz za to co soba reprezentuja i co przejawili swoimi zachowaniami, a i to nie w sferze bontonu, lecz tylko w szeroko pojetej sferze honoru.
    Ktos, kto byl wysoko postawionym aparatczykiem partyjnym i w okresie stanu wojennego pelnil kierownicze funkcje, w "moim salonie" nie bedzie nalezal do pierwszej ligi autorytetow moralnych, bo to przeciez nie byly juz czasy ideowych komunistow, takich wiesz – wierzacych i praktykujacych.
    Ale ma niezaprzeczalne prawo zyc, to jest poza dyskusja. Ba – ma prawo do uczestnictwa w rozmowie, ostroznie powiem – ja osobiscie raczej nie odmowie podania mu reki (jezeli tylko nie wiem, ze dopuszczal sie grubych, wyraznych swinstw, swiadczacych o szczegolnej gorliwosci w tym dranstwie… czyli byc moze z pewna ostroznoscia, dajaca sie zauwazyc jako wahanie).
    Dopoki jednak nie potwierdza sie zarzuty takich nadgorliwych zagrywek, nie odbieram mu "zdolnosci honorowej" calkowicie i bez reszty.

    Mysle jednak, ze strojenie sie w piorka sedziowskiego autorytetu w sprawie stanu wojennego przez takiego kogos, jak jeden z jego prominentnych wykonawcow, lamie pewne zasady, zwlaszcza znana prawu zasade „nemo iudex in causa sua", ktora wsrod ludzi honorowych prowadzi do wylaczenia sie od zabierania glosu z pozycji sedziowskich przez ludzi, ktorych zachowania i role podlegaja wlasnie osadowi..

    Kiedy taki facet zaczyna sie wypowiadac w takich sprawach (jak mowia Niemcy: „auf dem hohen Roß sitzend” = "siedząc na wysokim koniu") , a zwlaszcza madrzyc sie moralnie – o generale Jaruzelskim, o samym stanie wojennym albo w jego kontekscie np. o (cudzym) o wyparciu i projekcji, to mnie osobiscie ZACZYNA PACHNIEC NIELADNIE, to ja zaczynam myslec, czy pozostac w pomieszczeniu, czy tez je opuscic albo wziac szufelke, „nieladnie pachnace cos” wyniesc a pomieszczenie po nim wywietrzyc.

    Ale to nie moje pomieszczenie i sprzatac w nim nie mam tytulu. Do dyspozycji mam tylko te pozostale warianty… wyjsc albo zatkac nos i probowac wytrzymac.

    Pozdrawiam

  51. MK-tekst jak zwykle ciekawy, a tezy dyskusyjne,
    … choc mnie osobiscie bliskie. Ale ja nie o tym, bo jedno juz wiemy: akceptowalnej dla wszystkich racji w tej sprawie nie da sie ani uzgodnic, ani – tym gorzej – zadekretowac (choc niby data na dekrety sposobna).

    Ja o innym aspekcie sprawy: o tym, kto moim zdaniem ma prawo do udzialu w tej dyskusji i takiego czy innego osadzania tamtego czasu.

    Posluze sie liscikiem, pisanym dzis prywatnie do znajomego z KW (wyjasnienie: mam na mysli Kontrowersje, nie Komitet Wojewodzki), z paroma niezbednymi korektami.

    ***

     

    Nie chcialem, bron Boze, abys ten tekst potraktowal jako donosik "zyczliwego" etc.
    Nie jestem sklonny do wieszania kogokolwiek na latarni czy innych form linczu. Maleszka ma prawo zyc, zasluzení towarzysze maja prawo zyc, Jarek Kaczynski ma prawo zyc.

    Zaden z nich nie powinien szkodzic (ekstremizmami, dzialaniami nieuczciwymi etc.) mnie, moim dzieciakom, mojemu krajowi, i temu mam prawo sie przeciwstawiac, to chyba jasne i bezdyskusyjne, rozumiem, ze rowniez dla Ciebie. Juz powstrzymany przestepca powinien stanac przed sadem i nie powinien uniknac kary (wyjatki dla schorowanych 85-latkow przewidziane, ale… po wyroku).

    Ale i oni maja prawo zyc, chyba ze to sie w zaden sposob nie da pogodzic z prawem innych do zycia.

    Niewiele jest zachowan, za ktore wzorem Cyrankiewicza obcinalbym ludziom rece. Ale jest sporo zachowan, po ktorych reki ich sprawcom bym nie podawal.
    Nie musze tych sprawcow wieszac, nie bede ich nawet zwalczac, dopoki mi nie szkodza, nie bede tez wlokl ich pod sad, jesli nie sa podejrzani o przestepstwa.

    Ale tego, co wiem, wystarczy, ze reki nie podam ani Maleszce, ani Jarkowi Kaczynskiemu. Bo podanie reki to juz zachowanie dobrowolne, niejako nagroda lub przynajmniej kredyt w zakresie wartosciowego czlowieczenstwa.

    Nie, nie za ich poglady, lecz za to co soba reprezentuja i co przejawili swoimi zachowaniami, a i to nie w sferze bontonu, lecz tylko w szeroko pojetej sferze honoru.
    Ktos, kto byl wysoko postawionym aparatczykiem partyjnym i w okresie stanu wojennego pelnil kierownicze funkcje, w "moim salonie" nie bedzie nalezal do pierwszej ligi autorytetow moralnych, bo to przeciez nie byly juz czasy ideowych komunistow, takich wiesz – wierzacych i praktykujacych.
    Ale ma niezaprzeczalne prawo zyc, to jest poza dyskusja. Ba – ma prawo do uczestnictwa w rozmowie, ostroznie powiem – ja osobiscie raczej nie odmowie podania mu reki (jezeli tylko nie wiem, ze dopuszczal sie grubych, wyraznych swinstw, swiadczacych o szczegolnej gorliwosci w tym dranstwie… czyli byc moze z pewna ostroznoscia, dajaca sie zauwazyc jako wahanie).
    Dopoki jednak nie potwierdza sie zarzuty takich nadgorliwych zagrywek, nie odbieram mu "zdolnosci honorowej" calkowicie i bez reszty.

    Mysle jednak, ze strojenie sie w piorka sedziowskiego autorytetu w sprawie stanu wojennego przez takiego kogos, jak jeden z jego prominentnych wykonawcow, lamie pewne zasady, zwlaszcza znana prawu zasade „nemo iudex in causa sua", ktora wsrod ludzi honorowych prowadzi do wylaczenia sie od zabierania glosu z pozycji sedziowskich przez ludzi, ktorych zachowania i role podlegaja wlasnie osadowi..

    Kiedy taki facet zaczyna sie wypowiadac w takich sprawach (jak mowia Niemcy: „auf dem hohen Roß sitzend” = "siedząc na wysokim koniu") , a zwlaszcza madrzyc sie moralnie – o generale Jaruzelskim, o samym stanie wojennym albo w jego kontekscie np. o (cudzym) o wyparciu i projekcji, to mnie osobiscie ZACZYNA PACHNIEC NIELADNIE, to ja zaczynam myslec, czy pozostac w pomieszczeniu, czy tez je opuscic albo wziac szufelke, „nieladnie pachnace cos” wyniesc a pomieszczenie po nim wywietrzyc.

    Ale to nie moje pomieszczenie i sprzatac w nim nie mam tytulu. Do dyspozycji mam tylko te pozostale warianty… wyjsc albo zatkac nos i probowac wytrzymac.

    Pozdrawiam

  52. MK-tekst jak zwykle ciekawy, a tezy dyskusyjne,
    … choc mnie osobiscie bliskie. Ale ja nie o tym, bo jedno juz wiemy: akceptowalnej dla wszystkich racji w tej sprawie nie da sie ani uzgodnic, ani – tym gorzej – zadekretowac (choc niby data na dekrety sposobna).

    Ja o innym aspekcie sprawy: o tym, kto moim zdaniem ma prawo do udzialu w tej dyskusji i takiego czy innego osadzania tamtego czasu.

    Posluze sie liscikiem, pisanym dzis prywatnie do znajomego z KW (wyjasnienie: mam na mysli Kontrowersje, nie Komitet Wojewodzki), z paroma niezbednymi korektami.

    ***

     

    Nie chcialem, bron Boze, abys ten tekst potraktowal jako donosik "zyczliwego" etc.
    Nie jestem sklonny do wieszania kogokolwiek na latarni czy innych form linczu. Maleszka ma prawo zyc, zasluzení towarzysze maja prawo zyc, Jarek Kaczynski ma prawo zyc.

    Zaden z nich nie powinien szkodzic (ekstremizmami, dzialaniami nieuczciwymi etc.) mnie, moim dzieciakom, mojemu krajowi, i temu mam prawo sie przeciwstawiac, to chyba jasne i bezdyskusyjne, rozumiem, ze rowniez dla Ciebie. Juz powstrzymany przestepca powinien stanac przed sadem i nie powinien uniknac kary (wyjatki dla schorowanych 85-latkow przewidziane, ale… po wyroku).

    Ale i oni maja prawo zyc, chyba ze to sie w zaden sposob nie da pogodzic z prawem innych do zycia.

    Niewiele jest zachowan, za ktore wzorem Cyrankiewicza obcinalbym ludziom rece. Ale jest sporo zachowan, po ktorych reki ich sprawcom bym nie podawal.
    Nie musze tych sprawcow wieszac, nie bede ich nawet zwalczac, dopoki mi nie szkodza, nie bede tez wlokl ich pod sad, jesli nie sa podejrzani o przestepstwa.

    Ale tego, co wiem, wystarczy, ze reki nie podam ani Maleszce, ani Jarkowi Kaczynskiemu. Bo podanie reki to juz zachowanie dobrowolne, niejako nagroda lub przynajmniej kredyt w zakresie wartosciowego czlowieczenstwa.

    Nie, nie za ich poglady, lecz za to co soba reprezentuja i co przejawili swoimi zachowaniami, a i to nie w sferze bontonu, lecz tylko w szeroko pojetej sferze honoru.
    Ktos, kto byl wysoko postawionym aparatczykiem partyjnym i w okresie stanu wojennego pelnil kierownicze funkcje, w "moim salonie" nie bedzie nalezal do pierwszej ligi autorytetow moralnych, bo to przeciez nie byly juz czasy ideowych komunistow, takich wiesz – wierzacych i praktykujacych.
    Ale ma niezaprzeczalne prawo zyc, to jest poza dyskusja. Ba – ma prawo do uczestnictwa w rozmowie, ostroznie powiem – ja osobiscie raczej nie odmowie podania mu reki (jezeli tylko nie wiem, ze dopuszczal sie grubych, wyraznych swinstw, swiadczacych o szczegolnej gorliwosci w tym dranstwie… czyli byc moze z pewna ostroznoscia, dajaca sie zauwazyc jako wahanie).
    Dopoki jednak nie potwierdza sie zarzuty takich nadgorliwych zagrywek, nie odbieram mu "zdolnosci honorowej" calkowicie i bez reszty.

    Mysle jednak, ze strojenie sie w piorka sedziowskiego autorytetu w sprawie stanu wojennego przez takiego kogos, jak jeden z jego prominentnych wykonawcow, lamie pewne zasady, zwlaszcza znana prawu zasade „nemo iudex in causa sua", ktora wsrod ludzi honorowych prowadzi do wylaczenia sie od zabierania glosu z pozycji sedziowskich przez ludzi, ktorych zachowania i role podlegaja wlasnie osadowi..

    Kiedy taki facet zaczyna sie wypowiadac w takich sprawach (jak mowia Niemcy: „auf dem hohen Roß sitzend” = "siedząc na wysokim koniu") , a zwlaszcza madrzyc sie moralnie – o generale Jaruzelskim, o samym stanie wojennym albo w jego kontekscie np. o (cudzym) o wyparciu i projekcji, to mnie osobiscie ZACZYNA PACHNIEC NIELADNIE, to ja zaczynam myslec, czy pozostac w pomieszczeniu, czy tez je opuscic albo wziac szufelke, „nieladnie pachnace cos” wyniesc a pomieszczenie po nim wywietrzyc.

    Ale to nie moje pomieszczenie i sprzatac w nim nie mam tytulu. Do dyspozycji mam tylko te pozostale warianty… wyjsc albo zatkac nos i probowac wytrzymac.

    Pozdrawiam

  53. Pipes jest drugim Brzezińskim
    i co prognoza, to strzał ślepego snajpera z 30 metrów do jakiegoś prezydenta.

    +Zdaniem Pipesa, w drugiej połowie 1981 r. nie było rzeczywistej groźby sowieckiej interwencji wojskowej w Polsce. – Zagrożenie interwencją istniało w grudniu 1980 r. i wczesną wiosną 1981 r., ale nie pod koniec tego roku.+

    Rozumiem, że pół roku to szmat czasu dla życia much ale dla imperium jest mrugnięciem oka.

  54. Pipes jest drugim Brzezińskim
    i co prognoza, to strzał ślepego snajpera z 30 metrów do jakiegoś prezydenta.

    +Zdaniem Pipesa, w drugiej połowie 1981 r. nie było rzeczywistej groźby sowieckiej interwencji wojskowej w Polsce. – Zagrożenie interwencją istniało w grudniu 1980 r. i wczesną wiosną 1981 r., ale nie pod koniec tego roku.+

    Rozumiem, że pół roku to szmat czasu dla życia much ale dla imperium jest mrugnięciem oka.

  55. Pipes jest drugim Brzezińskim
    i co prognoza, to strzał ślepego snajpera z 30 metrów do jakiegoś prezydenta.

    +Zdaniem Pipesa, w drugiej połowie 1981 r. nie było rzeczywistej groźby sowieckiej interwencji wojskowej w Polsce. – Zagrożenie interwencją istniało w grudniu 1980 r. i wczesną wiosną 1981 r., ale nie pod koniec tego roku.+

    Rozumiem, że pół roku to szmat czasu dla życia much ale dla imperium jest mrugnięciem oka.

  56. Pipes jest drugim Brzezińskim
    i co prognoza, to strzał ślepego snajpera z 30 metrów do jakiegoś prezydenta.

    +Zdaniem Pipesa, w drugiej połowie 1981 r. nie było rzeczywistej groźby sowieckiej interwencji wojskowej w Polsce. – Zagrożenie interwencją istniało w grudniu 1980 r. i wczesną wiosną 1981 r., ale nie pod koniec tego roku.+

    Rozumiem, że pół roku to szmat czasu dla życia much ale dla imperium jest mrugnięciem oka.