Reklama

Na wstępie dziękuję ci Donald, dzięki twojej światłe

Na wstępie dziękuję ci Donald, dzięki twojej światłej władzy w błyskawicznym tempie poszerzyłem wiedzę, dotyczącą szulerni zwanej giełdą. Niestety w wyniku nabytej wiedzy, muszę się wykazać niewdzięcznością, pokazując kilka niewygodnych dla Donalda rzeczy i stawiając wiele pytań o konkrety. Donald i szef GWP zapewniają, że w przeddzień expose nic wielkiego na giełdzie się nie działo, co też jest kłamstwem, ale da się je upchnąć w rzeczywiście niewielkich obrotach. Nie wnikam póki co w obroty w ogóle, dotykam jedynie obrotów na tak zwanym krótkim terminie. W tym segmencie sprzedaży, żeby było zabawniej, 17 i 18 listopada obrót był niemal identyczny i kręcił się w pobliżu 6 milionów złotych, ale jakoś nikt nie mówi, że 18 listopada „nic się nie działo”. Faktem jednak jest, że najwięcej się działo w innym dniu. Kluczowym momentem jest 15 listopada, kiedy obroty były rekordowe i przy okazji zaszła niezwykła prawidłowość, którą opiszę w szczegółach. Poniżej prezentuję dane z czterech dni sprzedaży akcji KGHM, na krótkim terminie. Operacje są ułożone chronologicznie, ale też układają się w zaskakująco innym porządku. By ten porządek odczytać, przyjąłem pewne założenia, naturalnie uproszczone, ale wystarczające na potrzeby krótkiej analizy wskazującej kierunek działań. Główne założenie jest takie, że przez dużego gracza rozumiem takiego akcjonariusza, który sprzedaje od 500 akcji wzwyż. Drugim założeniem jest porównanie udziału w sprzedaży akcji małych i grubych graczy. Dla mnie jest oczywiste, że mali gracze nie mogli mieć „cynku”, co się stanie z KGHM, dlatego daję im spokój. Dodam, że na krótkim terminie mogą grać, tylko ci inwestorzy, którzy mają specjalną umowę z biurem maklerskim, stąd też niewielkie obroty w tego typu sprzedaży. Według roboczych założeń, sprawy przedstawiają się następująco. 

Reklama

 

W przedziale dat 14-17 listopada wystąpiły charakterystyczne zjawiska, zarówno w zakresie samej wielkości sprzedaży, jak i udziału w sprzedaży poszczególnych graczy. 14 listopada sprzedano 46 248 akcji co dało wartość sprzedaży równą 9 811 623 złotych. Łącznie wykonano 331 operacji, z tego grube ryby (do 500 akcji), wykonały 23 operacje, na 13 758 akcjach, co dało kwotę 2 253 698,7. Policzmy procentowe proporcje grubych graczy: 23% w wartości sprzedaży i 30% liczby akcji (wolumenu). W tym miejscu zwracam uwagę, że akcje KGHM 14 listopada nie osiągnęły najlepszej ceny (162-165 złotych). 

Zupełnie inaczej rzecz się miała 15 listopada, prawdziwe zamieszanie. Łączna sprzedaż na kwotę 13 824 363,681, wolumen 81 488. Rekordowy dzień. I teraz przyjrzyjmy się jak sprzedawali grubi gracze. Na 279 operacji ogółem, grube ryby sprzedawały 51 razy, za 8 497 204 złote poszło 50 065 akcji. Przekładając to na udział w ogólnej sprzedaży, grubi osiągnęli następujący wynik: 61,5% wartości sprzedaży i 61,4% wolumenu. Zdecydowaną większość akcji tłuste ryby sprzedały po kursie 170 złotych i nieco wyżej. 

16 listopada raczej nuda, łączna wartość sprzedaży 4 226 124,5, wolumen 24 952, jedynie 134 operacje. „Gruba” sprzedaż to 1 433 465,6, wolumen 8 460 i tylko 8 operacji. Procentowo: „grubsza” sprzedaż 33,9%, wolumen 33,9%. Kurs niezły w granicach 170 złotych. 

17 listopada sprzedano 37 560 akcji, za 6 306 546,6 złotych, w 200 operacjach. Grubi gracze sprzedali 17 038 akcji za 2 859 911 złotych, przy 17 transakcjach. Procentowo. „grubasy wyglądają następująco: 45,35% sprzedaży i  45,4% wolumenu. Cena akcji w granicach 170 złotych. Zatem działo się 17, nie tak bardzo jak 15, ale się działo. 

Oddzielną kwestią jest 18 listopada i ten dzień trzeba podzielić: do godziny 12.00 i po 12.00, ale najpierw całość. Sprzedaż 6 020 094,9, wolumen 37 606, czyli bez rewelacji. Za to 284 operacje, drobni akcjonariusze wpadli w panikę. Grube ryby łączenie i bez względu na godzinę, sprzedały 14 820 akcji, za 2 411 748 złotych. Z tego do 12.00 grubasy sprzedały 10 310 za 1 701 899 złotych. Natomiast po 12.00 (ściślej, po spadku akcji), 4 510 za 709 849. W tym dniu padł też rekord sprzedaży w ramach jednej operacji, dokładnie o 09:41, sprzedano 4 990 akcji po kursie 165,1 i na łączną kwotę 823 849 złotych. Nie ma sensu dla tego dnia liczyć procentowych udziałów, ponieważ dzień był specyficzny, w każdym razie widać inną proporcję w obozie samych grubych ryb. Do umownej 12.00 sprzedali 69,6% wolumenu, i 70,6% łącznej sprzedaży na ten czas. Naturalnie nie jest tak, że każdy gruby gracz musiał wiedzieć co się święci, nawet na pewno nie każdy wiedział i to z danych jasno wynika, jednak proporcje nie dają złudzeń kto wiedział, kto nie wiedział. 

Wnioski ogólne. Wszystko wskazuje na to, że 14 listopada grube ryby były słabo zainteresowane sprzedażą akcji KGHM: 23% wartości sprzedaży i 30% liczby akcji (wolumenu), chociaż tego dnia obroty były wysokie: sprzedano 46 248 co dało wartość sprzedaży równą 9 811 623 złotych. Największa sprzedaż wśród grubych ryb nastąpiła 15 listopada 8 497 204,3 wartości akcji i 50 065 wolumenu, wtedy też ogólne obroty były największe 13 824 363,681 złotych, wolumen 81 488. Procentowo grubasy wzięły 61,5% wartości sprzedaży i 61,4% wolumenu. Proszę zwrócić uwagę, że tylko w środę po najlepszym kursie w okolicach 170 złotych, grube ryby zrobiły większy obrót niż, sądnego dnia – 18 kwietnia, wynosiła cała sprzedaż na krótkim terminie: obrót 6 020 094,9, wolumen 37 606.

Teraz suma obrotów grubasów od 15 listopada do umownej godziny 12.00, 18 listopada. 15 listopada, pierwszy dzień gdy akcje poszły na maksymalne pułapy: 849 7204,3 wartości akcji i 50 065 wolumenu. 16 listopada łączna wartość sprzedaży 1 433 465,6, wolumen 8 460. 17 listopada sprzedali 17 038 akcji za 2 859 911 złotych. 18 listopada do 12.00, grubi skasowali 10 310 wolumenu za 1 701 899 złotych. Łącznie i przez cztery dni, jak łatwo policzyć poszło 85 873 akcji za 14 492 479,9 co średnio daje kurs 168,76 złotych. Tak zwany krótki termin sprzedaży polega na pożyczeniu akcji, zwykle robią to domy maklerskie, banki pośredniczące, fundusze, ale mogą też indywidualni gracze, jeśli mają odpowiednią umowę. Zatem jeśli grube ryby pożyczyły akcje przed 15 listopada, a sprzedały między 15 i do 12.00 18 listopada, śmieją się teraz z frajerów podnieconych „odważnym expose”.

Grubi sprzedają średnio po 168,76 złotych i zgarniają kasę. Wiedzą, że 18 padnie kurs, co bardziej ciekawe kurs padał nawet dziś i to bardziej niż 18, gdy wiceminister Grabowski doprecyzował plan, mówiąc o 2-3 miliardach haraczu, który uda się śićgnąć z KGHM, być może już w 2012 roku. Po tych zabiegach akcje osiągnęły poziom 129 złotych, bardzo dobry moment, aby opchnąć i oddać „uczciwie” wierzycielowi. Jaki sens w takiej operacji? Prosty i czysty zysk. 168,76 minus 129 złotych, daje 39,76, co pomnożone przez wolumen 85 873  (liczbę akcji) daje 3 414 863 złotych zysku brutto. W cztery dni trzy i pół miliona za nic, za banalne przerzucenie kwitów, może robić wrażenie, ale to są klepaki na waciki. Gra nie warta świeczki, Tusk za taki szmal nawet by się nie ruszył. Pytanie jak przepchnięto gruby przekręt ten na grube miliony zysku i miliardowe straty? Spójrzmy, niestety tylko na ogólne dane, bo innych nie ma. Tak wyglądały wszystkie operacje finansowe na akcjach KGHM, od 15 do 18 listopada. 

15 listopada: wolumen 1 800 000, obrót 304 000 000.

16 listopada: wolumen 807 000, obrót 137 000 000.

17 listopada: wolumen 1 030 000, Obrót 172 000 000.

18 listopada: Wolumen 3 270 000, obrót 505 000 000. 

Wystarczy sprawdzić, kto z grubych ryb sprzedawał akcje, w tym przedziale i po jakim kursie, tutaj są miliardy. Wydaje się, że dniem wielkiego przewału jest 15 listopada. 16 i 17 widzimy spadek obrotów, ale też ostanie zyskowne operacje, które trwają aż do 12.00 18 listopada, potem, co zrozumiałe, nastąpiła panika. Jeśli w ogólnej sprzedaży została zachowana tendencja krótkoterminowa, to mamy przekręt jakiego dawno nie było. Krótki termin to drobne nagrody, dla paru znajomych królika, żeby mówić o prawdziwej kasie, trzeba wystartować w okolicach 20 października, gdy… i tu uwaga… kurs akcji KGHM wynosił mniej więcej tyle co dziś jakieś 130 złotych. Miesiąc wcześniej rekiny musiały zacząć pompować i dojechali do 170 złotych. Przyjmę tylko 40% udziału grubych graczy w sprzedaży po napompowanym kursie. 18 listopada pominę, chociaż Bóg jedyny wie ile z tych 500 milionów obrotów jest paniką, a ile udało się w ostatniej chwili popchnąć. Od 15 do 17 40% wolumenu to 1 454 800 akcji, razy 170 złotych da kwotę 247 316 000. Ten sam wolumen kupiony w październiku po130 złotych kosztował 189 124 000. Odejmując zakup od sprzedaż zostaje 58 192 000. Też nie miliardy, ale już całkiem fajna sumka dla najbliższych kumpli Donalda. Symulacja jest bardzo ostrożna, nie chce mi się wierzyć, żeby i o taką kasę Donald się bił, ale bez dostępu do operacji i danych inwestorów, nic więcej zrobić się nie da, pozostaje roboczo zakładać ostrożne parametry. 

Miliardy są w stratach spółki, drobnych ciułaczy i skarbu państwa, czyli krótko mówiąc NIKOGO. Najweselszy w tej sytuacji, obok Donalda, jest prezes KGHM, który najpierw ogłosił, że będzie kupował akcje nawet po190 złotych, a potem pochwalił Donalda za podatek, który zdołował spółkę o jedną piątą wartości. Frajerom głos „ekspertów” nieustannie powtarza, że to normalne, że przecież kiedyś trzeba było podać informację, a po informacji musiały nastąpić spadki. Sztuka w tym jak ją podano i właśnie kiedy? W piątek po 12.00, przed zamknięciem giełdy na weekend, kiedy inwestorzy panikują najbardziej, Tusk nie powiedział ogólnie o podatku kopalnianym, ale wyraźnie zaznaczył, wręcz wskazał KGHM mówiąc o SREBRZE I MIEDZI. Laik wie, że najłagodniejszą formą podania takiej informacji byłby piątek, ale po zamknięciu giełdy i przeniesienie uwagi na gaz łupkowy, który wymaga podobnych rozwiązań. Zapewne KGHM i tak by spadł, ale nie w takim tempie i nie w takiej skali, inna rzecz, że kurs był pompowany, również przez KGHM. Miliardy poszły z portfeli frajerów, państwa i KGHM, grube miliony zarobiły tłuste ryby. 

Tabela krótkiej sprzedaży. 

Lp

Data sprzedaży

Kurs

Wolumen

Numer

14 listopada powyżej 500 akcji

1

2011-11-14 09:21

164,5

1000

710

2

2011-11-14 09:21

164,5

1000

710

3

2011-11-14 09:22

164,6

928

742

4

2011-11-14 16:58

163,4

729

4071

23

2011-11-14 09:20

164,7

500

696

Obrót grubych ryb

2 253 699

13 758

Wolumen grubych ryb

14 listopada poniżej 500 akcji

24

2011-11-14 15:42

163

450

3259

331

2011-11-14 11:10

163,1

1

1908

Obrót łącznie

9 811 623

46 248

Wolumen łącznie

15 listopada powyżej 500 akcji

1

2011-11-15 14:34

167

3518

3159

2

2011-11-15 14:41

171,9

2606

3934

3

2011-11-15 15:37

169,9

2500

6112

4

2011-11-15 14:58

170,5

2410

4943

5

2011-11-15 16:08

171,3

2269

6795

6

2011-11-15 14:41

171,9

2186

3946

7

2011-11-15 14:39

169,2

1881

3615

8

2011-11-15 14:45

172,6

1713

4370

51

2011-11-15 16:21

171,4

500

7017

Obrót grubych ryb

8 497 204

50 065

Wolumen grubych ryb

15 listopada poniżej 500 akcji

52

2011-11-15 11:11

161,8

495

1206

279

2011-11-15 10:06

160,9

1

777

Obrót łączny

13 824 364

81488

Wolumen łącznie

16 listopada powyżej 500 akcji

1

2011-11-16 09:37

170,4

1851

957

2

2011-11-16 09:13

168,9

1488

453

8

2011-11-16 09:13

168,9

512

449

Obrót grubych ryb

1 433 466

8 460

Wolumen grubych ryb

16 listopada poniżej 500 akcji

9

2011-11-16 09:52

170,8

461

1212

134

2011-11-16 16:18

169,8

1

3790

Obrót łączny

4 226 125

24 952

Wolumen łącznie

17 listopada powyżej 500 akcji

1

2011-11-17 15:40

167,2

2200

3256

2

2011-11-17 10:20

167,9

2000

944

3

2011-11-17 10:16

168

1616

908

17

2011-11-17 15:02

167,9

500

2988

Obrót grubych ryb

2 859 911

17 038

Wolumen grubych ryb

17 listopada poniżej 500 akcji

18

2011-11-17 11:42

167,9

478

1727

200

2011-11-17 14:30

166,3

1

2709

Obrót łączny

6 306 547

37 560

Wolumen łącznie

18 listopada powyżej 500 akcji do godz. 12.00

1

2011-11-18 09:41

165,1

4 990

497

2

2011-11-18 09:48

165

1 415

560

3

2011-11-18 09:25

165,5

500

413

7

2011-11-18 10:16

165

500

737

Razem grube ryby

1 701 899

10 310

Wolumen grubych ryb

18 listopada powyżej 500 akcji po godz. 12.00

8

2011-11-18 12:50

159

500

3752

15

2011-11-18 16:18

156,7

500

8145

 

 

709 849

4 510

 

Razem grube ryby

2 411 748

25 130

Wolumen grubych ryb

18 listopada poniżej 500 akcji

16

2011-11-18 16:35

154

490

9049

284

2011-11-18 17:18

146,5

1

13216

Obrót łączny

6 020 095

77 556

Wolumen łącznie

           

 

Reklama

54 KOMENTARZE

  1. Popatrz no, a ja kocię bardzo naiwnie sadziłem, że to co
    Donald ględzi, w Sejmie i poza, nie ma żadnego wpływu na życie, Polskę, UE i całą resztę.

    Po prostu zajmuje stanowisko gdzie oczekują od niego, że poględzi więc ględzi, z obowiązku a i sympatii także.

    Ciekawe, nawiązując do afery Rywina, czy można zamówić ględzenie, ściśle określone ględzenie na ściśle określony temat i przez ściśle określony czas, a jeżeli tak, można zamówić znaczy się, to gdzież to można zamówić i za ile?

  2. Popatrz no, a ja kocię bardzo naiwnie sadziłem, że to co
    Donald ględzi, w Sejmie i poza, nie ma żadnego wpływu na życie, Polskę, UE i całą resztę.

    Po prostu zajmuje stanowisko gdzie oczekują od niego, że poględzi więc ględzi, z obowiązku a i sympatii także.

    Ciekawe, nawiązując do afery Rywina, czy można zamówić ględzenie, ściśle określone ględzenie na ściśle określony temat i przez ściśle określony czas, a jeżeli tak, można zamówić znaczy się, to gdzież to można zamówić i za ile?

  3. Popatrz no, a ja kocię bardzo naiwnie sadziłem, że to co
    Donald ględzi, w Sejmie i poza, nie ma żadnego wpływu na życie, Polskę, UE i całą resztę.

    Po prostu zajmuje stanowisko gdzie oczekują od niego, że poględzi więc ględzi, z obowiązku a i sympatii także.

    Ciekawe, nawiązując do afery Rywina, czy można zamówić ględzenie, ściśle określone ględzenie na ściśle określony temat i przez ściśle określony czas, a jeżeli tak, można zamówić znaczy się, to gdzież to można zamówić i za ile?

    • cała prawda całą dobę
      Otóż ja ten przypadek Alessia Rastani "inwestygowałam" już we wrześniu i oto wyniki moich badań. Kopiuję tu wpis z mojego własnego bloga, żeby się nie przemęczać. Mój wpis zatytułowałam wtedy "Talk Trader", albowiem Alessio sam mówił o sobie "trader" i tak też był traktowany przez dziennikarzy z BBC.

      "Oto słowa, które wywołały burzę. Te dosyć szokujące wyznania, które można było usłyszeć z anteny BBC, wywołały jednak wątpliwości, czy pan Rastani ma wystarczająco mocne kwalifikacje, żeby wypowiadać się do tak szerokiej publiczności. Zapytał go o to The
      Telegraph. Pan Rastani w rozmowie z gazetą określił się jako niezależny przedsiębiorca. W innym miejscu twierdzi, że "wypowiada się publicznie w imieniu inwestorów”. Ale zamiast wypasionego biura gdzieś na Canary Wharf pan Rastani pracuje tam, gdzie mieszka, czyli w skromnym szeregowcu w Bexleyheath w południowym Londynie. Dom ten, wart 200 tys. funtów, jest kupiony w całości z kredytu udzielonego przez Royal Bank of Scotland i należy do partnerki elokwentnego Alessia. Pan Rastani jest więc właścicielem firmy Santoro Projects. Niska znajomość realiów nie pozwala mi zrozumieć czym dokładnie zajmuje się ta firma, ale dedukuję, że chodzi o ściemę polegającą na wygłaszaniu opinii dotyczących rynków finansowych. Tak, czy inaczej jej najnowsze sprawozdania wykazują stan gotówki w banku w wysokości £ 985. Po czterech latach inwestowania zgodnie z najlepszą wiedzą właściciela Santoro Projekt stan aktywów netto firmy wynosi raptem 10.048 £. Jak człowiek, który nigdy nie posiadł żadnych certyfikatów finansowych, wydawanych przez Financial Services Authority i nie wykazał się choćby śladowym wkładem pracy w londyńskiej City może zostać w ogóle zaproszony do udzielania komentarzy dla telewizji BBC, pozostaje tajemnicą mediów. Dlaczego więc komentował sytuację na rynkach finansowych? "Podeszli do mnie" – odpowiedział Alessio na pytanie The Telegraph. "Lubię zwracać na siebie uwagę. To główny powód, dla którego w ogóle się wypowiadam. To także powód, dla którego zgodziłem się przyjść do BBC. Zagadnienie rynków finansowych traktuję jako hobby, to nie jest mój biznes. Jestem po prostu gadułą. Dużo mówię. I kocham występować publicznie, podoba mi się ta cała idea przemawiania.” Czy to nam coś przypomina?"
      Ale można też sobie pomyśleć i tak, że jeśli Alessio wypowiedział te wszystkie szokujące słowa, to trzeba było jakoś osłabić ich wymowę, a osłabianie wymowy słów przeprowadza się poprzez "zatruwanie studni", dyskredytowanie pozycji wypowiadającego. Co zostało zrobione. Niezależnie od tego, że Alessio jest gołodupcem i poszukiwaczem kilku minut sławy, powiedział prawdę. Tak to właśnie wygląda. Otóż nie jest tak, że młodziak bez większego sukcesu finansowego nie jest w stanie pojąć całego tego kantu zwanego rynkiem finansowym. Trzeba też powiedzieć, że Alessio nie zaginął bez wieści, bo w jakiś sposób przyłączył się do ruchu poparcia brytyjskiego ruchu "Occupy" i przemawiając na wiecu u stóp londyńskiej Katedry Św. Pawła pośród innych znamienitości (Vivianne Westwood), o czym donosi 19.11.11 szacowny The Guardian, znacznie szacowniejszy, niż The Telegraph.
      Kim więc jest Alessio, dokładnie nie wiadomo, ale z pewnością niechcący wie, o co chodzi.

    • cała prawda całą dobę
      Otóż ja ten przypadek Alessia Rastani "inwestygowałam" już we wrześniu i oto wyniki moich badań. Kopiuję tu wpis z mojego własnego bloga, żeby się nie przemęczać. Mój wpis zatytułowałam wtedy "Talk Trader", albowiem Alessio sam mówił o sobie "trader" i tak też był traktowany przez dziennikarzy z BBC.

      "Oto słowa, które wywołały burzę. Te dosyć szokujące wyznania, które można było usłyszeć z anteny BBC, wywołały jednak wątpliwości, czy pan Rastani ma wystarczająco mocne kwalifikacje, żeby wypowiadać się do tak szerokiej publiczności. Zapytał go o to The
      Telegraph. Pan Rastani w rozmowie z gazetą określił się jako niezależny przedsiębiorca. W innym miejscu twierdzi, że "wypowiada się publicznie w imieniu inwestorów”. Ale zamiast wypasionego biura gdzieś na Canary Wharf pan Rastani pracuje tam, gdzie mieszka, czyli w skromnym szeregowcu w Bexleyheath w południowym Londynie. Dom ten, wart 200 tys. funtów, jest kupiony w całości z kredytu udzielonego przez Royal Bank of Scotland i należy do partnerki elokwentnego Alessia. Pan Rastani jest więc właścicielem firmy Santoro Projects. Niska znajomość realiów nie pozwala mi zrozumieć czym dokładnie zajmuje się ta firma, ale dedukuję, że chodzi o ściemę polegającą na wygłaszaniu opinii dotyczących rynków finansowych. Tak, czy inaczej jej najnowsze sprawozdania wykazują stan gotówki w banku w wysokości £ 985. Po czterech latach inwestowania zgodnie z najlepszą wiedzą właściciela Santoro Projekt stan aktywów netto firmy wynosi raptem 10.048 £. Jak człowiek, który nigdy nie posiadł żadnych certyfikatów finansowych, wydawanych przez Financial Services Authority i nie wykazał się choćby śladowym wkładem pracy w londyńskiej City może zostać w ogóle zaproszony do udzielania komentarzy dla telewizji BBC, pozostaje tajemnicą mediów. Dlaczego więc komentował sytuację na rynkach finansowych? "Podeszli do mnie" – odpowiedział Alessio na pytanie The Telegraph. "Lubię zwracać na siebie uwagę. To główny powód, dla którego w ogóle się wypowiadam. To także powód, dla którego zgodziłem się przyjść do BBC. Zagadnienie rynków finansowych traktuję jako hobby, to nie jest mój biznes. Jestem po prostu gadułą. Dużo mówię. I kocham występować publicznie, podoba mi się ta cała idea przemawiania.” Czy to nam coś przypomina?"
      Ale można też sobie pomyśleć i tak, że jeśli Alessio wypowiedział te wszystkie szokujące słowa, to trzeba było jakoś osłabić ich wymowę, a osłabianie wymowy słów przeprowadza się poprzez "zatruwanie studni", dyskredytowanie pozycji wypowiadającego. Co zostało zrobione. Niezależnie od tego, że Alessio jest gołodupcem i poszukiwaczem kilku minut sławy, powiedział prawdę. Tak to właśnie wygląda. Otóż nie jest tak, że młodziak bez większego sukcesu finansowego nie jest w stanie pojąć całego tego kantu zwanego rynkiem finansowym. Trzeba też powiedzieć, że Alessio nie zaginął bez wieści, bo w jakiś sposób przyłączył się do ruchu poparcia brytyjskiego ruchu "Occupy" i przemawiając na wiecu u stóp londyńskiej Katedry Św. Pawła pośród innych znamienitości (Vivianne Westwood), o czym donosi 19.11.11 szacowny The Guardian, znacznie szacowniejszy, niż The Telegraph.
      Kim więc jest Alessio, dokładnie nie wiadomo, ale z pewnością niechcący wie, o co chodzi.

    • cała prawda całą dobę
      Otóż ja ten przypadek Alessia Rastani "inwestygowałam" już we wrześniu i oto wyniki moich badań. Kopiuję tu wpis z mojego własnego bloga, żeby się nie przemęczać. Mój wpis zatytułowałam wtedy "Talk Trader", albowiem Alessio sam mówił o sobie "trader" i tak też był traktowany przez dziennikarzy z BBC.

      "Oto słowa, które wywołały burzę. Te dosyć szokujące wyznania, które można było usłyszeć z anteny BBC, wywołały jednak wątpliwości, czy pan Rastani ma wystarczająco mocne kwalifikacje, żeby wypowiadać się do tak szerokiej publiczności. Zapytał go o to The
      Telegraph. Pan Rastani w rozmowie z gazetą określił się jako niezależny przedsiębiorca. W innym miejscu twierdzi, że "wypowiada się publicznie w imieniu inwestorów”. Ale zamiast wypasionego biura gdzieś na Canary Wharf pan Rastani pracuje tam, gdzie mieszka, czyli w skromnym szeregowcu w Bexleyheath w południowym Londynie. Dom ten, wart 200 tys. funtów, jest kupiony w całości z kredytu udzielonego przez Royal Bank of Scotland i należy do partnerki elokwentnego Alessia. Pan Rastani jest więc właścicielem firmy Santoro Projects. Niska znajomość realiów nie pozwala mi zrozumieć czym dokładnie zajmuje się ta firma, ale dedukuję, że chodzi o ściemę polegającą na wygłaszaniu opinii dotyczących rynków finansowych. Tak, czy inaczej jej najnowsze sprawozdania wykazują stan gotówki w banku w wysokości £ 985. Po czterech latach inwestowania zgodnie z najlepszą wiedzą właściciela Santoro Projekt stan aktywów netto firmy wynosi raptem 10.048 £. Jak człowiek, który nigdy nie posiadł żadnych certyfikatów finansowych, wydawanych przez Financial Services Authority i nie wykazał się choćby śladowym wkładem pracy w londyńskiej City może zostać w ogóle zaproszony do udzielania komentarzy dla telewizji BBC, pozostaje tajemnicą mediów. Dlaczego więc komentował sytuację na rynkach finansowych? "Podeszli do mnie" – odpowiedział Alessio na pytanie The Telegraph. "Lubię zwracać na siebie uwagę. To główny powód, dla którego w ogóle się wypowiadam. To także powód, dla którego zgodziłem się przyjść do BBC. Zagadnienie rynków finansowych traktuję jako hobby, to nie jest mój biznes. Jestem po prostu gadułą. Dużo mówię. I kocham występować publicznie, podoba mi się ta cała idea przemawiania.” Czy to nam coś przypomina?"
      Ale można też sobie pomyśleć i tak, że jeśli Alessio wypowiedział te wszystkie szokujące słowa, to trzeba było jakoś osłabić ich wymowę, a osłabianie wymowy słów przeprowadza się poprzez "zatruwanie studni", dyskredytowanie pozycji wypowiadającego. Co zostało zrobione. Niezależnie od tego, że Alessio jest gołodupcem i poszukiwaczem kilku minut sławy, powiedział prawdę. Tak to właśnie wygląda. Otóż nie jest tak, że młodziak bez większego sukcesu finansowego nie jest w stanie pojąć całego tego kantu zwanego rynkiem finansowym. Trzeba też powiedzieć, że Alessio nie zaginął bez wieści, bo w jakiś sposób przyłączył się do ruchu poparcia brytyjskiego ruchu "Occupy" i przemawiając na wiecu u stóp londyńskiej Katedry Św. Pawła pośród innych znamienitości (Vivianne Westwood), o czym donosi 19.11.11 szacowny The Guardian, znacznie szacowniejszy, niż The Telegraph.
      Kim więc jest Alessio, dokładnie nie wiadomo, ale z pewnością niechcący wie, o co chodzi.

  4. Odetchnąłem z ulgą !!!
    Bo już mi się wydawało, że mam pierdolca z tym KGHM. Od kilku dni powtarzam na Twitterze (bo to jedyne w zasadzie miejsce, gdzie coś czasem piszę) – szukać “dużego” sprzedawcy, który TYLKO sprzedawał pomiędzy 15-tym a 18-tym rano. A gawiedź szczęśliwa, bo im padlinę podrzucili – czyli transakcja no 427 – jakiś Wielki Szu na paczkę dropsów zarobił. Na szczęście widzę, że nie byłem w “pierdolcu” odosobniony, a logiczną hipotezę zdarzeń, Ty wzmocniłeś o nowy zasób faktów.

  5. Odetchnąłem z ulgą !!!
    Bo już mi się wydawało, że mam pierdolca z tym KGHM. Od kilku dni powtarzam na Twitterze (bo to jedyne w zasadzie miejsce, gdzie coś czasem piszę) – szukać “dużego” sprzedawcy, który TYLKO sprzedawał pomiędzy 15-tym a 18-tym rano. A gawiedź szczęśliwa, bo im padlinę podrzucili – czyli transakcja no 427 – jakiś Wielki Szu na paczkę dropsów zarobił. Na szczęście widzę, że nie byłem w “pierdolcu” odosobniony, a logiczną hipotezę zdarzeń, Ty wzmocniłeś o nowy zasób faktów.

  6. Odetchnąłem z ulgą !!!
    Bo już mi się wydawało, że mam pierdolca z tym KGHM. Od kilku dni powtarzam na Twitterze (bo to jedyne w zasadzie miejsce, gdzie coś czasem piszę) – szukać “dużego” sprzedawcy, który TYLKO sprzedawał pomiędzy 15-tym a 18-tym rano. A gawiedź szczęśliwa, bo im padlinę podrzucili – czyli transakcja no 427 – jakiś Wielki Szu na paczkę dropsów zarobił. Na szczęście widzę, że nie byłem w “pierdolcu” odosobniony, a logiczną hipotezę zdarzeń, Ty wzmocniłeś o nowy zasób faktów.

    • Ale o co chodzi?
      Ale gdzie tu jest "jądro ciemności", że "moloch", czyli duża spółka, czy że państwowy, bo to trochę brzmi, jak mantra prywatyzacyjna. KGHM jest w tej chwili w 38% własnością SP, czyli naszą, moją i Twoją, czy to źle? Że złoża miedzi przynależne do tej ziemi, do której i my przynależymy, albo na odwrót są własnością tych ludzi? Duże spółki mają tę urodę, że są "too big to fail" ( nie fall, jak teraz mówią żurnaliści) i jak wszyscy wiemy nawet w hiper liberalnych Stanach Zjednoczonych takie spółki są przeznaczone do ratowania za wszelką cenę i nie jest to wymysł 2008 roku, tylko skutek wcześniejszych regulacji. Więc jaka ma być wielkość spółki dysponującej jednymi z największych złóż miedzi na świecie? Co innego pompowanie ceny akcji przez enuncjacje samego Zarządu. Czy da się udowodnić, że celem tego miało być zarobienie na spadkach/krótkich sprzedażach, etc. Jak trudno o logike i przewidywania w wycenie giełdowej niech zaświadczy poniższa opinia eksperta z 2010 r., tuz po tym jak SP opchnął 20 mln akcji KGHM:

      "Komentuje Analityk Bankier.pl, Krzysztof Kolany: Pośpiech ministra skarbu, sprzedającego 10-procentowy pakiet walorów KGHM-u, wydaje się być uzasadniony. Szybko rosnące i relatywnie wysokie ceny miedzi (tylko 15% poniżej rekordu wszech czasów) zdradzają objawy euforycznej fazy hossy i sugerują pojawienie się bańki spekulacyjnej, która może pęknąć w każdej chwili. Nie wykluczone, że styczeń będzie ostatnim miesiącem, w którym za akcję KGHM-u będzie można uzyskać trzycyfrową cenę. Z perspektywy realizacji planów prywatyzacyjnych szybka sprzedaż walorów KGHM-u wydaje się właściwym posunięciem, dającym Ministerstwu Finansów większe pole manewru w zarządzaniu długiem publicznym. Można tylko żałować, że Skarb Państwa nie zdecydował się na upłynnienie wszystkich swoich udziałów. To pozwoliłoby na wejście do spółki silnego właściciela, który potrafiłby ograniczyć rosnące koszty produkcji i zapewniłby długofalowy rozwój firmy.
      To wszystko jest generalnie do doopy, cała ta gospodarka oparta na wycenie giełdowej papierów, których wartość poznajemy dopiero wtedy, kiedy naprawdę musimy je sprzedać, bo coś się pali. Wtedy i tylko wtedy papier ma realną wartość.

      • ,,Moją i Twoją” ? KGHM?
        K.janno – gdybym miał choć tysiąc akcji i jakiś cynk ze złodziejskiej meliny, zwanej ,,zespół doradców” – to bym przytaknął, ale jako zwyczajny frajer, płatnik wszelkich możliwych, i niemożliwych, podatków, chwytam się za głowę, kiedy mądra niewiasta propaguje wiarę w cuda.
        KGHM doją wszyscy, podłączeni do jej cyca. Nawet związkowcy są tam milonerami. Nie wspominając o całej masie POlitruków delegowanych do ,,biznesu” oraz tabunach ,,giełdowych graczy” – pasionych dywidendą.
        Albo expose premiera – w wersji demo.

        • Co do mądrości owej
          Co do mądrości owej niewiasty-masz moje pełne poparcie 🙂
          Nie mylmy jednak blactwa z mieżdunarodnoj politykoj, to zasadniczy błąd. Twierdzę, że:
          1. chcę, aby bogactwa tej ziemi należały do nas wszystkich, a nie do kilku Kulczyków, Walterów czy innych Rosensteinów, którzy w dodatku nie lubią płacić podatków w lokalnych US. A ja lubię płacić podatki. Lubię dużo płacić, bo to znaczy, że dużo zarabiam. Nawet w czasach, kiedy istniał tak zwany podatek wyrównawczy ( kto pamięta), ja płaciłam i się cieszyłam. To jest kwestia pewnej postawy moralnej, patriotycznej, prospołecznej-jak ją zwał- wszystko jedno. Powiedziałabym wyższa forma patriotyzmu, który ujawnia się prawdziwie, gdy przychodzi płacić podatki właśnie i głosować za sposobem ich redystrybucji. Dlatego takie indywidua jak JKM uważam za szkodników i jak widać w końcu rynek polityczny sam ich eliminuje, bo to dureń jest, co z tego że oryginał.
          2. To, z czym mamy teraz do czynienia to jest zaburzenie w czasie, wynikające głównie z tego, że wybieramy niewłaściwych ludzi, ale też, że nie ma z kogo wybierać. Sami się do tego przyczyniamy i do jednego i do drugiego ulegając egoizmom, krótkowzroczności, szablonowości myślenia…
          Zgubiłam myśl, bo miałam telefon
          stay tunned…
          Albo jest się apologetą wolnego rynku, systemu opartego na własności – nie pracy, giełdowych wycenach, giełdowym hazardzie, dostępie do dywidend itp i wtedy morda w kubeł, bo dlaczego nie kupiłeś sobie na kredyt 1000 akcji po 103 złote, w styczniu 2010. Miałbyś dywidendę, jak cholera, za którą kupiłbyś kolejne akcje i tak w końcu stałbyś się Rothchildem, bo ja wiem? Albo w to wszystko nie wierzysz, więc jak jest?
          Ja nie wierzę, bo kapitalizm oparty na własności się skończył. Zaczęły się rządy kierowników, którzy niczego nie tracą, a zwłaszcza własności, co najwyżej zmieniają posadę CEO z jednej korpo na CEO w drugiej korpo.
          Musi być już ta rewolucja, naprawdę 😉

    • Ale o co chodzi?
      Ale gdzie tu jest "jądro ciemności", że "moloch", czyli duża spółka, czy że państwowy, bo to trochę brzmi, jak mantra prywatyzacyjna. KGHM jest w tej chwili w 38% własnością SP, czyli naszą, moją i Twoją, czy to źle? Że złoża miedzi przynależne do tej ziemi, do której i my przynależymy, albo na odwrót są własnością tych ludzi? Duże spółki mają tę urodę, że są "too big to fail" ( nie fall, jak teraz mówią żurnaliści) i jak wszyscy wiemy nawet w hiper liberalnych Stanach Zjednoczonych takie spółki są przeznaczone do ratowania za wszelką cenę i nie jest to wymysł 2008 roku, tylko skutek wcześniejszych regulacji. Więc jaka ma być wielkość spółki dysponującej jednymi z największych złóż miedzi na świecie? Co innego pompowanie ceny akcji przez enuncjacje samego Zarządu. Czy da się udowodnić, że celem tego miało być zarobienie na spadkach/krótkich sprzedażach, etc. Jak trudno o logike i przewidywania w wycenie giełdowej niech zaświadczy poniższa opinia eksperta z 2010 r., tuz po tym jak SP opchnął 20 mln akcji KGHM:

      "Komentuje Analityk Bankier.pl, Krzysztof Kolany: Pośpiech ministra skarbu, sprzedającego 10-procentowy pakiet walorów KGHM-u, wydaje się być uzasadniony. Szybko rosnące i relatywnie wysokie ceny miedzi (tylko 15% poniżej rekordu wszech czasów) zdradzają objawy euforycznej fazy hossy i sugerują pojawienie się bańki spekulacyjnej, która może pęknąć w każdej chwili. Nie wykluczone, że styczeń będzie ostatnim miesiącem, w którym za akcję KGHM-u będzie można uzyskać trzycyfrową cenę. Z perspektywy realizacji planów prywatyzacyjnych szybka sprzedaż walorów KGHM-u wydaje się właściwym posunięciem, dającym Ministerstwu Finansów większe pole manewru w zarządzaniu długiem publicznym. Można tylko żałować, że Skarb Państwa nie zdecydował się na upłynnienie wszystkich swoich udziałów. To pozwoliłoby na wejście do spółki silnego właściciela, który potrafiłby ograniczyć rosnące koszty produkcji i zapewniłby długofalowy rozwój firmy.
      To wszystko jest generalnie do doopy, cała ta gospodarka oparta na wycenie giełdowej papierów, których wartość poznajemy dopiero wtedy, kiedy naprawdę musimy je sprzedać, bo coś się pali. Wtedy i tylko wtedy papier ma realną wartość.

      • ,,Moją i Twoją” ? KGHM?
        K.janno – gdybym miał choć tysiąc akcji i jakiś cynk ze złodziejskiej meliny, zwanej ,,zespół doradców” – to bym przytaknął, ale jako zwyczajny frajer, płatnik wszelkich możliwych, i niemożliwych, podatków, chwytam się za głowę, kiedy mądra niewiasta propaguje wiarę w cuda.
        KGHM doją wszyscy, podłączeni do jej cyca. Nawet związkowcy są tam milonerami. Nie wspominając o całej masie POlitruków delegowanych do ,,biznesu” oraz tabunach ,,giełdowych graczy” – pasionych dywidendą.
        Albo expose premiera – w wersji demo.

        • Co do mądrości owej
          Co do mądrości owej niewiasty-masz moje pełne poparcie 🙂
          Nie mylmy jednak blactwa z mieżdunarodnoj politykoj, to zasadniczy błąd. Twierdzę, że:
          1. chcę, aby bogactwa tej ziemi należały do nas wszystkich, a nie do kilku Kulczyków, Walterów czy innych Rosensteinów, którzy w dodatku nie lubią płacić podatków w lokalnych US. A ja lubię płacić podatki. Lubię dużo płacić, bo to znaczy, że dużo zarabiam. Nawet w czasach, kiedy istniał tak zwany podatek wyrównawczy ( kto pamięta), ja płaciłam i się cieszyłam. To jest kwestia pewnej postawy moralnej, patriotycznej, prospołecznej-jak ją zwał- wszystko jedno. Powiedziałabym wyższa forma patriotyzmu, który ujawnia się prawdziwie, gdy przychodzi płacić podatki właśnie i głosować za sposobem ich redystrybucji. Dlatego takie indywidua jak JKM uważam za szkodników i jak widać w końcu rynek polityczny sam ich eliminuje, bo to dureń jest, co z tego że oryginał.
          2. To, z czym mamy teraz do czynienia to jest zaburzenie w czasie, wynikające głównie z tego, że wybieramy niewłaściwych ludzi, ale też, że nie ma z kogo wybierać. Sami się do tego przyczyniamy i do jednego i do drugiego ulegając egoizmom, krótkowzroczności, szablonowości myślenia…
          Zgubiłam myśl, bo miałam telefon
          stay tunned…
          Albo jest się apologetą wolnego rynku, systemu opartego na własności – nie pracy, giełdowych wycenach, giełdowym hazardzie, dostępie do dywidend itp i wtedy morda w kubeł, bo dlaczego nie kupiłeś sobie na kredyt 1000 akcji po 103 złote, w styczniu 2010. Miałbyś dywidendę, jak cholera, za którą kupiłbyś kolejne akcje i tak w końcu stałbyś się Rothchildem, bo ja wiem? Albo w to wszystko nie wierzysz, więc jak jest?
          Ja nie wierzę, bo kapitalizm oparty na własności się skończył. Zaczęły się rządy kierowników, którzy niczego nie tracą, a zwłaszcza własności, co najwyżej zmieniają posadę CEO z jednej korpo na CEO w drugiej korpo.
          Musi być już ta rewolucja, naprawdę 😉

    • Ale o co chodzi?
      Ale gdzie tu jest "jądro ciemności", że "moloch", czyli duża spółka, czy że państwowy, bo to trochę brzmi, jak mantra prywatyzacyjna. KGHM jest w tej chwili w 38% własnością SP, czyli naszą, moją i Twoją, czy to źle? Że złoża miedzi przynależne do tej ziemi, do której i my przynależymy, albo na odwrót są własnością tych ludzi? Duże spółki mają tę urodę, że są "too big to fail" ( nie fall, jak teraz mówią żurnaliści) i jak wszyscy wiemy nawet w hiper liberalnych Stanach Zjednoczonych takie spółki są przeznaczone do ratowania za wszelką cenę i nie jest to wymysł 2008 roku, tylko skutek wcześniejszych regulacji. Więc jaka ma być wielkość spółki dysponującej jednymi z największych złóż miedzi na świecie? Co innego pompowanie ceny akcji przez enuncjacje samego Zarządu. Czy da się udowodnić, że celem tego miało być zarobienie na spadkach/krótkich sprzedażach, etc. Jak trudno o logike i przewidywania w wycenie giełdowej niech zaświadczy poniższa opinia eksperta z 2010 r., tuz po tym jak SP opchnął 20 mln akcji KGHM:

      "Komentuje Analityk Bankier.pl, Krzysztof Kolany: Pośpiech ministra skarbu, sprzedającego 10-procentowy pakiet walorów KGHM-u, wydaje się być uzasadniony. Szybko rosnące i relatywnie wysokie ceny miedzi (tylko 15% poniżej rekordu wszech czasów) zdradzają objawy euforycznej fazy hossy i sugerują pojawienie się bańki spekulacyjnej, która może pęknąć w każdej chwili. Nie wykluczone, że styczeń będzie ostatnim miesiącem, w którym za akcję KGHM-u będzie można uzyskać trzycyfrową cenę. Z perspektywy realizacji planów prywatyzacyjnych szybka sprzedaż walorów KGHM-u wydaje się właściwym posunięciem, dającym Ministerstwu Finansów większe pole manewru w zarządzaniu długiem publicznym. Można tylko żałować, że Skarb Państwa nie zdecydował się na upłynnienie wszystkich swoich udziałów. To pozwoliłoby na wejście do spółki silnego właściciela, który potrafiłby ograniczyć rosnące koszty produkcji i zapewniłby długofalowy rozwój firmy.
      To wszystko jest generalnie do doopy, cała ta gospodarka oparta na wycenie giełdowej papierów, których wartość poznajemy dopiero wtedy, kiedy naprawdę musimy je sprzedać, bo coś się pali. Wtedy i tylko wtedy papier ma realną wartość.

      • ,,Moją i Twoją” ? KGHM?
        K.janno – gdybym miał choć tysiąc akcji i jakiś cynk ze złodziejskiej meliny, zwanej ,,zespół doradców” – to bym przytaknął, ale jako zwyczajny frajer, płatnik wszelkich możliwych, i niemożliwych, podatków, chwytam się za głowę, kiedy mądra niewiasta propaguje wiarę w cuda.
        KGHM doją wszyscy, podłączeni do jej cyca. Nawet związkowcy są tam milonerami. Nie wspominając o całej masie POlitruków delegowanych do ,,biznesu” oraz tabunach ,,giełdowych graczy” – pasionych dywidendą.
        Albo expose premiera – w wersji demo.

        • Co do mądrości owej
          Co do mądrości owej niewiasty-masz moje pełne poparcie 🙂
          Nie mylmy jednak blactwa z mieżdunarodnoj politykoj, to zasadniczy błąd. Twierdzę, że:
          1. chcę, aby bogactwa tej ziemi należały do nas wszystkich, a nie do kilku Kulczyków, Walterów czy innych Rosensteinów, którzy w dodatku nie lubią płacić podatków w lokalnych US. A ja lubię płacić podatki. Lubię dużo płacić, bo to znaczy, że dużo zarabiam. Nawet w czasach, kiedy istniał tak zwany podatek wyrównawczy ( kto pamięta), ja płaciłam i się cieszyłam. To jest kwestia pewnej postawy moralnej, patriotycznej, prospołecznej-jak ją zwał- wszystko jedno. Powiedziałabym wyższa forma patriotyzmu, który ujawnia się prawdziwie, gdy przychodzi płacić podatki właśnie i głosować za sposobem ich redystrybucji. Dlatego takie indywidua jak JKM uważam za szkodników i jak widać w końcu rynek polityczny sam ich eliminuje, bo to dureń jest, co z tego że oryginał.
          2. To, z czym mamy teraz do czynienia to jest zaburzenie w czasie, wynikające głównie z tego, że wybieramy niewłaściwych ludzi, ale też, że nie ma z kogo wybierać. Sami się do tego przyczyniamy i do jednego i do drugiego ulegając egoizmom, krótkowzroczności, szablonowości myślenia…
          Zgubiłam myśl, bo miałam telefon
          stay tunned…
          Albo jest się apologetą wolnego rynku, systemu opartego na własności – nie pracy, giełdowych wycenach, giełdowym hazardzie, dostępie do dywidend itp i wtedy morda w kubeł, bo dlaczego nie kupiłeś sobie na kredyt 1000 akcji po 103 złote, w styczniu 2010. Miałbyś dywidendę, jak cholera, za którą kupiłbyś kolejne akcje i tak w końcu stałbyś się Rothchildem, bo ja wiem? Albo w to wszystko nie wierzysz, więc jak jest?
          Ja nie wierzę, bo kapitalizm oparty na własności się skończył. Zaczęły się rządy kierowników, którzy niczego nie tracą, a zwłaszcza własności, co najwyżej zmieniają posadę CEO z jednej korpo na CEO w drugiej korpo.
          Musi być już ta rewolucja, naprawdę 😉

    • Rybińskiemu też coś się
      Rybińskiemu też coś się stało, nie wiadomo dokładnie na czyim jest żołdzie. Bo tu chodzi o ustalenie, czyje są te kopaliny, póki co, przy obecnym stanie prawnym, kto ma akcje ten ma miedź, gaz łupkowy, czyli w skrajnie niekorzystnym przypadku nie jesteśmy właścicielami surowców, które tkwią w ziemi. Kurna, naszej polskiej, macierzy. Dlaczego ci ekonomiści pier**lą takie rzeczy?

      • widzę że
        “nie miał to być tekst grzeczny, przeciwnie, miał być niegrzeczny, nawet oburzający, ponieważ był szczerym zapisem oburzenia” jak napisała pewna gazeta.

        Oczywiście że nie jesteśmy, chyba że firmy wydobywcze wywalaja kupę kasy na zrobienie odwiertów i zbadanie zasobów, a potem grzecznie staną w kolejce do przetargu na wydobycie, które może spokojnie wygrać konkurencja. Śmieszy mnie że wszyscy piszą że poprawimy swoje bezpieczeństwo. Firmy wydobywcze sprzedadzą towar temu kto da więcej, i to nie będziemy my.

      • Ktoś mnie tu kiedyś zwymyślał od romantyków
        ale chyba Tobie – droga k.janno – to berło, albo zaszczytny(?) tytuł przekażę. Gdzież to jest tak, że ten, który ma poletko albo kilka arów jest właścicielem złóż? Zupełnie przypadkowo odkrytych, zaraz po tym, jak został wykopany, wróć, wywłaszczony za odszkodowaniem.
        Więc w tym kraju, a dokładnie na Ziemiach Odzyskanych, występuje dodatkowy problem własności. Mnóstwo ,,właścicieli” posiada prawo ,,wieczystego użytkowania”. I nie specjalnie nowa władza nowej, ponoć, i wolnej Polski, kwapi się do zmiany tego stanu rzeczy.
        Elementarz k.janno. Elementarz.
        Albo – pora zejść z drzew:-)

    • Rybińskiemu też coś się
      Rybińskiemu też coś się stało, nie wiadomo dokładnie na czyim jest żołdzie. Bo tu chodzi o ustalenie, czyje są te kopaliny, póki co, przy obecnym stanie prawnym, kto ma akcje ten ma miedź, gaz łupkowy, czyli w skrajnie niekorzystnym przypadku nie jesteśmy właścicielami surowców, które tkwią w ziemi. Kurna, naszej polskiej, macierzy. Dlaczego ci ekonomiści pier**lą takie rzeczy?

      • widzę że
        “nie miał to być tekst grzeczny, przeciwnie, miał być niegrzeczny, nawet oburzający, ponieważ był szczerym zapisem oburzenia” jak napisała pewna gazeta.

        Oczywiście że nie jesteśmy, chyba że firmy wydobywcze wywalaja kupę kasy na zrobienie odwiertów i zbadanie zasobów, a potem grzecznie staną w kolejce do przetargu na wydobycie, które może spokojnie wygrać konkurencja. Śmieszy mnie że wszyscy piszą że poprawimy swoje bezpieczeństwo. Firmy wydobywcze sprzedadzą towar temu kto da więcej, i to nie będziemy my.

      • Ktoś mnie tu kiedyś zwymyślał od romantyków
        ale chyba Tobie – droga k.janno – to berło, albo zaszczytny(?) tytuł przekażę. Gdzież to jest tak, że ten, który ma poletko albo kilka arów jest właścicielem złóż? Zupełnie przypadkowo odkrytych, zaraz po tym, jak został wykopany, wróć, wywłaszczony za odszkodowaniem.
        Więc w tym kraju, a dokładnie na Ziemiach Odzyskanych, występuje dodatkowy problem własności. Mnóstwo ,,właścicieli” posiada prawo ,,wieczystego użytkowania”. I nie specjalnie nowa władza nowej, ponoć, i wolnej Polski, kwapi się do zmiany tego stanu rzeczy.
        Elementarz k.janno. Elementarz.
        Albo – pora zejść z drzew:-)

    • Rybińskiemu też coś się
      Rybińskiemu też coś się stało, nie wiadomo dokładnie na czyim jest żołdzie. Bo tu chodzi o ustalenie, czyje są te kopaliny, póki co, przy obecnym stanie prawnym, kto ma akcje ten ma miedź, gaz łupkowy, czyli w skrajnie niekorzystnym przypadku nie jesteśmy właścicielami surowców, które tkwią w ziemi. Kurna, naszej polskiej, macierzy. Dlaczego ci ekonomiści pier**lą takie rzeczy?

      • widzę że
        “nie miał to być tekst grzeczny, przeciwnie, miał być niegrzeczny, nawet oburzający, ponieważ był szczerym zapisem oburzenia” jak napisała pewna gazeta.

        Oczywiście że nie jesteśmy, chyba że firmy wydobywcze wywalaja kupę kasy na zrobienie odwiertów i zbadanie zasobów, a potem grzecznie staną w kolejce do przetargu na wydobycie, które może spokojnie wygrać konkurencja. Śmieszy mnie że wszyscy piszą że poprawimy swoje bezpieczeństwo. Firmy wydobywcze sprzedadzą towar temu kto da więcej, i to nie będziemy my.

      • Ktoś mnie tu kiedyś zwymyślał od romantyków
        ale chyba Tobie – droga k.janno – to berło, albo zaszczytny(?) tytuł przekażę. Gdzież to jest tak, że ten, który ma poletko albo kilka arów jest właścicielem złóż? Zupełnie przypadkowo odkrytych, zaraz po tym, jak został wykopany, wróć, wywłaszczony za odszkodowaniem.
        Więc w tym kraju, a dokładnie na Ziemiach Odzyskanych, występuje dodatkowy problem własności. Mnóstwo ,,właścicieli” posiada prawo ,,wieczystego użytkowania”. I nie specjalnie nowa władza nowej, ponoć, i wolnej Polski, kwapi się do zmiany tego stanu rzeczy.
        Elementarz k.janno. Elementarz.
        Albo – pora zejść z drzew:-)

  7. Mignęły mi przed oczami w
    Mignęły mi przed oczami w sobote Fakty po Faktach, choć mdli mnie sama nazwa, nie uciekłem z krzykiem przez okno po 10 sekundach. Uciekłem po 5 minutach i jak zwykle żałowałem straconego czasu. Siedział sobie prof. Rosati i na pytania dotyczące KGHM najzwyczajniej w świecie rżnął głupa, a że niby “jak ktoś mógł zarobić?!” skoro akcje sie kupuje z mysla o wzroście, a te przecież spadły. Zaświeciły się oczy eksluzywnej dziennikarki Anity Werner i jak na znak o otrzymaniu zielonego światła ruszyła na biednego Śniadka, że przecież słyszy co to zacny profesor mówi, więc może wytlumaczy durnowatym kolegom i koleżankom z klubu, żeby skonczyli w sejmie kompromitować samych siebie. A mówię biedny Śniadek, bo widać facet też zdezorientowany, nienajlepiej sie czuł w temacie giełdy więc oględnie lamentował o braku solidarności.

    Zaśmiałem się pusto i wyszedłem, tak łatwo wlasnie przychodzi urabianie ludzi. Tusk chlapnie, że dostał zapewnienie od KNFu, kilku aparatczyków potwierdzi w zaprzyjaznionych mediach i sprawa z glowy.

    Mechanizm krótkiej sprzedaży to jeden z elementów potencjalnej zagrywki, a już na pewno to zdecydowanie jedna z pierwszych rzeczy jakie przychodziły na mysl nawet mało rozgarnietemu fanowi polskiej GPW, jak widać nie profesorowi Rosatiemu. Obawiam się, że z podobnym zaangażowaniem swoją robotę analityczną wykonała KNF. Zresztą o samej komisji mozna mowic wiele, ale najlepiej zapytać bezpośrednio inwestorów z długoletnim stażem. Gwarantuje, że smiać sie z niej będą zarówno szulerzy jak i ich ofiary.

    I zdecydowanie pomijany wątek, nie zauwazylem gdziekolwiek pociagniecia tematu. Sledzenie ruchów na KGHM to jedno, ale posiadając przedmiotową informację, można było zarobić nie dotykając samego kombinatu. Dwucyfrowy spadek jednej z najwkeiszych społek ma decydujace znaczenie dla całej giełdy, w tym i dla choćby WiG20. Krótkie pozycje na kontraktach indeksów to tez realne pieniądze.

  8. Mignęły mi przed oczami w
    Mignęły mi przed oczami w sobote Fakty po Faktach, choć mdli mnie sama nazwa, nie uciekłem z krzykiem przez okno po 10 sekundach. Uciekłem po 5 minutach i jak zwykle żałowałem straconego czasu. Siedział sobie prof. Rosati i na pytania dotyczące KGHM najzwyczajniej w świecie rżnął głupa, a że niby “jak ktoś mógł zarobić?!” skoro akcje sie kupuje z mysla o wzroście, a te przecież spadły. Zaświeciły się oczy eksluzywnej dziennikarki Anity Werner i jak na znak o otrzymaniu zielonego światła ruszyła na biednego Śniadka, że przecież słyszy co to zacny profesor mówi, więc może wytlumaczy durnowatym kolegom i koleżankom z klubu, żeby skonczyli w sejmie kompromitować samych siebie. A mówię biedny Śniadek, bo widać facet też zdezorientowany, nienajlepiej sie czuł w temacie giełdy więc oględnie lamentował o braku solidarności.

    Zaśmiałem się pusto i wyszedłem, tak łatwo wlasnie przychodzi urabianie ludzi. Tusk chlapnie, że dostał zapewnienie od KNFu, kilku aparatczyków potwierdzi w zaprzyjaznionych mediach i sprawa z glowy.

    Mechanizm krótkiej sprzedaży to jeden z elementów potencjalnej zagrywki, a już na pewno to zdecydowanie jedna z pierwszych rzeczy jakie przychodziły na mysl nawet mało rozgarnietemu fanowi polskiej GPW, jak widać nie profesorowi Rosatiemu. Obawiam się, że z podobnym zaangażowaniem swoją robotę analityczną wykonała KNF. Zresztą o samej komisji mozna mowic wiele, ale najlepiej zapytać bezpośrednio inwestorów z długoletnim stażem. Gwarantuje, że smiać sie z niej będą zarówno szulerzy jak i ich ofiary.

    I zdecydowanie pomijany wątek, nie zauwazylem gdziekolwiek pociagniecia tematu. Sledzenie ruchów na KGHM to jedno, ale posiadając przedmiotową informację, można było zarobić nie dotykając samego kombinatu. Dwucyfrowy spadek jednej z najwkeiszych społek ma decydujace znaczenie dla całej giełdy, w tym i dla choćby WiG20. Krótkie pozycje na kontraktach indeksów to tez realne pieniądze.

  9. Mignęły mi przed oczami w
    Mignęły mi przed oczami w sobote Fakty po Faktach, choć mdli mnie sama nazwa, nie uciekłem z krzykiem przez okno po 10 sekundach. Uciekłem po 5 minutach i jak zwykle żałowałem straconego czasu. Siedział sobie prof. Rosati i na pytania dotyczące KGHM najzwyczajniej w świecie rżnął głupa, a że niby “jak ktoś mógł zarobić?!” skoro akcje sie kupuje z mysla o wzroście, a te przecież spadły. Zaświeciły się oczy eksluzywnej dziennikarki Anity Werner i jak na znak o otrzymaniu zielonego światła ruszyła na biednego Śniadka, że przecież słyszy co to zacny profesor mówi, więc może wytlumaczy durnowatym kolegom i koleżankom z klubu, żeby skonczyli w sejmie kompromitować samych siebie. A mówię biedny Śniadek, bo widać facet też zdezorientowany, nienajlepiej sie czuł w temacie giełdy więc oględnie lamentował o braku solidarności.

    Zaśmiałem się pusto i wyszedłem, tak łatwo wlasnie przychodzi urabianie ludzi. Tusk chlapnie, że dostał zapewnienie od KNFu, kilku aparatczyków potwierdzi w zaprzyjaznionych mediach i sprawa z glowy.

    Mechanizm krótkiej sprzedaży to jeden z elementów potencjalnej zagrywki, a już na pewno to zdecydowanie jedna z pierwszych rzeczy jakie przychodziły na mysl nawet mało rozgarnietemu fanowi polskiej GPW, jak widać nie profesorowi Rosatiemu. Obawiam się, że z podobnym zaangażowaniem swoją robotę analityczną wykonała KNF. Zresztą o samej komisji mozna mowic wiele, ale najlepiej zapytać bezpośrednio inwestorów z długoletnim stażem. Gwarantuje, że smiać sie z niej będą zarówno szulerzy jak i ich ofiary.

    I zdecydowanie pomijany wątek, nie zauwazylem gdziekolwiek pociagniecia tematu. Sledzenie ruchów na KGHM to jedno, ale posiadając przedmiotową informację, można było zarobić nie dotykając samego kombinatu. Dwucyfrowy spadek jednej z najwkeiszych społek ma decydujace znaczenie dla całej giełdy, w tym i dla choćby WiG20. Krótkie pozycje na kontraktach indeksów to tez realne pieniądze.