Reklama

Co raz bardziej rozkręcająca się awantura wokół miłości do latania samolotami doprowadza mnie wręcz do pasji szewskiej.

Co raz bardziej rozkręcająca się awantura wokół miłości do latania samolotami doprowadza mnie wręcz do pasji szewskiej. Kurwować jednak z tego powodu tutaj nie powinienem raczej, choć gwarancji nie daję. Chyba tylko łyknę sobie małe, co nieco, dla spokojności.

Ta awantura lotnicza i wycieczkowa zaczęła się w zasadzie od tego, że ten, co ma swój rząd i nim rządzi publicznie powiedział, iż na wycieczkę nie zamierza absolutnie brać ze sobą drobiu kaczego. Kaczy drób rozkwakał się z żałości, że go nigdzie nie puszczają poza opłotki (ostatecznie chyba sam się puści), a potem to już tylko pohukiwanie i kwakanie było słychać bez przerwy i na przemian, aż wszystkich głowa rozbolała, Myślę, że najlepszym rozwiązaniem tej całej awantury lotniczo?podróżniczej, byłoby ustawienie naprzeciw siebie obu ?warczących? i doprowadzenie do tego, żeby sobie ? raz a dobrze ? po ryju dali. Zwycięzcy w nagrodę przyznano by wycieczkę zagraniczną. Ale ja w zasadzie nie o tym, tylko, o czym innym.

Odnoszę wrażenie, że po wyborach i objęciu posad wszyscy bez wyjątku politycy zajmują się jedynie wszelkiego rodzaju przepychankami, wzajemnym obrzucaniem błotem, wyciąganiem teczek, podsrywaniem i innymi takimi rzeczami w rodzaju ?tojawamterazk?dam?. Jakby w tej całej zasranej polityce tylko o to chodziło. A gdzie ja się w tym wszystkim podziałem?

Ta jedna banda, co obiecywała gruszki na wierzbie, i to drugie towarzycho, co to gadało, że zasady obowiązują są warci jedni drugich, czyli gówno warci.
Ci od gruszek, to tylko obiecywali, ale spełniać tych obietnic, to wcale nie zamierzają. Mnie na przykład wcale nie żyje się lepiej. Mogę nawet powiedzieć, że mam gorzej, szczególnie psychicznie, a ostatnio dobija mnie też nawet patrzenie na te gęby przy korytach, co mlaskają przy żarciu uśmiechając się jednocześnie. Żebyście zadławili się, bo o wiele przyjemniej patrzeć jest na żrące z koryt autentyczne świnie, obserwując jak rosną schabiki i inne szyneczki. Bo te podszywane świnie to tylko kaszanę robią.

A te zasady? Wiadomo z chemii, że służą one m.in. do neutralizacji kwasów. No to im się udało, bo Kwacha zneutralizowały, ale barany nie wiedzą chyba, że to nie o takie zasady chodziło. Kto im to miał powiedzieć, jak nikogo nie słuchają, tylko w te swoje ?słoneczko? są zapatrzeni.

Pozostali, czyli pomniejsze ferajny, to już ledwie zipią, ale nie przestają walczyć ?do ostatniej kropli krwi?.

Ci ze wsi to tylko, dorobkiewicze jedne, patrzą gdzie wolny stołek jakiś i w te pędy zasuwają, żeby dupę na nim posadzić. Pamiętają przy tym, żeby najpierw dupę jakąś kropelką, albo innym butaprenem posmarować.

A takie lewusy? Ich najskrytszym marzeniem jest chyba wyciągnięcie Lenina z mauzoleum i spowodowanie, żeby ożył, a niektórym z nich, to samo marzy się o Stalinie. Od lat to samo! No tak, tyle razy to powtarzali, że teraz działa siła przyzwyczajenia, a nowych ?tryndów? nie widać.

Czasami mam ochotę ze złości wziąć kamień do ręki i rzucić w jakiś przejeżdżający samochód, żeby ulżyć sobie i podbudować upadającą kondycję psychiczną, która rozchwiana i tak pozostaje w stanie przypominającym skoczka wykonującego salta na linie. Ale dochodzę do wniosku, że mógłbym skrzywdzić jakiegoś przyzwoitego człowiek, dlatego na razie odkładam ten zamiar, ale? muszę tylko poczekać, trochę cierpliwości wykazać, aż z nadjeżdżającego samochodu wyjdzie, któryś z tych, co o nich myślę, żeby trafić kamieniem (w zależności, kto i z której bandy wychyli się): w ten durny poniemiecki hełm, albo w kaczą dupę, albo w gospodarkę (czy co on tam nosi między nogami), albo w czerwony sztandar na górze powiewający.

Tymczasem udam się chyba na dłuższe leczenie, żeby odpocząć od tego jazgotu, bo i z psychiką u mnie kiepsko. Ale nie myślcie, że tak kiepsko jak u Ferdynanda Kiepskiego, co to, to nie. Poza tym taki debil jak Ferdek, to zawsze jakoś się uchowa, co doskonale widać na przykładzie naszych polityków.

Jak więc już napisałem: Tymczasem!

P.S. A tutaj wcale nie lepiej, też wielkie g? Miało od poniedziałku zmienić się coś, jakaś grafika albo inna cholera, literki miały być większe? I co? Ktoś chyba zapomniał powiedzieć, od którego poniedziałku. Srać i na to.

Reklama

6 KOMENTARZE

      • co w tym skomplikowanego?
        nie chce Ci sie i juz, wolisz narzekac, jak reszta narodu zamiast sprobowac. Trzymasz palcem lewej reki Ctrl i palcem prawej klikasz + + (bez zadnego shiftu), nawet jesli do plusa potrzebujesz shiftu, to w tym wypadku klikasz w ten klawisz, na ktorym ten plus jest bez shiftu. Sprobuj! Ja wlasnie sprobowalam i otrzymalam litery wielkie jak slonie, musialam wiec nacisnac minusy, zeby wrocily do normalnych dla mnie rozmiarow. Jesli uzywasz wylacznie myszy i nie mozesz posluzyc sie klawiatura, tzn pisac rekami, to przy windowsie XP jest klawiatura dla niepelnosprawnych wylacznie wymagajaca myszy, tam tez to mozesz zrobic. powodzenia!

        • nie chce Ci sie i juz
          ty myslisz, ze ja jakis oxford skonczylem, ze napisałes takie mundre rzeczy

          nawet jesli do plusa potrzebujesz shiftu, to w tym wypadku klikasz w ten klawisz, na ktorym ten plus jest bez shiftu

          jasniej nie mozna? wczesniej ze bez sziftu, a teraz ze trzeba z sziftem
          A czym myslisz ja pisze jak nie rekami? Nosem?
          Chyba jestes w zmowie z tym co mi ctrl++ kazał robic i chcecie mnie w jajo zrobic

          A jak mam bez sziftu + postawic, bez tego to = wychodzi