Reklama

Modelowa, a mimo wszystko fajna scenka.

Modelowa, a mimo wszystko fajna scenka. Żyd Passent, dziennikarz tygodnika „Polityka”, wziął i się zbulwersował. Od pierwszych słów Passenta było słychać wyrobioną przewagę, w sensie ja wam pokażę i całkowitą bezradność w argumentowaniu. Pewnie znów będę marudził, ale rzecz miała miejsce w stacji telewizyjnej, co to całą prawdę przez całą dobę nadaje. Jak mówią bracia Anglicy – nieważne. Żadnych dygresji i póki co sam Daniel Passent. Rozsiadł się jak na redaktora przystało, obuwie włoskie, umundurowanie z ambasady, twarz podobna do znanej. W studio wszyscy stawiali diagnozy, jedni mniej, inni bardziej. Wrzało, podkręcała się atmosfera, aż tu nagle zmiana klimatu. Daniel zauważył głos wyrwanego z ludu, który zacytował z pamięci: „żydowska telewizja”. Co zrobić z lękami Daniela? Tym większy dylemat, że nie wiadomo czego Daniel się boi? Zastrzeżenia, jakie wyartykułował mieściły się w skandalu i antysemityzmie, ale nie powiedział, w którym miejscu. Pan Daniel poczuł się obrażony i poza tą stałą Passenta nie wiemy nic. Poczuł się dotknięty jako kto? Żydowska telewizja powinna tyle obchodzić Polaka, co telewizja Al Dżazira, a przynajmniej nie powinna podnosić ciśnienia. Z jakiś powodów, uwaga gminu wyprowadziła redaktora Passenta z równowagi. Freuda ostatni raz czytałem z 20 lat temu, ale tak mi się wydaje, że ten stary Żyd jest nieśmiertelny jak lęki Daniela Passenta. Przepraszam bardzo i z czystym sumieniem nakłaniam do egzegezy. Co jest złego w określeniu: „żydowska telewizja”?

Spytałem w kilku miejscach, o co może chodzić i wszędzie otrzymałem odpowiedź, że mówimy o antysemityzmie. Ciekawa sprawa, gdyby w Hajfie jakiś miejscowy TVN zrobił przebitkę z tłumu: „polska telewizja”, jakem Polak poczułbym dumę. Oczywiście nic podobnego w Hajfie nigdy się nie wydarzy, a to z tego prostego względu, że tam żydowska telewizja jest dumą. Passent nie obraził się na telewizję, nie poczuł się zagrożony telewizją, on się obraził na żydowską. Nie ma w Polsce dla Żyda większej obelgi niż nazwanie Żyda Żydem, a żydowskiej telewizji żydowską telewizją. Wyszczekany jestem jak mało kto, ale naprawdę nie mam pojęcia dlaczego dla Żyda największą obelgą jest Żyd, a dla narodu żydowskiego, największą inwektywą przymiotnik żydowski. Z pozoru wygląda to na kompleksy i kaleki romantyzm, ale im głębiej, tym więcej wyższości, która nie daje żyć. Wydaje mi się, że Passenta zbulwersował polski głos, gdyby TVN w bankietowych kuluarach został nazwany żydowską telewizją przez Jerzego Urbana, pan Passent podskoczyłby z radością. Pan redaktor nie może znieść faktu, że oczywistość ogłosił prosty goj i to go boli, z tym się nie może pogodzić. Przeciw temu chciał i musiał zaprotestować, taki pan redaktor jest.

Skupianie uwagi na Danielu Passencie doprowadziło do takiego stanu, w którym tytułowa Łaszcz została zaniedbana Nic z tych rzeczy, bo tak naprawdę Łaszcz jest herosem, nie Passent. Na początku pani redaktor zażartowała sobie w taki tonie, że TVN już „się przyzwyczaiła”. Na mój rozum TVN już się przyzwyczaiła do wychwytywania takich idiotycznych scenek, z których TVN żyje i co pani Łaszcz się wyrwało. Jednak w miarę rozwoju wypadków oraz występu redaktora Stasińskiego, pani Łaszcz wątpiła. W końcu prowadzącą zalał cynk w słuchawce, w której usłyszała, że trzeba walczyć. Loża dziennikarska dobiegała końca, a pani redaktor przypominała rozpaczliwe, że najgorsze co się może w Polsce zdarzyć, to antysemityzm, reszta publicznej debaty ujdzie w tłoku. Pani redaktor dostała w słuchawce cynk i w trzy mgnienia przywróciła się do porządku. Tym sposobem okazało się, że Duda nie jest komandosem, terrorystą, pisowskim pachołkiem, ale ulubionym stygmatem przedpokojów na wyrost zwanych salonem, czyli ANTYSEMITĄ. Antysemicka solidarność, takie medialne zdanie sprawy musi się podobać, nie tylko Żydom, ale i wyćwiczonym Polaczkom. Pociesza mnie tylko tyle, że ten rodzaj kabotyństwa da się namierzyć gołym okiem i nawet w Polsce ośmieszyć jakimś filmikiem na YouTube. Czekam na linki do filmików, które zmiksują śmieszność redaktor Łaszcz, żydowską megalomanię redaktora Passenta i żywiołową reakcję Polaczka Stasińskiego.

Reklama

66 KOMENTARZE

  1. spory problem
    Sam tego zjawiska nie potrafię sobie wytłumaczyć.
    Co to znaczy być Polakiem żydowskiego pochodzenia, jakie kompleksy z tym się wiążą?
    Jak to w ogóle jest?
    Najprościej spytać właściwego człowieka, ale to nic nie daje. Właściwy człowiek zaczyna podejrzliwie łypać, bagatelizuje temat, coś kręci, koleżeństwo zawisa na włosku, i atmosfera się psuje.
    Próbowałem, to wiem.
    Przypuszczam, że gdyby w Izraelskiej telewizji przedstawiono Passenta jako żydowskiego dziennikarza z żydowskiej gazety, to też poczułby się dziwnie, i zaczął by na wszelki wypadek trochę protestować.
    Żyd urodzony w Polsce wygląda mi na jakiś odrębny gatunek.

  2. spory problem
    Sam tego zjawiska nie potrafię sobie wytłumaczyć.
    Co to znaczy być Polakiem żydowskiego pochodzenia, jakie kompleksy z tym się wiążą?
    Jak to w ogóle jest?
    Najprościej spytać właściwego człowieka, ale to nic nie daje. Właściwy człowiek zaczyna podejrzliwie łypać, bagatelizuje temat, coś kręci, koleżeństwo zawisa na włosku, i atmosfera się psuje.
    Próbowałem, to wiem.
    Przypuszczam, że gdyby w Izraelskiej telewizji przedstawiono Passenta jako żydowskiego dziennikarza z żydowskiej gazety, to też poczułby się dziwnie, i zaczął by na wszelki wypadek trochę protestować.
    Żyd urodzony w Polsce wygląda mi na jakiś odrębny gatunek.

  3. spory problem
    Sam tego zjawiska nie potrafię sobie wytłumaczyć.
    Co to znaczy być Polakiem żydowskiego pochodzenia, jakie kompleksy z tym się wiążą?
    Jak to w ogóle jest?
    Najprościej spytać właściwego człowieka, ale to nic nie daje. Właściwy człowiek zaczyna podejrzliwie łypać, bagatelizuje temat, coś kręci, koleżeństwo zawisa na włosku, i atmosfera się psuje.
    Próbowałem, to wiem.
    Przypuszczam, że gdyby w Izraelskiej telewizji przedstawiono Passenta jako żydowskiego dziennikarza z żydowskiej gazety, to też poczułby się dziwnie, i zaczął by na wszelki wypadek trochę protestować.
    Żyd urodzony w Polsce wygląda mi na jakiś odrębny gatunek.

  4. Passent przynajmniej jest na liście, a Michnika nie ma.
    W Wikipedii jest taka kategoria: Polscy Żydzi.

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Kategoria:Polscy_%C5%BBydzi&pageuntil=Perelman%2C+EsteraEstera+Perelman#mw-pages

    Jest tam łącznie 1779 nazwisk. Jest Passent, jest Urban. Jest Pani Helena Michnik, jest też stalinowski morderca sądowy Stefan Michnik. Ale Adasia Michnika nie ma. Pod “S” też sprawdzałem, nie ma, chodź jego stary jest. Dziwne.

    P.S. Nie wiedziałem że Passent był “jako dziecko z żydowskiej rodziny ocalony z Holocaustu przez Polaków” !!!

  5. Passent przynajmniej jest na liście, a Michnika nie ma.
    W Wikipedii jest taka kategoria: Polscy Żydzi.

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Kategoria:Polscy_%C5%BBydzi&pageuntil=Perelman%2C+EsteraEstera+Perelman#mw-pages

    Jest tam łącznie 1779 nazwisk. Jest Passent, jest Urban. Jest Pani Helena Michnik, jest też stalinowski morderca sądowy Stefan Michnik. Ale Adasia Michnika nie ma. Pod “S” też sprawdzałem, nie ma, chodź jego stary jest. Dziwne.

    P.S. Nie wiedziałem że Passent był “jako dziecko z żydowskiej rodziny ocalony z Holocaustu przez Polaków” !!!

  6. Passent przynajmniej jest na liście, a Michnika nie ma.
    W Wikipedii jest taka kategoria: Polscy Żydzi.

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Kategoria:Polscy_%C5%BBydzi&pageuntil=Perelman%2C+EsteraEstera+Perelman#mw-pages

    Jest tam łącznie 1779 nazwisk. Jest Passent, jest Urban. Jest Pani Helena Michnik, jest też stalinowski morderca sądowy Stefan Michnik. Ale Adasia Michnika nie ma. Pod “S” też sprawdzałem, nie ma, chodź jego stary jest. Dziwne.

    P.S. Nie wiedziałem że Passent był “jako dziecko z żydowskiej rodziny ocalony z Holocaustu przez Polaków” !!!

    • Życie podpowiada, że nie
      Domniemywam, że to jest pytanie retoryczne. Mimo to, zadane wprost może mieć znaczenie praktyczne. Żydom według ich własnych nauk nie wolno się wypierać swego żydostwa. Co nie znaczy, że nie wolno im kręcić, zmieniać tematu, odpowiadać dwuznacznie itp. To stąd się biorą te histeryczne idiotyzmy o zaglądaniu do rozporka, ni przypiął ni przyłatał kiedy padają proste pytania o metrykę albo odnośnie nazwiska. Bez wnikania w przyczynę, ale kręcenie w sprawie swojego pochodzenia bardzo nisko stawia delikwenta, oraz ujawnia brak szacunku i podstępność wobec rozmówcy. Teraz moje pytanie – kto chce mieć wśród swoich znajomych krętacza, gbura i podleca, albo znosić takich w życiu publicznym? Pytanie oczywiście retoryczne…

    • Życie podpowiada, że nie
      Domniemywam, że to jest pytanie retoryczne. Mimo to, zadane wprost może mieć znaczenie praktyczne. Żydom według ich własnych nauk nie wolno się wypierać swego żydostwa. Co nie znaczy, że nie wolno im kręcić, zmieniać tematu, odpowiadać dwuznacznie itp. To stąd się biorą te histeryczne idiotyzmy o zaglądaniu do rozporka, ni przypiął ni przyłatał kiedy padają proste pytania o metrykę albo odnośnie nazwiska. Bez wnikania w przyczynę, ale kręcenie w sprawie swojego pochodzenia bardzo nisko stawia delikwenta, oraz ujawnia brak szacunku i podstępność wobec rozmówcy. Teraz moje pytanie – kto chce mieć wśród swoich znajomych krętacza, gbura i podleca, albo znosić takich w życiu publicznym? Pytanie oczywiście retoryczne…

    • Życie podpowiada, że nie
      Domniemywam, że to jest pytanie retoryczne. Mimo to, zadane wprost może mieć znaczenie praktyczne. Żydom według ich własnych nauk nie wolno się wypierać swego żydostwa. Co nie znaczy, że nie wolno im kręcić, zmieniać tematu, odpowiadać dwuznacznie itp. To stąd się biorą te histeryczne idiotyzmy o zaglądaniu do rozporka, ni przypiął ni przyłatał kiedy padają proste pytania o metrykę albo odnośnie nazwiska. Bez wnikania w przyczynę, ale kręcenie w sprawie swojego pochodzenia bardzo nisko stawia delikwenta, oraz ujawnia brak szacunku i podstępność wobec rozmówcy. Teraz moje pytanie – kto chce mieć wśród swoich znajomych krętacza, gbura i podleca, albo znosić takich w życiu publicznym? Pytanie oczywiście retoryczne…