Reklama

Czytając o przebiegu III powstania śląskiego tok informacji o walkach urywa się przy dacie 10 maja 1921r.

Czytając o przebiegu III powstania śląskiego tok informacji o walkach urywa się przy dacie 10 maja 1921r. i kontynuuje na 21 maju, czyli niemieckiej kontrofensywie niwelującej część osiągnięć powstańców. Co się działo w owych jedenastu dniach? Odwołany Polski Komisarz Plebiscytowy na Górny Śląsk, dyktator powstania, Wojciech Korfanty przeraził się jego efektem, wstrzymał walkę, czekał i patrzył się co powie Międzysojusznicza Komisja (miszmasz francusko-włoski), która organizowała plebiscyt, finalnie niekorzystny dla strony polskiej. Początkowo zaskoczeni Niemcy mieli czas się zorganizować i skutecznie zaatakować w okolicach Góry Świętej Anny. Potencjał powstania, skuteczność i żywiołowość została zaprzepaszczona, wytyczono linie demarkacyjną, która mogła biegnąć znacznie bardziej na zachód.

We wstępie nie chodzi o znęcanie się nad Korfantym, czy szczegółowe omówienie sprawy powstania, razem z politycznymi niuansami jak milczenie rządu Witosa, niekorzystne ustawienie reguł plebiscytu, obecność wojsk Ententy na terenie Śląska itp. lecz chodzi o pewną postawę, której uzewnętrznieniem jest patrzenie się na innych z pytaniem – Co Oni na to powiedzą? Oni rozumiani różnie, raz to jest zachód, bliżsi bądź dalsi sąsiedzi, raz to jest wschód, raz jedno i drugie. W historii znaleźć można wiele przykładów podobnego zachowania, że kochana Katarzyna się obrazi, że Francja patrzy srodze i mówi, że nieładnie gdy nóżką tupniemy, ponieważ kraj, który nie ma pięknego krajobrazu jak Włochy, gospodarkę jak Niemcy, militariów jak Rosja, może być co najwyżej miły – parafraza słów Bartoszewskiego. Więc musimy być mili, łaskawie czekać na przyjazne klepnięcie w okolicach pleców, łowić każdy uśmiech z prominentnych europejskich polityków, zgadzać się pełną piersią na szlachetne ekologiczne inicjatywy, słuchać się doświadczonych mędrców debatujących o zagrożeniach klimatu lub o epidemii nietolerancji i zaściankowości.

W każdej grupie (konotacje państwowych rozrywek z grupą osób zawsze będą płytkie, pielęgnują reżim narodowościowy nad jednostkowym, lecz służą skrótowemu zobrazowaniu stosunków miedzy krajami) osoba pełna infantylnego zapatrywania się na pozostałych, bez osobowości i charyzmy, zostaje popychadłem próbujących zadowolić wszystkich, a zadowalając wszystkich, zadowolić, tak pośrednio, i siebie – słowo kurwa jest tutaj za mocne, ponieważ w zawodzie prostytutki nikt nie ma złudzeń o co chodzi. Pojęcia egoizmu i egocentryzmu kojarzą się pejoratywnie, jednak to, czym jednostka nie powinna szafować, kraj powinien szczególnie zadbać. Tutaj braterskość, miłość, przyjaźń odbijają się o rzeczywistość, spadają na ziemię i liżą rany bądź nie widzą, że zostały skopane i zmieszane z błotem udając, że wszystko w porządku – uświadomieni egoiści posługując się szlachetnymi hasełkami szczą na taplających się radośnie naiwniaków, cieszących się z boskiej bliskości.

Obecnie, ideowcy ocierający się o lewicujące poglądy płynące z jedynie słusznego medium, złudnie sądzą, że narodowość jest przeszłością, zacofaniem, a w dobie galopującej technologii przepływu informacji i kapitału pozostaje jedynie koncepcja wspólnego międzynarodowego raju. Chcąc urzeczywistnić swoje poglądy rozmywają świadomość narodową, przytulają lelumpolelowatą umysłową mydelniczkę, z której wyłania się pytanie – Co Oni na to powiedzą?   

Reklama
Poprzedni artykułJa(k) zostałem agentem
Następny artykułDo boju Polsko! Dziadek Poszepszyński w roli polskiego eksperta od prawa lotniczego!

3 KOMENTARZE