Reklama

Autor/Autorka/Autorzy 🙂 “Dłoni” – Quackowi w odpowiedzi na tekst “Lajkonik i trudna decyzja”


Autor/Autorka/Autorzy 🙂 “Dłoni” – Quackowi w odpowiedzi na tekst “Lajkonik i trudna decyzja”

Budziła się zawsze bardzo wcześnie, o szarym brzasku. Zaczynała dzień od patrzenia na śpiącego obok męża – na jego profil, policzek, tył głowy… Pół roku po ślubie zrozumiała, że to jednak nie jest On – mężczyzna jej życia, więc co rano poświęcała chwilę na bezlitosne wpatrywanie się w jego starzejącą się z roku na rok twarz dobrodusznego poczciwca. Zmarszczki na czole, nalane policzki, szadź na włosach, coraz głębsze zakola na skroniach. Każdego ranka – przez całe miesiące, kwartały, lata, dekady. Tak było do niedawna.
Leżała w łóżku gapiąc się bezmyślnie na zielonoamarantowy bukiet storczyków poprzetykanych jakimś nie znanym jej zielskiem oświetlony ciepłym blaskiem stojącej obok lampki. Patrzyła próbując desperacko odtworzyć w myślach tamtą swoją radość z przedwczoraj, gdy Jan wkroczył zamaszyście do ich wspólnego gniazdka niosąc przed sobą ten olbrzymi pęk kwiatów w jej ulubionych barwach. Ale kolory coraz bardziej rozmazywały się w oczach. Jak akwarela, gdy przypadkiem rozleje się na niej zbyt duża kropla. Niecierpliwie otarła policzki starając się nie pociągnąć nosem zbyt głośno, nie chciała żeby ją usłyszał. Zostawiła go w tej kuchni samego tłumacząc się sennością. Nie zdziwił się, zrozumiał, że ona nie jest w stanie towarzyszyć mu codziennie do szarzejącego za oknem świtu, kiedy to kochali się nieco pośpiesznie, bo chociaż on kładł się spać, ona musiała już szykować się do pracy.
Z kuchni dobiegał od czasu do czasu delikatny brzęk szklanki odstawianej ostrożnie na marmurowy blat stolika. Dół brzucha bolał ją jak w te trudne dni, bolały piersi i uda, cała była jednym kłębkiem mięśni napiętych w oczekiwaniu. Nigdy by się nie spodziewała, że pragnienie może boleć tak dosłownie i fizycznie. Przez dwadzieścia lat małżeństwa w ogóle nie wiedziała, że można pragnąć mężczyzny.
Wyczulone zmysły zarejestrowały cichy dźwięk otwieranej lodówki, sekwencję kolejnych odgłosów znała już na pamięć – kostki lodu uderzające o grube dno szklanki, bulgot brandy, ciche „puff” zamykanej lodówki, chwila ciszy, delikatny, podwójny brzęk szkła stawianego na kamiennym blacie… Która to już tej nocy? Czym prędzej odpędziła złą myśl. Nie trzeba liczyć.
Wróciła pamięcią do listów Jana, do swojej dzikiej radości na widok migającej na monitorze ikonki sygnalizującej nadejście maila, do wyznań, do marzeń. Powtarzała w myślach słowa wierszy, które pisał dla niej przez cały ten rok, zanim zdecydowali się na pierwsze spotkanie. I oszaleli dla siebie, po wakacjach wyprowadziła się od męża i zamieszkała w przytulnej kawalerce, którą Jan własnoręcznie dla niej umeblował, którą opłacał. Przyjeżdżał w każdy weekend, a niedługo wprowadzi się na stałe. Nie zawsze rozumiała co do niej mówił i pisał, ale wszystkie jego maile znała na pamięć, powtarzała teraz w myślach jak mantrę: „…kocham, pragnę, szaleję, tęsknię, jedyna, najdroższa…”
Tak, na pewno ją kocha tak, jak ona jego, powinna być bardziej tolerancyjna, przecież wie jak mu ciężko, opowiadał o tym u terapeuty. Ten palant wyrzucił ich wtedy każąc wrócić dopiero, gdy Jan zdecyduje się oddać mu wszystkie poukrywane w zakamarkach samochodu butelki brandy. Sama była oburzona tym pomysłem – jak można tak beztrosko szafować cudzym dobrem? Tyle kasy!
Niby specjalista a nie zrozumiał, jak bardzo Janowi jest trudno. Nie docenił, że się stara. Tylko dla niej. Dlatego to ona poda mu pomocną dłoń. Przytoczyła wtedy kochankowi myśl wyczytaną w jakiejś kobiecej książce – miłość jest najlepszym terapeutą. Pochwalił, że jest mądra i dodał, jak bardzo on ją za to kocha. Dlaczego więc nie przychodzi teraz do łóżka? Pewno czeka, aż ona zaśnie, nie chce jej budzić po nocy, kochany jest.
Te lęgnące się od czasu do czasu niedobre myśli to jej wina. Jest zaborcza, chciałaby go zmienić w kilka miesięcy, a przecież ma na to całą resztę życia. Powinna okazać tylko więcej cierpliwości i dać mu więcej ciepła.
Pobiegła myślami do syna. Ciekawe, czy Piotr zaliczył już ten ostatni egzamin, rano zadzwoni do męża i zapyta. Od kiedy jej wychuchany, wypieszczony jedynak przestał odbierać telefony od niej, tylko za pośrednictwem męża mogła dowiadywać się jak mu idzie na studiach.
Musi się trochę przespać, za trzy godziny będzie już wychodziła do pracy. Gdyby nie ciało napięte w oczekiwaniu, miałaby pewnie szansę na odrobinę odpoczynku . Myśl o synu ukoiła ją trochę, ból zelżał. Wierzyła, że kiedy Piotr dojrzeje, zrozumie ją i zaakceptuje jej decyzję. Już w półśnie zrozumiała, że niepotrzebnie się martwi, że przecież wszystko się jakoś ułoży. Najważniejsze, że jest wreszcie szczęśliwa…

Reklama

78 KOMENTARZE

      • “Pół roku po ślubie
        “Pół roku po ślubie zrozumiała.” On dla niej się zmieni! Akurat!
        A poza tym nie znam się. Nigdy nie byłam żoną. Może tak ma być, że po pół roku z niechęcią patrzy się na śpiącego obok obcego faceta i pragnie się tylko kogoś objąć i polecieć?
        Kolejny bardzo smutny tekst.:(

        PS: Żeby nie było, że. Pisząc durne, miałam na myśli także siebie.

          • ćma ślepo gna do ognia, bo głupia
            Nieprawda. Ćma to całkiem sprawna matematyczka jeno światło świecy pomyliła ze światłem księżyca.
            Znaczy, obiekty pomyliła, nie postępowanie względem. Seksistowska uwaga, przyznaję.

          • Niekoniecznie seksistowska, w drugą stronę też bywa:)
            Podobno w zalewającej ich świat powodzi sztucznych świateł niektóre ćmy nauczyły się już rozpoznawać prawdziwy księżyc. Prawem doboru naturalnego głupie ćmy zginą. Jak Ikar.

      • “Pół roku po ślubie
        “Pół roku po ślubie zrozumiała.” On dla niej się zmieni! Akurat!
        A poza tym nie znam się. Nigdy nie byłam żoną. Może tak ma być, że po pół roku z niechęcią patrzy się na śpiącego obok obcego faceta i pragnie się tylko kogoś objąć i polecieć?
        Kolejny bardzo smutny tekst.:(

        PS: Żeby nie było, że. Pisząc durne, miałam na myśli także siebie.

          • ćma ślepo gna do ognia, bo głupia
            Nieprawda. Ćma to całkiem sprawna matematyczka jeno światło świecy pomyliła ze światłem księżyca.
            Znaczy, obiekty pomyliła, nie postępowanie względem. Seksistowska uwaga, przyznaję.

          • Niekoniecznie seksistowska, w drugą stronę też bywa:)
            Podobno w zalewającej ich świat powodzi sztucznych świateł niektóre ćmy nauczyły się już rozpoznawać prawdziwy księżyc. Prawem doboru naturalnego głupie ćmy zginą. Jak Ikar.

      • Milicjancie

        Czy jest dziedzina, na której się nie znasz?

        Gdzie widzisz u mnie błąd logiczny?

        Zacytowałam zdanie "Przez dwadzieścia lat małżeństwa w ogóle nie wiedziała, że można pragnąć mężczyzny" Dla mnie, jak się mówi, że ktoś nie wie, oznacza, że się nie dowiedział, bo nie miał gdzie i od kogo. W domu nie, w szkole nie, brak praktyki pod światłym kierunkiem. Tu jest ten błąd?

        Bez wiedzy podstawowej nie ma z czego wyciągać wniosków i pracować już samodzielnie nad dalszym doskonaleniem z takim materiałem, jaki się ma. Jeśli materiał nie rokuje, trzeba go zmienić.

        Myślę, że gdybyś był Butchem z Pulp Fiction i Fabienne poprosiłaby cię „Zrób mi przyjemność oralnie” to stanąłbyś na wysokości zadania.

        • Lukrecjo – wieczna , i niepoprawna,nauczycielko
          jest mnóstwo dziedzin o których nie mam zielonego pojęcia. Ale bardzo się staram – nadrobić zaległości.Pani Profesor – ostatnio psychologii.
          Filmy to nie jest zycie ,Droga Lukrecjo.Albo – życie to nie film.
          Ale ,,Pulp Fiction” – zajebisty. A najbardziej ten zastrzyk z atropiny w komorę serca.
          Tarantino nieustannie podkreśla,że wychował się na Kieślowskim,że ma wszystkie jego filmy i często ogląda. Są powody do dumy:-)
          A tak,zupełnie prywatnie: wyłącz Lukrecjo komputer. Pobiegaj albo na rowerku. Wieczorem wybierz się na Krakowskie Przedmieście albo na Stare Miasto do jakiejś przytulnej kafejki. I przyjrzyj się zakochanym parom.Tylko uważnie.
          Have a nice saturday night:-)

          • Albo 20 lat małżeńskiego celibatu
            Można przyjąć że lepiej późno, niż wcale. Moja bohaterka wyrwała się z kokonu i żyje teraz prawdziwym życiem – rozkosz i ból. Zadaję sobie pytanie czy było warto – i nie potrafię jej jednoznacznie potępić. Zmagam się z pokusą ruszenia tematu od innej strony, ale chyba jeszcze za głupia jestem. A Ty – wybaczyłbyś ukochanej kobiecie taki lot ku świecy?

      • Milicjancie

        Czy jest dziedzina, na której się nie znasz?

        Gdzie widzisz u mnie błąd logiczny?

        Zacytowałam zdanie "Przez dwadzieścia lat małżeństwa w ogóle nie wiedziała, że można pragnąć mężczyzny" Dla mnie, jak się mówi, że ktoś nie wie, oznacza, że się nie dowiedział, bo nie miał gdzie i od kogo. W domu nie, w szkole nie, brak praktyki pod światłym kierunkiem. Tu jest ten błąd?

        Bez wiedzy podstawowej nie ma z czego wyciągać wniosków i pracować już samodzielnie nad dalszym doskonaleniem z takim materiałem, jaki się ma. Jeśli materiał nie rokuje, trzeba go zmienić.

        Myślę, że gdybyś był Butchem z Pulp Fiction i Fabienne poprosiłaby cię „Zrób mi przyjemność oralnie” to stanąłbyś na wysokości zadania.

        • Lukrecjo – wieczna , i niepoprawna,nauczycielko
          jest mnóstwo dziedzin o których nie mam zielonego pojęcia. Ale bardzo się staram – nadrobić zaległości.Pani Profesor – ostatnio psychologii.
          Filmy to nie jest zycie ,Droga Lukrecjo.Albo – życie to nie film.
          Ale ,,Pulp Fiction” – zajebisty. A najbardziej ten zastrzyk z atropiny w komorę serca.
          Tarantino nieustannie podkreśla,że wychował się na Kieślowskim,że ma wszystkie jego filmy i często ogląda. Są powody do dumy:-)
          A tak,zupełnie prywatnie: wyłącz Lukrecjo komputer. Pobiegaj albo na rowerku. Wieczorem wybierz się na Krakowskie Przedmieście albo na Stare Miasto do jakiejś przytulnej kafejki. I przyjrzyj się zakochanym parom.Tylko uważnie.
          Have a nice saturday night:-)

          • Albo 20 lat małżeńskiego celibatu
            Można przyjąć że lepiej późno, niż wcale. Moja bohaterka wyrwała się z kokonu i żyje teraz prawdziwym życiem – rozkosz i ból. Zadaję sobie pytanie czy było warto – i nie potrafię jej jednoznacznie potępić. Zmagam się z pokusą ruszenia tematu od innej strony, ale chyba jeszcze za głupia jestem. A Ty – wybaczyłbyś ukochanej kobiecie taki lot ku świecy?

  1. Ba, gdy się człowiek robi starszy,
    Wszystko w nim , e tam,

    Leszczyna się stroi w fioletową morę,
    a lipa w atłas zielony najgładszy…
    Ja się już nie przebiorę,
    na mnie nikt nie popatrzy.

    Bywają dziwacy,
    którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,
    lecz gdzież są tacy,
    którzy by całowali włosy starej kobiety-

    Jestem sama,
    Babcia mi na imię –
    czuję się jako czarna plama
    na tęczowym świata kilimie…
    MP-J
    popatrz na Łapickiego. też obrzydliwy, a taki był przystojny.

  2. Ba, gdy się człowiek robi starszy,
    Wszystko w nim , e tam,

    Leszczyna się stroi w fioletową morę,
    a lipa w atłas zielony najgładszy…
    Ja się już nie przebiorę,
    na mnie nikt nie popatrzy.

    Bywają dziwacy,
    którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,
    lecz gdzież są tacy,
    którzy by całowali włosy starej kobiety-

    Jestem sama,
    Babcia mi na imię –
    czuję się jako czarna plama
    na tęczowym świata kilimie…
    MP-J
    popatrz na Łapickiego. też obrzydliwy, a taki był przystojny.