Reklama

Zastanawiałem się kiedyś po co pod koniec wojny Węgrzy lali się z Rumunami o Siedmiogród, mając u bram Armię Czerwoną albo na co było Niemcom wyburzanie Warszawy pod koniec 44 roku.

Zastanawiałem się kiedyś po co pod koniec wojny Węgrzy lali się z Rumunami o Siedmiogród, mając u bram Armię Czerwoną albo na co było Niemcom wyburzanie Warszawy pod koniec 44 roku. Po co Żydzi wyżynali się nawzajem i palili zapasy, kiedy Tytus kroczył na Jerozolimę? Czemu analityk giełdowy wycenia w lutym (dołek bessy) spółkę na 1.50 (przy aktualnej cenie spółki 1.59) a w lipcu na 4.30 (cena 3.95), skoro w międzyczasie status spółki praktycznie się nie zmienia? Po co ludzie kupowali mieszkania po 400 tys., które rok wcześniej chodziły po 200?

Żeby dłużej nie przynudzać spieszę z odpowiedzią: ponieważ myślimy liniowo. Wczoraj miałem ‘x-1’, dziś mam ‘x’, jutro będzie ‘x+1’. Jutro to możesz mieć nową babę, stracić pracę albo nogę. Nie mamy pojęcia co będzie, na pewno będzie inaczej niż nam się wydaje, ale mamy pewien wpływ na przyszłość. Jeśli mamy realistyczny cel i konsekwentnie go wypełniamy, są duże szanse powodzenia.

Reklama

Tusk postawił sobie cel "prezydentura". Problem w tym, że to cel rozbieżny z oczekiwaniami jego wyborców, którzy znają zachodnie życie i głosowali za wolnością w stylu zachodnim i przeciw "ruskiemu" PiS. Dopóki koło historii jest dla nas łaskawe, jakoś się sondaże kulają, ale bomba może wybuchnąć w każdej chwili i wtedy wizerunek Tuska runie.

Słucham dziś audycji o narkotykach, specjaliści od narkomanii napisali pierwszą w Polsce rozsądną ustawę. Ogłoszono zarys ustawy po czym sprawa ucichła. Komentarz spikerki oddaje wszystko: premier się przestraszył. Że kurwa co przepraszam? Przestraszył się sensownej ustawy, która zmniejsza ilość absurdów w polskim "prawie"? Ile razy mam przetrawiać ten schemat, kiedy ogłasza się jakiś sensowny pomysł, po czym jakiś jełop związkowo-pisowy coś ryknie i ciapa Tusk "z całą stanowczością mogę zapewnić" go wycofuje?

Skąd wzięła się naiwność Tuska, że bieżące sondaże powiodą go do prezydentury? Czy on nie widzi, że wizerunkowo dogonił obecnego "najważniejszego", czyli zwyczajnej ofermy-pierdoły. Na forach, w radiu to już nie są złośliwe docinki prawych, tylko robienie sobie jaj z kolejnej fajtłapy, której się wydaje, że głos paru dewotów reprezentuje całe społeczeństwo. On naprawdę uwierzył, że 90% Polaków to kretyni, którzy truchleją przed trawką, marzą by dopłacać do przywilejów górniczych albo mnożyć etaty kapelanów.

Żadne z obiecywanych ułatwień w życiu (oświadczenia nie zaświadczenia, likwidacja meldunków, uproszczenie przepisów) nie zostało wprowadzone. Żeby zbudować dom nadal poczekasz miesiące na pozwolenia, drogówka nadal ma wystawiać mandaty (teraz wyższe, żeby załatać dziurę budżetową) a nie zmniejszać liczbę wypadków (koniecznie przeczytajcie: http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html ), sądy nadal latami maltretują swiadków itd. Czyli stara polska bida.

Czy załatwienie którejkolwiek z tych spraw spowoduje utratę elektoratu? We Włoszech najbardziej znienawidzony przez intelektualistów premier (pajac to jedno z lżejszych określeń) ma 60% poparcia, bo zajął się usuwaniem przepisów, które utrudniają ludziom życie.

Gdzie ten Piskorski? Nie ma żadnego myślącego polityka, który zrobiłby dym o te podstawowe sprawy i z fanfarami nie przedstawił potrzebnych ustaw? Kogo obchodzą jakieś media publiczne, że USA nas już nie kocha (albo mniej dyma), mrożenie embrionów albo stocznie? Najpierw wyzwólmy się z tego polskiego zaboru, potem niech te 10% zainteresowanych się kłóci.

Reklama
Poprzedni artykułDlaczego progresywny jest lepszy niż liniowy
Następny artykułJeśli jesteś analfabetą to znaczy, że jesteś w PiS, jeśli cię wyrzucili z PiS to znaczy, że umiesz czytać

26 KOMENTARZE

  1. dobry rząd to zły rząd
    Przeciętny polski śmiertelnik szanuje taki rząd, który czegoś zdecydowanie zabrania albo coś ostro nakazuje, czyli w potocznym (kretyńskim) rozumieniu jest silnym rządem.
    Rząd który zezwala, ułatwia i upraszcza jest w oczach polskiego ludu rządem słabym i ciapowatym.
    Tusk nie chce być ciapowaty niestety.

  2. dobry rząd to zły rząd
    Przeciętny polski śmiertelnik szanuje taki rząd, który czegoś zdecydowanie zabrania albo coś ostro nakazuje, czyli w potocznym (kretyńskim) rozumieniu jest silnym rządem.
    Rząd który zezwala, ułatwia i upraszcza jest w oczach polskiego ludu rządem słabym i ciapowatym.
    Tusk nie chce być ciapowaty niestety.

  3. Mam pomysł – przeprowadźmy
    Mam pomysł – przeprowadźmy sondaż na temat tego ile osób zgadza się z Twoim tekstem i wyślijmy jego wyniki premierowi. Jeśli zobaczy, że ponad 50% jest “za”, to może coś się zmieni na plus. Dobry pomysł?

  4. Mam pomysł – przeprowadźmy
    Mam pomysł – przeprowadźmy sondaż na temat tego ile osób zgadza się z Twoim tekstem i wyślijmy jego wyniki premierowi. Jeśli zobaczy, że ponad 50% jest “za”, to może coś się zmieni na plus. Dobry pomysł?

  5. Dokładnie tak, jak napisałeś
    Dokładnie tak, jak napisałeś – rząd ma inny cel niż społeczeństwo, tzn. doprowadzić Tuska do prezydentury. Spoglądając na to w ten sposób rzeczywiście najsensowniejszym dla nich postępowaniem jest “nicnierobienie”, bo w ten sposób nie można nic zepsuć. Wystarczy, że mają Kaczyńskich za alternatywę i mam wrażenie, że większość ludzi (mimo ewidentnej mizerności tego rządu) zagłosuje przeciw PiS, czyli na PO.

    Dla mnie też jest oczywiste, że rząd mógłby tylko zyskać na jakichkolwiek zdecydowanych działaniach. Nawet nie wymagam, żeby to było całkowicie po mojej myśli (oczywiście bez ekstremów). Wystarczy, że mają konkretny plan/strategię (dłuższą niż do wyborów prezydenckich) i ją konsekwentnie realizują.

    Pytanie pozostaje, jak zmusić PO do działania. Myślę, że musiałoby się okazać, że Tusk traci nagle poparcie. I to traci nie na rzecz PiSu, bo aktualna strategia różnicowania się do PiS przybrałaby tylko na sile, lecz na jakąś inną opcję polityczną. Póki co, takiej nie widać, więc pozostanie nam chyba znów głosować na mniejsze zło.

    • Błędem jest uważanie PiS i PO
      Błędem jest uważanie PiS i PO za jedyne alternatywy. Za Milera też nikt nie widział innej jakości. Liczyłem, że SD wejdzie z rozmachem (oczywiście nie ci starcy, tylko młodzi z Piskorzem) i zgarnie w pare tygodni kawał elektoratu platformy, zmuszając ją do roboty. Mają dynamicznego lidera, ale widać charyzmy mu zabrakło. Wiadomo, że na niego są kwitki, za uszami ma, ale jakiś most w Wawie zbudował. Jakby wszedł na ostro jak Berlusconi, bez tłumaczenia się, tylko z pomysłami, ma młodych. Rozczarował Palikot i Przyjazne Państwo.

      Taki kryzys w Polsce zdarza się 1-2 razy na 10 lat i zmiata ekipę rządzącą. Jeśli Tusk ma jakieś ambicje, niech popatrzy na Buzka, który poległ na reformach, ale teraz go doceniają i zaszedł jeszcze wyżej. Metoda “na Kwacha” nie jest do utrzymania na czele rządu! Ułatwienie ludziom życia to przecież wielki polityczny kapitał, to jest do zrobienia i kosztem paru tys. urzędasów, co zresztą ucieszy gawiedź, do której się zaliczam.

  6. Dokładnie tak, jak napisałeś
    Dokładnie tak, jak napisałeś – rząd ma inny cel niż społeczeństwo, tzn. doprowadzić Tuska do prezydentury. Spoglądając na to w ten sposób rzeczywiście najsensowniejszym dla nich postępowaniem jest “nicnierobienie”, bo w ten sposób nie można nic zepsuć. Wystarczy, że mają Kaczyńskich za alternatywę i mam wrażenie, że większość ludzi (mimo ewidentnej mizerności tego rządu) zagłosuje przeciw PiS, czyli na PO.

    Dla mnie też jest oczywiste, że rząd mógłby tylko zyskać na jakichkolwiek zdecydowanych działaniach. Nawet nie wymagam, żeby to było całkowicie po mojej myśli (oczywiście bez ekstremów). Wystarczy, że mają konkretny plan/strategię (dłuższą niż do wyborów prezydenckich) i ją konsekwentnie realizują.

    Pytanie pozostaje, jak zmusić PO do działania. Myślę, że musiałoby się okazać, że Tusk traci nagle poparcie. I to traci nie na rzecz PiSu, bo aktualna strategia różnicowania się do PiS przybrałaby tylko na sile, lecz na jakąś inną opcję polityczną. Póki co, takiej nie widać, więc pozostanie nam chyba znów głosować na mniejsze zło.

    • Błędem jest uważanie PiS i PO
      Błędem jest uważanie PiS i PO za jedyne alternatywy. Za Milera też nikt nie widział innej jakości. Liczyłem, że SD wejdzie z rozmachem (oczywiście nie ci starcy, tylko młodzi z Piskorzem) i zgarnie w pare tygodni kawał elektoratu platformy, zmuszając ją do roboty. Mają dynamicznego lidera, ale widać charyzmy mu zabrakło. Wiadomo, że na niego są kwitki, za uszami ma, ale jakiś most w Wawie zbudował. Jakby wszedł na ostro jak Berlusconi, bez tłumaczenia się, tylko z pomysłami, ma młodych. Rozczarował Palikot i Przyjazne Państwo.

      Taki kryzys w Polsce zdarza się 1-2 razy na 10 lat i zmiata ekipę rządzącą. Jeśli Tusk ma jakieś ambicje, niech popatrzy na Buzka, który poległ na reformach, ale teraz go doceniają i zaszedł jeszcze wyżej. Metoda “na Kwacha” nie jest do utrzymania na czele rządu! Ułatwienie ludziom życia to przecież wielki polityczny kapitał, to jest do zrobienia i kosztem paru tys. urzędasów, co zresztą ucieszy gawiedź, do której się zaliczam.