Reklama

Poza

Poza polityką dzieją się, jak dla mnie, pozytywne rzeczy. Piszę, że chodzi o rzeczy poza polityką, chociaż rzeczy polityki dotykają, albo omijają zależy jak na to patrzeć. Wybierać nie ma kogo, ale coś się zaczyna ruszać w tak zwanej świadomości społecznej, przyspieszenie, i te ruchy zaczynają się przekładać na odważniejsze działania w sferze kulturalnej. Czytam już którąś z rzędu recenzję „Uwikłania” Jacka Bromskiego, dotąd bywalca znamienitych domów i dużych pokojów, żeby się z salonami nie powtarzać. Bromski odważył się zrobić coś, co znamienite domy wprawia w drgawki. Obrazu nie widziałem, dlatego nie będę się odnosił do treści, natomiast za stwierdzenie odwagi wystarczą mi autorzy recenzji. Tutaj mamy prawdziwe niespodzianki, najbardziej prawicowi dziennikarze chwalą Bromskiego pod niebiosa. Czyż w tej sytuacji potrzeba widzieć film, by stwierdzić, że film jest w poprzek obowiązujących nurtów? Lepszej rekomendacji trudno szukać, rekomendacji i jednocześnie pocałunku śmierci. Od kilku dni krążą po sieci i gazetach plotki, że Bromski wykonał uniżony gest wobec Michnika i zaprosił go na osobistą prapremierę. Jak głoszą te same plotki w tych samych źródłach, Michnik miał powiedzieć Bromskiemu, że zrobił bardzo dobry PiS-owski film. Taki komplement oznacza jedno – banicję. Co mnie w tym wszystkim cieszy? Postęp! Inna jazda, już nie samochodem typu Żuk, ale co najmniej VW “Ogórek”. Wyraźny postęp, nastąpiło totalne znudzenie miejską legendą sprzedawaną prze beneficjentów okrągłostołowych, bo ileż można kłamać w ten sam deseń. Artyści biorą się za „świeżynkę”, a to z kolei mnie osłabia. Pomyśleć, że 20 lat po przemeblowaniu komuny na półkomunę, powstaje pierwszy film fabularny demaskujący miejską legendę spisaną przez Michnika i współautorów. Robi wrażenie, które to wrażenie dedykuję wszystkim uważającym, że nie ma kondominium i żyjemy w wolnym kraju. Owszem kraj jest wolny, jak chcesz handlować w szczęce, jak chcesz pisać książki na blogu, proszę cię bardzo. Ale spróbuj podskoczyć wyżej, spróbuj się wychylić i płynąć szerszą wodą. Jeszcze do niedawna, a nie sadzę, żeby się coś w tej kwestii się zmieniło, demokratyczne władze wysyłały komisje do UJ, by wskazały miejsce nieroztropnym promotorom i recenzentom nieroztropnego magistra Zyzaka. Cała Polska miała okazję zobaczyć, jak zlinczowano magistra wraz z opiekunami zatrudnionymi w najbardziej szacownym polskim uniwersytecie, tylko dlatego, że nie kupił pracy magisterskiej online, ale jak debil wysmarował 700 stron, z których wyjęto jedno sikanie do chrzcielnicy. Takie cuda się dzieją w wolnym kraju i naturalnie wskazując na skrajne patologie natychmiast się usłyszy, że przesada, że wypaczenia się zdarzają, ale kierunek jest słuszny. Kierunek dopiero i niemrawo po 20 latach zaczyna się „kierunkować”. Dzień, w którym tępioną prawdę o przeszłości uzna się co najmniej za równoprawne stanowisko historyczne dla miejskiej legendy naczelnych łgarzy, będzie dniem początku właściwego kierunku. We łbie się nie mieści, że ta bajeczka dla najbardziej naiwnych dzieci o tym jak to się dziesiątki tysięcy agentów i opiekunów rozpłynęło w szlachetnym czynie społecznym na rzecz budowania demokratycznej ojczyzny, królowała na łamach i ekranach przez dwie dekady.


Dobrze zaczyna się dziać, Bromskiemu nic nie pomoże, ani wchodzenie w tyłek Michnikowi, ani zapewnianie, że zagłosuje na Tuska, Bromski zapłaci cenę za swoją artystyczną nieodpowiedzialność, bo z takimi tematami się nie żartuje. Tylko co miał zrobić biedny Bromski, kolejny scenariusz miejskiej legendy o dzielnym elektryku Bolesławie, zajął sam mistrz, w zasadzie mistrzów dwóch. Ostanie grosze z państwowej kiesy na Modę na sukces, dla niepoznaki zatytułowaną Janosik, wyjęła Agnieszka Holland. Kręcić dla kilku emerytów, którzy przegrali swoje życiorysy następną wersję bździn o tej lepszej połowie dzielnych ludzi Solidarności, stojących na czele pokojowych zmian, pewnie można, ale kto to kupi i mówię o dosłownym kupowaniu. Jak to się zwróci, przy frekwencji kinowej w postaci kilku zdegenerowanych kombatantów? Zrobiło się za ciasno i teraz czy to Bromski czy ktoś inny coraz częściej będzie sięgał po temat tabu, sztuka lubi takie tematy. Będzie, bo po pierwsze jest na to niemałe zapotrzebowanie, a co za tym idzie da się zarobić. Po drugie dotowane hity-gnioty obstawiają ci co zwykle, po trzecie jak się nie weźmie za robotę pierwszy obieg, to zarobi na „nowych treściach” podziemie. Dokument właściwie już jest opanowany przez podziemie, w oficjalnym obiegu mamy jedynie ochłapy prawdy i to nie wiadomo gdzie się podziały, choćby taki film TVN o Wałęsie zaginął. Moim zdaniem się rusza i może jestem niepoprawnym optymistą, ale stawiałbym, że Michnik dożyje dnia, w którym dowie się o sobie i swoim „dziele” jeśli nie całej, to większości prawdy, obalającej miejską legendę. I tutaj nie o Michnika chodzi, on już w zasadzie jest personą skończoną, trupio blada postać, tu chodzi o przewietrzenie mózgów wszystkim, którym prawdę trzeba podać w atrakcyjnej, wiarygodnej wersji pierwszego obiegu, jak również chodzi o tych, którym jeszcze nie zdążono zaczadzić umysłów. Nie żeby świat naprawiać, żeby świata bardziej nie… popsuć. Postęp mnie pociesza i wcale nie nazywałbym tego postępem drobnym, biorąc pod uwagę z jakiego miejsca się „postępuje” można mówić o rewolucji.

PS O klikanie ja zwykle proszę, ale proszę o coś jeszcze. Proszę o linkowanie. Chodzi o to, by wklejać linki do Portalu w wielu ruchliwych miejscach,które zwiększą oglądalność. Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj ciekawe i godne polecania treści, a jeśli tak, to wklejanie linków jest przyjemne i pożyteczne.

Reklama

42 KOMENTARZE

  1. Nosił wilk razy kilka….
    ponieśli i wilka. Kropla drąży skałę, to wszem i wobec wiadomo. Trwa to długo, ale efekt jest trwały. Człowiek to stworzenie przekorne, czym bardziej chcesz mu coś wmówić, przekonać go do czegoś, tym uporczywiej szuka drugiego dna. I tak dzieje się obecnie. MIchnikowszczyzna przegięła z wmawianiem i teraz zaczyna zbierać efekty. Dla mnie znamiennym przykładem jest tygodnik Uważam Rze. Mimo, że tępiony brakiem reklam zwiększa nakład. Ludzie szukają drugiego dna…i dobrze.

  2. Nosił wilk razy kilka….
    ponieśli i wilka. Kropla drąży skałę, to wszem i wobec wiadomo. Trwa to długo, ale efekt jest trwały. Człowiek to stworzenie przekorne, czym bardziej chcesz mu coś wmówić, przekonać go do czegoś, tym uporczywiej szuka drugiego dna. I tak dzieje się obecnie. MIchnikowszczyzna przegięła z wmawianiem i teraz zaczyna zbierać efekty. Dla mnie znamiennym przykładem jest tygodnik Uważam Rze. Mimo, że tępiony brakiem reklam zwiększa nakład. Ludzie szukają drugiego dna…i dobrze.

  3. Nosił wilk razy kilka….
    ponieśli i wilka. Kropla drąży skałę, to wszem i wobec wiadomo. Trwa to długo, ale efekt jest trwały. Człowiek to stworzenie przekorne, czym bardziej chcesz mu coś wmówić, przekonać go do czegoś, tym uporczywiej szuka drugiego dna. I tak dzieje się obecnie. MIchnikowszczyzna przegięła z wmawianiem i teraz zaczyna zbierać efekty. Dla mnie znamiennym przykładem jest tygodnik Uważam Rze. Mimo, że tępiony brakiem reklam zwiększa nakład. Ludzie szukają drugiego dna…i dobrze.

  4. Bromski i tak jest szczesiarzem, ze nie mial problemu
    z dystrybucja. Ewa Stankiewicz, za zrobienie dokumentalnego filmu “Solidarni 2010″, jej film fabularny ” Nie opuszczaj mnie”, przez prawie dwa lata lezakowal i nawet niektorzy polscy artysci dali jej do zrozumienia, ze ta pani juz zadnej fabuly z nimi nie popelni, a jesli jej sie uda to i tak jej tego filmu w kinach nie pokarza(jej polkownik, chyba,… ze zrobi taka volte, jak Kluzik, Sikorski, Libicki czy Ornitolog. Naprawde chcialbym miec Twoj optymizm Matka. W przyszlym roku zobacze to na wlasne oczy, moze zobacze to jak i Ty. Tylko dzieki takim min. jak Ty, mam jeszcze nadzieje.

  5. Bromski i tak jest szczesiarzem, ze nie mial problemu
    z dystrybucja. Ewa Stankiewicz, za zrobienie dokumentalnego filmu “Solidarni 2010″, jej film fabularny ” Nie opuszczaj mnie”, przez prawie dwa lata lezakowal i nawet niektorzy polscy artysci dali jej do zrozumienia, ze ta pani juz zadnej fabuly z nimi nie popelni, a jesli jej sie uda to i tak jej tego filmu w kinach nie pokarza(jej polkownik, chyba,… ze zrobi taka volte, jak Kluzik, Sikorski, Libicki czy Ornitolog. Naprawde chcialbym miec Twoj optymizm Matka. W przyszlym roku zobacze to na wlasne oczy, moze zobacze to jak i Ty. Tylko dzieki takim min. jak Ty, mam jeszcze nadzieje.

  6. Bromski i tak jest szczesiarzem, ze nie mial problemu
    z dystrybucja. Ewa Stankiewicz, za zrobienie dokumentalnego filmu “Solidarni 2010″, jej film fabularny ” Nie opuszczaj mnie”, przez prawie dwa lata lezakowal i nawet niektorzy polscy artysci dali jej do zrozumienia, ze ta pani juz zadnej fabuly z nimi nie popelni, a jesli jej sie uda to i tak jej tego filmu w kinach nie pokarza(jej polkownik, chyba,… ze zrobi taka volte, jak Kluzik, Sikorski, Libicki czy Ornitolog. Naprawde chcialbym miec Twoj optymizm Matka. W przyszlym roku zobacze to na wlasne oczy, moze zobacze to jak i Ty. Tylko dzieki takim min. jak Ty, mam jeszcze nadzieje.

  7. To może śmieszne, a nawet
    To może śmieszne, a nawet żałosne i naiwne. Ale właśnie po przeczytaniu książki, która stała się podstawą scenariusza pomyślałam po raz kolejny ” a może jednak tak właśnie jest, bo tak właśnie było”? To była iskra, która podpaliła większe ognisko. Czy możliwe jest, aby Bromski, autor komercyjnych gniotów, bo tak go zapamiętałam, pomylił się przy wyborze literatury do sfilmowania i potraktował literacki pierwowzór jako kryminał z tłem, rodem z political fiction? Czy możliwe, aby zwyczajnie uznał powieść “Uwikłanie” za dobry kryminał, nie dostrzegając potencjalnego zagrożenia w postaci powołania do życia nowej miejskiej legendy, która dawne brązy i spiże zamienia w papier-mâché, i to umazane łajnem? Pamiętamy przecież, że takie popkulturowe demaskacje trafiają szerzej, niż opracowania IPN. Scenariusz filmu jest mocno przerobiony w stosunku do powieści, ale jak czytam, bo filmu jeszcze nie widziałam, political fiction zostało. Cóż za nieostrożny facet ten Bromski.
    Swoją drogą, jeśli zmiana sposobu myślenia o współczesności ma dotyczyć tak zwanych szerokich mas konsumentów (gdy konsumenci zastąpili obywateli), to jak do nich dotrzeć, jeśli nie poprzez kulturę popularną. Brawo Bromski, nawet jeśli to tylko wypadek przy pracy znanego bywalca przestronnych pokoi dziennych (dla słusznego odróżnienia od salonu).
    P.S. Zalinkowałam Twój post do autora powieści 🙂

  8. To może śmieszne, a nawet
    To może śmieszne, a nawet żałosne i naiwne. Ale właśnie po przeczytaniu książki, która stała się podstawą scenariusza pomyślałam po raz kolejny ” a może jednak tak właśnie jest, bo tak właśnie było”? To była iskra, która podpaliła większe ognisko. Czy możliwe jest, aby Bromski, autor komercyjnych gniotów, bo tak go zapamiętałam, pomylił się przy wyborze literatury do sfilmowania i potraktował literacki pierwowzór jako kryminał z tłem, rodem z political fiction? Czy możliwe, aby zwyczajnie uznał powieść “Uwikłanie” za dobry kryminał, nie dostrzegając potencjalnego zagrożenia w postaci powołania do życia nowej miejskiej legendy, która dawne brązy i spiże zamienia w papier-mâché, i to umazane łajnem? Pamiętamy przecież, że takie popkulturowe demaskacje trafiają szerzej, niż opracowania IPN. Scenariusz filmu jest mocno przerobiony w stosunku do powieści, ale jak czytam, bo filmu jeszcze nie widziałam, political fiction zostało. Cóż za nieostrożny facet ten Bromski.
    Swoją drogą, jeśli zmiana sposobu myślenia o współczesności ma dotyczyć tak zwanych szerokich mas konsumentów (gdy konsumenci zastąpili obywateli), to jak do nich dotrzeć, jeśli nie poprzez kulturę popularną. Brawo Bromski, nawet jeśli to tylko wypadek przy pracy znanego bywalca przestronnych pokoi dziennych (dla słusznego odróżnienia od salonu).
    P.S. Zalinkowałam Twój post do autora powieści 🙂

  9. To może śmieszne, a nawet
    To może śmieszne, a nawet żałosne i naiwne. Ale właśnie po przeczytaniu książki, która stała się podstawą scenariusza pomyślałam po raz kolejny ” a może jednak tak właśnie jest, bo tak właśnie było”? To była iskra, która podpaliła większe ognisko. Czy możliwe jest, aby Bromski, autor komercyjnych gniotów, bo tak go zapamiętałam, pomylił się przy wyborze literatury do sfilmowania i potraktował literacki pierwowzór jako kryminał z tłem, rodem z political fiction? Czy możliwe, aby zwyczajnie uznał powieść “Uwikłanie” za dobry kryminał, nie dostrzegając potencjalnego zagrożenia w postaci powołania do życia nowej miejskiej legendy, która dawne brązy i spiże zamienia w papier-mâché, i to umazane łajnem? Pamiętamy przecież, że takie popkulturowe demaskacje trafiają szerzej, niż opracowania IPN. Scenariusz filmu jest mocno przerobiony w stosunku do powieści, ale jak czytam, bo filmu jeszcze nie widziałam, political fiction zostało. Cóż za nieostrożny facet ten Bromski.
    Swoją drogą, jeśli zmiana sposobu myślenia o współczesności ma dotyczyć tak zwanych szerokich mas konsumentów (gdy konsumenci zastąpili obywateli), to jak do nich dotrzeć, jeśli nie poprzez kulturę popularną. Brawo Bromski, nawet jeśli to tylko wypadek przy pracy znanego bywalca przestronnych pokoi dziennych (dla słusznego odróżnienia od salonu).
    P.S. Zalinkowałam Twój post do autora powieści 🙂

  10. film na miarę naszych możliwości
    No nie wiem.
    Po przeczytaniu pochlebnych i nie pochlebnych recenzji moja nieufność do tego filmu wzrosła, a najgorsze przypuszczenia umocniły się.
    Stawiam na to, że powstał komercyjny gniot udający film amerykański, przyprawiony lekką sugestią, że być może nie wszyscy funkcjonariusze ubecji to ludzie absolutnie uczciwi, a nawet w tak bandyckiej instytucji jak IPN trafić się może jeden porządny człowiek.
    No ale nie molestujmy nadmiernie jaskółki wolności, trzeba będzie zobaczyć ten film.

    • O Jezu! Gdyby to aż tak
      O Jezu! Gdyby to aż tak daleko zaszło, to mamy rewolucję w społecznej świadomości. Nic tak skutecznie nie kształtuje świadomości na masową skalę jak amerykański gniot. A przemycenie podobnych zakazanych treści, to wichrzycielstwo. Podczytuje książkę, na razie to taka Kobra, w swoim gatunku niezła, ale póki co nie widzę w niej wybitności i obrazoburstwa. Może dalej się zacznie.

      • Dzisiaj na kanale Kino Polska leciał film ,,Bez znieczulenia”
        Wajdy z 1978 roku. Z genialnym Zapasiewiczem, z Jandą, z Dałkowską, Sewerynem i Wilhelmim.
        Bardzo odważny film – na tamte czasy. Czasy komuny ,,kwitnącej” na kredyt, choć było już widać nadciągające chmury nad kołchoz Polska.
        Ciekaw jestem bardzo, czy ktoś, dzisiaj AD2011, w oficjalnym obiegu, za pieniądze od pani Odorowicz, nakręciłby film o rządzącej partii przygłupów, lizusów i hipokrytów. Wystarczyło przykleić komuś łatkę ,,kawiarnianego opozycjonisty” a był skończony – w pracy i każdym innym miejscu. Tak jak dzisiaj pisowiec. A sekretarz wydziału kultury KC (R.Wilhelmi) wylatuje z dnia na dzień, ale za karę, na placówkę zagraniczną.Piją wódkę i Wilhelmi przymierza smoking Zapasiewicza, będąc tylko w majtkach.
        Pokazany jest, szczegółowo, proces sekowania ,,liberała” w wydawnictwie i zastępowania go partyjnym burakiem.Albo głosowanie nad książką roku – redaktor Bratkowski na pewno by się wzruszył.
        Tylko zakończenie – samobójstwo bohatera – byłoby inne, bo dzisiaj zrozumie ,,ogólną sytuację” ,,naciski z góry” i takie tam…

  11. film na miarę naszych możliwości
    No nie wiem.
    Po przeczytaniu pochlebnych i nie pochlebnych recenzji moja nieufność do tego filmu wzrosła, a najgorsze przypuszczenia umocniły się.
    Stawiam na to, że powstał komercyjny gniot udający film amerykański, przyprawiony lekką sugestią, że być może nie wszyscy funkcjonariusze ubecji to ludzie absolutnie uczciwi, a nawet w tak bandyckiej instytucji jak IPN trafić się może jeden porządny człowiek.
    No ale nie molestujmy nadmiernie jaskółki wolności, trzeba będzie zobaczyć ten film.

    • O Jezu! Gdyby to aż tak
      O Jezu! Gdyby to aż tak daleko zaszło, to mamy rewolucję w społecznej świadomości. Nic tak skutecznie nie kształtuje świadomości na masową skalę jak amerykański gniot. A przemycenie podobnych zakazanych treści, to wichrzycielstwo. Podczytuje książkę, na razie to taka Kobra, w swoim gatunku niezła, ale póki co nie widzę w niej wybitności i obrazoburstwa. Może dalej się zacznie.

      • Dzisiaj na kanale Kino Polska leciał film ,,Bez znieczulenia”
        Wajdy z 1978 roku. Z genialnym Zapasiewiczem, z Jandą, z Dałkowską, Sewerynem i Wilhelmim.
        Bardzo odważny film – na tamte czasy. Czasy komuny ,,kwitnącej” na kredyt, choć było już widać nadciągające chmury nad kołchoz Polska.
        Ciekaw jestem bardzo, czy ktoś, dzisiaj AD2011, w oficjalnym obiegu, za pieniądze od pani Odorowicz, nakręciłby film o rządzącej partii przygłupów, lizusów i hipokrytów. Wystarczyło przykleić komuś łatkę ,,kawiarnianego opozycjonisty” a był skończony – w pracy i każdym innym miejscu. Tak jak dzisiaj pisowiec. A sekretarz wydziału kultury KC (R.Wilhelmi) wylatuje z dnia na dzień, ale za karę, na placówkę zagraniczną.Piją wódkę i Wilhelmi przymierza smoking Zapasiewicza, będąc tylko w majtkach.
        Pokazany jest, szczegółowo, proces sekowania ,,liberała” w wydawnictwie i zastępowania go partyjnym burakiem.Albo głosowanie nad książką roku – redaktor Bratkowski na pewno by się wzruszył.
        Tylko zakończenie – samobójstwo bohatera – byłoby inne, bo dzisiaj zrozumie ,,ogólną sytuację” ,,naciski z góry” i takie tam…

  12. film na miarę naszych możliwości
    No nie wiem.
    Po przeczytaniu pochlebnych i nie pochlebnych recenzji moja nieufność do tego filmu wzrosła, a najgorsze przypuszczenia umocniły się.
    Stawiam na to, że powstał komercyjny gniot udający film amerykański, przyprawiony lekką sugestią, że być może nie wszyscy funkcjonariusze ubecji to ludzie absolutnie uczciwi, a nawet w tak bandyckiej instytucji jak IPN trafić się może jeden porządny człowiek.
    No ale nie molestujmy nadmiernie jaskółki wolności, trzeba będzie zobaczyć ten film.

    • O Jezu! Gdyby to aż tak
      O Jezu! Gdyby to aż tak daleko zaszło, to mamy rewolucję w społecznej świadomości. Nic tak skutecznie nie kształtuje świadomości na masową skalę jak amerykański gniot. A przemycenie podobnych zakazanych treści, to wichrzycielstwo. Podczytuje książkę, na razie to taka Kobra, w swoim gatunku niezła, ale póki co nie widzę w niej wybitności i obrazoburstwa. Może dalej się zacznie.

      • Dzisiaj na kanale Kino Polska leciał film ,,Bez znieczulenia”
        Wajdy z 1978 roku. Z genialnym Zapasiewiczem, z Jandą, z Dałkowską, Sewerynem i Wilhelmim.
        Bardzo odważny film – na tamte czasy. Czasy komuny ,,kwitnącej” na kredyt, choć było już widać nadciągające chmury nad kołchoz Polska.
        Ciekaw jestem bardzo, czy ktoś, dzisiaj AD2011, w oficjalnym obiegu, za pieniądze od pani Odorowicz, nakręciłby film o rządzącej partii przygłupów, lizusów i hipokrytów. Wystarczyło przykleić komuś łatkę ,,kawiarnianego opozycjonisty” a był skończony – w pracy i każdym innym miejscu. Tak jak dzisiaj pisowiec. A sekretarz wydziału kultury KC (R.Wilhelmi) wylatuje z dnia na dzień, ale za karę, na placówkę zagraniczną.Piją wódkę i Wilhelmi przymierza smoking Zapasiewicza, będąc tylko w majtkach.
        Pokazany jest, szczegółowo, proces sekowania ,,liberała” w wydawnictwie i zastępowania go partyjnym burakiem.Albo głosowanie nad książką roku – redaktor Bratkowski na pewno by się wzruszył.
        Tylko zakończenie – samobójstwo bohatera – byłoby inne, bo dzisiaj zrozumie ,,ogólną sytuację” ,,naciski z góry” i takie tam…