Reklama

W końcu i wreszcie jakiś odważny prezes TV publicznej się znalazł i rozpoczął wielką spo

W końcu i wreszcie jakiś odważny prezes TV publicznej się znalazł i rozpoczął wielką społeczną kampanię: „Stop sondażom”. Oczywiście zaraz znaleźli się też krytycy w tym naszym polskim piekiełku, którzy zaczęli się dopatrywać podtekstów politycznych, ale po kolei, bo w tej sprawie nie tylko za sondaże się wzięto, za dziennikarzy również.

A było tak. Prezes Farfał, chyba już nawet nie prezes, nie ważne, w każdym razie grupa trzymająca władzę z LPR, powiedziała wyraźnie dziennikarzynom „Forum”, że żadnych sondaży w misji publicznej ma nie być. Głupi by zrozumiał, ale nie dziennikarz. Dziennikarze nie zrozumieli i grupa była zmuszona zawiesić program i niech się cieszą dziennikarzyny, że zawieszenie dotyczy tylko programu. Słuszną decyzję LPR poddano natychmiast krytyce i zajęto się sprawami drugorzędnymi.

Jak twierdzą złośliwi kontrkandydaci Libertas cała sprawa wzięła się stąd, że sondaże wskazują promilowe poparcie, na poziomie piwa bezalkoholowego, dla suto reklamowanej partii. Pyta redakcja jakie to ma znaczenie na litość boską? Mieliśmy skończyć z polityką sondaży? Mieliśmy! Miała być misja społeczna naprzeciw oczekiwaniom obywatela? No to jest! I oczywiście jak zwykle musi być po polsku. Cóż z tego, że ktoś zrobił na tym polityczny interes. Zazdrość zżera? Interes przecież był skutkiem ubocznym, a nie celem misji TV Publicznej.

Reklama