Reklama

– Barack znowu chrapałeś w nocy – powiedziała żona prezydenta podczas porannej toalety. Nie dość, że mnie boli głowa to jeszcze kobieta od rana musi truć dupę pomyślał prezydent.

– Barack znowu chrapałeś w nocy – powiedziała żona prezydenta podczas porannej toalety. Nie dość, że mnie boli głowa to jeszcze kobieta od rana musi truć dupę pomyślał prezydent.
– Sorry, kochanie, że nie zjemy razem dziś śniadania ale muszę już iść do roboty. Imperium wzywa.
-Weź chociaż kanapkę z tuńczykiem
-Dobra, dla świętego spokoju odparł prezydent. I poszedł na parter. Do roboty.

Wszedłwszy do owalnego gabinetu czekała na niego już góra papierów i milion ważnych, bardzo ważnych najważniejszych maili. Przejrzał nagłówki gazet. Kurwa (znaczy fuck) – wszędzie o bezrobociu, kryzysie etc. Pooglądał obrazki – żeby tylko prom nie spadł pomyślał bo będę musiał jechać do NASA a tam syf ostatnio się robi.
– No cóż trzeba rządzić mruknął pod nosem – i wezwał Bena B.
Ben dość szybko przybył. Trzęsące ręce sygnalizowały zdenerwoanie.
– Usiądź Ben – rzekł Barack, – Głowa mi napieprza – Zajarasz?
– Jadę na amfie – nie mam czasu na jaranie trawy – odparł Bernanke.
– Sluchaj dolary się kończą – trzeba dodrukować
– Nie da rady, popłyniemy – odparł Ben, brakuje helikopterów do rozrzucania kasy, repsi nie chcą abyśmy podwyższyli podatki. Poza tym mam tutaj małą wojenkę z Europą – musieliśmy tego Strossa – Kahna wypuścić.
– No fakt, odparł Barack – uśmiech rozjasnił twarz prezydenta (trawa miała zbawienny wpływ) – no słuchaj masz zielone światło na tę wojenkę ze strefą Euro – niech kurwa mają trochę moresu przed nami.
-Jednak zajaram – muszę się rozluźnić – odparł Ben
Po dwóch godzinach relaksu i powrocie do swego gabinetu Ben poprosił sekretarkę o kontakt z agencjami ratingowymi. – Przekaz był prosty – dzisiaj wieczorem obniżycie rating Irlandii, jutro Portugalii a w piątek przywalimy w Hiszpanię. Po podtopieniu strefy euro wykupujemy panowie umoczonie niemieckie i francuskie banki – Myślę, że na ten cel będziemy spokojnie mogli dodrukować zielonej waluty.
Zadzwonił do GieeSu – panowie szykujcie się jest kolejny interes do zrobienia…

-Heniek – znowu frank poszedł do góry powiedziała Ilona do swojego małżonka – i w nocy znowu chrapałeś
– Kurwa – pomyślał Heniek – pięknie się zaczyna dzień 13 lipca

Ps.
cytat z http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,120422639,,Rozpad_strefy_euro_prosba_o_argumenty.html?s=1&v=2

Dług publiczny 2011 w stosunku do PKB:
Belgia…………………………………………………………………………105,1%
Francja………………………………………………………………………..99,3%
Niemcy………………………………………………………………………..84,2%
Norwegia……………………………………………………………………..53,3%
Hiszpania……………………………………………………………………..78,4%
Szwajcaria…………………………………………………………………….41,2%
Wlk.Brytania………………………………………………………………….90,8%
USA…………………………………………………………………………….94,8%
Obszar EURO średnio……………………………………………………….99,8%

Globalny dług poszczególnych państw w 2011:[w procentach od PKB 2011]
dług RZĄDU.. ..dług sektora nie finansowego…dług gospod.domowych. dług.finans….TOTAL
GB……59%…………. 110%………………………….103%……………………194%…………466%
SP……56%……………141%…………………………. 87%……………………..82%…………366%
F……..80%……………114%…………………………..44%……………………..84%…………323%
I…….109%…………….83%……………………………41%……………………..82%…………315%
D……..73%…………….69%……………………………54%……………………..80%…………285%
USA….67%……………..79%……………………………97%…………………….53%………….296%

Dług danego państwa w % PKB,2011
łącznie : sektora rządowego, sektora nie finansowego,
gospodarstw domowych, sektora finansowego trzymany u wierzycieli zagranicznych:
F…………………………………………………..197,85%
D…………………………………………………..148,31%
I……………………………………………………109,10%
E[SP]………………………………………………171,80%
USA………………………………………………….94,80%
GB………………………………………………….432,90%
IRL………………………………………………….984,90%

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Kredyt jest zly, sam w sobie
    Kredyt jest zly, sam w sobie jest zly, w koncu to jest interes dla banku – nie dla Ciebie. Dobry jest gdy nie jest udzielany na warunkach rynkowych, ale takiego pewnie nie masz szansy dostac.
    Kredyt hipoteczny jest jak uwiazanie sobie kamienia do szyi i taniec na cienkim lodzie – moze sie uda a moze i nie. Jak sie lod zalamie to bank Ci pomoze – bedzie trzymal Ci glowe nad woda bys sie nie utopil dopoki bedziesz placil. Jak przestaniesz – bedziesz "subprime" i zostaniesz skreslony  z listy.

    Kredyt hipoteczny zawsze bierze sie w walucie w jakiej sie zarabia.

    • Nieprawda że kredyt jest sam
      Nieprawda że kredyt jest sam w sobie zły. O dźwigni finansowej słyszałeś? Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne w walucie w jakiej się zarabia – tak powinno być, ale to jest nierealne ze względu na koszty kredytu złotówkowego. Przy większych kredytach różnica w miesięcznej racie potrafi być jak 2.000 zł do 3.200 zł – to jest nie do zaakceptowania. Koszt kredytu złotowego dzisiaj to marża banku + 4,70 p.p. (WIBOR 3M) a koszt kredytu we franku to marża + 0,175 p.p. (LIBOR 3M). Z czym do ludzi.

      • Jest zly w sensie
        Jest zly w sensie "mentalnym". Juz wyjasniam dlaczego.
        Chcesz miec dom, mieszkanie, samochod…niektore moze juz masz, ale i tak zostaniesz przekonany ze bedziesz sie czul lepiej jesli samochod bedziesz mial nowy, lepszy, szybszy a mieszkanie wieksze. Nawet jesli tego nie potrzebujesz.
        Zbudowalismy popyt.
        Ofiary nie maja kasy ale damy im kredyt. Oczywiscie, ze przeplaca bo inaczej nie bedzie z tego interesu.
        Dlatego uwazam, ze idea kredytu jest "zla", znakomita wiekszosc kredytobiorcow po prostu kupuje produkt bankowy, ktorego dzialania nie rozumie, dlatego ze nie jest rzetelnie informowana o tym do czego sie zobowiazuje. Moze powinienem sie bardziej precyzyjnie wyrazic: idea sprzedawania kredytow bez nalezytego uswiadomienia kredytobiorcom tego w co sie pakuja jest zla.
        Przeciwko kredytowi jako grze finansowej nic nie mam, jako starcie dwoch kieszeni w walce o zysk – nie sadze nawet czy mozna roztrzygac o tym czy jest kredyt "dobry" czy "zly".

        Natomiast jesli chodzi o roznice pomiedzy rata 2000PLN a 3200PLN – w zaleznosci od waluty kredytu:

        bierzemy 200000PLN na 10 lat w lipcu 2008 – co jest wowczas ekwiwalentem:

        102500CHF lub 62500EUR lub 97500$

        placimy 3 lata (najnizsza rata jest oczywiscie w CHF, najwyzsza w EUR) i dzisiaj mamy do splacenia odpowiednio:

        71800CHF(247700PLN) lub 43800EUR (175000PLN) lub 68300$(194600PLN)

        czyli najwieksza czesc kapitalu spalcilismy w kredycie w EUR a do doplaty mamy w kredycie CHF. TO NIE JEST PRZYPADEK. Tak dzialaja stopy procentowe – niska stopa oznacza walute umacniajaca sie, wysoka – oslabiajaca. TO REGULA. Liczenie na to ze "uda sie" wziac kredyt w walucie oslabiajacej sie i rownoczesnie nisko oprocentowny jest tylko i wylacznie wyrazem ekonomicznej ignorancji. W terminach dluzszych niz kilkanascie miesiecy ta regula nigdy nie zawodzi.

        Roznice w wysokosci rat, w miare splacania kredytu beda sie zmieniac na korzysc silniejszych walut (rata w CHF bedzie rosla, rata w USD malala).

        Nie mam teraz za duzo czasu, ale za kilka dni, w miere mozliwosci wkleje tu jakis graf gdzie bedize wszystko lepiej widac.

         

  2. Kredyt jest zly, sam w sobie
    Kredyt jest zly, sam w sobie jest zly, w koncu to jest interes dla banku – nie dla Ciebie. Dobry jest gdy nie jest udzielany na warunkach rynkowych, ale takiego pewnie nie masz szansy dostac.
    Kredyt hipoteczny jest jak uwiazanie sobie kamienia do szyi i taniec na cienkim lodzie – moze sie uda a moze i nie. Jak sie lod zalamie to bank Ci pomoze – bedzie trzymal Ci glowe nad woda bys sie nie utopil dopoki bedziesz placil. Jak przestaniesz – bedziesz "subprime" i zostaniesz skreslony  z listy.

    Kredyt hipoteczny zawsze bierze sie w walucie w jakiej sie zarabia.

    • Nieprawda że kredyt jest sam
      Nieprawda że kredyt jest sam w sobie zły. O dźwigni finansowej słyszałeś? Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne w walucie w jakiej się zarabia – tak powinno być, ale to jest nierealne ze względu na koszty kredytu złotówkowego. Przy większych kredytach różnica w miesięcznej racie potrafi być jak 2.000 zł do 3.200 zł – to jest nie do zaakceptowania. Koszt kredytu złotowego dzisiaj to marża banku + 4,70 p.p. (WIBOR 3M) a koszt kredytu we franku to marża + 0,175 p.p. (LIBOR 3M). Z czym do ludzi.

      • Jest zly w sensie
        Jest zly w sensie "mentalnym". Juz wyjasniam dlaczego.
        Chcesz miec dom, mieszkanie, samochod…niektore moze juz masz, ale i tak zostaniesz przekonany ze bedziesz sie czul lepiej jesli samochod bedziesz mial nowy, lepszy, szybszy a mieszkanie wieksze. Nawet jesli tego nie potrzebujesz.
        Zbudowalismy popyt.
        Ofiary nie maja kasy ale damy im kredyt. Oczywiscie, ze przeplaca bo inaczej nie bedzie z tego interesu.
        Dlatego uwazam, ze idea kredytu jest "zla", znakomita wiekszosc kredytobiorcow po prostu kupuje produkt bankowy, ktorego dzialania nie rozumie, dlatego ze nie jest rzetelnie informowana o tym do czego sie zobowiazuje. Moze powinienem sie bardziej precyzyjnie wyrazic: idea sprzedawania kredytow bez nalezytego uswiadomienia kredytobiorcom tego w co sie pakuja jest zla.
        Przeciwko kredytowi jako grze finansowej nic nie mam, jako starcie dwoch kieszeni w walce o zysk – nie sadze nawet czy mozna roztrzygac o tym czy jest kredyt "dobry" czy "zly".

        Natomiast jesli chodzi o roznice pomiedzy rata 2000PLN a 3200PLN – w zaleznosci od waluty kredytu:

        bierzemy 200000PLN na 10 lat w lipcu 2008 – co jest wowczas ekwiwalentem:

        102500CHF lub 62500EUR lub 97500$

        placimy 3 lata (najnizsza rata jest oczywiscie w CHF, najwyzsza w EUR) i dzisiaj mamy do splacenia odpowiednio:

        71800CHF(247700PLN) lub 43800EUR (175000PLN) lub 68300$(194600PLN)

        czyli najwieksza czesc kapitalu spalcilismy w kredycie w EUR a do doplaty mamy w kredycie CHF. TO NIE JEST PRZYPADEK. Tak dzialaja stopy procentowe – niska stopa oznacza walute umacniajaca sie, wysoka – oslabiajaca. TO REGULA. Liczenie na to ze "uda sie" wziac kredyt w walucie oslabiajacej sie i rownoczesnie nisko oprocentowny jest tylko i wylacznie wyrazem ekonomicznej ignorancji. W terminach dluzszych niz kilkanascie miesiecy ta regula nigdy nie zawodzi.

        Roznice w wysokosci rat, w miare splacania kredytu beda sie zmieniac na korzysc silniejszych walut (rata w CHF bedzie rosla, rata w USD malala).

        Nie mam teraz za duzo czasu, ale za kilka dni, w miere mozliwosci wkleje tu jakis graf gdzie bedize wszystko lepiej widac.

         

  3. Kredyt jest zly, sam w sobie
    Kredyt jest zly, sam w sobie jest zly, w koncu to jest interes dla banku – nie dla Ciebie. Dobry jest gdy nie jest udzielany na warunkach rynkowych, ale takiego pewnie nie masz szansy dostac.
    Kredyt hipoteczny jest jak uwiazanie sobie kamienia do szyi i taniec na cienkim lodzie – moze sie uda a moze i nie. Jak sie lod zalamie to bank Ci pomoze – bedzie trzymal Ci glowe nad woda bys sie nie utopil dopoki bedziesz placil. Jak przestaniesz – bedziesz "subprime" i zostaniesz skreslony  z listy.

    Kredyt hipoteczny zawsze bierze sie w walucie w jakiej sie zarabia.

    • Nieprawda że kredyt jest sam
      Nieprawda że kredyt jest sam w sobie zły. O dźwigni finansowej słyszałeś? Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne w walucie w jakiej się zarabia – tak powinno być, ale to jest nierealne ze względu na koszty kredytu złotówkowego. Przy większych kredytach różnica w miesięcznej racie potrafi być jak 2.000 zł do 3.200 zł – to jest nie do zaakceptowania. Koszt kredytu złotowego dzisiaj to marża banku + 4,70 p.p. (WIBOR 3M) a koszt kredytu we franku to marża + 0,175 p.p. (LIBOR 3M). Z czym do ludzi.

      • Jest zly w sensie
        Jest zly w sensie "mentalnym". Juz wyjasniam dlaczego.
        Chcesz miec dom, mieszkanie, samochod…niektore moze juz masz, ale i tak zostaniesz przekonany ze bedziesz sie czul lepiej jesli samochod bedziesz mial nowy, lepszy, szybszy a mieszkanie wieksze. Nawet jesli tego nie potrzebujesz.
        Zbudowalismy popyt.
        Ofiary nie maja kasy ale damy im kredyt. Oczywiscie, ze przeplaca bo inaczej nie bedzie z tego interesu.
        Dlatego uwazam, ze idea kredytu jest "zla", znakomita wiekszosc kredytobiorcow po prostu kupuje produkt bankowy, ktorego dzialania nie rozumie, dlatego ze nie jest rzetelnie informowana o tym do czego sie zobowiazuje. Moze powinienem sie bardziej precyzyjnie wyrazic: idea sprzedawania kredytow bez nalezytego uswiadomienia kredytobiorcom tego w co sie pakuja jest zla.
        Przeciwko kredytowi jako grze finansowej nic nie mam, jako starcie dwoch kieszeni w walce o zysk – nie sadze nawet czy mozna roztrzygac o tym czy jest kredyt "dobry" czy "zly".

        Natomiast jesli chodzi o roznice pomiedzy rata 2000PLN a 3200PLN – w zaleznosci od waluty kredytu:

        bierzemy 200000PLN na 10 lat w lipcu 2008 – co jest wowczas ekwiwalentem:

        102500CHF lub 62500EUR lub 97500$

        placimy 3 lata (najnizsza rata jest oczywiscie w CHF, najwyzsza w EUR) i dzisiaj mamy do splacenia odpowiednio:

        71800CHF(247700PLN) lub 43800EUR (175000PLN) lub 68300$(194600PLN)

        czyli najwieksza czesc kapitalu spalcilismy w kredycie w EUR a do doplaty mamy w kredycie CHF. TO NIE JEST PRZYPADEK. Tak dzialaja stopy procentowe – niska stopa oznacza walute umacniajaca sie, wysoka – oslabiajaca. TO REGULA. Liczenie na to ze "uda sie" wziac kredyt w walucie oslabiajacej sie i rownoczesnie nisko oprocentowny jest tylko i wylacznie wyrazem ekonomicznej ignorancji. W terminach dluzszych niz kilkanascie miesiecy ta regula nigdy nie zawodzi.

        Roznice w wysokosci rat, w miare splacania kredytu beda sie zmieniac na korzysc silniejszych walut (rata w CHF bedzie rosla, rata w USD malala).

        Nie mam teraz za duzo czasu, ale za kilka dni, w miere mozliwosci wkleje tu jakis graf gdzie bedize wszystko lepiej widac.