Reklama

Pewnego razu Król postanowił w sposób szczególnie okazały uczcić rocznicę swojej koronacji.

Pewnego razu Król postanowił w sposób szczególnie okazały uczcić rocznicę swojej koronacji. Rocznica ta okrągła co prawda nie była, ale ponieważ do Pałacu coraz częściej dochodziły głosy niezadowolenia poddanych, pomysł Królowi wydał się świetny. Nie zwlekając, zawezwał więc Spinznachorusa, z którym omówił wszelkie szczegóły. Igrzyska miały być takie jakich do tej pory w Królestwie nie było. Samych lwów i tygrysów Spinznachorus naliczył 15, a liczba skazanych na pożarcie szła w setki .

Niestety pojawił się problem. Nawet mało biegły w rachunkach Król wiedział, że o ile skazanych będzie miał za darmo, to za egzotyczne zwierzęta trzeba będzie słono zapłacić. Z grosiwem sprawa jednak prosta nie była, gdyż od dawien dawna klucz do skarbca Królestwa trzymał Kanclerz. Król, co prawda, dostawał od Kanclerza grosiwo na utrzymanie dworu, ale ostatnio Senat grosiwo dla Króla ograniczył i na igrzyska wg pomysłu Spinznachorusa na pewno nie wystarczy. Tym bardziej, że ostatnio dworzan przybyło, a piwniczki trzeba było znowu zapełnić przednimi trunkami.

Król nakazał wezwać Mennicusa, licząc na to, że może ten coś poradzi. Wielkiej nadziei na to nie miał, ale ponieważ ten cymbał bił królewską monetę, był jedynym, który przyszedł Królowi do głowy. Mennicus zjawił się natychmiast, niestety pomóc nie potrafił. Poza zwyczajowym eee, hmmmy i jakieś ?trzy coma dwa od sta? wydusił jeszcze z siebie, że on niestety, ze względu na zakaz Senatu, z królewskiej mennicy grosiwa wypłacić nie może, a skarbiec Kanclerza, z tego co wie, jest pusty.

Z razu zmartwiło to Króla bardzo, ale po chwili jego oblicze nabrało nieodgadnionego wyglądu. Wołać mi tu natychmiast Bebeenusa ? krzyknął Król, gdyż myśl, która mu przyszła do głowy niewątpliwie wyglądała na groźną, a Bebeenus w czasie pokoju miał strzec bezpieczeństwa Królestwa. Król wiedział, że z tym staniem na straży to lekka przesada, gdyż wszystkie sprawy bezpieczeństwa załatwiały służby Kanclerza, ale Bebeenus szpiegów miał wszędzie, więc wydawał się osobą jak najbardziej odpowiednią.

– Mów co wiesz o złupieniu skarbca przez Kanclerza? – bez wstępów spytał Król Bebbeenus.
– O oświecona nasza krynico mądrości, wielkością swoją ?. – zwyczajowo rozpoczął Bebeenus
– Dobra, dobra mlask, mlask ? mlasnął Król wyraźnie kraśniejąc na twarzy ? innym razem wysłucham tych peanów, a teraz tylko odpowiedz na moje pytanie.
– Słyszałem Królu, że Skarbiec pusty, ale podobno to nie Kanclerz go złupił tylko jakiś Kryzys ? a i jeszcze, że Kanclerz musi oszczędzać dosłownie na wszystkim – streścił się tym razem Bebeenus.

Kryzys powiadasz? Oj głupiś ty głupiś mój Bebeenusie ? dobrotliwie rzucił Król, gdyż bardzo lubił brylować wiedzą przed poddanymi – Kryzys to bieda i to pewnie bieda złupiła skarbiec. Wołać mi natychmiast Ekonomicusa ? zawołał Król, ucieszony, że jednak coś zapamiętał po ostatniej wizycie tego mądrali w Pałacu. Nie lubił pyszałka, ale ponieważ Kanclerz ostatnio twierdził, że biedy nie ma, to jest szansa, że któremuś z tych dwóch, Kanclerzowi, albo Ekonomicusowi, nosa przytrze. A jak dobrze pójdzie to i pieniądze na Igrzyska pewnie się znajdą.

– Witam Cię Królu Złoty, czym mogę Ci służyć? – jak zwykle z kiepsko udawanym szacunkiem spytał Economicus.
– Mów co wiesz o złupieniu skarbca ? – spytał Król bez żadnych wstępów.
– Ktoś złupił skarbiec, Królu? – robiąc zdziwioną minę, niewinnie spytał Ekonomikus – Nic o tym nie wiem. Ostatnim, który chciał złupić skarbiec mennicy był Vice Kanclerz Lepperus, ale mu się to, jak wiesz, nie udało.
– Ty mi tu o prehistorii nie opowiadaj ? wzdrygnął się Król na wspomnienie mało przyjemnych czasów ? tylko mów dlaczego skarbiec Kanclerza jest pusty? Teraz!!!
– Dobrze Królu, ale zacznijmy może od tego skąd się bierze grosiwo w skarbcu Kanclerza i na co to grosiwo Kanclerz wydaje.
– Tym mi nie zaczynaj od początku, bo ja to wszystko wiem. Codziennie przychodzą do mnie, albo kupcy i rzemieślnicy ze skargą na Kanclerza i Senat, że ciśnie ich wysokimi podatkami, albo urzędnicy, wdowy i generałowie, że nie chce im podwyższyć wynagrodzeń, rent czy obstalować nowych armat. O tym, że Kanclerz-kutwa i Senat mają węża w kieszeni sam przecież wiem najlepiej, bo znowu chcą mi obciąć grosiwo na pałacowe wydatki.
– Jestem pełen podziwu, dla twojej wiedzy Królu ? tym razem bez ironii w głosie powiedział Ekonomikus. Dodam tylko, że niestety wpływy z podatków i dóbr królewskich nie pokrywają wszystkich wydatków, które musi opłacić skarbiec Kanclerza.
– Jak to? – zdenerwował się Król ? Przecież Kanclerz pobiera olbrzymie podatki, a biednym poddanym i swojemu Królowi wypłaca jedynie marne grosze.
– Czy pamiętasz naszą ostatnią rozmowę o kryzysie? ? spytał bez nadziei w głosie Ekonomikus.
– Oczywiście, że pamiętam. Kryzys jest wtedy, gdy spada sprzedaż na rynku ? odpowiedział mocno zdziwionemu Ekonomikusowi Król.
– No właśnie, a wraz ze spadkiem sprzedaży spada także pobór danin. Niestety równocześnie nie spadają wydatki na armię, płace urzędników czy renty, gdyż większość z nich jest gwarantowana dekretami Senatu, dlatego wpływy z danin są niższe od wydatków, a brakujące grosiwo Kanclerz pożycza od Banknotusa i jego zamorskich braci..
– Pożycza, mówisz ?. hmmm ? zamyślił się Król – … czyli Kanclerz może pożyczać grosiwo na wydatki?
– Tak Królu w takiej sytuacji jak ta Kanclerz nie tylko nie tylko może, ale pożyczać musi.
– A to oszust ? krzyknął Król rozwścieczony ? Przekonał Senat, że grosiwa mało i trzeba obniżać wydatki Królestwa, w tym na utrzymanie mojego pałacu, a z tego mi wychodzi, że grosiwa może mieć mnóstwo… To mi pachnie Trybunałem Stanu.- ostatnie słowa Król powiedział wyraźnie ucieszony. Chyba los podsunął mu właśnie rozwiązanie dużo lepsze od Igrzysk.
– No niestety Królu, Trybunał Stanu za to Kanclerzowi nie grozi ? – zaczął Ekonomicus
– Coooooo? – ryknął Król, który właśnie w myślach układał już swoją mowę oskarżycielską, w której argumenty o osłabieniu armii i braku troski o najuboższych nie byłyby jedynymi zarzutami.
– ? groziłby, gdyby Kanclerz Królestwo nadmiernie zadłużył, gdyż ma zakaz zapisany w Królewskiej Konstytucji, a poza tym brać pożyczki Kanclerzowi wcale nie jest tak łatwo ? dokończył szybko Ekonomicus.
– No ja Kanclerzowi też bym złamanego grosza nie pożyczył ? powiedział Król, notując sobie jednak w myślach, aby sprawę Trybunału nie ważne, czy za pożyczkę, czy jej brak koniecznie przekazać do zbadania Bebeenusowi.
– Banknotus i jego zamorscy bracia Kanclerzowi ciągle pożyczają, ale tylko dlatego, że Kanclerz nadmiernie się nie zapożycza, a nasze Królestwo na tle innych Królestw wygląda całkiem przyzwoicie.
– No w końcu jesteśmy nie byle jakim Królestwem. Nasze dawne dzieje, nasza waleczność no i przede wszystkim nasza duma to jest to co stawia nas ponad innymi narodami.
– Na to niestety bankierzy Królu nie patrzą ? trochę niegrzecznie przerwał Ekonomicus – Ich bardziej interesuje jakie jest ryzyko, że Królestwo długi odda. Stracili już grosiwo na pożyczkach dla kilku Królestw, więc pożyczają bardzo niechętnie. Im gorsza sytuacja na rynku danego Królestwa i im więcej Królestwo jest zadłużone, tym więcej za pożyczkę trzeba płacić odsetek. Ryzyko kosztuje, a bankier Banknotus, jak wiesz, ryzykantem nie jest. Ostatnio on i jego bracia odmówili pożyczki Królestwu Łotavii.
– Słyszałem, słyszałem. Tam bieda, że aż piszczy, a jeszcze nie tak dawno ich Król przechwalał się, że jego poddanym żyje się lepiej niż w Volandii. Mówisz, że to przez długi?
– Tak Królu. Chociaż w przypadku Łotawii Kanclerz pożyczał niewiele. Za to poddani zapożyczali się na potęgę, nawet szaraczkowie. Bogactwo za pożyczone niestety ma to do siebie, że trzeba płacić odsetki, a pożyczkę kiedyś oddać. Jeżeli jednak się za dużo pożyczy to później oddać nie ma z czego i kończy się to bankructwem. Oczywiście Królestwo nie zbankrutuje, ale w przypadku, gdy pożycza Kanclerz pojawia się jeszcze jeden problem.
– A to ich mało jeszcze? – zapytał zasmucony Król, któremu pożyczki przestały się właśnie podobać.
– I tak Królu nie wymieniłem wszystkich, ale ponieważ widzę żeś znużony powiem jeszcze tylko o jednym. Jeżeli Kanclerz pożyczy od Banknotusa, wtedy Banknotus pożyczy mniej twoim poddanym. W czasie kryzysu oznacza to mniejszy handel na rynku czyli mniejsze daniny. Mniejsze daniny to ?
– Wiem, wiem Kanclerz musi więcej pożyczyć od Banknotusa ? Król kolejny już dzisiaj raz zadziwił Ekonomicusa.
– Tak Królu, ale jeżeli ograniczy wydatki skarbca, tak jak planuje, pożyczka potrzebna nie będzie. – zakończył Ekonomikus szykując się do odejścia, gdyż Król już trzeci raz przeciągle ziewnął.
– Możesz odejść Ekonomicusie ? odprawił Ekonomicusa Król pogrążając się w myślach.

Nie jest źle ? pomyślał Król, chociaż właśni stwierdził, że z Igrzysk chyba nici. Jeżeli jednak Kanclerz jeszcze bardziej ograniczy wydatki, to on, Król, stanie na czele niezadowolonych. Wtedy Kanclerz nie będzie miał ani grosiwa, ani poparcia poddanych. Jak to się mówi ?chytry dwa razy traci?.

Bajki Ekonomicusa – Zamiast wstępu
Bajki Ekonomicusa – Kryzys, czyli bieda
Bajki Ekonomicusa – Opcje walutowe, czyli zakład

Reklama
Poprzedni artykułNowa religijna tradycja, czy zgorszenie
Następny artykułKownackiemu już się nie da pomóc

40 KOMENTARZE