Reklama

Kazde lato ma swoj song; tego lata, ktore przyszlo spoznione dopiero kiedy zaczela sie kalendarzowa jesien, bedzie kojarzylo mi sie z piosenka Tima Bendzko


Kazde lato ma swoj song; tego lata, ktore przyszlo spoznione dopiero kiedy zaczela sie kalendarzowa jesien, bedzie kojarzylo mi sie z piosenka Tima Bendzko

http://www.youtube.com/watch?v=4BAKb2p450Q

Bo tyle sie dzieje, spiewa Tim, i zanim przyjedzie, musi jeszcze przeczytac kilka maili, musi jeszcze uratowac swiat.

Tim Bendzko, mowi Anika, nasza praktykantka, – nie moge tego sluchac. Wyobraz sobie, czekasz na chlopaka, liczysz minuty a on ci pisze SMS, musisz uzbroic sie w ciepliwosc, bo musze uratowac swiat.

Mowie, z pozycji matki, ktorej dziecko wroci z Korei Pld. za piec dwunasta przed rozpoczeciem roku akademickiego: widze to inaczej.

Mnie jest strasznie wstyd, ze ten swiat ma jakis niebezpieczny przechyl i stoi nad przepascia, mnie jest wstyd, ze naleze do generacji ktora doprowadzila do tego albo nie zrobila w ramach prewencji nic.

Nie zmruzylam dzisiaj oka, az krotko przed polnoca zadzwonil telefon z oczekiwana niespokojnie wiadomoscia: Wyladowalismy w Düsseldorfie, podroz byla meczaca ale okay. Spadl mi z serca ogromny glaz, ale dalej nie moglam zasnac bo myslalam o tej piosence Tima Bendzko.

I myslalam, co sie wlasciwie stalo ze swiatem –  patrzac na Niemcy, ktorych krajobraz dzisiaj dominuja – oczywiscie nie w mediach – biedni, czekajacy w kolejkach do sklepikow Caritasu, zeby za kilka centow kupic przeterminowana zywnosc. Myslalam, ze prawdziwi terrorysci siedza w Berlinie, Brukseli, Frankfurcie i Wall Street, ze finansowe potwory rzadza tym swiatem, oslepiajac rzesze ludzi wolna interpretacja liberalizmu jednoczesnie globalnie feudalizujac swiat.

Wiecej wlasnej odpowiedzialnosci, to przeslanie neoliberalow, jesli wpadasz pod kola to sam jestes sobie winien, religia prywatyzacji, spekulacji, pieniadza. W obliczu globalnego kryzysu nawet niektorzy z kregow FDP przecieraja z niedowierzaniem oczy, ale co z tego, kiedy pokwitowanie wyborcow za ignorowanie podstawowych praw czlowieka, kumoterstwo, korupcja, przychodzi z opoznieniem, a slynne zdanie Guido Westerwelle, ktory agresywnie i ze skumulowana nienawiscia zarzucil niemieckim bezrobotnym i ich dzieciom poznorzymska dekadencje, nabiera innego wymiaru. A Merkel i jej chadecja nie sa niewinni, jezeli chodzi o stagnacje polityki i finansowa katastrofe.

Myslalam o wspolzaleznosciach, relacjach, kompensacji, tez prywatnie, z czysto fizycznych powodow, kiedy powypadkowe uszkodzenie kregu szyjnego zdominowalo na razie wszystko, co robie, jako osoba aktywna i niespokojna i nie wiedzaca czasami, co zrobic z ta energia, zanim eskaluje w nastepnym glupstwie, bo przeciez jako matce dzieciom ciazy na mnie odpowiedzialnosc i wychowanie nie polega na tym, ze robi sie cos, zeby powiedziac – daje ci przyklad na to, czego NIE POWINNO sie robic.

Z uszkodzonym kregiem nie jestem tak zupelnie wyrzucona z obiegu i funkcjonuje, ale inaczej. Organizm sam wie, co jest dla niego dobre, i kiedy moja prawa reka odmawia wykonania polecen wysylanych przez mozg, lewa wskakuje jako zastepca, i to sie dzieje blyskawicznie i prawie nieswiadomie. Ale co jest ze swiatem?

Rozumiem Tima, kiedy spiewa swoja, irytujaca wielu, piosenke o ratowaniu swiata. Rozumiem, bo Mailbox peka od misji, bo jestem wsrod tych prawie dziesieciu milionow ludzi z calego swiata, w tym wielu Polakow, ktorzy chcieliby zmienic, uratowac swiat, jak na przyklad w tej najnowszej kampanii "EU – Ludzie kontra bankom".

"Nie ulega watpliwosci: potrzebujemy planow, jak uratowac Grecje, Europe i Euro. Ale obecny plan oznacza, ze my ludzie placacy podatki musimy bankom placic 90% ich ryzykownych inwestycji. Ludzie w Grecji nic nie beda z tego mieli, podczas gdy nasze podatki beda wspierac bogatych bankierow.

Gorzej – 30% tej sumy dostanie sie w rece spekulantow, ktorzy beda robic zysk spekulujac pieniedzmi przeznaczonymi na pomoc dla Grecji…."

Avaaz zbiera podpisy pod petycja, ktora moglaby wplynac na to, zeby w spotkaniu ministrow d/s finansow plan z ktorego skorzystaliby spekulanci i bankierzy zamiast potrzebujaca pomocy Grecja, zostal skorygowany.

les citoyens face aux banques –

La Gente contra Los Bancos

Geen olie uit Syrië!

People vs Banks

http://www.avaaz.org/en/index.php

Bylo kiedys lato i mialo swoja polska piosenka – "Chce byc pomylony, pomyleni maja  w glowie sloneczko; chce byc pomylony, pomyleni wiedza, gdzie jest Bog" – moze avaaz to zgrupowanie biednych wariatow, ktorym sie wydaje, ze moga uratowac swiat.

Moze trzeba byc pomylonym, zeby byc idealista, moze mozna uratowac swiat, kiedy sie robi to, czego sie nie oplaca, co nie przystoi, co nie jest zgodne z aktualna moda….

A teraz koncze to zmudne pisanie jedna reka, zeby spojrzec co przyniosla poczta.
 

 

Reklama

9 KOMENTARZE

  1. leczenie burżuazji
    Co do tego, że współczesny system bankowy to zalegalizowany rozbój i złodziejstwo to chętnie się zgodzę.
    Jednak cierpienia egzystencjalne młodzieży anglosaskiej śmiertelnie znudzonej łatwością życia mniej do mnie trafiają.
    Tutaj dobrym lekarstwem byłoby parę lat roboty w Polsce za 300 czy max 500 euro miesięcznie. Wówczas cały świat zacznie się wydawać malutki, z finansowej konieczności ograniczony do mieszkanka i najbliższego sklepu, a tym samym prostszy do zrozumienia i mniej stresujący.

    • czy to
      znuzenie latwoscia zycia, nie wiem; mowisz o 300 czy max 500 euro miesiecznie, dokladnie posrodku jest to, co moje dziecko ma do dyspozycji, z czego zaplacic musi czynsz, ubrac sie & zjesc – a w miastach akademickich za pokoj placi sie horrendalne ceny; tak bylo za moich czasow tez w Polsce.

      Czesto popelniamy blad, ze to, co poza naszym mieszkankiem i najblizszym sklepem, to jakies klisze i stereotypy, to co sobie czlowiek wyobraza, bo przeczytal albo zobaczyl w telewizji albo w internecie, a ze Niemcy to bogaty kraj, to im wszystkim za dobrze, i jesli komus zle, to dobrze mu tak – tak, chlorze?

      • lokalne spojrzenie
        Wszystkim “aż za dobrze” to raczej nie jest, przynajmniej w tej części Niemiec która zaczyna się blisko mojego płotu.
        Widzę, że różnie jest, jednym lepiej, innym gorzej.
        Może jedna istotna różnica polega na tym, że w Polsce pracując na pełnym etacie, “nawet” jako inżynier klepie się biedę.
        Taki stan nakłada klapki na oczy i ogranicza horyzonty, problemy ogólno światowe zdają się dalekie, głupie i nieistotne.
        Cały kosmos jest źle urządzony: Na Jowiszu za gorąco, na Saturnie czymś śmierdzi, Marsjanie gnębią Wenusjan, ale cóż mnie to może obchodzić, ja w zasadzie na Ziemi mieszkam.

  2. leczenie burżuazji
    Co do tego, że współczesny system bankowy to zalegalizowany rozbój i złodziejstwo to chętnie się zgodzę.
    Jednak cierpienia egzystencjalne młodzieży anglosaskiej śmiertelnie znudzonej łatwością życia mniej do mnie trafiają.
    Tutaj dobrym lekarstwem byłoby parę lat roboty w Polsce za 300 czy max 500 euro miesięcznie. Wówczas cały świat zacznie się wydawać malutki, z finansowej konieczności ograniczony do mieszkanka i najbliższego sklepu, a tym samym prostszy do zrozumienia i mniej stresujący.

    • czy to
      znuzenie latwoscia zycia, nie wiem; mowisz o 300 czy max 500 euro miesiecznie, dokladnie posrodku jest to, co moje dziecko ma do dyspozycji, z czego zaplacic musi czynsz, ubrac sie & zjesc – a w miastach akademickich za pokoj placi sie horrendalne ceny; tak bylo za moich czasow tez w Polsce.

      Czesto popelniamy blad, ze to, co poza naszym mieszkankiem i najblizszym sklepem, to jakies klisze i stereotypy, to co sobie czlowiek wyobraza, bo przeczytal albo zobaczyl w telewizji albo w internecie, a ze Niemcy to bogaty kraj, to im wszystkim za dobrze, i jesli komus zle, to dobrze mu tak – tak, chlorze?

      • lokalne spojrzenie
        Wszystkim “aż za dobrze” to raczej nie jest, przynajmniej w tej części Niemiec która zaczyna się blisko mojego płotu.
        Widzę, że różnie jest, jednym lepiej, innym gorzej.
        Może jedna istotna różnica polega na tym, że w Polsce pracując na pełnym etacie, “nawet” jako inżynier klepie się biedę.
        Taki stan nakłada klapki na oczy i ogranicza horyzonty, problemy ogólno światowe zdają się dalekie, głupie i nieistotne.
        Cały kosmos jest źle urządzony: Na Jowiszu za gorąco, na Saturnie czymś śmierdzi, Marsjanie gnębią Wenusjan, ale cóż mnie to może obchodzić, ja w zasadzie na Ziemi mieszkam.

  3. leczenie burżuazji
    Co do tego, że współczesny system bankowy to zalegalizowany rozbój i złodziejstwo to chętnie się zgodzę.
    Jednak cierpienia egzystencjalne młodzieży anglosaskiej śmiertelnie znudzonej łatwością życia mniej do mnie trafiają.
    Tutaj dobrym lekarstwem byłoby parę lat roboty w Polsce za 300 czy max 500 euro miesięcznie. Wówczas cały świat zacznie się wydawać malutki, z finansowej konieczności ograniczony do mieszkanka i najbliższego sklepu, a tym samym prostszy do zrozumienia i mniej stresujący.

    • czy to
      znuzenie latwoscia zycia, nie wiem; mowisz o 300 czy max 500 euro miesiecznie, dokladnie posrodku jest to, co moje dziecko ma do dyspozycji, z czego zaplacic musi czynsz, ubrac sie & zjesc – a w miastach akademickich za pokoj placi sie horrendalne ceny; tak bylo za moich czasow tez w Polsce.

      Czesto popelniamy blad, ze to, co poza naszym mieszkankiem i najblizszym sklepem, to jakies klisze i stereotypy, to co sobie czlowiek wyobraza, bo przeczytal albo zobaczyl w telewizji albo w internecie, a ze Niemcy to bogaty kraj, to im wszystkim za dobrze, i jesli komus zle, to dobrze mu tak – tak, chlorze?

      • lokalne spojrzenie
        Wszystkim “aż za dobrze” to raczej nie jest, przynajmniej w tej części Niemiec która zaczyna się blisko mojego płotu.
        Widzę, że różnie jest, jednym lepiej, innym gorzej.
        Może jedna istotna różnica polega na tym, że w Polsce pracując na pełnym etacie, “nawet” jako inżynier klepie się biedę.
        Taki stan nakłada klapki na oczy i ogranicza horyzonty, problemy ogólno światowe zdają się dalekie, głupie i nieistotne.
        Cały kosmos jest źle urządzony: Na Jowiszu za gorąco, na Saturnie czymś śmierdzi, Marsjanie gnębią Wenusjan, ale cóż mnie to może obchodzić, ja w zasadzie na Ziemi mieszkam.