„Anatomia upadku” – z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem polecam szczerze, to „centrowy” dokument

Prześlij dalej:

Od kilku dniu atakowały mnie nagłówki zachęcające do obejrzenia filmu Anity Gargas i muszę napisać tak jak by powiedział przyłapany na holu poseł PSL lub Ruchu Błazna: „Szczerze? Nie byłem zainteresowany”. Istnieje we mnie zmęczenie materii, naturalnie nie takie, które usiłuje się wpompować głównym nurtem, ale tak sobie pomyślałem, że jak mam setny raz słyszeć o tym, co już wiem i 100 raz nie uzyskać odpowiedzi na kluczowe pytania, to uciekam od niepotrzebnych emocji.W przekonaniu utwierdzały mnie zamęczone na śmierć symbole, które niestety stały się symbolami, chociaż powinny od początku być szczegółowo przebadanymi dowodami. Po premierze filmu znów wróciły zdjęcia świętego drzewa sekty antysmoleńskiej i te same analizy. Przejrzałem cześć wypowiedzi, odczytałem komentarze i powiedziałem sobie – nie stary, daj spokój, odpocznij, poczekaj na przełom, który jakby się zaczął zbliżać. No, ale stało się inaczej i można się ze mnie śmiać, zaraz po tym jak napiszę, co ostatecznie zdecydowało, że film obejrzałem, bo zdecydowała intuicja, niemniej nic śmiesznego w intuicji nie ma. Od dłuższego czasu w wałkowanym temacie intuicja jest jedynym drogowskazem i właśnie dzięki intuicji wielu osób udało się odkryć większość kłamstw, choć od razu powiem, że film Gargas nie demaskuje w pełni kłamstwa głównego. Męczę trochę wstępem, ale tylko dlatego, że intuicja podpowiada mi solidarność w cierpieniu, zapewne identyczne rozterki przeżywało wielu i własnym przełamaniem chciałbym przynajmniej część przekonać – warto. Największą zaletą „Anatomii upadku” jest niebywały wręcz spokój, jaki płynie z ekranu, a biorąc pod uwagę oczywisty temat, wrażenie się potęguje. Na spokojnie podane i poukładane informacje, z niewielkim odcieniem politycznym, czemu pewnie trudno dać wiarę, gwarantuje jednak, że poza niezbędnymi ilustracjami i samą końcówką filmu, nie ma tam żadnego „POPiS-u”.

Anita Gargas skupiła się na porządkach, poukładała fakty w spójną całość, uzupełniła hipotezę wybuchu o wypowiedzi nowych świadków i naukowców, sfilmowała miejsce katastrofy inaczej niż robiono to dotąd. Gargas pokazała jak na dłoni, jakich cudów, w darmowych programikach ściągniętych z Internetu, musieli dokonywać sztubacy w rodzaju Artymowicza, by uwiarygodnić „absolutnie nie fizyczne” łgarstwa. Prosty kadr z tą nieszczęsną brzozą zrobiony z góry, w czym pomógł jakiś lokalny motolotniarz nawet najbardziej niepojętnym pokazuje, że MAK i „sepce” od Millera nie mylą się, ale po prostu kłamią, bo aż tak głupim i ślepym być nie sposób. Brzoza rośnie sobie w takiej małej niecce i rzekomo zostaje ścięta na wysokości 5 metrów z kawałkiem, co pokazano na wykresach, animacjach i innych całkach radzieckich. Sęk w tym, że niepowtarzalne okoliczności przyrody filmowane z motolotni pokazują, że cudów nie ma. Za brzozą położoną w niecce zaczyna się lekkie wzniesienie, a na nim wyrastają drzewa, przy których brzózka wygląda jak bonsai. Samolot po rzekomej stracie skrzydła na czarodziejskim drzewie musiałby dostać trzy silniki rakietowe na grzbiet, żeby wznieść się ponad las drzew i…uwaga… żadnego nie uszkodzić. Tylko dla tej sceny warto obejrzeć film, dla mnie brzoza zdechła już dawno nim NPW wyrok na drzewie piłą łańcuchową wykonała, ale ktokolwiek miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości i o ile nie jest ślepy lub ślepym być nie chce, pogrzebie brzozę ostatecznie.

Strony

19106 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. GP z filmem kupiłem od razu w środę [1] - film się b. dobrze oglądało do ok. 40 min. - kiedy na ekranie pojawiła się p. ówczesna minister zdrowia - Ewa Kopacz ze swoimi kłamstwami - musiałem przerwać, bo nie mogłem na nią patrzeć i słuchać jej kłamstw (wcześniej nie śledziłem "sprawy smoleńskiej" w tym tych wypowiedzi - znałem je z relacji po ekshumacjach, kiedy wyszły zamiany ciał) - czeka mnie więc bolesne przebrnięcie tego kawałka.
    Po pokazie prasowym, Michał Karnowski (wypwiedź w GP z filmem) powiedział m.in. "bardzo dobra robota operatorska" - osobiście na mnie jakieś niesamowite wrażenie zrobiły ujęcia prokuratora Rzepy podczas jego wypowiedzi - takie sugestywne pokazanie munduru, najazd i zbliżenie na naszywkę z jego nazwiskiem.

    Ad. [1] - mam mieszane uczucia, co do "spiratowania" filmu i umieszczenia go na youtube - z jednej strony film powinno obejrzeć jak najwięcej osób, z drugiej autorom i wydawcy należą się pieniądze za poniesione nakłady i "na życie" - nie są finansowani, jak GW i inne media, z reklam spółek Skarbu Państwa, czy, jak ostatnio we "Wprost", z reklam Lasów Państwowych zapraszających na spacery po lesie (IMO powinno się o tym donieść do Komisji Europejskiej, żeby potraktowała to, jak w przypadku polskich stoczni, za niedozwoloną pomoc publiczną).

    Nie wiem, jakie są szanse na upowszechnienie tego poza granicą, ale może jednak warto, by wydawca zadbał o jakąś formę tłumaczenia na j. angielski.

  2. Dziwne by było, aby ruskie wojskowe lontnisko nie było monitorowane przez satelity szpiegowskie.
    Wystarczyłoby parę zdjęć z kilku dni przed i kilka dni po.
    Szokujące jest jest to, że NATO milczy. Mamy zimną wojnę na całego.
    Jeteśmy w wielkiej czarnej dupie. Jeśli prawda zostanie ujawniona to chyba tylko wtedy jak Putina spucują.

  3. avatar

    gawiedź uwiedziona seksownymi okularami generałowej Anodiny, zapytała: a gdzież byli wcześniej ci nowi świadkowie, z ,,Anatomii upadku"? 
    Ale nikt nie pyta: gdzie byli i co widzieli ,,polscy eksperci"? Że niczego nie badali to wiadomo, choćby od płk Klicha i mjr Benedicta.
    Nie opowieści kierowcy ani właściciela ,,świętej brzozy" są w tym filmie nową-starą rewelacją.
    Popłoch strażaków - zdaje się kawalerów odznaczeń ,,za odwagę i męstwo" (czy jakoś tak) - zupełnie niezrozumiały. Niesamowita zupełnie historia z pogotowiem ratunkowym (potwierdzona przez wielu świadków) - tożasama z opowieścią radzieckiego wracza Bodina - ,,wsie pagibli".Bez sprawdzania, badania,szukania oznak życia. 
    Niezmącone intelektualnym wysiłkiem oblicze prokuratora wojskowego i pewność kretyna, że jak postawił swoją pieczątkę na kawałku ruskiego papieru - to ,,sowierszenno sekretno"(top secret), i nawet najwiekszemu specowi w FSB, od łamania zabezpieczeń, nie przyjdzie do głowy ,,zerwać plombę".
    Albo ten stary i durny (po co się tam pchał?) prof. Żylicz - miotający się od ściany do ściany.Kiedyś pęknie i powie całą prawdę, jak jego psychicznie niezrównoważony szef - płk Klich w ,,Mojej czarnej skrzynce".
    I profesura AGH - bez obaw o przypisanie do ,,sekty smoleńskiej" wali prosto z mostu.
    A na koniec coś dla najwierniejszych wyznawców Tuska i całej jego bandy - ucieczka od pytań i debilne wykręty na poziomie  radnego złapanego na jeździe po pijaku.

  4. powoływanie jakiejs komisji żeby Kaczyński się nie cieszył jest śmieszne, poprawi samopoczucie tylko na kilka dni.

  5. oświadczył, że biskup Życiński to łajdak, mimo że jest gazeta która takie rzeczy pisze co drugi dzień. Ta sama gazeta domagała się rzucenia na stos dyskutanta, studentów i likwidacji koła oraz pociągnięcia do odpowiedzialności profesorów którzy pozwoli na zaproszenie gości nieakceptowanych przez gazetę. i potem

     

    PYTANIE Czy brak ostrej reakcji Kościoła na przyznanie katolickiej nagrody Grzegorzowi Braunowi, który szkalował abp. Józefa Życińskiego, to kompromitacja hierarchów?

    Tak, hierarchowie powinni wspólnie potępić przyznanie nagrody Braunowi
     
    Nie, to nagroda Stowarzyszenia Wydawców Katolickich i to ono powinno się wstydzić
     
    Nie mam zdania

    A teraz proffesor ETYKI Uniwersystetu Jagiellońskiego oświadcza, że branie w łapę nie jest złe po po wzięciu w łapę lekarz ratuje życie ludzim którzy ko korumpowali, zresztą branie w łapę jest popularne i nie warto się nim zajmować. Czy Uniwersytet Jagielloński jakoś zareagował? Na czym polega profesura z ETYKI, tak a propos? Chciałbym poczytać czego uczą z etyki na UJ...

    A teraz sondaż:
    Czy brak ostrej reakcji Uniwersytetu Jagiellońskiego i Gazety to kompromitacja Uniwersytetu i Gazety?
    1. Tak, Uniwersytet i Gazeta powinni wspólnie potępić profesora "etyki"
    2. Nie, to Gazeta która opublikowała oświadczenie powinna się wstydzić
    3. nie mam zdania bo jeszcze go nie przeczytałem w Gazecie.

  6. avatar

    Dla mnie niekwestionowanym bohaterem tego filmu jest pułkownik Zbysiu Rzepa. Jak się go słucha to na usta ciśnie się tylko jedno słowo. No może dwa: KURWA MAĆ! I pomyśleć, że Putin, który rozgrywa chłopców z PO jak dzieci, to też pułkownik. Akcja z papierową plombom przyklejoną do sejfu powinna przejść do historii. A na miejscu Gargas chyba bym nie wytrzymał nerwowo i na konferencji Tuska zwróciłbym się do Grasia per cieciu u Niemca.

  7. avatar

    i widać było, że mu niewygodnie, bo nie może powiedzieć więcej.

    Szeląg to dopiero jest kurwiszcze. Widać, kto mu żarcie do koryta wkłada.

  8. avatar

    Buty na zasadzie:

    - Ja jestem kierownikiem tej szatni, nie mamy pana płaszcza i co pan nam zrobi?

    Tylko, że takie przeświadczenie o własnej przecwaności w połączeniu z mizernym intelektem pułkownika daje efekt komiczny. Co do Szeląga to pełna zgoda.

  9. Dla ludzi znających fizykę nie ma "hipotezy wybuchu" - jest 100% pewność:

    1) Spróbujcie wziąć kawałek blachy złożony z ponitowanych części i następnie uderzając (nawet z prędkością 500 km/h) o dowolną przeszkodę doprowadzić do rozerwania połączenia nitowanego (bo rozerwać samą blachę - oczywiście uda się), ale w taki sposób, że nity będą "prosto wyrwane" - nie da się tego zrobić !, bo zawsze nity będą ścięte a otwory w blasze eliptyczne.
     Tylko fala ciśnienia pochodząca od wybuchu ( prędkość ok. 5 - 7 km/s) jest w stanie to zrobić. Czoło tej fali poruszające się z w/w prędkością  ma ciśnienie - np. 5000 atm a przed czołem jest normalne ciśnienie atmosferyczne ok. 1 atm. "Grubość" czoła fali - czyli  skok ciśnienia realizuje się na ok. 0,1 mm a nawet mniej. Czyli gdy fala dociera do styku dwóch kawałków znitowanych - mamy sytuację, że na jeden kawałek, na każdy 1 cm kw. jego  powierzchni  działa siła 5000 kG a na częśc milimetr dalej nie działa żadna wielka siła. W rezultacie połączenie jest przerwane w charakterystyczny sposób - nie do podrobienia ! 

    2) Czyli wybuch był. Teraz pozostaje pytanie co wybuchło. Specjaliści mówią, że wielka ilość małych kawałków które odpadły od konstrukcji, pozwala jednoznacznie stwierdzić że pierwotnną przyczyną był wybuch materiału o prędkości spalania 5 - 7 km/s; pary paliwa wybuchają, ale z o wiele mniejszą prędkością, doprowadziły by do rozerwania konstrukcji ,ale nie wytworzyły by tak dużej ilości małych kawałków. Można na 99,9999 %  przyjąć że mat. wybuchowy. 

    3) Jest jeszcze jeden  fakt, umieszczony, ale nie skomentowany w raporcie MAK, który na "światło dzienne" z tego raportu wydobył K. Nowaczyk. Chodzi o zapis pionowych przyśpieszeń które doznał samolot - skala tych przyśpieszeń  w  100% pozwala stwierdzić, że był wybuch.

    Zwracam uwagę na fakty - a dodam, że symulacja Biniendy jest bardzo wiarygodna, ale w 99,99 % bo to tylko symulacja komputerowa.

  10. avatar

    Generalnie się zgadzam, ale ten komentarz ma też poważną wadę, taką niestety al'a Klich - jak wybuchło to rozerwało. To jest absolutna bzdura, ze symulacje komputerowe, zwłaszcza tego typu dają 99,99%, gdyby to było prawda, odpadłyby wszystkie testy choćby w tunelach aerodynamicznych, że o crash testach nie wspomnę. Tak samo rzecz się ma z analizą szczątków, zgadzam się co do zasady, ale prawda jest taka, że z przyczyn oczywistych ludzie z zespołu parlamentarnego mieli tyle próbek co przebadał Miller ze swoimi "specami" (parasolkę i but). I w takich okolicznościach po prostu nie podoba mi się żarliwość i pełne przekonanie, w dodatku podparte konkretnymi prędkościami i wielkościami wybuchów - to loteria nie nauka. Na tym etapie mamy do czynienia z bardzo mocną hipotezą i wieloma mocnymi dowodami, ale żaden szanujący się naukowiec z tego materiału nie zrobi pewności. Fakty i dowody układają się w spójną logiczną całość i trzeba tym tropem iść, dodawać kolejne, przecież czekają wyniki trotylowe, czekają skrzynki z Jaka. Choćby bez tych elementarnych dowodów wygłaszanie tez ostatecznych z naukowym przewodem nie ma nic wspólnego, chociaż odreagowanie kłamstw ruskich i polskich doskonale rozumiem.

  11. Strony