Reklama

Zniknąłem na jakiś czas (prawie pół roku) nie pisałem żadnych nowych postów, nie komentowałem. Sporadycznie zaglądałem na strony blogów, gdzie do chwili zniknięcia regularnie pisałem. Nie obraziłem się. Nie miałem dość, choć przyznam, że czasem się zdarzało i zadawałem sobie pytanie po co, dla kogo zostawiam swoje przemyślenia.

Zająłem się sprawą, która nosiła status pierwszeństwa – Adrian. Kwestia uporządkowania urzędniczych zaniedbań. Dowód osobisty wyrobiony i dostarczony do Hospicjum.
I czekanie na wyznaczenie terminu. I już się zdawało, że sprawa drgnęła: w połowie października sąd wyznaczył termin rozprawy. Jak się miało okazać posiedzenie wyznaczone na 14 października dotyczyło wysłuchania uczestnika.

Ja rozumiem, potrafię to nawet jakoś po ludzku przyjąć do wiadomości, że urzędnika obowiązuje sucha statystyka, że on urzędnik, który jak dotąd nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje zaniedbania, zaniechania i błędy trzyma się sztywno suchego zapisu, często durnowatego przepisu. Tak było w przypadku komisji wojskowej, która wzywała Adriana do osobistego stawiennictwa pod rygorem kary. Tamto już nieważne – minęło i na szczęście Adrian nie będzie musiał pójść do wojska.

Ale nowa sytuacja mnie zaskoczyła całkowicie. Sąd dysponuje całą kilku tomową dokumentacją wraz z aktualną opinią medyczną i mimo to wzywa uczestnika (Adriana) na wyznaczone posiedzenie, aby dokonać wysłuchania.
Przyznam, że nie bardzo wiem czego sąd chciał się dowiedzieć od mojego Syna. Adrian nie mówi i nawet nie widzi! Nie rozumie tego świata w jaki my go ogarniamy i pojmujemy!
Czy zatem sąd również nie widzi, co zostało napisane w dokumentacji medycznej?
Czy może są nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo, co gorsza, nie czyta nadesłanych dokumentów wcale?

Nie wiem. Wiem natomiast, że nigdzie, jak dotąd, nie znalazłem żadnego zapisu, nawet wzmianki o tym że sąd musi być mądry. Może to jest właściwy klucz? Skoro tak, to wiele to tłumaczy.

Usiadłem, i jako wnioskodawca wystosowałem kolejne pismo do sądu z wnioskiem o wysłuchanie uczestnika w miejscu Jego pobytu. Sąd wytypował kogo trzeba (mam taką nadzieję), i teraz mam oczekiwać na opinię, którą sporządzili biegli wysłuchując Adriana na miejscu w Ozimku.
Przyślą mi ową opinię i jeśli będę miał zastrzeżenia, to będę mógł je zgłosić do sądu.

Jak znam życie, to takie zapewne się pojawią. Ale bądźmy optymistami, tak do połowy, aby nie zawieść się kolejny raz. Od dawna nie ulegam złudzeniom i wiem, że nie zawsze to, co wydaje się i powinno być oczywiste, takim jest w rzeczy samej. Jak przypuszczam kolejny termin posiedzenia sąd wyznaczy nie wcześniej na koniec stycznia początek lutego. Chyba, że po drodze wydarzy się coś niespodziewanego.

W tym miejscu i sytuacji zastawia mnie jedno. Zastanawia mnie i przeraża fakt jak łatwo można odebrać dziecko/dzieci rodzicom – wystarczy podpis urzędnika z ośrodka pomocy społecznej pod pozorem dbania o interes dziecka. A kiedy istnieje wyraźny powód, aby powołane instytucje zadziałały jak należy, to procedury ciągną się miesiącami, a niekiedy przechodzą w lata.

Nie wiem jakie będzie rozstrzygnięcie sądu. W obecnej sytuacji nie mam, jak się to mówi, zielonego pojęcia. Wiem, że czas pokaże co jeszcze mnie czeka i jaki los spotka Adriana. Wiem natomiast, że jeśli zajdzie taka konieczność, to będę walczył do ostatniej kropli krwi, aby Adrian miał całodobową opiekę medyczną, bo ta się temu Dziecku należy.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że dzieci potrzebujących opieki i pilnej pomocy jest w tym kraju wielu. I wiem jak słabo funkcjonuje państwo w tym zakresie. Gdyby sprawowało należytą opiekę zapewne nie byłoby tylu fundacji i tak wiele apeli o pilną pomoc dla: tutaj można wpisywać imiona dzieci, które pilnie oczekują pomocy.

Poprosiłem Alinę, aby wykonała 12 kartek świątecznych – piękne te Jej ręcznie robione kartki – wyślę je tej Wspaniałej Dwunastce, która przesłała swoje Uśmiechy dla Adriana.

W tym miejscu raz jeszcze składam w imieniu Adriana serdeczne podziękowania dla: Andrzeja, Mariusza, Katarzyny, Waldemara, Witolda, Hanny, Urszuli, Arkadiusza, Macieja, Adama, Michała i Anny.

Mam prośbę, aby nie wysyłać więcej Uśmiechów na tamto stare konto. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich moich Czytelników bardzo, bardzo serdecznie.

Reklama
Poprzedni artykuł28 zabitych! Tragedia w Amerykańskiej szkole…
Następny artykułBlogerska prostytucja – raczej tanie panienki