Reklama

Obiecałem sobie odpoczynek od redaktora Widsteina, w sumie człowiek nic mi złego nie zrobił, a ja się zawziąłem na Wildsteina jak Wildstein z Ziemkiewiczem na Michnika.

Obiecałem sobie odpoczynek od redaktora Widsteina, w sumie człowiek nic mi złego nie zrobił, a ja się zawziąłem na Wildsteina jak Wildstein z Ziemkiewiczem na Michnika. Oczywiście to krótkie zdanie wstępne jest usprawiedliwieniem i zapowiedzią tekstu o redaktorze Wildsteinie. Ale zanim tekst, to jeszcze jedno zdanie usprawiedliwienia. Dotrzymałbym obietnicy i odpoczywał w spokoju od redaktora, gdybym wcześniej nie złamał zasady: ?Nie oglądam publicystyki w nieprywatnej TVP?. Złamałem zasadę i obietnica też się poszła ?łamać?. Nie wiem co mnie podkusiło, w każdym razie wrzuciłem na TVP1 i moim oczom ukazał się las. Las monitorów i młodych rąk chętnych do pracy, a po tym lesie niczym Konrad ? Gustaw w bielusieńkiej, niepokalanej koszuli, przechadzał się gajowy Wildstein.

Maniakiem jestem nie mniejszym niż Pan redaktor i z maniakalnym uporem powtarzam, że Pan redaktor podobnie jak inni czołowi zafiksowani na Michnika, ma tylko jedno marzenie ? zostać Michnikiem. Jest rzeczą powszechnie znaną, że reprodukcja choćby bardziej genialna od oryginału zawsze pozostanie tanią kserokopią, na którą może sobie pozwolić każdy. Zabawianie wypadają też wszelkie porównania do oryginału, swego czasu Piotr Świerczewski, przeciętny kopacz na poziomie II ligi europejskiej został okrzyknięty polskim Zidane. Redaktor Wildstein porywając się na swoje marzenia nie wypada lepiej niż reprodukcja i ?drugi Michnik?.

Pora uzasadnić pełne jadu złośliwe i antypolskie donosy na Pana redaktora, który i tak się w życiu nacierpiał, jedząc na zimno wszystko to, co mógł podgrzewać w mikrofalówce. Uzasadnienie jest następujące. Pan redaktor popełnił jakieś nowe show z cyklu historia musi służyć ideologii. Ostatni raz takie show widziałem w połowie lat 80, wówczas TVP organizowała programy z udziałem zatroskanej młodzieży ZSMP i ZMW, która to młodzież chciała budować, nie strajkować. Problemem takich ludzi jak Jarosława Kaczyński i Bronisław Wildstein jest to, że oni większość życia spędzili w PRL i przesiąkli PRL do ostatniej szarej komórki. Im się wydaje, że dobry świat i wolna Polska, to taki świat i Polska, w których Jerzy Urban jest zastąpiony Jackiem Kurskim, generał Jaruzelski, Jarosławem Kaczyńskim, lud pracujący miast i wsi, ludem Bożym, Lenin z Marksem, Matką i Boską, a cała reszta wraz z metodami może zostać.

Patrzyłem na to show z rozdziawioną gębą, najpierw dawny przodownik pracy Bronisław Talar brał się za bary z?no oczywiście, że z agentami i środowiskami agentów, a potem podchodził do ministrantów i harcerzy po owacje. Brał się Bronisław za bary w scenerii spowiedzi, biała koszula nieskazitelnego Bronka Talara stawiała w kłopotliwej sytuacji nawet nie tyle zaproszonych gości, bo Ci byli dobrani precyzyjnie, bez obsuwy, ale stawiał gości nieobecnych, po których jechało się równo z ziemią. Gdy Pan Bronisław Talar obsmarował już wystarczającą liczbę agentów i środowisk agenturalnych, swoimi ulubionymi frazami wystrzeliwanymi z ust zwiniętych w trąbkę, szedł Bronisław po wypłatę. Wypłata przybrała postać młodych chłopców i dziewcząt patrzących z uwielbieniem w szlachetne rysy Bronisława, którymi dzieci można straszyć. Siadał sobie Pan Bronek po młodzieżowemu, na rogu stołu, tudzież pochylał się nad klikającymi w klawiatury młodymi adeptami bronkowej myśli i kiwał głową. Kiwał głową zadowolony z pracy klikających adeptów, Bóg raczy widzieć co oni tam klikali, należałoby poprosić Jarosława Kaczyńskiego, aby zerknął przez ramię, w każdym razie po wstępnej aprobacie dla czynu społecznego młodzieży, następowała część właściwa, tak zwana dyskusja.

Dyskusją rozpoczynał Pan Bronisław słowami dla Bronisława charakterystycznymi. Kochani widzieliście jak Pan Bronek właśnie rozprawił się z agenturą, teraz Pan Bronek sobie odsapnie, a Wy mi powiecie co zostało w waszych polskich serduszkach z nauk Pana Bronka. Pytanie pomocnicze brzmi. Czy taki agent jest brzydkie bydle i czy to ładnie zdradzać przyjaciół? Kto się zgłasza? Kubuś się zgłosił. Bardzo proszę Kubuś powiedz co sądzi Pan Bronisław o zdrajcach. Kubuś miał może z 17 do 20 lat, czyli taki typowy michnikowski nieszczęśnik, łatwy w obróbce materiał. Kubuś wypowiedział kilka zdań zaczerpniętych z Rzepy i Misji Specjalnej, które coś nie bardzo leżały Bronisławowi, ale Bronisław nie zdążył się odnieść, bo właśnie Karolina wyrwała się do głosu. Karolina zajęła się psychologicznym aspektem zdrady i wytrajkotała receptę na rozpoznanie agenta. Według Karoliny takiego agenta to znać od razu, gdyż agent się poci, ręce jemu drżą i ma rozbiegane oczy, słowem od razu widać po agencie, że agent. Gdyby były wątpliwości u mniej wprawnych, Karolina bezpłatnie zdemaskuje wroga ojczyzny i udzieli wskazówek na przyszłość. Ta wypowiedź przypadła do gustu Bronisławowi, może dlatego, że Karolina była gustowną panienką, ale również nie zdążył Bronisław spointować, rzucił tylko robocze ?czuwaj? i ruszył dalej moralnie plądrować Piwnicę pod Baranami.

Nie wiem, sam nie wiem, co o tym sądzić. Tezy mam dwie, albo faktycznie Pan Bronisław jest tak mało lotny, że nie widzi śmieszności tego co robi, nie widzi siebie jako Michnika dla ubogich, Maradonę Karpat, albo Pan Bronisław nie jest głupi, tylko po prostu kocha to co robi. Kocha Pan Bronisław ideologię i karmi się jej owocami, kocha całą tę peerelowską scenografię i zgromadzoną młodzież, słowem kocha swoje marzenie o Michniku, które się dzięki abonamentowi realizuje. Takie programy jak program Bronisłąwa Wildsteina mają tylko jedną moc sprawczą. One kompletnie degradują wysiłki ludzi, którzy się na robieniu takich programów, czy filmów, znają. Był taki czas, po projekcji ?Trzech kumpli?, kiedy genialnie podana problematyka ożywiła ponowną dyskusję o lustracji i tym razem wydawało się, że tak silny impuls stanie się sprawczy w działaniu. Polska spojrzała inaczej na lustrację niż patrzyła dotąd i to Polska po obu stronach barykady.

Ten moment trzeba było wykorzystać na klimat do nowej ustawy i otrawcie wrót szamba. Ale dzięki takim amatorom jak Wildstein i koledzy, lustracja znów zeszła z zenitu na samo dno propagandy. Takie programy jak junacze widowiska Wildsteina, nawet mnie, gorącego zwolennika lustracji, przyprawiają o mdłości. Takie programy sprawiają, że Polacy mają serdecznie dość lustracji, bo ileż można słuchać zafiksowanego Wildsteina, co robi za dyżurny autorytet tematu, z którego żyje i to w sposób komercyjny żyje. Maleszka sprzedawał detalicznie, Wildstein sprzedał hurtem cały problem, robiąc sobie ideologiczne, nieudolnie propagandowe jaja z wielkiego społecznego problemu zwanego ?brakiem lustracji?. Kolejny raz powtarzam, że brak lustracji zawdzięczamy takim ludziom jak Wildstein nie Maleszka. Maleszka na braku lustracji zarobił parę złotych, beztalencie Wildstein stał się gwiazdą TV ?szołów?, zbił majątek na braku lustracji i gdyby mu lustrację odebrać jest po Wildsteinie. Wildstein nie potrafi nic poza gadaniem o agentach, dlatego Wildstein na agentach musi się dorobić pozycji drugiego Michnika, zanim temat znów zamęczony na śmierć zdechnie i nie wróci.

Reklama
Poprzedni artykułBurza idzie, czas chować się pod solidny daszek?
Następny artykułDo przeciwników EURO, waluty, a nie w kopaną.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

37 KOMENTARZE

  1. Błeeeee
    Słyszałem zapowiedzi tego show w radiu (PR3) i samo to mnie zbrzydziło. Po poszukiwaniu agentów w Piwnicy pod Baranami proponuję następne tematy:

    – Czy Marek donosił na Wacka, czy też odwrotnie?
    – TW Lem – studium przypadku.
    – Dlaczego kabaret “Dudek” to “Ubek”.
    – Polska szkoła plakatu – najlepiej zakamuflowana ekspozytura GRU.

    I już będzie wiadomo, dlaczego cały, w 100% PRL był do d..!

  2. program B.Wildsteina
    Witam Matko Kurko.

    Dzięki, że poruszyłeś temat programu Wildsteina, zresztą pojawiającego się co tydzień.

    Jeden raz zmusiłam się by zobaczyć co nowego urodziło się w TVP.
    Nie mogłam doczekać końca, jednak by mieć swoje zdanie na temat audycji i redaktora, musiałam dotrwać.

    Zgadzam się z Tobą. Mam takie same odczucia. Ledwie dotarłam do końca Twojego tekstu, bo ciągle miałam obraz programu przed oczami /oglądałam wcześniejszy/.

    Sceneria, młodzież odpowiadająca, biała koszula, wsio o kant…. rozbić. Jednym słowem ŻENADA.

    Serdecznie pozdrawiam

  3. hmmmmm
    Obejrzałem i ja ten program by go obejrzeć musiałem przekupić sąsiada butelka nalewki bo strasznie był oporny.
    Takie programy rozmywają sens lustracji, zamykają nas w getcie jednostkowych spraw i niepozwalająca, wręcz uniemożliwiają, odniesienie sie do systemu. Bronisław Wildstein chce jednostkowej krwi, uważa że tylko poprzez jednostkowe rozliczenie można cokolwiek powiedzieć, dla niego ważne jest dotarcie do “flaków” TW, ale pogodna twarz SB niema dla niego większego znaczenia. Ją uważa za nic nieznacząca, system łamania ludzi niema znaczenia, upodlenie jednostki w systemie tez nic nie znaczy, ważna jest ta jednostka tu i teraz, ta jednostka tu i teraz ma się pokajać by redaktor Wildstein mógł odnieść triumf.

    Symptomatyczne w całym tym programie były właśnie fragmenty w których Nyczek robił odniesienia do odmienności sytuacji uwikłania Maleszki i takich jak Ronikier. Jakoś prowadzący program nie potrafił tego nawet skomentować, odniosłem wrażenie że on wręcz chciał koniecznie postawić Maleszkę w tej samej sytuacji uwikłania a gdy to się nie udało to jakby temat przestał go interesować.
    Nyczek rozjechał Wildsteina jak walec pomidora i kończąc to doprawdy nie rozumiem co mógł wnieść do dyskusji o lustracji taki program. W sytuacji gdy Ci którzy są pokrzywdzeni działalnością negatywnego bohatera nie maja do niego większych pretensji, poza jednym wyjątkiem choć coś mi się widzi że Leszek długosz był pewnie najmniej odonosowany i może to właśnie wzbudza w nim największy żal.

    I tak całkiem na koniec, Wildsteinowi łatwo jest stawać w pozycji jedyne sprawiedliwego, było nie było lata 80 spędził poza krajem, no ma szczęśliwie dla siebie swojego Maleszkę ale strach pomyśleć co by było jak by go nie miał

  4. A niedoczekanie
    Wildsztajn to se może marzyć o pozycji drugiego Michnika. Unemu tak do oryginału jak Kaczyńskiemu do Piłsudzkiego. Bronek, to taka bakteria, która żywi się padliną. Jakby padlinę wsadzić do formaliny, to i bakteria wykituje. Najwyższy czas otworzyć wszystkie archiwa UB, to Bronek straci rację bytu.

  5. a ja postulat zgłaszam
    do wszystkich masochistów, którzy są wśród nas: pomóżcie takim jak ja, którzy słabe nerwy mają i tv nieprywatnej nie oglądają, Rzepy nie czytają itp.; dzielcie się swoimi wrażeniami, streszczajcie, analizujcie, komentujcie, tak jak MK powyżej, czy Lubicz wcześniej o orlikopodobnych; wdzięczna do grobowej deski pozostaję – n

    • Michnik kolejną “świętą krową”?
      Matko_kurko, przeczytałem Twój tekst raz… i drugi raz… i trzeci…
      Tak w zasadzie to mógłbym wdać się w wielosłowną polemikę – poczynając od “Michnik to lodziarz” a kończąc na jego obronie Boniego. Tylko po co?
      Mi wystarczy kilka faktów, o których jakoś mało się pamięta. Po pierwsze – nadredaktor nie miałby prawa bytu bez całej rzeszy tych, którzy, z narażeniem zdrowia (a nawet życia) kolportowali “antysocjalistyczne” myśli pana Adama. Dziś pan Adam o nich rzadziuśko wspomina. Po drugie – pan Adam pisał w peerelowskim więzieniu książki – wówczas gdy inni przechodzili zomowskie “ścieżki zdrowia”. Dziwnie ta peerelowska władza łaskawa była dla pana Adama. nawet wówczas gdy nazywał Kiszczaka “świnią” i groził mu “sprawiedliwością”. Za mniejsze przewiny karano znacznie dotkliwiej. Adaś był bezkarny.
      Nawet po zagranicach jeździć mu peerel pozwalał.
      Przy Okrągłym stole Adaś ukręcił swój prywatny interes. Potężny – jak się potem okazało.
      On – i jeszcze kilku gołodupców – dostał od komuny gazetę za friko. Gazeta to małe miki. Dostał WYŁĄCZNOŚĆ na bycie OPOZYCYJNYM pismem codziennym.
      Sam je kupowałem przez lat dwanaście. Wydzierałem się na tych, którzy nazywali ją “wybiórczą”. Śmieszności mojej postawy dodaje fakt, że nie wierzyłem NAWET
      członkom rządu Mazowieckiego, którzy o wybiórczości, już w roku 1991, mi mówili. I ta gazeta, bez praktycznie żadnej przeciwwagi, kształtowała postrzeganie naszego świata. Z Wałęsy robiła “bezmózgowca”, “prostego chłopa” itp.
      Broniła Boniego, który całkiem niedawno dopiero się przyznał, że jednak podpisał. Ketman sterował myślami
      czytelników. Aż odszukam link do youtube, gdzie Michnika złapano za gardziołko (ws. Ketmana) tak, że aż popuścił. Bezpardonowy atak na Listę Macierewicza, choć rok wcześniej była Lista Milczanowskiego.
      Obrona przed lustracją i dekomunizacją – jeszcze dwa lata temu niejaki Gadomski podważał ich sens.
      Przykłady manipulacji, kłamstwa i nadużyć tej gazety można by przytaczać bez końca. Wystarczy wejść na strony ministerstw i poczytać działy “sprostowania”.
      O sprawie pomówienia Siwka i odmowie publikacji sprostowania już wcześniej pisałem.

      Dziś piszesz, że Wildsztajn z Ziemkiewiczem się na pana Adama uwzięli. Nie zgadzam się z tym głęboko. Z jednego względu – pan Adam nie jest “świętą krową”, nie jest jakimś “nietykalnym” obiektem powszechnej miłości. Jest raczej – ofiarą swojej własnej, wieloletniej bezkarności w kreowaniu jedynie słusznej linii i bazy. Adamowej. Wszyscuy inni, którzy ośmielili się mieć inne zdanie – WON! To “oszołomy”!

      Dalej – pamiętasz tłumaczenia pana Adama o konieczności podniesienia ceny gazety? Że “koszta rosną” i takie tam “wicie-rozumicie”. Sam je kupowałem – bezkrytycznie. Doszła do 2.80 zł. I nagle weszło na rynek to, co pan Adam nazwał natychmiast “Der Dziennik”. Kosztował 1.50 zł za sztukę. I NAGLE “GW”, z dnia na dzień, obniżyła cenę do 1.50! Prawie 50%! Z 2.80 na 1.50 zł. I w tym momencie dostałem kolejnego kopa w twarz – pan Adam wmawiał, że “koszta rosną i trzeba cenę podnosić” a, z dnia na dzień, cena gazety spadła aż tak bardzo. I adamowa Agora strat nie poniosła. Zrozumiałem, że pan Adam walił mnie (i wielu innych) po pęcinach. Bez litości. Dla kasy.

      Na koniec powiem szczerze – dziś bardzo mnie cieszy możliwość weryfikacji wielu “doniesień” pana Adama (i innych mediów, zwanych przez siebie samych “opiniotwórczymi”). Jest przede wszystkim Internet, kilka innych gazet, wielu innych dziennikarzy. Michnikowszczyzna się skończyła – choć jeszcze nie chce tego przyjąć do wiadomości. Dalej brnie w nazywanie ich “oszołomami” choć oszołomstwo wyłazi właśnie z gazety pana Adama.
      Pozdrawiam

      • hmmmmm
        “…Na koniec powiem szczerze – dziś bardzo mnie cieszy możliwość weryfikacji wielu “doniesień” pana Adama (i innych mediów, zwanych przez siebie samych “opiniotwórczymi”). Jest przede wszystkim Internet, kilka innych gazet, wielu innych dziennikarzy….”

        Okowito taka możliwość zawsze istniał, wystarczyło tylko otworzyć oczy nic więcej

        niema czegoś takie jak michnikowszczyzna, jest tylko jedna osoba żyjąca w tym świecie i nazywa się Zimkiewicz (no dobrze są jeszcze inni którzy podążają za panem Rafałem jak kurczęta za kwoką)

        • mysle, ze michnikowszczyzna jednak jest….
          …podobnie, jak sa ziemkiewiczowszczyzna i wildsztajnszczyzna.

          Tak to juz chyba jest, gdy polityk stroi sie w piorka filozofa-moralisty albo filozof-moralista bierze sie za robienie polityki, zwlaszcza rozumianej jako rzad dusz…

          Pamietacie “Inzynierow dusz” W.Mlynarskiego?

        • Mówisz – otworzyć oczy.
          Racja. Mi pierwszy raz otwarto podczas pierwszych, wolnych wyborów prezydenckich. Ale wtedy jeszcze byłem niewolnikiem treści pana Adama więc nastąpiło jedynie
          lekkie odemknięcie powiek. Bardzo lekkie. Nawet wygraną postpezetpeerowskich gnomów w wyborach 1993 przyjąłem “po linii” pana Adama. Że niby demokracja jest.
          Nie szukałem innych źródeł dających możliwość zweryfikowania “zaniepokojonych doniesień”. Wierzyłem Adamowi. Aż do roku 2001. A w zasadzie ciut wcześniej, bo w roku 2001 przestałem kupować “GW”. Bije się we własne, chude piersi za to, że nie szukałem innych opinii. Leniwie czekałem na Internet. I jak go dostałem, to dopiero przeżyłem szok. Miałem okazję poznać inne opinie. M.in. “Dlaczego Michnik mógł bezkarnie oglądać moją teczkę a ja jego – nie?”
          To względem tzw. Komisji Michnika.

          Przeczytałem “Michnikowszczyznę”. Jakieś dwa tygodnie temu. Wcześniej też jakoś podchodziłem “do tematu” z rezerwą. Słyszałem opinie o “oszołomstwie”.
          Ale przemogłem się i kupiłem. I wiesz co Ci powiem? Ten Ziemkiewicz opisał dokładnie to, czego byłem świadkiem! I my wszyscy byliśmy. Suche fakty, cytaty, wolty, “jedynie słuszne” opinie pana Adama. Ja w tym wszystkim byłem! Doświadczałem tego osobiście. Tyle, że byłem ślepy. Leniwy, wierzący panu Adamowi bezgranicznie. Byłem durniem. Jednym z bardzo wielu, których pan Adam kupował na m.in. “oszołomów” czy “koszta rosną”. Dziś dalej jest ich wielu. Ale mnie wśród nich nie znajdziesz.
          Pozdrawiam

          • hmmmmm
            okowito, burzysz mój porządek świata, bo jak to?
            Ty jak mniemam zwolennik PiS i ich oglądu świata chodziłeś na pasku 10 lat a ja zwolennik PO potrafiłem rozpoznać zły opis 10 lat wcześniej? a to by oznaczało że co? że hmmmmm my lemingi potrafimy samodzielnie myśleć a wy prawi i sprawiedliwi bez przewodnika gubicie kierunek?

          • Ustalmy jedno…
            Przyznałem się bez bicia, że chodziłem na pasku.
            To fakt nie podlegający żadnej dyskusji.
            Byłem ślepy na oczywistości. Nawet na te najbardziej oczywiste. Z główną – III RP to Jedno Wielkie Kłamstwo.
            Pożywka dla wszelkiej maści wałków, kombinatorów i lodziarzy, bez litości kręcących kasę naszym kosztem.
            I to wszystko było chronione pustym hasełkiem “niewidzialnej ręki wolnego rynku”.
            Ja lodów nie umiałem kręcić – choć zapewniam, że okazji miałem kilka. Po prostu – nie umiałem.
            Historię moich byłych wspólników chętnie przedstawię.
            Prywatnym mailem. Jak chcesz poznać to napisz na okowita@onet.eu

          • Przy odpowiednich kryteriach, Okowito,
            USA, Rosja, Chiny i ok. 200 pomniejszych panstw wspolczesnych, niemalo przeszlych i niejedno przyszle to praktycznie bez wyjatku Wielkie Klamstwa…

            Stad juz blisko mamy do RAF (Rote Armee Fraktion) albo i do Al-Khaidy…

            …co moze byloby atrakcyjna alternatywa, gdyby nie to, ze moze sie nie udac, a zapasowego swiata juz nie mamy.

            Pozdrawiam

          • Ja tam bym tylko wolal, Okowito,
            zeby mi nikt, ani Michnik, ani Wildstein, ani Kaczynski, ani Zapatero, ani zaden (nie zebym chcial zrownywac z poprzednimi) Hitler ani Stalin nie dyktowal, co to jest ta “normalnosc”, zwlaszcza przykrojona na miare wyznawanej przez niego ideologii.

            Pozdrawiam

          • hmmmmm
            okowito, ale IV RP oparta jest na tym samym kłamstwie, zauważ że dopiero teraz po kompromitacji RP-PiS wszystko zaczyna się jakoś okładać, mowie o stronie rozliczeniowej, to RP w wersji PO chce uregulować sprawy emerytur, to teraz wreszcie możliwe jest prowadzenie procesu Jaruzelskiego, to może teraz w końcu uda się dopaść Mazura, to teraz w końcu może się skończyć dzika prywatyzacja szpitali na polu której PiS położył wielkie zasługi. To koniec końców Kaczyńscy a nie Tusk siedzieli przy okrągłym stole i biesiadowali w Magdalence. to ludzie Kaczyńskich kręcili lody w Telegrafie i Fundacji Prasowej.
            zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże, koniec końców ta III RP dawała łatwą kasę zarówno Wildsteinowi jak i Zimkiewiczowi, jakoś nie przypomina sobie by jeden albo drugi był przez tamten czas pokrzywdzony a ta IV dała im zupełnie niezasłużona chwałę i splendor że o etatach nie wspomnę.
            Okowito powiedz mi tak z ręką na sercu na czy polega fononem obrony wspaniałości TVP i Polskiego Radia?

          • Rówieśniku,
            niemal każda władza, po okrągłym meblu, była oparta na kłamstwie. Na kłamstwie okrągłego mebla.
            Wmawiano nam, że 35% jest równe 100% – choć przecież widać jak bardzo te liczby są nierówne. I fałszywe 100% wygrało. Musiało. Pan Adam zadbał. Ustami Gadomskiego również. Będę powtarzać do znudzenia – w Niemczech i Czechach zdekomunizowano – bez uszczerbku dla obu tych państw. “U nasz” – polska droga. Kiszczak – człowiek honoru. Ich ofiary? Zapomnijmy…
            Nie pamiętajmy afer – od elektronicznej do paliwowej. Pamiętajmy Telegraf (choć niczego nie udowodniono)
            i Fundację Prasową (Tuska rolę pamiętasz?)
            Wydzierajmy się “w temacie” budynku dla PC i nie pamiętajmy o budynku po ZSL. Pierwszy musi być aferą. Drugi – zbyty milczeniem.
            Lista Milczanowskiego – przemilczana. Rok później – Lista Macierewicza. “Oszołomy”, “Boni bohater”, “Nocna Zmiana”. Kto pamiętał w III RP o ubekach? “Ludzie Honoru” byli ważniejsi. I bezkarni. Ubecy też.
            III RP dawała kasę wszelkiej maści wałkom. Z politykami na pierwszym miejscu. I pierwszy milion.
            Wtedy nie było Ziemkiewicza czy Wildsteina. “Oszołomy” byli przecież. Ta samo jak ci, którzy
            uważają Jaruzela za zbrodniarza. Pamiętasz adamowe “generałowie po stokroć odkupili…”?
            Groby ich ofiar się otwierają… Ale te ofiary to kolejne “oszołomy” przecież…

          • hmmmmm
            Okowito w tym problem że właśnie wszystko pamiętamy ale różnica jest taka że my wszystko a wy wybiórczo, może to złe słowo, pamiętacie to co wygodne,
            Mówisz Macierewicz, lista i oszołomy i nocna zmiana, a nie pomyślałeś że właśnie w dziele zamknięcia lustracji zasługi Macierewicza są wielkie i niepodważalne?? zrobił to w najgorszy możliwy sposób a potem całe lata grał kartą wiedzy. Ja mam bardzo określone poglądy na lustracje, pełna otwartość i to w zasadzie wszystko. W pełni zgadzam eis z M_K że na lustracji zależy tylko beznadziejnie zakochanym we własnym kraju polakom, bo z polityków to chyba nikomu, tak długo jak moa bawić się teczkami tak długo nie będzie lustracji.

            paliwowa, ok, ale u jej podstaw leża decyzje ministra Glapińskiego

            ja pamiętam jeszcze tiry wódy, miliony rubli transferowych,

            Mówisz że nie było wtedy Ziemkiewicza i Wildsteina, ale ja ich pamiętam byli i działali zarówno w mediach jak i w polityce, ta mityczna IV RP to nic innego jak inaczej nazwane to samo

            Mówisz że Michnik odpuszczał Kiszczakowi czy Jaruzelskiemu a ja pamiętam moje idące aż na pieści spory o to ze zwolennikami Michnikowych decyzji i pewnie dlatego nie czytam od bardzo dawna niczego co napisze Michnik, chyba od człowieka honoru

          • Po pierwsze – nie mów do mnie per “wy”.
            Chyba, że chcesz bym przyjął, że jesteś nomenklaturszczykiem. Chcesz?
            Miej świadomość, że w roku 1991 pojawiła się Lista Milczanowskiego (łatwo znajdziesz w sieci). Rok przed Listą Macierewicza. TW Boni na niej był – broniony wówczas do ostatniej kropli krwi. List nawet jakiś się ukazał. Otwarty. W obronie. W obronie TW Boniego, który dopiero dziś przyznał się, że podpisał. I przyznał, że nie powiedział BO BAŁ SIĘ UTRATY TWARZY!
            22 lata czekał, brał kasę za pełnienie ważnych funkcji państwowych. Bo “utrata twarzy”… wiesz…
            Dziś Tusk mówi, że Boni “odpracować musi”.
            To ja powiem tak – żałuję, że nie byłem TW. Dlatego szanse na bycie wiceministrem mam marne. Mógłbym też “odpracować”. Za niezłą kasę…

            “Taniec z teczkami” trwa. Trwa między innymi dzięki
            takim Michnikom, których Strzembosz ocenił. Jasno i bezwzględnie – “Dlaczego Michnik może szperać w mojej teczce a ja w jego – nie?”.

            Jeszcze rok temu pan Adam (i Platforma) nawoływał do otwarcia archiwów a dziś milczy?
            Milczy bo “Ludzie Honoru” doszli do władzy?

          • hmmmmm
            Okowito jeszcze nie zdarzyło mi eis mówić do kogokolwiek per “wy”
            za nomenklaturszczykiem, aparatczyka czy funkcjonariusza leje w mordę nie patrząc kto zacz, z czterema blogerami salonu 24 jestem już umówiony

            tak, Boni musi odpracować, musi zrobić to czego niebyła wstanie zrobić Zyta Gilowska na przykład, na potrzeby której, by ratować jej dupę PiS na gwałt ustawę lustracyjna zmieniał, ja to też pamiętam
            A ja nie żałuje że nie byłem TW, nie żałuje że mi wybito zęby i złamano kość jarzmową, nie żałuje że robiłem to co uznawałem za słuszne, nie żałuje że byłem człowiekiem a nie pierdoloną kurwą
            Nie pamiętam by JarKacz chciał otwierać archiwa, ale coś czuje że jeszcze w tej kadencji sejmu zostaną otworzone

          • Julianie – ustalmy jedno –
            Julianie – ustalmy jedno – mnie naprawdę serdecznie dziwi lekkość, z jaką (na pewnym etapie dyskusji) moi współdyskutanci włączają to “wy”, “wasze” itp zwroty. A mi po prostu takie nie odpowiadają. Dlatego prośba na przyszłość – jeśli dyskutujesz ze mną to pisz “ty”, “twoje” itp.

            Boni jest kłamcą lustracyjnym, cieszącym się latami z ciepłych posadek, które piastował. Ze strachu (!!!) przed “utratą twarzy”. Co ma dziś odpracować? Swoje 22-letnie kłamstwo, list w jego obronie po opublikowaniu Listy Macierewicza (objawiła się rok po Liście Milczanowskiego – o czym warto pamiętać) czy może strach przez “utratą twarzy”?

            Na koniec – właśnie za taką pokrętną i tchórzliwą jego postawę NIKT nie powinien z nim rozmawiać. Pokręt i tchórz na nic innego nie zasługuje. Są jednak tacy, którzy uważają, że “powinien odpracować”. To takie same pokręty i tchórze więc trafił swój na swego. Nie bierz tego do siebie, bo wyłączam Cię z tego grona. Bezapelacyjnie.
            Pozdrawiam.

          • wyluzuj Okowito!
            jeśli michnikowszczyzna doprowadziła do rządów Kaczyńskich i wypromowała takie autorytety moralne jak Ziemkiewicz i Wildstein (na zasadzie, że jak to bywa w naturze, po akcji przychodzi reakcja), to Michnik niechybnie będzie się w piekle smażył. Usatysfakcjonowany?

            “michnikoidalni wszystkich gmin łączcie się”

          • hmmmmm
            a PiS wypromowanego gbura uznał za równoprawnego intelektualnie partnera i dostał to co chciał, PISsamobrone i teraz nie mamy już samoobrony i Leppera ale to wszystko co w nim było obrzydliwego pozostało w PiS

  6. Julianie z Amberu,
    przecież Wilstein i Ziemkiewicz mówią dokładnie to co ja napisałem – a raczej to ja powtarzam to o czym oni mówili znacznie wcześniej. I za to spotyka ich m.in. ocena, że “się uwzięli”. Po co tu jakaś ostra replika czy napomykanie o “świetnym” Wildsteinie?
    Prawdę należy “podeprzeć”?

    PS. Jest mi doskonale obojętne czy ten, kto mówi o oczywistościach, nazywa się Iksiński czy Igrekowski.
    A Tobie?

    • Wiedzmo, nie ma takiej rzeczy…
      …od najgorszego g… po najwieksze swietosci, na ktorej ktos nie probowalby krecic lodow.

      Od kupcow w swiatyni po… ech, nie skonczylbym do rana.

      A zwlaszcza mucha wiadomo na czym siada, zeby sie pozywic. Zarowno mucha polityczna, jak i dziennikarska.

      Pozdrawiam

  7. Julianie,
    pan Michnik dalej żyje w wirtualu, w którym nie ma miejsca na sprawdzenie jego “zaniepokojonych” doniesień.
    Mnie nie interesuje symetria. Mnie interesuje Prawda.
    Pamiętaj, że Michnik nie jest sam. Ma rzeszę obrońców “jedynie słusznej racji”. Michnikowej. Dziś MUSI milczeć – bo każda jego odpowiedź Wildsteinowi czy Ziemkiewiczowi jest sprawdzalna. Każdy może sprawdzić jak było. Dziś michnkoidzi MUSZĄ pogodzić się z faktem, że nie mają monopolu na informację. Mogą pluć na IPN (choć dziś nie zauważyłem plucia ws. sfałszowanego podpisu Bartoszewskiego). Ich prawo. Ale nie poradzą na Internet. Michnikowi “oszołomi” stają się nagle obiektem weryfikacji, która nie jest jednoznaczna z michnikowym “oszołomstwem”. Dziś można sprawdzić wiele. Zapoznać się z opiniami drugiej strony. I to bardzo boli pana Adama i jego redakcyjnych kolegów. Jeszcze nie wierzą, że stracili monopol. Bezpowrotnie.

  8. Hola, hola mój Panie!
    Nie twierdzę, że nie było innych źródeł. Twierdzę jedynie, że zalatany gość, czerpiący obraz rzeczywistości z gazety codziennej, pluje sobie w brodę, ponieważ latał z wywalonym jęzorem za kasą na utrzymanie rodziny zamiast szukać obrazu rzeczywistości przedstawianego przez drugą stronę. Przecież to normalność. Tyle, ze w ówczesnej “normalności”
    nie miałem dziennika, który mógłbym kupić bo leżał na widoku i był “wciskany” znaczkiem “Solidarność”.
    Przypomnij sobie tytuły. Te “wciskane”. “GW”, “Nie”, “Trybuna”…