Społeczna gospodarka rynkowa.


 "Zastanawialiście się kiedyś nad etymologią słów?" zapytała Dorola rozpoczynając swój tekst, który dał początek długiej i burzliwej "dyskusji". Czy zastanawialiśmy się? Tak, my, Ja, zastanowiliśmy się niedawno nad tym co oznacza "społeczna gospodarka rynkowa". Zastanowiłem się, ponieważ to ważne pojęcie, na tyle ważne, że wpisaliśmy je do konstytucji, jako "podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej", a profesor Kołodko na konwencji programowej SLD oświadczył, że trzeba do niej powrócić. Tylko do czego konkretnie tu powracać i czym w ogóle ta "społeczna gospodarka" jest? Gdyby spytać kogoś co oznacza to pojęcie, to pewnie usłyszelibyśmy, że chodzi o duży socjal, o jakąś "trzecią drogę" między wolnym rynkiem a socjalizmem, albo o państwowy interwencjonizm jaki proponują np. keynesiści. Niektórzy, np. wspomniany profesor Kołodko, twierdzą mniej lub bardziej bezpośrednio, że SGR jest alternatywą dla "neoliberalizmu". A czym jest w rzeczywistości? To najlepiej wiedzą ci, którzy stworzyli system społecznej gospodarki rynkowej, czyli niemieccy ordoliberałowie ( co ciekawe nazywani czasem "neoliberałami" :) ), "odpowiedzialni" za powojenny niemiecki "cud gospodarczy".


Gospodarka Niemiec po zakończeniu II wojny światowej nie wyglądała cudownie. Kraj poniósł pod koniec walk duże straty, wiele fabryk nie działało, wielu ludzi nie miało pracy, a pieniądz nie miał praktycznie żadnej wartości. Wciąż obowiązywał wojenny system kartkowy i reglamentacja towarów. Panowały niedobory, kwitł czarny rynek. Z taką sytuacją musiał zmierzyć się Ludwig Erhard, gdy w 1948 roku został szefem administracji gospodarczej zachodnich stref okupacyjnych Niemiec. Erhard był ekonomistą związanym z ordoliberalną "szkołą fryburską", głoszącą program społecznej gospodarki rynkowej. Teraz miał okazję wcielić ten program w życie. Zaczął od reformy walutowej: stare, bezwartościowe Reichsmarki, wymieniono na nową walutę, Deutsche Mark, po kursie 6,5 nowej marki za 100 starych. Jednocześnie uwolniono ceny i zniesiono system kartkowy - w ten sposób Niemcy porzuciły reglamentację i centralne planowanie wcześniej niż kraje, które wygrały wojnę, takie jak Wielka Brytania, czy Francja. W następnych latach Erhard - już jako minister gospodarki RFN - kontynuował zmiany: zniósł kontrolę płac, zmniejszył drakońskie stawki podatkowe, zwolnił z opodatkowania pracę w godzinach nadliczbowych, doprowadził do wymienialności marki niemieckiej na inne waluty i otworzył gospodarkę niemiecką na świat, prowadząc politykę wolnego handlu. Dzięki tej polityce Niemcy zaczęły się rozwijać. I to jak rozwijać: w ciągu kilkunastu lat z kraju zniszczonego wojną przekształciły się w trzecią potęgę gospodarczą świata. PKB rósł przez te kilkanaście lat w tempie blisko dziesięciu, a czasem nawet ponad dziesięciu procent rocznie i był to prawdziwy, autentyczny rozwój, a nie sztucznie pompowana bańka spekulacyjna. Bezrobocie spadło do poziomu 1% i wkrótce zaczęto ściągać do kraju robotników z innych państw.


Wiele osób nazywało to "cudem gospodarczym". Najbardziej "cudowne" było to, że Niemcy osiągnęli to wszystko samodzielnie, praktycznie bez żadnej pomocy, nie licząc Planu Marshalla, w ramach którego otrzymali niecałe 2 miliardy dolarów, mniej niż Brytyjczycy, czy Francuzi. Wprawdzie 2 miliardy sprzed 60 lat dziś byłyby warte blisko 20 miliardów, ale to i znacznie mniej niż wydano w czasie ostatniego kryzysu na ratowanie banków i bardzo mało w skali kraju mającego kilkadziesiąt milionów mieszkańców i zniszczoną gospodarkę. Poza tym RFN nie tylko dostawała pieniądze, ale musiała też spłacać odszkodowania wojenne i przyjąć miliony Niemców ze wschodu, uciekinierów z NRD, itd. Potrzeba było zatem czegoś więcej niż kilku miliardów dolarów, by odbudować kraj, nie mówiąc już o doprowadzeniu do "cudu". Tym czymś była praca i przedsiębiorczość, które zostały uwolnione przez reformy Erharda. Niektórzy twierdzili także, że trzeba więcej rządowej interwencji i pobudzania przez państwo "globalnego popytu", zgodnie ze wskazaniami Keynesa. Erhard nie zgadzał się jednak z taką polityką. Nie zgadzał się także na zbyt wielkie wydatki socjalne. Był przeciwnikiem państwa opiekuńczego i mówił, że sytuacja, w której ludzie najpierw płacą duże podatki, a potem ustawiają się w kolejce po pomoc państwową, by otrzymać z powrotem własne pieniądze byłaby groteskowa. Oczywiście nie znaczy to, że za czasów Erharda nie było w Niemczech socjalu, ani inwestycji państwowych. Były, ale ograniczone do takiego stopnia, by wydatki rządu nie przekraczały jego dochodów. Minister był bowiem zwolennikiem prawa Saya i przeciwnikiem keynesowskiej polityki sterowania globalnym popytem. Poza tym pamiętał hiperinflację z początku lat 20. i bał się jej powtórki. Dbał zatem o silny pieniądz i zrównoważony budżet, dzięki czemu za jego rządów udało się praktycznie zlikwidować inflację i deficyty.


Tyle jeśli chodzi o politykę gospodarczą, którą Ludwig Erhard prowadził, gdy był ministrem gospodarki. Taki minister mógłby być marzeniem ultra-neo-liberała, a skoro tak, to czym różniła się jego "społeczna gospodarka rynkowa", od "niespołecznej"? Różnica tkwi w "ładzie gospodarczym". Twórca ordoliberalizmu i przez pewien czas doradca Erharda, Walter Eucken, zauważył bowiem, że choć wolny rynek jest lepszy niż centralne planowanie, to ma zasadniczą wadę: monopole. Zdaniem Euckena oraz innych ordoliberałów, prawa ekonomii, takie jak choćby prawo podaży i popytu, mogą poprawnie funkcjonować tylko w warunkach wolnej konkurencji, a wolny rynek nie zawsze chroni wolną konkurencję. Na początku XX wieku w Niemczech, czy w USA, powstawało mnóstwo karteli, czyli grup dużych przedsiębiorstw, które zawierały między sobą zmowy cenowe i dzieliły rynek na swoje "strefy wpływów". Kartelizacja utrudniała, a często po prostu uniemożliwiała nowym firmom wejście na rynek, ograniczała wybór konsumentów i oznaczała w praktyce gospodarkę centralnie sterowaną, tyle tylko, że nie przez państwo, a przez prywatne oligopole. W ten sposób rynek sam się niszczył, bez żadnej rewolucji i bez większej ingerencji państwa ( choć nie zawsze, czasem monopole były tworzone przez państwo ). Ordoliberałowie twierdzili, że gospodarka skartelizowana służy tylko kartelom i jest podatna na kryzysy. Przeciwieństwem monopolu był dla nich "ład gospodarczy", oparty na wolnej konkurencji. Ten ład miało stworzyć państwo, poprzez tworzenie prawa antymonopolowego, urzędów antymonopolowych, otwarcie gospodarki na handel z zagranicą i pilnowanie, by każdy na rynku przestrzegał reguł gry. Gospodarka rynkowa oparta na takim ładzie służyłaby nie tylko wielkim firmom i grupom nacisku, ale całemu społeczeństwu i dlatego byłaby "społeczna".


Część ordoliberałów, takich jak Wilhelm Röpke, widziała jeszcze jedno zagrożenie dla wolnego rynku. Była nim "ploretaryzacja" społeczeństwa, czyli sytuacja, w której większość ludzi nie ma żadnej własności i jest przez to zależna od innych. Ludzie pozbawieni własności są bowiem podatni na hasła rewolucyjne, obiecujące powszechną równość i nowy, wspaniały świat, który niestety w praktyce okazuje się zwykle znacznie mniej wspaniały, niż zakładano w teorii. Röpke uważał więc, że jeśli chcemy uniknąć prób likwidacji własności, to trzeba ją upowszechnić. Ordoliberałowie znów widzieli tu rolę dla państwa, które miało wprowadzić przepisy korzystne dla powstawania wielu małych firm. Niektórzy z nich byli także zwolennikami państwowych kredytów dla początkujących przedsiębiorców, czy wsparcia przez rząd budownictwa mieszkaniowego, aby jak najwięcej ludzi miało przynajmniej minimum własności, w postaci własnego domu. W przeciwieństwie do części pozostałych zwolenników "upowszechniania mieszkań" chcieli jednak, by wszystkie te działania były podejmowane w miarę możliwości, czyli wtedy, gdy budżet na to stać. Sprzeciwiali się robieniu "dobrobytu" kosztem zadłużania państwa, podwyżek dopiero co zmniejszonych podatków, czy "grzebania" przy pieniądzu i stopach procentowych. Krótko mówiąc "społeczna gospodarka rynkowa", jaką proponowali, miała polegać przede wszystkim na wolnym rynku z ograniczoną ingerencją państwa, taką ingerencją, która zamiast "poprawiać" rynek, czy go zastępować, chroni jego prawidłowe funkcjonowanie. Był to zatem zupełnie inny interwencjonizm niż ten proponowany przez Keynesa, nie miał on też nic wspólnego z "państwem opiekuńczym".


Dzisiejsze Niemcy bardziej przypominają właśnie państwo opiekuńcze, niż państwo, którego chcieli ordoliberałowie. Polska polityka gospodarcza też pewnie nie spodobałaby się Erhardowi. Wciąż możemy jednak powrócić do społecznej gospodarki rynkowej i mam nadzieję, że to zrobimy.

Ja - pozostałe wpisy




  • Środki i cele.

     Dzisiejszy tekst będzie dotyczył globalnego... Nie, nie, spokojnie! Nie globalnego ocieplenia.->>


  • Spisek na wagę złota.

     Próbowałem zacząć ten tekst w bardziej literacki, czy naukowy sposób, ale nie wiedziałem jak.->>


  • Cud.

     Kilka dni temu ( nie pamiętam dokładnie kiedy ) minęły dwa lata od czasu, gdy zasnęliśmy w Czwartej Rzeczpospolitej, a następnego dnia obudziliśmy się już w Drugiej Irlandii.->>


  • Pieniądze, koszyki, ceny.

     Mam czasem problem z zabraniem się do pisania nowego tekstu. Problem, który polega na tym, że wiem o czym chcę pisać, ale nie mam pojęcia od czego zacząć.->>


  • Mity protekcjonizmu.

     W dzisiejszym świecie funkcjonuje tyle różnych mitów, że pod względem ich ilości moglibyśmy śmiało konkurować ze starożytnymi Grekami, czy Rzymianami.->>


  • "Nadprodukcja".

     "Kiedy chcieć pisać, temat znajduje się natychmiast" stwierdziła fM i napisała tekst o kulturze i sztuce.->>


  • Inflacja.

     "Ceny złota biją kolejne rekordy". W ten lub bardzo podobny sposób zaczyna się od dłuższego czasu większość informacji z rynku tego kruszcu.->>


  • Składki, domy i pieniądze.

     Znane powiedzenie głosi, że błędy zdarzają się nawet najlepszym. Być może wydaje się to nieprawdopodobne, ale ja też je czasem popełniam, np.->>


  • Podatek od pracy.

     Od kilku dni media informują o wielkiej ucieczce z ZUS.->>


  • Teorie i praktyki midasizmu.

     Mało jest miesięcy, w których mamy tak dużo rocznic jak we wrześniu. No dobrze, jak się mocniej zastanowimy, to wcale nie tak mało.->>


  • Kurs na recesję.

     Jakiś czas temu Kurak, którego już po raz drugi wykorzystuję we wstępie ( tym razem bez pytania ), stwierdził, że po wypowiedziach ministra Rostowskiego o przyszłorocznym deficycie kurs z->>


  • Midasizm.

     Dawno temu, będzie to już ze trzy tysiące lat, starożytną Frygią rządził król Midas.->>


  • Dajmy spokój KRUS.

     Tydzień temu "Kontrowersje" żyły wzrostem PKB o 1,1% oraz dyskusją nad tym, czyją ten wzrost jest zasługą.->>


  • Dyskrecjonalni zbawcy.

     Media poinformowały, że Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych, co tradycyjnie przewidzieli ankietowani ekonomiści.->>


  • Na trzy zdrowaśki do pieca.

     Każdy ( no, może prawie każdy ) zna nowelę Bolesława Prusa pod tytułem "Antek". Jeśli ktoś nie zna, niech przeczyta, nie będę jej streszczał.->>


  • Cudowna podaż.

     Ostatnio mało pisałem, a mówiąc szczerze przez dłuższy czas nie napisałem na "Kontrowersjach" niczego.->>


  • Dłuższe perspektywy.

     Minęło właśnie pół roku rządów pana Baracka Obamy w USA. Pan prezydent dochodząc do władzy zapowiadał "zmiany" i faktycznie, wiele się zmienia. Zmieniło się np.->>


  • Tekst na chwilę obecną.

     Od wielu dni jednym z medialnych tematów numer jeden, obok Michaela Jacksona ( którego chwilowo zastąpił Jerzy Buzek ), jest deficyt budżetowy.->>


  • "Liberalne" pomysły na deficyt.

     Ostatnio staram się nie zwracać uwagi na politykę. Polityka nie odwdzięcza się niestety tym samym i zwraca nachalnie uwagę na nas wszystkich, a dokładniej rzecz biorąc na nasze portfele.->>


  • Premier ureguluje ceny jabłek.

     Ostatnio wiele mówi się o konieczności zwiększenia nadzoru nad rynkami.->>


  • Dzielnik Bastiata.

     Przedwczoraj, 30 czerwca, minęła kolejna rocznica urodzin utalentowanego publicysty i jednego z najwybitniejszych ekonomistów w historii. Słucham?->>


  • Jak walczyć z deficytem?

     Rząd stanął ostatnio w obliczu poważnego problemu. Nie, nie chodzi o to kto jakie stanowisko otrzyma w Komisji i ile nasza delegacja dostanie krzeseł na następnym szczycie.->>


  • Regulowana pokusa nadużycia.

     Dość często zdarza mi się krytykować różne rzeczy, a jako, że zbyt częsta krytyka przeradza się podobno w cwaniackie krytykanctwo i świadczy o postawie "anty", postanowiłem->>


  • Chciwość, chleb i derywaty.

     Wczoraj Onet zamieścił u siebie artykuł z "Gazety Finansowej", mówiący o tym, co powiedział ostatnio pan George Soros.->>


  • Pani Thatcher, "neoliberalizm" i nadzór.

     Wczoraj prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama, ogłosił plan reformy finansów.->>


  • Eurodobrobyt Bałtów i pieniądze Chińczyków.

     Mamy niezawodną receptę na kryzys i to nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy! Tym razem nowy pomysł na ratowanie świata zamieścił na swoich łamach "Financial Times".->>


  • Po co nam ten koszyk?

     Nie dalej jak trzy dni temu, w warunkach natrętnie nagłaśnianej w mediach ciszy, uważając na każde słowo, napisałem tekst o inflacji.->>


  • Durny lex i inflacja, czyli cichy tekst o ekonomii.

     Dziś taki dzień, że strach cokolwiek powiedzieć. Oczywiście z powodu ciszy wyborczej i zakazu wszelkiej wyborczej agitacji.->>


  • Jak za Gierka komunizm się obalił.

     Kiedy skończył się w Polsce komunizm? To proste pytanie, pani Szczepkowska poinformowała nas, że 4 czerwca 1989 roku. Zapytam więc inaczej: kiedy w Polsce zaczął kończyć się komunizm?->>


  • Zapomniana recesja i nie tak dobry prezydent.

     Wokół wielkich wydarzeń narastają często wielkie mity.->>


  • PO=PIS, Libertas to tytan pracy!

     W miniony weekend prezes Kaczyński powiedział parę słów o swojej wizji Europy.->>


  • Polityczna debata w politechnice.

     Na "Kontrowersjach" i nie tylko tutaj, rozgorzała kolejna debata. Tym razem debata dotyczy... debaty, co tylko pokazuje do jakiego absurdu została sprowadzona debata w Polsce.->>


  • Jak uzdrowić medycynę?

     W momencie, gdy spytamy tzw.->>


  • Sprawiedliwe społecznie państwo dobrobytu.

     Chyba każdy z nas słyszał choć raz w życiu określenie "model szwedzki".->>


  • Nie wszyscy jesteśmy keynesistami.

     Wygląda na to, że pandemia paniki, która ogarnęła pół świata po wystąpieniu u paru osób świńskiego stanu podgorączkowego, powoli dobiega końca.->>


  • Nie ma alternatywy dla etatystycznych krzeseł.

     Polska scena polityczna absurdem stoi, a jednym z największych absurdów jest to, że za prawicową opozycję wobec rządu robi w Polsce partia o skrócie PIS.->>


  • Trochę (euro)realizmu.

     Pięć lat temu, gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, to naszą scenę polityczną można było podzielić na dwa obozy: "eurosceptyków" i "euroentuzjastów".->>


  • Tajny raport o długopisach prezydenta.

     Onet podał za "Gazetą Wyborczą", że Komisja Europejska opublikuje raport, z którego będzie wynikać, że Polska zostanie dotknięta przez recesję, a PKB spadnie o 1,7%.->>


  • Krótka ekspertyza na temat regulowanych orzechów.

     Im dłużej słucham różnych ekspertów, tym bardziej ich podziwiam i zastanawiam się skąd ci ludzie mają tak wielki dar przewidywania przyszłości.->>


  • Pandemia idiotyzmu.

     Cały Świat walczy z szerzącą się katastrofalną pandemią świńskiej grypy. Epidemia osiągnęła już zatrważające rozmiary, zachorowało tysiąc osób, z czego sto zmarło.->>


  • Europlan wykonamy!

     Media zaszumiały, że Platforma Obywatelska, realizująca bardzo "liberalny" program socjalistycznych dopłat do kredytów i podwyżek podatków, dokonała jeszcze jednego ->>


  • Jak Donald chciał lud uszczęśliwić.

     W dawnych i minionych czasach, gdy nie było jeszcze "Kontrowersji", przodkowie dzisiejszych Europejczyków, głównie tych z zachodu kontynentu, opuszczali swoje kraje, by w->>


  • Prywatne firmy niczyje.

     "Financial Times", którego nie lubię podał dziś, że General Motors "dopuszcza" złożenie wniosku o upadłość i przeprowadzenie szybkiej restrukturyzacji, polegające->>


  • Donaldzie, nie idź tą drogą.

     Gubernator Teksasu powiedział, że nie widzi powodu, dla którego Teksas nie mógłby się odłączyć od USA.->>


  • Bawimy się do północy, później robimy przerwę na żałobę.

     Z powodu tragicznego pożaru, w którym zginęło 19 osób, pan prezydent postanowił ogłosić żałobę narodową.->>


  • Cud bogatych bankrutów.

     Zbliżają się święta wielkanocne i niektórzy kontrowersyjni blogerzy postanowili oddać się w związku z tym refleksji religijnej.->>


  • GS w Kozich Bobkach.

     U nas w Kozich Bobkach, to za komuny stał taki jeden GS.->>


  • Szczyty głupoty.

     Zakończył się szczyt G 20 i od razu po zakończeniu został okrzyknięty przez media szczytem "historycznym" i "przełomowym".->>


  • Rabin Donald sprzedał kozę.

     Mówienie, że "się nie da" to żałosna wymówka, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Da się, co wykazali ludzie z Centrum im.->>


  • Przypowieść o beztalenciach.

     Pewien człowiek, wyjeżdżając ze swej posiadłości, przywołał swoje sługi i dał im swój majątek.->>


  • Wolność, której nie ma.

    Niedawno zostały ponoć przeprowadzone badania nad zaufaniem społeczeństwa do wolnego rynku.->>


  • Znamy przyczynę kryzysu.

    Naukowcy odkryli główną przyczynę kryzysu gospodarczego.->>


  • Myślenie i doktrynerstwo.

     "Doktrynalne myślenie to oczywiście oksymoron, taki ciepły lód, albo, albo. Albo doktrynalne, albo myślenie. " ->>


  • Oda do radości.

     Pamiętacie jeszcze jak pan Sarkozy postanowił pokazać wszystkim gdzie ( znaczy w jakim miejscu ) ma integrację europejską, grożąc, że przekupi państwowymi dotacjami producentów samoc->>


  • Chciałbym, by politycy byli tak zawodni jak rynek.

     Jedenaście amerykańskich stanów rozpoczęło starania o większą niezależność od rządu federalnego, niedługo rozpocznie je kolejne sześć.->>


  • Solidarna Platforma Wszystkich Polaków.

     "Wielcy politycy robią rzeczy trudne, ale pożyteczne. Politycy mniejszego formatu robią rzeczy łatwe i często szkodliwe dla szybkiego rozwoju kraju.->>


  • Neoliberałowie z antyneoliberalnej lewicy i kredyt nasz wszechmogący.

     Tydzień temu, kierując się panującą ostatnio modą, zebrałem do jednego, wspólnego wora wszystkie błędy i wypaczenia, jakie nam się nagromadziły w gospodarce i ometkowałem wór szyld->>


  • Powiatowe eliminacje strategiczne.

     Najlepsza, licząc od końca, minister rządu Donalda Tuska, Julia Pitera, pisze podobno kolejny raport.->>


  • Piąta Rzeczpospolita Pomostowa.

    Wiemy już co jest przyczyną kryzysu gospodarczego.->>


  • Wolę jednego posła, niż dwadzieścia guzików.

    Po wczorajszym tekście, według jednych nudnym, według innych przepełnionym furią, postanowiłem radykalnie zmienić temat i odejść na jakiś czas od krajowej polityki.->>


  • Donald jest słaby i ma o tym wiedzieć. Nie bójmy się straszyć polityków.

    Zanim przejdę do meritum, pochwalę Donalda.->>


  • Zagrożenie dla demokracji.

    Niedawno poddałem monopole ostrej krytyce.->>


  • Neo"liberalizm"?

    Obecne wypowiedzi polityków i ekonomistów na temat budżetu przypominają mi hazard na giełdzie. Na giełdzie to jest tak, że jak akcje jakiejś spółki rosną, to spekulanci...->>


  • Platforma obroni PIS własną piersią.

    Dziś doszły mych uszu dwie informacje o polskich kandydatach na rozmaite ważne stanowiska w świecie. Kandydatów zaproponował rząd Tuska i kogo zaproponował?->>


  • Nieśmiertelne "coś".

    Hasła: "niech rząd coś zrobi", "rachunek, nie zaklęcia", "euro nas uratuje". ->>


  • Jolanta w krainie czarów.

    Już dawno twierdziłem, że pani minister pracy, Jolanta Fedak, powinna stracić pracę.->>


  • Wzrost siły roboczej.

    Namnożyło się nam ostatnio "specjalnych stref ekonomicznych", gdzie wielkie koncerny, zarówno z Polski jak i zza granicy mogą prowadzić działalność gospodarczą bez wielkich obciążeń p->>


  • Good bye Chrysler.

    Chrysler i General Motors bankrutują. Bankrutują pomimo ogromnych dotacji od rządu USA, co oznacza, że pieniądze amerykańskich podatników zostały wyrzucone w błoto.->>


  • Usługa: myślenie. Cena: 20 tys./ mies.

    Obejrzałem "Zeitgeista", zrobił na mnie raczej średnie wrażenie. Pierwsza część, ta o kreacji pieniądza, to oczywiście same fakty.->>


  • Wolność i kleptokracja.

    Zacznę od postawienia tezy, potem będzie obrona. Tezę proszę traktować całkowicie poważnie, teza brzmi: komuniści dali nam wolność, a kapitaliści biedę i dziadostwo.->>


  • Polska - komunistyczny kraj bez wolności i demokracji.

    Ewa Kopacz przygotowywuje "plan B" dla polskiej służby zdrowia.->>


  • Kup se pani auto.

    Rząd niemiecki wpadł na świetny pomysł. Żeby pomóc koncernom samochodowym i przy okazji rozkręcić koniunkturę na rynku złomiarskim, postanowił zapłacić 2,5 tys.->>


  • Populizm i socjalizm.

    Nie, nie będzie o partii PIS. Będzie o nich. Najmądrzejsi, najbardziej kompetentni w każdej dziedzinie, oni wiedzą najlepiej jak urządzić nam życie i jak nas chronić, najczęściej przed nami samymi.->>


  • Spektakl walentynkowy.

    Na początku przepraszam za zaniedbywanie obowiązków pisarskich i żeby nie owijać w bawełnę, po chwili czołobitnego kajania się, przechodzę do pisania tekstu, co przez kilka ostatnich&->>


  • Nieprzyjazne państwo.

    Przewodniczący partii, która zrobiłaby nam drugą Hiszpanię, gdyby tylko nie musiała walczyć o przekroczenie progu, napisał, że jak rządzi lewica, to gospodarka szybko się rozwija, a gdy do wład->>


  • Ratowanie gospodarki.

    Ostatnio "Kontrowersje" zostały boleśnie dotknięte przez kryzys. Nie, portal się nie rozpadł, nie zbankrutował, ani nie został zamknięty, ale toczy się na nim wielka dyskusja.->>


  • A niech was diabli finansują.

    Brawo PO, jesteście wspaniali, kocham was. No, bez przesady, aż tak dobrze to PO nie ma, nie żywię do niej żadnych szczególnych uczuć.->>


  • Gdzie jest Palikot?

    W łazience? W czwartym rzędzie, po lewej? Może czai się za kulisami? A może siedzi przy kominku, w swoim domu w Biłgoraju i śmieje się, "relacjonując" kogres PIS?->>


  • Wyborcy PIS powinni zmienić wizerunek.

    Pani poseł Nelly Rokitowa wyraziła kiedyś zaniepokojenie rozkrokiem pana premiera.->>


  • Koniec kontrowersyjnego "referendum". Komunikat techniczny.

    Zamknąłem ankietę dotyczącą projektu "konstytucji" "Kontrowersji", opracowanego przez Romskeya.->>


  • Pewne jak w banku.

    Jak powszechnie wiadomo mamy kryzys. Co tam kryzys, mamy przerażającą recesję, wolny rynek zawiódł i do ratowania tonących przedsiębiorstw muszą włączyć się rządy.->>


  • Bohater za pieniądze.

    Tak niektórzy kontrowersyjni kontrowersyjnie ochrzcili ministra Czumę. Czy można domagać się 90 tysięcy złotych odszkodowania za prześladowania w okresie PRL?->>


  • Wszyscy kochają Andrzeja.

    Nie, nie Leppera. Był został nakręcony taki film "Wszyscy kochają Raymonda".->>


  • Owocowa histeria na targowisku.

    Miałem już pisać kolejny tekst o zmianach w ministerstwie sprawiedliwości, o nowej komisji śledczej, w której będą promować się nowe gwiazdy polityki i o innych bzdurach tego typu.->>


  • Franklin Delano Obama i procent państwa w państwie.

    Wczoraj wieczorem, zaciekawiony tym czego ciekawego nie pokażą nasze niezawodne stacje telewizyjne, natknąłem się na długo zapowiadaną i oczekiwaną przez niektórych ceremonię zaprzysiężenia ->>


  • Kto rządzi Polską?

    No właśnie, jak brzmi odpowiedź na tytułowe pytanie? I dlaczego je postawiłem? Postawiłem je, bo przykuła moją uwagę uwaga Sawy.->>


  • Czarna nadzieja Ameryki, czyli żegnaj kowboju.

    "Nie jest najważniejszą sprawą bycie gubernatorem czy też pierwszą damą jak w moim przypadku." ->>


  • Rok 1967.

    Nic się nie dzieje.->>


  • Prezydent Piskorski i nowa - stara partia, czyli zróbmy sobie alternatywę.

    Słyszeliście? Słyszeliście, Miki już coś na ten temat półgębkiem wspomniał. Powstaje nowa partia, całkiem stara, założona przed wojną i święcąca tryumfy w PRL.->>


  • Bardzo mi przykro, ale media sprostytuowały się moralnie.

    No i po wszystkim, szkoda, że dopiero teraz, bo temat był na pięć minut, a wałkowano go przez pięć dni. Pięć dni błazenady od Bałtyku do Tatr i to nie Palikot był błaznem.->>


  • Spekulacja autorytetami.

    "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.->>


  • Zdejmować gacie i badać DNA. Stwórzmy sobie problem.

    Mycka na głowę, Tora w dłoń. Wczoraj sprofanowałem kulturę i religię żydowską, czym zdobyłem sobie poklask lokalnych filosemitów i wciąż nie mam dość.->>


  • Socjalistyczni liberałowie środka obnażą żydowskich bankierów.

    Jakich niezwykłych rzeczy można się ostatnio dowiedzieć na "Kontrowersjach". Wiadomo już kto spowodował kryzys gospodarczy, winni są Żydzi i liberałowie.->>


  • Jest taki bratni kraj...

    Który naród jest najbardziej nacjonalistyczny i zakompleksiony w Europie? Nie, wcale nie Polacy, my możemy co najwyżej walczyć o drugie, czy trzecie miejsce.->>


  • Morze Czerwone wylało. Wypada chyba prosić kanalizację o pomoc.

    Znany, opiniowórczy dziennik, "Trybuna Lu...", tfu, teraz już sama "Trybuna", donosi, że na Polskę spadną plagi egipskie i nie ma takiego Mojżesza, który by nas przez->>


  • Teraz K*rwa Oni. Rzecz o tym, jak frontman przejął TVP.

    Zastanawiałem się jak opisać ten problem, jakich słów użyć, jak wyrazić to co myślę. Czy kąsać ironią, czy może z dystansem delikatnie obśmiać groteskę?->>


  • Wojna i co z tego? Też mi nowina.

    Sensacja, za siedmioma górami, jednym morzem i paroma pustyniami wybuchła wojna. Mamy temat na wiadomość dnia, pierwsze strony zapełnione. Czy to BBC World, czy Euronews, czy TVN 24, ->>


  • Uwaga! Za chwilę bezbożnie opluję religię. Proszę uzbroić się w schematy myślowe, barykady i popcorn.

    W związku z dzisiejszą wypowiedzią pani poseł Senyszyn, która biada nad brakiem boskiej alternatywy, chciałbym, jako ateista bez Boga w sercu, wydać krótkie oświadczenie.->>


  • Wesołych Świąt!

    Zastanawiałem się nad tym jakie by tu złożyć świąteczne życzenia. "Wesołych, rodzinnych świąt..." to formułka dość oklepana, powtarzana rokrocznie przez wielu.->>

Subskrybuj zawartość