Reklama

Latający Czestmir był łaskaw zauważyć, że nie może się doczekać wez

Latający Czestmir był łaskaw zauważyć, że nie może się doczekać wezwania do prokuratury, ponad to użala się, że się nie znam na kapowaniu i „spieprzyłem” sprawę, chociaż on, zawodowiec w tej materii, podpowiadał mi jak umiał: http://fizyka-smolenska.salon24.pl/406363,19-scjentologiczna-fizyka-zamachu-smolenskiego#comment_5986087 Już drugi raz się zgadzam z Latającym Czestmirem, amator ze mnie nie kapuś i sprawa rzeczywiście „poszła do kosza”, ale muszę napisać dlaczego, właściwie przypomnieć. Po serii doniesień, między innymi na Latającego Czestmira, NPW zamieściła następujący komunikat:

Reklama

UWAGA:

SKRZYNKA POCZTOWA NIE SŁUŻY DO PRZEKAZYWANIA ZAWIADOMIEŃ O PRZESTĘPSTWIE ORAZ INNYCH PISM PROCESOWYCH. PRZESŁANE PISMA BĘDĄ POZOSTAWIANE BEZ ROZPOZNANIA.
Zawiadomienie o przestępstwie oraz inne pisma procesowe pochodzące od stron kierowane do prokuratury należy pozostawić osobiście albo przesłać za pośrednictwem poczty.

Według życzenia Szanownej Naczelnej Prokuratury Wojskowej, poprawiam formę zawiadomienia o wielokrotnym popełnieniu przestępstwa, przez Pawła Artymowicza. Sądziłem, że Ministerstwo Informatyzacji doprowadziło przynajmniej do „przejezdności” łącz, ale nie ma sprawy mogę spełnić swój obywatelski obowiązek analogowo. Jednocześnie mam gorącą prośbę do wszystkich, którzy chcieliby w końcu się dowiedzieć, dlaczego pewni ludzie z taką żarliwością rozprowadzają łgarstwa i dezinformacje, aby wsparli mnie w obywatelskim obowiązku. Różnie to bywa, czasami poczta elektroniczna nie działa w MSZ i NPW, czasami listonosz potknie się i nie dotrze z listem do prokuratury. Całą robotę zrobiłem za obywateli, wystarczy poniższą treść wysłać listem poleconym. Tych, którzy się obawiają sadów, prokuratury i tak dalej, informuję, że można uniknąć roli świadka i zeznań w sprawie, bo NIE MA OBOWIĄZKU PODPISYWAĆ SIĘ POD ZAWIADOMIENIEM. Sam z tego przywileju nie skorzystam, ale wszystkich, którzy mieliby jakieś opory i ja im się nawet nie dziwię, proszę o wsparcie, ponieważ siła zawiadomienia, to również ilość zawiadomień. I niech nikt nie ma wyrzutów sumienia, Latający Czestmir sam prosi o zawiadomienia i służy profesjonalnym doradztwem, jak kapować, odsyłam po porady na blog Latającego Czestmira. Na koniec jeszcze jedna, pomniejsza prośba, proszę, żeby rozesłać ten link w Salonie24 i innych miejscach im więcej będzie zawiadamiających tym szybciej się dowiemy co Latający Czestmir naprawdę słyszał, widział i kim naprawdę jest, bo, że jest profesjonalnym kapusiem już się przyznał, ale to mu jeszcze trzeba udowodnić, i tu uspokajam, pracę trwają.

 

Wzór zawiadomienia do prokuratury, o popełnieniu przestępstwa, pismo należy wysłać listem poleconym, dane imienne zawiadamiającego można pominąć.

 

Piotr Wielgucki                                                        Biskupin, 13 kwietnia 2012

Biskupin 85A

59-225 Chojnów

 

 Naczelna Prokuratura Wojskowa

                                                                                 ul. Nowowiejska 26 B

                                                                                 00–909 Warszawa

 

 

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa,

 

Poniżej przedstawiam całą listę stwierdzeń Pawła Artymowicza, które w moim najgłębszym przekonaniu świadczą o popełnieniu co najmniej kilku przestępstw, od zatajenia informacji o popełnieniu przestępstwa, po współudział w przestępstwie:

 

1)      Paweł Artymowicz twierdzi, że otrzymał od pilota LOT informację na temat nieujawnionych zapisów z „czarnych skrzynek” TU 154M nr 101 i Jaka 40, pilotowanego w dniu 10 kwietnia 2010 roku, przez porucznika Artura Wosztyla. Z informacji, które przekazał mu anonimowy pilot LOT wynika, że zapisy skrzynek wyżej wymienionych samolotów zawierały frazę: „Tak lądują debeściaki”.

2)      Ten sam anonimowy pilot LOT miał poinformować Pawła Artymowicza, że książki lotów załogi TU 154M nr 101 były fałszowane. Artymowicz miał wiedzę o popełnionym przestępstwie i nie zawiadomił odpowiednich służb.

3)      Paweł Artymowicz utrzymuje, że zapoznał się z zeznaniami świadków, właścicieli działek w okolicach lotniska Siewiernyj, którzy widzieli uderzenie samolotu w brzozę i tą wiedzą również nie podzielił się z prokuraturą.

4)      Artymowicz twierdzi, że przy pomocy profesjonalnego sprzętu odsłuchiwał kopie nagrań „czarnych skrzynek”, oczyszczonych przez zawdowego dźwiękowca i dlatego podważa wyniki analizy Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna. Przy tym oświadczeniu Artymowicza należy dodać, że brat Pawła Artymowicza, Andrzej Artymowicz od wielu lat profesjonalnie zajmuje się obróbką dźwięku.

5)      Prócz wielokrotnego złamania prawa, które moim zdaniem polega na zatajaniu informacji o popełnieniu przestępstwa i współudział w popełnianiu przestępstwa, choćby uzyskanie tajnych materiałów, które nie mogło się odbyć drogą legalną, Paweł Artymowicz wielokrotnie zamieszczał fałszywe stwierdzenia na temat nalotu pilotów, ich świadomego i zdeterminowanego podchodzenia do lądowania oraz bezmyślności i braku wyszkolenia. 

Wszystkie powyższe informacje popieram cytatami, z podaniem źródeł. Paweł Artymowicz zamieszczając swoje dywagacje na portalach internetowych posługiwał się nickiem: you know who, ale zarówno on sam potwierdza swoją tożsamość: http://studioopinii.pl/artykul/2660-pawel-artymowicz-you-know-who-podnosi-przylbice , jak i wielu użytkowników Internetu bez trudu może jego tożsamość potwierdzić. 

Lista cytatów: 

„mysle, ze myslacych tak jak ja jest w polsce wiecej. wiem, ze ostateczna odpowiedzialnosc ponosi wojsko i jego piloci. ale kiedy ktos mowi mi ze:

 

(i) kapitan protasiuk, dowodca samolotu nabitego po brzegi jakimi by tam nie byli, ale oficjelami panstwa polskiego, ma ok. 340 godzin nalotu na b. wymagajacym tupolewie-154,

 

(ii) ze jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: "tak laduja debesciaki"

 

(*laduja*, z premedytacja).

 

(iii) ze nie byla to awaria ani pomylka, wstukanie do komputera pokladowego zlej wspolrzednej, bo "takich rzeczy sie w ogole nie robi", tj. nie mozna tam wstukac dobrej ani zlej wspolrzednej.

 

— to jaka jest moja reakcja? nie wierze. to nieporozumienie, zla interpretacja!

 

niestety, to wszystko powyzej, (i)-(iii), to prawda.

 

teraz juz naprawde ci, co chca wierzyc ze setki ludzi nie zabila brawura i bezmyslnosc podparta brakiem umiejetnosci lotniczych, musi przekonac sie do wersji zamachistow, ze od poczatku do konca wszystkie dowody sa sfingowane.

 

* * *

 

nie powiem od kogo to osobiscie dzisiaj uslyszalem. ale moze powiem tak.

 

znam sie co nieco na rzeczy (a w miare rzeczowe uzasadnienie, bez zbednych emocji, tego co mowi, jest glowna zabawa nicka you-know-who, i wszystko co mowi mozna wlasciwe sprawdzic; to ze lata wzdluz i wszerz ameryki, jest chyba wiarygodne? chyba ze ukradl komus cala duza galerie zdjec).

 

otoz jesli moja znajomosc lotnictwa to 6/10, to osoba z ktora mialem przyjemnosc dzis rozmawiac przy obiedzie to cos pomiedzy 10/10 a 11/10. osoba ta slyszala osobiscie nagranie dzwieku z kokpitu.

 

***

 

co gorsza (moj znajomy nie powiedzial tego wprost, ale..) zdaje sie ze mieli

w sztambuchu pilota godziny wpisane tam "z glowy", tj. po czesci nie odbyte loty.

 

http://liveweb.archive.org/http://forum.gazeta.pl/forum/w,1157,118424818,,jest_mi_przykro_potwierdza_sie_najgorsza_teoria.html?v=2  

 

pisk jest absolutnie do usuniecia. to zreszta artifact przekodowywania, z tego co wiem. dlaczego dawano w rosji wersje z piskiem – pewnie ogolny sloppiness, a dlaczego w polsce (i w moim odczuciu, subiektywnym) odtwarzano na konf pras. tak, ze czytelnosc dialogu byla zauwazalnie **mniejsza** niz w ros. wersji – tego nie wiem.

tasma jest albo orginalna, albo bardzo bardzo dobrze retuszowana. widzialem analize czasowo-widmowa, pobiezna (tylko wybrane fragmenty) ale doglebna, zrobiona przez inz. dzwieku profesjonalnym soft-em w wwie. w zapisie sa dowody, ze byly uderzenia, drgania fizyczne a nie tylko dzwiek: zanikajace dropouty co 0.17s o ile mnie pamiec nie myli, po uderzeniu skwitowanym "k.." przez zaloge..
magnetofon to w pewnych warunkach taki akcelerometr z fatalna rozdzielczoscia przyspieszenia, ale niewiarygodna – czasowa. moze to jest jedna z rzeczy ktora pominieto w analizach do tej pory.

nie wierze analizie instytutu sehna – mozna mnie zlinczowac, ale nie wierze, bo sam slyszalem to co slyszalem po odszumieniu. tam jak najbardziej mogl byc moment brzozy (czasowo sie mniej wiecej zgadzal, zwlaszcza liczac czas od konca) albo – oczywiscie – maly ladunek wybuchowy. zadnego ‘przesuwania przedmiotow’, co to za glupoty.
ja mysle, ze dobrze byloby gdyby nie poprzestac na tych analizach ktore zrobiono.

 

 

http://fizyka-smolenska.salon24.pl/406363,19-scjentologiczna-fizyka-zamachu-smolenskiego#comment_5979030

 

dzieki kbwl wiadomo bez cienia watpliwosci, ze samolot byl sprawny do spotkania z brzoza. to, jak i samo spotkanie z brzoza komisja ustalila bez zarzutu, czesciowo na podstawie zeznan swiadkow przesluchanych przez mak i mak-owego raportu. mak w sumie byl bardziej fizyczny niz kbwl, a duuuuzo bardziej niz biala ksiega.

 

http://alexdisease.salon24.pl/404845,smolenska-fantastyka-naukowa#comment_5941638

 

Z wyrazami Szacunku

Piotr Wielgucki

 

 

Reklama

48 KOMENTARZE

    • Błaznowanie Czestmira
      Błaznowanie Czestmira charakterystyczne dla niego. Po pierwsze traci orientację, bo ja z nickiem na S24 nie mam nic wspólnego. Po drugie usiłuje zniechęcić do wysyłania pozwów, głupimi jak on sam dowcipami, po trzecie jest obrotowy jak kierat. W paszkwilu na moją nieskromną osobą interpretuje prawo procesowe w ten sposób, że w internecie nic się nie ukryje i każde zdanie zamieszczone w sieci ma swoje IP, a każde IP swojego właściciela i tutaj ma rację. Natomiast z podaniem pełnego adresu podejrzanego o popełnienie przestępstwa po prostu bredzi, tak śmiesznie, że nie warto się nad tym pochylać. Ostatnio jest głośno o procesie jaki wytoczył żołnierz z Afganistanu, anonimowym komentatorom na Onet, błazen doskonale wie co mu grozi i robi pod siebie. On podał mi adres i owszem, ale adres IP, jeden z adresów, natomiast w mailu posługuje się adresem uczelni i ja ten adres też wykorzystam, bo prócz powiadomienia do prokuratury, szukam tłumacza angielskiego, który przetłumaczy brednie Artymowicza i taki pakiet poślę do Toronto. Tamtejsze władze uczelniane powinny wiedzieć, do czego wykorzystywane jest imię uczelni.

  1. Ja bym dołączył zgredaktora naczelnego Adama M.
    i jego zastępcę Jarosława K., którzy kilka dni przed wyborami mieli opublikować jakąś rozmowę z Danii, która miała pokazać prawdziwą przyczynę katastrofy. Do dziś ukrywają decydujący dowód w sprawie.
    W sumie to chyba sprawa większego kalibru niż student piszący na temat Komorowskiego.

  2. Ja bym dołączył zgredaktora naczelnego Adama M.
    i jego zastępcę Jarosława K., którzy kilka dni przed wyborami mieli opublikować jakąś rozmowę z Danii, która miała pokazać prawdziwą przyczynę katastrofy. Do dziś ukrywają decydujący dowód w sprawie.
    W sumie to chyba sprawa większego kalibru niż student piszący na temat Komorowskiego.

  3. Ja bym dołączył zgredaktora naczelnego Adama M.
    i jego zastępcę Jarosława K., którzy kilka dni przed wyborami mieli opublikować jakąś rozmowę z Danii, która miała pokazać prawdziwą przyczynę katastrofy. Do dziś ukrywają decydujący dowód w sprawie.
    W sumie to chyba sprawa większego kalibru niż student piszący na temat Komorowskiego.