Reklama

Dwie sprawy unijne nałożyły mi się pośród

Dwie sprawy unijne nałożyły mi się pośród wszelkich innych istotnych informacji, w tym najważniejszą dla ducha narodu, czyli Franciszek Smuda selekcjonerem. Sprawy pozornie różne, ale dla mnie spójne. Zacznę od przyjemniejszej i zabawniejszej. Czeski prezydent Klaus postawił na swoim i jako sam jeden tak przycisnął całą Unię, że uzyskał zapisy w traktacie, które go satysfakcjonują. Po tej korekcie Klaus podejrzewa, że podpisze tę wiekopomną makulaturę, którą niewielu przeczytało, ponieważ tego czytać się nie da i ponoć nie w tym rzecz, żeby się dało. Mnie się parę stron udało przeczytać, znużyłem się dość szybko, gdyż lektura obsługi suszarki jest średnio zajmująca. Ciągle i przez całe życie się upieram przy jednym, że jak chce się coś mądrego zrobić, to nazywa się to po prostu. Jak najkrócej się da i bez metafor, przerzutni i onomatopei, czego w traktacie nie brakuje. Kiedy dokument służący działaniom przypomina dadaistyczną poezję, to ja takim dokumentom z natury rzeczy nie ufam. Po co pisać pokrętnie, gdy działania mają być czytelne? Odpowiedź znam. Po to pisać, że ludowi i tak się sypnie kilkoma gładkimi sloganami w stylu: „wspólna Europa”, „wielki projekt zjednoczeniowy” itd. Lud to kupuje, tak kupuje jak rozumie, a rozumie, że na pewno będzie pięknie i to dobry moment, żeby przejść do drugiej unijnej sprawy, co piękną nie jest.

Wraca, jak zgaga po kiszonym ogórku, sprawa CO2, nie mam już tyle werwy co dawniej, starzeje się, aby prostować takie idiotyzmy trzeba naprawdę końskiego zdrowia. Zatem nie wchodząc w detaliczne spory, autorytatywnie stwierdzając, że większego i bardziej prostackiego kantu nie stworzono od czasu stonki zrzuconej przez Amerykanów.  Czemu  i komu to ma służyć? Dwa fakty powinny wyczerpać odpowiedź. 8 państw z UE będzie miało największe problemy ze złodziejską ściemą zwaną CO2. Tak się „przypadkowo” dzieje, że wśród tej ósemki są same najbiedniejsze kraje UE. Drugim faktem jest to, że Polskę złodziejska ściema ma kosztować 1,5 miliarda euro. Słowem odpowiedź brzmi, że to bogaci znów mają wycackać dorabiających się. Nie ma bardziej drastycznego przykładu na całą tą propagandę socjalistyczną o nowych wizjach i zjednoczeniach.

Gdyby za tym gulgotem szła jakaś treść powinna rzecz wyglądać następująco. Ustalamy, że powietrze nam śmierdzi, a ponieważ jednym oddychamy na całym kontynencie, no to musimy zjednoczeni z tym walczyć. Robimy ściepę w UE i budujemy ekologiczne źródła energii w tych zapóźnionych przez realnych socjalizm krajach. Tak rozumiem solidarność i wspólnotę. A jak rozumie UE? UE rozumie tak, że ten co biedny i zapóźniony, ma wypierniczyć 1,5 miliarda kary, za którą to karę można by wybudować elektrownię atomową, a jeśli nie to na pewno sporą jej część. Jak biedny zapłaci karę, to choćby w portki popuścił nie da rady z budową. Już nie mówię o zielonej wyspie Polsce, ale bankrutujących krajach nadbałtyckich. Nie tylko nie ma tu żadnej solidarności, wsparcia, ale jest zarzynanie słabszego, który nie przestanie truć gdyż zarżnięty niczego nie zmodernizuje. Tyle ściemy i prymitywnego dilu.

Pozostaje zgodnie z obietnicą połączyć te dwie unijne sprawy w spójna całość. Pojęcia nie mam jak inni, ale ja nie słyszałem w Polsce dramatycznych głosów, że prezydent Klaus to faszysta, ciemnogród, zaścianek, że Czechy to zadupie Europy i w ogóle homofobia tam panuje. Natomiast nieustannie słyszę, że Polska nie może wetować, bo co sobie o nas pomyślą? No cóż, pozwolę sobie na bezpośrednie stwierdzenie. Mnie rozterki lewackich pajaców nie wzruszają, po tym jak wymienialiśmy w ramach wspólnoty statki, węgiel i stal, na ruble transferowe, do dziś mnie w końcu pleców pobolewa. Teraz w imię solidarności i w ramach RWPG idea dymajmy dorabiającego się, aby krezus mógł się obłowić, brzmi strasznie znajomo. Dla głupich i biednych idea, piękny slogan wspólnotowych wizji, wszyscy jedna rodzina, pokój, miłość, gołębie w powietrze, dla pięknych młodych i bogatych premia, brudne pieniądze, co przecież szczęścia nie dają, a jedynie ciężar moralny na garb obłowionych.

Mało mnie wzrusza i retoryka socjalistyczna i te odwieczne asekuracyjne „co o nas powiedzą”. Nie co o nas powiedzą, nie gołębie w powietrze, ale „kasa Misiu, kasa”. To mnie podnieca jako obywatela stowarzyszonego w międzynarodowej organizacji, ideały i marzenia to ja mam indywidualne. Jeśli przystępuję do jakiegoś projektu o charterze ekonomicznym, to patrzę i kombinuje w ten sposób aby na tym nie stracić, a najlepiej zarobić. Klausa jak najbardziej naśladować i szanować za konsekwencję, uczyć się od Klausa i grać ile wlezie. Takie emocjonalne zagrywki jak reputacja, lubienie czy nie lubienie nas w świcie, to są dobre argumenty ale dla ściemniaczy od CO2 i innych prymitywnych patentów na łatwy chleb. Robić swoje, walczyć o swoje jak Klaus i stare cwaniaki z UE. W tym towarzystwie nie ma żadnej idei i żadnego solidaryzmu jest czysty interes i tam nasze cele. Nie wychodzić, nie trzaskać drzwiami, bo nie ma gdzie iść po większy interes, ale też nie kupować tego całego kitu i oprawy ideologicznej. Liczyć kasę.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. zachować zdrowy rozsądek
    Aby zachować zdrowy rozsądek w temacie tzw. globalnego ocieplenia" i podobnych temu szwindli warto wygooglować "co2 skeptics". Temat jest zbyt szeroki aby streścić go w kilku słowach. Przykładowo jednym tylko z elementów gry jaką prowadzą państwa Zachodniej Europy, jest to, że inwestując (przeważnie ) w Chinach w technologie energooszczędne, w tym elektrownie wodne (tak!) nabyły prawa do spieniężenia ton dwutlenku węgla które jakby nie zostały wyemitowane. I komuś te tony muszą sprzedać aby zarobić, a chętmych nie ma. Co więcej cała wschodnia Europa w wyniku katastrofy gospodarczej po zmianach politycznych ma prawo na zasadzie zapisów protokołu Kioto do sprzedania miliardy ton dwutlenku węgla. Aktualnie, krótko mówiąc walka idzie o to jak takie kraje jak nasz zrobić w przesłowiowego konia. Czyli zostawić nas z pustymi rękami i zobowiązaniami do płacenia w przyszłości. Najgorsze w Unii jest to, że nikt nie odpowiada za szwindle i nie ma komu nakopać do dupy.

  2. zachować zdrowy rozsądek
    Aby zachować zdrowy rozsądek w temacie tzw. globalnego ocieplenia" i podobnych temu szwindli warto wygooglować "co2 skeptics". Temat jest zbyt szeroki aby streścić go w kilku słowach. Przykładowo jednym tylko z elementów gry jaką prowadzą państwa Zachodniej Europy, jest to, że inwestując (przeważnie ) w Chinach w technologie energooszczędne, w tym elektrownie wodne (tak!) nabyły prawa do spieniężenia ton dwutlenku węgla które jakby nie zostały wyemitowane. I komuś te tony muszą sprzedać aby zarobić, a chętmych nie ma. Co więcej cała wschodnia Europa w wyniku katastrofy gospodarczej po zmianach politycznych ma prawo na zasadzie zapisów protokołu Kioto do sprzedania miliardy ton dwutlenku węgla. Aktualnie, krótko mówiąc walka idzie o to jak takie kraje jak nasz zrobić w przesłowiowego konia. Czyli zostawić nas z pustymi rękami i zobowiązaniami do płacenia w przyszłości. Najgorsze w Unii jest to, że nikt nie odpowiada za szwindle i nie ma komu nakopać do dupy.

  3. miłość do Traktatu obowiązkiem inteligenta
    Każdy szczery Polak -Europejczyk musi miłować Unię i Traktat, to oczywiste.
    A już inteligent to nawet bez czytania i myślenia wie, że chodzi tu o dobro tej idealnej, prawdziwej Europy, a nie o jakieś drobne, i często obciachowe strefy etnograficzne.
    Traktat jest świetny, bo jest zagraniczny. Wszystko co zagraniczne jest ładniejsze i mądrzejsze niż krajowe. Zawsze tak było, więc czemu ma tak nie pozostać?
    A przewał z ceodwa ma na celu powstanie gigantycznego rynku, na którym nie sprzedaje się niczego co wymaga produkcyjnej mitręgi, tylko zezwolenia na emisję. Nikt mniej pracochłonnego biznesu dotąd nie wymyślił, nie licząc handlu odpustami w średniowieczu.
    Kraje obciachowe niestety na tym nie zarobią.

  4. miłość do Traktatu obowiązkiem inteligenta
    Każdy szczery Polak -Europejczyk musi miłować Unię i Traktat, to oczywiste.
    A już inteligent to nawet bez czytania i myślenia wie, że chodzi tu o dobro tej idealnej, prawdziwej Europy, a nie o jakieś drobne, i często obciachowe strefy etnograficzne.
    Traktat jest świetny, bo jest zagraniczny. Wszystko co zagraniczne jest ładniejsze i mądrzejsze niż krajowe. Zawsze tak było, więc czemu ma tak nie pozostać?
    A przewał z ceodwa ma na celu powstanie gigantycznego rynku, na którym nie sprzedaje się niczego co wymaga produkcyjnej mitręgi, tylko zezwolenia na emisję. Nikt mniej pracochłonnego biznesu dotąd nie wymyślił, nie licząc handlu odpustami w średniowieczu.
    Kraje obciachowe niestety na tym nie zarobią.

  5. Coz Francuzom troche drogo
    Coz Francuzom troche drogo wychodza atomowki, wiec Polaczki doplaca. A poza dymankiem przez rzady malo kto zauwaza pasozytow bankierow, ktorzy zrobia ladny biznesik na handlu certyfikatami na co2 (Carbon Exchange). Biznes idealny, zrobic cos z niczego i pobierac prowizje za handel tym. Bankiery i stara UE jako pierwsi opodatkowali powietrze 😀

    Wynalazek nie jest nowy, np. rolnicy moga sobie pohandlowac kwotami mlecznymi, czyli zezwoleniami na produkcje. Niestety rynek rolny jest za maly, zeby banki spekulacyjne pogrywaly. Co innego wielomiliardowe koncesje na emisje gazu, tutaj kazdy promil z kontraktu ma swoja wage. Z czasem zaklady/elektrownie i inni emitenci gazow beda placic coraz wiecej, bo kontrakty na powietrze kupia fundusze inwestycyjne, emerytalne, drobni spekulanci i tak bedziemy finansowac kolejna banieczke cebulek tulipanow.

    • A jeśli Twoja wizja się
      A jeśli Twoja wizja się spełni, to ogłosimy, że bańka powstała przez brak nadzoru i odpowiednich regulacji, w związku z czym konieczna jest interwencja państwa, a najlepiej związku państw, czyli UE. Powołamy nowe biura i urzędy, tym starym zwiększymy kompetencje i wydamy miliardy euro na nowy pakiet ratunkowy.

  6. Coz Francuzom troche drogo
    Coz Francuzom troche drogo wychodza atomowki, wiec Polaczki doplaca. A poza dymankiem przez rzady malo kto zauwaza pasozytow bankierow, ktorzy zrobia ladny biznesik na handlu certyfikatami na co2 (Carbon Exchange). Biznes idealny, zrobic cos z niczego i pobierac prowizje za handel tym. Bankiery i stara UE jako pierwsi opodatkowali powietrze 😀

    Wynalazek nie jest nowy, np. rolnicy moga sobie pohandlowac kwotami mlecznymi, czyli zezwoleniami na produkcje. Niestety rynek rolny jest za maly, zeby banki spekulacyjne pogrywaly. Co innego wielomiliardowe koncesje na emisje gazu, tutaj kazdy promil z kontraktu ma swoja wage. Z czasem zaklady/elektrownie i inni emitenci gazow beda placic coraz wiecej, bo kontrakty na powietrze kupia fundusze inwestycyjne, emerytalne, drobni spekulanci i tak bedziemy finansowac kolejna banieczke cebulek tulipanow.

    • A jeśli Twoja wizja się
      A jeśli Twoja wizja się spełni, to ogłosimy, że bańka powstała przez brak nadzoru i odpowiednich regulacji, w związku z czym konieczna jest interwencja państwa, a najlepiej związku państw, czyli UE. Powołamy nowe biura i urzędy, tym starym zwiększymy kompetencje i wydamy miliardy euro na nowy pakiet ratunkowy.

  7. “Wraca, jak zgaga po kiszonym
    "Wraca, jak zgaga po kiszonym ogórku, sprawa CO2"
    Zgagę po ogórkach masz? A ja słyszałem teorię, że ogórki to zgagę leczą. Pewnie te Twoje są niezgodne z normami Unii Europejskiej, stąd problem. Ale jedz je dalej, bo dobrze po nich piszesz.

  8. “Wraca, jak zgaga po kiszonym
    "Wraca, jak zgaga po kiszonym ogórku, sprawa CO2"
    Zgagę po ogórkach masz? A ja słyszałem teorię, że ogórki to zgagę leczą. Pewnie te Twoje są niezgodne z normami Unii Europejskiej, stąd problem. Ale jedz je dalej, bo dobrze po nich piszesz.

  9. Jestem całym ch. za tym, że Unię należy dymać, dymać
    i dymać. Nie ustawać i nie popuszczać. Rzecz w czym innym a właściwie w kim innym. Negocjuje w Lizbonie, podpisuje, ogłasza sukces a potem mówi – nie ratyfikuję, bo nie i dodatkowo stawia podmiot Polski jako zależny od decyzji małego dalekiego zielonego kraju. Nic na tym nie ugrywając dla nas a tylko potęgując rozdrażnienie wielkich. To było i głupie i upokarzające.

  10. Jestem całym ch. za tym, że Unię należy dymać, dymać
    i dymać. Nie ustawać i nie popuszczać. Rzecz w czym innym a właściwie w kim innym. Negocjuje w Lizbonie, podpisuje, ogłasza sukces a potem mówi – nie ratyfikuję, bo nie i dodatkowo stawia podmiot Polski jako zależny od decyzji małego dalekiego zielonego kraju. Nic na tym nie ugrywając dla nas a tylko potęgując rozdrażnienie wielkich. To było i głupie i upokarzające.